Obóz Yuki Mikoto
- Minoru
- Posty: 1323
- Rejestracja: 3 kwie 2019, o 17:58
- Wiek postaci: 30
- Ranga: Sentoki
- Krótki wygląd: Dorosły już mężczyzna o krótko przystrzyżonej brodzie i włosach dość niechlujnie związanych w kucyk.
- Widoczny ekwipunek: - 2 x Torby umieszczone na plecach, przy pasie
- 2 x Katana wisząca u lewego boku
- Kamizelka shinobi - Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4573&p=68391#p68391
Re: Obóz Yuki Mikoto
0 x
Prowadzone misje:
- Tetsu Maji - D Przekleństwo pustyni (Wolna)
- Tsukune - Wyprawa B Zdradzicecki Korikami (Przejęta)
- Arii - Zadanie specjalne C Kress
- Ario
- Martwa postać
- Posty: 2603
- Rejestracja: 18 maja 2020, o 10:21
- Wiek postaci: 22
- Ranga: Sentoki
- Krótki wygląd: Pomarańczowo-włosy chłopak, noszący na plecach płaszcz z znakiem Kropli.
- Widoczny ekwipunek: Na plecach ma duży, dziwny plecak, a na jego barku spoczywa czarna salamandra w zółte kropki.
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=8554
- GG/Discord: Boyos#3562
- Gōsui
- Posty: 230
- Rejestracja: 14 maja 2025, o 17:32
- Wiek postaci: 26
- Ranga: Strażnik
- Krótki wygląd: Jak ma avku
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=223791#p223791
- Multikonta: Shīrōdo
Re: Obóz Yuki Mikoto
Po zakończeniu mojego udziału obustronną zgodą, zarówno moją jak i dowodzącego tym przedsięwzięciem, co do tego, że misja ta zwyczajnie przerosła moje zdolności wróciłem do obozu.Od samego wejścia kierowałem się prosto do głównodowodzącej obozem w celu zdania raportu... Przynajmniej podjęcia próby ponieważ pieczęć która została na mnie nałożona nie została zdjęta. Czy to rozumiałem? Poniekąd. Czy akceptowałem niekoniecznie ale przy odrobinie szczęścia niedługo może sama zniknie.
Tak więc skierowałem się do namiotu tam prosząc o pozwolenie na audiencję, a gdy ta została mi udzielona poinformowałem o swoim powrocie który wyniknął z tego, że zarówno ja jak i finalnie Arii uznaliśmy że moje zdolności są za małe by kontynuować tę "wycieczkę" Następnie wystawiając na wierzch język poinformowałem, że nie jestem zdolny do składania raportu ponieważ została nałożona na mnie pieczęć przez człowieka z cesarstwa. Nie znałem też specjalnie wszystkich warunków jej działania, mianowicie czy zablokowane zostały tylko kwestie które znałem przed pieczęcią ale tak też obstawiałem więc dalej poinformowałem, że spróbuję opisać wydarzenia które miały miejsce po jej nałożeniu unikając tematów związanych z umiejętnościami sojuszników w potyczce z bandytami gdyż pamiętałem że te miały zostać zablokowane. Zresztą nie byłoby za bardzo co opowiadać bo umiejętnościami to co widziałem ciężko było nazwać.
Jeśli była potrzeba bez oporu zrzekłem się odznaki i rangi, a nawet zgodziłem się na dłuższe przesłuchania mające na celu zbadanie warunków działania pieczęci i powolne wydobycie wszelkich informacji które dało się wydobyć. Na koniec miałem zamiar odejść i zająć się swoimi sprawami.
0 x
- Ario
- Martwa postać
- Posty: 2603
- Rejestracja: 18 maja 2020, o 10:21
- Wiek postaci: 22
- Ranga: Sentoki
- Krótki wygląd: Pomarańczowo-włosy chłopak, noszący na plecach płaszcz z znakiem Kropli.
- Widoczny ekwipunek: Na plecach ma duży, dziwny plecak, a na jego barku spoczywa czarna salamandra w zółte kropki.
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=8554
- GG/Discord: Boyos#3562
Re: Obóz Yuki Mikoto
Fabuła
Gosui
Powrót w drugą stronę był trochę prostszy. Po pierwsze, nie musiałeś już tak bardzo uważać, a po drugie - znałeś drogę i bez problemu wiedziałeś, gdzie masz iść. W związku z tym, gdy nastał świt, dotarłeś do Obozu Mikoto i wylegitymowałeś się bez problemu na bramie. Byłeś znany, tak więc nie było większego problemu z poruszaniem się i dotarciem do namiotu w którym przebywała Hoshi. Twoja misja była dość tajna, tak więc żaden ze strażników nie wpadłby na pomysł, że wracasz, a raczej dezerterujesz z czegokolwiek, bo na niczym oficjalnie w sumie nie byłeś.
Było dość wcześnie i obóz się dopiero przebudzał, ale znając życie, Generał Zarządzająca była już na posterunku. No i za dużo się nie pomyliłeś. Dotarłeś do wejścia, po czym zgoda na audencje została Ci bez problemu przydzielona, bo...tak naprawdę byłeś pierwszy.
Tym razem Hoshi była sama w namiocie, bez swojej asystentki.
- Oh? A kto tak wcześnie przych... - po czym jak spojrzała na Ciebie, całego ubrudzonego w jakichś strzępkach kleju czy mazi, ale przede wszystkim samego, to baba zrobiła się momentalnie blada. - O matko...nie...nie mów że...co się stało, Gosui?
Hoshi Yuki - klik
Kodari Hoshigaki - klik
Mikoto Yuki - klik
0 x
- Gōsui
- Posty: 230
- Rejestracja: 14 maja 2025, o 17:32
- Wiek postaci: 26
- Ranga: Strażnik
- Krótki wygląd: Jak ma avku
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=223791#p223791
- Multikonta: Shīrōdo
Re: Obóz Yuki Mikoto
Skierowałem się od razu do przełożonych głównie dlatego, że nie miałem sobie nic do zarzucenia. Formalnie jeszcze niedawno byłem zwykłym Dōko któremu z dnia na dzień podniesiono range i wysłano na tajną ważną misję u boku paru całkiem randomowych osób. Co prawda nie szło najgorzej choć miałem świadomość że moje umiejętności mogą okazać się niewystarczające by przyczynić się do powodzenia tego zadania, a wręcz całkowicie odwrotnie... Może gdybym nie musiał walczyć w pojedynkę za cały zespół z rabusiami na początku wyglądało by to inaczej ale teraz i tak było już za późno.
Czy nazwałbym siebie dezerterem? Otóż oczywiście, że nie. W końcu dezercja to przestępstwo w postaci samowolnego opuszczenia jednostki wojskowej lub pozostawania poza nią, z zamiarem uchylania się od służby wojskowej. Ja z kolei nie odszedłem sam z siebie bo dostałem do tego błogosławieństwo od dowódcy oddziału Widmo. Ponadto kierowało mną wyłącznie dobro misji. Miała ona zbyt wielkie znaczenie by przez własne rozdmuchane ego narażać ją na porażkę.
Niestety na drodze do uczciwego ocenienia moje osobie stawała pewna pieczęć nie pozwalająca mi w pełni korzystać z prawa do obrony. Jednak wierzyłem w to, jak to zwykli mawiać prości ludzie "Prawda sama się obroni".
Gdy znalazłem się już w namiocie należącej do Generał Głównodowodzącej skłoniłem się lekko, a widząc jej trakcie ma mój widok ostrożnie uniosłem obie dłonie ku górze dając jej znał aby ochłonęła. Na mojej twarzy wciąż malował się ten sam niezmienny uśmiech. Hoshi-sama, spokojnie. Sądząc po twojej reakcji mogę stanowczo zaprzeczyć takiemu przebiegowi zdarzeń. Dałem jej chwilę na dwa głębsze wdechy by się uspokoiła opuszczając dłonie luźno wzdłuż ciała. Bardzo uważnie się też przyglądałem jej osobie będąc ciekaw czy Ona cokolwiek śpi. No i do tego jeszcze bardzo zaciekawiło mnie to jak niewielką wiarę pokładała w ten zespół. Rozumiem oczywiście twoje zaskoczenie moją wizytą dlatego za pozwolę sobie przejść do rzeczy. Po początkowych trudnościach oceniłem swoją osobę na niewystarczającą jednocześnie zwiększającą ryzyko porażki. Po przedstawieniu moich obaw osobie dowodzącej ta zgodziła się na mój powrót, sama, wraz z pozostałymi ruszyła dalej. Liczyłem, że będę mógł zdać raport z dotychczasowych wydarzeń jednak osoba dowodząca użyła zdolności która skutecznie nie pozwala poruszać tych tematów. Nie znam dokładnie warunków jej aktywacji wobec czego mogę spróbować opisać wydarzenia w przypadku rozkazu ale może mi to zostać utrudnione. Wyjaśniłem po krótce tyle ile zdawało mi się, że mogłem wyjawić unikając aktywacji pieczęci. Dodatkowo wspominając o zdolności, specjalnie nie używając słowa "techniki", pokazałem język licząc, że Hoshi-sama zrozumie o jaką zdolność mi chodziło.
0 x
- Ario
- Martwa postać
- Posty: 2603
- Rejestracja: 18 maja 2020, o 10:21
- Wiek postaci: 22
- Ranga: Sentoki
- Krótki wygląd: Pomarańczowo-włosy chłopak, noszący na plecach płaszcz z znakiem Kropli.
- Widoczny ekwipunek: Na plecach ma duży, dziwny plecak, a na jego barku spoczywa czarna salamandra w zółte kropki.
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=8554
- GG/Discord: Boyos#3562
Re: Obóz Yuki Mikoto
Fabuła
Gosui
Kiedy uspokoiłeś Hoshi, powiedziałeś jej, że sam zrezygnowałeś z misji, a co więcej, dostałeś na to przyzwolenie swojego dowodzącego. Hoshi patrzyła nadal na Ciebie osłupiała, trochę tak, jakby pierwszy raz znalazła się w podobnej sytuacji. Finalnie cicho westchnęła i podeszła do Ciebie. Opowiadając historię, jaka się wydarzyła, czułeś że możesz balansować na granicy tego, by pieczęć się nie uruchomiła, jednak na Twoje szczęście, nic takiego się nie stało.
- Pokaż mi tę pieczęć. - powiedziała Generał Zarządzająca, zaglądając Ci później tam, gdzie ona się znajdywała. Kobieta podrapała się po głowie. - Rozumiem. A czemu nie ściągnął Ci jej w momencie jak się rozstawaliście? To trochę dziwne, że z jednej strony Cię "zwolnił" z misji, a z drugiej zostawił pieczęć. Nie odpowiadaj na to jednak. - odsunęła się od Ciebie. - Muszę sprowadzić tutaj eksperta od pieczęci. Przez ten czas...idź do łaźni i niech się Tobą trochę zajmą, a ja przemyślę co z tym faktem zrobić. Odpocznij u siebie, poślę po Ciebie Akio-chan. - powiedziała.
Cokolwiek robiłeś przez ten czas, dopiero pod wieczór zostałeś odnaleziony przez Akio i poproszony byś stawił się z powrotem do namiotu. Tym razem w środku oprócz Hoshi i Akio była jeszcze Mikoto, która siedziała z nogą założoną na nogę i mieszała w filiżance herbatę. Gdy spojrzała na Ciebie wydawało Ci się, że...nie jest zadowolona obrotem sytuacji, lecz w żaden sposób nie komentowała tego. Przynajmniej narazie.
Wtedy tez ujrzałeś starszego mężczyznę, z długą brodą i obładowanego różnymi zwojami. Siedział narazie daleko, przyglądając się całej tej sytuacji.
- To jest Pan Date z Ryuzaku. - Hoshi wskazała delikatnie dłonią na mężczyznę, który skinął na to głową. - Usiądź proszę Gosui-san.
Pan Dante wtedy podszedł do Ciebie.
- Witaj, proszę pokazać mi pieczęć. - poinformował Cię, po czym jak zerknął na nią, to trochę się skrzywił. - Rozumiem...to jest dość problematyczna pieczęć. Nie wiem, czy chcę się podejmować jej zdejmowania. - cicho westchnął. - Prościej byłoby odciąć język i przyszyć nowy, niż z tym się bawić. - Dante odwrócił się do Mikoto. - Pieczęć zapamiętuje sygnaturę chakry osoby, która nakładała mu pieczęć. Mogę spróbować zmienić lokalizację pieczęci na obiekt nie będący pacjentem, ale istnieją zagrożenia. Możliwe są uszkodzenia pamięci, w tym że część wspomnień pacjenta przemigruje wraz z pieczęcią. Nie mówię o ostatnich kilku dniach, tylko o całym życiu. W skrajnym przypadku, osoba taka może nie wiedzieć kim jesteście i co tu robi, a co więcej - kim sama jest. Jeżeli zgodzicie się na taki zabieg, to będzie to bardzo kosztowne.
Mikoto cały czas trzymała swoją kamienną twarz, a Hoshi spojrzała na nią pytająco.
- Dziękuję Date-san. - powiedziała, po czym przestała mieszać herbatę i stuknęła parę razy łyżeczką. - Gosui-san, bardzo proszę, powiedz mi czy misja jest zagrożona. Od tego będzie zależeć moja decyzja.
Hoshi Yuki - klik
Kodari Hoshigaki - klik
Mikoto Yuki - klik
0 x
- Gōsui
- Posty: 230
- Rejestracja: 14 maja 2025, o 17:32
- Wiek postaci: 26
- Ranga: Strażnik
- Krótki wygląd: Jak ma avku
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=223791#p223791
- Multikonta: Shīrōdo
Re: Obóz Yuki Mikoto
Po tym jak zostałem wstępnie wysłuchany pojawiły się pytania i wątpliwości co dało się nie tylko usłyszeć ale i zauważyć w Generał Zarządzającej. Nie było to dla mnie zaskoczeniem. W końcu sam byłem zaskoczony, że pieczęć nie została ze mnie zdjęta. Osoba zarządzająca musiała mieć swój powód. Tak chciałem odpowiedzieć i tak bym odpowiedział gdyby nie to, że owej odpowiedzi miałem nie udzielać. Skinąłem więc tylko głową po czym udałem się do swojego domu aby odświeżyć się, złapać oddech i przemyśleć parę spraw.
