Lub "Południowe Sogen" jak uparcie nazywają je członkowie Uchiha i Gazo, którzy tutaj mieszkają. Niepodbita część Sogen, która została wcielona do Ryuzaku no Taki i jest obecnie siedzibą szczepów Uchiha, Gazo oraz Wyrzutków Cesarskich - przede wszystkim Yukich, którzy uciekli z Cesarstwa. Zarządzana przez pana feudalnego - Takeda Masatoshiego i jego klan.
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 869 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Kōgō
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku, dwa małe zwoje przyczepione do pasa
Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » wczoraj, o 21:05
Lato 396 roku
Profancja? Cóż, można było na to tak patrzeć. I pewnie w „zwyczajnych” okolicznościach nawet należałoby na to tak patrzeć. Ale to nie były zwyczajne okoliczności. Alternatywą dla pozostawienia w tym miejscu jakichkolwiek kosztowności była stuprocentowa pewność, że zabiorą ją Kaminari albo Dzicy. To też starał się Tsuyoshi wyjaśnić Kenjiemu, przyjmując trochę postawę obronną.
- Jeśli nie weźmiemy ich my, to trafią w łapska naszych wrogów. A tak jest szansa, że jeszcze tu wrócą, gdy na stałe odbijemy te ziemie. A jeśli nie, to umieścimy je w jakiejś innej świątyni, na przykład Świątyni Susanoo w Sarufutsu. Albo w naszej kapliczce w Hachimantai - przedstawił swój tok myślenia. Tak, czuł się dziwnie, ogołacając to miejsce, ale... to tyle. W takich chwilach emocje muszą ustąpić rozumowi. Gdyby było inaczej, to pewnie po zobaczeniu w jakim stanie jest Świątynia, chciałby zabić wszystkich Kaminari i Dzikich w promieniu wielu kilometrów. Ale przecież byłaby to misja samobójcza, więc nawet na serio o czymś takim nie pomyślał, choć niewątpliwie przyniosłoby mu to ulgę.
- Nie wiem - odpowiedział na słowa o mnichach i wzruszył ramionami. Nie chciał zaprzątać sobie tym więcej głowy, żeby nie tracić skupienia na tym, co go otaczało. Mnisi byli martwi i niestety już się to nie zmieni.
- W porządku, pewnie jest tak jak mówisz. Ale na wszelki wypadek przejrzyjmy jeszcze podziemia i świątynię, żebyśmy sobie później nie pluli w brody. Co do ognia... nie wiem czy to dobry pomysł. Znowu go zgaszą, to pewne, więc dojdzie do kolejnego aktu profanacji. Nie wiem czy to mądre, jeszcze rozgniewamy boginię i dopiero będzie. Zamiast tego znajdźmy naczynie, w którym płonął ogień i zabierzmy je do Hachimatai. Tam będziemy mogli go rozpalić bez obaw, że zgaśnie. I kiedyś go tu przywieziemy, żeby znowu płonął na swoim miejscu - odparł. Jego własny pomysł podobał mu się znacznie, znacznie bardziej.
Ukryty tekst
0 x
Uchiha Hiromi
Posty: 760 Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
Wiek postaci: 19
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=11005&p=205011#p205011
Multikonta: Yuki Hoshi
Post
autor: Uchiha Hiromi » dzisiaj, o 17:46
~ 15/... ~ ~ Uchiha Tsuyoshi ~
~ Wyprawa Rangi A ~
~ Świątynia Ognia ~
~ rok 396 ~
- Nie no, wiem. Tak tylko gadam, żeby rozluźnić atmosferę. Bo strasznie mnie denerwuje to, że jednak wydobywamy te rubiny, a cała świątynia… - Kenji przerwał. Jego tanto lekko się omsknęło na kamieniu i zahaczyło o jego dłoń. Syknął i strzepnął dłoń, po czym dalej wziął się do pracy. - To nasze dziedzictwo, nie? Tutaj przybywali nasi ojcowie, tu przybył dziadek. A teraz zostały zgliszcza, kilku martwych mnichów, pieczeń z Kaminari… no wiesz. Dajmy na to wuja Sosuke za chwilę zostanie Kogo, bo zostanie. Albo Hiroto czy Haruka. Daichi nie, bo Daichi to debil, podobno naraził się tej lasce, Nanie, Yumi mówiła, że ją próbował zmacać. I co? Nie przyjdą tutaj? Już my nie jesteśmy pobłogosławieni przez kapłana, tylko bierzemy fanty. Po prostu… Przykro. Tradycja poszła się jebać. Zrobią jakąś nową, ale…
Chwila szczerości ze strony Kenjiego była dość dziwna, ale Tsuyoshi przez całą tą podróż czuł się dziwnie. Jego relacja z Kenjim była w tej chwili pod dużym znakiem zapytania, a młodzieniec wydawał się… inny niż wcześniej. Gdzie się podział ten zazdrosny, złośliwy i nieprzyjemny Kenji, który rzucał sarkastycznymi komentarzami? Z drugiej strony, kiedy Tsuyoshi ustawiał go do strzeżenia kapliczki - robił to.
Po jakimś czasie skończyli z wydłubywaniem rubinów ze ściany, zapakowali się i wyruszyli na dalsze przeszukiwanie świątyni. Kenji ostatecznie się zgodził na dalsze przeszukanie świątyni, aby nie ominąć niczego. Młodzieńcy jeszcze przez jakiś czas, z pochodnią, krążyli po podziemiach. Zaglądali w ciemne korytarze, do niewielkich pomieszczeń. Wszystko było opustoszałe i splądrowane. Wszystko, co nie było przytwierdzone do podłogi, a także część, która do podłogi przytwierdzona była, została rozkradziona. W jednym z pomieszczeń zostały złożone też zwłoki ludzi, którzy zajmowali się świątynią - nie byli to tylko mnisi z pomieszczenia ze zwojem.
Spędzili tam jeszcze godzinę, ale niczego nie znaleźli. Zwoje z biblioteki świątynnej były wszystkie wzięte, wszystkie wartościowe przedmioty też. Profanacja świątyni była całkowita. Nie było żadnego poszanowania dla czczonej tutaj Amaterasu.
Niestety, kiedy znaleźli się w głównej sali świątyni, kiedy już wyszli, usłyszeli, że coś się dzieje na zewnątrz. Przez chwilę nasłuchiwali, ale powoli stało się jasne, że byli to ludzie. Całkiem wielu ludzi. Szmery rozmów, dźwięki kroków, parskanie koni. Mieli gości.
Ukryty tekst
Uchiha Kenji
Uchiha Kazuya
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 869 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Kōgō
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku, dwa małe zwoje przyczepione do pasa
Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » dzisiaj, o 18:57
Lato 396 roku
- Rozumiem, Kenji - odpowiedział, gdy kuzyn podzielił się z nim szczerze tym, co myślał i co właśnie czuł - Ja też czuję się z tym źle. Ale jeszcze gorzej będę się czuł, jak wrócę do Hachimantai, będę się kładł do łóżka i pomyślę sobie, że daleko ode mnie jest nasza świątynia, w której nasi wrogowie nadal mają używanie. A tak będę wiedział, że zabrałem cokolwiek, na czym możemy budować... no właśnie, nową tradycję. W bezpośredniej i namacalnej ciągłości ze starą - odpowiedział, spojrzał na rubiny i pokręcił głową. Tak właśnie było, odkąd tu przyszli czuł ciągły ból wynikający z tego, w jakim stanie było to miejsce. Ból przerwany tylko na krótki czas konfrontacji z wrogami.
Tsuyoshi patrzył na te sprawy bardzo podobnie do Kenjiego, ale najwyraźniej zrobił spore postępy jeśli chodzi o działanie w oparciu o chłodne kalkulacje, a nie emocje. Emocje były cały czas obecne, czekające na moment, kiedy będzie można je wyzwolić (jak przed chwilą, gdy trzeba było spopielić Kaminarich), ale na ten moment musiały ustąpić pola temu, co był najlepsze dla nich i dla klanu.
Kiedy wyszli z powrotem do głównej nawy, Uchiha rozglądnął się i skierował się do ołtarza z czarnego dębu, który zauważyli wcześniej. Podniósł z trudem kamienną czarę, w której płonął wcześniej Święty Ogień Amaterasu i zapieczętował ją w zwoju. Niestety, po dokładniejszych poszukiwaniach nie znaleźli nic więcej. Świątynia była w opłakanym stanie, Dzicy lub Kaminari działali w taki sposób, jakby wiedzieli, że nie zagrzeją miejsca w tych ruinach na stałe i że należy rozkraść wszystko, co tylko możliwe. Tsuyoshiego co jakiś czas nachodził fale wściekłości, ale jak już wspomniano, nie mógł sobie pozwolić na ich uwolnienie.
W pewnym momencie mogli usłyszeć, że przed wejściem zebrała się grupa ludzi. Tsuyoshiemu serce podeszło do gardła, ale tylko na moment. Natychmiast zgasił pochodnię i skinął na Kenjiego, żeby ten zrobił to samo i ukrył się z nim gdzieś z boku. Gdzie konkretnie? Jeśli istniało jakieś boczne wyjście ze świątyni (drzwi, wybite okno), to takie miejsce było idealne. Jeśli nie i byli odcięci, to... gdzieś po prostu z boku, za jakimś filarem, przegrodą, czy czymkolwiek. Jeśli będą w stanie uciec, to dobrze, a jeśli nie to i tak pewnie będzie czekała ich kolejna walka. Chciał jednak sprawdzić, kto taki zdecydował się przybyć do tego miejsca w nocy. Kolejna grupa rabusiów, którą trzeba będzie spalić na wiór? A może jakimś niedobrym zbiegiem okoliczności jacyś znajdujący się w pobliżu strażnicy zauważyli, że w świątyni dzieje się coś podejrzanego? W obu tych przypadkach wolałby uniknąć walki, bo nic im to już nie da, a może tylko ściągnąć na nich pościg.
Ukryty tekst
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość