Siedziba władzy [Wydarzenie]
- Nobuo
- Posty: 300
- Rejestracja: 2 sty 2026, o 13:30
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Avek
- Widoczny ekwipunek: Plecak, 2 kabury
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=233599#p233599
- Multikonta: Emi, Yumi, Pączuś
- Nizan
- Posty: 305
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=231394#p231394
- GG/Discord: boyos
Re: Siedziba władzy [Wydarzenie]
Plan Nizana okazał się lepszy, niż się spodziewał. Miał już przybraną tożsamość, a co więcej, dostał się do środka. Nizan starał się przyjmować neutralną posturę, będąc obojętnym na obelgi, które rzucał pod jego kątem Kaguya. Akurat tutaj Kunisaku w ogóle się tym nie przejmował, bo fortel wydawał się być coraz lepszy w rytm tego, jak zachowywał się strażnik.
W tym momencie, Nizan otrzymał wsparcie pod postacią jakiegoś chłopa, który sam wydawał się być popychadłem. Mężczyzna zagroził mu tym, że jeżeli Nizan coś odwali, to niejaki Goro ma być winny wszystkiemu i stracić rękę. Kowal zrobił szybki rys psychologiczny takiego osobnika, starając się wyłapać w jego zachowaniu jak najwięcej punktów, które mógł wykorzystać. W każdym razie, narazie o tym nie mówił, tylko poddał się w pełni temu, by wejść do Siedziby i zniknąć z oczu Kaguyi.
Nizan potrzebował zacząć delikatnie, ale też ustalić hierarchię w ich duecie.
- Kierownik się nie martwi, to będzie raz dwa. Widziałem gorsze przypadki. - powiedział na start.
Tacy ludzie jak Goro, pod ciągłym butem silniejszych od siebie łaknęli uwagi, a szczególnie wyniesienia ich od miejsca, gdzie będą mogli... poczuć choć trochę władzy. Nie wymuszonej - ale takiej z autorytetem. Od tego zamierzał zacząć Nizan. Od zbudowania między nimi nici porozumienia. - Sam miałem zajmować się dziś synem, bo dopiero co mi się urodził, a tu wpadła robótka i tyle z wolnego. - kolejny krok. Zaczęcie opowiadania o sobie, ale bez szczegółów. - Teraz wszystko kurwa tak zdrożało, że nie można nie brać żadnej fuszki, bo przecież nie idzie tego wszystkiego utrzymać. Pierdolona Saori i jej pomysły.
Tutaj jest zastawiona pułapka. Nizan strzelał, że jeżeli Goro pracuje dla Kaguyów, to Saori będzie jego wrogiem. Nie będzie jej lubił, bo nikt jej nie lubi. Nawet, jeżeli on sam ją lubił, to jego przełożeni nie będą jej lubić, a on zapewne chciałby się przypodobać, stąd powinna wychodzić jego niechęć.
Nizan zamierzał iść najpierw na poziom -1 i powolnie podgadywać Goro.
- Kierownik zadowolony z fuszki tutaj? - zapytał, starając się trochę przekroczyć granicę i nawiązać relację. - Chłopaki mówią, że robota w siedzibie to najlepsze co można mieć. Że pracują tutaj najważniejsi strażnicy, tak jak kierownik. - dodał.
Jak Nizan wejdzie do magazynu, to zamierza wziąć jakieś wiaderko i powrzucać tam podstawowe narzędzia - młotek, śrubokręt i inne takie rzeczy, a dodatkowo jakiegoś mopa. Chciał, by z daleka było widać, że są ekipą sprzątającą.
- Często trafiają się niezłe fanty w rurach. Kierownik ma jakąś babę? Ostatnio wyłowiłem złoty pierścionek! - powiedział mimochodem. - Facet schował swojej pierścionek w jedzeniu, bo niby tak miało być romantycznie, a ona to zeżarła, a potem wysrała, hehe. No i powiedziałem, że nic nie znalazłem, ale wziąłem i dałem swojej. Trochę capiło, ale wymyłem, w jakieś kadzidła wsadziłem i tyle. A co więcej, moneta została w kieszeni, bo nie musiałem nic płacić. No sam zysk, a nawet podwójny. Kto wie, co tutaj dziś znajdziemy. Oczywiście z kierownikiem dzielimy się pół na pół, bo widzę, że kierownik to fachowiec. Albo lepiej. Trzydzieści procent dla mnie, a siedemdziesiąt dla kierownika, żeby było sprawiedliwie. - wizja wspólnego łupu miała uspokoić Goro i wzbudzić kolejną dozę tymczasowej sympatii do Nizana.
Gdy był gotowy z wiaderkiem i narzędziami, odwrócił się do Goro.
- To gdzie tera? Od górnych zacznijmy, będzie prościej. - powiedział. - Które kible są najwyżej w siedzibie?
W tym momencie, Nizan otrzymał wsparcie pod postacią jakiegoś chłopa, który sam wydawał się być popychadłem. Mężczyzna zagroził mu tym, że jeżeli Nizan coś odwali, to niejaki Goro ma być winny wszystkiemu i stracić rękę. Kowal zrobił szybki rys psychologiczny takiego osobnika, starając się wyłapać w jego zachowaniu jak najwięcej punktów, które mógł wykorzystać. W każdym razie, narazie o tym nie mówił, tylko poddał się w pełni temu, by wejść do Siedziby i zniknąć z oczu Kaguyi.
Nizan potrzebował zacząć delikatnie, ale też ustalić hierarchię w ich duecie.
- Kierownik się nie martwi, to będzie raz dwa. Widziałem gorsze przypadki. - powiedział na start.
Tacy ludzie jak Goro, pod ciągłym butem silniejszych od siebie łaknęli uwagi, a szczególnie wyniesienia ich od miejsca, gdzie będą mogli... poczuć choć trochę władzy. Nie wymuszonej - ale takiej z autorytetem. Od tego zamierzał zacząć Nizan. Od zbudowania między nimi nici porozumienia. - Sam miałem zajmować się dziś synem, bo dopiero co mi się urodził, a tu wpadła robótka i tyle z wolnego. - kolejny krok. Zaczęcie opowiadania o sobie, ale bez szczegółów. - Teraz wszystko kurwa tak zdrożało, że nie można nie brać żadnej fuszki, bo przecież nie idzie tego wszystkiego utrzymać. Pierdolona Saori i jej pomysły.
Tutaj jest zastawiona pułapka. Nizan strzelał, że jeżeli Goro pracuje dla Kaguyów, to Saori będzie jego wrogiem. Nie będzie jej lubił, bo nikt jej nie lubi. Nawet, jeżeli on sam ją lubił, to jego przełożeni nie będą jej lubić, a on zapewne chciałby się przypodobać, stąd powinna wychodzić jego niechęć.
Nizan zamierzał iść najpierw na poziom -1 i powolnie podgadywać Goro.
- Kierownik zadowolony z fuszki tutaj? - zapytał, starając się trochę przekroczyć granicę i nawiązać relację. - Chłopaki mówią, że robota w siedzibie to najlepsze co można mieć. Że pracują tutaj najważniejsi strażnicy, tak jak kierownik. - dodał.
Jak Nizan wejdzie do magazynu, to zamierza wziąć jakieś wiaderko i powrzucać tam podstawowe narzędzia - młotek, śrubokręt i inne takie rzeczy, a dodatkowo jakiegoś mopa. Chciał, by z daleka było widać, że są ekipą sprzątającą.
- Często trafiają się niezłe fanty w rurach. Kierownik ma jakąś babę? Ostatnio wyłowiłem złoty pierścionek! - powiedział mimochodem. - Facet schował swojej pierścionek w jedzeniu, bo niby tak miało być romantycznie, a ona to zeżarła, a potem wysrała, hehe. No i powiedziałem, że nic nie znalazłem, ale wziąłem i dałem swojej. Trochę capiło, ale wymyłem, w jakieś kadzidła wsadziłem i tyle. A co więcej, moneta została w kieszeni, bo nie musiałem nic płacić. No sam zysk, a nawet podwójny. Kto wie, co tutaj dziś znajdziemy. Oczywiście z kierownikiem dzielimy się pół na pół, bo widzę, że kierownik to fachowiec. Albo lepiej. Trzydzieści procent dla mnie, a siedemdziesiąt dla kierownika, żeby było sprawiedliwie. - wizja wspólnego łupu miała uspokoić Goro i wzbudzić kolejną dozę tymczasowej sympatii do Nizana.
Gdy był gotowy z wiaderkiem i narzędziami, odwrócił się do Goro.
- To gdzie tera? Od górnych zacznijmy, będzie prościej. - powiedział. - Które kible są najwyżej w siedzibie?
Ukryty tekst
0 x
- Uchiha Hiromi
- Posty: 810
- Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
- Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=11005&p=205011#p205011
- Multikonta: Yuki Hoshi
- Nizan
- Posty: 305
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=231394#p231394
- GG/Discord: boyos
Re: Siedziba władzy [Wydarzenie]
Chyba w najśmielszych snach Nizan nie oczekiwałby, że jego przykrywka tak ładnie żeżre. Goro został momentalnie kupiony przez miłe słowa Nizana i dzięki temu, ich losy miały się krzyżować. Przynajmniej, przez ten jeden dzień.
Okazało się, że Nizan dobrze wyczuł fakt, że Saori nie jest tutaj zbytnio lubiana. Goro nazwał ją nawet suką, co tylko potęgowało niechęć, skoro używał takich słów. Co jednak było ciekawsze, okazało się, że od dwóch tygodni mężczyzna nie wziął żołdu do łapy. Czyli nawet, jeżeli Nariko opłacała tutejszych najemników, to albo nie miała kasy, albo musiała zacisnąć sama pasa. Chyba, że płaciła im jakoś inaczej, albo obiecała zapłatę po wszystkim. Nie, żeby najemnicy mieli wyjście, bo jak wtargnie tu armia Ayatsuri, to brak żołdu będzie ich najmniejszych zmartwieniem.
- Ta, żołd żołdem, ja prawie zleceń nie mam, bo nikt nie ma kasy. We wschodniej dzielnicy jest taka bieda, że stary Renko zaczął pasek żuć, by głodu nie czuć. Widziałem na własne oczy, mówię kierownikowi, że to nie są już żarty. Wykończą nas, kurwa, normalnie nas wykończą. - Nizan postanowił ponarzekać trochę z Goro, żeby jeszcze bardziej podjudzać chłopaka do sprzedania się z jakimiś informacjami.
Finalnie, biznes, który wymyślił Nizan zaskoczył, bo Goro zaczął już liczyć ile to nie zarobią.
- Sie wie. Co wyłowie, to odrazu do kierownika i podział po wszystkim. Po cichu, bez świadków. - powiedział, kiwając głową.
Na sam koniec trafiła do Kunisaku informacja o tym, że na samej górze jest Nariko z przybocznymi gwardzistami.
- Taaa, tylko akurat tutaj nie kłamię. Raczej napewno będziemy musieli tam zajrzeć. - powiedział do Goro. - Chyba, że nas nie wpuszczą, no to nic nie poradzimy. W każdym razie, zobaczy się jak sytuacja. Sam nie bardzo chcę się tu plątać, bo każdy łypie jakbym jakimś bandziorem był, a przecie żadna praca nie hańbi, nie? Jak baby sie kurwią, to nikt nic nie mówi, a jak facet czyści kible to odrazu wielkie mi halo. - dodał. - A kierownik słyszał o tym całym Ario? Ostatnio na ognisku coś gadali, ale chuja zrozumiałem. Wolałbym go chyba nie spotkać. - zagaił jeszcze po drodze, starając się cokolwiek wyciągnąć, a nóz widelec chłop sam z siebie zacznie opowiadać. Jeżeli dostał się do niewoli, to może Nizan przy okazji go jakoś uwolni. Ryzyko było takie, że jeżeli to tajna misja, to mógł właśnie zdradzić przykrywkę brata, ale... najwyżej powie, że coś pojebał i nie było tematu.
Ruszyli na górę i dotarli do miejsca, gdzie stało dwóch elitarnych strażników. Nizan momentalnie rozpoznał różnicę w tym, że raz byli pewni siebie, a dwa że po prostu dużo lepiej wyglądali.
- Do gówna, hehe. - powiedział Nizan, szczerząc się i drugi raz wykorzystując swój żart. Jednak nie chciał dostać wpierdolu więc momentalnie uniósł rękę z wiadrem i narzędziami. - Poważnie. Przyszedłem przepchać kanalizację. Pewnie wrzucacie jakiś syf do środka i dlatego się zapycha. Kierownik tutaj ze mną jest by mnie pilnować. Raz dwa się uwiniemy i po sprawie. - powiedział.
Nizan starał się wydawać pewny siebie bo... przecież nie miał nic do ukrycia. Tak by zachowywał się łajnonurek.
- Na waszym miejscu bym pootwierał okna i nie zbliżał się przez jakiś czas, bo może trochę capić. Ja już przywykłem, ale Wasze arystokrackie nosy mogą tego zapachu nie polubić. - wzruszył ramionami, po czym odwrócił się do Goro. - Chodźmy kierowniku, bo czas to pieniądz, a ja chcę wrócić na kolację do domu.
Po tych słowach Nizan zamierzał spokojnie ruszyć przed siebie jakby przyszedł do roboty. Bo przecież przyszedł, prawda?
Okazało się, że Nizan dobrze wyczuł fakt, że Saori nie jest tutaj zbytnio lubiana. Goro nazwał ją nawet suką, co tylko potęgowało niechęć, skoro używał takich słów. Co jednak było ciekawsze, okazało się, że od dwóch tygodni mężczyzna nie wziął żołdu do łapy. Czyli nawet, jeżeli Nariko opłacała tutejszych najemników, to albo nie miała kasy, albo musiała zacisnąć sama pasa. Chyba, że płaciła im jakoś inaczej, albo obiecała zapłatę po wszystkim. Nie, żeby najemnicy mieli wyjście, bo jak wtargnie tu armia Ayatsuri, to brak żołdu będzie ich najmniejszych zmartwieniem.
- Ta, żołd żołdem, ja prawie zleceń nie mam, bo nikt nie ma kasy. We wschodniej dzielnicy jest taka bieda, że stary Renko zaczął pasek żuć, by głodu nie czuć. Widziałem na własne oczy, mówię kierownikowi, że to nie są już żarty. Wykończą nas, kurwa, normalnie nas wykończą. - Nizan postanowił ponarzekać trochę z Goro, żeby jeszcze bardziej podjudzać chłopaka do sprzedania się z jakimiś informacjami.
Finalnie, biznes, który wymyślił Nizan zaskoczył, bo Goro zaczął już liczyć ile to nie zarobią.
- Sie wie. Co wyłowie, to odrazu do kierownika i podział po wszystkim. Po cichu, bez świadków. - powiedział, kiwając głową.
Na sam koniec trafiła do Kunisaku informacja o tym, że na samej górze jest Nariko z przybocznymi gwardzistami.
- Taaa, tylko akurat tutaj nie kłamię. Raczej napewno będziemy musieli tam zajrzeć. - powiedział do Goro. - Chyba, że nas nie wpuszczą, no to nic nie poradzimy. W każdym razie, zobaczy się jak sytuacja. Sam nie bardzo chcę się tu plątać, bo każdy łypie jakbym jakimś bandziorem był, a przecie żadna praca nie hańbi, nie? Jak baby sie kurwią, to nikt nic nie mówi, a jak facet czyści kible to odrazu wielkie mi halo. - dodał. - A kierownik słyszał o tym całym Ario? Ostatnio na ognisku coś gadali, ale chuja zrozumiałem. Wolałbym go chyba nie spotkać. - zagaił jeszcze po drodze, starając się cokolwiek wyciągnąć, a nóz widelec chłop sam z siebie zacznie opowiadać. Jeżeli dostał się do niewoli, to może Nizan przy okazji go jakoś uwolni. Ryzyko było takie, że jeżeli to tajna misja, to mógł właśnie zdradzić przykrywkę brata, ale... najwyżej powie, że coś pojebał i nie było tematu.
Ruszyli na górę i dotarli do miejsca, gdzie stało dwóch elitarnych strażników. Nizan momentalnie rozpoznał różnicę w tym, że raz byli pewni siebie, a dwa że po prostu dużo lepiej wyglądali.
- Do gówna, hehe. - powiedział Nizan, szczerząc się i drugi raz wykorzystując swój żart. Jednak nie chciał dostać wpierdolu więc momentalnie uniósł rękę z wiadrem i narzędziami. - Poważnie. Przyszedłem przepchać kanalizację. Pewnie wrzucacie jakiś syf do środka i dlatego się zapycha. Kierownik tutaj ze mną jest by mnie pilnować. Raz dwa się uwiniemy i po sprawie. - powiedział.
Nizan starał się wydawać pewny siebie bo... przecież nie miał nic do ukrycia. Tak by zachowywał się łajnonurek.
- Na waszym miejscu bym pootwierał okna i nie zbliżał się przez jakiś czas, bo może trochę capić. Ja już przywykłem, ale Wasze arystokrackie nosy mogą tego zapachu nie polubić. - wzruszył ramionami, po czym odwrócił się do Goro. - Chodźmy kierowniku, bo czas to pieniądz, a ja chcę wrócić na kolację do domu.
Po tych słowach Nizan zamierzał spokojnie ruszyć przed siebie jakby przyszedł do roboty. Bo przecież przyszedł, prawda?
Ukryty tekst
0 x
- Uchiha Hiromi
- Posty: 810
- Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
- Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=11005&p=205011#p205011
- Multikonta: Yuki Hoshi
- Nizan
- Posty: 305
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=231394#p231394
- GG/Discord: boyos
Re: Siedziba władzy [Wydarzenie]
Dobrze żarło i zdechło. Nizan stał przed dwoma strażnikami, którzy nie zamierzali przepuścić go dalej. Co gorsza, jeden z nich, drzewcem Naginaty z całej siły uderzył w kubełek, który upadł z hukiem. Narzędzia wysypały się na podłogę i ostrze pojawiło się niedaleko gardła Nizana.
- E no, panie, oszalałeś!? - powiedział zdziwiony Nizan, machając rękami jakby właśnie go coś poparzyło. - Nie cuchne szambem, bo się, kurwa, myję, tej. Nie robiłem kilka dni, to moje pierwsze zlecenie. Że co, że łajnonur to odrazu musi jebać? - dodał ewidentnie oburzony Nizan, starając się utrzymać przykrywkę jak najdłużej. - Przecież nie zawsze trzeba nurkować, mam narzędzia, by to przepychać.
Jednak nie zmieniało to faktu, że Nizan nie mógł dać się zakuć w kajdany, a tym bardziej sensor był w stanie wykryć, że Nizan jest kimś nowym. Cokolwiek by Nizan nie postanowił, teraz rozpoczynała się prawdziwa gra z czasem. Po pierwsze, musiał wyeliminować wszystkich trzech ludzi. Goro był najprostszy, ale dwóch strażników mogło być użytkownikiem chakry. Mógł wziąć dwóch naraz, ale... tutaj pojawiał się problem.
Większość mocnych technik były bardzo hałaśliwe. Mógł dosłownie wysadzić siedzibę władzy golemem, czy sprowadzić tu powódź, ale są to techniki, które dosłownie zaalarmują wszystkich, włącznie z seininami i Nariko. Nizan nie chciał tego robić teraz, bo musiał zebrać prototypy. Musiał jak najdłużej utrzymać przykrywkę.
Ale się nie dało. Tutaj stanął przed momentem, w którym trzeba było podjąć decyzję.
- Ręce człowieka, który nie boi się narzędzi. Co Pan myślisz, że ja paznokci nie czyszczę, czy co? Przecież mamy rękawiczki, a w ogóle...
I to był ten moment.
Nizan potrzebował zagadać mężczyznę, by następnie wystrzelić w jego kierunku technikę, która miała to do siebie, że nie potrzebowała pieczęci. Ot kumulowało się chakrę, a następnie wypalało rękę futonu, by pochwycić strażnika i ścisnąć go na tyle, by ten stracił przytomność. Tutaj Nizan musiał bardzo skupić się na tym momencie. Jeżeli ściśnie ręką za mocno, mógłby zmiażdzyć mężczyznę, a on chciał go po prostu odciąć. Nie chciał zabijać. Chciał znokautować. Jednak nie był na tyle silnym ninja, by móc jednym ruchem taijutsu eliminować sentokich czy Kogo. Musiał postawić wszystko na jedną kartę. Technika, która była względnie cicha i jak dobrze pochwyci strażnika, to wyeliminuje go na dobre.
Czyli plan rzucenia techniki był taki: zamach do przodu, złapanie strażnika, ściśnięcie (ale nie na full, tylko tak na ćwierć gwizdka, potem półgwizdka i tak dalej, aż do odcinki, a następnie mocne uderzenie Goro w tył głowy by go znokautować. Goro to akurat jakiś warzywniak był, więc Nizan raczej da rade go obalić bez technik.
Potem tak: jeżeli ten straznik, który poszedł wołać sensora się jurnie, to Nizan przedłuża technikę ręki i robi to samo z nim. Jeżeli facet się nie jurnie - Nizan doskoczy do niego od tyłu i też go pacnie w tył bani.
- E no, panie, oszalałeś!? - powiedział zdziwiony Nizan, machając rękami jakby właśnie go coś poparzyło. - Nie cuchne szambem, bo się, kurwa, myję, tej. Nie robiłem kilka dni, to moje pierwsze zlecenie. Że co, że łajnonur to odrazu musi jebać? - dodał ewidentnie oburzony Nizan, starając się utrzymać przykrywkę jak najdłużej. - Przecież nie zawsze trzeba nurkować, mam narzędzia, by to przepychać.
Jednak nie zmieniało to faktu, że Nizan nie mógł dać się zakuć w kajdany, a tym bardziej sensor był w stanie wykryć, że Nizan jest kimś nowym. Cokolwiek by Nizan nie postanowił, teraz rozpoczynała się prawdziwa gra z czasem. Po pierwsze, musiał wyeliminować wszystkich trzech ludzi. Goro był najprostszy, ale dwóch strażników mogło być użytkownikiem chakry. Mógł wziąć dwóch naraz, ale... tutaj pojawiał się problem.
Większość mocnych technik były bardzo hałaśliwe. Mógł dosłownie wysadzić siedzibę władzy golemem, czy sprowadzić tu powódź, ale są to techniki, które dosłownie zaalarmują wszystkich, włącznie z seininami i Nariko. Nizan nie chciał tego robić teraz, bo musiał zebrać prototypy. Musiał jak najdłużej utrzymać przykrywkę.
Ale się nie dało. Tutaj stanął przed momentem, w którym trzeba było podjąć decyzję.
- Ręce człowieka, który nie boi się narzędzi. Co Pan myślisz, że ja paznokci nie czyszczę, czy co? Przecież mamy rękawiczki, a w ogóle...
I to był ten moment.
Nizan potrzebował zagadać mężczyznę, by następnie wystrzelić w jego kierunku technikę, która miała to do siebie, że nie potrzebowała pieczęci. Ot kumulowało się chakrę, a następnie wypalało rękę futonu, by pochwycić strażnika i ścisnąć go na tyle, by ten stracił przytomność. Tutaj Nizan musiał bardzo skupić się na tym momencie. Jeżeli ściśnie ręką za mocno, mógłby zmiażdzyć mężczyznę, a on chciał go po prostu odciąć. Nie chciał zabijać. Chciał znokautować. Jednak nie był na tyle silnym ninja, by móc jednym ruchem taijutsu eliminować sentokich czy Kogo. Musiał postawić wszystko na jedną kartę. Technika, która była względnie cicha i jak dobrze pochwyci strażnika, to wyeliminuje go na dobre.
Czyli plan rzucenia techniki był taki: zamach do przodu, złapanie strażnika, ściśnięcie (ale nie na full, tylko tak na ćwierć gwizdka, potem półgwizdka i tak dalej, aż do odcinki, a następnie mocne uderzenie Goro w tył głowy by go znokautować. Goro to akurat jakiś warzywniak był, więc Nizan raczej da rade go obalić bez technik.
Potem tak: jeżeli ten straznik, który poszedł wołać sensora się jurnie, to Nizan przedłuża technikę ręki i robi to samo z nim. Jeżeli facet się nie jurnie - Nizan doskoczy do niego od tyłu i też go pacnie w tył bani.
Ukryty tekst
0 x
- Uchiha Hiromi
- Posty: 810
- Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
- Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=11005&p=205011#p205011
- Multikonta: Yuki Hoshi
- Nizan
- Posty: 305
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=231394#p231394
- GG/Discord: boyos
Re: Siedziba władzy [Wydarzenie]
Nizan zamachnął ręką i ostrze wiatru poleciało, nokałtując dwóch oponentów zgodnie z planem. Jednak problemem było coś o wiele bardziej przyziemnego. Okazało się, że Goro przetrwał tyle czasu nie dlatego, że był sprytny. Goro przeżył tyle lat, bo jego instynkt był na najwyższym poziomie. Nizan spojrzał, jak ten spierdala jak szczur, krzycząc przeraźliwie w niebogłosy, co sprawiło, że już na dole słychać było nadciągających zbrojnych.
Ehh... tyle dobrego. Nie było zbytnio możliwości wyhamować lawinę wydarzeń, która miała mieć teraz miejsce. Napewno Nizan nie zamierzał dać się złapać. Najwyżej, w ostateczności, wykorzysta najnowszą technikę, której się nauczył. Musiał wrócić do Shimy i Araty, reszta się nie liczyła. Ale był... tak blisko celu, że wystarczyło tylko po niego sięgnąć.
Nizan się skupił. Musiał jak najdalej dojść bez walki. W związku z tym, musiał jakoś zatrzymać tych za sobą. To przede wszystkim. Więc... korzystając z sytuacji, Nizan przelał chakrę i stworzył Dotonowego Klona, którego umieścił przed wejściem, zamykając za sobą drzwi. Teraz, jak straż przybiegnie, to będzie musiała chwile pokombinować, jak podejść do Nizana, który okaże się klonem. Nizan jeszcze go ustawił tak, by ten patrzył z wyższością w kierunku odgłosów - z opartą ręką na biodrze, a drugą wziął naginatę do ręki. Miał wyglądać jak oponent nie do przejścia. To powinno kupić trochę czasu.
Zaś sam Nizan... użył techniki przemiany w mężczyznę, którego przed chwilą powalił jako pierwszego. Imię drugiego znał. Koji. Więc musiał to wykorzystać. Cóż, nie wiedział jak daleko dojdzie, ale zawsze to trochę dalej, niż był teraz. Brakowało mu tylko jednego piętra.
Nizan więc robi tak: robi henge w oponenta spod drzwi, biegnie na górę i zaczyna szukać drzwi do gabinetu Shirei-kana. Cóż, chyba powinny być to po prostu największe drzwi czy coś. Jeżeli ktoś będzie po drodze, Nizan będzie krzyczał.
- Alarm! Przy drzwiach jest napastnik! Powiadomić Shirei-kan!
Liczył, że dobiegnie do pokoju Shirei-kana w ten sposób. Oczywiście, krzyczy tylko, jak ktoś będzie po drodze, bo jak nie - to wali dzidę przed siebie jak najszybciej.
Najgorzej jak w pokoju będzie Nariko. Cóż, tym będzie martwił się za moment.
Jeżeli ktoś go odkryje, to już nie ma co palić frana - odpala łapę powietrzną i po prostu nokałtuje rywali po drodze.
Ehh... tyle dobrego. Nie było zbytnio możliwości wyhamować lawinę wydarzeń, która miała mieć teraz miejsce. Napewno Nizan nie zamierzał dać się złapać. Najwyżej, w ostateczności, wykorzysta najnowszą technikę, której się nauczył. Musiał wrócić do Shimy i Araty, reszta się nie liczyła. Ale był... tak blisko celu, że wystarczyło tylko po niego sięgnąć.
Nizan się skupił. Musiał jak najdalej dojść bez walki. W związku z tym, musiał jakoś zatrzymać tych za sobą. To przede wszystkim. Więc... korzystając z sytuacji, Nizan przelał chakrę i stworzył Dotonowego Klona, którego umieścił przed wejściem, zamykając za sobą drzwi. Teraz, jak straż przybiegnie, to będzie musiała chwile pokombinować, jak podejść do Nizana, który okaże się klonem. Nizan jeszcze go ustawił tak, by ten patrzył z wyższością w kierunku odgłosów - z opartą ręką na biodrze, a drugą wziął naginatę do ręki. Miał wyglądać jak oponent nie do przejścia. To powinno kupić trochę czasu.
Zaś sam Nizan... użył techniki przemiany w mężczyznę, którego przed chwilą powalił jako pierwszego. Imię drugiego znał. Koji. Więc musiał to wykorzystać. Cóż, nie wiedział jak daleko dojdzie, ale zawsze to trochę dalej, niż był teraz. Brakowało mu tylko jednego piętra.
Nizan więc robi tak: robi henge w oponenta spod drzwi, biegnie na górę i zaczyna szukać drzwi do gabinetu Shirei-kana. Cóż, chyba powinny być to po prostu największe drzwi czy coś. Jeżeli ktoś będzie po drodze, Nizan będzie krzyczał.
- Alarm! Przy drzwiach jest napastnik! Powiadomić Shirei-kan!
Liczył, że dobiegnie do pokoju Shirei-kana w ten sposób. Oczywiście, krzyczy tylko, jak ktoś będzie po drodze, bo jak nie - to wali dzidę przed siebie jak najszybciej.
Najgorzej jak w pokoju będzie Nariko. Cóż, tym będzie martwił się za moment.
Jeżeli ktoś go odkryje, to już nie ma co palić frana - odpala łapę powietrzną i po prostu nokałtuje rywali po drodze.
Ukryty tekst
0 x
- Uchiha Hiromi
- Posty: 810
- Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
- Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=11005&p=205011#p205011
- Multikonta: Yuki Hoshi
- Nizan
- Posty: 305
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=231394#p231394
- GG/Discord: boyos
Re: Siedziba władzy [Wydarzenie]
Nizan wykonał pierwotnie założony plan. Przywołanie klona było idealną dywersją, która miała na dłuższy czas zatrzymać wszystkich na dole. Zmiana w strażnika miała sprawić, że Nizan dobiegnie bliżej Siedziby Władzy... i tak też się stało. Ogłaszając alarm, chłopak niemalże wpadł w drzwi, które miały być jego celem. Za tymi ścianami miało być to, co interesowało go najbardziej. Jednak... najbardziej spodziewał się Nariko. Shirei-kan Kaguya we własnej osobie. To, czego nie spodziewał się zupełnie to faktu, że ktokolwiek wpadnie na pomysł, by zaminować drzwi do jej pokoju.
Kunisaku złapał za klamkę i na chwilę jego serce stanęło. Nie wiedział czy to dzięki jego percepcji czy dzięki czy przeczuciu, ale na ułamek sekundy jego serce stanęło. Dosłownie w ostatniej chwili zdążył zrobić gardę, gdy wszystko wybuchło, a Nizanem wyrzuciło w powietrze. Chłopak leciał jak szmaciana lalka, odbijając się od podłogi, co mogło na pierwszy rzut oka wyglądać jak zupełnie niekontrolowany upadek. Nizan jednak starał się tak skorygować lot, by turlać się i tym samym nie przyjąć centralnego uderzenia od upadku na którykolwiek staw - by go nie wybić. Finalnie jednak, wyhamował gdzieś w drugim pokoju i niestety, nie dał rady utrzymać techniki przemiany.
Leżąc na ziemi musiał dwa razy pokiwać głową, by otrząsnąć się po tym, co właśnie się wydarzyło. W jednym uchu mu dzwoniło, a w drugim chyba nic nie słyszał. Był w szoku, jednak odruchowo dźwignął się na tyle, by kucnąć i przyłożyć kciuka do nosa. Leciała mu krew, którą strzepał na bok. Przetarł dłonią włosy, odgarniając kosmyki włosów, które wpadły mu na oczy na bok i wtedy wyczuł aurę człowieka, który właśnie stanął w drzwiach. Nizan spojrzał na niego i... jakby miał strzelać to nie miał pojęcia, kim on jest. Wiedział, że jest silny.
Tutaj droga Nizana się zakończyła.
- Kto by pomyślał, że ktokolwiek wpadnie na to, by ułożyć notki w pokoju swojej liderki. - powiedział do mężczyzny, po czym wystawił rękę do przodu. - Nie jestem napastnikiem. Nie chcę nikogo zranić. Jestem Kunisaku Nizan, posłaniec Ryuzaku. Tutaj jest moje pełnomocnictwo. - powiedział najszybciej jak mógł jednym zdaniem, po czym sięgnął po zwój, który miał od Takane. Następnie rzucił pod nogi mężczyźnie. - Nikogo po drodze nie zabiłem. Przyszedłem dlatego, bo Radna Takane ma podpisaną umowę z Ayatsuri Saori na sprzedaż jej prototypów do Ryuzaku. Byłem u Saori, a ona powiedziała, że prototypy są tutaj. Przyszedłem je odzyskać. Nie interesują mnie wasze wojny, nie mogę być stroną w waszym konflikcie, bo reprezentuję Ryuzaku. - powiedział równie szybko, co wcześniej, po czym sięgnął po drugi zwój - tym razem ten napisany przez Saori i rzucił tak samo w jego stronę. - Nie wpuścilibyście mnie przez bramę, myślałem, że szybko zabiorę towar i odejdę. Nie chcę z Wami walczyć, ale nie dam się też pojmać. W obozie Saori czeka na mnie żona z córką i obiecałem im, że wrócę jeszcze tej nocy... a to ważniejsze dla mnie niż cokolwiek innego. Jeżeli chcesz, możemy walczyć, ale jeżeli podniesiesz na mnie rękę, oznacza to, że będę się bronił. - powiedział, prostując się. - Może nie wyglądam, ale mam siłę seinina i jeżeli zacznę walczyć na poważnie, może ucierpieć dużo osób postronnych. Urodziłem się tutaj, w Ningyoshi. Nie chcę krzywdzić nikogo. Chcę prototypy, które Unia sprzedała mojej przełożonej i stąd odejść.
Wtedy też Nizan zamierzał rzucić na siebie zbroję dotonu, by pokazać, że nie żartuje.
- Sprawdź, że nikogo nie zabiłem. - powiedział, mrużąc czoło.
Był przygotowany do użycia szponów wiatru, którymi już wcześniej walczył. Był gotowy do zmiażdzenia całej okolicy w technice dotonu.
Był także przygotowany, do... wyparowała Siedziby Władzy.
Jeżeli tylko przyjdzie taka konieczność.
Kunisaku złapał za klamkę i na chwilę jego serce stanęło. Nie wiedział czy to dzięki jego percepcji czy dzięki czy przeczuciu, ale na ułamek sekundy jego serce stanęło. Dosłownie w ostatniej chwili zdążył zrobić gardę, gdy wszystko wybuchło, a Nizanem wyrzuciło w powietrze. Chłopak leciał jak szmaciana lalka, odbijając się od podłogi, co mogło na pierwszy rzut oka wyglądać jak zupełnie niekontrolowany upadek. Nizan jednak starał się tak skorygować lot, by turlać się i tym samym nie przyjąć centralnego uderzenia od upadku na którykolwiek staw - by go nie wybić. Finalnie jednak, wyhamował gdzieś w drugim pokoju i niestety, nie dał rady utrzymać techniki przemiany.
Leżąc na ziemi musiał dwa razy pokiwać głową, by otrząsnąć się po tym, co właśnie się wydarzyło. W jednym uchu mu dzwoniło, a w drugim chyba nic nie słyszał. Był w szoku, jednak odruchowo dźwignął się na tyle, by kucnąć i przyłożyć kciuka do nosa. Leciała mu krew, którą strzepał na bok. Przetarł dłonią włosy, odgarniając kosmyki włosów, które wpadły mu na oczy na bok i wtedy wyczuł aurę człowieka, który właśnie stanął w drzwiach. Nizan spojrzał na niego i... jakby miał strzelać to nie miał pojęcia, kim on jest. Wiedział, że jest silny.
Tutaj droga Nizana się zakończyła.
- Kto by pomyślał, że ktokolwiek wpadnie na to, by ułożyć notki w pokoju swojej liderki. - powiedział do mężczyzny, po czym wystawił rękę do przodu. - Nie jestem napastnikiem. Nie chcę nikogo zranić. Jestem Kunisaku Nizan, posłaniec Ryuzaku. Tutaj jest moje pełnomocnictwo. - powiedział najszybciej jak mógł jednym zdaniem, po czym sięgnął po zwój, który miał od Takane. Następnie rzucił pod nogi mężczyźnie. - Nikogo po drodze nie zabiłem. Przyszedłem dlatego, bo Radna Takane ma podpisaną umowę z Ayatsuri Saori na sprzedaż jej prototypów do Ryuzaku. Byłem u Saori, a ona powiedziała, że prototypy są tutaj. Przyszedłem je odzyskać. Nie interesują mnie wasze wojny, nie mogę być stroną w waszym konflikcie, bo reprezentuję Ryuzaku. - powiedział równie szybko, co wcześniej, po czym sięgnął po drugi zwój - tym razem ten napisany przez Saori i rzucił tak samo w jego stronę. - Nie wpuścilibyście mnie przez bramę, myślałem, że szybko zabiorę towar i odejdę. Nie chcę z Wami walczyć, ale nie dam się też pojmać. W obozie Saori czeka na mnie żona z córką i obiecałem im, że wrócę jeszcze tej nocy... a to ważniejsze dla mnie niż cokolwiek innego. Jeżeli chcesz, możemy walczyć, ale jeżeli podniesiesz na mnie rękę, oznacza to, że będę się bronił. - powiedział, prostując się. - Może nie wyglądam, ale mam siłę seinina i jeżeli zacznę walczyć na poważnie, może ucierpieć dużo osób postronnych. Urodziłem się tutaj, w Ningyoshi. Nie chcę krzywdzić nikogo. Chcę prototypy, które Unia sprzedała mojej przełożonej i stąd odejść.
Wtedy też Nizan zamierzał rzucić na siebie zbroję dotonu, by pokazać, że nie żartuje.
- Sprawdź, że nikogo nie zabiłem. - powiedział, mrużąc czoło.
Był przygotowany do użycia szponów wiatru, którymi już wcześniej walczył. Był gotowy do zmiażdzenia całej okolicy w technice dotonu.
Był także przygotowany, do... wyparowała Siedziby Władzy.
Jeżeli tylko przyjdzie taka konieczność.
Ukryty tekst
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