Pod wieczór gdy siedziałem spokojnie pijąc sobie w domu zieloną herbatę zostałem wezwany ponownie. Nie zwlekając odstawiłem na wpół pełny kubek i w milczeniu ruszyłem za dziewczyną. Na miejscu oczywiście przywitałem się ukłonem z wszystkimi zebranymi jak i wykonywałem polecenia. Nie miałem powodu by nie ufać przełożonym, ani sam nie miałem nic do ukrycia więc nie było ku temu przeciwwskazań.
Niezadowolenie na twarzy Mikoto także było zauważalne, a nieprzyjemna atmosferą jaka panowała w namiocie widoczna była gołym okiem. Mimo to udawałem, że tego nie dostrzegam. Nie wzruszyło mnie nawet specjalnie wspominanie o tym, że mogę utracić pamięć. Głównie dlatego, że nie dopuszczałem do takiej ewentualności.
Mikoto-sama, zagrożenie zawsze istnieje w naszym zawodzie jednak uważam że od momentu mojego powrotu zagrożenie zmalało w końcu jesteśmy tak silni jak nasza najsłabsza strona. Odpowiedziałem z nadzieją, że ponownie pieczęć się nie aktywuje, a sens moich słów dotrze do najważniejszych osób w obozie. Bo nie specjalnie wiedziałem jak inaczej mam im powiedzieć, że większe zagrożenie dla misji było gdy jeszcze uczestniczyłem w tym zadaniu z racji za małych umiejętności, dodatkowo jako mniej liczy oddział mieli większą szansę na uniknięcie wykrycia przez nieprzyjaciół... Ale jeśli ta odpowiedź nie wystarczy to spróbuję oczywiście wyjaśnić to trochę dosadniej unikając konkretnych imion, stosując zamiast nich tryb bezosobowy.
0 x
- Ario
- Martwa postać
- Posty: 2603
- Rejestracja: 18 maja 2020, o 10:21
- Wiek postaci: 22
- Ranga: Sentoki
- Krótki wygląd: Pomarańczowo-włosy chłopak, noszący na plecach płaszcz z znakiem Kropli.
- Widoczny ekwipunek: Na plecach ma duży, dziwny plecak, a na jego barku spoczywa czarna salamandra w zółte kropki.
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=8554
- GG/Discord: Boyos#3562
Re: Obóz Yuki Mikoto
Fabuła
Gosui
Atmosfera w namiocie była napięta. Było to czuć bez problemu więc nikt nawet nie udawał, że sytuacja jest prosta. Mikoto, co więcej, chyba pomału zaczynała być zmęczona problemami, które dostarczali jej podopieczni. Czy jednak nie od tego była...najwyższą dowódczynią obozu?
- Rozumiem. - powiedziała, gdy udzieliłeś jej odpowiedzi. - Nie podoba mi się fakt, że sami decydujecie kto się nadaje do jakiej misji. Ciężko mi uwierzyć, że Hoshi-san źle dobrała oddział do trudności tej operacji, jednak nawet ona mogła popełnić błąd. Nie ma ludzi nieomylnych. - wtedy spojrzała na Ciebie tak, że...nie chciałbyś by więcej w ten sposób na Ciebie patrzyła. - Nawet jeżeli popełniła błąd, jeżeli teraz w naszym obozie Shinobi będą sami na misjach ustalać czy się jej podejmują, czy może wolą się wycofać, to daleko nie zajedziemy. Liczyłam na dużo większą skrupulatność w Twoim przypadku, tym bardziej, że Hoshi-san dała Ci awans, na który nie zasługiwałeś. W tym przypadku akurat ambicja nie popchnęła Cię w dobrym kierunku. Trudno, jest to najwidoczniej wszystko wliczone w nasz zawód. - napiła się herbaty. - Z jakiegoś powodu Arii nie zdjął Ci tej pieczęci, a to oznacza, że w tej historii coś się nie zazębia. Nie mniej, to rozstrzygniemy w momencie, gdy wrócą z misji. Na ten moment, Date-san, nie będziemy usuwać pieczęci. Dziękuję za Twoje przybycie. - kobieta dźwignęła się na nogi. - Odprowadzę Cię do bramy.
- Oczywiście, Mikoto-dono.
Nim jednak Mikoto wyszła z namiotu, obejrzała się w kierunku Hoshi i delikatnie skinęła głową. Potem opuściła obóz wraz z dziwnym mężczyzną. Hoshi cicho westchnęła.
- Jakbyś tego nie ubrał w słowa, przykro mi Gosui-san, że tak wyszło. Wiem, że Tobie też jest przykro, więc nie przedłużajmy tego co musi nastąpić. - Hoshi przeszła za stół, po czym wyciągnęła rękę w Twoim kierunku. - Potrzebuję, byś zwrócił mi medalion, Gosui-san. Od tej chwili zostajesz zdegradowany z rangi Shinobiego.
Słowa te mogły zabrzmieć niczym wyrok, jednak Hoshi kontynuowała.
- Niestety, po tym co zaszło, plus problem z pieczęcią, który został spowodowany, sprawił, że nadużyłeś mojego zaufania. Niestety, nim dopuszczę Cię do kolejnych misji, degraduję Cię do rangi Straży. - mogłeś nie wiedzieć, co to dokładnie oznacza, dlatego Hoshi śpieszyła z wyjaśnieniem. - Cały czas jesteś wojownikiem Obozu Mikoto, w tym podlegasz pod Ryuzaku, ale nie masz oficjalnej rangi Shinobi. Jesteś strażą. Wiem, że posiadasz bardzo duży wachlarz możliwości i umiejętności, jednak z jakiegoś powodu się pogubiłeś. Chcę, byś najpierw odnalazł siebie, nim wrócisz do pełnienia służby jako Shinobi. - kobieta mimo tego, co zaszło, starała się być delikatna jak mogła. - Odnajdź siebie, zdobądź zasługi w straży, wykonaj kilka misji, a gdy będziesz gotowy, to wróć do mnie. Porozmawiamy wtedy o Twojej przyszłości.
Ukryty tekstHoshi Yuki - klik
Kodari Hoshigaki - klik
Mikoto Yuki - klik
0 x
- Gōsui
- Posty: 230
- Rejestracja: 14 maja 2025, o 17:32
- Wiek postaci: 26
- Ranga: Strażnik
- Krótki wygląd: Jak ma avku
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=223791#p223791
- Multikonta: Shīrōdo
Re: Obóz Yuki Mikoto
Decyzja jaka zapadła nie należała do tych które były mi obojętne. Nie widziałem swojej winy w tym co zaszło, a wręcz przeciwnie. Moim zdaniem decyzja została podjęta by przyczynić się do zwiększenia szans powodzenia powierzonego zadania. Nie było też sprzeciwu ze strony osoby dowodzącej na misji, a pomimo tego zastosowano wobec mnie karę jak gdybym doprowadził do porażki!
Na krótki moment mięśnie na mojej twarzy drgnęły chcąc zrzucić przywdzianą maskę uśmiechu i wykrzywić jej oblicze w grymas gniewu i niezadowolenia. Było to jednak tylko jedno krótkie drgnięcie. "Życzliwy" uśmiech pozostał do samego końca na swoim miejscu, nawet gdy oddałem zgodnie z rozkazem swoją odznakę. Następnie ukłoniłem się w geście pożegnania i bez słowa ruszyłem do wyjścia czując, że gdybym miał tam stać dalej i słuchać tego pierdolenia mógłbym jednak nie wytrzymać.
Więc lepiej zginąć i pociągnąć za sobą cały oddział? I niby ona jest lepsza od Waneko? Pierdolenie. Jeszcze wam pokaże... Głos w mojej głowie rozbrzmiał niczym grzmot rozdzierający granatowe, nocne niebo w dolinie i poniósł się echem tak, że z twarzy zniknęła moja maska. Zbyt dużo siły kosztowało mnie utrzymywanie na wodzy emocji w namiocie.
Wbiłem pełny gniewu wzrok w drogę przede mną całkowicie ignorując ludzi których mijałem. Oni wszyscy są tylko przeszkodą, pierdoloną przeszkodą. Powinniśmy zostać u boku Ayako-sama... kurwa...
Mijając jakąś skrzynkę gdy skręciłem już do siebie wymierzyłem w nią kopniaka wyładowując część emocji jakie zaczęły mną targać jednak potrzebowałem tego. Zatrzymałem się spoglądając na jabłka które się z niej wysypały i zaciskając mocniej pięści wziąłem głęboki wdech powstrzymując chęć zgniecenia i wdeptania w ziemię biednego, niczego nikomu winnego owocu. Wypuściłem powoli powietrze ustami, a w głowie zaczął kiełkować mi pewien pomysł. Stałem tak chwilę wgapiając się w owoc, a następnie ruszyłem dalej omijając swój dom i kierując się dalej.
z/t
0 x
- Ario
- Martwa postać
- Posty: 2603
- Rejestracja: 18 maja 2020, o 10:21
- Wiek postaci: 22
- Ranga: Sentoki
- Krótki wygląd: Pomarańczowo-włosy chłopak, noszący na plecach płaszcz z znakiem Kropli.
- Widoczny ekwipunek: Na plecach ma duży, dziwny plecak, a na jego barku spoczywa czarna salamandra w zółte kropki.
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=8554
- GG/Discord: Boyos#3562
Re: Obóz Yuki Mikoto
Wynagrodzenie za Kampanię dla Gosui: Edit:
- Gosui: 70 PH za zagrożenie pomiędzy misją B i A + 10 PH bonusu jakościowego + 78 PH bonusu za 36 kolejek (bonus za linijki) => 158 PH
Minoru: 170 PH
Nie otrzymujemy Ryo. Postów nie można rozliczyć fabułą. Całe wynagrodzenie jest przekazane tutaj.
0 x
- Arii
- Posty: 2148
- Rejestracja: 3 cze 2022, o 11:19
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogō
- Krótki wygląd: -na prawym ramieniu wytatuowana sznyta gita
-krótka bródka - Widoczny ekwipunek: * Dwie opaski z dziwnymi symbolami na nadgarstkach
*Duża Torba
*Manierka - Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=10504
- Multikonta: Yuri
Re: Obóz Yuki Mikoto
Wstał z kolan oddychając głęboko. Stał chwilę nad Shinsem i Yattą, po czym przyłożył dłoń z wylatującą chakrą do swojej klatki piersiowej. Jego rany zaczęły się zasklepiać. Robił to z przymkniętymi oczami. Jego umiejętności pozwoliły mu w kilka minut doprowadzić ich do stanu sprzed walki. Mogli ruszać w drogę powrotną, która trwała o wiele dłużej niż przejście przez granicę Atarashi - musieli uważać na to co może się wydarzyć co zajazd, osadę. Nie mogli zostać nakryci z trupem Generała, dlatego zadbali o to, aby konie zostawały w ukryciu, kiedy oni odpoczywali. Podróż była długa i męcząca, ale ostatecznie udało im się przedrzeć przez granicę i wystrzelić jak z procy do Hachimantai, gdzie zamierzali zakończyć swoje zadanie. -Nie zwalniamy! Nie mamy już na to czasu!- wydał polecenie samemu strzelając lejcami konia.
Ostatecznie pojawili się przed bramą Hachimantai, gdzie pokazał swój medalion od Kodari'ego. Zatrzymali się przed namiotem, zeskoczył z konia i ruszył do namiotu, strażnicy rozstąpili się przed nimi i ten od razu omiótł wnętrze za najbliższą osobą, która mogła by poinformować o ich powrocie. Nie musieli szybko czekać na żadną reakcję, machina na nowo ruszyła a przed nimi pojawiła się Yuki Hoshi, której delikatnie się ukłonił. -Hoshi-san, miło ciebie widzieć.- zaczął i spojrzał się na jej przyboczną. Nie zamierzał ryzykować. -Zanim zaczniemy, proszę wezwać Mikoto, wszystko co zostanie tutaj powiedziane jest najwyższej wagi.- przymknął oczy i westchnął. -Dodatkowo proszę powiadomić Masahiro-dono o powrocie Uchiha Yatty.- wskazał otwartą dłonią na rudzielca. -Będzie to dziwna prośba, ale wszystkie kobiety w obrębie minimum pół kilometra powinny zostać oddalone od tego namiotu. Mężczyzn proszę przesunąć o dwieście metrów. Ochroną tego namiotu w tym momencie zajmę się ja.- spojrzał się kobiecie prosto w oczy. Nie żartował z tymi żądaniami. Nie poruszy żadnej ważnej kwestii jeżeli nie zostanie to mu zapewnione. Wiedział, że Głównodowodząca domyśli się, że nie są to byle jakie prośby i potrzeby - domyśli się powagi sprawy.
-Cieszę się, że Gosui dotarł z powrotem cały i zdrowy do obozu i zdał wam... cokolwiek tylko mógł.- zwrócił uwagę na nałożoną pieczęć, jeżeli tutaj był to na pewno postarał się o ściągnięcie jego pieczęci... Ale Arii wiedział, że było to bardzo trudne i praktycznie niemożliwe bez konsekwencji na ciele celu. -Ta dwójka... Yatta-san, jest Kogo Uchiha. Wykonywał zadanie inflirtacyjne na terenach dzikich. Ale to wytłumaczę już za chwilę. Mizami-san jest kupcem, u którego się zatrudniliśmy, żeby przejść niepostrzeżenie na tereny objęte jurysdykcją Dzikich.- Arii odwrócił się Mizamiemu prosto w twarz, zasłaniając Yuki i prawą ręką sięgając do rękojeści jednego z ostrza. -Nie mówiłeś, że znasz Yuki Hoshi za czasów Kropli?- nie mógł sobie pozwolić na ponowną pomyłkę, nie tym razem. Mimo, że kupczyk był potężnym wsparciem podczas ucieczki z Atarashi... Nie pozwoli znowu nikogo tutaj zranić.
Jeżeli jednak nic takiego się nie stanie poprowadzi rozmowę dalej. -Razem z Minoru, Osamu, Gosuiem, Shinsem przedostaliśmy się z portu Shinkai przez granicę, gdzie strażnicy wydali Mizamiemu za przysługę przejścia ówczesną księżniczkę Dzikusów, która w późniejszym etapie okazała się szpiegiem klanu Mateki. Tutaj jednak bez Mikoto nie mogę mówić dalej, sprawa jest naprawdę nagląca. Nie udało nam się pochwycić żywego Generała, ale mamy jego ciało ze sobą, przez pogodę na zewnątrz jest dobrze zachowane, jak na truchło. Sądzę, że klan Yamanaka nie powinien mieć problemu z odczytaniem jeszcze jakiś informacji.- tutaj przerwał. Następne informację i przebieg zadania może zostać opisany dopiero przed Mikoto albo sam na sam z Hoshi. Rzeczy, które mają nadejść raport o Yokai, Harpich Wiedźmach, Gejszach... Sprawy były delikatne i zabezpieczenie, o które poprosił miało to umożliwić, żeby nie musieć bawić się w chodzenie na około.
0 x
- Shins Hyo
- Posty: 433
- Rejestracja: 12 gru 2023, o 07:02
- Wiek postaci: 30
- Ranga: Wyrzutek D
- Krótki wygląd: Shins ubrany jest w czarny strój zasłaniający większość jego ciała. Widoczne są jedynie niebieskie oczy.
- Widoczny ekwipunek: Wielki Kunai na plecach
Płaszcz - Link do KP: viewtopic.php?p=213621#p213621
- GG/Discord: shintarguar
Re: Obóz Yuki Mikoto
Poprzedni temat: viewtopic.php?p=237476#p237476
Powrót z misji zajął mężczyznom więcej czasu, niż przybicie do miasta. Musieli kluczyć by uniknąć złapania, ukrywać swoje ślady. Uważać na czające się gdzieś potwory. I musieli ukrywać ciało generała, które taszczyli ze sobą by oddać je Mikoto do przebadania. Na szczęście dla wszystkich nie spotkało ich w czasie tej podróży nic ciekawego. A gdy dotarli do obozu miał się rozegrać ostatni akt tej przygody.
Tym razem wejście do obozu było prostsze. Prostsze okazało się również dotarcie do namiotu. Rozpoznano ich i wpuszczono bez kolejki (gdyby musieli stać z rozkładającym się ciałem generała mogliby wzbudzić niemałe zainteresowanie), by mogli zdać swój raport. Hyo wniósł ciało generała i położył je przed Hoshi, gdy ta kazała im złożyć meldunek. Za jego złożenie był odpowiedzialny Arii - nie tylko dlatego, że był człowiekiem stąd, ale przede wszystkim dlatego, że przewodził całej wyprawie.
Raport Ariego był... no, nazbyt ostrożny. Shins aż przewrócił oczami. Okej, Arii miał powody by zachować szczególną ostrożność, ale jego żądania wydały mu się nazbyt oderwane od rzeczywistości. Z resztą, niech robi jak chce, tak w zasadzie większa część raportu tyczy się głównie spraw Rebeliantów, sam Hyo nie był tym nazbyt zainteresowany. Szczęśliwie jego samego przysługi wobec Gejsz ominęły. I niech tak już zostanie.
"Pfff..." - wydobył z siebie, gdy usłyszał, że Arii oczekuje oddalenia wszystkich na pół kilometra od namiotu - "O, to na pewnie nie zwróci niczyjej uwagi. Nikomu nie przyjdzie do głowy, że akurat teraz warto podsłuchiwać" - nie mógł się powstrzymać od sarkastycznego komentarza. Ostrożność ostrożnością, ale nie ma co popadać w śmieszność - "Z resztą, większość tematów będziesz mógł omawiać jak chcesz, przy kim chcesz i komu chcesz, ale jeden temat absolutnie tajemnicą nie jest i być nie może" - tak, chodziło o harpie. Nie ma mowy, by Shins o tym nie opowiedział publicznie. To problem znacznie gorszy, niż wojna i najazd Dzikich - "Harpie są problemem, który dotknie wszystkich, a szczególnie cywilów. Nie wolno go ukrywać" - tutaj zwrócił się bezpośrednio do Hoshi i ludzi będących w namiocie (o ile jeszcze nie wyszli) - "W trakcie podróży natknęliśmy się na jakieś stwory. Dzicy nazywają je harpiami. Są bardzo niebezpieczne, żywią się mięsem żywych istot. Atakują tylko samców. Wliczam w to także mężczyzn. Mają jakieś dziwne zdolności, jakieś genjutsu, które działa i na ludzi i na zwierzęta. Na naszych oczach zażynały nasze konie, a one nawet nie zarżały. My mieliśmy kogoś, kto nas przed nimi ostrzegł, ale ludzie, którzy nie będą mogli ich wyczuć są skazani na pewną śmierć. Śmierć, której nawet nie będą próbowali się przeciwstawiać. Ponoć ich zdolności nie działają na kobiety, musicie sformować oddziały kunoichi, które będą się specjalizowały w walce z nimi. One już tu lecą. W sensie zza muru do krain, które znamy" - na tym zakończył swój wywód. Wiedział, że jego słowa były dziwne i sprawiały wrażenie szalonych. A wiele więcej nie wiedział, więc i tak nie miał nic do dodania.
Ukryty tekst
0 x
- Nizan
- Posty: 315
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=231394#p231394
- GG/Discord: boyos
Re: Obóz Yuki Mikoto
Kampania przeciwko Dzikim
Arii,Gosui, Shins,Osamu,Minoru- Gōsutoburanchi, Oddział Widmo
Gdy tylko Arii z Shinsem dostali się do środka namiotu, mieli pełną przestrzeń do tego by powiedzieć co im się przytrafiło. No i, rzeczywiście tak zrobili. Arii dosłownie odrazu chciał, by pojawiła się Mikoto i to jej zdać raport... tylko po to, by zaraz w dalszej kolejności powiedzieć, że wszystkie kobiety miały zostać oddalone od tego miejsca. No, a co lepsze - nie tylko kobiet, ale też i mężczyzn, chociaż tych o jedyne 200 metrów. Hoshi zrobiła oczy, jakby Arii zaczął mówić w jakimś innym języku, a Akio, która przysłuchiwała się temu z trochę dalej, przestała układać papiery co zwykła robić i także zdziwiła się na tę dziwną prośbę.
Hoshi jednak nie przerywała, bo rzeczywiście, raport Ariiego wyglądał dokładnie tak, jak powinien wyglądać raport osoby, która w trzy dni przeszła wszystkie te przygody, które przeszła. Opowiedział o Gosuiu, o Yattcie, o Mizamim, zagaił o kroplę, a następnie opowiedział w miare po krótce przebieg całej historii. Na sam koniec zapewnił, że mają ciało Generała i może udałoby się jeszcze coś z niego odczytać. Hoshi wyjrzała zza Ariiego, spoglądając na ciało przerzucone przez konia, po czym wróciła do nich wzrokiem i... wtedy odpalił się z kolei Shinsu.
Chłopak zaczął mówić nie tyle o przebiegu całej potyczki czy trasy, a wręcz skręcił w drugą stronę. Zdał raport o dziwnych stworach, które nazywały się Harpiami i poinformował o tym, że są one realnym zagrożeniem. Chciał też, żeby po ludzku poinformowac ludzi, by Ci na nie uważali. Przynajmniej tyle mogli zrobić, na ten moment.
Yatta widząc co się dzieje, nie zabrał głosu, a jedynie pomachał Hoshi, dając jej czas, by ta przetrawiła wszystko to, co usłyszała.
- Brzmi, jakbyście przeszli naprawdę piekło. - skomentowała krótko, nabierając powietrza w usta. - Zacznijmy po kolei. Czy ktoś jest z Was ranny, czy ktoś potrzebuje nagłej pomocy medycznej? - zapytała, jednak to było raczej pytanie retoryczne, bo Arii był medykiem i Hoshi o tym doskonale wiedziała, jednak nadal, to, co chciała przede wszystkim, to zagwarantować Wam bezpieczeństwo. - W porządku. Mikoto-sama tutaj nie ma. Jest w Sarufutsu i wróci dopiero za trzy dni. - przekazała, po czym popatrzyła zdziwiona na Ariiego. - Nie wiem co się wydarzyło, ale... nie mogę oddalić kobiet i mężczyzn z obozu czy namiotu. Mamy tutaj mnóstwo procesów, które muszą być obsługiwane non stop. Jeżeli odeślę kucharkę, to obóz będzie głodny. Jeżeli odeślę budowniczych, to nie będzie się rozwijać obóz. Nie ukrywam, że jest to bardzo... specyficzna prośba, Arii-san, ale napewno w tym momencie nie mogę jej spełnić. Musisz mi wyjaśnić dokładnie o co chodzi, bo nie powiem, wzbudziłeś mój niepokój. - powiedziała przełykając ślinę. - Jednak po ostatniej sytuacji z Mindą, nie mam nic przeciwko, żebyś mógł tutaj zostać, a przynajmniej w obrębie obozu. Nie masz niestety uprawnień, by słyszeć o wszystkim co się tutaj dzieje, jednak wypełniając misję z przyniesieniem ciała Generała, jak najbardziej udowodniłeś swoją przynależność i myślę, że Mikoto-sama też uzna, że spłaciłeś wszelkie długi, jakie miałeś. O ile je miałeś. - poinformowała. - Więc jeżeli Cię to uspokoi, to zezwalam, byś mógł przebywać przed namiotem jako ochroniarz.
Dalej Hoshi spojrzała na Mizamiego pytająco, a ten uniósł ręce w geście obronnym.
- Zna pani moją kuzynkę, Azumi Kuni. - powiedział odrazu, na co Hoshi skinęła głową.
- Ah, Azumi. Tak, kojarzę. - powiedziała i zamyśliła się. - Była na misji z ... Kisuke-san i Sasame-san. - westchnęła. - I też pływała z Mindą. Tak, kojarzę. Bardzo miła i sympatyczna dziewczyna, ale przede wszystkim, bardzo charakterna i profesjonalna.
Na te słowa Mizami skrzywił się, jakby czuł, że jego kuzynka była lepsza od niego.
- Ymm... no więc ja chciałbym się rozliczyć za pracę na pomoc Waszej sprawy. Musiałem nadstawiać karku, poświęciłem trochę zasobów i w ogóle wszystko wyszło inaczej, niż było mówione na początku. - powiedział, na co Hoshi spojrzała na Was pytająco, ale po chwili machnęła ręką do Akio. - Akio, weź proszę Mizamiego-sana i rozlicz z nim wydatki. Zapisz wszystko w księgach oficjalnie i podepnij to pod budżet tej misji, podziel koszty na nas i na Sarufutsu. Jeżeli oczywiście wydatki nie będą przesadzone. - powiedziała spoglądając na Mizamiego, po czym ponownie na Akio. - Po wszystkim, przynieś proszę rozliczenie do mnie do akceptacji. Nim zostaną wydane środki Mizamiego, oczywiście.
- Hai, Hoshi-sama. - powiedziała, po czym Mizami skinął głową.
- Kurde, to się nazywa profesjonalna obsługa. Miałeś rację, panie Nishinoya, miałeś pan rację. - powiedział, klepiąc zadowolony plecy Ariiego, po czym zniknął wraz z Akio gdzieś poza namiotem.
Zostaliście w czwórkę.
- Yatta...san? Czy czegoś oczekujesz od nas? Rozumiem, że nasze misje się nałożyły, jednak nie wiem, czy mogę Ci jakoś pomóc.
Yatta jedynie machnął ręką, jakby to wszystko było nieistotne.
- Nie ma tematu. Chłopaki pomogli mi wyjść z trudnego położenia, bo rzeczywiście wdarły się komplikacje, ale finalnie wszystko się udało. - powiedział ze spokojem. - W moim mniemaniu, jesteście częścią klanu Uchiha, więc nawet bym nie mówił o jakichś przysługach. Tylko po prostu, współpraca jako sojusznicy. - skinął głową i spojrzał na Ariiego i Shinsa. - Daliśmy z siebie wszystko, to najważniejsze. Ja nie potrzebuję żadnych zasług, ani nawet raportów do Sarufutsu. Cieszę się, że mogłem pomóc, tyle.
- Dobrze, skoro tak stawiasz sprawę, to... i tak napiszę podziękowania. Przynajmniej tyle mogę zrobić. - powiedziała, po czym wzięła coś, co wyglądało jak talon. - Jeżeli pokażesz to u nas w łaźniach, to będziesz mógł wypocząć za darmo, proszę. To dla Ciebie.
Yatta jednak pokręcił głowa.
- Dziękuję za ten gest, ale chcę jak najszybciej wrócić do domu. W sumie, nikt za bardzo na mnie nie czeka, ale mam swoje koty, które karmię i chcę sprawdzić, czy z nimi wszystko w porządku. - powiedział.
Hoshi na chwilę zamilkła i popatrzyła na niego.
- Mamy jakieś resztki z kuchni, może przynajmniej to zabierzesz? Dla kotków?
Yatta skinął głową
- O, to akurat chętnie przygarnę.
Na sam koniec zwróciła się do Shinsa.
- Harpie? W sensie... mówisz o ciele kobiety, a nogach orła czy coś takiego? - zapytała, jakby nie będąc pewna, o czym w ogóle opowiada Shinsu. - Stwory, które żywią się mięsem żywych istot? Może to były jakieś przywołańce, które wymknęły się spod kontroli? - zapytała, jakby trochę szukając potwierdzenia w tym co mówił Shinsu zarówno u Ariiego, jak i Yatty. - Możecie mi narysować, jak to wygląda? Co prawda, nie dostaliśmy żadnych raportów o czymś takim, więc jest to zupełna nowość... ale oddziały kunoichi? - uniosła brew. - Musimy trochę uporządkować wiadomości, bo wdarł nam się troszkę chaos. Arii-san chciałby odesłać wszystkie kobiety, a Ty, Shins-san, chciałbyś z nich formuować oddziały do walki z tymi potworami. Rozumiem, że te dwa cele są zbieżne, tak? W sensie, że to jest ten powód, dla którego Arii-san chciałeś by pozbierać kobiety z obozu?
Hoshi zdecydowanie chciała zrozumieć co się dzieje, bo narazie miała z tym lekko problem.
- Yatta-san, zaraz napiszę list, w którym przydzielę Ci zespół do odeskortowania ciała Generała do Masahiro-dono i jego ludzi. Dostaniesz od nas eskortę, która zabierze stąd z Tobą ciało i również odprowadzi Cię do Twojej stolicy. - powiedziała, po czym tak jak powiedziała, tak zrobiła. Napisała list, wręczyła Yattcie, by ten mógł zabrać konia z ciałem Generała. - Dziękuję za Twoją służbę, Yatta-san.
- I ja również. - powiedział, po czym spojrzał na Ariiego i Shinsa. - Powodzenia Panowie, do następnego. - no i wyszedł z namiotu, po czym jednak zajrzał z powrotem. - To co mówią na ulicach to w sumie prawda. Bardzo się rozwinęliście... w sensie tutaj, u Mikoto. Dobra robota. - i odszedł.
Kobieta spojrzała na Shinsa i Ariiego.
- To jeszcze raz, od początku. Tylko na spokojnie, temat po temacie. O co chodzi z tymi kobietami, harpiami i tak dalej?
Hoshi Yuki - klik
Kodari Hoshigaki - klik
Mikoto Yuki - klik
Azumi Kuni- klik
Minda Hoshitsu - klik
Sugihaya Shitsuyo - klik
Rikisone Hone - klik
Aritsuka Umekiko - klik
Nozuki Kaneya - klik
Mizami Kuni - klik
Shi Kiyoko
Fukuhira - klik -> klik
Yatta Uchiha - klik
Nori Mateki - klik
Kamibara
Sagawa
Kagawa
Hinagi Hozuki - klik
Bubaigawara - klik
Naza - Klik
Akio - Klik
Ukryty tekst
0 x
- Arii
- Posty: 2148
- Rejestracja: 3 cze 2022, o 11:19
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogō
- Krótki wygląd: -na prawym ramieniu wytatuowana sznyta gita
-krótka bródka - Widoczny ekwipunek: * Dwie opaski z dziwnymi symbolami na nadgarstkach
*Duża Torba
*Manierka - Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=10504
- Multikonta: Yuri
Re: Obóz Yuki Mikoto
Arii spojrzał się kątem oka na Shinsa, który wyleciał z Harpiami Wiedźmami przy wszystkich - strażnikach, asystentce, Hoshi... Bez myśli, że powiedzenie czegoś, czego sami nie rozumieli przy wszystkich rozniesie strach - niepotrzebny i niepotwierdzony we wszystkich informacjach. Arii westchnął, wywołał się chaos, który jeszcze bardziej pogrążył sytuację raportu. -W obozie mogą znajdować się szpiedzy Matekich, kobiety. Wyspecjalizowane w szpiegostwie, aktorstwie, zbieraniu informacji. Rozprzestrzeniły się już po większości kontynencie, według tego, co mogę się domyślać. Stąd moja prośba o zabezpieczenie tego terenu na czas rozmowy. - chłopak podszedł do niej i podał jej list i specjalną monetę. -List i przysługa, którą Seinninka klanu Mateki, Mateki Nori, wymaga od Mikoto.- przekazał do jej rąk i spojrzał się na Hoshi, biorąc kartkę papieru i pióro, starając się odtworzyć idealnie demona, którego widzieli. -Skoro Shins już zaczął od tego strachu... To proszę bardzo. Yokai. Nie wiemy czym dokładnie są, ale zacznę od początku, niech Mizami i Yatta...- przymknął na chwilę oczy i podszedł do rudowłosego Uchihy złożył kilka pieczęci. -Wystaw proszę język.- i dotknął dłonią języka shinobiego, aby ściągnąć z niego pieczęć blokującą możliwość rozmowy o tej misji. -Teraz możesz mówić o wszystkim, co widziałeś.- poklepał go po ramieniu i poczekał, aż kupczyk i Kogo opuszczą namiot. Wrócił na swoje miejsce.
-Co do spłaty usług Mizamiego, proszę wziąć również to.- położył mieszek ze swoim złotem na jej stole. -Powinno pokryć niektóre z rzeczy i strat, jakie poniósł.- kiwnął do niej głową, tak naprawdę nie potrzebował teraz tych pieniędzy. W sumie nie wiedział, co miałby nawet za nie kupić. -A teraz od początku.- odetchnął głośno, starając się złożyć wszystko po kolei na mapie ich tygodniowej (chyba) podróży.Ukryty tekst
-Z samego początku podjąłem decyzję, że aby przejść na tereny starego Atarashi powinniśmy zrobić to pod przykrywką podróżników i poszukiwaczy przygód. Stąd Mizami nazywający mnie Nishinoyą. Wybraliśmy osadę Shinkai, gdzie zrobiliśmy mały rekonesans, wcześniej ustalając kilka zasad dla ułatwienia mi współpracy. Minoru-san, Osamu-san, Gosui-san pozwolili sobie nałożyć pieczęć, która miała zablokować możliwość mówienia w pełni o naszej misji i jej celu, dzięki temu miałem pewność, że jeżeli zostaną złapani nie pisną słowem. Shins-san dobrowolnie odmówił biorąc wszelkie konsekwencję możliwości pochwycenia, czyli zabicie go zanim wróg to zrobi.- medyk założył ręce na biodrach, myśląc co było dalej. -W tej osadzie wszyscy otrzymaliśmy informacje o grupie kupieckiej, która miała na celu przejechać przez granicę i szukała grupy ochroniarskiej. Tak właśnie my się na to załapaliśmy, wchodząc w mały konflikt z innymi mężczyznami, którzy w trakcie podróży okazali się rabusiami, chcącymi zarobić na kupieckiej karawanie i ją możliwe, że nawet ograbić. Jedynego żywego z tej grupy pochwycił od nas patrol Uchiha, zrobiliśmy to tuż przed granicą, gdzie doszło do potyczki i niezauważenie dostaliśmy się do przejścia między granicami, gdzie doszło do odbioru osoby, księżniczki Fukuhiry, którą mieliśmy podmienić na Yattę - jak się okazało. Była to specjalna przysługa Mizamiego za możliwość przejścia przez granicę.- chłopak odchrząknął -Właśnie w tym momencie Gosui postanowił opuścić naszą drużynę. Z oczywistych powodów nie ściągnąłem mu pieczęci, mówiąc wprost, że nie zrobię tego ze względu bezpieczeństwa. Jak widać dotarł do was niedawno.- uśmiechnął się gorzko, bo właśnie tutaj zaczynała się bardzo poważna część historii. -Z Minoru-san postanowiliśmy trochę wybadać teren z Fukuhirą, patrząc na to, że pojawiający się temat Uchihów nie mógł być nam obojętny. Kobieta miała coś w sobie dziwne, co później się też wyjaśniło... Kiedy... kiedy...- zaciął się na chwilę i zacisnął mocno pięści. -W trakcie podróży, podczas pierwszego postoju karawany... Fukuhira zniknęła, Minoru również... Można powiedzieć, że większość mężczyzn była podatna na jej specjalne umiejętności, które z łatwością mogę już podpiąć pod Genjutsu. Minoru został zabezpieczony przez jej dziewczyny z grupy Gejsz, czyli właśnie szpiegów, o których wspomniałem. Tutaj współpraca się skomplikowała, Fukuhira zamierzała doprowadzić dojść do wymiany jako przywódca karawany lub jej główny przewodnik prowadząc nas przez tereny Dzikusów.- spojrzał się nagle na rysunek Harpiej Wiedźmy -Właśnie w trakcie tej ścieżki wyczuła potężne zbiorowisko chakry lecące w naszą stronę, skryliśmy się tak, aby nic nas nie zauważyło - wtedy pojawiły się one. Yokai, o których ona nam wspomniała, demony, tworzone przez ludzkie bóle, troski... tak to rozumiem. Widząc te Harpie Wiedźmy... Poczułem się, jakbym znowu poczuł chakrę Shirei Kan Hōzuki, Mayumi... Mroczna dziwna aura... stwory nie były przywołańcami. Mogę przyrzec na całe swoje życie.- odetchnął tutaj głośno, nawet nie był w połowie historii a trochę to jednak trwało zanim doszli do tej części, ale nie mógł teraz zgubić żadnego wątku. -Według tego co mówiła Fukuhira, Harpie Wiedźmy zostały wybite 200 lat temu przez specjalną grupę Sióstr Nocy, która zajmowała się Yokai u dzikich. Te Yokai poruszały się za potężnymi źródłami chakry, głównie zjadały mężczyzn lub można powiedzieć wprost - samców. Ale to było 200 lat temu, według zapisków historii u Dzikich. W ciągu 200 lat mogło zmienić się wszystko i kobiety mogą nie być już odporne na to Genjutsu, jak niegdyś. Same Harpie są w watahach, zakładają gniazda, gdzie powinna być ich królowa? Wzmacniają się jedząc chakrowców, więc im dłużej tutaj są... Są ogromnym zagrożeniem. Kiedy nas nie odnalazły wyruszyły w kierunku Ryuzaku, Fukuhira pierwszy raz pokazała przerażenie - było to coś przed czym się bała ona i mogę podejrzewać, że ogólnie Ludzie Zza Muru.- westchnął, biorąc do dłoni rysunek Harpii i odkładając go ponownie na stoliku.
-Więc tutaj Minoru został pochwycony przez Fukuhirę, która ze swoim oddziałem, którego nie widzieliśmy, miała nam go zwrócić 3 dni później przy granicy, co się niestety skomplikowało na sam koniec... Ale idąc dalej podróż skończyła się w starym Kotei zamieszkanym przez starych i nowych mieszkańców. Na uboczu osady doszło do wymiany Fukuhiry na Yattę, gdzie spotkaliśmy Seinninkę Mateki Nozuki, z którą musiałem wejść w układ... Inaczej w życiu byśmy nie przeżyli bycia tam i dotarcia do Bubaigawary. Udostępniła nam wszelkie możliwe informacje o jego miejscu, angażując w to, za wzięcie nas ze sobą, Fukuhirę, która okazała się Kogo tego klanu. Dzięki temu dostaliśmy 3 dni na załatwienie sprawy, Nori przymknęła oko na nasze bycie na tych terenach, jednak po tych 3 dniach miała poinformować wszystkie klany i Sojusz o naszym pobycie i wysłaniem za nami oddziałów do pochwycenia. Do czego na szczęście nie doszło. Ale stąd ta moneta - odbiór przysługi przez nią u Mikoto-dono, o której dość sporo wiedziała. Stąd moja prośba o opuszczenie tego miejsca na czas naszego raportu kobiet. Są ciężkie do zauważenia, sama Fukuhira zbierała informacje i przez głupotę została pochwycona jako ta cholerna księżniczka.- westchnął. -Idąc dalej, po podpisaniu tego paktu z Nori, które w tamtym momencie było naszą jedyną możliwością uzupełniłem informację Mizamiego, który został w to wciągnięty trochę przez Uchiha, trochę przez nas. Wątpię, że Yatta-san i Mizami-san wróciliby kiedykolwiek do Ryuzaku, raczej nie taki plan miały Gejsze. Więc trochę lepiej się to złożyło. Sam Uchiha również dołączył jako nowy ochroniarz Mizamiego, załatwili nam nocleg w osadzie, za wszystko płacąc. Wtedy ja, Shinsu i Osamu, który nie był zadowolony z podjętych przeze mnie decyzji rozdzieliliśmy się po Kotei, rozglądając się za szczegółami tego miejsca, szukając możliwych dróg ucieczki i samej Białej Wstęgi, do której wprowadzić na następny dzień miała nas Fukuhira. W trakcie zauważyłem Hoshigakiego kroczącego po centrum osady, do Wstęgi. Dotarłem do niej, przez to i obserwowałem ją z innego kabaretu, Róży. Nic niestety więcej się nie dowiedziałem, oprócz tego, że obiekt prowadzony jest przez Nazę, która wciągnięta została w nasza misję przez Nori udostępniając nam później pewne informacje na temat Generała.- i tutaj znowu zacisnął pięści -Jednak Shinsu trochę wciągnął się w poszukiwanie specjalnych ścieżek do Białej Wstęgi i z Osamu ponownie się rozdzieliliśmy szukając go. Niestety Osamu nigdy już nie wrócił, nikt nie wiedział, co się z nim stało, po prostu się rozpłynął, nawet Gejszą, według słów Fukuhiry. Tak właśnie zostaliśmy sami i wkroczyliśmy z pomocą Gejsz do Białej Wstęgi, gdzie wypatrzyliśmy Bubaigawarę, który okazał się sadystą i pieprzonym idiotą znęcającym się nad kobietami, Gejszami i uważającym się za niewiadomo kogo... I w tym momencie pojawił się Admirał... Tak, Admirał był tam z niewiadomo, gdzie zacumowaną swoją flotą. Żeby być dokładniejszym, był to Hinagi Hozuki, o którym przed wyruszeniem na tą misję opowiedział mi Kodari-san. Nie rozpoznał nas z miejsca, wchodząc w potyczkę z Bubaigawarą. Jeżeli dobrze zrozumiałem z rozmowy pomiędzy nim a Naszą, On a Sojusz mieli jakąś umowę, która doszła do skutku.- podkreślił te słowa, bo to było bardzo ważne dla obozu Mikoto. Cesarz robił swoje ruchy z Dzikimi, co było bardzo niebezpieczne.
-I stąd prosto możemy przejść do walki z Generałem, którego podała nam Naza jak na talerzu w wiosce, przez którą na następny dzień miał przechodzić ze swoimi dwoma ochroniarzami, z którymi zabawiał się we Wstędze. Zaangażowałem w to Yattę, jako Kogo Uchiha, wiedziałem, że w dwójkę nie mieliśmy szans nawet podejść do niego a potrzebowaliśmy kogoś zdolnego do walki w ofensywie. Tak kilka minut walki zakończyło się prawie moją śmiercią i Yatty, gdyby na planszy nie pojawiła się znowu Fukuhira, która dobiła Orochiego, który pokazał jakąś technikę, przez którą praktycznie wyleczył się ze wszystkich ran i złej kondycji po otrzymanych ciosach, gdy jego ludzie umierali. Dobiła go i... wstępnie podleczyła mnie i Yattę, żeby utrzymać nas przy życiu, czym dokładnie zająłem się ja. W tym samym momencie, przekazała mi list...- wskazał na niego palcem i puknął w niego kilka razy na stole. -Mówiąc, że Minoru nie może jeszcze wrócić do Ryuzaku, jego umiejętności były potrzebne... Jeżeli mam być szczery podejrzewam, że Sensorzy mogą być im potrzebni do szukania Harpich Wiedźm... Tak też wyleczyłem naszą ekipę i zajęło nam kilka dni poruszania się po zaspach tutaj...- odetchnął kolejny raz, tym razem jak ten ciężar spada z jego ramion.
-Wróciliśmy tylko w dwójkę z pięcioosobowej drużyny... Po drugiej stronie dzieje się źle, Dzicy nie mają twardego Sojuszu bawiąc się w politykę, co uratowało nas, ale zarówno Mikoto, przeze mnie, jak i ja sam u Fukuhiry.- wyciągnął monetę od kobiety -Mamy do spłacenia długi u klanu Mateki. Nie wiem na czym miałyby polegać, ale wiem tyle - nie zauważymy, kiedy ktoś nas będzie chciał zabić.- dopowiedział odchodząc do tyłu. Miał nadzieję, że Shins w odpowiednich momentach będzie dopowiadał za niego, mówiąc też swoją perspektywę. Teraz Arii czuł... zmęczenie.
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość



