Stanowiąca część Cesarstwa wyspa położona jest na południe od skupiska wysp Kantai, a także na południowy zachód od krajów kupieckich. Na wyspie znajduje się siedziba Rodu Ranmaru , jednak głowa rodu rezyduje na Hanamurze, piastując stanowisko Cesarza. Temperatura panująca na wyspie jest znacznie niższa od tej na Kantai co nad wyraz pokazują góry śnieżne a także licznie występujące wichury. Ludzie zamieszkujący wyspę utrzymują się z polowań oraz połowów.
Kujaku Haruka
Posty: 798 Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11834&p=224917#p224917
Post
autor: Kujaku Haruka » 5 mar 2026, o 21:14
Nagiso to niewielka, uboga wieś leżąca w niższych partiach gór, w miejscu, gdzie strome zbocza łagodnieją w chłodną, wąską dolinę porośniętą gęstym, iglastym lasem. Kilkanaście drewnianych chat krytych grubą strzechą lub gontem ciągnie się wzdłuż jedynej, ubitej drogi, która przez większość roku jest twarda i sucha, a w czasie roztopów zamienia się w błotnisty trakt. Zimy są długie i przenikliwie zimne, a śnieg potrafi leżeć jeszcze wtedy, gdy w niższych krainach dawno kwitną już pola.
Większość mieszkańców żyje z ciężkiej, niewdzięcznej ziemi i lasu. Zamiast ryżu uprawia się tu głównie odporne na chłód zboża: proso, jęczmień, grykę. Na nielicznych, kamienistych polach rosną także rośliny korzeniowe - rzepa, brukiew, nieco kapusty - wszystko, co da się przechować przez zimę w ziemnych jamach i spichlerzach. Tarasy na zboczu są skromne i często bardziej przypominają nieco szersze stopnie skalnego stoku niż prawdziwe pola.
Las daje to, czego nie dają pola: grzyby (suszone na zimę), dzikie jagody i owoce krzewów w krótkim lecie, zioła lecznicze i korzenie, drewno na opał i budowę.
Myśliwi i traperzy zastawiają sidła na zające, dzikie kozy, czasem sarny, a zimą polują na cokolwiek, co zbliży się do wioski. Dla wielu rodzin garść suszonych grzybów i trochę mięsa z pułapki to różnica między pełnym a pustym żołądkiem.
Poranki w Nagiso są chłodne i wilgotne nawet latem; mgła długo snuje się pomiędzy pniami sosen, a dźwięk dzwonków zawieszonych pod okapami domów ginie w szumie lodowatego górskiego potoku. Zimą wioska niemal zlewa się z bielą zboczy - dachy uginają się pod śniegiem, a skrzypienie zamarzniętych desek to jedyny dźwięk poza wiatrem.
Wieczorami życie wioski szybko zamiera. Ludzie zbierają się w najcieplejszych izbach wokół pieców, łatami poprawiają znoszone ubrania i reperują narzędzia. Tylko czasem widać blask ognia przy małej przydrożnej kapliczce, gdzie staruszka-kapłanka pali kadzidła dla lokalnych duchów lasu i gór, prosząc je o ochronę przed lawinami, osuwiskami i wilkami schodzącymi w głód z wyższych partii.
Cesarscy urzędnicy pojawiają się w Nagiso rzadko, zwykle raz na rok. Ich przyjazd jest dla wioski wydarzeniem równie stresującym, co odświętnym. Mieszkańcy zawczasu przystrajają dachy, ukrywają część ziarna i suszonych zapasów, a sołtys - człowiek o popękanych od mrozu dłoniach, kiedy miał nieszczęście niemal zamarznąć w drodze powrotnej z sąsiedniej wioski - stara się przedstawiać wioskę jako biedniejszą, niż jest w rzeczywistości. Każdy zabrany worek zboża oznacza cięższą zimę, a rekrutacja do armii - jedną parę rąk mniej przy wyrębie drewna, orce i odśnieżaniu dachów.
Choć Nagiso leży na uboczu głównych traktów, czasem zapuszcza się tu wędrowny mnich, zmarznięty kupiec szukający schronienia przed burzą śnieżną albo myśliwy z dalszych stron, który zgubił drogę we mgle. Wtedy dzieci z zaciekawieniem gromadzą się przy studni, a dorośli, z pozoru obojętni, przysłuchują się nowinom o świecie na nizinach, który wydaje im się równie odległy, jak nagie, skute lodem szczyty ginące ponad linią lasu.
0 x
Ryū
Posty: 180 Rejestracja: 20 maja 2024, o 00:36
Wiek postaci: 29
Ranga: Kosho
Widoczny ekwipunek: Czerwona maska Tengu. Ryū owinięty jest w minimalne, zużyte ubrania – strzępy ciemnej tkaniny i bandaże, z drobnymi elementami lekkiego pancerza. Z butów to Ryū nosi przede wszystkim tabi wyglądające jak gruba skarpeta z oddzielonym dużym palcem i wzmocnioną podeszwą.
Link do KP: viewtopic.php?p=218937#p218937
GG/Discord: bombel#0351
Multikonta: Mijikuma
Post
autor: Ryū » dzisiaj, o 16:09
Kąciki ust Ryu nieco się unoszą na słowa przyjaciela. Odkąd sięgał pamięcią, to nie Kaede, a Setsuna jest rywalką samuraja niemal na każdej płaszczyźnie. W pojedynkach nigdy nie wybrali faworyta, zawsze dochodziło do impasu - jednego dnia to Ryu zwyciężał, by przy następnej okazji przyznać dominację Setsuny. W tym równaniu nigdy nie ma Kaede - lecz dla przyjaciela nie ma to żadnego znaczenia.
Ruszywszy na śniadanie, Ryu czuje jak burczy mu w brzuchu. Nie ma nic piękniejszego od sowitego śniadania po wyczerpującym treningu! Łapie za pałeczki i tkwi w chwilowym letargu, nie wiedząc za co wziąć się w pierwszej kolejności. Spojrzeniem lustruje napar miso, surową rybę pokrojoną w idealnie równe kawałki i ryż. Ostatecznie decyduje się na proteiny, jednocześnie słuchając przyjaciela z uwagą, w głowie wizualizując sobie ich plan. Ryu dotychczas nie miał okazji zwiedzić wspomnianych wiosek, w pełni zdaje się więc na osąd towarzysza.
- Żebracy i inni włóczędzy potrafią być pomocni. Nikt na nich nie zważa, są jak śmierdzące powietrze dla większości. Łapiesz się za nos z odrazą, ale koniec końców nie zwracasz uwagi, nie szanujesz, że ten odór ma swoje uszy. Zaś cena za uzyskanie informacji co do tych uszu doszło wcale nie musi być wielka. Zbytek dla ciebie, dla kogoś jest fortuną.
Czas podróży mija w spokoju i z pałającą w piersi Ryu radością. Jego poprzednia tułaczka po szlaku również nie była pokonywana w samotności, lecz to zupełnie inaczej móc wędrować z prawdziwym przyjacielem. Każdy świt witamy treningiem, niezależnie od pogody i naszych żądz. Na pewno łatwiej się zmusić do fizycznego wysiłku, jeśli jednemu się nie chciało, to drugi popycha go i motywuje. To zawsze pomaga.
Ryu spotkał na swej drodze wiele patroli. Wyruszywszy ze szkoły, niemal od razu na trakcie napatoczył się na mały oddział, potem im wewnętrzny konflikt w Cesarstwie się zaogniał, tym częściej zmuszony był do małych łapówek. Patrole oczywiście widziały w nim samuraja, lecz co szkodziło wykorzystać argument siły i idącą za nią słuszność podyktowaną w dokumencie upoważniającym patrole do przeszukiwań wszelkich podejrzanych osobników. Wystarczyło poprosić o parę monet i wieczorami życie stawało się piękniejsze, mogąc opłacić ciepłą strawę i dobre sake nie z własnego żołdu. Pierwsze reakcje Ryu były niemal gwałtowne i na skrój nieprzemyślane. Czuł ogromną niesprawiedliwość, która targała jego emocjami, lecz medytacja i godziny treningu mentalnego przyniosły swoje owoce i nie wybuchał złością, sięgając po miecz.
- Niebywałą mądrością jest godzić się z tym, czego zmienić nie możesz, zaś odwagą prawdziwego samuraja to, abyś zmieniał, co możesz zmienić. Mędrcem zaś będziesz, odróżniając jedno od drugiego. - Rzekł kiedyś Kōgen podczas porannych ćwiczeń, zresztą nie raz, to było jedno z jego ulubionych powiedzonek. Zawsze brzmiało jak coś, co mistrz usłyszał, przekształcił na swoje, sparafrazował zachowując istotę sentencji i przyjął jako swoją autorską mądrość. Nikt jednak nie miał serca w ogóle się o to spierać - sensei wypowiadał te słowa z taką wewnętrzną dumą, że nie sposób było się o to spierać.
Przypominając sobie te słowa, dopiero przy pierwszym zetknięciu się z zaistnieniem takiej sytuacji, w pełni pojąc prawdziwość tych słów. Zamiast krwawej jatki, uśmiechnął się pod maską, rzucił groszem i ruszył w dalszą drogę.
Tym razem jednak nawet nie musi chwytać za sakiewkę - najwyraźniej widok nie jednego, a dwóch samurajów jest już nieco bardziej bojaźliwy.
Wioska, do której dotarli, nie wyróżnia się od innych, które zwiedził podczas swojej tułaczki. Płaskie dachy pokryte grubą warstwą śniegu ukrywają tajemnice, po którą przybyli. Ryu wpatruje się w okolicznych mieszkańców, jeśli takowych dostrzega. Czy ich reakcją na ich przybycie jest jedynie niezłomna ciekawość, czy może też lęk, chętnie skrywany w nerwowych uśmiechach? Na pewno dostrzega dzieci. Ich wyglądające zza rogów główki od razu dają się we znaki i Ryu cieszy się na ich widok - jeśli coś się dzieje w wiosce, malcy na pewno o tym mają coś do powiedzenia.
Udają się bezpośrednio do sołtysa Hachiko, którego rekomenduje Kaede. Pospieszyli się przez dróżkę, aż docierają do właściwej chaty, przed którą zaś spotykamy wspomnianą już głowę całej wioski.
- Hachiko-san, miło mi Was poznać, Kaede-san wiele mi o was opowiadał, żeście dobzi ludzie są! - Wita się, kłaniając, patrząc samurajskim spojrzeniem na sołtysa. - Przybyliśmy z daleka. Czy możemy wejść i porozmawiać w środku? - Miłym głosem pyta gospodarza, nie chcąc też, by dalsza rozmowa działa się na otwartej przestrzeni, gdzie nie sposób stwierdzić kto jeszcze przysłuchuje się ich słowom.
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości