Lub "Południowe Sogen" jak uparcie nazywają je członkowie Uchiha i Gazo, którzy tutaj mieszkają. Niepodbita część Sogen, która została wcielona do Ryuzaku no Taki i jest obecnie siedzibą szczepów Uchiha, Gazo oraz Wyrzutków Cesarskich - przede wszystkim Yukich, którzy uciekli z Cesarstwa. Zarządzana przez pana feudalnego - Takeda Masatoshiego i jego klan.
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 870 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Kōgō
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku, dwa małe zwoje przyczepione do pasa
Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » 16 mar 2026, o 21:05
Lato 396 roku
Profancja? Cóż, można było na to tak patrzeć. I pewnie w „zwyczajnych” okolicznościach nawet należałoby na to tak patrzeć. Ale to nie były zwyczajne okoliczności. Alternatywą dla pozostawienia w tym miejscu jakichkolwiek kosztowności była stuprocentowa pewność, że zabiorą ją Kaminari albo Dzicy. To też starał się Tsuyoshi wyjaśnić Kenjiemu, przyjmując trochę postawę obronną.
- Jeśli nie weźmiemy ich my, to trafią w łapska naszych wrogów. A tak jest szansa, że jeszcze tu wrócą, gdy na stałe odbijemy te ziemie. A jeśli nie, to umieścimy je w jakiejś innej świątyni, na przykład Świątyni Susanoo w Sarufutsu. Albo w naszej kapliczce w Hachimantai - przedstawił swój tok myślenia. Tak, czuł się dziwnie, ogołacając to miejsce, ale... to tyle. W takich chwilach emocje muszą ustąpić rozumowi. Gdyby było inaczej, to pewnie po zobaczeniu w jakim stanie jest Świątynia, chciałby zabić wszystkich Kaminari i Dzikich w promieniu wielu kilometrów. Ale przecież byłaby to misja samobójcza, więc nawet na serio o czymś takim nie pomyślał, choć niewątpliwie przyniosłoby mu to ulgę.
- Nie wiem - odpowiedział na słowa o mnichach i wzruszył ramionami. Nie chciał zaprzątać sobie tym więcej głowy, żeby nie tracić skupienia na tym, co go otaczało. Mnisi byli martwi i niestety już się to nie zmieni.
- W porządku, pewnie jest tak jak mówisz. Ale na wszelki wypadek przejrzyjmy jeszcze podziemia i świątynię, żebyśmy sobie później nie pluli w brody. Co do ognia... nie wiem czy to dobry pomysł. Znowu go zgaszą, to pewne, więc dojdzie do kolejnego aktu profanacji. Nie wiem czy to mądre, jeszcze rozgniewamy boginię i dopiero będzie. Zamiast tego znajdźmy naczynie, w którym płonął ogień i zabierzmy je do Hachimatai. Tam będziemy mogli go rozpalić bez obaw, że zgaśnie. I kiedyś go tu przywieziemy, żeby znowu płonął na swoim miejscu - odparł. Jego własny pomysł podobał mu się znacznie, znacznie bardziej.
Ukryty tekst
0 x
Uchiha Hiromi
Posty: 766 Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
Wiek postaci: 19
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=11005&p=205011#p205011
Multikonta: Yuki Hoshi
Post
autor: Uchiha Hiromi » wczoraj, o 17:46
~ 15/... ~ ~ Uchiha Tsuyoshi ~
~ Wyprawa Rangi A ~
~ Świątynia Ognia ~
~ rok 396 ~
- Nie no, wiem. Tak tylko gadam, żeby rozluźnić atmosferę. Bo strasznie mnie denerwuje to, że jednak wydobywamy te rubiny, a cała świątynia… - Kenji przerwał. Jego tanto lekko się omsknęło na kamieniu i zahaczyło o jego dłoń. Syknął i strzepnął dłoń, po czym dalej wziął się do pracy. - To nasze dziedzictwo, nie? Tutaj przybywali nasi ojcowie, tu przybył dziadek. A teraz zostały zgliszcza, kilku martwych mnichów, pieczeń z Kaminari… no wiesz. Dajmy na to wuja Sosuke za chwilę zostanie Kogo, bo zostanie. Albo Hiroto czy Haruka. Daichi nie, bo Daichi to debil, podobno naraził się tej lasce, Nanie, Yumi mówiła, że ją próbował zmacać. I co? Nie przyjdą tutaj? Już my nie jesteśmy pobłogosławieni przez kapłana, tylko bierzemy fanty. Po prostu… Przykro. Tradycja poszła się jebać. Zrobią jakąś nową, ale…
Chwila szczerości ze strony Kenjiego była dość dziwna, ale Tsuyoshi przez całą tą podróż czuł się dziwnie. Jego relacja z Kenjim była w tej chwili pod dużym znakiem zapytania, a młodzieniec wydawał się… inny niż wcześniej. Gdzie się podział ten zazdrosny, złośliwy i nieprzyjemny Kenji, który rzucał sarkastycznymi komentarzami? Z drugiej strony, kiedy Tsuyoshi ustawiał go do strzeżenia kapliczki - robił to.
Po jakimś czasie skończyli z wydłubywaniem rubinów ze ściany, zapakowali się i wyruszyli na dalsze przeszukiwanie świątyni. Kenji ostatecznie się zgodził na dalsze przeszukanie świątyni, aby nie ominąć niczego. Młodzieńcy jeszcze przez jakiś czas, z pochodnią, krążyli po podziemiach. Zaglądali w ciemne korytarze, do niewielkich pomieszczeń. Wszystko było opustoszałe i splądrowane. Wszystko, co nie było przytwierdzone do podłogi, a także część, która do podłogi przytwierdzona była, została rozkradziona. W jednym z pomieszczeń zostały złożone też zwłoki ludzi, którzy zajmowali się świątynią - nie byli to tylko mnisi z pomieszczenia ze zwojem.
Spędzili tam jeszcze godzinę, ale niczego nie znaleźli. Zwoje z biblioteki świątynnej były wszystkie wzięte, wszystkie wartościowe przedmioty też. Profanacja świątyni była całkowita. Nie było żadnego poszanowania dla czczonej tutaj Amaterasu.
Niestety, kiedy znaleźli się w głównej sali świątyni, kiedy już wyszli, usłyszeli, że coś się dzieje na zewnątrz. Przez chwilę nasłuchiwali, ale powoli stało się jasne, że byli to ludzie. Całkiem wielu ludzi. Szmery rozmów, dźwięki kroków, parskanie koni. Mieli gości.
Ukryty tekst
Uchiha Kenji
Uchiha Kazuya
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 870 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Kōgō
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku, dwa małe zwoje przyczepione do pasa
Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » wczoraj, o 18:57
Lato 396 roku
- Rozumiem, Kenji - odpowiedział, gdy kuzyn podzielił się z nim szczerze tym, co myślał i co właśnie czuł - Ja też czuję się z tym źle. Ale jeszcze gorzej będę się czuł, jak wrócę do Hachimantai, będę się kładł do łóżka i pomyślę sobie, że daleko ode mnie jest nasza świątynia, w której nasi wrogowie nadal mają używanie. A tak będę wiedział, że zabrałem cokolwiek, na czym możemy budować... no właśnie, nową tradycję. W bezpośredniej i namacalnej ciągłości ze starą - odpowiedział, spojrzał na rubiny i pokręcił głową. Tak właśnie było, odkąd tu przyszli czuł ciągły ból wynikający z tego, w jakim stanie było to miejsce. Ból przerwany tylko na krótki czas konfrontacji z wrogami.
Tsuyoshi patrzył na te sprawy bardzo podobnie do Kenjiego, ale najwyraźniej zrobił spore postępy jeśli chodzi o działanie w oparciu o chłodne kalkulacje, a nie emocje. Emocje były cały czas obecne, czekające na moment, kiedy będzie można je wyzwolić (jak przed chwilą, gdy trzeba było spopielić Kaminarich), ale na ten moment musiały ustąpić pola temu, co był najlepsze dla nich i dla klanu.
Kiedy wyszli z powrotem do głównej nawy, Uchiha rozglądnął się i skierował się do ołtarza z czarnego dębu, który zauważyli wcześniej. Podniósł z trudem kamienną czarę, w której płonął wcześniej Święty Ogień Amaterasu i zapieczętował ją w zwoju. Niestety, po dokładniejszych poszukiwaniach nie znaleźli nic więcej. Świątynia była w opłakanym stanie, Dzicy lub Kaminari działali w taki sposób, jakby wiedzieli, że nie zagrzeją miejsca w tych ruinach na stałe i że należy rozkraść wszystko, co tylko możliwe. Tsuyoshiego co jakiś czas nachodził fale wściekłości, ale jak już wspomniano, nie mógł sobie pozwolić na ich uwolnienie.
W pewnym momencie mogli usłyszeć, że przed wejściem zebrała się grupa ludzi. Tsuyoshiemu serce podeszło do gardła, ale tylko na moment. Natychmiast zgasił pochodnię i skinął na Kenjiego, żeby ten zrobił to samo i ukrył się z nim gdzieś z boku. Gdzie konkretnie? Jeśli istniało jakieś boczne wyjście ze świątyni (drzwi, wybite okno), to takie miejsce było idealne. Jeśli nie i byli odcięci, to... gdzieś po prostu z boku, za jakimś filarem, przegrodą, czy czymkolwiek. Jeśli będą w stanie uciec, to dobrze, a jeśli nie to i tak pewnie będzie czekała ich kolejna walka. Chciał jednak sprawdzić, kto taki zdecydował się przybyć do tego miejsca w nocy. Kolejna grupa rabusiów, którą trzeba będzie spalić na wiór? A może jakimś niedobrym zbiegiem okoliczności jacyś znajdujący się w pobliżu strażnicy zauważyli, że w świątyni dzieje się coś podejrzanego? W obu tych przypadkach wolałby uniknąć walki, bo nic im to już nie da, a może tylko ściągnąć na nich pościg.
Ukryty tekst
0 x
Uchiha Hiromi
Posty: 766 Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
Wiek postaci: 19
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=11005&p=205011#p205011
Multikonta: Yuki Hoshi
Post
autor: Uchiha Hiromi » dzisiaj, o 18:43
~ 16/... ~ ~ Uchiha Tsuyoshi ~
~ Wyprawa Rangi A ~
~ Świątynia Ognia ~
~ rok 396 ~
Tsuyoshi dodatkowo wziął czarę, w której wcześniej płonął wieczny ogień Amaterasu. Zapieczętował ją w zwoju - była ciężka - a następnie schował zwój. Byli gotowi, żeby ruszać dalej. Jednak nie było to proste z powodu tego, co działo się na zewnątrz.
Tsuyoshi skinął na Kenjiego, a ten bez słowa zgasił własne światło. Obaj cofnęli się za osmalony filar, przy zejściu w dół, gdzie było najciemniej. Sharingan Tsuyoshiego nigdy nie zgasł, Kenji również trzymał swój włączony przez cały czas przebywania w świątyni. Kenji przywarł plecami do popękanej ściany, trzymając tanto nisko przy udzie. Oddychał cicho, równo, ale Tsuyoshi i tak słyszał, że kuzyn był spięty i gotowy.
Na zewnątrz odgłosy stawały się coraz wyraźniejsze.
Parskanie koni. Szczęk uzbrojenia. Twarde kroki wielu ludzi na kamiennych płytach dziedzińca. Przyciszone głosy, którym daleko było do swobody rabusiów czy hałasu jak zwykli bandyci. To nie była przypadkowa banda.
Po chwili usłyszeli też pierwszy rozkaz, wypowiedziany niskim, stanowczym tonem - stłumionym przez coś - jakby przez maskę:
- Rozstawić światła. Dwóch przy bramie. Reszta ze mną.
Ktoś odpowiedział krótkim, wojskowym:
- Hai.
Tsuyoshi nie poruszył się nawet o cal. Kenji obok niego drgnął ledwie zauważalnie i przesunął spojrzenie na wejście. Po chwili w drzwiach świątyni zamigotało światło.
Najpierw wąska smuga pochodni przecięła próg i zatańczyła po podłodze. Potem pojawił się cień człowieka. Pierwszy z przybyszów wszedł do środka ostrożnie, z bronią w dłoni i pochodnią uniesioną wysoko, tak by rozświetlić jak największy obszar. Za nim pojawił się drugi, a chwilę później trzeci. Światło rozlało się po wnętrzu głównej sali, wydobywając z ciemności osmalone kolumny, zburzony ołtarz, rozbite belki i ciała Dzikich zalegające pod ścianami niczym czarne, bezkształtne kłody.
Pierwszy z mężczyzn zatrzymał się gwałtownie.
- Co do... - urwał, patrząc na zwęglone zwłoki.
Drugi, niższy i szczuplejszy, przeszedł obok niego o kilka kroków. Był opancerzony lekko, ale porządnie, jak ktoś, kto miał pełnić zwiad, a nie stać w pierwszym szeregu. Kucnął przy jednym z trupów i zbliżył pochodnię do osmalonego torsu.
- Katon - stwierdził po chwili. - Nasi. Stare zwłoki. Nikt nie posprzątał tutaj. Cholerni Uchiha, ale też cholerni Kaminari, że nie potrafią z poszanowaniem zająć się zwłokami.
Trzeci z kolei nic nie mówił. Od razu przyklęknął przy śladach na kamieniu. Dotknął sadzy, roztarł ją między palcami.
- Jesteście pewni, że chcemy z nimi handlować? - mruknął.
Później wszedł jeszcze jeden człowiek, wyższy od poprzednich, z płaszczem narzuconym na ramiona mimo nocnego chłodu. Nie niósł pochodni - ktoś za nim robił to za niego - ale już po sposobie, w jaki pozostali zrobili mu miejsce, było jasne, że to on tu dowodził. Zatrzymał się w samym środku, przed posągiem Amaterasu i przez chwilę w milczeniu oglądał zniszczenia. Jego twarz była częściowo skryta w cieniu, lecz światło przesunęło się po jego zdeformowanej twarzy.
Nie twarzy.
Dziwnej masce.
Kujaku.
Kenji obok Tsuyoshiego bezgłośnie zacisnął palce na rękojeści tanto.
Dowódca Kujaku powiódł wzrokiem po wnętrzu świątyni. Nie wyglądał ani na przestraszonego, ani na szczególnie poruszonego widokiem ciał. Raczej... poirytowanego.
- Szukajcie zejścia - rzucił krótko. - Może Kaminari są w podziemiach świątyni, chociaż mieli tu na nas czekać.
Jeden z żołnierzy podszedł do ołtarza. Drugi zaczął obchodzić filary po lewej stronie. Trzeci ruszył ku miejscu, gdzie wcześniej paliła się pochodnia Tsuyoshiego i Kenjiego.
- Taichou - powiedział tamten natychmiast. - Mamy ślady.
Dowódca nie ruszył się od razu. Jego wzrok powoli przesunął się w stronę filara, za którym skryli się kuzyni. Nie zdradził niczego twarzą, ale wzrok następnie przesunął na posąg Amaterasu. Miejsce, gdzie przed chwilą jeszcze stała kamienna misa.
- Ilu? - zapytał spokojnie.
- Co najmniej dwóch. Jeden niósł coś ciężkiego. Świeże.
Kenji zerknął przelotnie na Tsuyoshiego. Nawet w ciemności było widać, że pytanie ma już w oczach: atakujemy czy przeczekujemy? Nie było wyjścia innego niż to główne, chyba, że wywaliliby ścianę, lub wspięli do wysokiego okna, przez które wpadało srebrne światło ksieżyca.
Ukryty tekst
Uchiha Kenji
Uchiha Kazuya
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 870 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Kōgō
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku, dwa małe zwoje przyczepione do pasa
Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » dzisiaj, o 19:28
Lato 396 roku
No i niestety. Spełnił się gorszy scenariusz. Kenji i Tsuyoshi zostali zaskoczeni w świątyni przez oddział Dzikich. Może nie do końca zaskoczeni, bo jednak bez trudu zdążyli się ukryć, ale niestety ich droga ucieczki została odcięta. Wszystko wskazywało też na to, że będą mogli uniknąć walki, bo ich jedyna realna szansa na ucieczkę to główne wejście, które było obstawione przez żołnierzy wroga.
Na razie jednak czekali na rozwój sytuacji. Chwila po chwili dowiadywali się coraz więcej o swoim przeciwniku. Przede wszystkim, niestety ich dowódcą był ktoś, kto potrafił mieszać chakrę. Po drugie, oddział być dość liczny, choć nie powinni oni sprawić kłopotu dwóm Kōgō Uchiha. Poza tym widać że mieli się tutaj spotkać z Kaminari, co potwierdzało już w praktyce, że tamten przeklęty sojusz był faktem. Nie było teraz czasu, żeby ciskać na to gromy, ale w innych okolicznościach… No, w każdym razie przez jakiś czas Tsuyoshi i Kenji siedzieli za filarem w całkowitym milczeniu. W pewnym momencie jednak okoliczności zaczęły wskazywać na to, że ów kapitan zaczął podejrzewać, gdzie się skryli. Tsuyoshi nie czekał. Wykorzystał jeden moment, a mianowicie ten, gdy mężczyzna zaczął kierować wzrok na „ich” filar. To był moment, w którym można go było zaskoczyć, w którym nie będzie tak szybki, by odwrócić wzrok.
- Bierz pomagierów, ja dowódcę – wyszeptał i wyszedł zza filara, wpatrując się w tegoż właśnie dowódcę. Wiedział, że jeśli zrobi coś takiego niespodziewanie, to tamten odruchowo popatrzy, nie odwróci głowy. A to wystarczyło. Wystarczyło do tego, żeby użyć na nim Genjtusu. A przynajmniej taki był plan Tsuyoshiego.
Jeśli się udał, to mężczyzna pomógł Kenjiemu rozprawić się z resztą oddziału, ciskając kunaiami i senbonami.
Ukryty tekst
Ukryty tekst
0 x
Uchiha Hiromi
Posty: 766 Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
Wiek postaci: 19
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=11005&p=205011#p205011
Multikonta: Yuki Hoshi
Post
autor: Uchiha Hiromi » 37 min temu
~ 17/... ~ ~ Uchiha Tsuyoshi ~
~ Wyprawa Rangi A ~
~ Świątynia Ognia ~
~ rok 396 ~
Wyłaniający się z zanadrza Tsuyoshi spowodował sporo zamieszania. Jeszcze może mogliby próbować uciec, ale nie wiedząc, co czekało ich na zewnątrz, woleli zmierzyć się już z przeciwnikiem, a przynajmniej częścią przeciwników w środku. Tsuyoshi widział jednak po Kenjim, że gdyby Tsuyoshi nie zareagował, on sam by to zrobił. Bo zanim jeszcze Tsuyoshi skończył mówić, Kenji już wdrapywał się dwoma susami na pomnik Amaterasu, składając pieczęcie.
Płomienie Kenjiego wypełniły wnętrze świątyni jak oddech rozwścieczonego smoka. Powietrze momentalnie zawrzało od żaru, a ogień odbijał się od kamiennych murów. Zamaskowany dowódca drgnął, próbując zerwać pieczęć genjutsu, ale błysk Sharingana Tsuyoshiego związał na stałe. Nie mógł się ruszyć.
Wtedy zaczęła się rzeź.
Z bocznych korytarzy wypadli kolejni żołnierze Dzikich - część w popłochu, inni próbując utrzymać szyk. Kenji, stojący na szczycie pomnika Amaterasu zebrał powietrze, przyłożył dłonie do ust i wypuścił kolejny strumień ognia, który spłynął w dół niczym lawina. Dwóch żołnierzy nie zdążyło nawet krzyknąć; kolejnych trzech odrzuciła fala gorąca prosto w rozżarzone odłamki kamieni.
Tsuyoshi tymczasem wykonał jeden krok w tył, dwa w bok i zniknął. A raczej tak mogło się wydawać tym, którzy nie dorównywali szybkości jego klanu. Pojawił się za plecami pierwszego przeciwnika, a klinga kunai przecięła powietrze tak cicho, że dopiero po chwili wrogowie dostrzegli, że stoją o jednego mniej.
Kolejny z Dzikich skoczył na niego z wrzaskiem, wymachując oburęcznym mieczem. Tsuyoshi odchylił się, czubek ostrza minął jego policzek o włos. W tym samym momencie Sharingan błysnął i przeciwnik znieruchomiał na ułamek sekundy. Wystarczająco długo. Kunai Tsuyoshiego przeciął go pozbawiając życia.
Dowódca, mimo ognia trawiącego jego ciało, próbował wyrwać się z genjutsu, ale Tsuyoshi nie puścił. Mężczyzna stał, wierząc, że przebiją i unieruchamiają go metalowe pręty. Kenji to wykorzystał. Zsunął się z posągu, lądując obok Tsuyoshiego z gracją kota. . Jednym ruchem otarł pot z czoła, drugą dłonią sięgnął do torby i zaczął ciskać senbony w wyłaniających się z dymu przeciwników. Każda igła trafiała w punkt - ścięgno, krtań, tętnica. Żaden z wrogów nie stawiał mu dłużej oporu niż kilka sekund.
Zostało już tylko pięciu… potem trzech… potem jeden.
Ostatni żołnierz rzucił się do ucieczki, ale Tsuyoshi wyprzedził go jednym błyskiem ruchu, tnąc go. Następnie tymczasem skierował uwagę na dowódcę, klęczącego pośród dogasających płomieni. Genjutsu trzymało go jak stalowe kajdany. Jednym doskokiem, a potem prostym ruchem ostrza poderżnął mu gardło. Mężczyzna nawet nie drgnął, jego świadomość była zbyt pogrążona w koszmarze, by zarejestrować śmierć.
W świątyni zapanowała cisza, przerywana tylko trzaskaniem dogasających belek. Dym unosił się ku sklepieniu, a dwóch Uchiha stało pośrodku ruin, otoczonych ciałami tych, którzy odważyli się z nimi walczyć.
Ukryty tekst
Uchiha Kenji
Uchiha Kazuya
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość