Najmniejsza, a zarazem najbardziej wysunięta na północ prowincja Wietrznych Równin. Antai położone jest nad Morzem Lazurowym i graniczy z Atarashi i Zachodnim Sogen na wschodzie, Midori i Shinrin na południu oraz Sakai i Yusetsu na zachodzie. Prowincja jest w trakcie walk, kiedy to w 394 roku część ich ziem na Półwyspie Antai została zajęta przez ludzi zza Muru i próbując przejąc ziemie Zachodniego Sogen. Ukształtowanie terenu w przeważającej części jest równinne. Ziemiami zarządza klan Kaminari . W południowych sektorach prowincji można znaleźć niewielkie osady Szczepu Kami .
Ayatsuri Yuu
Posty: 715 Rejestracja: 25 wrz 2020, o 14:23
Wiek postaci: 22
Ranga: Ogar
Krótki wygląd: szczupły, delikatnie umięśniony, czarnowłosy, zielonooki
Widoczny ekwipunek: odznaka ninja, duża torba, bandaże na rękach, dwie kabury na broń, duży pojemnik na substancję na ramieniu (pełen piasku), Yakei, płaszcz
Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=8939
Multikonta: Kokuyo Akagane
Post
autor: Ayatsuri Yuu » wczoraj, o 12:49
Zlecenie specjalne - Wojna Światów - C
Oya Arashi Ayatsuri Yuu 11
Oya 10
Ogarniał Cię stres. To zresztą za mało powiedziane, to nie był tylko zwyczajny stres, to był strach. Dwóch przeciwników. A przynajmniej dwóch, których dostrzegłaś. Czy tylko dwie osoby próbowałyby wedrzeć się na teren wciąż należący do klanu Kaminari? Wydawało się to mało jak na taką grupę wypadową, ale może miałaś po prostu szczęście? Albo przygotowali się tylko i szukali dobrego przejścia, a ostatecznie skorzystali z okazji po dostrzeżeniu samotnego dzieciaka? Nie do końca jednak warto było się teraz zastanawiać jaki był konkretnie ich cel, a trzeba było zrobić to, po co zostałaś tu wysłana - wyeliminować zagrożenie dla klanu. A może przy okazji uda Ci się jeszcze uratować bezbronne dziecko? Chłopaczek wydawał się zwyczajnie przerażony, nawet nie próbował się wyrywać, jakby skamieniał ze strachu. Przynajmniej wciąż żył i nawet był przytomny.
Na całe szczęście mogłaś zaatakować wciąż będąc w ukryciu, przez odpowiednie wygięcie wiązki. To dało Ci dodatkową chwilę, podczas gdy pierwszy z mężczyzn już się do Ciebie zbliżał. Całe szczęście, że mógł tylko podejrzewać, że tu jesteś, dlatego poruszał się ostrożnie i dał Ci czas na wykonanie swojej techniki zamiast bezpośrednio wbiec między drzewa. Kto wie, czy paradoksalnie taka strategia bez dbania o własne bezpieczeństwo nie skończyłaby się dla niego lepiej. A nawet jeśli nie dla niego, to dla jego... przyjaciela? kompana? towarzysza broni? Jakakolwiek by nie była ich relacja, pierwsze co dostrzegłaś po wyłonieniu się zza drzewa to jego przerażenie w oczach - trudno się zresztą dziwić, skoro wiązka przeleciała całkiem blisko niego, wbijając się szybko w tego przeciwnika, który stał dalej - i to z taką mocą, że zaraz padł na ziemię z krzykiem i przebitym ramieniem, które od razu zaczęło intensywnie krwawić. Nie był jeszcze martwy, co to to nie, ale z pewnością poważnie go zraniłaś - a co ważniejsze, osiągnęłaś także swój cel, którym było uwolnienie chłopaka.
Wszystko wydarzyło się błyskawicznie, tak że kiedy jeden z przeciwników upadł, chłopiec przez moment nie wiedział co zrobić i dopiero po chwili zawahania ruszył w stronę przeciwną do rzeki, jakby do Ciebie też nie chciał się zbliżyć. A przynajmniej próbował, bo momencie kiedy ruszył, oplątał go różowawy bicz, dochodzący ze strony rzeki. Mimowolne zerknięcie w tamtym kierunku sprawiło, że Twój strach mógł powrócić - po drugiej stronie rzeki stało jeszcze trzech mężczyzn. Środkowy z nich był tuż przy brzegu i to w jego ręce znajdował się drugi koniec bicza. Ewidentnie dopiero tam podbiegł, podczas gdy pozostała dwójka miała do brzegu jeszcze parę metrów. Nie byli bardzo daleko, ale oddzielała ich jeszcze zamarznięta rzeka, której lodowa powłoka ewidentnie nie była tak twarda, by bez problemów po niej biegać. Przeciwnik na ziemi nie zdążył zrobić zbyt wiele, wyraźnie ból go opóźnił, ale zaczął już składać jakąś pieczęć, choć nie byłaś w stanie rozpoznać jaką. Do niego i dzieciaka miałaś jeszcze 5 metrów, natomiast dwa metry za Tobą, trochę po prawej znajdował się ten mężczyzna z kunaiem, którego wcześniej zignorowałaś i wyminęłaś w drodze po chłopca.
Pięciu przeciwników! Jeśli kolejni nie kryli się gdzieś w krzakach czy nie byli na tyle blisko, by dało się tu ich przywołać krzykiem. Mieli znaczącą przewagę liczebną, ale w pobliżu znajdowała się ich tylko dwójka - może z nimi zdołasz sobie poradzić, nim tamci staną się faktycznie zagrożeniem? Tylko zostawała jeszcze kwestia Saito, który już prawie uciekł, a znowu znalazł się w łapskach wroga, przynajmniej metaforycznie. Wyglądało na to, że chłopiec zaraz się rozpłacze, po tym jak w odstępie zaledwie paru chwil zarówno zyskał możliwość ucieczki i został ponownie schwytany. Teraz jednak nie schowałaś się po ledwie pierwszym rzuceniu okiem na wrogów i mogłaś dostrzec szczegół, który wcześniej Ci umknął - zarówno ten leżący teraz na ziemi jak i mężczyzna z biczem mieli na sobie specyficzne maski, w przeciwieństwie do pozostałej trójki.
Ukryty tekst
0 x
Oya
Posty: 54 Rejestracja: 24 lip 2025, o 10:06
Wiek postaci: 19
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Białe włosy, błękitne oczy
Widoczny ekwipunek: -
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11951&p=228005#p228005
Multikonta: Arii, Yuri Uchiha
Post
autor: Oya » dzisiaj, o 02:35
Trafiła. Pierwszy raz mierząc się z przeciwnikiem, nie lubiąc swoich umiejętności trafiła go ciężko raniąc. Jednak jej sytuacja wcale nie była kolorowa. Okazało się, że miała o wiele więcej przeciwników, niż by chciała i niż była gotowa. Jedyne co jej jednak zostało to zadbać o bezpieczeństwo Saito i mieszkańców tej wioski. Miała za zadanie zabezpieczyć ten teren, dlatego poczuła, jak przepływa przez nią fala adrenaliny. -Guargh! - wykrzyknęła niczym dźwięk bojowy. Dziwny bicz ją przeraził, maski na twarzach... Dzicy? Nie mogła tego do końca wiedzieć, w końcu Doko nie mieli dostępu do takich szczegółów.
Nie miała też teraz czasu, żeby nad tym rozmyślać. Nie przejmowała się chwilowo przeciwnikiem, który był za nią, bardziej widziała potrzebę uwolnienia chłopca. Dlatego bez zastanowienia wypluła nagle w kierunku trzymającego go bicza strumień wody, który miał postarać się rozmyć dziwaczną technikę, przy okazji zbliżając się do zgarniającego się przeciwnika z ziemi, który z taką raną za daleko raczej nie zajdzie. Nie pozwoli mu na to. I wpadła w niego z całym swoim impetem uderzając kastetem, który przeładował się nagle chakrą błyskawic. -Uciekaj! - krzyknęła do chłopca, który musiał tym razem uciec. Ona musiała tylko wykończyć swoich przeciwników. Jak tylko dotarła do niego i zderzyła swoją pięść z kastetem z jego twarzą. Odbiła się od jego kolana robiąc fikołka nad nim i prześlizgując się po śniegu za niego. Starając się obserwować ruchy każdego z nich. Ale dzięki temu przerzuceniu się zatokowała również drogę do chłopca, który nie mógł zostać przez nich złapany.
Ukryty tekst
Ukryty tekst
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości