Lub "Południowe Sogen" jak uparcie nazywają je członkowie Uchiha i Gazo, którzy tutaj mieszkają. Niepodbita część Sogen, która została wcielona do Ryuzaku no Taki i jest obecnie siedzibą szczepów Uchiha, Gazo oraz Wyrzutków Cesarskich - przede wszystkim Yukich, którzy uciekli z Cesarstwa. Zarządzana przez pana feudalnego - Takeda Masatoshiego i jego klan.
Uchiha Hiromi
Posty: 757 Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
Wiek postaci: 19
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=11005&p=205011#p205011
Multikonta: Yuki Hoshi
Post
autor: Uchiha Hiromi » 10 mar 2026, o 11:45
~ 7/... ~ ~ Uchiha Tsuyoshi ~
~ Wyprawa Rangi A ~
~ Świątynia Ognia ~
~ rok 396 ~
Robiło się coraz ciemniej, gdy Tsuyoshi i Kenji bezszelestnie zbliżali się do pogrążonej w mroku Świątyni Ognia. Księżyc, choć wzszedł już wysoko, skrywał się częściowo za pierzastymi chmurami, rzucając na światło blade, srebrzyste smugi. W oddali majaczyły ciemne zarysy lasu. Im bliżej podchodzili, tym wyraźniej widzieli szczegóły zbezczeszczonej świątyni: potężną bramę Tori, posągi dawnych strażników o odrąbanych głowach i ściany poznaczone sadzą.
Zatrzymali się na skraju rozległego, zarośniętego dziedzińca. Otoczyła ich niemal grobowa cisza, nawet nocne cykady umilkły. W powietrzu unosiła się ostra woń spalenizny, zmieszana z mdlącym aromatem starej krwi i woni nadpalonego oleju. Słyszeli własne, przyspieszone bicie serca oraz stłumiony szum wiatru, przenikającego przez nadkruszone mury, lecz ani śladu głosów czy kroków. Wątłe smugi księżycowego światła lśniły na popękanych dachówkach głównej wieży, ale okna ziały czernią. Nigdzie nie widać było blasku pochodni ani ognisk.
Weszli cicho na dziedziniec świątyni. Kiedyś było to miejsce kultu bogini Amaterasu, teraz nie było gdzie składać modłów czy oczyścić się z grzechów. Obaj wiedzieli, że aby dostąpić zaszczytu wejścia i skorzystania ze świątyni, powinni obmyć swoje dłonie i usta, ale teraz było to niemożliwe. Ołtarz z dzwonkiem, miejsce na składanie darów - wszystko było opustoszałe i obrabowane. W środku panował półmrok, a powietrze było tu ciężkie i nieruchome. W mroku majaczyły niewyraźne kształty: przewrócone kolumny, porozrzucane, nadpalone belki stropowe i… czyjeś ciała.
Kenji dotknął ramienia Tsuyoshiego i skinął głową w stronę leżącej nieopodal ciemnej masy. Oboje zbliżyli się bezgłośnie. Ludzkie zwłoki - ciało potężnie zbudowanego mężczyzny z tatuażami, przysypane gruzem ze zburzonej ściany. Nawet w słabym świetle było widać, że jego pierś zapadła się nienaturalnie i sterczał z niej złamany drzewiec włóczni. Twarz Dzikiego zastygła w groteskowym wyrazie bólu. Nie było wątpliwości – intruzi zapuścili się aż tutaj i ponieśli straty. Tylko… z czyich rąk?
- Sprzed kilku dni… - ocenił w myślach z ponurą miną Kenji.
Ostrożnie ruszyli dalej. Przemknęli wzdłuż ocalałego fragmentu muru, kierując się ku głównemu pawilonowi. Jego masywne drzwi stały otworem; jedno skrzydło było pęknięte, jakby wepchnięto je brutalnie do środka. Z wnętrza biła głęboka ciemność, nie rozświetlona nawet najmniejszym płomieniem. Wyraźnie wyglądało, że wieczny ogień, pielęgnowany tutaj od stuleci, został zgaszony.
Kenji wyciągnął przed siebie tanto, nim obaj przenieśli się bezszelestnie pod osłonę ciemności we wnętrze świątynnej hali. W środku panował zaduch - śmierdziało stęchlizną, kurzem i dymem. Zatrzymali się tuż za progiem, pozwalając oczom przywyknąć do mroku. Martwa cisza wypełniała ogromną przestrzeń głównej komnaty. W półmroku z trudem można było rozróżnić poszczególne kształty - kolumny okalające wnętrze, zarys ołtarza pośrodku oraz monumentalną statuę bóstwa ognia za nim. Nawet teraz, osmolony sadzą i częściowo obalony, posąg Amaterasu górował nad nimi niczym milcząca strażniczka. Jej kamienne oblicze pękło na pół, a oderwana połowa twarzy leżała u stóp figury, spoglądając pustym okiem w czarną otchłań świątyni.
Posuwali się dalej w głąb sali, lawirując fragmentami belek, które runęły z sufitu. Na ścianach widniały czarne smugi po ogniu; sufit był zapadnięty w kilku miejscach, odsłaniając prostokąty nocnego nieba. Wyraźnie było widać ślady walk - łuski strzał sterczące z drewnianych kolumn, porzucony zakrwawiony topór o wyszczerbionym ostrzu, a nawet rozrzucone ciała. Dwa, trzy, może więcej, które należały do Dzikich. Część z nich nosiła ślady pchnięć i cięć, inni byli makabrycznie zwęgleni. Jedno z ciał leżało u stóp ołtarza w pozycji, która nie pozostawiała wątpliwości, że człowiek ten umarł w straszliwych męczarniach.
Kenji nachylił się nad zwęglonym korpusem, siląc się na obojętność.
- Co ich tak urządziło? - szepnął, patrząc na Tsuyoshiego
Ołtarz w centralnej części hali, niegdyś misternie rzeźbiony z czarnego dębu, był teraz osmolony i częściowo nadpalony. Na jego szczycie stała kamienna czara, w której płonął niegdyś święty ogień Amaterasu. Teraz naczynie było puste i zimne. Warstwa popiołu pokrywała wnętrze czary oraz pobliski fragment ołtarza.
Nagle coś usłyszeli. Ich uwagę przykuło ciche echo głosów, dochodzące spod posadzki. Ktoś rozmawiał stłumionym szeptem, a dźwięki, niewyraźne i odbite od kamiennych ścian, zdawały się dobiegać gdzieś spod nich. Kenji natychmiast uklęknął, przykładając ucho do pękniętej płyty podłogowej. Z jego miny Tsuyoshi wywnioskował, że również rozróżnia ludzkie szepty.
Na nowo skupieni i czujni, zaczęli badać okolicę ołtarza, szukając zejścia do podziemi. Po chwili Tsuyoshi dostrzegł za ołtarzem, w posadzce między dwoma kolumnami wejście do korytarza prowadzącego w głąb ziemi. Kamienne schody opadały stromo w dół, znikając po kilku stopniach w całkowitej ciemności. Wokół widać było ślady wyważenia - nadłamane wieko włazu i rozrzucone odłamki kamienia. Dzicy musieli odkryć podziemną kryptę i brutalnie wedrzeć się do środka.
Uchiha Kenji
Uchiha Kazuya
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 868 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Kōgō
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku, dwa małe zwoje przyczepione do pasa
Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » 10 mar 2026, o 20:23
Lato 396 roku
Niestety, widok świątyni był przygnębiający. Została ona sprofanowana i zbezczeszczona, o czym podróżnicy przekonali się jeszcze na długo przed wejściem do niej. Trudno się patrzyło na to, co pozostało z posągów, miejsc kultu, modlitwy i wyciszenia. Żal opanowywał serce Tsuyoshiego raz za razem, a w gardle czuł nieprzyjemny ucisk. Wiedział jednak, że nie jest to czas na opłakiwanie świątyni. Nadal nie wiedzieli co lub kto czai się wokół oraz w jej wnętrzu. Nadal nie można było tracić czujności.
- Musiało tu dojść do jakiejś walki - odparł, gdy przyglądał się zwłokom przed wejściem. Przyglądnął się zwłokom, ale nie spostrzegł nic więcej ponad to, co Kenji.
Kiedy weszli do środka, aż ścisnęło mu serce, gdy dostrzegł, że ogień, który powinien płonąć nie tlił się nawet wątłym blaskiem, a posąg Amaterasu został uszkodzony. Oczywiście spodziewał się takiego widoku, ale wciąż... było to bardzo przygnębiające. Gdzie byli bogowie, że pozwalali na takie rzeczy? Czy naprawdę Uchiha tak źle wywiązywali się z funkcji kustoszów kultu Susanoo i Amaterasu? A może właśnie to wojownicy tacy jak on i Kenji mieli być źródłem pomsty bogów na tych, którzy dopuszczali się tych bezeceństw?
Wyraźnie też było widać ślady walk. Kilka ciał, wszystkie należące do Dzikich. Niektórzy byli zwęgleni.
- Jedyne co przychodzi mi do głowy, to Kaminari. Po pierwsze, to rejony pogranicza i mogli się oni tu zapuścić. Po drugie... te zwęglone ciała. Katon albo Raiton. Stawiałbym jednak na to drugie - odpowiedział Kenjiemu. Mógł się mylić, ale z drugiej strony nie widział sensownej alternatywy dla tego, co powiedział.
W pewnym momencie ich uszu dobiegło echo głosów. Mało tego: to były rozmowy! Tsuyoshi momentalnie się spiął i aktywował swojego sharingana. Zaczął też poruszać się ostrożniej. Kenji przytknął ucho do posadzki, ale nic nie powiedział, co oznaczało że najprawdopodobniej nie usłyszał nic ponad to, co usłyszeli obaj. Tsuyoshi skinął na niego głową w kierunku zejścia do podziemi, czyli tam, skąd dobiegały odgłosy. Musieli to sprawdzić. Oczywistym było też to, że ktokolwiek tam przebywał, nie był to ani pielgrzym, ani turysta. Kaminari? Dziki? Rabuś? Niezależnie od odpowiedzi na to pytanie, czekała ich konfrontacja i nie było sensu nawet się łudzić, że będzie inaczej. Tsuyoshi wyjął kunai z torby i pokazał Kenjiemu na znak tego, że zaraz prawdopodobnie czeka ich walka. Nie chciał nic mówić, bo jeśli zaczną do siebie szeptać, to mogą zdradzić swoje położenie. A w takiej sytuacji zaskoczenie było szalenie ważne.
Tsuyoshi schował nóż z powrotem do torby i zagłębił się w ciemność pod posadzką.
Ukryty tekst
0 x
Uchiha Hiromi
Posty: 757 Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
Wiek postaci: 19
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=11005&p=205011#p205011
Multikonta: Yuki Hoshi
Post
autor: Uchiha Hiromi » 11 mar 2026, o 18:31
~ 8/... ~ ~ Uchiha Tsuyoshi ~
~ Wyprawa Rangi A ~
~ Świątynia Ognia ~
~ rok 396 ~
Kamienne stopnie schodziły stromo w głąb ziemi, wiodąc Tsuyoshiego i Kenjiego coraz głębiej pod posadzkę zbezczeszczonej świątyni. Z każdym krokiem robiło się coraz ciemniej - światło księżyca zostawało wysoko za nimi, ustępując miejsca mrokowi, w którym z trudem można było rozróżnić cokolwiek. Chłód kamieni przenikał przez podeszwę butów, a porowate ściany były wilgotne, zostawiając na opuszkach palców śliski osad, gdy opierali o nie dłonie dla zachowania równowagi. Cisza w podziemiach była wręcz przeszywająca, przerywana jedynie odległym kapaniem wody gdzieś w czeluściach oraz echem ich własnych, stłumionych oddechów. Zapach wilgoci i stęchlizny mieszał się z lekkim zapachem spalenizny i subtelną nutą ostrego ozonu, jak po niedawnym wyładowaniu.
Nagle,Tsuyoshi coś usłyszał. Kenji natychmiast zastygł za nim, starając się nawet powstrzymać oddech. Do ich uszu dobiegło ledwo słyszalne echo głosów. Ktoś rozmawiał szeptem w oddali, a słowa niosły się po kamiennych korytarzach urywanymi strzępami zdań. Brzmiały obco w świętych, pogrążonych w mroku murach świątynnej krypty:
- …pieczęć jeszcze trzyma… - wychwycili zdławiony, niecierpliwy głos, którego dalsze słowa zagłuszył pogłos.
- Ładunek nie może się spalić, rozumiesz? Musimy… - odpowiedział inny, przyciszony głos, ale słowa zlały się z kapaniem wody.
- …dowódca czeka… czasu brak… - dodał trzeci, lecz i ten głos na moment zagubił się w echo.
- Cicho! - syknął nagle pierwszy z rozmówców, po czym zapadła cisza.
Młodzi mężczyźni zatrzymali się i wstrzymali oddechu. Sharingany połyskiwały w ich oczach, kiedy desperacko starali się nie oddychać, żeby nie zostać wykrytym. Po dłuższej chwili jednak nic się nie stało.
Ostrożnie ruszyli dalej, czarny korytarz stopniowo zakręcał, prowadząc ich bliżej odgłosów. Ciemność była niemal absolutna. Wtedy Tsuyoshi dostrzegł coś niepokojącego: na wysokości jego kostek, tuż nad kolejnym stopniem, rozciągnięta była niemal niewidoczna żyłka. Delikatnie odbiła słabe światło, być może metalowy drucik skrzył się od wilgoci. Kenji zmarszczył brwi; on również słyszał leciutkie brzęczenie i poczuł wyraźny zapach ozonu, silniejszy niż wcześniej. Ledwo dostrzegalna mgiełka kurzu unosiła się nad podłogą i zdradzała przebieg pułapki. Tylko dwa kroki dalej niewinnie połyskiwał drobny przedmiot. kawałek metalu z kilkoma małymi dzwoneczkami przyczepiony do ściany. Wystarczyło dotknąć żyłki, a uśpione dotąd dzwonki rozdzwoniłyby się alarmująco, zdradzając intruzów.
Gdy tylko ominęli czujkę, ich oczom ukazał się zarys kolejnego korytarza, prowadzącego do podziemnej komnaty. W oddali zamigotało słabe światło - krótkie mgnienie błękitnawej poświaty przebiegło po wilgotnej ścianie. Na ułamek sekundy zobaczyli cień poruszającej się sylwetki za załomem skalnego przejścia. Po chwili zapanowała znów ciemność, ale nie mieli już złudzeń: tuż za rogiem ktoś jest, i to bardzo blisko. Zapach spalenizny i elektrycznych wyładowań był teraz wyraźniejszy; cienkie strużki dymu błądziły przy sklepieniu, ledwo widoczne w mroku. Gdzieś za ścianą cicho rozległ się pojedynczy odgłos - może upadającej kropli na suchy grunt, a może ścieranej stopy po kamieniu. Wrogowie milczeli, być może skoncentrowani na finalnym etapie swojego zadania… albo nasłuchujący, równie czujni.
Uchiha Kenji
Uchiha Kazuya
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 868 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Kōgō
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku, dwa małe zwoje przyczepione do pasa
Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » 11 mar 2026, o 21:40
Lato 396 roku
Szli dalej, z każdym krokiem oddalając się od księżyca, czyli głównego źródła światła, jakie zostawili za sobą. Było zimno, wilgotno i ciemno, a do tego trochę ciasno. Sprawiało to pewien dyskomfort Tsuyoshiemu, bo konfrontacja w takich warunkach potrafiła być absolutnie nieprzewidywalna dla obu stron potencjalnego konfliktu. Choć... czy faktycznie potencjalnego? Idąc w całkowitej ciszy, ponownie coś usłyszeli. Tym razem były to wyraźniejsze strzępki rozmów. Mogli oni zidentyfikować słowa, a nawet fragmenty zdań. Nie pozostawiały one wątpliwości co do tego, że mieli do czynienia z rabusiami. Było też coś o dowódcy, co było kolejną poszlaką wskazującą na to, że nie byli to zwykli rabusie, a oddział shinobich - prawdopodobnie tych przeklętych Kaminari.
W pewnym momencie głosy umilkły i Tsuyoshi już napinał mięśnie do walki, ale... chyba wciąż jeszcze nie zostali wykryci. Podobnie zresztą było w przypadku pułapki, na jaką natrafili. Minimalne źródło światła, które znajdowało się w tych podziemnych korytarzach (czy to jakaś daleka pochodnia, czy coś jeszcze innego) zdradziło cienką żyłkę połączoną z dzwoneczkami, które miały zaalarmować tych, którzy weszli tu pierwsi.
I tu rozpoczęła się już najtrudniejsza z najtrudniejszych części zadania. Doszli do momentu, w którym byli pewni obecności... kogoś. Za rogiem. Tsuyoshi nie był pewny, czy naprawdę dotarli do tego miejsca niewykryci, czy możne wróg już wiedział o ich obecności. Za pierwszą opcją przemawiało to, że ominęli dzwoneczkową pułapkę i zachowywali absolutną ciszę. Za drugą opcją przemawiało to, że umilkli również ci, którzy byli w tych podziemiach z nimi. Co jednak zrobić w takiej sytuacji? Nie mogli przecież tu tkwić w nieskończoność, czekając na... no właśnie, na co? Aż tamci skończą swoją robotę, cokolwiek to było? Czy może aż ich odkryją, co było jeszcze gorszą ewentualnością?
