Obóz oblężniczy [Wydarzenie]
- Nobuo
- Posty: 277
- Rejestracja: 2 sty 2026, o 13:30
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Avek
- Widoczny ekwipunek: Plecak, 2 kabury
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=233599#p233599
- Multikonta: Emi, Yumi, Pączuś
- Nizan
- Posty: 277
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=231394#p231394
- GG/Discord: boyos
Re: Obóz oblężniczy [Wydarzenie]
Powóz wjechał do miejsca, w którym zostali zatrzymani przez straż. To, w jaki sposób mężczyzna warknął w ich kierunku sprawił, że Nizan aż chciał się najeżyć, lecz musiał odgrywać swoją rolę. Owszem, w przeszłości miał kilka przykładów i napadów agresji, gdy... ktoś zaczepił Shimę, albo kilka bójek, jednak gdy był już starszy skutecznie walczył z tym, by być zdecydowanie dojrzalszy i bardziej stonowany pod kątem swoich emocji.
Tak ile by nie ćwiczył, ile by się nie starał, jak tylko coś działo się Shimie lub Aracie, to miał chęć rozpierdolić cały wszechświat dookoła, tylko po to by zagwarantować im bezpieczeństwo.
Kątem oka zobaczył, że Arata zachowała spokój i zgodnie z całą opowieścią od Nizana, dziewczynka siedziała blisko Shimy.
- Nizan Kunisaku. Nie jestem tylko kupcem, ale też poselstwem ze strony Radnej Takane Chieko, z miasta Kupieckiego Ryuzaku. - powiedział spokojnie.
Nim jednak zdążył na dobre rozkręcić się w rozmowie, strażnicy zażądali przeszukania wozu. Zgodnie z tym, Nizan zeskoczył z powozu i zgodnie z poleceniem zaczął pokazywać towary.
- Jedzenie, głównie zapasy. Przywieźliśmy produkty, z których moja żona będzie potrafiła ugotować najlepsze dania z Antai. Byłeś kiedyś w Antai? - zapytał unosząc brew. - Wietrzne równiny? - podpowiedział. - Jeżeli nie, to na tym powozie znajduje się kucharka, która robi najlepsze tradycyjne dania z tamtego regionu. I polecam Ci się tym zbytnio nie chwalić wśród kolegów, bo jutro już będzie taka kolejka, że będziesz musiał w niej stać pół dnia by skosztować tego, co przygotuje. - powiedział i położył rękę na barku żołnierza, starając się trochę rozluźnić atmosferę.
Nizan przez pół życia naoglądał się, jak Konisaku podchodził do ludzi. Wiedział, że sprawienie dobrego wrażenia, a także obietnica zysku zawsze działała dobrze na start. W jego przypadku zyskiem był... było jedzenie.
- Tak jak mówiłem, nie przyjechałem tutaj by w czymś przeszkadzać. Ryuzaku pozostaje w sojuszu z Unią, ale nie jestem shinobim, dlatego nie mam zamiaru brać w niczym udziału. - była to półprawda. Shinobim był, ale emerytowanym.
Wtedy jednak pojawiła się ona... i kurwa, Hachiman mi świadkiem, że jest to najtrudniejszy moment w graniu tą postacią, bo wykurwiłbym jej takiego jintona w tym momencie, że ja jebie.
W każdym razie, królowa oszustwa, o której Nizan nie mógł wiedzieć. Jednak... jej widok sprawił, że Nizan odetchnął.
- Cześć... Saori? Sayuri? - zapytał unosząc brew. - Ciociu? - poprawił się. - Chyba, teraz nie byłbym w stanie Was odróżnić. Zawsze byłyście podobne, ale teraz... to nie wiem. - powiedział, cicho wzdychając. - Ale Ty nie miałaś problemów by rozpoznać mnie. Ile to minęło? Ponad piętnaście lat?
Nizan podszedł do niej i spojrzał w jej oczy. Za nic nie potrafił powiedzieć z kim ma do czynienia. Jednak starość dla niej była łągodna, tak sądził.
Nie wiedział, czy... cieszy się na jej widok. Trochę zbyt dużo minęło, by czuł do kobiety jakiś większy sentyment... dlatego też nie przytulał się, ani nie całował z nią na przywitanie. To, co zrobił, to odwrócił i wskazał ręką na powóz.
- To moja żona, Shima i córka, Arata. - powiedział, wskazując, po czym ponownie odwrócił się do kobiety. - Przyjechałem z drobnym poselstwem od Takane Chieko. Musimy porozmawiać o interesach. W sumie, nie sądziłem, że tak szybko Cię odszukam. W sumie to... jak załatwimy dziś wszystko, to nawet jutro możemy zaczął wracać do Ryuzaku, by tu Wam się nie plątać. - delikatnie się uśmiechnął. - Możemy porozmawiać na osobności? Lepiej, by tego nie słyszały uszy postronne.
Tak ile by nie ćwiczył, ile by się nie starał, jak tylko coś działo się Shimie lub Aracie, to miał chęć rozpierdolić cały wszechświat dookoła, tylko po to by zagwarantować im bezpieczeństwo.
Kątem oka zobaczył, że Arata zachowała spokój i zgodnie z całą opowieścią od Nizana, dziewczynka siedziała blisko Shimy.
- Nizan Kunisaku. Nie jestem tylko kupcem, ale też poselstwem ze strony Radnej Takane Chieko, z miasta Kupieckiego Ryuzaku. - powiedział spokojnie.
Nim jednak zdążył na dobre rozkręcić się w rozmowie, strażnicy zażądali przeszukania wozu. Zgodnie z tym, Nizan zeskoczył z powozu i zgodnie z poleceniem zaczął pokazywać towary.
- Jedzenie, głównie zapasy. Przywieźliśmy produkty, z których moja żona będzie potrafiła ugotować najlepsze dania z Antai. Byłeś kiedyś w Antai? - zapytał unosząc brew. - Wietrzne równiny? - podpowiedział. - Jeżeli nie, to na tym powozie znajduje się kucharka, która robi najlepsze tradycyjne dania z tamtego regionu. I polecam Ci się tym zbytnio nie chwalić wśród kolegów, bo jutro już będzie taka kolejka, że będziesz musiał w niej stać pół dnia by skosztować tego, co przygotuje. - powiedział i położył rękę na barku żołnierza, starając się trochę rozluźnić atmosferę.
Nizan przez pół życia naoglądał się, jak Konisaku podchodził do ludzi. Wiedział, że sprawienie dobrego wrażenia, a także obietnica zysku zawsze działała dobrze na start. W jego przypadku zyskiem był... było jedzenie.
- Tak jak mówiłem, nie przyjechałem tutaj by w czymś przeszkadzać. Ryuzaku pozostaje w sojuszu z Unią, ale nie jestem shinobim, dlatego nie mam zamiaru brać w niczym udziału. - była to półprawda. Shinobim był, ale emerytowanym.
Wtedy jednak pojawiła się ona... i kurwa, Hachiman mi świadkiem, że jest to najtrudniejszy moment w graniu tą postacią, bo wykurwiłbym jej takiego jintona w tym momencie, że ja jebie.
W każdym razie, królowa oszustwa, o której Nizan nie mógł wiedzieć. Jednak... jej widok sprawił, że Nizan odetchnął.
- Cześć... Saori? Sayuri? - zapytał unosząc brew. - Ciociu? - poprawił się. - Chyba, teraz nie byłbym w stanie Was odróżnić. Zawsze byłyście podobne, ale teraz... to nie wiem. - powiedział, cicho wzdychając. - Ale Ty nie miałaś problemów by rozpoznać mnie. Ile to minęło? Ponad piętnaście lat?
Nizan podszedł do niej i spojrzał w jej oczy. Za nic nie potrafił powiedzieć z kim ma do czynienia. Jednak starość dla niej była łągodna, tak sądził.
Nie wiedział, czy... cieszy się na jej widok. Trochę zbyt dużo minęło, by czuł do kobiety jakiś większy sentyment... dlatego też nie przytulał się, ani nie całował z nią na przywitanie. To, co zrobił, to odwrócił i wskazał ręką na powóz.
- To moja żona, Shima i córka, Arata. - powiedział, wskazując, po czym ponownie odwrócił się do kobiety. - Przyjechałem z drobnym poselstwem od Takane Chieko. Musimy porozmawiać o interesach. W sumie, nie sądziłem, że tak szybko Cię odszukam. W sumie to... jak załatwimy dziś wszystko, to nawet jutro możemy zaczął wracać do Ryuzaku, by tu Wam się nie plątać. - delikatnie się uśmiechnął. - Możemy porozmawiać na osobności? Lepiej, by tego nie słyszały uszy postronne.
0 x
- Uchiha Hiromi
- Posty: 779
- Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
- Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=11005&p=205011#p205011
- Multikonta: Yuki Hoshi
- Nizan
- Posty: 277
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=231394#p231394
- GG/Discord: boyos
Re: Obóz oblężniczy [Wydarzenie]
Nizan widząc jak Saori go chwali, posłał jej delikatny uśmiech. Kiedy ktoś ostatnio go pochwalił? W sumie, to chyba Shima gdy ten opanował technikę pyłu, ale... dawno nikt nie komplementował jego wyglądu. Nie przeszkadzało to jednak kowalowi, który odwzajemnił to skinieniem głowy.
- Ty też... wyglądasz nad wyraz dobrze. - powiedział, posyłając jej zlustrowanie od stóp do głów. - Żeby wszystkie kobiety tak się starzały, to by wojen zapewne nie było na świecie.
Gdy z kolei Saori przeszła do rozmowy na temat rodziny Nizana, ten wskazał delikatnie dłonią na Aratę.
- Jest na etapie odkrywania natury chakry. Póki co, potrafi mieszać chakrę ognia, co mnie trochę dziwi, bo ja sam jestem mam naturę ziemi, a z tego co kojarzę Arata władała piorunem. - zastanowił się na chwilę. - No, ale powiedzmy, że los zawsze lubił płatać figle. Może ma ogień po którymś pokoleniu od Shimy w górę. W każdym razie, tak, też chciałem sprawdzić, czy będzie miała naturalny talent do kontroli marionetek, ale ja sam powiedzmy, że... trochę wypadłem z tych umiejętności. Wolałbym, by sprawdził ją pod tym względem ktoś, kto ma dużo praktyki. - mruknął, po czym machnął ręką. - Ale to powiedzmy, że temat poboczny.
Na to, że Saori powiedziała, że są jak rodzina,TO SZKODA ZE NIE PAMIĘTAŁA O ARIO, GDY WALIŁA MU PARTYZANTA NA ŁEB, Nizan skinął głową.
- Trochę zaniedbałem kontakty z Pustynią, przyznaję. - westchnął. - Dajmy młodej czas. Napewno jesteś bardzo zajęta i nie chcę, by zaraz Arata za Tobą chodziła i Ci przeszkadzała... czy coś w ten deseń.
Nizan obejrzał obóz. Przyjrzał się wszystkiemu, gdy ta prowadziła ich przez wojsko na środku placu.
- Nie sądziłem, że sprawa jest aż tak poważna. Z tego, co się orientowałem, Unia pozostawała bardzo silnym... tworem? A tutaj wojna domowa? - zamyślił się. - Nie jestem specjalistą w historii Pustyni, ale chyba kiedyś w Ningyo-shi jeszcze Sabaku żyli przez jakiś czas... to wtedy wojny nie było i klany wydawały się dość dobrze współżyć... co się stało? Bo zakładam, że nie pokłóciłaś się z liderką Kaguya o to, która dostanie większą garderobę w Siedzibie.
Dalej przeszli do tematów, które na ten moment rzeczywiście interesowały Nizana najbardziej.
- Tak, Takane-san mnie wysłała... a trochę przyszedłem na własną prośbę. - powiedział wprost Nizan, przechodząc przy jednym z ognisk i spoglądając na to, co jedzą żołnierze. - Wiesz, powiedzmy, że staram się... staramy się zająć pewne stanowisko i potrzebuję mieć dobre relacje z Takane i innymi. Po prawdzie, to konsultowałem się z Sayuri i Takane, a raczej byłem ich łącznikiem, bo chciałbym, żeby Ryuzaku wygrało obie wojny. Wkońcu to nasz dom, a mechanizmy Ayatsuri zawsze były najbardziej zaawansowaną technologią na kontynencie. W każdym razie, Takane wprost mi przekazała, że brak odzewu od Sayuri i informacji z Pustyni to trochę mój problem. - westchnął. - Dlatego też musiałem przyjechać osobiście, bo... no nie za bardzo wiedziałem, jak ma się sytuacja. Cóż, teraz widzę i jestem, no nie ukrywam - lekko przerażony, do czego doszło. Jak w ogóle idzie oblężenie? Szykujecie się do ataku czy... raczej negocjacji?
Kunisaku dostrzegł, że ludzie traktują Saori z trochę... zbyt wielkim szacunkiem? A może jednak z dobrym szacunkiem? Może właśnie tak powinni ją traktować?
- Dziękuję. To dla nas nazbyt hojny gest. - powiedział. - Podróż... no cóż... wyobraź sobie, że naprawdę musiałem się sporo naopowiadać o świecie. Podróżowanie z dzieckiem nie jest proste. Przemierzaliśmy każdą krainę po kolei, próbowaliśmy lokalnej kuchni, rozmawialiśmy z ludźmi i tak dalej. Chyba najciekawsza była osada Akimichi. W każdym razie, złapałem jej królika, by miała dodatkowego kompana do podróży. - nachylił się do Saori. - Napojenie i danie jedzenia królikowi, to zawsze dziesięć minut spokoju rano i dziesięć minut wieczorem. A jak pochowasz jedzenie i nim znajdzie, to nawet idzie wydłużyć do trzydziestu minut. - skrzywił się delikatnie.
Gdy Saori zaczęła ich gościć, Nizan mógł wkońcu na chwilę się rozluźnić.
- Nie tyle niezadowolona, co bardziej zaniepokojona tym, że nie wiemy co się dzieje. Takane lubi wiedzieć pierwsza. Od tego jest Radną. - uśmiechnął się krzywo. - Teraz jednak widzę o co chodzi i... no rozumiem, że nie masz jak nam pomagać. Przynajmniej narazie.
Cicho westchnął.
- A właśnie, gdzie jest Sayuri? Ciekaw jestem, czy wszystkie listy, które wysłałem, do niej dotarły.
- Ty też... wyglądasz nad wyraz dobrze. - powiedział, posyłając jej zlustrowanie od stóp do głów. - Żeby wszystkie kobiety tak się starzały, to by wojen zapewne nie było na świecie.
Gdy z kolei Saori przeszła do rozmowy na temat rodziny Nizana, ten wskazał delikatnie dłonią na Aratę.
- Jest na etapie odkrywania natury chakry. Póki co, potrafi mieszać chakrę ognia, co mnie trochę dziwi, bo ja sam jestem mam naturę ziemi, a z tego co kojarzę Arata władała piorunem. - zastanowił się na chwilę. - No, ale powiedzmy, że los zawsze lubił płatać figle. Może ma ogień po którymś pokoleniu od Shimy w górę. W każdym razie, tak, też chciałem sprawdzić, czy będzie miała naturalny talent do kontroli marionetek, ale ja sam powiedzmy, że... trochę wypadłem z tych umiejętności. Wolałbym, by sprawdził ją pod tym względem ktoś, kto ma dużo praktyki. - mruknął, po czym machnął ręką. - Ale to powiedzmy, że temat poboczny.
Na to, że Saori powiedziała, że są jak rodzina,
- Trochę zaniedbałem kontakty z Pustynią, przyznaję. - westchnął. - Dajmy młodej czas. Napewno jesteś bardzo zajęta i nie chcę, by zaraz Arata za Tobą chodziła i Ci przeszkadzała... czy coś w ten deseń.
Nizan obejrzał obóz. Przyjrzał się wszystkiemu, gdy ta prowadziła ich przez wojsko na środku placu.
- Nie sądziłem, że sprawa jest aż tak poważna. Z tego, co się orientowałem, Unia pozostawała bardzo silnym... tworem? A tutaj wojna domowa? - zamyślił się. - Nie jestem specjalistą w historii Pustyni, ale chyba kiedyś w Ningyo-shi jeszcze Sabaku żyli przez jakiś czas... to wtedy wojny nie było i klany wydawały się dość dobrze współżyć... co się stało? Bo zakładam, że nie pokłóciłaś się z liderką Kaguya o to, która dostanie większą garderobę w Siedzibie.
Dalej przeszli do tematów, które na ten moment rzeczywiście interesowały Nizana najbardziej.
- Tak, Takane-san mnie wysłała... a trochę przyszedłem na własną prośbę. - powiedział wprost Nizan, przechodząc przy jednym z ognisk i spoglądając na to, co jedzą żołnierze. - Wiesz, powiedzmy, że staram się... staramy się zająć pewne stanowisko i potrzebuję mieć dobre relacje z Takane i innymi. Po prawdzie, to konsultowałem się z Sayuri i Takane, a raczej byłem ich łącznikiem, bo chciałbym, żeby Ryuzaku wygrało obie wojny. Wkońcu to nasz dom, a mechanizmy Ayatsuri zawsze były najbardziej zaawansowaną technologią na kontynencie. W każdym razie, Takane wprost mi przekazała, że brak odzewu od Sayuri i informacji z Pustyni to trochę mój problem. - westchnął. - Dlatego też musiałem przyjechać osobiście, bo... no nie za bardzo wiedziałem, jak ma się sytuacja. Cóż, teraz widzę i jestem, no nie ukrywam - lekko przerażony, do czego doszło. Jak w ogóle idzie oblężenie? Szykujecie się do ataku czy... raczej negocjacji?
Kunisaku dostrzegł, że ludzie traktują Saori z trochę... zbyt wielkim szacunkiem? A może jednak z dobrym szacunkiem? Może właśnie tak powinni ją traktować?
- Dziękuję. To dla nas nazbyt hojny gest. - powiedział. - Podróż... no cóż... wyobraź sobie, że naprawdę musiałem się sporo naopowiadać o świecie. Podróżowanie z dzieckiem nie jest proste. Przemierzaliśmy każdą krainę po kolei, próbowaliśmy lokalnej kuchni, rozmawialiśmy z ludźmi i tak dalej. Chyba najciekawsza była osada Akimichi. W każdym razie, złapałem jej królika, by miała dodatkowego kompana do podróży. - nachylił się do Saori. - Napojenie i danie jedzenia królikowi, to zawsze dziesięć minut spokoju rano i dziesięć minut wieczorem. A jak pochowasz jedzenie i nim znajdzie, to nawet idzie wydłużyć do trzydziestu minut. - skrzywił się delikatnie.
Gdy Saori zaczęła ich gościć, Nizan mógł wkońcu na chwilę się rozluźnić.
- Nie tyle niezadowolona, co bardziej zaniepokojona tym, że nie wiemy co się dzieje. Takane lubi wiedzieć pierwsza. Od tego jest Radną. - uśmiechnął się krzywo. - Teraz jednak widzę o co chodzi i... no rozumiem, że nie masz jak nam pomagać. Przynajmniej narazie.
Cicho westchnął.
- A właśnie, gdzie jest Sayuri? Ciekaw jestem, czy wszystkie listy, które wysłałem, do niej dotarły.
0 x
- Uchiha Hiromi
- Posty: 779
- Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
- Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=11005&p=205011#p205011
- Multikonta: Yuki Hoshi
- Nizan
- Posty: 277
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=231394#p231394
- GG/Discord: boyos
Re: Obóz oblężniczy [Wydarzenie]
Nizan słuchał tego, co opowiadała mu Saori i był w szoku, ile tak naprawdę się działo.
- Czyli jest jakaś organizacja, która JUŻ zabiła dwóch liderów? - zapytał, lekko nie dowierzając. - To musisz na siebie bardzo uważać, bo to oznacza, że nie są amatorami. - stwierdził.
Dalej dowiedział się o tym, jak działała ta organizacja w praktyce. Rzeczywiście, był to schemat, który miał poddać wątpliwości całą władze. Co więcej, Jou, miał kręcić polityką od samego początku, a dodatkowo spędzać czas na stosunku z jakąś kobietą. To akurat interesowało go najmniej, chociaż na imię Jou lekko wzdrgnął.
- Aha... no to rzeczywiście, sprawy się mocno pokomplikowały. - powiedział, zastanawiając się nad tym, co opowiadała. - Czyli Nariko knuła od samego początku przeciwko Tobie? Ale... jaki miała w tym cel? Przecież zwróciła na siebie strasznie uwagę teraz. - powiedział drapiąc się po brodzie. - No bo w Unii jest sześć klanów, a Ayatsuri i Kaguya będąc w jednym mieście mają przewagę nad resztą. To Wy chyba powinnyście być najsilniejsza... frakcją we frakcji, czy coś w ten deseń. To teraz skoro Cię wyrzuciła z osady i przejęła władzę, to nic nie stoi na przeszkodzie pozostałym czterem klanom, by zaatakować ją, która jest osamotniona. Jakby... wiesz, totalnie nie widzę, po co to zrobiła, bo owszem, mogła chcieć autonomii, ale w takim razie sposób w jaki to zrobiła jest pozbawiony logiki. - skinął w stronę osady. - No i jeszcze Ci terroryści. To tym bardziej średni współpracownicy.
Jednak to co dalej powiedziała mu Saori sprawiło, że Nizan zaniemówił. W środku osady miała pozostawać Sayuri wraz z Ario.
- Ario... - powtórzył cicho. - ... co z nim? Radził sobie? Z tego co się orientowałem, to był weteranem kilku ostatnich wojen. Wysłałaś go tam samego? - zapytał unosząc brew. - To on już jakimś seininem został?
To jednak co było dla Nizana najważniejsze, to to, że CEL jego podróży znajdywał się w środku miasta. Spojrzał na Aratę, a potem przeniósł wzrok na Shimę, która mogła momentalnie wyczytać, co to oznacza dla nich.
- Wiesz, gdzie są te plany prototypów? Możesz mi narysować mapę? Do siedziby trafię, ale gdzie leżą w środku?
- Czyli jest jakaś organizacja, która JUŻ zabiła dwóch liderów? - zapytał, lekko nie dowierzając. - To musisz na siebie bardzo uważać, bo to oznacza, że nie są amatorami. - stwierdził.
Dalej dowiedział się o tym, jak działała ta organizacja w praktyce. Rzeczywiście, był to schemat, który miał poddać wątpliwości całą władze. Co więcej, Jou, miał kręcić polityką od samego początku, a dodatkowo spędzać czas na stosunku z jakąś kobietą. To akurat interesowało go najmniej, chociaż na imię Jou lekko wzdrgnął.
- Aha... no to rzeczywiście, sprawy się mocno pokomplikowały. - powiedział, zastanawiając się nad tym, co opowiadała. - Czyli Nariko knuła od samego początku przeciwko Tobie? Ale... jaki miała w tym cel? Przecież zwróciła na siebie strasznie uwagę teraz. - powiedział drapiąc się po brodzie. - No bo w Unii jest sześć klanów, a Ayatsuri i Kaguya będąc w jednym mieście mają przewagę nad resztą. To Wy chyba powinnyście być najsilniejsza... frakcją we frakcji, czy coś w ten deseń. To teraz skoro Cię wyrzuciła z osady i przejęła władzę, to nic nie stoi na przeszkodzie pozostałym czterem klanom, by zaatakować ją, która jest osamotniona. Jakby... wiesz, totalnie nie widzę, po co to zrobiła, bo owszem, mogła chcieć autonomii, ale w takim razie sposób w jaki to zrobiła jest pozbawiony logiki. - skinął w stronę osady. - No i jeszcze Ci terroryści. To tym bardziej średni współpracownicy.
Jednak to co dalej powiedziała mu Saori sprawiło, że Nizan zaniemówił. W środku osady miała pozostawać Sayuri wraz z Ario.
- Ario... - powtórzył cicho. - ... co z nim? Radził sobie? Z tego co się orientowałem, to był weteranem kilku ostatnich wojen. Wysłałaś go tam samego? - zapytał unosząc brew. - To on już jakimś seininem został?
To jednak co było dla Nizana najważniejsze, to to, że CEL jego podróży znajdywał się w środku miasta. Spojrzał na Aratę, a potem przeniósł wzrok na Shimę, która mogła momentalnie wyczytać, co to oznacza dla nich.
- Wiesz, gdzie są te plany prototypów? Możesz mi narysować mapę? Do siedziby trafię, ale gdzie leżą w środku?
0 x
- Uchiha Hiromi
- Posty: 779
- Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
- Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=11005&p=205011#p205011
- Multikonta: Yuki Hoshi
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

