Karczma "Cicha Przystań"

Awatar użytkownika
Hibana
Gracz nieobecny
Posty: 1070
Rejestracja: 8 lip 2018, o 18:36
Wiek postaci: 26
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
GG/Discord: 66265515

Re: Karczma "Cicha Przystań"

Post autor: Hibana »

- Żartujesz sobie? - parsknęła w pierwszym odruchu. Szybko się jednak zreflektowała i nerwowo odwróciła wzrok, aby ukryć zażenowanie.
Jeśli wcześniej jej oczy zdradzały choćby przebłysk zainteresowania sprawą, to właśnie straciła go całkowicie.
W pierwszej chwili, uderzyła ją irracjonalność owej prośby.
W drugiej, zaczęła się zastanawiać ile mogłaby sobie policzyć, za taką przysługę.
Szybko jednak odrzuciła tę myśl. Mężczyzna nie wyglądał na majętnego. Nie sprawiał wrażenia godowego zapłacić, odpowiednio wysoką kwotę, za tak mało istotne zadanie.
Właściwie, jego wygląd sprawiał jedynie, że Hibana z trudem zdołała powstrzymać śmiech słysząc słowa „Moja żona...”.
Kobieta nie miała zamiaru, dawać obcemu mężczyźnie porad małżeńskich. Tym bardziej nie chciała, pomagać mu w tak żałosnym zadaniu. Właściwie, to nie miała ochoty go nawet dłużej oglądać.
Jednak, choć nie dała tego po sobie poznać, zrobiło jej się trochę szkoda mężczyzny.
Poczuła coś. Może było to nawet współczucie.
Zaczerpnęła powietrza.
- Dureń – słowo opuściło jej usta wraz z głośnym wydechem.
- Zastanów się – kontynuowała już nieco milszym tonem. Jej twarz przybrała znacznie łagodniejszy wyraz, a nawet pojawił się na niej lekki uśmiech. - Tak chcesz udobruchać żonę? Przekupując ją? - powiedziała z wyrzutem, jednak w jej głosie nie dało się słyszeć gniewu, czy irytacji. Powiedziała co myślała. Ni więcej, ni mniej. I nie oczekiwała odpowiedzi. Prawdę mówiąc, liczyła, że mężczyzna oddali się, aby przemyśleć sprawę i pozwoli jej w spokoju dokończyć posiłek.
0 x
Awatar użytkownika
Rika Kari Matsubari
Posty: 811
Rejestracja: 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki

Re: Karczma "Cicha Przystań"

Post autor: Rika Kari Matsubari »

0 x
Awatar użytkownika
Hibana
Gracz nieobecny
Posty: 1070
Rejestracja: 8 lip 2018, o 18:36
Wiek postaci: 26
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
GG/Discord: 66265515

Re: Karczma "Cicha Przystań"

Post autor: Hibana »

- Mężczyźni... - westchnęła Hibana. Zmierzyła stojącego przed nią człowieka, lodowatym wzrokiem, po czym odwróciła głowę. „Chciałbym wrócić do domu”, jakie to żałosne.
- „Nie zasłużył sobie...”, co? - wymamrotała pod nosem. Kątem oka zerknęła jeszcze, na nieszczęsnego męża. Gdy tak stał z tymi szczątkami, dawniej, pięknych kwiatów. Hibana nie potrafiła pozbyć się myśli, że pewnie zasłużył na taki los. Mimo to, nie zamierzała się mieszać w czyjeś prywatne sprawy. Spojrzała na niego, i już chciała go przegonić. Lecz nagle, zmieniła zdanie.
Coś do niej dotarło. Ten mężczyzna wyglądał naprawdę żałośnie. Nie był młody, przystojny, ani zbyt elegancki. Nie wydawał się być również, zbyt inteligentny. Na pewno nie był bogaty.
Lewa ręka kobiety, nie świadomie, musnęła bliznę na jej twarzy. Następnie spojrzała na swoje stare, znoszone ubranie. Nic nie powiedziała. Kilka myśli przebiegło jej po głowie.
Jak zdesperowany musiał być człowiek, który właśnie ją, postanowił tak uparcie prosić o pomoc, w dodatku, w sprawach małżeńskich?
Ostatni rzut oka na mężczyznę. Wciąż tam stał. Uparty jak osioł.
Z głośnym parsknięciem, wstrząsnęła głową i wróciła do posiłku. Nie delektowała się jednak. Jadła szybko. Była do tego przyzwyczajona. W zaledwie kilka sekund, dosłownie pochłonęła, resztę posiłku. Dopiero wtedy, oblizawszy się, bez odwracania wzroku, zwróciła się do zainteresowanego:
- Idziemy – zarządziła, głośno i z hukiem, odstawiając puste naczynie.
Nie czekała na odpowiedź, czy inną reakcje. Szybko i w milczeniu wstała od stołu i ruszyła w stronę wyjścia. Zatrzymała się jednak w progu:
- Zaprowadź mnie do swojej żony - powiedziała nie odwracając wzroku. Nie znała się na sprzeczkach małżeńskich. Wiedziała jednak, że w przypadku sporu, jedna strona konfliktu, rzadko kiedy może być rzetelnym informatorem. - Zamierzam z nią pomówić – dodała.
Dopiero po tych słowach, zerknęła przez ramie, zwracając się do zebranych, ładniejszym z profili.
- Pomogę Ci z żoną... Emm... Kenta? Czy tak? - w tym miejscu na jej twarzy zagościł jeden z piękniejszych i bardziej niewinnych uśmiechów na jaki stać kobietę. - Nie martw się Kenta , obiecuje rozwiązać twój problem - posłała zebranym jeszcze jeden uroczy uśmiech i już zamierzała opuścić lokal, gdy nagle stanęła w pół kroku. Ponownie się obejrzała, tym razem jednak, ukazując swe gorsze oblicze.
- Oczywiście nie za darmo. Na początek, zapłać za mój obiad. Czekam na zewnątrz.
0 x
Awatar użytkownika
Rika Kari Matsubari
Posty: 811
Rejestracja: 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki

Re: Karczma "Cicha Przystań"

Post autor: Rika Kari Matsubari »

0 x
Awatar użytkownika
Hibana
Gracz nieobecny
Posty: 1070
Rejestracja: 8 lip 2018, o 18:36
Wiek postaci: 26
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
GG/Discord: 66265515

Re: Karczma "Cicha Przystań"

Post autor: Hibana »

Na twarzy Hibany pojawił się cień uśmiechu. Wiele mogła powiedzieć o stojącym za nią mężczyźnie, jednak po raz pierwszy udało mu się zyskać w jej oczach. Właśnie ten mały bunt, zdobył jej uznanie, a może nawet i cień szacunku. Hibana zawsze ceniła ludzi, którzy potrafią się postawić i wyrazić własne zdanie. Nie chciał być jak dzieciak, prowadzony do dyrektora. Bardzo dobrze. Właśnie ten sprzeciw, utwierdził kobietę w przekonaniu, że naprawdę warto zaangażować się w jego mały kłopot.
Wciąż jednak nie przekonywały jej proponowane przez zgromadzonych kwiaty, tańce, czy inne masaże. Ot, męskie pomysły. Jej kobiece serce nie potrafiło zaakceptować takiego sposobu, na rozwiązanie sporu. Nie potrafiła sobie wyobrazić, aby żona Kenty, była na tyle płytka i pozbawiona poczucia własnej wartości, aby zrezygnować ze swych racji dla „romantycznego gestu”. Ona by nie zrezygnowała. Nie dała by się, przebłagać prezentami.
Spojrzała na zgromadzonych. Posłuchała ich „mądrych” porad. Dlatego chciała jak najszybciej opuścić karczmę. Nie podobało jej się zamieszanie jakie wywołali, a „wsparcie” zgromadzonych mężczyzn, bynajmniej jej nie pomagało. Jeśli miała pomóc Kencie, musiała porozmawiać z nim na osobności. Bez zgrai kibicujących gości, dla których problem kolegi, wydawał się być dobrą rozrywką.
- Rozumiem, rozumiem – zaśmiała się. - Niech i tak będzie. W takim razie, musimy omówić strategie, a do tego ty musisz mi opowiedzieć wszystko, co między wami zaszło. Wszystko – podkreśliła. - Muszę poznać twoją historie, aby móc Ci pomóc. Nie znam miasta. Czy jest tutaj jakieś miejsce, w którym możemy spokojnie porozmawiać, bez... E hmm... - nie dokończyła, jednak spojrzała wymownie na stolik owych kolegów Kenty.
- Wyjdźmy, powiesz mi, coś nabroił – mówiła nie kryjąc radości w głosie, po czym opuściła lokal.