Tsuyoshi nie porozumiewał się z Kenjim bo nawet najcichszy szept mógł ich zdradzić. Pozostając w gotowości do natychmiastowej reakcji, w szczególności do uchylenia się przed atakami wroga, ponownie wyjął z torby kunai. Z największą osiągalną dla niego dyskrecją, podszedł do rogu korytarza i delikatnie wystawił kunai za róg (ale przy ziemi, żeby zminimalizować szanse na wykrycie), żeby sprawdzić, co się za nim czai, korzystając z tego, że dobrze utrzymana stal odbija światło jak lusterko. Najważniejszym, co chciał sprawdzić, było to, gdzie znajdowali się wrogowie, ilu ich było i - co nie mniej istotne - czy mają oni przy sobie jakiekolwiek źródła ognia. Logika wskazywałaby na to, że mają pochodnie, ale trzeba było to sprawdzić.
Ukryty tekst
0 x
Uchiha Hiromi
Posty: 757 Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
Wiek postaci: 19
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=11005&p=205011#p205011
Multikonta: Yuki Hoshi
Post
autor: Uchiha Hiromi » 12 mar 2026, o 19:08
~ 9/... ~ ~ Uchiha Tsuyoshi ~
~ Wyprawa Rangi A ~
~ Świątynia Ognia ~
~ rok 396 ~
Kenji został z tyłu, niemal wtapiając się w ciemność. Oddychał wystarczająco cicho, że Tsuyoshi go nie usłyszał, kiedy podkradł się do wejścia. Poruszał się nisko przy podłodze i kiedy się zbliżył, zobaczył bardzo delikatne, pomarańczowe światło, które sączyło się z oddali, bardzo przytłumione. Głownie widać było cienie, które nieco się poruszały.
Tsuyoshi wyciągnął przed siebie kunai i przyłożył go tak, żeby zobaczyć wnętrze sąsiedniego pomieszczenia. Kunai najpierw odbił delikatną poświatę i poruszające się lekko cienie. Niestety, nie było za wiele widać w ciemności, a i powierzchnia kunaia była niewielka. Jednak po chwili delikatnych manewrów był w stanie co nieco określić.
Trzech wrogów. Jakieś skrzynie. Dwóch stało i wydawało się nasłuchiwać? Na pewno się nie ruszali. Jeden, którego Tsuyoshi niemal przeoczył, siedział pod ścianą, niemal skulony. Szczegółów nie było sposób dostrzec, pochodnie nie były w ich rękach. Po chwili jednak zobaczył czwarte… nie, kolejna statua Amaterasu.
Kenji, po kilku chwilach wyłonił się nieco z ciemności i zadał pytanie, dając Tsuyoshiemu niewerbalne znaki. Co wdział? Ilu ich było? Jak się dzielimy? Czy to wróg?
Uchiha Kenji
Uchiha Kazuya
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 868 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Kōgō
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku, dwa małe zwoje przyczepione do pasa
Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » 13 mar 2026, o 19:25
Lato 396 roku
Tsuyoshi po wytężeniu wzroku wychwycił to, co chciał. Mężczyzn było trzech, choć jeden z nich był ukryty, a przynajmniej bardziej ukryty, niż tamci dwaj. Co jednak niezmiernie istotne, dostrzegł on też również nikłe światło, które musiało być albo większą pochodnią albo wręcz ogniskiem. To bardzo ułatwiało sprawę i Uchiha uśmiechnął się sam do siebie, czego oczywiście w tej ciemności nikt nie mógł dostrzec.
Zaraz później spojrzał w kierunku Kenjiego i na migi pokazał mu, co widział. Nie mieli może opracowanego jakiegoś zaawansowanego systemu migania jak pawie k..., ekhm, po prostu nie mieli żadnego systemu, więc Tsuyoshi musiał improwizować. Najpierw pokazał dłonią liczbę „trzy” wyciągając trzy palce, a później wskazał na siebie, pokazując że on się wszystkim zajmie. Czy to wróg? Cóż, nie potrafił odpowiedzieć na to pytanie bez szeptania, ale odpowiedź wydawała się być oczywista. Kto, jak nie wróg, pozabijałby Dzikich, używając czegoś, co z daleka wyglądało jak raiton, który nawet było czuć w powietrzu? Kto, jak nie wróg - Kaminari?
Dlatego właśnie Uchiha postanowił działać. Jeszcze raz spojrzał na Kunai, zapamiętując jego położenie, po czym schował nóż i zawiązał trzy pieczęcie: psa, dzika i tygrysa. Jednocześnie przesłał impuls do źródła ognia i natychmiastowo wywołał burzę ogniową, którą nakierował na wszystkich trzech rabusiów. Powinni zostać bardzo mocno poturbowani, a może nawet zabici.
Ukryty tekst
Ukryty tekst
Ukryty tekst
0 x
Uchiha Hiromi
Posty: 757 Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
Wiek postaci: 19
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=11005&p=205011#p205011
Multikonta: Yuki Hoshi
Post
autor: Uchiha Hiromi » 14 mar 2026, o 08:06
~ 10/... ~ ~ Uchiha Tsuyoshi ~
~ Wyprawa Rangi A ~
~ Świątynia Ognia ~
~ rok 396 ~
Nie było aż tak źle z przekazywaniem informacji między Tsuyoshim a Kenjim, mimo trochę nieporadności. Nie ćwiczyli takich rzeczy - znali się na pluciu na siebie nawzajem ogniem, okładaniu się pięściami czy drewnianymi mieczami. Jednak Kenji wydawał się zrozumieć. Trzech, wróg. Kaminari. To przynajmniej zrozumiał Kenji.
Tsuyoshi wierzył, że ludzie w środku byli wrogami, dlatego wykonał prosty ruch. Trzy pieczęcie i gorący podmuch dotarł nawet do nich, tutaj, poza pokojem. Musieli cofnąć się w głąb korytarza, żeby ogień do nich nie dotarł, ale byli shinobimi, poradzili sobie z tym.
W sąsiednim pokoju niewielkie ognisko, które przeciwnicy rozpalili, nie wykiełkowało, ale wybuchło płomieniem. Ogień był potężny. Zawirował z ogniska i niemal natychmiast zajął całe pomieszczenie, wylewając się z niego językami ognia. W środku jednak rozpętało się piekło, a przerażające krzyki, jakie się stamtąd wydobywały, wyraźnie pokazały, że Tsuyoshi trafił.
Każdy Uchiha był przyzwyczajony do tego krzyku.
Po chwili ogień zgasł całkowicie, ognisko się dopaliło, a nozdrza Tsuyoshiego i Kenjiego uderzył zapach spalenizny - szczególnie spalonych włosów i ciała. Przeciwnicy jednak nie umarli, wciąż było słychać ich jęki bólu. Oparzenia nie były przyjemne. Do tego Uchiha też byli przyzwyczajeni.
Kenji skinał na Tsuyoshiego i ponownie zaczął powoli przesuwać się w stronę wejścia do pomieszczenia, tym razem w całkowitej ciemności. Był bardzo ostrożny, mimo jęków, nie wiadomo było, co tam się działo. Tsuyoshi jednak tylko słyszał jego miękkie kroki. Sam też musiał się przygotować.
Ukryty tekst
Uchiha Kenji
Uchiha Kazuya
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 868 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Kōgō
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku, dwa małe zwoje przyczepione do pasa
Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » 14 mar 2026, o 21:05
Lato 396 roku Atak się udał, nie było co do tego żadnych wątpliwości. Wrogowie rodu Uchiha po raz kolejny mogli się przekonać, jak zabójczą bronią był katon w ich rękach, czy też właściwie płucach. Krzyki, jakie rozległy się w podziemiach świątyni byłyby pewnie przeraźliwe, ale u Tsuyoshiego wywołały jedynie satysfakcję. Nie dlatego, że był sadystą cieszącym się z cierpienia innych, ale dlatego, że wiedział, iż tamci sobie na to zasłużyli. Byli najeźdźcami na tym terytorium, ludźmi, którzy śmieli porwać się na dom Uchihów, by zagarnąć go dla siebie. No i oczywiście sami nie zawahaliby się przed próbą zabicia Tsuyoshiego i Kenjiego. Dlatego właśnie zasłużyli sobie na to, co ich spotkało.
Kenji zaczął iść do przodu. Tsuyoshi nie protestował, choć miał pewne obawy. Ostatecznie jednak pozwolił kuzynowi iść pierwszemu, bo tamten miał lepszy słuch i też potrafił sobie radzić w takich sytuacjach. Sam z kolei przygotował się na jakieś ewentualne pułapki czy inne rzeczy, które mogły go zaskoczyć. Ruszył bez wahania za Kenjim, omiatając otoczenie sharinganem i uczepiając się choćby najmniejszych źródeł światła. Pierwszą rzeczą, którą powinni sprawdzić było to, czy wrogowie faktycznie zostali wyeliminowani z walki. Bardzo niepokojące było to, że z pomieszczenia dochodziły odgłosy kroków. Czyżby ktoś przetrwał atak?
Ukryty tekst
Ukryty tekst
0 x
Uchiha Hiromi
Posty: 757 Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
Wiek postaci: 19
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=11005&p=205011#p205011
Multikonta: Yuki Hoshi
Post
autor: Uchiha Hiromi » wczoraj, o 09:12
~ 11/... ~ ~ Uchiha Tsuyoshi ~
~ Wyprawa Rangi A ~
~ Świątynia Ognia ~
~ rok 396 ~
Kenji, po podkradnięciu się do drzwi, zaczął się przysłuchiwać, a następnie zajrzał do środka. Po ocenie, że wszystko było w porządku, rozpalił ostrożnie pochodnię i był gotowy rzucić ją do środka, jakby coś było nie tak, zakładając, że Tsuyoshi powtórzy swoje działanie. Stwierdził jednak, że było bezpiecznie.
- Nauczysz mnie tego - mruknął, po czym z wyciągniętym kunaiem wszedł do środka.
Tsuyoshi poszedł za nim. Dopiero po rozpaleniu pochodni Tsuyoshi był w stanie zauważyć, czy nie ma żadnych pułapek, ale jeżeli jakiekolwiek były - spłonęły razem z niemal wszystkim, co było w pomieszczeni. Samo pomieszczenie obecnie było całkowicie osmalone - ogień zostawił za sobą mnóstwo sadzy. Było tutaj też kilka skrzyń, które teraz były nadpalone i osmalone, niemal całkowicie spłonęły. Posąg Amaterasu był teraz czarny. Za nim byli przeciwnicy.
Żyli. Jeszcze. Ledwo. Nie było mowy o przeżyciu. Tsuyoshi był bardziej niż pewien, że to ich ostatnie chwile. Jeden w ogóle był cały martwy. Wszyscy mieli osmaloną, spaloną, popękaną i oparzoną skórę. Część ubrań spłonęła, zostawiając za sobą tylko dymiące strzępy. W niektórych miejscach było widać mięso wyzierające spod skóry. Włosy były spalone, oczy - ugotowane.
- Naprawdę mnie tego nauczys z - stwierdził Kenji, krzywiąc się i zasłaniając usta i nos chusteczką. Podszedł bliżej, żeby sprawdzić, czy któryś z przeciwników nie ma przy sobie jakiegoś zwoju z rozkazami czy czymś podobnym. Zatrzymał się jednak, patrząc na twarz jednego z mężczyzn.
- Tsu… chodź tu… - powiedział, machając na kuzyna. Kiedy Tsu podszedł bliżej, Kenji wskazał na usta, nos i oczy mężczyzny. Ten już wydał swoje ostatnie tchnienie, ale nie to zaniepokoiło Kenjiego. Na twarzy Kaminari Kenji wskazał na krew - stróżki krwi - teraz zaschniętej, ugotowanej - które wypływały jakiś czas temu z oczu, nosa i ust. - Czy kiedyś ci spaleńcy krwawili z oczodołów?
Nie krwawili.
Ukryty tekst
Uchiha Kenji
Uchiha Kazuya
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 868 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Kōgō
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku, dwa małe zwoje przyczepione do pasa
Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » wczoraj, o 12:40
Lato 396 roku
- Ponegocjujemy – odpowiedział Tsuyoshi na słowa kuzyna. Ta zmiana jego podejścia wciąż była dla niego nieco dziwna i musiał sobie to poukładać w głowie. Koniec końców jednak oczywiście jeśli to nie jest tylko chwilowa zmiana nastawienia i naprawdę będą się lepiej dogadywać, to oczywiście podzieli się wiedzą na temat swojej techniki z Kenjim.
Nie była to jednak pora na planowanie wspólnych treningów. Nie było pewne, czy zagrożenie ustało, a dodatkowo mieli jeszcze trochę rzeczy do załatwienia. Musieli zabrać ze sobą każdy artefakt rodowy, jaki tylko przetrwał plądrowanie. I zrobić to jak najszybciej, bo wciąż byli na terytorium wroga i żaden z nich nie mógł pewny tego, że do świątyni zaraz nie wparują jacyś kamraci poległych.
Po wejściu do pomieszczenia jego oczom ukazał się typowy widok po użyciu potężnego katonu, zresztą jego nozdrza uderzył taki sam zapach. Mruknął tylko coś w stylu „yhym” na kolejny wyraz zainteresowania Kenjiego nauką jego techniki i rozglądnął się po pomieszczeniu, szukając jakichkolwiek drogocennych rzeczy, które należałoby zabrać do Hachimantai. To naprawdę bardzo szkoda, że miejsce takie zostało wystawione na łaskę i niełaskę wrogów Uchiha.
- Tak? – zapytał, podchodząc gdy Kenji go zawołał. Stanął gdzieś za nim, ale światło pochodni doskonale oświetlało martwego. Jego wygląd wskazywał na coś dziwnego. Krew wypływająca z oczu, nosa i ust.
- To na pewno nie efekt katonu – odpowiedział, kręcąc głową i popatrzył uważniej – bardzo dziwne. Pierwszy raz coś takiego widzę. Albo złapali go dzicy i torturowali, a ci przyszli go odbić, albo… nie wiem kto to zrobił.
Ukryty tekst
0 x
Uchiha Hiromi
Posty: 757 Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
Wiek postaci: 19
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=11005&p=205011#p205011
Multikonta: Yuki Hoshi
Post
autor: Uchiha Hiromi » wczoraj, o 15:56
~ 12/... ~ ~ Uchiha Tsuyoshi ~
~ Wyprawa Rangi A ~
~ Świątynia Ognia ~
~ rok 396 ~
Kiedy Tsuyoshi potwierdził, że coś takiego nigdy nie widział w kontekście ludzi, którzy zostali przez niego spaleni, Kenji tylko wzruszył ramionami. Niestety, nic nie znalazł, jeżeli chodziło o rozkazy. Dlatego wstał i wytarł ręce w swoje spodnie.
Dym wciąż unosił się w powietrzu podziemnej komnaty, tańcząc smętnie wokół niedopalonych belek i osmalonych szczątków skrzyń. Migotliwe światło pochodni w ręku Kenjiego drżało na popękanych murach. Obaj zaczęli sprawdzać wnętrze pomieszczenia. Gdy to robili, w poszukiwaniu rodowych artefaktów, coś przykuło ich uwagę: w głębi komnaty, za posągiem bogini Amaterasu, majaczył zarys masywnych drzwi. Były niemal zrośnięte z kamienną ścianą - potężne wrota, pokryte grubą warstwą sadzy i kurzu. Półmrok utrudniał dostrzeżenie szczegółów.
Kenji podszedł bliżej, unosząc pochodnię. W żółtawym świetle oczom shinobich ukazały się ornamenty pokrywające niemal całą powierzchnię wrót. Wyrzeźbiono w nich splątane płomienie, wijące się wokół stylizowanych wachlarzy - symbolu klanu Uchiha. Na samym środku obu skrzydeł drzwi dostrzegli duży relief przedstawiający rozwinięty wachlarz z wyrytą pośrodku płonącą kulą przypominającą słońce albo kulę ognia. Od niej rozchodziły się w kręgi mniejsze płomienie niczym płatki ognistego kwiatu. Zadziwiająco precyzyjne płaskorzeźby ukazywały języki ognia w różnych fazach - od spokojnie lizących powierzchnię aż po dynamicznie wirujące jęzory, które układały się w kształt przypominający rozpostarte ptasie skrzydła. Przez ułamek sekundy Tsuyoshiemu zdawało się nawet, że w tych zawiłych liniach dostrzega sylwetkę feniksa wyłaniającego się z płomieni. Na obwodzie drzwi biegły szeregi tajemniczych symboli i pieczęci, które zdawały się tworzyć krąg ochronny. Były to znaki tak stare, że tylko częściowo przypominały współczesne inskrypcje fuinjutsu - trudne do odczytania zatarte linie i znaki przypominające głowy zwierząt: szczura, tygrysa, psa, woła, królika i jeszcze jednego tygrysa sprytnie wplecione między motywy ognia. Całość wyglądała bardziej na pradawną opowieść wyrzeźbioną w kamieniu niż na zwyczajną dekorację.
Kenji podszedł do drzwi ma wyciągnięcie ręki. Zauważył, że brakowało klamek, zawiasów czy widocznych zamków - jakby wejście zapieczętowano w inny sposób, dostępny tylko wtajemniczonym. Na wysokości ramion znajdowała się para kamiennych paneli z wizerunkiem płomieni; w ich wnętrzu lśniły słabo ciemne otwory w kształcie okręgów, rozchodzące się symetrycznie wokół centralnego symbolu wachlarza. Kenji przejechał dłonią po szorstkiej powierzchni jednego z płomienistych reliefów. Spod warstwy kurzu i sadzy ukazała się krwista czerwień barwnika wypełniającego żłobienia, wciąż żywa mimo upływu lat. Chłopak zmarszczył brwi, czując pod palcami drobne bruzdy i spękania. Widać było ślady po licznych próbach sforsowania wrót: okopcenia i osmalone miejsce wokół szczeliny między skrzydłami świadczyły o niedawnej eksplozji lub mocnej technice - najpewniej dziele Kaminarich, którzy próbowali tu swoich sił. Mimo to drzwi pozostały nienaruszone. Kenji cofnął dłoń, odwracając się do kuzyna. W jego oczach malowała się mieszanina frustracji i uznania:
- Wygląda solidnie. Spróbuję je ruszyć - wyszeptał niepewnie. Przyłożył ramię do jednego ze skrzydeł i naparł z całych sił, ale kamienne wrota ani drgnęły. Odpowiedział mu jedynie cichy zgrzyt starego mechanizmu, po czym znów zaległa cisza.
Ukryty tekst
Uchiha Kenji
Uchiha Kazuya
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 868 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Kōgō
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku, dwa małe zwoje przyczepione do pasa
Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » wczoraj, o 17:38
Lato 396 roku
- Fuj. Lepiej to zostaw. I tak wszystko spalone - powiedział do Kenjiego i zaczął przeszukiwać pomieszczenie. Jego uwagę zwróciły masywne drzwi, które znajdowały się w głębi komnaty, i to za posągiem Amaterasu. Od razu tam podszedł, razem z Kenjim. Jak się okazało, drzwi były otoczone zdobieniami. Zdobieniami, które przypominały coś na kształt płomieni. Pierwsze skojarzenie to oczywiście katon, który był użytkowany przez tak wiele pokoleń Uchiha przed nim. Budziły one podziw. W zależności od tego, pod jakim kątem i przez jaki czas się im przyglądać, przypominały różne rzeczy. Tsuyoshi dostrzegł w pewnym momencie feniksa.
Z tymi drzwiami nie była to jednak taka prosta sprawa. Nigdzie nie było widać klamek, zawiasów czy zamków. Oznaczać to mogło tylko jedno: wrota były zabezpieczone w taki sposób, żeby nie każdy mógł przez nie przejść. I musiało to być naprawdę dobre zabezpieczenie, bo jak widać Kaminarim nie udało się go sforsować, mimo że wyglądali na przygotowanych.
Kenji podjął się sprawdzenia drzwi z bliska. Tsuyoshi stanął dwa kroki za nim, obserwując drzwi oświetlane blaskiem pochodni, patrząc na nie jak na całość. Głowy zwierząt, otwory w trakcie okręgów... Chłopak zaczął łączyć fakty i wertować w głowie pewien „katalog”. Kiedy Kenji wrócił do niego zrezygnowany, a jednocześnie najwyraźniej i zdenerwowany, Tsuyoshi powiedział:
- Poczekaj, odsuń się - po tych słowach złożył dokładnie takie pieczęcie, jakie odpowiadały głowom wyrzeźbionych zwierząt.
- Katon: Hōsenka no Jutsu - powiedział i wystrzelił ognistymi pociskami w otwory.
Ukryty tekst
Nazwa Katon: Hōsenka no Jutsu
Ranga D
Pieczęci Szczur → Tygrys → Pies → Wół → Królik → Tygrys
Zasięg Max. 35 metrów
Koszt E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (za 6 kul)
Statystyki Siła 30 + 10 za dodatkowe pociski Szybkość 55 Wytrzymałość ---
Dodatkowe Brak dodatkowych wymagań
Opis Najprostsza technika Katonu. Polega ona na zmieszaniu w chakry z powietrzem i wypluciu z ust pewnej ilości kul ognia o małej wielkości. Same kule nie są wyjątkowo silne, ale przytłaczają swoją szybkością i ilością. Jeden niewłaściwy ruch ze strony wroga może skończyć się trafieniem.
0 x
Uchiha Hiromi
Posty: 757 Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
Wiek postaci: 19
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=11005&p=205011#p205011
Multikonta: Yuki Hoshi
Post
autor: Uchiha Hiromi » dzisiaj, o 07:30
~ 13/... ~ ~ Uchiha Tsuyoshi ~
~ Wyprawa Rangi A ~
~ Świątynia Ognia ~
~ rok 396 ~
Gdy ostatni z ognistych pocisków Tsuyoshiego trafił w wyżłobione otwory w drzwiach, przez chwilę nie wydarzyło się nic. Potem jednak coś się zmieniło. Z głębi wrót dobiegł niski, głuchy pomruk. Zdobienia w kształcie płomieni rozjarzyły się powoli czerwoną poświat. Wachlarze, symbole ognia i stylizowane pieczęcie rozbłysły kolejno, jakby odpowiadając na wezwanie chakry Uchiha.
Z wnętrza drzwi dobiegł metaliczny zgrzyt, a potem głuchy trzask. Drzwi drżały, aż wreszcie z głuchym jękiem wrota zaczęły się powoli rozsuwać. Z wnętrza buchnął chłód, zmieszany z zapachem kurzu, stęchlizny i… śmierci.
Za drzwiami znajdowała się niewielka, kamienna komnata. Jej ściany pokryte były freskami przedstawiającymi sceny z historii klanu Uchiha - walki z Senju, rytuały ognia, a także sylwetki dawnych wojowników, w których oczach były rubiny symbolizujące Sharingana. W centrum pomieszczenia, na podwyższeniu przypominającym ołtarz, spoczywał duży zwój. Był oprawiony w czarne drewno, a jego pieczęć lśniła karmazynowym symbolem wachlarza. Obok niego leżały trzy przedmioty: ceremonialna maska z motywem płomieni, stara, lecz zadbana katana z rękojeścią owiniętą czerwonym jedwabiem oraz niewielka, metalowa szkatułka z wygrawerowanym symbolem ognia.
Ale to nie one przykuły uwagę Tsuyoshiego i Kenjiego jako pierwsze.
W rogach komnaty, w pozycji seiza, spoczywały trzy nieruchome sylwetki. Mnisi. Ich ciała były niemal mumifikowane. Skóra przylegała do kości, a szaty, choć zakurzone, wciąż zachowały barwy świątyni. Ich twarze zastygły w wyrazie spokoju, jakby pogodzili się z losem. Nie było śladów walki. Nie zostali zabici. Umarli czekając. Z głodu. Z wycieńczenia. Wierni przysiędze, by chronić artefakty.
Kenji zamarł w progu, ściskając pochodnię.
- …Oni tu zostali. Zamknięci - wyszeptał. - I czekali, aż ktoś z nas wróci.
Ukryty tekst
Uchiha Kenji
Uchiha Kazuya
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 868 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Kōgō
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku, dwa małe zwoje przyczepione do pasa
Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » dzisiaj, o 19:00
Lato 396 roku
Tsuyoshi się nie pomylił. Od razu poprawnie zrozumiał do czego prowadzą go rzeźbienia na drzwiach. Hōsenka no Jutsu była kluczem do ich otwarcia. Nietypowym, ale... czy rzeczywiście? W końcu cóż innego miałoby otwierać wrota do tajemnic rodowych Uchiha, jak nie jutsu ognia?
Po aktywowaniu się wszystkich kunsztownych mechanizmów, wrota otworzyły się same. Uchiha wpatrywał się niespokojnie we wnętrze ciemnej komnaty. Mogło się tam znajdować wszystko. Artefakty rodowe, kosztowności, zwoje, ale i... pułapki. Tsuyoshiemu zrobiło się nieswojo, gdy poczuł chłód i stęchliznę. Nie cofnął się jednak, nie w takim miejscu i nie po oczyszczeniu świątyni z obecności wrogów ich klanu. Nawet jeśli to oczyszczenie było tylko na krótki czas.
Szybko się okazało, co było źródłem nieprzyjemnego zapachu. Mnisi, którzy zostali tutaj... zamknięci?
- Nie rozumiem, jaki był tego sens - odpowiedział Kenjiemu - przecież nikogo ani nic nie byliby już w stanie ochronić. A wejście tutaj nie sprawia problemów, przynajmniej przeciętnemu Uchiha. Nie rozumiem - odpowiedział, naprawdę zbity z tropu. Poświęcenie tych ludzi, o ile nie zostali do tego zmuszeni, było godne podziwu, ale czy naprawdę było to konieczne? Chyba nie wypadało tutaj teraz nad tym dywagować, więc Tsuyoshi rozglądnął się ponownie po pomieszczeniu i dodał:
- Maska, katana i szkatułka. Wziąłbym to oraz rubiny z oczu posągów, bo jeśli nie my je weźmiemy, to zrobią to profani: Dzicy lub Kaminari. I chyba będziemy mogli przeszukać resztę świątyni i się stąd zabierać - wyjaśnił. Nie kierowało nim w żadnym wypadku tchórzostwo. Była to konieczność, w końcu znajdowali się głęboko na terenach wroga.
Ukryty tekst
0 x
Uchiha Hiromi
Posty: 757 Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
Wiek postaci: 19
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=11005&p=205011#p205011
Multikonta: Yuki Hoshi
Post
autor: Uchiha Hiromi » dzisiaj, o 19:57
~ 14/... ~ ~ Uchiha Tsuyoshi ~
~ Wyprawa Rangi A ~
~ Świątynia Ognia ~
~ rok 396 ~
Kenji zerknął na Tsuyoshiego, kiedy ten wspomniał na temat wydłubywania rubinów ze ścian. Potem spojrzał na ścianę, potem znowu na Tsuyoshiego. Parsknął.
- Czuję się, jakbyśmy byli jakimiś poszukiwaczami skarbów i właśnie rabowali jakiś grobowiec Shirei-kana na Pustyni - stwierdził i chwycił za swoje tanto. - Łap zwój i resztę, a potem pomóż mi profanować to miejsce.
Tsuyoshi musiał się zapakować z artefaktami i zwojem, który musiał przewiesić sobie przez plecy. Sam zwój był dość ciężki, pewnie ze względu na drewno, w które był oprawiony, ale szkatułka i maska spokojnie mieściły się w jego bagażach. Szkatułka była naprawdę świetna - prawdziwe dzieło sztuki - ale, niestety, nie dało się jej łatwo otworzyć. Nie miała miejsca na kluczyk, ale wydawało się, że miała jakiś mechanizm zamykający. W świetle pochodni tak naprawdę nie dało się tego jednak określić. Może musiał obejrzeć ją w świetle dziennym.
W czasie, kiedy Tsuyoshi się pakował, Kenji pracował nad rubinami.
- Wiesz, może po prostu schowali się tuta j - stwierdził, odpowiadając na słowa Tsuyoshiego. - A potem… no wiesz, po prostu nie mogli wyjść, bo cały czas ktoś tutaj siedział? Straciliśmy te ziemie dawno. - Jeden z rubinów wyszedł ze ściany, zaczął pracować nad kolejnym. - Wiesz, chodzi mi o to, że może niczego nie chronili, ale się ukrywali. I nie mogli wyjść. Bo jakby wyszli, to obcy by się tu wtarabanili.
Kolejny rubin wyszedł, Kenji przeszedł do następnego.
- Ale nie sądzę, że mamy tutaj coś więcej do znalezienia, chyba, że mieli jeszcze inny skarbiec. Ale my mieliśmy zwój przynieść, to trafiliśmy dobrze. Resztę Kaminari i Dzicy rozkradli. Jedyne co naprawdę chciałbym zrobić to rozpalić ogień Amaterasu.
Ukryty tekst
Uchiha Kenji
Uchiha Kazuya
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość