Przypuszczalnie najbardziej nieprzyjazna ze wszystkich sektorów Samotnych Wydm, prowincja Atsui zamieszkana jest przez Ród Sabaku i Ród Maji . Sąsiaduje ona od północy z Wietrznymi Równinami i Shigashi no Kibu, zaś od wschodu - z niezbadanymi terytoriami. Tak jak w innych prowincjach tego regionu, większość krajobrazu to oceany piasku - z tą różnicą, że na Atsui temperatury są znacznie wyższe, zaś oazy są niezwykle rzadkie. Jedyne zwierzęta zapuszczające się tu to gady oraz sępy, polujące na umierających podróżników.
Sasame
Posty: 1228 Rejestracja: 21 cze 2021, o 23:40
Wiek postaci: 25
Ranga: Seinin
Krótki wygląd: ~ - Średniego wzrostu - Szczupła lecz dobrze zbudowana - Burza czerwonych włosów - Błękitne oczy Ubiór: ~ - Czarna sukienka-kimono w czerwone chmurki - Wysokie czarne sandały shinobi
Widoczny ekwipunek: ~ - Kabura na lewym udzie - Kabura na prawym udzie - Czarna torba przy pasie z tyłu na środku - Tanto zamocowane poniżej torby - Czarny płaszcz w czerwony chmurki - Duży zwój
Link do KP: viewtopic.php?p=177516#p177516
GG/Discord: MxPl#7094
Multikonta: Risu | Shinryu | Jawa
Lokalizacja: Nawabari (Daishi)
Post
autor: Sasame » 8 gru 2025, o 12:21
Droga powrotna do Karmazynowych Szczytów okazała się o wiele prostsza niż wyprawa na południe, nie tylko dlatego że miałam czas się zaaklimatyzować nieco w pustynnych warunkach ale również było to o wiele prostsze kiedy byłam w swojej naturalnej formie, która lepiej znosiła wysiłek ale również niesprzyjające warunki atmosferyczne.
Udało mi się sprawnie i bez żadnych problemów opuścić Samotne Wydmy a kiedy już podróżowałam przez Shigashi no Kibu, klimat był bardziej mi znany, więc tempo podróży wzrosło jeszcze bardziej. Mimo nadciągającej zimy nie miałam w zasadzie żadnych problemów z dotarciem do Daishi a cała wędrówka zajęła niewiele ponad połowę tego czasu jaki zabrało mi przybycie do Atsui. Nieco zmęczona morderczym tempem jakie sobie narzuciłam, po dotarciu do Nawabari zameldowałam się w siedzibie władzy aby poinformować że nazajutrz będę w pełni gotowa do działań, po czym poszłam do domu aby wypocząć przed następnym dniem.
Dokąd: Daishi
Przez: Shigashi no Kibu, Kyuzo
Środek transportu: Tup-tup
0 x
Ren
Posty: 458 Rejestracja: 6 kwie 2020, o 14:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Bardzo wysoka, muskularna, o ciemnej skórze. Ma krótkie i ciemne włosy. Na czole wytatuowane czerwone kropki. Głowa owinięta chustą - tak, by ukryć klanowy tatuaż. Od stóp do głów okryta jasnym płótnem, zniekształcającym sylwetkę.
Widoczny ekwipunek: Duża torba u dołu pleców.
Link do KP: viewtopic.php?p=139112#p139112
GG/Discord: rahsim
Lokalizacja: Sabishi
Post
autor: Ren » 16 sty 2026, o 22:26
To, że wchodząc do środka mogła zwrócić na siebie uwagę, nie było dla niej szczególną niespodzianką. Nie to, by uwielbiała czuć na sobie wzrok innych, ale miała świadomość tego, że natura obdarzyła ją dość potężną posturą, szczególnie jak na kobietę. Z mniejszą aprobatą dostrzegła jednak to, że spojrzenie paru lokalsów zawędrowało na Sayę. Choć nie dopatrywała się w tym nic szczególnie zdrożnego, to tak czy siak czuła się odpowiedzialna za swoją małoletnią towarzyszkę. To był, mimo wszystko, jeszcze dzieciak. Przypominała jej wręcz trochę jej młodszą siostrę.
Oprócz tego nie działo się tu nic wykraczającego poza normę, choć faktycznie ludzi było od groma, szczególnie jak na miejsce takie jak to. Biznes bez wątpienia musiał kwitnąć.
Alkohol, który zamówiła, był przyzwoity w smaku. Tym bardziej liczyła na to, że, skoro jej samej czasem brakowało języka w gębie, to napitek - niczym magiczny eliksir - pomoże jej rozwiązać cudze języki. Ktoś, kto tu pracował, mógł rzucić więcej światła na ostatnie wydarzenia. Mężczyzna na którego padło akurat wyglądał na rzemieślnika, więc wydawał się całkiem odpowiednią osobą do zagajenia rozmowy.
Szkoda tylko, że sama Ren szczególnie odpowiednią osobą do tego nie była. Jej plan nie obejmował nic więcej, niż poczęstowanie nieznajomego, a ten z wdzięczności powinien natychmiast, w niewymuszony pytaniami sposób uraczyć ją długą opowieścią o swoim życiu i codziennych wyzwaniach, także tych związanymi z obecnością przyjezdnych band, które mogły narobić trochę zamieszania. Ten natomiast, choć oczywiście podziękował grzecznie za poczęstunek, zdawał się być dość zmieszany wielką /panienką/ babą, która narzuciła mu swoje towarzystwo. Trudno było go za to winić.
Ren, zamiast odpowiedzieć na jego pytania, milczała przez dłuższy moment, zbierając myśli. Saya nie wydawała się szczególnie dobrym wsparciem, jeśli chodzi o podtrzymywanie konwersacji. Cisza przedłużała się, wisząc nieznośnie między nimi. Cholera, zabiłaby za to, by mieć teraz przy sobie Mayu. Ona zawsze wiedziała, co powiedzieć.
- Jak wam idzie praca? - zapytała wreszcie sztywno, jeszcze raz natarczywie podsuwając do niego swoją butelkę. Jej gest był wręcz zniecierpliwiony, choć na twarzy nie pojawił się żaden grymas. - Podobno mieliście do czynienia z Szakalami. - Dodała zupełnie niesubtelnie, chcąc doprecyzować, o co faktycznie pyta, nie chcąc ryzykować tego, że ten uraczy ją opowieścią o technicznych aspektach tworzenia monumentów.
0 x
Mayū
Posty: 402 Rejestracja: 6 kwie 2020, o 22:16
Wiek postaci: 21
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Średni wzrost, ciemna karnacja, złote, podkreślone kredką oczy i czarne, długie włosy. Pieprzyk pod lewym okiem. Nadmiernie obwieszona złotą biżuterią i odziana w absolutnie niepraktyczną na pustyni czerń.
Widoczny ekwipunek: Gurda; duży zwój pod gurdą; fūma shuriken u boku; duża torba na biodrze; kabura na udzie; rękawiczki z blaszkami.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8392&p=139116#p139116
GG/Discord: vaynei
Lokalizacja: Atsui
Post
autor: Mayū » 17 sty 2026, o 20:09
Młodociana dowódczyni odważyła się podjąć z nią walkę na spojrzenia, dzięki czemu zyskała parę chwil, by popatrzeć sobie w jej błękitne ślepia. Były całkiem ładne, prawie jak oczka kamieni w jej świecidełkach, ale nie to było najważniejsze. Powieki dziewczyny były rozwarte bardzo szeroko, wręcz nienaturalnie. Aż tak bardzo cieszyła się na widok przedstawicielki rodu władców Unii? Nie byłoby w tym nic dziwnego.
Zmrużyła nieznacznie oczy, jeszcze przez chwilę analizując jej gestykulację, gdy ciągnęła swój długi monolog. Chociaż zachowanie Mayū czasami bywało równie zmanierowane, to jednak w ruchach dziewczyny zauważyła jeszcze więcej przesady . Na ile ta przesada była dla niej naturalna, a na ile wspomagana – nie wiedziała.
Ale z pewnością to zapamięta.
Chociaż próbowała zdusić w sobie rozbawienie, to jednak mimowolnie wypuściła głośniej powietrze nosem, słysząc o powiązaniach Ichirou z kutasami. Cóż, nie w jej obowiązku było bronienie nieskazitelnej opinii Kochanka, tym bardziej, że tak daleko było jej do nieskazitelności. Inną sprawą było to, że niekoniecznie miała ochotę dzielić się swoimi prywatnymi opiniami z jakąś przypadkową dziewuchą.
Oczywiście, że rozpoznała drwinę w jej słowach; nie byłaby przecież głucha, gdy ktoś mówił w jej języku. Tym razem jednak każde z przytyków pozostały bez odpowiedzi ze strony Sabaku. Nie mogła pozwolić sobie na wyjście z tej śmiesznej roli audytorki prac, o których istnieniu nawet nikt nie raczył jej poinformować. Poza tym sama miała obiekcje do działań aktualnej władzy – wszak sama wszystko zrobiłaby lepiej – więc może zasługiwali na odrobinę kpiny.
Zanim pozwoliła się doprowadzić do tych całych Łbów, wezwała do siebie resztę swojego oddziału nastolatków, którzy mieli w tym czasie trochę porozglądać się po obozie. Byli zbyt niedoświadczeni, by zostawić ich tutaj samych. Z całą pewnością będą mieli jeszcze parę okazji, by zginąć ku chwale wielkiej Unii śmiercią rozczarowująco nieistotną. Ale to potem.
Teraz szli za ich przewodniczką o różowej czuprynie, mijając po drodze rozleniwionych żołnierzy, którym Mayū z wielką chęcią wytknęłaby tę karygodną postawę. Teraz jednak tylko zerknęła na nich krytycznie, nie poświęcając im już więcej uwagi – całą uwagę zebrały bowiem wydrążone w klifie posągi. Przystanęła na krótką chwilę, usiłując objąć wzrokiem cały ich majestat i absurdalny rozmach na miarę ambicji piaskowego rodu. Oczami wyobraźni widziała już siebie gdzieś tam obok nich, ostrzegająca swoją kamienną sylwetką wszystkich, którzy śmialiby zagrozić nawet nie tyle Unii, co samym Sabaku.
Tylko dlaczego nikt jej o tym nie powiedział? Czy ktokolwiek poza samymi zainteresowanymi w ogóle wiedział o ich budowie? Być może Jou nawet się nie zająknął, bo ten projekt wciąż miał być tajemnicą albo… naprawdę miały zostać po prostu odciągnięte od ważniejszych spraw.
Zmarszczyła brwi.
– Nieźle – powiedziała bardziej do siebie, wznawiając wędrówkę. – Ale nie idealnie. Pamiętajcie, że Łby nie mają być realistyczne, a perfekcyjne. Bez skazy. Nie przyjmą nic mniej. Wszyscy wiemy, że nie interesuje ich stan faktyczny. – Wzruszyła nieznacznie ramionami, jakby informowała ich o najbardziej oczywistym fakcie.
– Im dłużej na nie patrzę, tym bardziej widzę, że Szakale zabrały wam za dużo czasu. Taki etap prac jest nie do przyjęcia. To trwa za długo – dopowiedziała surowo. Przytaknęła samej sobie, przybierając wyraz twarzy absolutnej znawczyni w temacie drążenia rzeźb. – Jeżeli nie dajecie sobie rady i narażacie cały projekt na opóźnienia, to waszym obowiązkiem było poinformować o takim stanie rzeczy.
Wypowiedziawszy jedną z tych formułek, których zdążyła się już nasłuchać wspomagając ojca w prowadzeniu jego biznesu, pozwoliła przejść całej wycieczce parę metrów w ciszy.
– Wiesz o nich coś więcej, prawda? Nie umiesz się ubrać, ale i tak wyglądasz na najbardziej ogarniętą z nich wszystkich – zagaiła różowowłosą dowódczynię raz jeszcze, nawiązując w końcu do znanego ugrupowania krnąbrnych Kagujek. – Gdzie oni są? Mówię o Szakalach, oczywiście. Jeżeli to przez nich są te opóźnienia, to, cóż, trzeba ich zlikwidować. – Głos Mayū był zaskakująco neutralny jak na bezwzględność jej słów.
Ukryty tekst
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości