Siedziba władzy

Awatar użytkownika
Zakata
Postać porzucona
Posty: 797
Rejestracja: 21 lip 2023, o 22:13
Wiek postaci: 15
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Jak na avku
Widoczny ekwipunek: Mała torba.
GG/Discord: Zaakata#3405
Multikonta: Pączuś, Emi

Re: Siedziba władzy

Post autor: Zakata »

0 x
<catkeyboard>Piosenka do odpałki <catbongorage> Zwykły | AnK | Pitos | PH | KP
Kajtek - Zlecenie A
Jurek - Zlecenie B
Takashi & Kori - Wyprawa B
Sayuri - Zlecenie D
Awatar użytkownika
Sayuri
Posty: 187
Rejestracja: 6 gru 2019, o 20:28
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone, lekko falowane włosy. Jasne oczy, charakterystyczne dla klanu Hyuuga. Nosi czarną, dopasowaną bluzkę z wycięciem nad piersiami, krótkie czarne spodenki, wysokie siateczkowe pończochy. Ramiona okrywa kimono związane pasem.
Widoczny ekwipunek: Torba przepasana w pasie.
GG/Discord: venus_sayuri

Re: Siedziba władzy

Post autor: Sayuri »

Zagadka rozwiązała się szybko. Nie musiała dopytywać o większe szczególy, bo kobieta, imieniem Emi, wyjaśniła jej od razu w jakim celu i gdzie się udają. Niestety, te informacje zawierały w sobie też przykre wzmianki. Jak na przykład śmierć syna. Sayuri uśmiech momentalnie zszedł z twarzy. Nie mogła wyobrazić sobie bólu tej kobiety. Stracić własne dziecko. I nieważne, że była to bohaterska śmierć. Boli równie mocno, a może i nawet mocniej. Bo gdyby go tam nie było, był zwykłym chłopakiem, zajmującym się chociażby uprawą na polu, to może jeszcze by żył! Oczywiście to tylko hipotezy, niepoparte żadnymi dowodami, ale kto wie, co siedzi w głowie takiej kobiety pogrążonej w żałobie po własnym dziecku? Bo czerwonowłosa kunoichi nie mogła tego tak do końca wiedzieć. Nie miała dzieci, w sumie to nikim się jakoś aż tak szczególnie nie opiekowała. No nie licząc babci, ale to zupełnie inna kwestia.
Temat yokai był dla młodej Hyuuga dość ciężki. Jeszcze nie miała z żadnym styczności, a wyobrażenia mogły znacząco przewyższać stan faktyczny. Z drugiej strony chyba lepiej było się pozytywny zaskoczyć, że jednak nie było tak źle, niż jakby dopadła ją myśl, że jest znacznie trudniej niż mogłaby pomyśleć. Zresztą, co tu znowu gdybać, skoro ta dziewuszka naprawdę nawet ich na oczy nie widziała!
- Bardzo mi przykro, Emi-san. Przyjmij moje kondolencje. - mówiła to zarówno w stosunku do utraty syna, jak i męża, chociaż ta druga strata była już raczej oddalona mocniej w czasie. Kobieta wydawała się być z tym pogodzona. - Tak, dziś są straszne kolejki. - powiedziała z lekkim zakłopotaniem. - Coś się tu dzieje... - szepnęła już pod nosem, oglądając to całe zamieszanie. Te słowa nie były wymierzone ani do kobiety, ani do jej córki. Trudno jednak było nie usłyszeć o tym "zlocie czterech", ale kompletnie nic jej to nie mówiło. Nie widziała żadnego ogłoszenia, na ulicach też żadna "plotka" nie zdążyła się rozbujać i do niej dotrzeć. Ciekawe, czy jak jeszcze chwilę tu postoi, to nie dowie się czegoś więcej? Tyle, że te oto miłe panie czekały zapewne na jej decyzje.
- Huh? - wydusiła z siebie po pytaniu dziewczynki, bo w pierwszym momencie nie zrozumiała o co jej chodzi. - Aaah, tak! Oczywiście, że tak. - odparła po krótkiej chwili i uśmiechnęła się szeroko do dziewczynki. Nie myślała jednak o tym, żeby prezentować to tu i teraz. Już i tak panował tutaj za duży chaos. - Widziałaś już to kiedyś, Anshi-chan? - zapytała z ciekawości, podtrzymując rozmowę z dziewczynką. Być może to potrafił jej zmarły brat. W sumie by się nie zdziwiła, gdyby tak było.
Sayuri chciała pomóc. Naprawdę bardzo chciała. Obawiała się jednak, czy jest gotowa na to, by zmierzyć się z ewentualnymi przeciwnościami, chociażby w postaci yokai. Nie do końca pewnie zdawała sobie sprawę z ewentualnych zagrożeń. I nie chodziło tu o nią, tylko o osoby, którym miała towarzyszyć.
- Czy ma pani jakieś konkretne wymagania, co do osoby towarzyszącej w podróży? Nie będę ukrywać, że wciaż jestem Dōkō, ale co nieco potrafię. Gdybyście były zainteresowane oczywiście, Emi-san, Anshi-chan. - zaproponowała w końcu z lekkim uśmiechem, ale musiała postawić sprawę jasno. Przecież nie mogła skłamać, bo nawet by pewnie nie potrafiła. Albo ogólnie przemilczeć tego tematu. Bądź co bądź, na pewno zrobiłaby wszystko, żeby je ochronić. Poza tym, ataki wciąż występują, więc na pewno patrole są aktywne, w razie co powinny mieć możliwość wezwać pomoc. No, ale nie można też tak czarno myśleć! Sayuri po prostu pomoże im odwiedzić zmarłych bliskich i tyle. Tym, których już z nami nie ma należy się odpowiednia cześć.
0 x
Obrazek
You were more than just somebody I was destined to meet.
Awatar użytkownika
Zakata
Postać porzucona
Posty: 797
Rejestracja: 21 lip 2023, o 22:13
Wiek postaci: 15
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Jak na avku
Widoczny ekwipunek: Mała torba.
GG/Discord: Zaakata#3405
Multikonta: Pączuś, Emi

Re: Siedziba władzy

Post autor: Zakata »

0 x
<catkeyboard>Piosenka do odpałki <catbongorage> Zwykły | AnK | Pitos | PH | KP
Kajtek - Zlecenie A
Jurek - Zlecenie B
Takashi & Kori - Wyprawa B
Sayuri - Zlecenie D
Awatar użytkownika
Sayuri
Posty: 187
Rejestracja: 6 gru 2019, o 20:28
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone, lekko falowane włosy. Jasne oczy, charakterystyczne dla klanu Hyuuga. Nosi czarną, dopasowaną bluzkę z wycięciem nad piersiami, krótkie czarne spodenki, wysokie siateczkowe pończochy. Ramiona okrywa kimono związane pasem.
Widoczny ekwipunek: Torba przepasana w pasie.
GG/Discord: venus_sayuri

Re: Siedziba władzy

Post autor: Sayuri »

To prawda. Prędzej czy później każdego czeka śmierć - niezależnie od tego kim jest. I to w tym wszystkim było całkowicie normalne i naturalne. Chociaż śmierć tragiczna, w walce, zasadzce czy po prostu nieszcześliw wypadek, nigdy nie była naturalna. Chociaż... może w ten sposób wszechświat czy natura radziły sobie z życiem i śmiercią? Niewątpliwie jednak takie tematy nie były czymś, co Sayuri lubiła poruszać. W sensie egzystencjalne. Być albo nie być, umrzeć tak a nie inaczej. Czerwonowłosa była zdania, że każdy z nas ma zapisany gdzieś już swój los i trzeba z niego wycisnąć jak najwięcej. Szkoda więc było czasu na nadmierne smutki, mimo że była osobą bardzo empatyczną i współodczuwała emocje innych. Tak teraz też widziała, że kobieta ma dla kogo żyć. Rzeczywiście, Anshi-chan była taka niewinna, jeszcze niewiele wiedząca i rozumiejąca. Nie, żeby Sayuri było wielce doświadczoną kobietą, bo wciąż miała w sobie sporo z takiej słodkiej, małej dziewczynki, którą właśnie przed sobą widziała. Dlatego postanowiła nie kontynuować już tematu zmarłych bliskich, na pierwsze słowa kobiety odpowiadając jedynie lekkim uśmiechem i skinięciem głowy.
W tym czasie ta mała, słodka istotka zarażała dobrą energią i uśmiechem. Aż chciałoby się za nią biec i trochę poudawać odgłosy walk! To samo myśleli chyba ludzie czekający w kolejce, bo spoglądali w ich stronę z uśmiechami na twarzy. Co prawda dla dziewczynki pewnie byłaby to niewinna zabawa, ale czerownowłosa kunoichi przypuszczała, że jej matka raczej nie chciałaby, by poszła tą drogą. Chociaż, kto wie? Kto zadba o nią lepiej, niż ona sama? Warto umieć się bronić.
- Naprawdę tak myślisz, Anshi-chan? - zapytała rozbawiona. - Oczywiście zrobię wszystko, by być jeszcze silniejsza! - dodała po chwili i uniosła dłonie do góry, jakby chciała pokazać tą wielką siłę, którą chce osiągnąć i uśmiechnęła się bardzo szeroko, mrużac oczy. Bo to wszystko to była prawda. Chciała być silna, by własnie móc bronić takie osoby, jak Emi i Anshi.
W międzyczasie do ich rozmowy dołaczył chłopak, w podobnym do Sayuri wieku, aczkolwiek go nie kojarzyła. I do tego zaoferował pomoc! Naprawdę w takich chwilach serduszko czerownowłosej kunoichi się radowało, bo wciąż byli ludzie, którzy chcieli nieść bezwarunkową pomoc. Bez wynagrodzenia, od tak, po prostu pomóc.
- Miło Cię poznać, Shirako-kun. Jestem Sayuri, a to Emi i Anshi. Fajnie, że idziesz z nami. W sumie będzie jeszcze weselej. - powiedziała z szerokiej uśmiechem, kiedy już opuszczali kolejkę. Nie było sensu tu dłużej stać, a mogli już zacząć pomagać w bezpiecznym dotarciu na cmentarz.
Mała Anshi dopytywała o temperaturę. Naturalnie ciekawa i jak to dzieci - no jednak lubi ciepełko. Zresztą, kto nie lubi? No chyba tylko jacyś zimnolubni! Jej mama szybko odpowiadała na zadawane pytania.
- Niestety, Anshi-chan. Niezależnie od tego czy słoneczko mocno nas grzeje czy też jest schowane za chmurkami, to im wyżej wchodzimy, tym jest chłodniej. Ale na pewno super sobie poradzisz! Takiej dziewczynce jak Ty na pewno niestraszny jest lekki chłodek! - dopingowała dziewczynkę, by ta nie martwiła się na zapas i uwierzyła, że to naprawdę nic strasznego. Dziecięca wyobraźnia potrafi wiele zrobić, wiele rzeczy urzeczywistnić, więc lepiej, żeby myślała, że taki chłodek jej niestraszny.
Zaciekawiona zerknęła na chłopaka, wciąż nie przestając iść. Zlot... Znowu zlot, ale jaki zlot?
- No... No nie. Szczerze powiedziawszy nie jestem zbytnio w temacie. Byłam trochę nieobecna. - wyjaśniła z lekkim zakłopotaniem, delikatnie się rumieniąc przez swoją niewiedzę. - A Ty wiesz coś więcej? - zapytała, licząc na jakieś informacje. Bo wyglądało na to, że Shirako może jednak posiadać jakieś informacje. A przecież nie zaszkodzi wiedzieć więcej, prawda?
0 x
Obrazek
You were more than just somebody I was destined to meet.
Awatar użytkownika
Zakata
Postać porzucona
Posty: 797
Rejestracja: 21 lip 2023, o 22:13
Wiek postaci: 15
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Jak na avku
Widoczny ekwipunek: Mała torba.
GG/Discord: Zaakata#3405
Multikonta: Pączuś, Emi

Re: Siedziba władzy

Post autor: Zakata »

0 x
<catkeyboard>Piosenka do odpałki <catbongorage> Zwykły | AnK | Pitos | PH | KP
Kajtek - Zlecenie A
Jurek - Zlecenie B
Takashi & Kori - Wyprawa B
Sayuri - Zlecenie D
Awatar użytkownika
Sayuri
Posty: 187
Rejestracja: 6 gru 2019, o 20:28
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone, lekko falowane włosy. Jasne oczy, charakterystyczne dla klanu Hyuuga. Nosi czarną, dopasowaną bluzkę z wycięciem nad piersiami, krótkie czarne spodenki, wysokie siateczkowe pończochy. Ramiona okrywa kimono związane pasem.
Widoczny ekwipunek: Torba przepasana w pasie.
GG/Discord: venus_sayuri

Re: Siedziba władzy

Post autor: Sayuri »

Oczy czerownowłosej kunoichi otworzyły się szerzej, kiedy widziała jak chakra pajęczycy unosi się do góry, rozpływa, a ona... po prostu znika. Ślad po niej ginie, od tak. Momentalnie poczuła jakby nabrała wody w usta i nie mogła z siebie nic wydusić. Ta kobieta, to coś, czymkolwiek to było, to było coś niespotykanego. Coś, z czym mierzyła się pierwszy raz i odnosiła wrażenie, że każdy kolejny ruch będzie dla niej zaskoczeniem. Nawet, jeśli chodziło o śmierć pajęczycy. Jednak... czy tak ona właśnie wygląda?
Czuła się dziwnie. A chyba powinna się cieszyć, prawda? Cała czwórka żyła. Nikt nie był na skraju śmierci. A w czerwonowłosej wciąż tlił się niepokój. Nie potrafiła go dobrze wyjaśnić, ale jakby oczywiste dla niej było to, że to wcale nie był koniec. Może jedynie na tę chwilę, ale nie na długo. Jej oczy powróciły do normalnego stanu, oddech spowolnił i stał się spokojniejszy. Mimo to w środku wciąż drżała. I nie chodziło o to, że się bała. Chodziło o to, że nie wiedziała. Niewiedza była straszna, nie chciała się z nią tak utożsamiać. Jednak tu wyszły jej słabości i gdyby nie Emi oraz Shirako, to ona mogłaby być już martwa.
Yokai, yokai, yokai. W jej głowie krążyło sporo myśli. Słyszała spór jej towarzyszy, ale nie chciała w nim uczestniczyć. Na tę chwilę czuła się ociężale, jakby niosła na swoich plecach wyjątkowo wielki ciężar. Rana też jej doskwierała, chociaż do bólu dało się troszkę przywyknąć. Zdecydowanie bardziej bolało ją to, co się tutaj wydarzyło. I to, gdzie aktualnie znajduje się ze swoim... w sumie to niczym. Praktycznie niczym. Chyba pierwszy raz odczuwała taki dyskomfort. Zdawać by się mogło, przynajmniej przez jej zamyśloną, nieco nieobecną minę, że mogła być zdemotywowana i zrezygnowana. Jednak jej zaduma nie miała takich pobudek. Dawało jej to kopa, nawet jeśli wizja ilości pracy, jaka przed nią była, jest zatrważająca. Jednak był to cel, nieprawdaż? Cel, do którego mogła dążyć, jej jasny, wyraźny punkt, w który chciała się wbić. I tak zrobi. Tego była pewna.
Wszyscy ruszyli do osady i po pewnym czasie dotarli pod siedzibę władzy. Sayuri stanęła i wysunęła rękę w bok, chcąc dać do zrozumienia Emi i Shirako, bo Anshi przecież i tak nie pójdzie bez swojej matki, żeby na chwilę się zatrzymali. Musieli coś ustalić. Co jak co, ale czerwonowłosa kunoichi nie chciałaby, żeby zdawanie raportu wyglądało tak, jak przepychanki tej dwójki po pokonaniu pajęczycy.
- Pozwólcie, że wyjaśnię sprawę. - zaczęła, biorąc głęboki wdech, po czym spojrzała na Emi. - Jeśli chcesz wrócić z Anshi do domu, to wracajcie. Na pewno przyda wam się trochę spokoju. Zwłaszcza małej. - dodała, uśmiechając się lekko. Nie chciała dzieciaka obciążać jeszcze tym raportem. Po co miała tego wszystkiego słuchać? Już chyba dość zobaczyła. Jeżeli jednak Emi zdecydowała się jej towarzyszyć, to oczywiście nie powstrzymywała jej. Inna sprawa była z Shirako. Toć to shinobi z krwi i kości. I nieważne, że lekko durny. On zdecydowanie powinien brać w tym udział. Zwłaszcza, że jego wiedza jest na pewno większa niż Sayuri.
- Hyuuga Sayuri, Dōkō klanu Hyuuga. - rzekła na wstępnie, kiedy tylko stanęli przed urzędnikami. Skłoniła się lekko, więc rana dała o sobie znać i syknęła pod nosem. Szturchnęła też łokciem Shirako, by poszedł w jej ślady. I nieważne czy go już tu znali czy nie. Dobre maniery to podstawa i tak należy, ot co!
- Przybyliśmy zaraportować, że w drodze na cmentarz, obierając kierunek przez ścieżkę w lesie, napotkaliśmy na... - przerwała, próbując jakoś dobrze ubrać to w słowa. -...napotkaliśmy kogoś, kto czyha na ludzkie życia. - dodała szybko, zerkając w oczy urzędnikowi bądź urzędnikom, w zalezności ilu ich tutaj jest. - Wraz z Shirako eskortowaliśmy matkę z córką. W trakcie naszej wędrówki, przystnęliśmy w karczmie, która według naszych informacji, dość długo była opuszczonym budynkiem. W środku okazało się, że grasuje tam ktoś niebezpieczny, kto rzucił na mnie genjutsu, a pozostałych towarzyszy chwilowo unieszkodliwił. - powiedziała, nie będąc zbyt zadowolona z takiego obrotu spraw. Ale przecież stali tutaj, więc jakoś sobie z tym problemem, wspólnymi siłami, poradzili. Zachowała też spokój, bo uważała, że tak powinna. Że powinna podejść do tego raportu tak na sucho. Bez ekscytowania się, przeżywania, nadmiernego obwiniania się.
- Yokai. - w końcu wypadło z jej ust. I w tym momencie obserwowała reakcję. Czy rzeczywiście wywrze to na nich jakieś wrażenie? Czy będą chcieli to zbadać czy uznają, że zagrożenie minęło?
- Oprócz genjutsu, używała też pajęczej sieci oraz katonu. Zresztą przypominała hybrydę kobiety i pająka. Zdecydowanie lubowała się w jedzeniu ludzi. Nie wiemy, ile osób mogło paść jej ofiarą. Ktokolwiek zaginął w ostatnim czasie, mógł stanąć na jej drodze. - zasugerowała delikatnie, jakby chciała im dać do zrozumienia, że rzeczywiście warto byłoby się temu przyjrzeć. Zbadać ten dom, może znajdą tam jakieś ślady. O ile cokolwiek zostało po tym ogniu. - Udało się pokonać zagrożenie. Shirako zadał ostateczny cios, po którym pajęczyca uderzyła w drzewo i jakby się rozpłynęła w powietrzu. Jej chakra wzleciałą do góry, ale po ciele ani śladu. - dokończyła, mając nadzieję, że przekazała wystarczająco dużo. Czy powinna powiedzieć teraz o swoich obawach? Że nie sądzi, że to już rzeczywiście koniec? I nie chodziło tu tylko o jej ranę, która ciągle dawała o sobie znać, boleśnie piekąc, jakby wciąż ją paliło. Jej postura, chociaż starała się stać prosto, była nieco zgarbiona. Każdy oddech był pozornie spokojny, jednak skrywał cierpienie, które czasami na pewno widoczne było w grymasie jej twarzy.
0 x
Obrazek
You were more than just somebody I was destined to meet.
Awatar użytkownika
Zakata
Postać porzucona
Posty: 797
Rejestracja: 21 lip 2023, o 22:13
Wiek postaci: 15
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Jak na avku
Widoczny ekwipunek: Mała torba.
GG/Discord: Zaakata#3405
Multikonta: Pączuś, Emi

Re: Siedziba władzy

Post autor: Zakata »

0 x
<catkeyboard>Piosenka do odpałki <catbongorage> Zwykły | AnK | Pitos | PH | KP
Kajtek - Zlecenie A
Jurek - Zlecenie B
Takashi & Kori - Wyprawa B
Sayuri - Zlecenie D
Awatar użytkownika
Sayuri
Posty: 187
Rejestracja: 6 gru 2019, o 20:28
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone, lekko falowane włosy. Jasne oczy, charakterystyczne dla klanu Hyuuga. Nosi czarną, dopasowaną bluzkę z wycięciem nad piersiami, krótkie czarne spodenki, wysokie siateczkowe pończochy. Ramiona okrywa kimono związane pasem.
Widoczny ekwipunek: Torba przepasana w pasie.
GG/Discord: venus_sayuri

Re: Siedziba władzy

Post autor: Sayuri »

Mogła się spodziewać, że jej pomysł nie spodoba się Emi. Nie chciała jednak umniejszyć jej udziału, bo przecież też był znaczący. Miała nadzieję, że kobieta nie odbierze tego w ten sposób. Przez chwilę jednak wyglądało na to, jakby Emi źle odebrała zamiary Sayuri. Już czerwonowłosa miała się wtrącić, ale Anshi się odezwała i załagodziła swoją matkę.
- Uważajcie na siebie, proszę. I w razie co, zawsze możecie liczyć na moją pomoc. Do zobaczenia, Emi-san i Anshi-chan! - powiedziała na odchodne, żegnając się z nimi. Teraz zostało tylko opowiedzieć jakiemuś urzędnikowi co i jak. I liczyć, że spróbują ogarnąć temat.
Tak też zrobiła, kątem oka widząc, jak Shirako co rusz chciał się wtrącić, ale nie dawała mu przerwać. Nie miała złych zamiarów. Po prostu nie chciała wprowadzić chaosu w raport, ale też nie zatajała nic, dlatego chyba chłopak się uspokoił, jak tylko wspomniała kto ostatecznie załatwił pajęczycę.
Wychodziło na to, że nie oni pierwsi napotkali na tę pajęczycę. Albo na coś, z tego samego "gatunku". Nie mogli wykluczyć, że takich pajęczyc mogło być więcej. W dodatku słowa urzędnika wskazywały, że sytuacja nie jest ciekawa i niestety chyba niezbyt dają sobie radę z tymi yokaiami. Nie były to dobre wiadomości. W sumie czerwonowłosa kunoichi nie zdawała sobie do tej pory sprawy, na jaką skale jest ten problem i jak doskwiera tutaj wszystkim.
- Gdybyśmy mogli jakoś pomóc, proszę wzywać. - dodała jeszcze, wiedząc, że musi wykorzystać ten czas na trening i poszerzenie swojej wiedzy na temat tych całych yokai. No i wypowiedziała się za siebie i Shirako, chociaż nie wiedziała czy chłopak będzie chętny. No ale.. przecież służył w klanie, to jego obowiązek, czyż nie?
- Sayonara, Shirako-kun. - mruknęła już pod nosem, bo chłopak zniknął. I została sama, ze wszystkimi myślami, ale też z całą motywacją, która w nią wstąpiła. Najpierw jednak będzie musiała się trochę podkurować. Jej rana wciąż dawała się we znaki. Przez moment nawet o niej zapomniała, ale kiedy odwróciła się dość gwałtownie, znowu poczuła pieczenie i ciągnięcie. Przydadzą się też nowe ubrania... Te ewidentnie pójdą do kosza. Na całe szczeście, w tym wszystkim przetrwało coś, z czym nie rozstaje się od dobrych paru lat. Instynktownie zbliżyła dłoń do swojego dekoltu, w miejscu, gdzie pod ubraniem schowany był wisiorek. Odetchnęła powoli i głęboko, po czym ruszyła do domu. Dzisiaj na pewno odpuści zakupy, potrzebowała odpoczynku. A potem treningu.

z/t
0 x
Obrazek
You were more than just somebody I was destined to meet.
Awatar użytkownika
Kaito Ishikawa
Posty: 818
Rejestracja: 14 sie 2025, o 11:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō
Widoczny ekwipunek: ...
Samehada
Tanto
Błękitna Zbroja
Długi łuk
Kołczan
Lis
Kruk
...
Aktualna postać: Kaito Ishikawa

Re: Siedziba władzy

Post autor: Kaito Ishikawa »

0 x
KLIK - KARMAZYNOWE SZCZYTY - GRA W REGIONIE - KLIK _______________________________ Obrazek Samehada / Narrator / Mowa KP | PH | BANK Prowadzone Misje:
  1. Sasame - Zlecenie Specjalne S
  2. Minari - Fabuła
  3. Yukari - Zlecenie Specjalne C
  4. Sayuri - Zlecenie Specjalne C
Awatar użytkownika
Kaito Ishikawa
Posty: 818
Rejestracja: 14 sie 2025, o 11:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō
Widoczny ekwipunek: ...
Samehada
Tanto
Błękitna Zbroja
Długi łuk
Kołczan
Lis
Kruk
...
Aktualna postać: Kaito Ishikawa

Re: Siedziba władzy

Post autor: Kaito Ishikawa »


Kampania 2/...
0 x
KLIK - KARMAZYNOWE SZCZYTY - GRA W REGIONIE - KLIK _______________________________ Obrazek Samehada / Narrator / Mowa KP | PH | BANK Prowadzone Misje:
  1. Sasame - Zlecenie Specjalne S
  2. Minari - Fabuła
  3. Yukari - Zlecenie Specjalne C
  4. Sayuri - Zlecenie Specjalne C
Awatar użytkownika
Sayuri
Posty: 187
Rejestracja: 6 gru 2019, o 20:28
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone, lekko falowane włosy. Jasne oczy, charakterystyczne dla klanu Hyuuga. Nosi czarną, dopasowaną bluzkę z wycięciem nad piersiami, krótkie czarne spodenki, wysokie siateczkowe pończochy. Ramiona okrywa kimono związane pasem.
Widoczny ekwipunek: Torba przepasana w pasie.
GG/Discord: venus_sayuri

Re: Siedziba władzy

Post autor: Sayuri »

Karmazynowe Szczyty były naprawdę przepiękne. Shiroi-iwa tym bardziej. Sayuri uwielbiała tutaj wszystko. Zwłaszcza taką pogodę, jaka panowała od pewnego czasu. No dobrze, czasami może i było zbyt gorąco, niektórzy może sobie pomarudzili, ale nie wpływało to negatywnie na przyrodę. Dużo soczystej zieleni, gdzie nie gdzie kolorowe kwiaty. I ich unoszący się, przeważnie słodki zapach w powietrzu. Chociaż dla innych mógłby być mdły. Czerwonowłosa jednak to uwielbiała. Każda pora roku niosła ze sobą coś wyjątkowego, bez względu na ewentualne wady, których też nie mogła się wyzbyć.

Ten dzień z pozoru nie różnił się niczym od każdego innego, w którym przechadzała się ulicami osady. Starsi mężczyźni, którzy dbali o porządek na ulicy, może i nie prezentowali się najlepiej, ale najważniejsze, że mieli zadanie. Mieli co robić, a dzięki temu mieli co włożyć do garnka. Dzięki takiej polityce, ulice Shiroi-iwy nie były zalane siedzącymi czy leżącymi bezdomnymi. Dbano o to, by do tego nie doprowadzić i choćby najmniejsze zadanie, z pozoru mało istotne, było rozdzielane. Ale czy to było nieistotne zadanie? Oczywiście, że nie! Dbanie o porządek osady, to jak wygląda, jak się prezentuje, toż to byłą wizytówka. Poza tym, uporządkowana, czysta osada klanu Hyuuga na pewno podnosiła komfort życia i nie napawała myślą, by stąd uciekać. Być może Sayuri miała lekko niezdrowy sentyment do Shiroi-iwy. Może to też przez to, że nie zaznała życia gdziekolwiek indziej. W sumie widziała jedynie Yinzin podczas turnieju. Jednak ze szczerego serca uważała, że tu naprawdę są godne warunki do życia. I że jest pięknie. Chyba równie dobrym dowodem na to były biegające, śmiejące się dzieci. To wszystko było dla nich. Czerwonowłosa kunoichi od razu uśmiechnęła się czule na ten widok. Życie tutaj tętniło, tak jak i handel. Chociaż była jedna rzecz, której do tej pory tutaj nie widziała. Nowi handlarze, ale nie było tak po prawdzie czasu bardziej się tym zainteresować i zobaczyć, co ciekawego mają w ofercie, bo jednak czas gnał i nieubłagalnie zbliżała się do siedziby władzy.

Młoda Hyuuga starała się nie słuchać plotek. No, może nie tyle, co nie słuchać, a po prostu nie brać ich tak całkowicie na poważnie. A wieści krążyły różne o Liderze klanu. To, że nie przesiadywał już niemalże ciągle w swoim biurze nie powinno być niczym nadzwyczajnym, ale chodziły głosy, że zaczął się oglądać za jakąś niewiastą. Być może to prawda, a być może wymysł gaduł, które muszą dopisać historię do czegoś, czego tak naprawdę nie ma, by usprawiedliwić coś, co nie wymaga usprawiedliwienia. Przecież nikt na stałe nie przyczepił Shirei-kana do krzesła w jego gabinecie.

Kiedy weszła do środka, aż przystanęła przez moment. Chyba nie spodziewała się tego, co tu zastała. Jej wyobrażenie wezwania do siedziby władzy było dość… inne? No ciężko było to w tym momencie określić. Myśli zawodziły ją w kierunku obrazu, gdzie ona, a być może dwie, maksymalnie trzy inne osoby stoją przed władzami i dostają rozkazy. Tutaj był tłum ludzi. Normalnie ogrom! Sayuri aż mrugnęła dwa razu powiekami, jakby chciała upewnić się, że wcale jej się nie przewidziało. I teraz pytanie… czy miała tak stać w tym tłumie czy jednak spróbować się czegoś dowiedzieć? Nim jednak zdążyła cokolwiek zrobić, ktoś się odezwał. Jakiś starszy mężczyzna, który prosił, by wszyscy weszli do sali. To tam mieli się dowiedzieć o nowym zadaniu. W takim wypadku zapewne i ona będzie musiała się tam udać. Gdyby miało być inaczej, zapewne posłaniec by dopowiedział, by nie zważała na tłum i udała się prosto do któregoś z gabinetów. Tak jednak nie było, więc darowała sobie już pytanie tego starszego urzędnika i szła za tłumem. Niczym łania na rzeź. Ale żadnej rzeźni nie będzie, prawda?

Przez to, że była masa ludzi, to jednak przesuwali się dość powoli, by na siebie nie nachodzić i gdzieś niechcący się nie przepchnąć. Młoda Hyuuga miała więc czas, by porozglądać się w środku, zobaczyć, co tam ciekawego na tablicy ogłoszeń. Ku jej zaskoczeniu widziała tam podobiznę Yukari. I tego mężczyzny, który po nią przyszedł. Akira, jeśli dobrze kojarzyła.

- Ślub?! – wyrwało jej się nagle, bo dosłownie ją wryło. Pewnie kto był blisko niej, to zapewne zwrócił na nią uwagę. Ale po prostu nikt tutaj ze zgromadzonych nie wiedział, że właśnie przeczytała o ślubie swojej przyjaciółki. Mogła istnieć szansa, że ktoś ze zgromadzonych widział je razem po Zlocie Czterech, ale kurcze, jaka była na to szansa? Zresztą, nie to teraz zawracało jej głowę. Przecież nawet słowem nie wspomniała, a to już za rok. Za rok to one przecież miały pochwalił się swoimi awansami, a nie zmianą statusu cywilnego.

Nie chodziło o to, że czerwonowłosa kunoichi nie życzyła Yukari jak najlepiej. Po prostu była w dużym szoku, zważywszy na to, że nie aż tak dawno się widziały i nie było mowy o żadnym ślubie. Czarnowłosa wręcz nie zdawała się być skora w najbliższym czasie do takich zobowiązań, ale w sumie, czemu się dziwić? Być może tliło się w tym uczucie, a być może aranżowanie małżeństw też było specjalizacją klanu Koseki? W końcu Akira była seininem. Być może był to moment, by znaleźć mu towarzyszkę życia. Tak czy siak, zapewne nie omieszka dopytać przyjaciółki o ten temat, jak tylko będą miały okazję się spotkać. Miała nadzieję, że nastąpi to szybciej niż w trakcie czy po ślubie.

Nie mogła dłużej się nad tym rozwodzić, bo blokowałaby przejście, więc szła dalej za tłumem do sali, podczas gdy w głowie kotłowało jej się masę pytań dot. Yukari i jej ślubu. Zdała sobie jednak sprawę, że teraz nie otrzyma żadnej odpowiedzi, więc musiała przestać o tym myśleć. Zaraz pewnie dowie się ona, jak i reszta ludzi zgromadzonych tutaj, o co chodzi. Jakie zadanie dostaną. I co z tymi Senrankai.
0 x
Obrazek
You were more than just somebody I was destined to meet.
Awatar użytkownika
Kaito Ishikawa
Posty: 818
Rejestracja: 14 sie 2025, o 11:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō
Widoczny ekwipunek: ...
Samehada
Tanto
Błękitna Zbroja
Długi łuk
Kołczan
Lis
Kruk
...
Aktualna postać: Kaito Ishikawa

Re: Siedziba władzy

Post autor: Kaito Ishikawa »


Kampania 3/...
0 x
KLIK - KARMAZYNOWE SZCZYTY - GRA W REGIONIE - KLIK _______________________________ Obrazek Samehada / Narrator / Mowa KP | PH | BANK Prowadzone Misje:
  1. Sasame - Zlecenie Specjalne S
  2. Minari - Fabuła
  3. Yukari - Zlecenie Specjalne C
  4. Sayuri - Zlecenie Specjalne C
Awatar użytkownika
Sayuri
Posty: 187
Rejestracja: 6 gru 2019, o 20:28
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone, lekko falowane włosy. Jasne oczy, charakterystyczne dla klanu Hyuuga. Nosi czarną, dopasowaną bluzkę z wycięciem nad piersiami, krótkie czarne spodenki, wysokie siateczkowe pończochy. Ramiona okrywa kimono związane pasem.
Widoczny ekwipunek: Torba przepasana w pasie.
GG/Discord: venus_sayuri

Re: Siedziba władzy

Post autor: Sayuri »

Jak już się zdecydowała, tak poszło. Szła z tłumem, jakby niosła ją niewidzialna fala. Skupisko było naprawdę duże, także można byłoby się spodziewać, że i sala do której idą, będzie sowitych rozmiarów. I tu, mimo wszystko, wydała się ledwo pomieścić taki nadmiar osób. Wielka sala robiła wrażenie małej sali przy takiej liczebności. To już nawet rybki w stawie miały zdecydowanie więcej miejsca, bo mogły pływać. A oni tutaj, no cóż, stali tak jeden przy drugim, a drugi przy trzecim, obok był czwarty, z drugiego boku piąty i tak dalej. I kroczyli małymi kroczkami, jakby za duży krok sprawił, że zaraz komuś nadepną na pięte. A to nie byłoby miłe. Chociaż chyba najgorszym scenariuszem tego ścisku byłyby przepychanki i kłótnie. Tutaj, mimo warunków jakie były, kulturka obowiązywała.

Nie zdecydowała się pchać na środek. Te miejsca rozeszły się niesamowicie szybko, a skoro i tak już ich tutaj tyle, nie było potrzeby dorzucać kolejnego zamieszania. Była pewna, że i tak stąd będzie dobrze widzieć - a nawet, jeśli nie, to będzie słyszeć. Dlatego zdecydowała się przejść na bok, może nieco się wycofując, ale być może dając sobie więcej swobody w najbliższych minutach tego spotkania. A to mogło być ciekawe, bo właśnie dowiedzieli się, kto zaserwuje im garść informacji, na które przecież tak czekali. Sayuri uśmiechnęła się kącikiem ust, wspominając spotkanie z kobietą. Wiedziała, że ta oschła skorupa to zdecydowanie nie wszystko. Była chyba nawet rówieśniczką czerwonowłosej kunoichi, no może co najwyżej niewiele starsza, a już tak wysoka zaszła. Musiała być utalentowana i mieć tę iskrę. Nieczułych robotów przecież nie wpuszczali tak wysoko, no nie?

Drzwi się zamknęły, a za nimi zniknął niezbyt miły starzec. Może miał gorszy dzień, może był zmęczony pracą, a może po prostu wszystko mu się przejadło. Albo taki był. Ale nie, na pewno nie był taki zawsze. Tak Sayuri wolała myśleć. I to przez parę sekund zajmowało jej głowę, bo zaraz w sali rozległ się hałas. Jednocześnie odbywało się wiele rozmów, podczas któryś słowa zlewały się ze sobą. Młoda Hyuuga potrafiła jednak zrozumieć co poniektóre dialogi, aczkolwiek te, które odbywały się w bliskiej od niej odległości. Pomysłów było całe mnóstwo. Każdy prześcigał się w swoich domysłach i pomysłowości. Wtem odezwał się dobrze znany jej głos. Od razu odwróciła się w jego stronę i posłała Shirako ciepły uśmiech.

- Wspólne zadania to chyba już nasz chleb powszedni. - powiedziała rozbawiona i szturchnęła go ramieniem. - Witaj, Shirako-kun. - dodała, po czym odwróciła głowę znowu w stronę przodu, skąd spodziewała się Takayamy.

W sumie żaden z tych pomysłów aż tak bardzo do niej nie przemawiał. Skrzywiła się lekko i dotknęła palcami swojej brody. - Ta wielka bitka pewnie byłaby kozacka, ale myślę, że odpada. - odpowiedziała koledze, samej rozwarzając jaki scenariusz byłby najbardziej prawdopodobny. Była tu cała masa ludzi, raczej nie sądziła, że wszyscy ruszą w jedno miejsce. - Pewnie nas podzielą, żeby zadziałać z kilku frontów. Nie sądzę, by każdy z nas miał takie samo zadanie. - dopowiedziała, po czym zrobiła dzióbek z ust. Miała taki zwyczaj, jak się nad czymś mocno zastanawiała. - A ty? Co myślisz? - zapytała zaciekawiona, pochylając głowę nieco w stronę towarzysza i zerkając na niego z boku. Przypuszczała, że jemu do głowy może wpaść dopiero szalony pomysł! Miał chłopak wyobraźnie. No i jakąś styczność z Senrankai miał. Ona niestety nie. Także mogła jedynie zgadywać. Jeszcze nigdy nie stanęła w szranki z jakąkolwiek wrogą organizacją. To było dla niej coś nowego, ale wierzyła głęboko w to, że może to ją wiele nauczyć.
0 x
Obrazek
You were more than just somebody I was destined to meet.
Awatar użytkownika
Kaito Ishikawa
Posty: 818
Rejestracja: 14 sie 2025, o 11:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō
Widoczny ekwipunek: ...
Samehada
Tanto
Błękitna Zbroja
Długi łuk
Kołczan
Lis
Kruk
...
Aktualna postać: Kaito Ishikawa

Re: Siedziba władzy

Post autor: Kaito Ishikawa »


Kampania 4/...
0 x
KLIK - KARMAZYNOWE SZCZYTY - GRA W REGIONIE - KLIK _______________________________ Obrazek Samehada / Narrator / Mowa KP | PH | BANK Prowadzone Misje:
  1. Sasame - Zlecenie Specjalne S
  2. Minari - Fabuła
  3. Yukari - Zlecenie Specjalne C
  4. Sayuri - Zlecenie Specjalne C
Awatar użytkownika
Sayuri
Posty: 187
Rejestracja: 6 gru 2019, o 20:28
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone, lekko falowane włosy. Jasne oczy, charakterystyczne dla klanu Hyuuga. Nosi czarną, dopasowaną bluzkę z wycięciem nad piersiami, krótkie czarne spodenki, wysokie siateczkowe pończochy. Ramiona okrywa kimono związane pasem.
Widoczny ekwipunek: Torba przepasana w pasie.
GG/Discord: venus_sayuri

Re: Siedziba władzy

Post autor: Sayuri »

Shirako na pewno nie mylił się w tej kwestii. Jej ojca i brata nie było, bo już gdzieś byli wezwani jakiś czas temu. Posłaniec biegał jak szalony, zapewne pukając od drzwi do drzwi i nie jako jedyny. A przynajmniej tak się w tej chwili czewonowłosej wydawało. Mogła śmiało sądzić, że są tu osoby przeróżnych rang, bo aż trochę niemożliwe się wydawało, by wszyscy tu byli Dōkō, tak jak ona. Chociaż ranga była na papierku, to jednak młoda Hyuuga marzyła o tym, by awansować. No dobra, może to za dużo powiedziane. Chciała tego, był to jeden z jej celów, dlatego wylewała siódme poty na treningach, uczyła się nowych rzeczy i przede wszystkim, chętnie wykonywała każde zadanie, jakie było jej zlecone.

- Mhm. - mruknęła tylko na spostrzeżenie chłopaka i kiwnęła głową na znak, że skłania się ku jego przemyśleniom. Zaraz jednak dojrzała jego zdezorientowane spojrzenie, ale już po chwili skumał, o co jej chodziło z pytaniem. Aj, cały Shirako! Czasami miała wrażenie, że odlatuje gdzieś daleko, by po chwili w impetem wrócić na ziemię, ale za to zawsze z szerokim uśmiechem. Czy krył za nim zakłopotanie? Być może. Jednak lubiła go właśnie takiego. Z nim naprawdę nigdy nie było nudy, nawet jeśli czasami zachowywał się jak dziesięciolatek.
- Taki sukces, nie sukces. - dopowiedziała jeszcze na słowa kolegi i uśmiechnęła się krzywo. Oczywiście załapał ironię, bo przecież nikt by się z takiego rozrachunku nie ucieszył. Zwycięstwo okupione tak wielką stratą odbierane byłoby raczej jako porażka, a nie wygrana. A takich zdecydowanie nikt nie chciał. Zwłaszcza przywódca osady.

Właśnie sama miała zaraz zapytać, co takiego chłopak porabiał, kiedy ulotnił się jeszcze przez Zlotem Czterech, ale kolega ją wyprzedził. Czerwonowłosa Hyuuga spojrzała na Shirako i westchnęła nieco teatralnie.
- Kurcze, ciebie to przygody nie omijają. Zaczynam ci zazdrościć, Shirako-kun. - odpowiedziała mu, w sumie nie odpowiadając jeszcze na jego pytanie. No ale ludzie! On zawsze miał co robić. Zawsze znaleźli dla niego zadanie. Oczywiście cieszyła się z sukcesów kolegi, bo z każdego wychodził cało, chociaż pewnie jak nikt inny kusił los, by było wręcz odwrotnie. - Mam nadzieję, że jeszcze mi opowiesz, co to były za akcje. - zakomunikowała wesoło, bo mogła śmiało stwierdzić, że jego towarzysze w misji mogli mieć naprawdę niezły ubaw. I wciąż podziwiała go, że mimo iż otwarcie przyznawał się do tego, że oberwał, to i tak wciąż mówił to w ten sposób, że nie dało się tego jakoś bardzo negatywnie odebrać, by mu współczuć i pocieszać. Ot, przyjmował sprawy takie, jakie są. Stało się. Nokaut poszedł, ale dostał ratunek i jest tutaj dzisiaj z nimi wszystkimi.
- Posiedziałam trochę na miejscu po zlocie. Spotkałam dawną koleżankę. Poznałyśmy się lata temu na turnieju w Yinzin i do tej pory nie było okazji się spotkać. A tu proszę, los znowu nas połączył! Poznałam też parę ciekawych osób. - odpowiedziała w końcu towarzyszowi, nie wspominając na razie nic o tym, że to właśnie Yukari, której podobizna wisi na tablicy ogłoszeń, a która za rok bierze ślub. Nie wspominała też imion pozostałych osób, jak Minari i Nobou, bo to by pewnie i tak Shirako nic nie powiedziało. Chociaż może zna Minari? Może ratowała go z opresji?

I stało się! Głośne rozmowy znacząco ucichły, część osób zapewne w ogóle przestała się odzywać, bo pojawiła się ona. Takayama Yumi. Surowa w spojrzeniu i w zdecydowanym kroku. Roztaczała taką aurę, że wzrok każdego za nią podążał. A może to dodatkowo jej sława, która jednak za nią chodziła? Nawet nie widząc jej na oczy, słyszało się wiele. Ludzie kochają plotkować. Zwłaszcza, gdy jest spokój. A Takayama była odbierana przeróżne. Pewnie większość się jej bała. Słychać było po szeptach, skrywanych w niepochlebnych komentarzach. Dla jednych była niedostępna niczym niebo, a dla innych obiektem podziwu.
- Owiana przeróżną sławą. - mruknęła, więc Shirako mógł to spokojnie usłyszeć. Sayuri nie była zwolenniczką złych opinii, kiedy były wydawane pokątnie, bez udziału samej zainteresowanej osoby. Czy dziewczyna ją podziwiała? Na ten moment niekoniecznie, bo po prostu nie znała jej jeszcze na tyle. Miała jednak do niej ogromny szacunek. Była potężną kunoichi, robiła nieziemską robotę i miała talent. Tego nie można było jej odmówić. Gorzej radziła sobie, jeżeli chodziło o kontakty międzyludzkie, ale być może przy bliższym poznaniu naprawdę sporo zyskiwała. Ryuunosuke ją lubił. Mówił o niej dobre rzeczy. A czerwonowłosa nie sądziła, żeby kłamał.

Krótkie chrząknięcie było oznajmieniem, że teraz to ona będzie mówił. Tylko reszta szeptów ucichnie i ci, którzy jeszcze na nią nie patrzyli, powinni to zrobić. Sayuri nie spuściła z niej spojrzenia, odkąd tylko pojawiła się w jej zasięgu wzroku. Jakby chciała ją przeanalizować, każdy jej ruch. A przecież też jakoś wiele nie widziała. Nie była zbyt wysoka, a jednak nie stała w pierwszym rzędzie. I nie zamierzała pchać się do przodu. Przynajmniej dopóki nie trzeba. Zerknęła jeszcze szybko na Shirako, jakby upewniając się, że ten również jej skupiony i zaraz będzie dokładnie słuchał. Jeśli tak nie było, to szturchnęła go łokciem, chcąc zwrócił jego uwagę i kiwnęła głową w stronę, gdzie stała Takayama. Następnie sama zwróciła ku niej wzrok i całą swoją uwagę.
0 x
Obrazek
You were more than just somebody I was destined to meet.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Shiroi-iwa (Osada Rodu Hyūga)”

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 1 gość