z/t -> Główna Ulica
http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=8 ... 9&start=45
0 x
Awatar użytkownika
Yami
Posty: 2438
Rejestracja: 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 24

Re: Karczma "Cicha Przystań"

Post autor: Yami »

Kto wie [ D ]
9.2/ 15
Maekawa Jinpachi
0 x
Gracze gdy zbliża się Han
NEW YAMI THEME
Awatar użytkownika
Jinpachi
Posty: 82
Rejestracja: 29 paź 2021, o 10:06
Wiek postaci: 21
Multikonta: Mujin

Re: Karczma "Cicha Przystań"

Post autor: Jinpachi »

Po drodze do tego przybytku mieli okazję porozmawiać na temat taktyki i szczegółów operacji. Bo ostatecznie niczego nie wiedział, poza tym, że musi pomóc kolesiowi w zdobyciu pieniędzy przez oszukiwanie. To znaczy, antyoszukiwanie. Bo on nie zamierzał używać swoich umiejętności do konkretnego oszukiwania celem oszukania drugiej strony, a bardziej jako kontra do potencjalnego oszukiwania drugiej strony. Więc był jak najbardziej uzasadniony do użycia tego samego oręża. Jeśli ktoś wymachiwał ci bronią przed twarzą z niecnymi zamiarami, to miałeś pełne prawo użyć swojej broni. To się nazywało "zdrowy rozsądek" i też miał zamiar tego używać w tym konkretnym starciu.
- Hmh. - mruknął do siebie w ramach potwierdzenia przyjęcia informacji. Król Gier, jebany pajac wrzucający ludzi do gier ze śmiesznym "to takie jak znasz, ale nie". Bo oczywiście weteran jakiejś gry, który ma ogromne pojęcie o zasadach i możliwościach, będzie lepszy od osoby, która dopiero do gry usiadła. Nawet jak znasz zasady szachów w teorii, to osoba z doświadczeniem faktycznym będzie po postu obiektywnie lepsza. Doświadczenia nie da się zastąpić niczym. Trzeba próbować i próbować i dostawać wpierdol i dostawać wpierdol. Inaczej człowiek się po prostu nie wyrobi i będzie cierpiał. A Jin był i kumatym elementem, i posiadał możliwości, których zwykły ruch ręką nie omami. Oczy bywają zwodnicze, ale mało kto próbuje oszukać dźwięki. I to zazwyczaj prowadzi do tego, ze ludzie w jego obecności są w dupie. Jak wtedy, gdy znalazł złapanego w piwnicę typa. To znaczy zamkniętego w piwnicy. Mogli sobie tłumić dźwięki i oszukiwać, ale fakty były takie, że nie dało się po prostu go omamić.
Weszli do środka. Dźwięki miasta uległy znacznemu wyciszeniu, rozmów w środku było stosunkowo mało. Idealne okoliczności do wsłuchiwania się w poszukiwaniu konkretnych dźwięków. Jeśli nic nie będzie mu przeszkadzać, to z łatwością wyłapie kant wszelaki. Chyba. Nigdy tego nie robił, więc będzie nieco ssał. Chyba. No, doświadczenie w tej konkretnej czynności. Miał zawsze praktykę ogólną, ale chyba lepiej było mieć specjalistyczną.
Mężczyzna siedzący z tyłu, ten cały Jōkā, nie wywołał na nim żadnego wrażenia. Był... neutralny, Jinpachi po prostu nie miał na jego temat jakiejkolwiek opinii. I tyle. Zasady gdy wydawały się proste i sensowne, nieskomplikowane. Gdzie będzie moneta, powie gdzie jest moneta i tyle. Gdzie był haczyk? Bo gdzieś na pewno musiał być haczyk.
- Niech będzie. Dawaj, co masz. - odpowiedział Jin. Pewny siebie, wyluzowany. Nie było potrzeby się spinać czy próbować sztywnieć dla faktu byle gry. Oparł się wygodnie o oparcie krzesła, o ile taki był. Ewentualnie po prostu stał w miejscu, jeśli żadne miejsce nie było zaoferowane. Nie przyszedł tutaj przecież na całusy i miłostki, miał się napierdalać. Wojna umysłów, pojedynek geniuszy. Kanciarz kontra wykrywacz kanciarstwa. Idealna rywalizacja.
0 x
Awatar użytkownika
Yami
Posty: 2438
Rejestracja: 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 24

Re: Karczma "Cicha Przystań"

Post autor: Yami »

Kto wie [ D ]
11/ 15
Maekawa Jinpachi
0 x
Gracze gdy zbliża się Han
NEW YAMI THEME
Awatar użytkownika
Jinpachi
Posty: 82
Rejestracja: 29 paź 2021, o 10:06
Wiek postaci: 21
Multikonta: Mujin

Re: Karczma "Cicha Przystań"

Post autor: Jinpachi »

Problemem nie było to, by zgadnąć rozwianie. Problemem było to, by zgadnąć metodę oszukiwania. Jeśli to będzie jasne, to reszta też będzie jasna. Co i jak, gdzie i po co. Wszystko będzie jasne. Jin był bardzo pewny siebie i swoich możliwości. Może troszkę zbyt pewny, ale z jego szarmancką inteligencją i innymi atutami, będzie w stanie poradzić sobie nawet, gdy jego umiejętności zawiodą. Co, nazywało się to "instynktem"? "Szóstym zmysłem"? Raczej nie, w końcu nie miał piątego, a co dopiero o szóstym gadać. Ale no tak, był pobłogosławiony niezwykłym darem i zamierzał go wykorzystać w szczytnym celu - dla swojego profitu. I z elementem moralnie poprawnym, dla profitu człowieka w potrzebie.
Z takim zapleczem intelektualno-moralnym stanął przed wyzwaniem. Znalezieniem monety. Ot nic trudnego, kawał metalu wydaje sporo dźwięków w kontakcie z otoczeniem. Dźwięki ze stołu, z paznokciami, nawet dźwięk obracania się. Powinno wyjść dobrze. Zaczął nasłuchiwać. Czuć ciepło, przepływ powietrza w pokoju. Wciągnął powietrze, chcąc zatrzymać w swoich płucach nieco więcej zapachu, niż zazwyczaj. I wtedy koleżka, albo raczej "zbir", ruszył się na bardziej przyjemną dla siebie pozycję. Cokolwiek miałoby to dać, Jin zwracał na niego uwagę. Nawet on nie był w stanie całkowicie skupić się na latającej monecie i całkowicie porzucić swoje odruchy obronne.
Pracodawca został zamknięty. Przymusowo zamknięta morda, dokładniej mówiąc. A moneta? Na pewno nie uderzyła w stół. Więc gdzie? Lewa czy prawa? Nic nie dawało mu jakichkolwiek przypuszczeń, by wybrać jedną z dwóch opcji. Pod stołem też jej nie było, no bo jak? Faktycznie zaczęła opadać, więc zniknęła po drodze? To byłoby dziwne, ale był to proces rozłożony w czasie. Więc...
- Nu ni ma monety. Zniknęła sobie. - wzruszył ramionami. No ni ma pieniążka, co z tym miał zrobić? Zmaterializować ją z powietrza? Tak, jak w powietrzu zniknęła? No właśnie. To w sumie była jedyna opcja, na jaką wpadł. Żadne inne wyjaśnienie nie pasowało. A ponieważ miał coś, co pasowało, i resztę niepasującą, to nie miał innej opcji, jak tylko podać opcję pasującą.
0 x
Awatar użytkownika
Yami
Posty: 2438
Rejestracja: 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 24

Re: Karczma "Cicha Przystań"

Post autor: Yami »

Kto wie [ D ]
13/ 15
Maekawa Jinpachi
0 x
Gracze gdy zbliża się Han
NEW YAMI THEME
Awatar użytkownika
Jinpachi
Posty: 82
Rejestracja: 29 paź 2021, o 10:06
Wiek postaci: 21
Multikonta: Mujin

Re: Karczma "Cicha Przystań"

Post autor: Jinpachi »

- Oż ty cholero jedna. Sprytna cholero. - skomentował Jinpachi. Cholerna cholera, kanciarz i oszust, jebaniutki mistrz pokrętnych sztuczek i innych trików. Nie lubił takich ludzi, takich cwaniaczków zdolnych do przemieszania w głowie każdemu na jakikolwiek sposób. O szerokich kompetencjach, mistrzach gładkiej mowy. Co szukają każdego sposobu i chwytają się czegokolwiek, byleby tylko zamieszać w głowie i wygrać walkę bez odczepiana dupy od krzesła. Skuteczne miejscami to było, niestety prawda. Ale gdzie tutaj była radość? Splendor wygranej, przelane pot i krew? No nigdzie, typ taki prowadzi sobie gładkie życie bez trudności fizycznych, nieobarczony brzemieniem ciężkiej pracy. Już bardziej szanował zwykłego farmera albo robotnika, niż takiego kanciarza, liczygrosza czy inną intelektualno-oszukiwańczą mendę. Kurwy, co w niedoli widzą zarobek. We wszystkich tych określeniach i deklaracjach rzecz jasna nie było ani cienia hipokryzji czy sprzeczności. Ani trochę.
- Dobra, koniec pitu-pitu. Jak wygrałem, to zapraszam do wypłacenia wygranej. - Jin stuknął palcami w blat stołu. No, poszedł na to cały mieszek złota więc lepiej niech odda dwa razy tyle. Albo jeszcze lepiej jeszcze więcej. Zgodnie z jego własnymi zasadami, Jinpachi wygrał. Zatriumfował nad przeciwnościami i udzielił poprawnej odpowiedzi. Teraz potrzebował tylko dostać hajs, policzyć go, odliczyć swoją działkę i oddać pracodawcy. Który też chyba powinien zostać odkneblowany i uwolniony. To znaczy w sumie to pal licho go, może go sobie trzymać na krześle albo w piwnicy. Nie no, żarcik. Oczywiście, że nie. Niechaj ich wypuści, rozejdą się i będzie dobrze zanim łańcuch pójdzie w ruch.
0 x
Awatar użytkownika
Yami
Posty: 2438
Rejestracja: 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 24

Re: Karczma "Cicha Przystań"

Post autor: Yami »

Kto wie [ D ]
15/ 15
Maekawa Jinpachi
Misja zakończona powodzeniem
0 x
Gracze gdy zbliża się Han
NEW YAMI THEME
Awatar użytkownika
Jinpachi
Posty: 82
Rejestracja: 29 paź 2021, o 10:06
Wiek postaci: 21
Multikonta: Mujin

Re: Karczma "Cicha Przystań"

Post autor: Jinpachi »

Oczywiście, że miał rację. Jinpachi się nie mylił w takich sprawach jak słuchanie. Jakby się mylił, to orałby zębami ziemię tak mocno, że byłaby gotowa do zasiewu. A ten kanciarz podrzędny zafajdany próbował go zrobić w chuja. Na nieszczęście dla niego, trafił na osobę która w chuja się nie da zrobić łatwo. Wygrał? Wygrał. To w takim razie musiał się teraz wypłacić i żadnych wymówek nei przyjmował. Był już gotów to złańcuchowania całego grajdołka, jakby odmówił. Nic tak nie robiło na brak chęci wypłacenia pieniędzy, jak stworzenie większych kosztów. Ale nie, podał mu sakwę, rzucił przed nim dokładniej. Pracodawca natychmiast rzucił się do "pomocy" w przeliczaniu pieniądza. Jakby nie patrzeć to jego dupsko było nad ogniem, więc i mu najbardziej zależało.
- No, to jak się zgadza to się żegnamy. Dzięki za grę, ale nigdy więcej. Chyba. Oby. - odpowiedział i wyszedł. Tyle ich było widać. Hazard nie był jego mocną stroną, tym bardziej jak nie miał jak widzieć. Kości, mahjong, shogi i inne takie. Jego największe przekleństwo i jego największa cnota faktycznie była cholernym przekleństwem.
- To się nazywa zaufanie do pracownika. Że mu się uda. - był w trakcie przeliczania pieniędzy. To akurat było bardzo łatwe, od kilkanaście numerków, otwory w środku. Brzdęk brzdęk i suma się zgadzała. Pieniążki były jego i miał zamiar wykorzystać je w jedynym słusznym celu - dla siebie.
- Dziękuję. I wzajemnie. I do następnego. - odpowiedział, chowając kiesę do torby i żegnając się tym samym ze swoim pracodawcom. Grał według własnych reguł? Jak Jinpachi, on nie grał na niczyich. Ale kanciarzem nie był, ot używał tego, co miał. Nadal ze słowami jegomościa, zdecydował się opuścić karczmę. Ruszyć, wydać pieniądze. Radować się życiem i nie musieć przejmować się hazardem. Przynajmniej nie w najbliższym czasie.

z/t
0 x
ODPOWIEDZ

Wróć do „Yokukage (Osada Rodu Nara)”

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość