Lub "Południowe Sogen" jak uparcie nazywają je członkowie Uchiha i Gazo, którzy tutaj mieszkają. Niepodbita część Sogen, która została wcielona do Ryuzaku no Taki i jest obecnie siedzibą szczepów Uchiha, Gazo oraz Wyrzutków Cesarskich - przede wszystkim Yukich, którzy uciekli z Cesarstwa. Zarządzana przez pana feudalnego - Takeda Masatoshiego i jego klan.
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 839 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku
Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » 30 gru 2025, o 20:29
Na zachodnich rubieżach Północnego Sogen, w miejscu gdzie rzeka Gōnokawa płynie z na południe silnym nurtem w wąskim korycie, na jesień 394 roku założony został przez siły Uchiha obóz stanowiący główny punkt dowodzenia, węzeł logistyczny oraz punkt obronny w regionie. Fudai stanowi punkt centralny zachodniego frontu i jego oś, uniemożliwiającą infiltrację Północnego Ryuzaku przez siły Dzikich lub Kaminari z zachodu. Choć formalnie obóz pełni funkcję zaplecza i punktu kontrolnego, w praktyce stanowi wysuniętą bazę operacyjną - miejsce koncentracji sił przed uderzeniami na pozycje wroga oraz punkt odwrotu dla oddziałów operujących głębiej na terenach spornych. Dla klanu Uchiha jest to pozycja kluczowa - symbol ich obecności na zachodzie i dowód na to, że nawet po niepowodzeniach 394 roku zachowują pełną gotowość bojową i kontrolę nad strategicznymi szlakami regionu.
Wybór lokalizacji nie jest przypadkowy - obóz kontroluje najkrótszą drogę prowadzącą na zachód, jest położony w łatwym do obrony miejscu, a jednocześnie pozostaje wystarczająco oddalony od linii frontu, by nie mógł stać się przedmiotem łatwego ataku z zaskoczenia. Jest on otoczony palisadą i rozciąga się na lekko wyniesionym terenie, porośniętym rzadkim lasem. Otacza go system zapór, posterunków obserwacyjnych i barier fuinjutsu. Centralną część obozu zajmuje ufortyfikowany plac dowodzenia. Sto na nim masywna konstrukcja z drewna i kamienia, ozdobiona jedynie dużym, prostym, widocznym z daleka symbolem wachlarza Uchiha. Wokół niego rozmieszczono namioty oddziałów bojowych, magazyny z zapasami oraz prowizoryczne lazarety, stale gotowe na przyjęcie rannych z zachodniego frontu. Obóz stale się rozrasta, wobec czego dobudowywane są jego kolejne sekcje, a nawet quasi-dzielnice mieszkalne dla przelewających się przez niego, uciekających przed wojną cywilów (oczywiście nie można sobie wyobrażać zbyt wiele - są to po prostu kawałki terenu ogrodzone palisadą, na których rozbijane są większe i mniejsze namioty).
W obozie panuje dyscyplina. Patrole Uchiha regularnie przeczesują okoliczne trakty i boczne drogi, a posterunki przy szlaku prowadzącym na zachód funkcjonują nieprzerwanie, niezależnie od pory dnia czy warunków pogodowych.
Mapka z zaznaczonym położeniem lokalizacji:
Ważne, bliskie lokalizacje
Ważni NPC:
Uchiha Airi - komendant obozu w randze sentokiego. Jest to trzydziestoletnia kobieta, która cieszy się respektem podwładnych. Ma charakterystyczne dla klanu Uchiha długie, proste, kruczoczarne włosy sięgające aż za łopatki, czarne oczy, łagodne rysy twarzy i sprawia wrażenie zaprawionej w bojach i wysportowanej. Jej wyraz twarzy jest poważny, ale nie surowy, podobnie jak ton głosu. Ubrana jest zazwyczaj w ciemny, dopasowany strój bojowy bez rękawów, który często przykrywa ciemnym, cienkim płaszczem. Na lewym ramieniu ma bliznę.
Obóz w Fudai jest aktualnie kontrolowany w całości przez Ryuzaku no Taki
0 x
Sosuke
Posty: 124 Rejestracja: 6 maja 2024, o 14:53
Wiek postaci: 30
Ranga: Sentoki
Widoczny ekwipunek: Katana i Wakizashi przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?p=218699#p218699
Multikonta: Daisuke
Post
autor: Sosuke » 4 sty 2026, o 20:00
Sosuke może i był przewrażliwiony. Pierwsza taka misja od dawna, wolał dmuchać na zimne, nawet gdy sytuacja wydawała się oczywista. Lepsze to, aniżeli całkowite olanie tematu. No bo przecież istniał tylko skrajności, prawda? Najwyraźniej poruszanie się w odcieniach szarości i próba uzyskania złotego środka nie wychodziła mu najlepiej. Zdecydowanie więcej energii poświęcał na utrzymywanie pozorów, że jest wszystko w porządku. To również nie wychodziło mu perfekcyjnie, ale przynajmniej się starał. W obecnych czasach i tak pozostali mają więcej spraw na głowie, aby się przejmować tym jakiego rodzaju zachowanie prezentuje Sentoki, który wrócił z odwyku emerytury.
-Z wzajemnością, Uchiha Airi - Odpowiedział jej, kłaniajac się w bardzo formalny sposób. Jak na jego niezbyt dobry stan, to ta część zachowania wydawała się niemalże nienaganna. Silniejsza niż coś czego się tylko dobrze nauczył. Miał to wyryte z tyłu głowy, że tego typu gesty prezentowałby nawet w stanie całkowitego upojenia, w dodatku od razu po pobudce w środku nocy. Potem pewnie by zaliczył solidną wywrotkę, zwymiotował gdzie nie trzeba, zaliczył lądowanie w jakimś stawie oraz oberwanie klapkiem w łeb od szwagierki.
Mruknął ze zrozumieniem, gdy formalności zostały odstawione na bok. Nie raziło go to w oczy, mimo tego, że jemu samemu wpojono tego typu zachowanie, tak w wielu sytuacjach sam dostrzegał, że jest to przerost formy nad treścią. Niestety, gdy ich gałąź klanu chciała się wyróżnić wśród pozostałych i uchodzić za ważniejszych, tego typu sprawy uchodziły za bardzo istotne. Tutaj jednak nie chodziło o to, kto jest ważniejszy. Chodziło o ludzkie życia i ochronę ludności Sogen.
-Kaminari również? - Cmoknął mocno niezadowolony, zadając to retoryczne pytanie. Przystąpił do analizowania mapy. Nie było tam dużo szczegółów. Dość rozległy teren, trudny do utrzymania pełnej kontroli, pozwoliłby łatwo się prześlizgnąć mniejszej grupie. Niestety większa grupa uchodźców mogłaby aż za łatwo natknąć się na mniejsze oddziały patrolujące okolice.
-Czy działania Dzikich są w jakiś sposób skoordynowane? Ten teren nie nadaje się do tego zbyt dobrze, ale jeśli nie działają niczym horda zwierząt spuszczonych z łańcuchów, to moglibyśmy to wykorzystać. Większa szansa, że unikniemy wtedy natknięcia się na kogoś. Jeśli zaś działają chaotycznie to większa szansa, że możemy na siebie wpaść, ale na mniejszy oddział - Na dużą część planowania nie mogli sobie tutaj pozwolić. Czas rzeczywiście ich gonił i gdyby ktoś już na coś wpadł, z całą pewności by to wykorzystali. Dobrze byłoby się jakoś dodatkowo zabezpieczyć i mieć przynajmniej część planu w głowie. Spojrzał także po pozostałej dwójce, bardziej w ich stronę, aniżeli w ich oczy. Nie chciał ich ocenić jakie mają podejście, chciał usłyszeć ich zdanie i ewentualne pomysły.
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 839 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku
Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » 5 sty 2026, o 15:14
~19/17 ~ ~ Sosuke~
~ Wyprawa rangi ~ B ~ (Zlecenie Specjalne )
~ Powroty ~
Airi z powrotem przeniosła na Ciebie wzrok.
- Są skoordynowane w takim sensie, że Dzicy są zgrupowani w oddziały. Równocześnie nie są skoordynowane w takim sensie, że działają po omacku. Nie posiadają map terenu, bo dopiero tu przybyli. W przeciwieństwie do Kaminarich, których jest mniej, ale nadrabiają organizacją. Wygląda jednak na to, że jedni i drudzy nie przemieścili w te okolice tylu oddziałów, żeby ustanowić tu jakąś szczelniejszą kontrolę. Jeszcze - powiedziała i przerwała na moment. Mogłeś odnieść wrażenie, że na moment przyglądnęła się Tobie, jakby coś zauważyła, ale szybko wróciła do tematu misji.
- I właśnie to "jeszcze" jest bardzo ważne. Siły Dzikich stale się zwiększają i to kwestia najbliższej przyszłości, gdy wszystko co na północny-zachód od Fudai będziemy musieli oddać. Póki co nasze nieliczne oddziały skutecznie spowalniają postępy jednych i drugich, ale nikt się nie łudzi, że taki stan długo się utrzyma. Dlatego właśnie nalegam, żebyście wyruszyli odszukać uchodźców i ich skromną eskortę jak najwcześniej i ich tu przyprowadzili. Oczywiście, decyzja należy do Ciebie, Sosuke-san, bo to Ty dowodzisz tą konkretną misją - dodała grzecznie i wyprostowała się. Wyciągnęła ręce spod płaszcza i skrzyżowała je pod piersiami, ale nadal się nie odzywała.
Dość niespodziewanie ciszę przerwała Hotaru, która chyba wreszcie zakończyła swoją analizę.
- To Mori no Kaze, Las Wiatru. Byłam tam kilka razy, ale tylko przejazdem - powiedziała, podnosząc głowę znad mapy - znam go tylko trochę, nie będę udawać specjalistki. Ale z tego co wiem, to jest to zwykły las mieszany. Jedynym wyjątkiem jest to, że znajduje się tam całkiem sporo parowów i to dużych. Można się w nich ukryć, ale... również wrogowie mogą się łatwo w nim zaczaić. Pierwszą decyzją powinno być chyba to, gdzie zaczniemy szukać uchodźców. Możemy zacząć w pięciu rejonach. Na północy, południu, wchodzie, w centrum albo na zachodzie, gdzie najbliżej do Awakury.
Akado milczał, prawdopodobnie dlatego, że on akurat nie znał tych terenów. Z kolei Airi pokiwała z uznaniem głową, zgadzając się z takim postawieniem sprawy. Nic jednak nie powiedziała, dając w ten sposób pośrednio do zrozumienia, że wszelkie informacje, które posiadała już Wam przekazała, a modus operandi należał już tylko do Ciebie. Nie musiałeś tej decyzji podejmować teraz, jeśli nie chciałeś tracić więcej czasu. Jeśli nie miałeś już żadnych pytań do Airi, to zapewne mogliście wyruszać - o ile oczywiście zdecydowałeś, że już wyruszacie, a nie na przykład czekacie do jutra. W tej chwili było wciąż jeszcze wczesne popołudnie. Pogoda była korzystna, nic się nie zmieniło od kiedy dotarliście do Fudai.
Mapa:
0 x
Sosuke
Posty: 124 Rejestracja: 6 maja 2024, o 14:53
Wiek postaci: 30
Ranga: Sentoki
Widoczny ekwipunek: Katana i Wakizashi przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?p=218699#p218699
Multikonta: Daisuke
Post
autor: Sosuke » 7 sty 2026, o 13:27
Ściśnięci w kleszcze z dwóch stron. W dodatku z wizją tego, że Kaminari dostaną dodatkowe wsparcie od zachodu. W ten sposób cały obszar Zachodniego Sogen zostanie ściśnięty jedynie do wąskiego przesmyku, aż siły jednych i drugich zetrą się wreszcie pośrodku. O ile w ogóle do tego dojdzie, bo Sosuke podejrzewał, że Kaminari nie będą tak skorzy do walki o te tereny. Bardziej niż na własnych zyskach, z całą pewnością zależało im na tym, aby Uchiha cierpieli. Może nawet będą w stanie ułatwić Dzikim postęp działań, że ci skierują swoje sił właśnie w kierunku południowych i zachodnim, odpuszczając sobie tereny Antai jako zbytnie ryzyko.
-Macie może tutaj jakiegoś Sensora? - Rzucił pytaniem, ale już gdy kończył je zadawać, zdał sobie sprawę z możliwej odpowiedzi. Z całą pewnością pomoc kogoś takiego zostałaby już zaproponowana. Fajnie byłoby mieć takie wsparcie, to z całą pewnością poszerzyłoby ich zakres poszukiwań i pozwoliło pokryć większy teren w trakcie nawet samej jazdy.
-Ruszymy północną częścią, spróbujemy przeszukać jak największą część tamtych terytoriów zanim wpadną tam Dzicy. Ruszymy tamtędy na zachodnią część, jest najdalej, będzie tam najtrudniej się dostać, ale to ostatnia szansa, aby wydostać stamtąd kogoś. Wracając spróbujemy przeczesać tereny mieszczące się w centrum. Na końcu ruszymy przeczesywać południe. Kaminari może i wbili nam nóż w plecy niejednokrotnie, ale to jednak wciąż ludzie. Nie wymordują bez powodu stada cywilów... A przynajmniej mamy szansę, że tak nie postąpią - Zbliżył się do mapy, aby jeszcze raz się jej dokładnie przyjrzeć. Wpadną między młot i kowadło, dlatego postanowił (przejeżdżając palcem po mapie), że zaczną od zbliżenia się do młota. Największe ryzyko wezmą na siebie, ale te obszary wymagać będą pilniejszych działań. Jeśli dzicy tam wejdą, będzie po wszystkim. Nie żeby w dobroduszność Kaminarich jakoś specjalnie wierzył, ale jeśli miał porównać najbardziej zdradzieckie szuje to zwierząt, to wciąż bardziej wierzył, że w tych szujach było coś z człowieczeństwa.
-Wyruszamy za chwilę. Przygotujcie się do dalszej drogi. Dostaniemy jakieś świeże konie? Nasze, co prawda dawały radę, ale trochę je nadwyrężyliśmy. Wiemy jaka jest sytuacja - Najpierw skierował swoje słowa do towarzyszy. Znowu nadwyręży bezpieczeństwo swoje oraz swojej grupy, celem zwiększenia prawdopodobieństwa odnalezienia żywych uchodźców. Przestał już wpatrywać się w mapę, tylko poprosił Airi o jedną przysługę. Nie była to mała rzecz, bo w takiej okolicy nawet jeden czy dwa konie były na wagę złota. Tym bardziej, że niekonieczne otrzymaliby je zpowrotem. Nie wdawał się w szczegóły, nie błagał o to, nie wymieniał zalet i wad rozwiązania. Wiedział, że tutejsza dowódczyni zdaje sobie sprawę z powodu takiej prośby oraz możliwości jakie ma i podejmie najlepszą decyzję. A Sosuke pokornie ją przyjmie, bez niepotrzebnych wyrzutów. Gdy rozmowa się już skończyła, sam pozwolił sobie na szybkie sprawdzenie stanu swojego ekwipunku, po czym ruszył w kierunku stajni, gotowy do wyruszenia w dalszą drogę.
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 839 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku
Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » 7 sty 2026, o 19:50
~20/17 ~ ~ Sosuke~
~ Wyprawa rangi ~ B ~ (Zlecenie Specjalne )
~ Powroty ~
Niestety, odpowiedź Airi była dokładnie taka, jakiej się spodziewałeś. Można wręcz powiedzieć, że przeczytałeś ciemnowłosej kunoichi w myślach.
- Niestety nie. Gdybyśmy mieli, to z pewnością wyruszyłby z wami - odpowiedziała neutralnie, po czym dodała - o konie się nie martwcie, trzy wypoczęte wierzchowce na wymianę znajdą się bez problemu. Nasz stajenny został uprzedzony, że może być taka konieczność - wyjaśniła. Wysłuchała też twojego planu, nic jednak nie miała do dodania, więc pokiwała tylko głową na znak, że się zgadza i darzy Cię zaufaniem. Poza tym jednak trudno było wyczytać cokolwiek z jej wyrazu twarzy. Hotaru i Akado również nie mieli nic konkretnego do dodania, Hotaru zdawała się zresztą zgadzać z Twoim tokiem rozumowania.
- W takim razie, skoro wszystko ustalone, możecie zabrać tę mapę i wyruszać kiedy chcecie. Mamy wystawione straże dookoła obozu, będziemy również prowadzić bardziej intensywne rozpoznanie w kierunku, z którego zapewne powrócicie, nawet mimo naszych skromnych zasobów. Mam nadzieję, że najpóźniej za parę dni zobaczę sporą kolumnę uchodźców z Wami na czele - zrobiła chwilę przerwy i zakończyła - powodzenia. Przyda się wam.
Po wszystkim otrzymaliście trochę zapasów na drogę (w tym zaskakująco smaczne i pożywne, jak na żołnierskie racje, jedzenie). Z końmi rzeczywiście nie było najmniejszego problemu i po około kwadransie czekały już na Was trzy czworonogi, które nie ustępowały w niczym tym, na których tu przyjechaliście. Pozostawało wyruszać, co niezwłocznie uczyniliście.
***
Po opuszczeniu Fudai, linii umocnień i patrolowanego obszaru, Las Wiatru przywitał Was... zaskakująco sielską atmosferą. Na samym początku minęliście jedną czy dwie chatki, ale potem wjechaliście do świata, który zdawał się nigdy nie widzieć wojny. I prawdopodobnie tak właśnie było, jednak stan ten z dużą dozą prawdopodobieństwa mógł się zmienić. Na razie jednak jechaliście w ciszy przerywanej jedynie ćwierkaniem kosów, sikorek i czyżyków. Było aż... nieswojo od tego spokoju.
Im dalej w las, tym więcej drzew - tak mówi przysłowie. U Was należało dodać do tego jeszcze wątpliwości. Już pierwszego dnia zdołaliście dotrzeć do północnej części Lasu Wiatru, ale wtedy zastał Was zmrok. Rozbiliście obóz, zupełnie tak jak w drodze do Fudai, tym razem jednak dużo bardziej się kryjąc; trzeba było też wystawić warty. Koniec końców jednak nic Was nie niepokoiło, nawet dzikie zwierzęta zamilkły w tę gorącą, letnią noc. Rano, po szybkim śniadaniu (ku swojemu zaskoczeniu odkryliście, że dostaliście nawet nieco dango!) kontynuowaliście szukanie. Aż do późnego popołudnia przeczesywaliście las, ale niestety nie zdało się to na nic. Dwa razy natknęliście się tylko na patrole Dzikich obozujące w lesie, ale bez problemu byliście w stanie umknąć niezauważeni, bo tamci chyba nikogo się tu jeszcze nie spodziewali.
- Sosuke-sama, gdyby uchodźcy gdzieś tu byli, to na pewno już byśmy na nich trafili - odezwała się w pewnym momencie Hotaru - dalej na północ są pozycje Dzikich, na pewno się aż tam nie zapuścili. Muszą być albo bardziej na południe, albo na zachód. Chyba szkoda czasu na dłuższe przeszukiwanie tych okolic - podzieliła się swoją opinią.
Uchodźców zatem nie było. Przyczyn takiego stanu rzeczy mogło być kilka. Optymistyczną wersją było to, że po prostu nie dotarli w te rejony (na przykład wiedząc, że jest tu blisko do Dzikich, woleli zostać bliżej Awakury). Pesymistyczną było to, że zostali wykryci i rozproszeni albo w ogóle wymordowani przez Dzikich. Możliwe były opcje pośrednie, na przykład zgubili się gdzieś w innej części lasu, uciekając przed wrogiem. W każdym jednak razie, pewne było to, że na północy ich nie było, tak jak powiedziała Twoja podwładna. Był to dobry moment na decyzję co dalej. Czy kontynuujecie swój plan i podążacie teraz na zachód, kierując się logicznym wnioskiem, że skoro jest tam najdalej, to jest to ostatni moment na znalezienie grupy, jeśli się tam znajduje? Czy może coś zmieniacie?
Mapa:
0 x
Sosuke
Posty: 124 Rejestracja: 6 maja 2024, o 14:53
Wiek postaci: 30
Ranga: Sentoki
Widoczny ekwipunek: Katana i Wakizashi przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?p=218699#p218699
Multikonta: Daisuke
Post
autor: Sosuke » 19 sty 2026, o 10:35
Słuchał uważnie każdego słowa tak jak skazany czekał na wykonanie wyroku przez kata. Nie było niczym niezwykłym, że na jego twarzy nie gościł nawet cień uśmiechu, ale teraz było widać, że nawet nie był bliski temu, aby się uśmiechnąć. Dłoń powoli włożył pod swoje kimono, sprawdzając rany na ramionach oraz torsie. Powoli i metodycznie przejeżdżając, podobnie jak z opowieścią kapitana, nie wiedział czego się spodziewać. Walka była szalona, a Sosuke niemalże postradał zmysły w jej trakcie. Dał się ponieść w trakcie samej walki przez kilka prostych zdań.
-Ja... Tak, to była moja sprawka - Odwrócił głowę na moment zaskoczony tym co usłyszał. Jego popis bezmyślnego spopielania doprowadził do ucieczki pozostałych dzikich, a w konsekwencji do ochrony reszty karawany. Ale nie tak to sobie wyobrażał. Nie tak to powinno wyglądać. Nic co zrobił nie było właściwe. Owszem, może i ta ściana pozwoliła reszcie strażników przeprowadzić prostszą ochronę pozostałej ludności, ale na tym powinny się skończyć jego zasługi. Nic co zrobił później nie było właściwe. Zawiódł jako ktoś kto powinien ich ochraniać. Jego przeszłość znów go dopadła i w najmniej odpowiedniej chwili naraziła tak wiele osób na niebezpieczeństwo. Całą jego misję naraziło to na porażkę.
-Robiłem tylko to co musiałem. Dzicy, którzy mnie zaatakowali byli zawzięci, więc nie mogłem dłużej was bronić przed resztą. Dziękuję, że stanęliście na wysokości zadania, kapitanie. Pan i pańscy ludzie wykazaliście się znacznie większą odwagą i bohaterstwem. No i w dodatku zawdzięczam wam chyba życie - Kiwnął głową oraz przejął przekazaną mu menażkę. Upił łyka, przyjmując kolejne wyrazy pochwały oraz wzmianek o bohaterstwie. Zrobiło mu się najzwyczajniej w świecie głupio za to jak się zachował oraz jak to odbierają inni. Wolałby chyba być totalnie skarconym za błędne decyzje oraz bezmyślność w trakcie i po walce. Uchiha musiał chociaż część tego poklasku z siebie zdjąć. Nie musiał kłamać czy naginać prawdy, tylko skupił się na dokonaniach reszty drużyny. On sam przecież nie chronił tych ludzi, nie był w stanie zatrzymać i zabić reszy Dzikich. Od działań strażników zależało życie znacznie większej grupie, zwłaszcza, gdy Sentoki nie był taki dysponowany w ochronie, gdy było to kluczowe. A oni nie mogli się skryć za kolejnymi tworami z chakry czy za kolejnymi ścianami ognia. Musieli stawić czoła tym potworom twarzom w twarz.
-Co z drugą grupą? Co z Hotaru i Akado? Udało im się dotrzeć do Fudai? - Skupiony na przeszłości oraz własnych błędach prawie zapomniał o swoich podopiecznych. Wysłał ich przecież z bardzo trudną misją, której brzemię mogło być nawet cięższe niż to, które sobie dał. Zostawić tylu uchodźców z tyłu i ruszać ile sił w nogach. Nadal groziło im takie same niebezpieczeństwo. Inne oddziały dzikich, może nawet Kaminari również mogły się znajdować w tym obszarze. Leżał teraz na wozie ludzie z Fudai, ale to nic nie oznaczało. Spróbować spojrzeć do przodu, wypatrzeć ludzie na koniach albo nawet i samo Fudai.
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 839 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku
Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » 19 sty 2026, o 18:05
~29/17 ~ ~ Sosuke~
~ Wyprawa rangi ~ B ~ (Zlecenie Specjalne )
~ Powroty ~
- Dziękuję za te pochlebne opinie, ale chyba zostanę przy swoim zdaniu. Ale gdyby tam na górze usłyszeli jak nas teraz pochwaliłeś, o! To by było. Awans murowany - powiedział odbierając od Ciebie menażkę i śmiejąc się jednocześnie. Widać było, że schodziło z niego napięcie. Byliście już tuż przed Fudai i zaraz mieliście przekroczyć obozową bramę.
- Druga grupa? Też się o to martwiliśmy, ale bez kontaktu z wrogiem dotarli do obozu, co byli nam łaskawi przekazać ludzie z Fudai przy przekazywaniu wozu. Podobno słyszeli jakieś echa wybuchów, ale na szczęście nikomu nie przyszło do głowy, żeby się wracać. I dobrze, tylko by się narazili - wyjaśnił. Zaraz potem zauważyłeś, że mijacie palisadę. Mogłeś się już podnieść spokojnie do pozycji siedzącej. Rzeczywiście, byliście już w Fudai. Oznaczało to, że Twoja misja dobiegała końca. Szybko wyłowiłeś też wzrokiem ludzi, których wcześniej eskortowałeś. Obozowali dosłownie wszędzie wokół, przez co Fudai wydawało się być znacznie bardziej ożywione, niż wcześniej. Zauważyłeś też, że wielu z nich Cię rozpoznało i zaczęło Ci machać. Niektórzy nawet zerwali się na równe nogi i podbiegli bliżej.
- No dobra, to ja dziękuję jeszcze raz, Uchiha-sama. Z pewnością jeszcze będziemy mieli okazję rozmawiać. Tobie przyda się pobyt w namiocie szpitalnym Moi ludzie zaraz Cię tam zaprowadzą - powiedział, kiedy Wasz wóz zatrzymał się mniej więcej w centralnej części obozu.
- To nie będzie konieczne - usłyszałeś znajomy głos. Kiedy się obróciłeś, dostrzegłeś Hotaru i Akado.
- My się tym zajmiemy - dwójka podopiecznych pomogła Ci zejść z wozu i zachować równowagę na ziemi, co w przeciwnym razie mogłoby być utrudnione.
- Rozejść się, Sosuke-sama potrzebuje spokoju. No już!
- Sosuke-sama, słyszeliśmy że z Dzikich zostały tylko strzępy. Opowiedz nam co się wydarzyło! - poprosiła Hotaru, gdy prowadzili Cię do namiotu medycznego.
0 x
Sosuke
Posty: 124 Rejestracja: 6 maja 2024, o 14:53
Wiek postaci: 30
Ranga: Sentoki
Widoczny ekwipunek: Katana i Wakizashi przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?p=218699#p218699
Multikonta: Daisuke
Post
autor: Sosuke » 19 sty 2026, o 18:55
Byli już u kresu swojej podróży. Ponownie zawitał do Fudai, tym razem w zupełnie innych okolicznościach. Jedno się tylko nie zmieniło, to wciąż był tylko drobny przystanek na jego szlaku. Ludzi było natomiast zdecydowanie więcej niż wcześniej. Zaczął się nawet zastanawiać czy nie przybyła tutaj jeszcze jakaś dodatkowa grupa, bo uchodźców była pokaźna ilość. Wszyscy go witali, a on nie wiedział co zrobić. Uśmiech, nawet wymuszony czy sztuczny, nie był w stanie zawitać na jego twarzy, jakby celowo się przed nim bronił. Odpowiedział jednak lekkimi ukłonami bądź też kiwnięciami głową. Tego wymagała grzeczność, nawet jeśli wiedział, że nie zasługiwał na promil wdzięczności, którą go obdarzano.
-Mam nadzieję, że kiedyś spotkamy się w spokojniejszych czasach i lepszych okolicznościach - Rozglądając się po okolicy oraz tym w co zmieniło się Sogen, podzielił się takim życzeniem i pożegnał się z kapitanem. Potem przyszło spotkać mu się ze swoimi podopiecznymi. Bardzo uważnie ich sobie obejrzał od stóp do głów, nawet jeśli przy niektórych ruchach czuł jak ból promienienie w sporej części jego ciała. Słowa kapitana nie wydawały się jedynie na takie, które miały uspokoić. Były prawdziwe. Sosuke spadł kamień z serca, że pierwsza grupa była w stanie dotrzeć zanim dogonili ich dzicy.
-Tak jak można się było spodziewać. Dzicy wreszcie nas dogonili. Niezbyt liczny, ale jednak oddział. Działali nieco chaotycznie i skupieni byli wokół dwóch ich liderów. Wywiązała się walka, wybuchy, które było słychać to pewnie moje Katony. Jeden był w stanie osłonić karawanę w trakcie ucieczki i pozwolić strażnikom na utrzymanie tych zwierząt z dala od ludzi. Na mnie skupili się obaj bracia. A jak poszła wasza podróż? Widzę, że posłuchaliście rozkazów. Wszystkich - Wziął kilka głębszych wdechów, które potrzebował na kolejne przemyślenie sobie tego co zaszło w walce. Musiał to też ubrać w jakieś słowa. Wstydził się przyznać co do tej serii wybuchów, wstydził się przyznać do swojego zachowania i wstydził się opowiedzieć o tym co sam wtedy odczuwał. To zdecydowanie było dla niego trudne, dlatego próbował od tego uciec jakąkolwiek metodą, jaka przyszła mu do głowy. Jak dało się wywnioskować z jego słów, zmienił temat na działania swoich podopiecznych oraz pochwalił ich za ukończenie zadania.
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 839 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku
Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » 19 sty 2026, o 19:57
~30/17 ~ ~ Sosuke~
~ Wyprawa rangi ~ B ~ (Zlecenie Specjalne )
~ Powroty ~
Nie wszystko można opowiedzieć każdemu. Tak było też w tym przypadku. Dzielnie się bardzo osobistymi przeżyciami, jakie były Twoim udziałem podczas walki z bliźniakami Shisetsu i Rasetsu z dwójką młodych shinobi nie byłoby specjalnie dobrym pomysłem z wielu względów, których nie trzeba tutaj wymieniać. Zrelacjonowałeś im krótko wszystko się stało, a oni wysłuchali z szacunkiem i w milczeniu.
- Posłuchaliśmy wszystkich rozkazów, chociaż Akado wyrywał się chyba ze cztery razy, żeby wrócić do waszego oddziału, Sosuke-sama. Raz musiałam mu przemówić do rozumu prawie siłą - powiedziała całkiem poważnie Hotaru i popatrzyła krzywo na Akado.
- Dobra, już dobra. Ale nie poszedłem. Miałaś nie mówić - odpowiedział chłopak, wyraźnie speszony.
- Nic takiego nie obiecywałam - w atmosferze tych przekomarzanek weszliście do kryjącego się za ciężkim, grubym materiałem, namiotu szpitalnego. Po rozchyleniu jego wejścia Twoim oczom ukazała się przestrzeń z wieloma prowizorycznymi łóżkami. Były to w zasadzie nawet nie tyle łóżka, co cienkie materace poukładane na ziemi. Ciekawe było to, że tylko dwa z nich były zajęte, a bardzo wiele było pustych. Najwyraźniej wojna nie dotarła jeszcze do tego obozu z pełną mocą. Poza tym wszystko tu było bardzo proste, wręcz surowe. Wąskie okna (czyli kawałki materiału na zaczepy), proste szafki, jedno krzesło.
Akado i Hotaru pomogli Ci położyć się na łóżku najbardziej oddalonym od wejścia (dzięki temu nie będzie tak wiało w nocy). Pozostali przy Tobie jeszcze jakiś czas, opowiadając o ich doświadczeniach. Z tego co mówili biła mniej (w przypadku Akado) lub bardziej (w przypadku Hotaru) skrywana satysfakcja z tego, że otrzymali tak odpowiedzialne zadanie, jak samodzielna eskorta grupy cywilów (no, byli jeszcze strażnicy, ale oni nie byliby w stanie zdziałać za dużo w przypadku ataku na pełną skalę). Poza tym dowiedziałeś się, że na początku bardzo obawiali się konfrontacji z Dzikimi lub Kaminari, ale w miarę upływu czasu było coraz lepiej. Największy niepokój wzbudziły oczywiście te wybuchy, ale nawet mimo charakteru Akado, oboje odłożyli emocje na bok i zdecydowali się bezwzględnie realizować rozkazy, które im wydałeś.
Wyszli, gdy w namiocie pojawiła się Uchiha Airi. Pogratulowała Ci sukcesu na misji, poprosiła również o garść informacji z pierwszej ręki. Szybko jednak dostrzegła zmęczenie, które wciąż Ci towarzyszyło i nie mąciła Ci spokoju zbyt długo. Posłała po pielęgniarkę, która przejęła opiekę nad Tobą. Niestety, było to konieczne. Twoje rany nie były wcześniej zaopiekowane przez pomoc medyczną z prawdziwego zdarzenia. Trudno było odmówić dobrych intencji komendantowi i jego ludziom, ale mogli oni zaopiekować się Tobą tylko prowizorycznie. Pielęgniarka natomiast wyglądała tak, jak gdyby doskonale wiedziała, co robi. Oparzone miejsca czymś posmarowała i obłożyła je zimnym okładem. Rozcięte mięśnie ramienia i klatki piersiowej natomiast zdezynfekowała (nie muszę chyba mówić, że było to szalenie bolesne) i porządnie opatrzyła. Nawet nie wiedziałeś kiedy, ale po zjedzeniu skromnego, lekkiego posiłku, zasnąłeś.
Twoja misja, która rozpoczęła się od bezwzględnego wezwania na służbę dobiegła końca. Udowodniłeś swoją wartość, a raporty innych uczestników wyprawy z pewnością pozwolą Ci bardzo zaplusować. Mogłeś być zadowolony ze współpracy z Hotaru i Akado, z którymi być może przyjdzie Ci się jeszcze spotkać. Misja wymagała od Ciebie sporo umiejętności analitycznych i tu również stanąłeś na wysokości zadania.
Jednocześnie jednak Twoja podróż dopiero się rozpoczynała. Spotkanie z bliźniakami Soma przybrało tak nieoczekiwany obrót, jak tylko można sobie to wyobrazić. Prawdziwe analizy, rozmyślania, dociekania i roztrząsania prawdopodobnie dopiero się zaczną. Niemniej jednak jedno było pewne. Sosuke Uchiha wracał do żywych.
Wyprawa zakończona sukcesem!
0 x
Sosuke
Posty: 124 Rejestracja: 6 maja 2024, o 14:53
Wiek postaci: 30
Ranga: Sentoki
Widoczny ekwipunek: Katana i Wakizashi przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?p=218699#p218699
Multikonta: Daisuke
Post
autor: Sosuke » 23 sty 2026, o 15:18
-Dobra robota. Naprawdę. Uratowaliście wielu ludzi. Jestem z was dumny - Rzekł, spoglądając w oczy to jednemu, to drugiemu zanim ci pozostali go samego. Nie było w jego słowach ani odrobiny złośliwości, nie musiał kłamać ani nawet nie próbował niczego podkoloryzować. Po tym jak swój stan ukrył przed nimi oraz przed pozostałymi, czuł, że przynajmniej w ten sposób może się zreflektować. I rzeczywiście był pod wrażeniem ich dokonań, nawet jeśli próbowali między sobą ustalić czy może powinni zrobić coś innego. Spodziewał się, że mogą parę rzeczy zrobić inaczej niż im rozkazał, ale oni przebili wszystkie jego oczekiwania. Za to należała się pochwała, zarówno osobista, jak i późniejsze wzmianki w raporcie i rozmowach z senseiem czy urzędnikami z siedziby.
Wspomniał o zasługach podopiecznych Airi, która przyszła do niego. Podobnie jak wcześniej, zrezygnował ze wspominek o swojej rodzinie oraz swoim zachowaniu. W kontekście całej misji nie miało to absolutnie żadnego znaczenia, a tylko mogłoby wzbudzić dodatkowe podejrzenia co do jego możliwości. Ojciec wysłał go już do czynnej służby, władze Uchiha zatwierdziły ten pomysł, więc nie mógł zawieść oczekiwań staruszka. Chciał czy nie chciał, był czy nie był w pełni sprawny, musiał stawić temu wszystkiego czoła.
-Wracajmy - Zarządził wreszcie, gdy jego stan poprawił się na tyle, aby był zdolny usiedzieć w siodle przez kilka dni. Przez ten czas zapewne mogło się jeszcze trochę wydarzyć w Fudai, więc Sosuke chętnie posłuchał jak Hotaru i Akado opowiadali o swoich tymczasowych obowiązkach i pomocy jaką udzielali. Droga powrotna z całą pewnością mijała tamtej dwójce w lepszych humorach. Sosuke był jednak bardziej przybity, ale przy ogniskach i w czasie gdy ich konie zrównywały się w trakcie drogi starał się przybierać bardziej obojętną minę. Ciężko było poznać czy jest bardziej obrażony, zmęczony czy zmartwiony sytuacją wojenną ich klanu. W czasie samotnych wart, gdy rozbijali obóz miał zdecydowanie więcej przestrzeni, aby lepiej przemyśleć sobie parę spraw. Miał też więcej czasu, aby powspominać sobie swoje dawne życie.
[z/t]
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum:
Yumiko i 2 gości