Ukryty tekst
Biała Wstęga
- Nizan
- Posty: 306
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=231394#p231394
- GG/Discord: boyos
- Arii
- Posty: 2143
- Rejestracja: 3 cze 2022, o 11:19
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogō
- Krótki wygląd: -na prawym ramieniu wytatuowana sznyta gita
-krótka bródka - Widoczny ekwipunek: * Dwie opaski z dziwnymi symbolami na nadgarstkach
*Duża Torba
*Manierka - Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=10504
- Multikonta: Yuri
Re: Biała Wstęga
Atak obydwu Orochich go zaskoczył, ale na szczęście zabezpieczył się przed tym i uchronił przed kolejnymi atakami. Krew trysnęła z ran po ugryzieniach i ściekała teraz po jego ramionach i nogach. Jednak ani na moment nie stracił uważności i celu. Kamienny smok zaatakował zabierając ze sobą Generała w siną dal, aby teraz nie mógł nic zrobić. Yatta razem z Shinsem, który był w coraz bardziej opłakanym stanie wykończyli jednego z przydupasów, odcinając wężowi głowę, która potoczyła się po ziemi a jego ciało padło martwe. W tym samym momencie medyk złożył pieczęć, aby spod nóg drugiego z karków wystrzeliły ręce golema, który trzasnąłby nim o ziemię z całym swoim impetem i wgniótł go w ziemię, trzymając pomiędzy ogromnymi, kamiennymi palcami, przygniatając go coraz bardziej swoją masą. Smok w tym czasie okrążał całą polanę i ruszył ku górze z Generałem. Nawet jeżeli ten się wydostanie, upadek z takiej wysokości nie będzie niczym łatwym a im sam lot smoka zapewni trochę czasu, jeżeli uda im się unieszkodliwić kolejnego z Orochich, przechylając całą szalę na siebie. Czuł, że smok nie wytrzyma za długo jak tylko Bubaigawara oswobodzi delikatnie swoje kończyny, dlatego mieli tylko trochę czasu. Dlatego ponownie nałożył na siebie kamienną zbroję, smoka kierując z powietrza ku ziemi, aby roztrzaskać tak generała o ziemię. Samemu ruszając w kierunku swoich towarzyszy, żeby: móc podleczyć ich bardziej zagrażające rany. Golem cały czas miał utrzymywać Orochiego, jeżeli ten przeżyje zasadzkę lub go roztrzaska (Golem ma zając się chwilowo tą walką używając swoich pełnych umiejętności). Przeskoczył za Shinsa i Yattę, którzy stali obok siebie i obydwoje wyglądali, jakby zaraz mieli zejść z tego świata. Z jego dłoni popłynęła zielonkawa warstwa chakry wchłaniając się w ich ciało, przyspieszając ciało do regeneracji. -To ostatni etap, jeżeli wyszedł cało z tego upadku.- powiedział lecząc ich co bardziej wymagające rany (średnie), w pełni skupiając się na tym. aby doprowadzić ich ciała do użytku.
Ukryty tekst
0 x
- Shins Hyo
- Posty: 433
- Rejestracja: 12 gru 2023, o 07:02
- Wiek postaci: 30
- Ranga: Wyrzutek D
- Krótki wygląd: Shins ubrany jest w czarny strój zasłaniający większość jego ciała. Widoczne są jedynie niebieskie oczy.
- Widoczny ekwipunek: Wielki Kunai na plecach
Płaszcz - Link do KP: viewtopic.php?p=213621#p213621
- GG/Discord: shintarguar
Re: Biała Wstęga
Błyskawiczna akcja Shinsa okazała się nie być taka znowu błyskawiczna. Gdyby kiedyś jakaś grupa shinobich założyła wioskę, w której żyliby najszybsi ninja świata, Hyo z całą pewnością nie dostał by przydomku "Błysk Jakieś-tam-wioski". Dobrze, że takiej nie było. Choć dla wędrownego ninja gorzej, bo kolejny cios, jakim oberwał zakończył się kolejną raną, a co za tym idzie otrzymane obrażenia wyraźnie dawały mu o sobie znać. O ile poprzednio mógł ignorować skutki ciosu generała, tak teraz było to już niemożliwe. Będzie musiał brać to pod uwagę i grać bardziej zachowawczo. Defensywnie. Wolałby jednak nie zginąć.
Poświęcenie Shinsa nie wyszło jednak na marne - jeden z przeciwników (ten, z którym walczył Yatta) został widowiskowo zdekapitowany. Arii wykazywał się w walce zdecydowanie największym wkładem w ich sukces. On sam był w stanie zaangażować do walki dwóch przeciwników, dzięki temu właśnie udało im się z Yattą pokonać pierwszego ze strażników. Teraz czas na drugiego i potem na porwanie samego generała.
Shins mają w pamięci swoje rany nałożył na siebie po raz kolejny Dotonową zbroję. Będzie mu ona potrzebna, ale i tak będzie musiał wzmocnić swoją obronę czymś dodatkowym. W międzyczasie Arii doskoczył do nich i zaczął leczyć. "Wykończmy najpierw drugiego Orochiego, nie ma co dzielić skóry na niedźwiedziu" - odpowiedział liderowi, sam jednak przygotował Hari Jizo, a jego włosy oplotły jego ciało tworząc kolejną (choć o wiele słabszą) warstwę ochrony. Może teraz połączone odporności jego wzmocnionych włosów i kamiennej zbroi zapewnią mu ochronę pozwalającą na odparcie ciosu przeciwnika, jeśli ten nadejdzie.
Ukryty tekst
Ksywki:
Gosei -> Roi
Shins -> Ishida
Minoru -> Naraku
Osamu -> Fuma
Arii -> Nishinoya
Fuck'uhira -> Fukuhira
Bulbasaur -> Bulbasaur
Ukryty tekst
0 x
- Nizan
- Posty: 306
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=231394#p231394
- GG/Discord: boyos
Re: Biała Wstęga
Kampania przeciwko Dzikim
Arii,Gosui, Shins,Osamu,Minoru- Gōsutoburanchi, Oddział Widmo
Godzina 12:04 Shinsu z Yattą popatrzyli na siebie. Jeden wyrzutek, który dostał misję niezwiązaną z jego przynależnością, drugi Uchiha, który miał celowo dać się pochwycić. Ich światy były tak różne, że w życiu Orochi, który został zdekapitowany nie powiedziałby chyba, że będą wstanie spreparować tak dobry atak w duecie.
Teraz jednak był martwy, a reszta zespołu już planowała konkretny ruch.
Arii, który wziął na siebie korzystanie z technik dotonowych, by zwiększyć przewagę na polu bitwy, skupił się i zaczął przelewać mieszać chakrę, by wytworzyć ponownie kamiennego golema - tym razem, pod stopami drugiego z przybocznych. Orochi widząc, co się dzieje, desperacko przyłożył dłonie do ziemi, ponownie sprawiając, by mnóstwo węży wystrzeliło z ziemi i zaatakowało co tylko znajdywało się w ich zasięgu. Ponownie, Arii stał się celem ataku, lecz teraz nie miał przygotowanej żadnej obrony. Węże wgryzły się w jego skórę, przypominając mu o tym, jak dotkliwy jest jad Orochich. Mężczyzna poczuł mocniejsze zabicie serca i ponownie zrobiło mu się słabo, lecz nadal mimo krwawienia i śladów po ugryzieniach, był zdolny do dalszej walki.
Ukryty tekstJednak to był dosłownie ostatni ruch desperacji tego, co zrobił Orochi. Pozbawiając się węży i atakując wszystkim czym miał wyrastającego golema i Ariiego, nie dał rady pokonać dotonowego monstrum, które właśnie powstawało pod jego nogami. Potwór dosłownie złapał go w ręce i uniósł wysoko w ziemię, miażdżąc jego wnętrzności, by następnie z wielkim hukiem uderzyć nim o ziemię.
Wzniósł się tuman kurzu, a gdy opadł, golem ciągle trzymał oponenta w miejscu, jednak ten... jeszcze trzymał otwarte oczy i łypał wściekle na Ariiego. Co gorsza, golem po wcześniejszym ataku węży nie wydawał się być na granicy rozpadu, dlatego Orochi skierował rękę w kierunku Ariiego, chcąc wykonać jakiś ruch.
Wtedy jednak gigantyczny, ognisty pocisk wystrzelił w kierunku leżącego Orochiego i nastąpił przeokrutny wybuch. Ziemia zadrżała, golem rozpadł się na drobne kawałki, robiąc ziemny prysznic, zaś Arii nawet nie czuł, że jest cały we krwi.
Gdy wszystko ucichło, okazało się, że w miejscu, w którym był wcześniej Orochi, pozostała dziura, a dookoła niej były flaki i krew. Przeciwnik dosłownie wyparował z miejsca walki. Arii odwrócił się, z miejsca skąd nadszedł pocisk, widząc, że Yatta ciężko dyszy i trzyma rękę przy ustach, z których leciały resztki pary. Arii przygotował idealne otwarcie dla zmęczonego Uchihy, którego Sharingan w oku zaczął tracić swoją moc i jego źrenica co chwilę wracała do zwykłej spojówki, by potem ponownie rozpalać się czerwienią. Zmiany te nachodziły w rytm tego, jak Yatta oddychał.
Chłopak upadł na kolano i podparł się na ziemi, zamykając oczy. Był równie obity, jak i Arii. Shinsu w tym czasie, mógł być świadkiem widowiskowego pokonania drugiego z oponentów, przy czym wykorzystał ten moment, by nałożyć na siebie zbroję z dotonu, a potem jeszcze uszczelnić defensywę włosami.
To nie był koniec tej walki. Generał, który podróżował po niebie z smokiem, rozbijał go krok po kroku, sprawiając, że ledwo się trzymał. W ostatniej chwili, Arii skierował smoka w ziemię, a dotonowy potwór uderzył z generałem w ziemię, ponownie zatrząsając ziemią dookoła. Smok przy tym ruchu rozpadł się na dobre, lecz generał, który upadł 20 metrów dalej, wydawał się być martwy.
Czy aby napewno?
Nagle jego ciałem targnęło, a on sam zaczął telepać się na boki. Coś się ewidentnie działo. Jego głowa nagle rozszerzyła się, a z jej wnętrzności zaczęło... wychodzić coś, co wyglądało na kopię Bubaigawary. To, co widzieli Arii, Shins i Yatta wyglądało potwornie, jakby właśnie Orochi rodził drugiego, oślizgłego siebie. Po chwili wyszedł z jego ciała, cały w jakiejś mazi i odwrócił się do stojących przed nim Ariim, Shinsem i Yattcie.
- Zapierdolę Was wszystkich... - wysyczał, jednak - ewidentnie ruch, który zrobił miał jakieś konsekwencje, bo nie stał wyprostowany, lecz bujał się na boki.
Arii zdążył w tym czasie rzucić na siebie kamienną zbroję i nie miał już czasu biec do Shinsa i Yatty.
- N-nie... nie odpuszcza, zasraniec. - wydyszał Yatta.
Sytuacja więc wyglądała następująco.
Dwóch Orochich umarło. Shinsu miał na sobie kamienną zbroję i był otoczony włosami w podwójnym kokonie. Był ranny, ale w porównaniu z Yattą i Ariim, chyba wygladał najlepiej z towarzystwa.
Arii po dzielnym wzięciu na siebie trudów pojedynku, ledwo się trzymał i wydawało się, że kolejna rana może przypieczętować jego los, tak samo jak i Yatty. Z tą różnicą, że Arii miał na sobie jeszcze zbroję z dotonu i dość spory zapas chakry. Yatta wydawał się tej chakry za dużo nie mieć.
Shins i Yatta byli blisko siebie, zaś Arii zdążył podejść do nich na odległość około pięciu metrów.
Przed nimi zaś w odległości 20 metrów stał Generał, który po użyciu dziwnej techniki, trochę bujał się na boki.
To był ten moment. To właśnie po to tutaj przyszli. Startowali w pięć osób, by skończyć jako dwóch dzielnych shinobich, którzy przeszli przez wszelkie trudy. Musieli poradzić sobie z wywiadem, ze znalezieniem sposobu na przejście przez granicę. Ich przygody zawierały poznanie Fukuhiry - gejszy, która przybrała rolę księżniczki i tylko dzięki temu, że finalnie jej zaufali, ochronili się przed atakiem Harpich Wiedźm - yokai, które miały wywołać niemałe spustoszenie w nadchodzącej wojnie. Co więcej, Arii podpisał pakt z Nori - liderką Gejsz, która pomogła im dostać się Białej Wstęgi i wyzadaniowała Fukuhirę, by ta zadbała o to, by ich plan się powiódł. W międzyczasie, poznali Kyabajo, która miała być jedenastą Siostrą Nocy i na samym końcu byli świadkiem sceny między Admirałem i Generałem, w przybytku, który prowadziła Naza - drobna dziewczyna, twardo stojąca na swoim i nie bojąca się zbytnio nawet takich osób jak Generał.
Cała ta przygoda miała rozstrzygnięcie właśnie w tej chwili. To był ten moment. Zmęczeni jako postacie, zmęczeni jako gracze - a ich rany odzwierciedlały nie tylko trudy tego pojedynku, ale wszystko, co musieli przejść.
Arii, Shinsu i Yatta kontra Bubaigawara.
Oddział Widmo kontra Generał Dzikich.
Ostateczne starcie.
Hoshi Yuki - klik
Kodari Hoshigaki - klik
Mikoto Yuki - klik
Azumi Kuni- klik
Minda Hoshitsu - klik
Sugihaya Shitsuyo - klik
Rikisone Hone - klik
Aritsuka Umekiko - klik
Nozuki Kaneya - klik
Mizami Kuni - klik
Shi Kiyoko
Fukuhira - klik -> klik
Yatta Uchiha - klik
Nori Mateki - klik
Kamibara
Sagawa
Kagawa
Hinagi Hozuki - klik
Bubaigawara - klik
Naza - Klik
Ukryty tekst
0 x
- Arii
- Posty: 2143
- Rejestracja: 3 cze 2022, o 11:19
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogō
- Krótki wygląd: -na prawym ramieniu wytatuowana sznyta gita
-krótka bródka - Widoczny ekwipunek: * Dwie opaski z dziwnymi symbolami na nadgarstkach
*Duża Torba
*Manierka - Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=10504
- Multikonta: Yuri
Re: Biała Wstęga
Kolejny raz użyto tej chamskiej techniki. Czyżby była to ich jedyna technika, którą mogli im coś zrobić? Przebijanie się przez skórę, jad węży... Było tego za dużo i ciało Arii'ego nie mogło już znieść ciężaru tych ataków na chwilę się załamując, ale jego kamienny twór zamierzał zmiażdżyć Orochi'ego na ich oczach, kiedy tamten szykował się na kolejny atak... Arii szykował się na unik, ale nagle buchnęło wokół nich. Golem rozpadł się a z mężczyzny została tylko plama krwi, która trafiła również i go. Nie obrzydziło go to, widział gorsze rzeczy na Morskich Klifach. Bez zawahania w tej samej sekundzie odpieczętował dwie pigułki i rzucił je w kierunku Yatty.
Ukryty tekstWyprostował się i skierował swój wzrok na wbitego w ziemię Orochiego. Odetchnął, ostatnia prosta i albo go pojmają żywego, albo nie zostawi im wyboru, żeby go zabić. Wyszedł na przeciw grupy, zostawiając ich delikatnie z boku. Uniósł do góry jednego palca z kciukiem po boku. Mimo swoich ran, obicia i zmęczenia... Zamierzał dać im ostatnią dawkę motywacji. PRzeżyli w całą trójkę dużo po tej stronie granicy. Zobaczyli stare Kotei ogarnięte nową władzą. Zobaczyli demony nie z tej bajki i Harpie Wiedźmy... Wyruszyli w piątkę, zostali w dwójkę zyskując całkowicie nową znajomość - Yattę. Musieli dać z siebie wszystko, nawet jeżeli byli bliscy śmierci.
I nagle złożył jedną pieczęć - w momencie, kiedy Orochi stawał na swoje zachwiane nogi robiąc obrzydliwe przedstawienie, jak prawdziwy wąż. Arii czuł całym sobą i swoim okiem medyka - nie było dobrze. Musiał ponownie zdobyć władzę na polu walki. Złożył pieczęć tworząc kolejnego kamiennego golema wychodzącego spod nóg wroga, który chwilowo był osłabiony, który sięgnął po jakąś technikę na otwartym polu walki bez swoich towarzyszy... Tonący brzytwy się łapie, prawda? Ale jeżeli nie wykorzystają tego potencjału... Mogą być samemu martwi. Nie mógł na to pozwolić. Dlatego Golem chwycił mocno, ponownie z całej siły za łydki mężczyzny i zaczął nim ciskać to w prawo, to w lewo. Zadając ranę za raną - według planu. A sam Arii złożył kolejne pieczęci - czas powrócić do podstaw swoich umiejętności. Do czegoś, w czym był najlepszy.
-Ninpou! Dokugiri!- i wypluł ze swoich płuc gęstą warstwę fioletowego dymu, który miał osłabić Orochiego i nagle Arii odpieczętował zestaw medyczny, a raczej to co z tego posiadał - igłę z nicią i zaczął poruszać niebywale szybko po swoim ciele, zasklepiając ugryzienia po wężach Orochich. Zamierzał siebie wyleczyć i wkroczyć w pełni do tej walki, licząc, że jego towarzysze przygotują na Bubaigawarę również swój atak, póki tamten jest osłabiony.
Ukryty tekst
0 x
- Shins Hyo
- Posty: 433
- Rejestracja: 12 gru 2023, o 07:02
- Wiek postaci: 30
- Ranga: Wyrzutek D
- Krótki wygląd: Shins ubrany jest w czarny strój zasłaniający większość jego ciała. Widoczne są jedynie niebieskie oczy.
- Widoczny ekwipunek: Wielki Kunai na plecach
Płaszcz - Link do KP: viewtopic.php?p=213621#p213621
- GG/Discord: shintarguar
Re: Biała Wstęga
Walka szła po myśli Shinsa i Ariego, choć należy zauważyć, że i oni mocno obrywali. Drugi z Orochich zakończył swój żywot po raz kolejny dzięki silnej technice Yatty. Hyo od początku wiedział, że będzie raczej pomocnikiem, niż realną siłą i właśnie się to objawiało. Dekoncentrował przeciwników, przyjmował obrażenia, a w tym czasie jego sojusznicy mogli wykonać swój ruch. I wykonywali, na całe szczęście.
Na polu walki jednak nie było czasu na większe rozmyślania. Generał okazał się mieć kilka sztuczek w rękawie i chyba wykorzystywał jedną z nich. Ciosy, które powinny go obezwładnić nic mu nie zrobiły, a on sam wyślizgnął się ze swojego starego ciała pokryty jakąś oślizgłą cieczą. Niczym wąż zrzucający swoją skórę. Co chyba było bardzo bliskie prawdy. Czemu Hyo miał przeczucie, że za chwilę ich przeciwnik zaprezentuje ponownie swoje pełne możliwości?
Jeden szybki moment, gdy generał jeszcze wyślizgiwał się ze swojego ciała i seria kamiennych kolców wystrzeliła z ziemi celując w tors mężczyzny. Być może widocznie skołowany po wykonaniu swojej techniki nie zdąży się przed nią uchylić. Jeśli jednak zdąży - Shins nie czekając na efekt swojego wybiegu rozpoczął składanie pieczęci do kolejnej techniki - jego włosy nastroszyły się, a ku Bylbasaurowi poleciał grad cienkich niczym senbony pocisków. Technika może nie była najsilniejsza, ale Hyo postarał się by jego wzmocniona wersja prezentowała wyższy poziom niż standardowa wersja.
I co dalej? Jeśli generał będzie chciał zaatakować Shinsa, Ariego lub Yattę (wychodząc z chmury dymu), ten posłuży się swoim mieczem i korzystając z cały czas podtrzymywanego Rerugana do wzmocnienia swojej siły wykona Hiken: Tsukikage - sztuczkę, która osłabionemu i zdezorientowanemu nawałnica ataków przeciwnikowi powinna nieźle zawrócić w głowie.
Ukryty tekst
Ksywki:
Gosei -> Roi
Shins -> Ishida
Minoru -> Naraku
Osamu -> Fuma
Arii -> Nishinoya
Fuck'uhira -> Fukuhira
Bulbasaur -> Bulbasaur
Ukryty tekst
0 x
- Nizan
- Posty: 306
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=231394#p231394
- GG/Discord: boyos
Re: Biała Wstęga
Kampania przeciwko Dzikim
Arii,Gosui, Shins,Osamu,Minoru- Gōsutoburanchi, Oddział Widmo
Godzina 12:05 Oddział Widmo stał przed Generałem, który łypał na przeciwników spode łba. Wszyscy ciężko oddychali. Arii przekazał Yattcie dwie pigułki, które chłopak odrazu wsadził do ust, po czym momentalnie zapalił trzyłezkowego sharigana.
Trzech na jednego. Bubaigawara zaśmiał sie teatralnie.
- Czekaj, to Wy jesteście tymi kundlami z wcześniej! Teraz was kojarzę! Co za los. - machnął ręką, po czym położył rękę na twarzy. - Nie wyjdziecie z tego cali. Ale nie zabiję Was. Zawlokę Was do obozu i sprawię, że pożałujecie wszystkiego, co zrobiliście.
Na chwilę czas stanął, by nagle wszyscy ruszyli do walki.
Orochi zamachnął się rękoma, a z jego rękawa wysypało się mnóstwo węży, które uformowały się w cztery różne klony, co sprawiło, że teraz zamiast jednego Orochiego, było ich pięciu. Następnie Arii przelał chakrę i ponownie zamierzał stworzyć golema pod nogami Orochiego, których było kilku. Kamienna bestia pojawiła się momentalnie łapiąc w ręce nie jednego, a dwóch generałów. Golem zgniótł pięść, rozplaskując Bubaigawarę, który zmienił się ponownie w kilka węży. Te jednak pod siłą golema zostały zmiażdzone i na ziemię wyleciały jedynie ich wnętrzności. Drugą ręką, golem złapał Orochiego za nogę i zgodnie z przewidywaniami zaczął walić w lewo i prawo, jednak już przy pierwszym uderzeniu, kolejny klon rozpadł się na kilka węży. Golem postawił z impetem swoją stopę w miejscu, gdzie były węże i ponownie rozgniótł je na miazgę.
Pozostało trzech Bubaigawarów. Tym razem Yatta przygotował technikę, w której wokół niego pojawiło się kilka czerwonych kul, które rozpędziły się i z impetem uderzyły w trzech Generałow. Zgodnie z przewidywaniami, dwóch rozpadło się na węże, jednak jeden zasłonił się podwójna gardą i po uderzeniu kulami, odsunął się na bok. Yatta ustalił więc, gdzie jest prawdziwa kopia, co umożliwiło Shinsowi przejść w tryb ofensywny w związku z jego techniką włosów. Ostre jak igła włosie ostrzelało Generała, który po chwili wyglądał jak jeż, ze względu na ilość pocisków, które wbiły mu się w ciało.
Co by nie powiedzieć, chłop ciągle stał i co gorsza - jego stan wydawał się powoli poprawiać. Był jednak za daleko, by zaatakować Was techniką, którą częstował Was już kilkukrotnie wcześniej.
- Co jest? To wszystko co macie? - zapytał, chociaż nadal wydawał się być ranny.
Yatta spojrzał na Was, po czym przetarł brodę szykując się do kolejnego ataku. Wtedy Bubaigawara skoczył do Was, by przyłożyć rękę do ziemi i użyć techniki kończącej, lecz Yatta wystrzelił do niego i zderzył się z nim, łapiąc go za ręce i powstrzymując.
- WALCIE! - wydarł się, a wtedy Arii korzystając ze swojej zdolności dmuchnął Dokugiri w ich kierunku.
Fioletowy podmuch owinął Yattę i Orochiego dookoła, a za tym wszystkim przyszedł jeszcze golem, który wyskoczył w powietrze i z całym impetem wpadł w miejsce, gdzie wcześniej byli Yatta i Orochi.
Podniósł się tuman kurzu, z którego wyskoczył Yatta, trzymając się za twarz. Po chwili kurz opadł i golem stał na Orochim, trzymając go w miejscu, lecz ten mimo tego, że był ledwo żywy patrzył z złością w kierunku Ariiego.
- Zabiorę Cię do grobu ze sobą. - wysyczał, po czym na sam koniec, przelał chakrę i wystrzelił wężami wszędzie dookoła.
Yatta i Arii starali się uciekać przed ilością węży, lecz Generał ewidentnie skupił się na nich. Shinsu dzięki swojej poprzednio założonej zbroi przyjął tylko kilka ugryzień, które nie sprawiły, że ten ucierpiał. Jednak Arii z Yattą... niestety, po dawce jadu upadli na ziemię i byli w stanie agonalnym.
Ukryty tekstGolem rozpadł się na drobne kawałki. Arii z Yattą leżeli na ziemi ciężko oddychając, a generał też nie był w stanie do walki. Wszystko działo się blisko siebie i jedyny, który pozostał przy życiu, był to Shinsu.
- Hah... ah... i co, mówiłem... że zdechniesz ze mną... - powiedział chrypiąc Generał.
Mimo, że walka była widowiskowa, trwała mniej więcej pięć minut. W te pięć minut zdążyli potrząsnąć ziemią i napewno zrobili niemało hałasu. Wtedy zza linii drzew wyjechał nikt inny jak Mizami. Jechał na koniu i sam miał na linie trzy dodatkowe konie. Podjechał do Was i z przerażeniem zobaczył, że Yatta i Arii leżą już prawie nieżywi, Generał tak samo, a Shins ledwo stał.
- Panie Nishinoya! Udało się, mam wszystko! Proszę wstać, nie możemy tu zostać! Huk był nie z tej ziemi! - krzyknął przerażony, lecz Arii mógł jedynie spojrzeć na niego ciężko dysząc. Nie był w stanie nawet nic powiedzieć. Yatta zresztą tak samo. - Błagam, uciekajmy!
Jednak na te błagania nie był w stanie odpowiedzieć. Przerwał to dopiero odgłos oklasków. Wszyscy spojrzeli w kierunku drogi, gdzie szedł nikt inny jak Fukuhira. Księżniczka czy też gejsza szła dostojnym krokiem z uśmiechem na twarzy. Tym razem miała jednak inne, czarne włosy i zupełnie nie przypominała siebie z wersji księżniczki, ani też kyabayo. Teraz ubrana była jak ninja.
- A więc dokonaliście tego, po co tu przyszliście. - powiedziała, kiwając głową.
- Gejsza... kurwa, pomóż mi. Szybko! - krzyknął w jej stronę, lecz Fukuhira nie podeszła do niego. Zamiast tego stanęła nad Ariim i Yattą.
- Było Ci mnie żal, a teraz zobacz jak skończyłeś. Widzisz, jak życie bywa przewrotne? - zapytała, ewidentnie triumfując na nim. Przelotnie spojrzała jeszcze na Yattę, po czym ruszyła w kierunku Generała.
- Szybciej suko, lecz mnie! - wydarł się w jej kierunku.
Fukuhira kucnęła nad mężczyzną i sięgnęła do włosów, wyciągając wsuwkę, która przypominała igłę. Położyła na nim dłoń i uśmiechnęła się.
- Za Sumiyę. - powiedziała, po czym z impetem wsadziła mu igłę w gardło.
Krew trysnęła dookoła, a Bubaigawara był tak w szoku, że nie był w stanie nic powiedzieć. Patrzył przerażonymi oczami na Fukuhirę, bełkocząc i próbując coś powiedzieć, lecz krew znalazła się w jego ustach i nie był w stanie nic wymamrotać.
- Myślisz, że mogłeś zrobić jej to, co zrobiłeś? - zapytała, po czym jeszcze bardziej wsadziła mu do gardła igłę. Generał trząsł się i były to ewidentnie ostatnie jego chwile na tym świecie, lecz z jakiegoś powodu, Fukuhira nie dawała mu jeszcze odejść. - Zraniłeś jedną z nas, a to znaczy, że zraniłeś nas wszystkie. - nachyliła się do niego jeszcze bardziej, totalnie ignorując, że sama jest cała we krwi, bo generał wręcz pluł na nią z tak bliska, ochlapując czerwienią całe lico gejszy. - Nie wiesz, ile musiałam znieść, by Nori pozwoliła mi zadać ostatni cios. Sumiya czeka po drugiej stronie z resztą gejsz, które nawet na tamtym świecie nie dadzą Ci spokoju. Zadarłeś z czymś, co istnieje dłużej niż sobie wyobrażasz. Ty gnoju bez krzty honoru. - powiedziała, po czym wyszarpnęła igłę, a życie w oczach generała zniknęło.
Umarł na dobre, brodząc w kałuży krwi. Fukuhira wystawiła rękę i zielona aura pojawiła się na jej dłoni. Przyłożyła ją do gardła generała i ślad po igle zaczął się zrastać, aż po chwili nie było po nim śladu. Dziewczyna stanęła, spojrzała na trupa Bubaigawary, a następnie splunęła jeszcze na jego truchło, odwracając się i podchodząc do Ariiego i Yatty.
Dziewczyna kucnęła nad Yattą i jej zielona łuna zaleczyła część jego ran na tyle, że chłopak mógł usiąść i złapać oddech, lecz nadal był w bardzo ciężkim stanie. Następnie stanęła nad Ariim i przez chwilę się zastanawiała, po czym głęboko westchnęła i również przyłożyła dłoń. Arii poczuł, jak jego ciało regeneruje się do tego samego stanu, co Yatty. Mógł usiąść i co najważniejsze mówić.
Fukuhira nie leczyła panów w całości, lecz tylko tyle, ile musiała, by przeżyli.
Ukryty tekst- Moja Pani Cię jeszcze potrzebuje. - powiedziała, po czym sięgnęła po dziwną monetę. Była ona inna niż ta, który dostał od Nori. Na jej rewersie widać było jakiś dziwny kwiat. - Ale to nie znaczy, że pomogłam Ci za darmo. Teraz Ty jesteś winny mi przysługę. Pewnego dnia zwrócę się do Ciebie o pomoc i musisz mi tej pomocy udzielić, bo jak nie, to skończysz jak on. - poinformowała, po czym wyjęła coś z kieszeni. Był to list z dziwną pieczęcią. - Nie wiem gdzie jest ten opalony, ale wiem, że Minoru nie może jeszcze wracać do Ryuzaku. Jest cały, ale jest narazie tutaj potrzebny. Nie grozi mu żadna krzywda. Przekaż ten list Yuki Mikoto. - powiedziała.
Ukryty tekstFukuhira podniosła się.
- Narobiliście sobie wielu wrogów, ale i zyskaliście nowe kontakty. Kto wie, może nasze losy się jeszcze kiedyś przetną. Na waszym miejscu, bym uciekała. Zaraz zleci się tu mnóstwo straży. - powiedziała, po czym zaczęła iść w kierunku, z którego przyszła.
A wy... musieliście szybko uciekać. Bo chociaż nie udało Wam się złapać Generała żywego, to leżał teraz martwy. A wy wszyscy żyliście.
Hoshi Yuki - klik
Kodari Hoshigaki - klik
Mikoto Yuki - klik
Azumi Kuni- klik
Minda Hoshitsu - klik
Sugihaya Shitsuyo - klik
Rikisone Hone - klik
Aritsuka Umekiko - klik
Nozuki Kaneya - klik
Mizami Kuni - klik
Shi Kiyoko
Fukuhira - klik -> klik
Yatta Uchiha - klik
Nori Mateki - klik
Kamibara
Sagawa
Kagawa
Hinagi Hozuki - klik
Bubaigawara - klik
Naza - Klik
Ukryty tekst
0 x
- Arii
- Posty: 2143
- Rejestracja: 3 cze 2022, o 11:19
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogō
- Krótki wygląd: -na prawym ramieniu wytatuowana sznyta gita
-krótka bródka - Widoczny ekwipunek: * Dwie opaski z dziwnymi symbolami na nadgarstkach
*Duża Torba
*Manierka - Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=10504
- Multikonta: Yuri
Re: Biała Wstęga
Linia, którą właśnie przekraczał była mu całkowicie nieznana. Jeszcze za nią nigdy nie stal, ratował sprzed niej ludzi, ale nigdy nie trafił w to miejsce, na które się patrzył. Wiedział, że jego świadomość podąża całkowicie inną drogą, niż to co działo się przed nim. Widział zmarłych, których zabił samemu… i którzy zniknęli z jego życia przedwcześnie. Właśnie ściągali go do siebie, aby odpłacić mu za to co im zrobił.
Jako dowódca zawiódł ludzi mu powierzonych. Ciążyło mu to, że nie potrafił nimi pokierować, aby wrócić razem za granicę Ryuzaku. czul teraz cały swój ciężar ciała, opadając mocno na plecy, rany zadane mu przez generała, były śmiertelne. Walka trwała kilka minut i tyle wystarczyło, żeby go powalić, mimo starań, razem z Yattą nie byli w stanie zabić generała, który się zregenerował i jak gdyby nie uczestniczył w tej walce przycisnął ich znowu do ściany - po co zabijali jego kompanów, skoro skończyli dokładnie tak samo, jakby skończyli z nimi?
-Shin… uciek…- słowa ugrzęzły mu w gardle. Nie miał siły już mówić i nawet ruszyć palcem. Słyszał, jak ktoś krzyczy jego wymyślone imię. Mizami… kupiec dotarł tutaj, ale było za późno. Los jakimś cudem połączył ich nici i chęć wykorzystania go skończyła się kolejną znajomością, bardziej przydatną i związaną z poprzednim życiem Hoshi Yuki.
I nie wiedział, kiedy ale jego ciało ogarnęło znajome mu ciepło i obraz wrócił do niego ze wszystkimi barwami dookoła, chociaż tych nie było za wiele przez zniszczenia, jakie wywołali. Postarał się podnieść i spojrzeć Fukuhirze prosto w twarz. Dochodziły jeszcze do niego wszystkie słowa, które usłyszał leżąc na ziemi, nie mogąc ich do końca ze sobą połączyć. Najważniejszym było, że Generał leżał martwy. Nie udało im się go pojmać, ale jego ciało mogło być cenne.
Słuchając Fukuhiry przekręcił sie zza plecy Yattu i składając pieczęci zamierzał dołączyć go do samego końca. Po wyleczeniu go odebrał list i dziwną monetę. Zagryzając zęby nawieść o Minoru. Ale nic nie powiedział, pokiwał głową namolnemu dług - najwyraźniej tak będzie to u niego wyglądało, dopóki nie stanie się silniejszy.
-Dziękuję.- odpowiedział w plecy odchodzącej Fukuhiry. Kiedy leczenie Yatty się kończyło, spojrzał się na Shinsa. -Weź ciało Bubaigawary na swojego konia. Nie mamy czasu. Czas wrócić do domu. Mizami-san…- spojrzał się na przerażonego kupczyka, do którego uśmiechną się, smutno, ale nadal… -Co udało się załatwić i jak zostało to rozplanowane? Ruszamy natychmiast.- powiedział, wstając z kolan. Mieli mało czasu i zmęczenie po tej walce ciążyło mu jeszcze w ramach, których narazie nie mógł zaleczyć. Zajęłoby mu to za dużo czasu.
0 x
- Shins Hyo
- Posty: 433
- Rejestracja: 12 gru 2023, o 07:02
- Wiek postaci: 30
- Ranga: Wyrzutek D
- Krótki wygląd: Shins ubrany jest w czarny strój zasłaniający większość jego ciała. Widoczne są jedynie niebieskie oczy.
- Widoczny ekwipunek: Wielki Kunai na plecach
Płaszcz - Link do KP: viewtopic.php?p=213621#p213621
- GG/Discord: shintarguar
Re: Biała Wstęga
Trio walczące dla Buntowników z Cesarstwa Morskich Klifów leciało już na oparach. Yatta nawet dosłownie, gdyż zasoby jego chakry kończyły się niemal całkowicie, Shins i Arii - choć mieli w sobie jeszcze pokłady cennej energii lecieli już na ostatkach swoich sił witalnych. Jeszcze jeden, może dwa ciosy i skończą marnie. Cała trójka ostatkiem sił i środków zaczęła atakować przeciwnika wszystkim co ma. Wszystkim, co tylko mogli wykorzystać w obecnej sytuacji. Cios za ciosem trafiał w generała i jego klony, ale ich wróg wcale nie zwalniał i odpłacał im równą monetą. W ostatniej niemal chwili Yatta poświęcił się, by umożliwić Ariemu ostatecznie pokonanie Bubagawairy (czy jak mu tam).
Będący już na skraju życia generał dzikich obrał na cel lidera drużyny dając sobie za cel, by zabrać go ze sobą do grobu. Hyo nie miał sił i umiejętności by mu w tym przeszkodzić. Ta wyprawa była jego pierwszą poważną misją. Wcześniej podjął się tylko kilku drobnych, mało istotnych zleceń. Co on sobie myślał biorąc na siebie tak duże wyzwanie? Ta walka unaoczniła mu jak słabym wojownikiem jeszcze jest. Jak niewiele umie zrobić. A teraz z powodu jego słabości, mimo wykonania głównego celu misji, wróci z niej całkiem sam.
Ostatni cios Bulbasaura niemal zabił obu walczących po stronie Shinsa mężczyzn. Hyo widząc to, jak ich pozorny sukces zamienia się w równie wielką porażkę opadł na kolana. Nie będzie w stanie im pomóc. Nie zna się na leczeniu, a zataszczenie ich do miasta... to wyrok nie tylko na nich, ale i na niego samego. Cóż mógł w tej sytuacja zrobić? Nic. Nie był w stanie zmienić marnego losu jaki czekał ich obojga. Przez głowę Shinsa przetoczyła się nawała myśli na temat ostatnich kilku dni. Jego nieprzydatność w misji. Bezsensowność jego działań. Nie takim shinobim chciał być. Nie po to przychodził do obozu Minako by okazać się kulą u nogi ludzi, którzy na nim polegali. Jak mógł brać na siebie odpowiedzialność za interweniowanie w historię, jaka właśnie się tworzyłam gdy był tak słaby i nieporadny?
I gdy tak tępo wpatrywał się w umierających towarzyszy na polanę wbiegł Mizami. Biedny mężczyzna. Shins nie wiedział, czy lider karawany zdawał sobie sprawę z tego, co się w zasadzie dzieje czy też nie, ale jego zaangażowanie w pomoc im było wielkie. Szczególnie, że przez to niemal na pewno straci bardzo wiele pieniędzy i pewnie będzie skończony w interesach z Dzikimi. A teraz przybył z końmi. Końmi, które nie są im już potrzebne. Hyo wstał i zwrócił się do Mizamiego - "My już im nie pomożemy...".
Wiele więcej nie udało mu się powiedzieć, bo przerwało mu pojawienie się kolejnej osoby - Fukuhiry. Podstępna wiedźma obserwowała ich przez cały czas. Mogła im pomóc, ale czekała czy sobie poradzą, by nie narażać się na konsekwencje w razie porażki. No cóż, można powiedzieć, że wykazała się chłodną kalkulacją. Ale dla Shinsa zostawienie zemsty do wykonania komu innemu była słabe. Niemniej nie miało to w tym momencie żadnego znaczenia, więc jedynie milcząco przyglądał się działaniom niespodziewanego gościa.
Gejsza okazała się wybawieniem dla całej drużyny. Najpierw własnoręcznie zadała śmiertelny cios generałowi, a potem pomogła Ariemu i Yattcie lecząc ich na tyle, by zawrócić ich znad progu śmierci. Trzeba było więc teraz szybko działać - głupotą byłoby dać się złapać strażnikom i zaprzepaścić tę niespodziewaną szansę. Arii wracając zza grobu od razu zajął się komenderowaniem i kazał Shinsowi zabrać ciało generała na swojego konia. Chłopak nie dyskutował, tylko ruszył, by wykonać polecenie. Zdawał sobie sprawę z tego, że ciało generała będzie dla nich ważnym dowodem wykonania misji - "Szybko, zabierajmy się stąd".
Ukryty tekst
0 x
- Nizan
- Posty: 306
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=231394#p231394
- GG/Discord: boyos
Re: Biała Wstęga
Kampania przeciwko Dzikim
Arii,Gosui, Shins,Osamu,Minoru- Gōsutoburanchi, Oddział Widmo
Generał leżał pokonany, a Fukuhira zniknęła, pomagając Oddziałowi Widmo pozbierać się po tej walce. Może nie tyle pozbierać, co podnieść, albo raczej usiąść. Załoga odprowadziła wzrokiem Księżniczkę Gejsze, a Arii przez chwilę jeszcze patrzył na monetę, którą otrzymał. Cóż, teraz i on był winny przysługę Fukuhirze, która napewno w przyszłości zamierzała się o nią upomnieć.
Arii jako medyk poświęcił czas, by zaleczyć wszystkich do pełnego zdrowia. Jako światowej klasy medyk nie potrzebował na to zbytnio dużo czasu, a sam Shinsu pomógł załadować truchło na konia, by następnie spiać się i odjechać w las.
Tutaj mieliście dużo szczęścia, bo Yatta rzeczywiście zgodnie z tym co mówił, znał się na tropieniu, ale przede wszystkim - znał ścieżki. Drogi, które prowadziły do granicy.
Jechaliście kilka dni, które w zimie sprawiały, że nie była to najmilsza podróż. Tym bardziej, że przedzieraliście się często przez zaganijki, czy jakieś boczne, nieodśniezone trasy. Yatta specjalnie wybierał takie, byście nie zostawiali za dużo śladów. Raz czy dwa udało Wam się odpocząć w karczmie, co skutkowało tym, że musieliście zostawić konie gdzieś z tyłu i potem po nie wrócić. Sama pogoda pomogła Wam o tyle, że ciało Generała nie rozkładało się tak szybko i nie śmierdziało od samego początku. Zimowy klimat pozwolił go zakonserwować na tyle, na ile się dało.
Po kilku dniach dotarliście do miejsca, w którym przekroczyliście granicę. Tutaj Yatta ponownie Wam pomógł, bo okazało się, że chłopak dość długo działa w akcjach dywersyjnych i miał kilka szlaków, które pozwoliły Wam przejść do Północnego Ryuzaku. Od tego momentu, była już prosta droga do Obozu Mikoto.
Gdy podjechaliście pod bramę, strażnicy momentalnie zorientowali się, że wiezienie trupa na koniu, no i Wasza aparycja sugerują, że potrzebujecie pomocy. Gdy wylegitymowaliście się odznakami (kto miał), a następnie wkroczyliście do środka. Yatta na początku mocno zastanawiał się, czy powinien w ogóle z Wami się tutaj pojawić, ale finalnie uznał, że nigdy nie widział Yuki Mikoto, no i w sumie czemu by nie odwiedzić obozu. Mizami zaś miał juki wypchane złotem i chciał jak najszybciej dostać się do Ryuzaku, ale też stwierdził, że może coś wyszarpnie jeszcze od Hoshi, więc również postanowił odwiedzić obóz.
I tak, w ten sposób - po zaledwie kilku dniach od wyruszenia, a w praktyce kilku miesiącach gry, byliście z powrotem na miejscu. Namiot Głównodowodzacy nie zmienił się ani trochę. Strażnicy, którzy ochraniali wejście popatrzyli na Was i rozstąpili się. Wreszcie, weszliście do środka na audiencję. Oczywiście, bez kolejki. Akio, która przyjmowała petentów i zapraszała do środka, gdy tylko Was zobaczyła, odrazu zawołała Hoshi.
Staliście więc w środku namiotu, lecz ku Waszemu zdziwieniu, nie było Mikoto. Była jedynie Hoshi, która na Wasz widok mocno się ożywiła. Zwykle jej podkrążone oczy nagle wyostrzały, a ona sama widząc Was całych, skinęła głową.
- Już się bałam, że nie wrócicie. - powiedziała. - Był tu niedawno dopiero co... Gosui. Wyglądało to tak, jakbyście nie dali rady, a jednak jesteście. Mówcie, co się wydarzyło i... kim są Ci dwaj? - zapytała, wskazując na Yatte i Mizamiego.
Z/T -> viewtopic.php?p=230888#p230888
Hoshi Yuki - klik
Kodari Hoshigaki - klik
Mikoto Yuki - klik
Azumi Kuni- klik
Minda Hoshitsu - klik
Sugihaya Shitsuyo - klik
Rikisone Hone - klik
Aritsuka Umekiko - klik
Nozuki Kaneya - klik
Mizami Kuni - klik
Shi Kiyoko
Fukuhira - klik -> klik
Yatta Uchiha - klik
Nori Mateki - klik
Kamibara
Sagawa
Kagawa
Hinagi Hozuki - klik
Bubaigawara - klik
Naza - Klik
Ukryty tekst
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


