Rantori (We władaniu Północne Ryuzaku)
- Uchiha Hiromi
- Posty: 663
- Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
- Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=11005&p=205011#p205011
- Multikonta: Yuki Hoshi
- Uchiha Tsuyoshi
- Posty: 783
- Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
- Wiek postaci: 20
- Ranga: Sentoki
- Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
- Widoczny ekwipunek: Torba przy boku
- Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
- Azuma
- Posty: 1294
- Rejestracja: 6 lis 2019, o 18:50
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogō
- Krótki wygląd: - czarne włosy, ciemne oczy
- wyraźnie zarysowana szczęka, ostre rysy twarzy
- delikatne blizny na przedramionach i rękach
- przeciętny wzrost, docięta sylwetka - Widoczny ekwipunek: - ochraniacz na czoło z emblematem klanu
- skórzana kamizelka shinobi
- kabury na broń na lewym i prawym biodrze
- torba z ekwipunkiem na lewym pośladku - Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7859#p128617
Re: Rantori (We władaniu Atarashi)
Tsuyoshi odpowiedział na powitanie i wydawało się, że mężczyzna podobnie jak Azumy, zapałał sympatią do drugiego Uchiha. Choć w trakcie trwania całej ekspedycji nie mieli wielu okazji do współpracy, każdy z nich starał się jak najpełniej wykonać swoje powinności. Tsuyoshiemu, wyszło to doskonale. Azumie, niestety nie do końca. Oboje zdawali sobie z tego sprawę, a mimo tego…
– To miłe, ale wiemy jak skończył mój oddział, przeżyła zaledwie garstka - odpowiedział nie wchodząc w większe szczegóły. Miał już swoje przemyślenia na ten temat. Całość tej sytuacji już wielokrotnie analizował, nie mogło być zresztą inaczej po takiej farsie. Na wszystkie podejmowane przez Azumę decyzję, rzutowały informacje jakie dowództwo ekspedycji uzyskało od szpiegów i zwiadowców. To, że wróg stawiał dużo większy opór, posiadał znacznie większe siły, a wśród tych sił byli również shinobi o niepokojąco wysokich umiejętnościach, rzutowało na poniesione w jego oddziale straty.
Niestety, gdyby Azuma nie podjął takich decyzji jakie podjął, a które ostatecznie poświęciły jego oddział, z dużym prawdopodobieństwem straciliby nie tylko ludzi z sekcji medycznej, ale również i kunoichi ich własnego rodu. Śmierć najemników, choć była przykrym doświadczeniem, sprowadzała się ostatecznie tylko do kalkulacji i moralności. Śmierć jednostek była smutnym doświadczenie, a powetowanie tego koniecznością wypłaty mniejszej nagrody dla tych co przeżyli, wcale nie pogłębiała tej żałoby.
W przypadku śmierci Hiromi, byłoby inaczej. Nie tylko tracili członka klanu stanowiącego przedłużenie rodu, ale również… osobę w której wielu pokładało najsilniejsze uczucia, wspólne nadzieje i marzenia.
– Dziękuję Tsuyoshi-kun, ale niedawno jadłem. Zachowaj to dla… – zaczął gdy właśnie do ich grona dołączył nie kto inny, a wspomniana kunoichi. Hiromi nie wyglądała dobrze. Burkliwie się przywitała, a następnie bez słowa osunęła się koło Tsuyoshiego. – Tak. To były ciężkie trzy dni. Wszystkim dały w kość - zgodził się, wcale o to nie pytany, po czym odebrał tackę z jedzeniem od Tsuyoshiego i wręczył właśnie dla Hiromi. Podobnie uczynił sam Tsuyoshi, odstępując kolejną porcję.
– Dobra wiadomość jest taka, że właśnie wróciłem z punktu obrad. Otrzymaliśmy zgodę na powrót do Surufutsu. Siły które przybyły do Rantori, są przez generalicję oceniane jako wystarczające do utrzymania miasta w dłuższym czasie. Mam nadzieję, że tym razem zwiadowcy nieprze szacowali sił przeciwnika.
Azuma spojrzał na Hiromi, Tsuyoshiego. Patrzył, jakby chciał ocenić ich stan i kondycję. – Chciałbym wyruszyć jutro o poranku. Pasuje Wam? Jest wystarczająco czasu, żeby zebrać najpotrzebniejsze rzeczy. Otrzymamy wierzchowce i prowiant, a w drodze powrotnej nie powinniśmy napotkać problemów. Linia frontu rozciąga się obecnie na północ od Rantori.
– To miłe, ale wiemy jak skończył mój oddział, przeżyła zaledwie garstka - odpowiedział nie wchodząc w większe szczegóły. Miał już swoje przemyślenia na ten temat. Całość tej sytuacji już wielokrotnie analizował, nie mogło być zresztą inaczej po takiej farsie. Na wszystkie podejmowane przez Azumę decyzję, rzutowały informacje jakie dowództwo ekspedycji uzyskało od szpiegów i zwiadowców. To, że wróg stawiał dużo większy opór, posiadał znacznie większe siły, a wśród tych sił byli również shinobi o niepokojąco wysokich umiejętnościach, rzutowało na poniesione w jego oddziale straty.
Niestety, gdyby Azuma nie podjął takich decyzji jakie podjął, a które ostatecznie poświęciły jego oddział, z dużym prawdopodobieństwem straciliby nie tylko ludzi z sekcji medycznej, ale również i kunoichi ich własnego rodu. Śmierć najemników, choć była przykrym doświadczeniem, sprowadzała się ostatecznie tylko do kalkulacji i moralności. Śmierć jednostek była smutnym doświadczenie, a powetowanie tego koniecznością wypłaty mniejszej nagrody dla tych co przeżyli, wcale nie pogłębiała tej żałoby.
W przypadku śmierci Hiromi, byłoby inaczej. Nie tylko tracili członka klanu stanowiącego przedłużenie rodu, ale również… osobę w której wielu pokładało najsilniejsze uczucia, wspólne nadzieje i marzenia.
– Dziękuję Tsuyoshi-kun, ale niedawno jadłem. Zachowaj to dla… – zaczął gdy właśnie do ich grona dołączył nie kto inny, a wspomniana kunoichi. Hiromi nie wyglądała dobrze. Burkliwie się przywitała, a następnie bez słowa osunęła się koło Tsuyoshiego. – Tak. To były ciężkie trzy dni. Wszystkim dały w kość - zgodził się, wcale o to nie pytany, po czym odebrał tackę z jedzeniem od Tsuyoshiego i wręczył właśnie dla Hiromi. Podobnie uczynił sam Tsuyoshi, odstępując kolejną porcję.
– Dobra wiadomość jest taka, że właśnie wróciłem z punktu obrad. Otrzymaliśmy zgodę na powrót do Surufutsu. Siły które przybyły do Rantori, są przez generalicję oceniane jako wystarczające do utrzymania miasta w dłuższym czasie. Mam nadzieję, że tym razem zwiadowcy nieprze szacowali sił przeciwnika.
Azuma spojrzał na Hiromi, Tsuyoshiego. Patrzył, jakby chciał ocenić ich stan i kondycję. – Chciałbym wyruszyć jutro o poranku. Pasuje Wam? Jest wystarczająco czasu, żeby zebrać najpotrzebniejsze rzeczy. Otrzymamy wierzchowce i prowiant, a w drodze powrotnej nie powinniśmy napotkać problemów. Linia frontu rozciąga się obecnie na północ od Rantori.
0 x
- Uchiha Hiromi
- Posty: 663
- Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
- Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=11005&p=205011#p205011
- Multikonta: Yuki Hoshi
- Uchiha Tsuyoshi
- Posty: 783
- Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
- Wiek postaci: 20
- Ranga: Sentoki
- Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
- Widoczny ekwipunek: Torba przy boku
- Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
- Azuma
- Posty: 1294
- Rejestracja: 6 lis 2019, o 18:50
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogō
- Krótki wygląd: - czarne włosy, ciemne oczy
- wyraźnie zarysowana szczęka, ostre rysy twarzy
- delikatne blizny na przedramionach i rękach
- przeciętny wzrost, docięta sylwetka - Widoczny ekwipunek: - ochraniacz na czoło z emblematem klanu
- skórzana kamizelka shinobi
- kabury na broń na lewym i prawym biodrze
- torba z ekwipunkiem na lewym pośladku - Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7859#p128617
Re: Rantori (We władaniu Atarashi)
Hiromi nie oponowała i przyjęła zarówno porcje jedzenia od Azumy jak i Tsuyoshiego. Ten pierwszy przez chwilę przyglądał się kobiecie, a gdy dostrzegł jej pytające spojrzę je, kiwnął w aprobujący sposób. Azuma nie zamierzał teraz jeść. Na prawdę.
– Uważam podobnie, nie powinnaś wracać sama. W takim razie nie będziemy narzucać forsownego tempa. W razie problemu, możemy przez jakiś czas podróżować na jednym wierzchowcu, potem zmienimy konia na drugiego, wcześniej odciążonego - powiedział, a następnie zwrócił uwagę na jeszcze jeden aspekt. – Tym razem nie goni nas czas, nie musimy narzucać forsownego tempa. Mam w ekwipunku zestaw do gotowania, rozbijemy obóz, możemy na zmianę pełnić straż.
W trakcie pożywienia, rozmawiali również - a jakże - o dopiero co przeżytej kampanii. Tsuyoshi-kun, szybko podchwycił uwagę Azumy co do kiepskiego rozpoznania. Co więcej, zdaje się że miał dość poważne podejrzenia do których doszedł i sam jego bardziej doświadczony towarzysz. Jakby tego było mało, również i Hiromi zauważyła coś niepokojącego.
– Poza naszym wsparciem z tego szczepu, nie zetknąłem się z innymi przedstawicielami, ale… - zaczął, ale po chwili zamilkł, nad czym się intensywnie zastanawiając. – Jun i ten drugi Gazo, byli wśród martwych? Zidentyfikowaliście ich Hiromi?
Jun znajdował się w oddziale Azumy, ale z uwagi na pojawienie się wrogiego shinobi-łucznika, szybko stracił go z radaru, skupiając się w pełni na niebezpieczeństwie. Gdy go zażegnał, oba oddziały walczyły już w zwarciu, a z uwagi na race dymną, Azuma opuścił pozycję. Gdy wrócił, rannymi i martwymi zajęła się sekcja medyczna.
Azuma być może naiwnie założył, że wszyscy byli martwi, zza wyjątkiem tych ciężko rannych. A wśród tych, Azuma nie widział Juna…
– Uważam podobnie, nie powinnaś wracać sama. W takim razie nie będziemy narzucać forsownego tempa. W razie problemu, możemy przez jakiś czas podróżować na jednym wierzchowcu, potem zmienimy konia na drugiego, wcześniej odciążonego - powiedział, a następnie zwrócił uwagę na jeszcze jeden aspekt. – Tym razem nie goni nas czas, nie musimy narzucać forsownego tempa. Mam w ekwipunku zestaw do gotowania, rozbijemy obóz, możemy na zmianę pełnić straż.
W trakcie pożywienia, rozmawiali również - a jakże - o dopiero co przeżytej kampanii. Tsuyoshi-kun, szybko podchwycił uwagę Azumy co do kiepskiego rozpoznania. Co więcej, zdaje się że miał dość poważne podejrzenia do których doszedł i sam jego bardziej doświadczony towarzysz. Jakby tego było mało, również i Hiromi zauważyła coś niepokojącego.
– Poza naszym wsparciem z tego szczepu, nie zetknąłem się z innymi przedstawicielami, ale… - zaczął, ale po chwili zamilkł, nad czym się intensywnie zastanawiając. – Jun i ten drugi Gazo, byli wśród martwych? Zidentyfikowaliście ich Hiromi?
Jun znajdował się w oddziale Azumy, ale z uwagi na pojawienie się wrogiego shinobi-łucznika, szybko stracił go z radaru, skupiając się w pełni na niebezpieczeństwie. Gdy go zażegnał, oba oddziały walczyły już w zwarciu, a z uwagi na race dymną, Azuma opuścił pozycję. Gdy wrócił, rannymi i martwymi zajęła się sekcja medyczna.
Azuma być może naiwnie założył, że wszyscy byli martwi, zza wyjątkiem tych ciężko rannych. A wśród tych, Azuma nie widział Juna…
0 x
- Uchiha Hiromi
- Posty: 663
- Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
- Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=11005&p=205011#p205011
- Multikonta: Yuki Hoshi
- Uchiha Tsuyoshi
- Posty: 783
- Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
- Wiek postaci: 20
- Ranga: Sentoki
- Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
- Widoczny ekwipunek: Torba przy boku
- Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
- Azuma
- Posty: 1294
- Rejestracja: 6 lis 2019, o 18:50
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogō
- Krótki wygląd: - czarne włosy, ciemne oczy
- wyraźnie zarysowana szczęka, ostre rysy twarzy
- delikatne blizny na przedramionach i rękach
- przeciętny wzrost, docięta sylwetka - Widoczny ekwipunek: - ochraniacz na czoło z emblematem klanu
- skórzana kamizelka shinobi
- kabury na broń na lewym i prawym biodrze
- torba z ekwipunkiem na lewym pośladku - Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7859#p128617
Re: Rantori (We władaniu Atarashi)
Azuma głośno wyraził swoje zaniepokojenie dotyczące szczepu Gazo, ale Hiromi-chan, szybko udzieliła odpowiedzi, która zdawała się rozwiewać jego wątpliwosci. Jeden członek atramentowego szczepu był martwy, a drugi został w trakcie kampanii ciężko ranny. Czy Azuma w dalszym ciągu miał prawo doszukiwać się wrogich intencji w sojuszniczych szeregach?
– Dobrze, ale to wciąż nie wyjaśnia tak niedoszacowanych informacji - powiedział, przytakując Hiromi, gdy wspomniała o potrzebie sprawdzenia jeszcze raz zwłok. Rzeczywiście, widzieli wrogie, atramentowe ptaki. A więc wśród wrogich sił musieli być inni przedstawicieli Gazo. Wiedzieli od dawna o rozłamie w tym klanie. Część tych sił związała się na stałe z klanem Uchiha, ale… wśród nich również nie było jedności.
Tsuyoshi był obserwatorem tych rozważań.W tym momencie w jego głowie musiały się kształtować jego własne spostrzeżenia, ale zadań jedno, ważne pytanie. Azuma nie wahał się z odpowiedzią.
– Takeru-san jest wymagający i ostry, ale nie jest głupi. Na pewno zauważył, że zbyt wiele rzeczy się nie zgadzało, było trudniej niż wszelkie raporty to zapowiadały, a teraz się nad tym głowi. - Powiedział to, nie wdając się w większe szczegóły. Nie chciał obciązać ani Doko, ani Akoraito swoją oceną, ale wiedział, że nawet jeżeli myli się co do Takeru, to informacja i tak zostanie przekazana dalej, wyżej. Azuma zamierzał porozmawiać z Masahiro-dono.
Gdy skońcīli omawiać kwestię kampanijne, wrócili do tematu powrotu. W trakcie ustalania szczegółów, Hiromi zaczęła żartować, najwyraźniej chcąc rozładować napiętą atmosferę, która powstała na skutek poważnych rozważań. Tsuyoshi-kun wydawał się zakłopotany, a nawet zawstydzony tym wszystkim. Azuma postanowił szybko przyjśc mu z pomocą.
– Zaczekajmy z tym do jutra. Wtedy okaże się jak bardzo jesteś jeszcze zmęczona. W trakcie podróży będziemy na bieżaco podejmować decyzje. Jest nas zaledwie troje. Będziemy elastyczni.
– Dobrze, ale to wciąż nie wyjaśnia tak niedoszacowanych informacji - powiedział, przytakując Hiromi, gdy wspomniała o potrzebie sprawdzenia jeszcze raz zwłok. Rzeczywiście, widzieli wrogie, atramentowe ptaki. A więc wśród wrogich sił musieli być inni przedstawicieli Gazo. Wiedzieli od dawna o rozłamie w tym klanie. Część tych sił związała się na stałe z klanem Uchiha, ale… wśród nich również nie było jedności.
Tsuyoshi był obserwatorem tych rozważań.W tym momencie w jego głowie musiały się kształtować jego własne spostrzeżenia, ale zadań jedno, ważne pytanie. Azuma nie wahał się z odpowiedzią.
– Takeru-san jest wymagający i ostry, ale nie jest głupi. Na pewno zauważył, że zbyt wiele rzeczy się nie zgadzało, było trudniej niż wszelkie raporty to zapowiadały, a teraz się nad tym głowi. - Powiedział to, nie wdając się w większe szczegóły. Nie chciał obciązać ani Doko, ani Akoraito swoją oceną, ale wiedział, że nawet jeżeli myli się co do Takeru, to informacja i tak zostanie przekazana dalej, wyżej. Azuma zamierzał porozmawiać z Masahiro-dono.
Gdy skońcīli omawiać kwestię kampanijne, wrócili do tematu powrotu. W trakcie ustalania szczegółów, Hiromi zaczęła żartować, najwyraźniej chcąc rozładować napiętą atmosferę, która powstała na skutek poważnych rozważań. Tsuyoshi-kun wydawał się zakłopotany, a nawet zawstydzony tym wszystkim. Azuma postanowił szybko przyjśc mu z pomocą.
– Zaczekajmy z tym do jutra. Wtedy okaże się jak bardzo jesteś jeszcze zmęczona. W trakcie podróży będziemy na bieżaco podejmować decyzje. Jest nas zaledwie troje. Będziemy elastyczni.
0 x
- Uchiha Hiromi
- Posty: 663
- Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
- Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=11005&p=205011#p205011
- Multikonta: Yuki Hoshi
- Uchiha Tsuyoshi
- Posty: 783
- Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
- Wiek postaci: 20
- Ranga: Sentoki
- Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
- Widoczny ekwipunek: Torba przy boku
- Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
- Uchiha Hiromi
- Posty: 663
- Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
- Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=11005&p=205011#p205011
- Multikonta: Yuki Hoshi
- Yumiko
- Posty: 89
- Rejestracja: 23 wrz 2025, o 21:32
- Wiek postaci: 17
- Ranga: Dōkō
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=12042
- Multikonta: Yukari
Re: Rantori (We władaniu Północne Ryuzaku)
Wychodząc z magazynu spodziewała się spotkać strażnika, który miał zaprowadzić ją do dowódcy. Jakie wielkie było jej zdziwienie gdy na podłodze drzemał Shizaki.- A już myślałam, że coś nabroiłam!-uśmiechnęła się z wyraźną ulgą. Zmęczenie jednak widoczne było na twarzy czarnowłosej. Jedyne co trzymało ją na nogach, to fakt, że ciągle pracowała i nie dawała organizmowi odetchnąć. Konsekwencje odczuje dopiero jutro, a może nawet i dzisiaj, jak tylko usiądzie i nie da rady już wstać.
-Na pewno mu powiedzieli, jeden ze strażników przyszedł do mnie po raport. Zastanawiałam się czy o tym powiedzieć, ale skoro Ty wspomniałeś o tym Azumie uznałam, że jest to ważne. - W jej głowie pojawił się scenariusz co by było, gdyby o tym jednak nie wspomniała! Z tego co mówił Shizaki dowódca był nerwowym człowiekiem. Planowała zatem odpowiadać jedynie na pytania skierowane w jej stronę. O ile takowe się pojawią.
Była jak cień. Szła za chłopakiem, oglądając każde pomieszczenie. Zdziwiło ją, że panowała tutaj godzina policyjna, kolejny element mówiący o tym, że nie było to zwykłe miasteczko. Niestety ludzie musieli dostosować się do panujących tutaj zasad. Nawet oni, bowiem jeden z patroli chciał ich wylegitymować. Chciał, bo odznaki ninja w zupełności wystarczyły.
Pomieszczenie było duże, na pierwszy rzut oka było widać porządek. Czyżby tutaj panowała największa dyscyplina? Czarnowłosa poświęciła chwilę, by się rozejrzeć. Mapa przykuła jej uwagę, chciałaby ją zrozumieć, w sensie poznać znaczenie kolorów. Czy te tereny były bardziej narażone na ataki? Na niektórych polach postawione były też ludziki, jednakże Yumiko nie miała tyle czasu na analizę, bowiem przeniosła swój wzrok na mężczyznę, który również patrzył na mapę. Jego postura, strój, a nawet sam wygląd powodował, że poczuła dreszcz przechodzący po kręgosłupie. Od tego człowieka biła dziwna aura, a kolor włosów? On najbardziej przyciągał uwagę, bowiem rzadko kiedy spotykało się w ich klanie taki ewenement.
-Miło mi Pana poznać, ja jestem Yumiko Uchiha -również się przedstawiła, tego wymagała kultura, ale czy owy mężczyzna już tego nie wiedział? Po kolejnych pytaniach jego ton głosu się zmienił. Czarnowłosa znowu się napięła, nie lubiła takich rozmów. O ile przed Azumą czuła szacunek, to tutaj wyraźnie się obawiała. Gdy Shizaki wywołał ją do tablicy spojrzała na niego, jakby chciała go zabić wzrokiem. Szybko jednak się opamiętała i spojrzała na zwierzaki leżące w koncie. Wdech, wydech...- Napastnik na początku wydawał się całkiem normalny, dopóki nie okazało się, że ma dwie głowy. -Zrobiła przerwę przypominając sobie jakieś szczegóły- Ubrany w bardziej w stylu dzikich, kości i... Miał tatuaż na szyi. Geometryczne wzory. Było za ciemno, by dostrzec więcej szczegółów... Po chwili było ich już dwóch, rozdzielili się, jakby każda głowa miała swoją część ciała.-mówiła nieco chaotycznie. Miała wrażenie, że wyczerpała temat. Czy oczekiwali więcej szczegółów? Jeżeli tak opowie całą walkę od początku do końca, nie pomijając żadnego kroku.
-Na pewno mu powiedzieli, jeden ze strażników przyszedł do mnie po raport. Zastanawiałam się czy o tym powiedzieć, ale skoro Ty wspomniałeś o tym Azumie uznałam, że jest to ważne. - W jej głowie pojawił się scenariusz co by było, gdyby o tym jednak nie wspomniała! Z tego co mówił Shizaki dowódca był nerwowym człowiekiem. Planowała zatem odpowiadać jedynie na pytania skierowane w jej stronę. O ile takowe się pojawią.
Była jak cień. Szła za chłopakiem, oglądając każde pomieszczenie. Zdziwiło ją, że panowała tutaj godzina policyjna, kolejny element mówiący o tym, że nie było to zwykłe miasteczko. Niestety ludzie musieli dostosować się do panujących tutaj zasad. Nawet oni, bowiem jeden z patroli chciał ich wylegitymować. Chciał, bo odznaki ninja w zupełności wystarczyły.
Pomieszczenie było duże, na pierwszy rzut oka było widać porządek. Czyżby tutaj panowała największa dyscyplina? Czarnowłosa poświęciła chwilę, by się rozejrzeć. Mapa przykuła jej uwagę, chciałaby ją zrozumieć, w sensie poznać znaczenie kolorów. Czy te tereny były bardziej narażone na ataki? Na niektórych polach postawione były też ludziki, jednakże Yumiko nie miała tyle czasu na analizę, bowiem przeniosła swój wzrok na mężczyznę, który również patrzył na mapę. Jego postura, strój, a nawet sam wygląd powodował, że poczuła dreszcz przechodzący po kręgosłupie. Od tego człowieka biła dziwna aura, a kolor włosów? On najbardziej przyciągał uwagę, bowiem rzadko kiedy spotykało się w ich klanie taki ewenement.
-Miło mi Pana poznać, ja jestem Yumiko Uchiha -również się przedstawiła, tego wymagała kultura, ale czy owy mężczyzna już tego nie wiedział? Po kolejnych pytaniach jego ton głosu się zmienił. Czarnowłosa znowu się napięła, nie lubiła takich rozmów. O ile przed Azumą czuła szacunek, to tutaj wyraźnie się obawiała. Gdy Shizaki wywołał ją do tablicy spojrzała na niego, jakby chciała go zabić wzrokiem. Szybko jednak się opamiętała i spojrzała na zwierzaki leżące w koncie. Wdech, wydech...- Napastnik na początku wydawał się całkiem normalny, dopóki nie okazało się, że ma dwie głowy. -Zrobiła przerwę przypominając sobie jakieś szczegóły- Ubrany w bardziej w stylu dzikich, kości i... Miał tatuaż na szyi. Geometryczne wzory. Było za ciemno, by dostrzec więcej szczegółów... Po chwili było ich już dwóch, rozdzielili się, jakby każda głowa miała swoją część ciała.-mówiła nieco chaotycznie. Miała wrażenie, że wyczerpała temat. Czy oczekiwali więcej szczegółów? Jeżeli tak opowie całą walkę od początku do końca, nie pomijając żadnego kroku.
0 x
- Uchiha Hiromi
- Posty: 663
- Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
- Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=11005&p=205011#p205011
- Multikonta: Yuki Hoshi
- Yumiko
- Posty: 89
- Rejestracja: 23 wrz 2025, o 21:32
- Wiek postaci: 17
- Ranga: Dōkō
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=12042
- Multikonta: Yukari
Re: Rantori (We władaniu Północne Ryuzaku)
Czuła się okropnie. Jakby była oskarżona, a nie pomagała im podczas tej misji. Rozumiała chęć zdobycia jakichkolwiek informacji, ale było ciemno! Nie miała możliwości dostrzec więcej skoro brakowało światła. Irytacja zaczęła w niej wzrastać, a ona czuła się coraz gorzej. Czy żyła w bańce, gdzie ludzie okazywali sobie szacunek i czekali na jakąkolwiek odpowiedź, bez bycia nachalnym? Bo tak właśnie myślała o tym człowieku. Jeszcze chwila, a zacznie wrzucać wszystkich do jednego wora, a tego nie chciała. Zawsze dawała szansę ludziom, ale on... ewidentnie stanął na jej odcisk. Chcąc dobitnie podkreślić wszystko, odezwała się pierwszy raz po dłuższym monologu dowódcy.- Tak, zostali zabici. Osobiście poderżnęłam im gardła.- nie wspomniała pobudek dla których to uczyniła. Miała wrażenie, że te zniesmaczyłyby osobę przed nią- I na pewno nie był to klon. Rozdzielili się. Każda głowa miała swoje ciało. Wyglądali jak bliźniacy, atakowali wspólnie-dodała po chwili chcąc zakończyć ten temat.
Nie mieli żadnego słabego punktu. W tamtym miejscu miało być przecież względnie bezpiecznie. Ludzie spali, ktoś cały czas pilnował obozowiska. Czy naprawdę ciężko było zrozumieć, że wykonywali swoje obowiązki należycie? "Ktoś ich naprowadził". Te słowa spowodowały, że zapaliła jej się lamka. Czyżby kobieta była jeszcze lepsza niż myślała? Może to właśnie ona podjudziła tych ludzi, mówiąc o odwróceniu ich uwagi? Zaatakowali w tym samym momencie i gdyby udało jej się trafić Azumę, to pewnie wszystko potoczyłoby się inaczej. Zabiłaby wszystkich, a tamci dostaliby łupy. Czy powinna o tym wspominać
- Nie mieliśmy słabego punktu, nie pokazywaliśmy też swoich umiejętności przy rozbijaniu obozowiska-powiedziała spokojnie. Kosztowało jej to dużo nerwów, jej dłonie zaczynały się pocić.- A może czuli przewagę? Może mieli taki punkt obserwacyjny, że zobaczyli naszego jeńca wcześniej i chcieli wykorzystać sytuacje?-pożałowała tych słów od razu po tym jak powiedziała je głośno. Za dużo książek. Za duża wyobraźnia. Mogłaby wyłożyć na stół tysiące scenariuszy, ale teraz wolała milczeć.
Przez chwilę było dane jej odetchnąć, gdy dowódca zaczął rozmawiać z jej towarzyszem. Była wdzięczna za tę chwilę wolności. Słuchając starała sobie przypomnieć więcej szczegółów z tego wieczoru. Jak dokładnie wyglądał tatuaż? Musiała jednak przestać o tym myśleć. Bardziej zaciekawiła ją reakcja mężczyzny na pismo które dostał. Czyżby Takeru nie pałał sympatią do ich Shirei-kana?
Gdy została odprawiona chciała już wyjść. Skinęła głową, jednak znowu została przywołana. Rozdwojenie jaźni! Nic innego nie wchodziło w grę. Patrzyła jak koty zaczynają szaleć. Bardzo dobrze, chociaż one mogły uprzykrzyć mu życie, bo ona jednak wolała nie ryzykować. Jej mina jednak zrzedła gdy jeden ze zwierzaków został wciśnięty w jej ramiona bez żadnego ostrzeżenia. Złapała go i instynktownie zaczęła głaskać, by ten przypadkiem jej się nie wyrwał. Nie chciała biegać za kotem przez całe pomieszczenie. Po chwili miała już dwa koty! Co to miało znaczyć? Została kocią nianią? Spojrzała na Shizakiego, który nie ukrywał rozbawienia i pokiwała głową zażenowana całą tą sytuacją.
Yumiko musiała się nieźle nagimnastykować, by utrzymać obydwa zwierzaki. Podeszła do mapy i zaczęła ją analizować. Przemieszczali się główną drogą, Azuma jednak mówił, że jest też druga, trudniejsza dla wozów, ale nie dla koni. One miały większe możliwości. Z drugiej strony, mogłoby być to dobre miejsce by przemieszczać się nie rzucając się w oczy, bowiem każdy wybierał raczej główną drogę. Ale czy nie warto było obserwować te dwa miejsca i podążać za ofiarą. Znalazła te miejsce i wskazała je palcem- Tutaj. Można obserwować dwie drogi i podjąć decyzję czy warto zaatakować.- Chwilę jeszcze przyglądała się mapie. Ilu ludzi przed nimi rozbijało też obóz w tym miejscu? Blisko bagien, gdzie zaczyna się trudniejszy odcinek? Wtedy najodpowiedniejszym miejscem było by znalezienie kryjówki w głąb naszych ziem? Tam, gdzie każdy czuł się jeszcze swobodnie i nie zwracał za dużej uwagi na otoczenie? Na jej policzkach zaczęły pojawiać się rumieńce. Efekt stresu?- Lub tu.- wskazała miejsce gdzie były mokradła, te przed ich obozowiskiem. teren tam się zmieniał roślinność też była inna, dobra do zamaskowania.
Miała nadzieję, że jej dedukcja choć trochę pokryje się z tym, o czym myśli dowódca. Dalej trzymając koty w jednej ręce i starając się ich nie upuścić wyciągnęła kartkę i ołówek. Nakreśliła na niej znaki, które zostały jej w pamięci. Nie był to profesjonalny rysunek, ba, bardziej mogłoby to przypominać jakieś bazgroły, jednak ogólny kształt i te bardziej charakterystyczne elementy były. Gdy skończyła położyła to na mapie- Więcej sobie nie przypomnę- powiedziała chowając ołówek. Miała nadzieję, że stąd wyjdzie i nie będzie musiała już tu wracać.
Nie mieli żadnego słabego punktu. W tamtym miejscu miało być przecież względnie bezpiecznie. Ludzie spali, ktoś cały czas pilnował obozowiska. Czy naprawdę ciężko było zrozumieć, że wykonywali swoje obowiązki należycie? "Ktoś ich naprowadził". Te słowa spowodowały, że zapaliła jej się lamka. Czyżby kobieta była jeszcze lepsza niż myślała? Może to właśnie ona podjudziła tych ludzi, mówiąc o odwróceniu ich uwagi? Zaatakowali w tym samym momencie i gdyby udało jej się trafić Azumę, to pewnie wszystko potoczyłoby się inaczej. Zabiłaby wszystkich, a tamci dostaliby łupy. Czy powinna o tym wspominać
- Nie mieliśmy słabego punktu, nie pokazywaliśmy też swoich umiejętności przy rozbijaniu obozowiska-powiedziała spokojnie. Kosztowało jej to dużo nerwów, jej dłonie zaczynały się pocić.- A może czuli przewagę? Może mieli taki punkt obserwacyjny, że zobaczyli naszego jeńca wcześniej i chcieli wykorzystać sytuacje?-pożałowała tych słów od razu po tym jak powiedziała je głośno. Za dużo książek. Za duża wyobraźnia. Mogłaby wyłożyć na stół tysiące scenariuszy, ale teraz wolała milczeć.
Przez chwilę było dane jej odetchnąć, gdy dowódca zaczął rozmawiać z jej towarzyszem. Była wdzięczna za tę chwilę wolności. Słuchając starała sobie przypomnieć więcej szczegółów z tego wieczoru. Jak dokładnie wyglądał tatuaż? Musiała jednak przestać o tym myśleć. Bardziej zaciekawiła ją reakcja mężczyzny na pismo które dostał. Czyżby Takeru nie pałał sympatią do ich Shirei-kana?
Gdy została odprawiona chciała już wyjść. Skinęła głową, jednak znowu została przywołana. Rozdwojenie jaźni! Nic innego nie wchodziło w grę. Patrzyła jak koty zaczynają szaleć. Bardzo dobrze, chociaż one mogły uprzykrzyć mu życie, bo ona jednak wolała nie ryzykować. Jej mina jednak zrzedła gdy jeden ze zwierzaków został wciśnięty w jej ramiona bez żadnego ostrzeżenia. Złapała go i instynktownie zaczęła głaskać, by ten przypadkiem jej się nie wyrwał. Nie chciała biegać za kotem przez całe pomieszczenie. Po chwili miała już dwa koty! Co to miało znaczyć? Została kocią nianią? Spojrzała na Shizakiego, który nie ukrywał rozbawienia i pokiwała głową zażenowana całą tą sytuacją.
Yumiko musiała się nieźle nagimnastykować, by utrzymać obydwa zwierzaki. Podeszła do mapy i zaczęła ją analizować. Przemieszczali się główną drogą, Azuma jednak mówił, że jest też druga, trudniejsza dla wozów, ale nie dla koni. One miały większe możliwości. Z drugiej strony, mogłoby być to dobre miejsce by przemieszczać się nie rzucając się w oczy, bowiem każdy wybierał raczej główną drogę. Ale czy nie warto było obserwować te dwa miejsca i podążać za ofiarą. Znalazła te miejsce i wskazała je palcem- Tutaj. Można obserwować dwie drogi i podjąć decyzję czy warto zaatakować.- Chwilę jeszcze przyglądała się mapie. Ilu ludzi przed nimi rozbijało też obóz w tym miejscu? Blisko bagien, gdzie zaczyna się trudniejszy odcinek? Wtedy najodpowiedniejszym miejscem było by znalezienie kryjówki w głąb naszych ziem? Tam, gdzie każdy czuł się jeszcze swobodnie i nie zwracał za dużej uwagi na otoczenie? Na jej policzkach zaczęły pojawiać się rumieńce. Efekt stresu?- Lub tu.- wskazała miejsce gdzie były mokradła, te przed ich obozowiskiem. teren tam się zmieniał roślinność też była inna, dobra do zamaskowania.
Miała nadzieję, że jej dedukcja choć trochę pokryje się z tym, o czym myśli dowódca. Dalej trzymając koty w jednej ręce i starając się ich nie upuścić wyciągnęła kartkę i ołówek. Nakreśliła na niej znaki, które zostały jej w pamięci. Nie był to profesjonalny rysunek, ba, bardziej mogłoby to przypominać jakieś bazgroły, jednak ogólny kształt i te bardziej charakterystyczne elementy były. Gdy skończyła położyła to na mapie- Więcej sobie nie przypomnę- powiedziała chowając ołówek. Miała nadzieję, że stąd wyjdzie i nie będzie musiała już tu wracać.
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość
