Siedziba władzy

Awatar użytkownika
Sayuri
Posty: 206
Rejestracja: 6 gru 2019, o 20:28
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone, lekko falowane włosy. Jasne oczy, charakterystyczne dla klanu Hyuuga. Nosi czarną, dopasowaną bluzkę z wycięciem nad piersiami, krótkie czarne spodenki, wysokie siateczkowe pończochy. Ramiona okrywa kimono związane pasem.
Widoczny ekwipunek: Torba przepasana w pasie.
GG/Discord: venus_sayuri

Re: Siedziba władzy

Post autor: Sayuri »

W sumie Sayuri trochę była ciekawa, jak daleka droga ich czeka. No i odpowiedź przyszła szybciej, niż sądziła. Ich dowódczyni zakomunikowała, że nawet czeka ich mocowania w lesie. Cholera, a ona nawet nie ma ze sobą śpiwora, a co dopiero mowa o namiocie! Na szczęście to zmartwienie trwało raptem sekundę, bo okazało się, że plecaki z odpowiednim sprzętem są już dla nich przygotowane. Czerwonowłosa odetchnęła w duchu z ulgś, po czym przysłuchiwała się wymianie zdań między Kohaku a Masakiyo. No, chłopak naprawdę wrócił do pełni formy. Już nawet nie wstydził się podbijać do dowódczyni! Jego bezpośredniość była rozbrajająca. Co prawda Kohaku postawiła jasną granicę, ale jakoś ciężko było uwierzyć młodej Hyūga, że chłopak będzie jej jakoś sumiennie przestrzegał.

Wzięła od Masakiyo plecak, który oczywiście założyła. Upewniła się, że dobrze leży i nic ją nie uwiera, po czym wraz z pozostałymi ruszyli do wyjścia. Po kilkunastu minutach byli już na głównym szlaku, więc spokojnie mogli zagaić rozmowę. Sayuri w końcu pragnęła poznać szczegółki odbytej walki we wzgórzu. Jej oczy zbyt wiele wtedy nie dojrzały. W sumie to praktycznie nic, ale też nie miała możliwości za bardzo się przyglądać. A teraz miała wiedzę z pierwszej ręki. Chociaż, znając słowotwórstwo Masakiyo, czy powinna mu tak we wszystko wierzyć? Może jednak, jeśli chodzi o walki, to tak nie bajkotworzy? I chyba właśnie tak było. Mówił konkrety, nawet nie próbował jakoś postawić siebie na piedestale. A przecież mógł wymyślić przeróżne scenariusze tamtych bitew. O tym jak było, wiedział zapewne tylko on i Ryuunosuke. Miał więc pole do popisu, ale wydawał się być w tym szczery. I to sobie ceniła.
- Nienajgorzej, chociaż zmarł mój dobry kolega. - odpowiedziała, zerkając gdzieś w bok. - Ale jak widać, dzięki niemu i tobie, Senrankai mnie nie dopadło. - dodała rozpogodzenia, jakby chcąc trochę zmienić temat. A przynajmniej nie mówić o śmierci bliskiej osoby. - Już miałam nawet jednego na muszce, ale pojawił się jeden taki... Chyba jakiś ich oficer i mi go podwędził. - rzuciła, na końcu trochę udając obrażoną na obieg sytuacji. Mimo wszystko, wciąż na wspomnienie o tej sytuacji, w jej głowie pojawiało się spojrzenie mężczyzny. Jego niezrozumiałe zachowanie zajmowało jej myśli, od których ciężko momentami było się uwolnić. Ale bardzo dobrze działało na to towarzystwo.

Zaskoczona zerknęła na Ayame, która wpadła między nich, a następnie wyprzedziła ich o parę kroków. Coś ją ewidentnie poruszyło. Tym razem były to jak najbardziej miłe wiadomości, na które czerwonowłosa uśmiechnęła się radośnie. Wszystkie te słowa, te obroty, to wszystko roztaczało taką przyjemną, niewinną aurę wokół niewysokiej Hyūga, że chciało się ją wyściskać niczym pluszowego misia!
- Hah! To nie przypadek, że jesteśmy tu razem, Ayame-chan! - zawtórowała jej wesoło, nie przestając się uśmiechać. I taką energię uwielbiała! To jej dodawało sił, pchało do przodu do działania. Swoją drogą, ciekawe co u Aoko. Pewnie jeszcze przebywała w szpitalu, żeby dobrze się zrenegerować. Przyda jej się trochę odpoczynku. Może trochę więcej niż trochę.
0 x
Obrazek
You were more than just somebody I was destined to meet.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Shiroi-iwa (Osada Rodu Hyūga)”

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości