Pałac: Część Mieszkalna
- Minako
- Posty: 371
- Rejestracja: 28 paź 2022, o 13:56
- Wiek postaci: 28
- Ranga: Sentoki
- Krótki wygląd: - Długie, brązowe włosy
- Błękitne oczy
- Śniada skóra
- Malowane wzorki na dłoniach - Widoczny ekwipunek: - Kabury na udach
- Ochraniacz na czole
- Rękawice bez palców z blaszkami
- Odznaka shinobi na szyi
- Ciężarki na nogach - Link do KP: viewtopic.php?p=199953#p199953
- Multikonta: Minari
- Minako
- Posty: 371
- Rejestracja: 28 paź 2022, o 13:56
- Wiek postaci: 28
- Ranga: Sentoki
- Krótki wygląd: - Długie, brązowe włosy
- Błękitne oczy
- Śniada skóra
- Malowane wzorki na dłoniach - Widoczny ekwipunek: - Kabury na udach
- Ochraniacz na czole
- Rękawice bez palców z blaszkami
- Odznaka shinobi na szyi
- Ciężarki na nogach - Link do KP: viewtopic.php?p=199953#p199953
- Multikonta: Minari
Re: Pałac: Część Mieszkalna
Zima 395. Wracając do Kinkotsu, Minako w pierwszej kolejności udała się do Siedziby Władzy, aby złożyć urzędnikowi raport ze swojej wyprawy. Przekazała dowody, w postaci gotowych umów do podpisów, których Oroboros używali do oszukiwania ludzi, a następnie szantażowania ich, a także wskazała na mapie lokalizację ich kryjówki, aby można było wysłać tam oddział i rozprawić się z tymi, którzy tam pozostali. Mieli znaczną przewagę liczebną, więc nie mogła zaryzykować walki z nimi wszystkimi. Najważniejsze było to, że ich spisek został odkryty, a dowody które przedstawiła, były też przestrogą, żeby uważać, co się podpisuje. Musiała przyznać, że był to ciekawy sposób na “przymusowych sponsorów”, ale jednocześnie było to niepokojące, że są na tyle sprytni, żeby coś takiego wykombinować.
Gdy to miała załatwione, udała się jeszcze do Szpitala. W dziupli Oroboros dostała ostrym gazem z pułapki, który ponoć miał powalać ludzi, więc będzie lepiej, jeśli upewni się, że wszystko jest w porządku. Dodatkowo chciała skonsultować swoje problemy z jedzeniem. Była świadoma, że to pewnie kwestia psychiki, bo znała skalę głodu na Pustyni i dlatego ciężko jej było samej lepiej się odżywiać, ale może jej przyjaciółka uzdrowicielka będzie znała jakiś specyfik, który poprawi chociaż trochę apetyt. Tak jak się spodziewała, Ryo w pierwszej kolejności zbeształa ją, że marnie wygląda i nie dba o siebie, ale gdy usłyszała o gazie, zabrała się do roboty. Na szczęście organizm Minako był na tyle wytrzymały, że substancja nie wyrządziła jej krzywdy. Gdy Ryo skończyła wreszcie świecić na nią zieloną czakrą, minę miała taką, jakby znowu chciała jej co najmniej dać w łeb, ale z trudem się powstrzymała. Zamiast tego, zaskoczona Minako dostała nie tylko coś na apetyt, ale też szereg zaleceń i dokument medyczny.
Patrząc na ten zwitek pergaminu, pogrążona we własnych myślach, wróciła wreszcie do Pałacu. Było późne popołudnie, więc może będzie miała jeszcze czas na solidną kąpiel, zanim Jou zakończy na dzisiaj pracę i opuści swój gabinet. Gdy przyjmowała zlecenie, posłała do niego wiadomość, że gdyby w ciągu tygodnia nie wróciła, to żeby zacząć jej szukać w miejscu, które wskazała. Wyrobiła się w pięć dni, ale zapewne i tak się martwił. Minął ponad rok, odkąd zaczęli ze sobą sypiać, a Minako nadal często nie miała pojęcia, co też mu tak naprawdę siedziało w głowie i kim tak naprawdę dla niego była. Widać było, że jest dla niego w jakimś stopniu ważna, ale jakie były jego prawdziwe myśli? Te które krył zawsze głęboko przed wszystkimi? Nawet ona tego nie wiedziała. Może dzisiaj wreszcie się dowie? Weszła do Pałacu i wspięła się schodami prosto na trzecie piętro, które było częścią mieszkalną tego okazałego budynku. Jednocześnie uruchomiła swój zmysł sensoryczny, aby zlokalizować samego Jou. Jeśli był jeszcze w swoim gabinecie na drugim piętrze, będzie miała czas, żeby się ogarnąć po ciężkiej wyprawie na Pustyni. Jeśli jednak będzie już na górze, nie będzie miała wyjścia i najpierw będzie trzeba się pokazać i przywitać.
0 x

|| Karta Postaci || Punkty Historii || Pieniądze ||
- Minako
- Posty: 371
- Rejestracja: 28 paź 2022, o 13:56
- Wiek postaci: 28
- Ranga: Sentoki
- Krótki wygląd: - Długie, brązowe włosy
- Błękitne oczy
- Śniada skóra
- Malowane wzorki na dłoniach - Widoczny ekwipunek: - Kabury na udach
- Ochraniacz na czole
- Rękawice bez palców z blaszkami
- Odznaka shinobi na szyi
- Ciężarki na nogach - Link do KP: viewtopic.php?p=199953#p199953
- Multikonta: Minari
Re: Pałac: Część Mieszkalna
+18
Ukryty tekst
0 x

|| Karta Postaci || Punkty Historii || Pieniądze ||
- Minako
- Posty: 371
- Rejestracja: 28 paź 2022, o 13:56
- Wiek postaci: 28
- Ranga: Sentoki
- Krótki wygląd: - Długie, brązowe włosy
- Błękitne oczy
- Śniada skóra
- Malowane wzorki na dłoniach - Widoczny ekwipunek: - Kabury na udach
- Ochraniacz na czole
- Rękawice bez palców z blaszkami
- Odznaka shinobi na szyi
- Ciężarki na nogach - Link do KP: viewtopic.php?p=199953#p199953
- Multikonta: Minari
Re: Pałac: Część Mieszkalna
+18
Ukryty tekst
0 x

|| Karta Postaci || Punkty Historii || Pieniądze ||
- Minako
- Posty: 371
- Rejestracja: 28 paź 2022, o 13:56
- Wiek postaci: 28
- Ranga: Sentoki
- Krótki wygląd: - Długie, brązowe włosy
- Błękitne oczy
- Śniada skóra
- Malowane wzorki na dłoniach - Widoczny ekwipunek: - Kabury na udach
- Ochraniacz na czole
- Rękawice bez palców z blaszkami
- Odznaka shinobi na szyi
- Ciężarki na nogach - Link do KP: viewtopic.php?p=199953#p199953
- Multikonta: Minari
Re: Pałac: Część Mieszkalna
+18
Ukryty tekst- Myślę, że to, z czym spotkałam się na Pustyni, może spokojnie zaczekać jeszcze chwilę do kolacji. - Odpowiedziała z uśmiechem. - Jest inna sprawa, o której potrzebuję z Tobą pomówić, ale to za moment. Pozwól mi się tylko przebrać i ogarnąć. Proszę.
W szlafroku, z turbanem na głowie, Minako zgarnęła swój ekwipunek i opuściła łaźnię, by przenieść się do sypialni. Tam na szybko rozczesała jeszcze wilgotne włosy i pozwoliła im już swobodnie opaść na ramiona i plecy, żeby całkowicie wyschły. Ubrała się też w swoją ulubioną suknię. Poczuła się trochę lepiej, będąc ubraną i odświeżoną, ale jej strach i wątpliwości nie zmniejszyły się ani trochę. Nie zamierzała jednak dłużej trzymać Jou w niepewności, dlatego gdy zjawi się w sypialni, wyciągnie w jego kierunku dokument, który dzisiaj dostała, lub jeśli zdecyduje się zaczekać na nią w innym pomieszczeniu, jak na przykład salon, to dołączy do niego. Tak czy inaczej, złoży na jego ręce zwinięty kawałek pergaminu.
- Pomyślałam, że będziesz chciał dowiedzieć się pierwszy, zanim przekażę to jutro administracji w Siedzibie Władzy. - Powiedziała, a na jej twarzy malowała się niepewność.
Gdy Jou rozwinie dokument, jego oczom ukaże się formalny wniosek medyczny na temat tymczasowego zawieszenia służby i przejścia w stan spoczynku. Była tutaj dzisiejsza data, dane Minako wraz z jej numerem odznaki shinobi, a niżej podany powód. “Ciąża (2 miesiąc)”. Jeszcze niżej widniała lista zaleceń i przeciwskazań do dalszej służby, jak choćby oszczędny tryb życia i odpoczynek, unikanie sytuacji stresowych i nadmiernego wysiłku, zdrowe odżywianie się, czy regularna kontrola medyczna. Na samym dole widniał podpis medyka, który wystawił pismo, niejakiej uzdrowicielki Ryo.
Kiedy Kotei zapoznawał się z tym co dostał, Minako uważnie i z rosnącym niepokojem obserwowała jego twarz, chcąc wyczytać z niej jakieś emocje. W tym momencie naprawdę nie miała pojęcia, czego może się spodziewać. Owszem, miała świadomość, że była dla niego bardzo ważna i okazywał jej to na każdym kroku, jednak formalnie nadal była tylko kochanką, której w każdej chwili można było po prostu się pozbyć, gdyby coś nie pasowało. W tym momencie ważył się los nie tylko ich uczuć, ale też jej dalszego życia. Była przerażona.
0 x

|| Karta Postaci || Punkty Historii || Pieniądze ||
- Papyrus
- Administrator
- Posty: 3959
- Rejestracja: 8 gru 2015, o 15:36
- Ranga: Fabular
- GG/Discord: Enjintou1#8970
- Multikonta: Yuki Hoshi; Uchiha Hiromi; Sans
Re: Pałac: Część Mieszkalna
Jou czekał na nią w sypialni. Kiedy weszła, stał przy oknie, wpatrując się w rozgwieżdżone niebo nad wioską. Ręcznik, którym go owinęła, wciąż luźno wisiał na jego biodrach, a na szerokich barkach lśniły jeszcze pojedyncze krople wody. Gdy tylko usłyszał jej kroki, odwrócił się w jej stronę. Zauważył, że choć była czysta, pachnąca i ubrana w swoją ulubioną suknię, jej postawa zdradzała ogromne napięcie. Palce, którymi ściskała pergamin, były nienaturalnie blade.
Przyjął od niej zwój w całkowitym milczeniu. Jego twarz, zwykle przypominająca nieodgadnioną, rzeźbioną w kamieniu maskę, na moment stężała w wyrazie skupienia. Kiedy rozwijał dokument, w sypialni zapadła tak absolutna cisza, że Minako mogła usłyszeć własne, galopujące serce.
Wzrok Sabaku no Jou przesuwał się po oficjalnych formułkach, pieczęciach medycznych i nagłówkach. Przez pierwsze sekundy nic się nie zmieniało. Aż w końcu jego oczy dotarły do linijki z powodem zwolnienia ze służby.
Zatrzymał się.
Jego spojrzenie znieruchomiało na słowach "Ciąża (2 miesiąc)". Minako mogła dostrzec, jak jego klatka piersiowa unosi się w nagłym, urywanym wdechu, który uwiązł mu gdzieś w gardle. Pergamin w jego dłoniach lekko drgnął.
W końcu Jou powoli opuścił ręce. Zwój zwinął się z cichym szelestem. Mężczyzna podniósł wzrok na Minako. W jego oczach nie było ani gniewu, ani chłodu, ani chęci pozbycia się "problemu". Jak zawsze, był spokojny.
Zrobił krok w jej stronę. Potem drugi. Aż w końcu znalazł się tuż przy niej.
Złapał ją za ramiona - mocno, ale na tyle delikatnie, by nie zrobić jej krzywdy. Patrzył na jej twarz, na jej niepewność i strach, które tak bardzo starała się ukryć.
- Bałaś się - powiedział cicho. - Stałaś tam, patrząc na mnie, i bałaś się mojej reakcji... Głupiutka.
Jedną dłoń przeniósł z jej ramienia na jej policzek, kciukiem gładząc delikatną skórę, podczas gdy drugą dłonią powoli, z niemal nabożną czcią, zjechał wzdłuż jej talii, by położyć ją na jej płaskim wciąż brzuchu.
- To... - jego dłoń na jej brzuchu drgnęła lekko, jakby sam dotyk tego miejsca był dla niego czymś świętym. - To zmienia wszystko. Moje dziecko... - wyszeptał te słowa i zamknął oczy na chwilę. Myślał. Gdy znów otworzył oczy i spojrzał na nią. - Jutro rano osobiście udam się do Siedziby Władzy z tym wnioskiem. Od dzisiaj nie wracasz do służby, nie opuszczasz pałacu bez eskorty i nie przyjmujesz żadnych misji. Koniec z ryzykiem. Będziesz bezpieczna. Wy oboje będziecie.
Złożył na jej ustach pocałunek - głęboki, zachłanny, ale pozbawiony wcześniejszego głodu. Był to pocałunek mężczyzny, który właśnie uświadomił sobie, że dostał od losu coś, o co nigdy nie śmiał prosić.
- Zrobiłaś ze mnie najszczęśliwszego człowieka na tych przeklętych piaskach - dodał z rzadkim, szczerym uśmiechem, w którym nie było cienia dawnego, chłodnego Kotei. - Naprawdę myślałaś, że cię odrzucę?
0 x
you best prepare for a hilariously bad time
- Minako
- Posty: 371
- Rejestracja: 28 paź 2022, o 13:56
- Wiek postaci: 28
- Ranga: Sentoki
- Krótki wygląd: - Długie, brązowe włosy
- Błękitne oczy
- Śniada skóra
- Malowane wzorki na dłoniach - Widoczny ekwipunek: - Kabury na udach
- Ochraniacz na czole
- Rękawice bez palców z blaszkami
- Odznaka shinobi na szyi
- Ciężarki na nogach - Link do KP: viewtopic.php?p=199953#p199953
- Multikonta: Minari
Re: Pałac: Część Mieszkalna
Z tłukącym się sercem w gardle i duszą na ramieniu, Minako uważnie obserwowała Jou, który rozwinął dokument i właśnie zapoznawał się z jego treścią. Przez chwilę niczego nie dostrzegła, nawet zdumienia, że to wniosek o tymczasowe zawieszenie służby, ale gdy tylko Kotei doczytał powód tego pisma, od razu dostrzegła u niego zmianę, mimo że był to tylko głębszy wdech, który po drodze gdzieś się na chwilę zagubił. Tak, zaskoczyła go i trudno było się dziwić, bo ona sama też została zaskoczona przez Ryo w Szpitalu, gdy uzdrowicielka postawiła swoją niespodziewaną diagnozę. Z narastającym strachem obserwowała, jak Jou opuszcza wreszcie zwój i podnosi na nią wzrok. Wzrok, z którego kompletnie nic nie była w stanie wyczytać i to przerażało jeszcze bardziej. Nie widziała gniewu czy radości. Po prostu spokój, z którym podszedł do niej i chwycił za ramiona. Emocje Minako w tym momencie były widoczne gołym okiem, gdy patrzyła na Jou z niepewnością i strachem.
A potem padły pierwsze słowa z nazwaniem jej głupiutką, które wywołały na jej twarzy lekkie zdumienie. To znaczy, że niepotrzebnie się tak martwiła? Gdy dłonie Jou przesunęły się z jej ramion na policzek i brzuch, Minako przykryła je swoimi i na chwilę przymknęła oczy, czując jak napięcie powoli z niej schodzi. Otworzyła je dopiero, gdy usłyszała wytyczne, jakie miały ją obowiązywać. Spodziewała się tego, że przez najbliższy rok może być ograniczona i zdecydowanie była w stanie to zaakceptować ze względu na zaistniałe okoliczności, jednak słowa Jou brzmiały tak, jakby nie miała zawieszać służby, tylko kompletnie z niej rezygnować, a na to na pewno się nie zgodzi. Ale to za chwilę. Póki co oddała pocałunek, który odgonił od niej resztę strachu i wyraźnie pokazał, że Jou ucieszył się na wieść, że zostanie ojcem. Ona sama na ten moment jeszcze nie wyobrażała się w roli matki. Słysząc ostatnie słowa Kotei’a o uczynieniu go szczęśliwym i widząc jego szczery uśmiech, wreszcie i ona uśmiechnęła się lekko, a potem westchnęła z rezygnacją, słysząc jego pytanie.
- Miałam pewne wątpliwości. Głównie dlatego, że nigdy nie poruszyliśmy tego tematu i kompletnie nie wiedziałam, co o tym myślisz. No i miałam być Twoją bronią, a tymczasem całkowicie pokrzyżowałam Twoje plany. - Przyznała z westchnieniem, jednak trudno było się jej dziwić, bo tak naprawdę nie wiedziała, na czym stała, więc miała prawo się bać. - Cieszę się jednak, że moje obawy były bezpodstawne i sprawiłam Ci radość tą informacją.
Teraz pozostała jeszcze kwestia ograniczeń, które wymagały doprecyzowanie. Jou doskonale znał Minako i jeśli naprawdę założył, że ta całkowicie zrezygnuje ze służby, to chyba jednak nie znał jej zbyt dobrze. Kunoichi była niczym chodzący taran i wulkan gorącego temperamentu, zdecydowanie nie należała do tych, które nic nie robią i tylko ładnie wyglądają. Jeśli myślał, że całkowicie usadzi ją w Pałacu, do zaraz się dowie, jak mocno się pomylił. Tutaj oboje będą musieli iść na kompromis, bo innego wyjścia nie będzie.
- Jou, nie potrzebuję interwencji samego Kotei’a, żeby załatwić zwykłe formalności, które mnie dotyczą. Sachiko mnie nie zje, a przynajmniej mam taką nadzieję. Pozwól mi się tym zająć i wyznacz eskortę, która będzie mi towarzyszyć, jeśli taka jest Twoja wola. - To była pierwsza sprawa. Czas przejść do kolejnej. - Co do Twoich warunków, są one jak najbardziej zrozumiałe i akceptowane ze względu na zaistniałą sytuację, jednak zabrzmiały tak, jakbym miała całkowicie zrezygnować ze służby, a na to się nie godzę. Jest wiele Kunoichi, które mają rodziny i dzieci, a nadal czynnie służą Klanowi. Ja także będę chciała wrócić do służby, gdy dziecko będzie już na świecie i będą do tego sprzyjające okoliczności, nawet jeśli wiązałoby się to z towarzystwem shinobi, który będzie czuwał nad moim bezpieczeństwem podczas misji. Zawieszam służbę, nie rezygnuję z niej. Teraz jednak akceptuję wytyczne i skupię się przede wszystkim na spokoju i odpoczynku, żeby nie zaszkodzić naszemu dziecku.
0 x

|| Karta Postaci || Punkty Historii || Pieniądze ||
- Papyrus
- Administrator
- Posty: 3959
- Rejestracja: 8 gru 2015, o 15:36
- Ranga: Fabular
- GG/Discord: Enjintou1#8970
- Multikonta: Yuki Hoshi; Uchiha Hiromi; Sans
Re: Pałac: Część Mieszkalna
Uśmiech, który jeszcze przed chwilą gościł na twarzy Jou - tak rzadki i niezwykle szczery - zniknął równie szybko, jak się pojawił. Wystarczyło kilka zdań stanowczego sprzeciwu Minako, by ciepło w jego oczach całkowicie ustąpiło miejsca chłodowi. Wyprostował się, jego ciało zastygło niby posąg, a powietrze w sypialni nagle wydało się gęstsze i znacznie cięższe.
Dłoń, która przed chwilą tak czule i z nabożną czcią spoczywała na jej brzuchu, powoli się zsunęła i opadła wzdłuż jego boku.
Jou słuchał jej uważnie, analizując każde słowo, każdą próbę negocjacji i każdy przejaw oporu z czystą, pozbawioną emocji twarzą. Minako, choć należała do absolutnych wyjątków, które dopuścił do siebie znacznie bliżej, właśnie próbowała naruszyć jego kontrolę, dyktując własne warunki.
- Zrobiłaś ze mnie ojca, Minako, nie naiwnego chłopca - jego głos był teraz cichy, wyprany z wcześniejszej czułości, brzmiący twardo jak kamień. Zrobił pół kroku w tył, by spojrzeć na nią szerzej. - Byłaś moją bronią, owszem. Ale teraz nosisz w sobie moją krew. Nosisz dziedzica Unii. A to oznacza, że stałaś się największym możliwym celem dla każdego, kto chciałby zdestabilizować Unię.
Przeszedł powoli w stronę fotela, z którego zdjął swój ciężki płaszcz, narzucając go na ramiona. Ignorował fakt, że pod spodem wciąż miał na sobie jedynie ręcznik. Potrzebował poczuć na sobie symbol swojej pozycji i władzy, przypominając jej, z kim rozmawia.
- Chcesz sama iść do Sachiko? Dobrze. Wyznaczę eskortę. Nie będzie to jednak zwykły, formalny oddział. Pójdziesz w otoczeniu moich osobistych gwardzistów. Od tej chwili nie opuścisz prywatnych skrzydeł pałacu bez cienia, który będzie gotów natychmiast zginąć w twojej obronie.
Zatrzymał się, odwracając głowę w jej stronę. Ona i ich dziecko stały się teraz absolutnym priorytetem, nowym elementem układanki, nad którym musiał teraz zapanować.
- Co do twojej służby... - zawiesił głos, a drobinki złotego piasku, leżące dotąd bezwładnie na podłodze, drgnęły i zaczęły powoli wirować wokół jego kostek, zdradzając napięcie, którego nie ukazywała jego kamienna twarz. - Mówisz, że na coś się nie godzisz. Zapominasz chyba, w jakim świecie żyjemy i kim tu jestem. Nie prosiłem cię o zgodę, Minako. Poinformowałem cię o stanie faktycznym.
Podszedł do niej ponownie, tym razem bliżej. Pochylił się lekko, by jego twarz znalazła się dokładnie na wysokości jej oczu.
- Ciesz się tym czasem. Odpoczywaj. Pozwól swojemu ciału wykonać jedyne zadanie, do którego zostało teraz powołane. A o tym, co nastąpi po narodzinach i w jakiej formie wrócisz do jakichkolwiek obowiązków, zdecyduję ja. Wtedy, kiedy nadejdzie na to odpowiedni czas. Nie teraz.
Jego ton nie znosił najmniejszego sprzeciwu. Przesunął powoli wierzchem dłoni po jej policzkuj.
- Zjemy kolację tutaj. Nie chcę, żebyś dzisiaj schodziła do głównej sali - zarządził ostatecznie, odwracając się w stronę wyjścia. - Przekażę straży, by przyniesiono nam posiłek do sypialni.
0 x
you best prepare for a hilariously bad time
- Minako
- Posty: 371
- Rejestracja: 28 paź 2022, o 13:56
- Wiek postaci: 28
- Ranga: Sentoki
- Krótki wygląd: - Długie, brązowe włosy
- Błękitne oczy
- Śniada skóra
- Malowane wzorki na dłoniach - Widoczny ekwipunek: - Kabury na udach
- Ochraniacz na czole
- Rękawice bez palców z blaszkami
- Odznaka shinobi na szyi
- Ciężarki na nogach - Link do KP: viewtopic.php?p=199953#p199953
- Multikonta: Minari
Re: Pałac: Część Mieszkalna
Teraz, gdy wszelkie jej lęki zostały odpędzone, a Jou zaakceptował obecną sytuację, pozostało już tylko na uściślenie tego, co dla każdego z nich było istotne i zalezienie wspólnego kompromisu. Niestety, okazało się to być trudniejsze niż można było przewidywać, bo w Jou momentalnie przebudził się chłodny, nie znoszący sprzeciwu Kotei. Minako z uwagą i spokojem patrzyła na to, jak jego twarz się zmienia, jednak tym razem już się nie bała. Nie zamierzała dać się całkowicie stłamsić. Oczekiwała spokojnej rozmowy i znalezienia wspólnego wyjścia z sytuacji, a nie narzucania jej swojej woli. Doskonale zdawała sobie sprawę, co to dziecko oznacza i nie zamierzała tego w żaden sposób podważać, bo Jou miał tutaj całkowitą rację. Na razie jednak nikt o niczym nie wiedział.
Gdy zgodził się na to, żeby mogła jutro sama załatwić swoje formalności, zastrzegając jednak, że wyśle z nią swoich osobistych gwardzistów, Minako skinęła głową na znak, że akceptuje ten kompromis. Postanowiła też uspokoić go trochę, bo najwyraźniej spodziewał się, że będzie sobie tak wychodzić, kiedy tylko przyjdzie jej ochota. Nic bardziej mylnego.
- Dziękuję, Jou-sama. - Powiedziała formalnie i wyciągnęła dłoń, żeby zwrócił jej dokument. - Wyjdę tylko jutro, aby pozałatwiać swoje sprawy. Może i jestem “głupiutka”, ale doskonale zdaję sobie sprawę z ryzyka, zwłaszcza gdy wieści o dziecku się rozejdą. Tylko jutro. Potem nie opuszczę już Pałacu ze względów bezpieczeństwa, dopóki dziecko się nie urodzi. Czy to Cię zadowala?
Miała nadzieję, że tak, bo był to naprawdę dobry kompromis. Ona pod okiem straży będzie mogła spokojnie załatwić swoje formalności, a w zamian obiecała, że więcej już nie opuści murów Pałacu do czasu narodzin, mając na względzie bezpieczeństwo swoje i dziecka. To powinno znacznie uspokoić gorący temperament Kotei’a i przyszłego ojca. Pozostała jeszcze druga kwestia, a mianowicie jej późniejszy powrót do służby. Niestety, tutaj sprawa mocno się zaogniła, a despotyczne słowa Kotei’a tylko dolały oliwy do ognia. Teraz on mógł dostrzec w błękicie oczu Minako chłód, ale jej twarz pozostawała spokojna i opanowana.
- A ja poinformowałam Cię z wyprzedzeniem, że jeśli będziesz chciał na dobre zamknąć mnie w złotej klatce, to wyłamie jej pręty. - Odpowiedziała bez cienia emocji. - Służba Klanowi Sabaku to dla mnie ogromny zaszczyt, a gdy zostanę matką, będę miała kolejny powód, żeby jeszcze bardziej zajadle walczyć z Oroboros, Szakalami i wszystkimi innymi, którzy będą chcieli zniszczyć porządek Unii i zagrozić mojej rodzinie. Znasz mnie i wiesz, że nie będę w stanie usiedzieć bezczynnie na miejscu, mogąc coś zdziałać. Nie podcinaj mi skrzydeł. Proszę.
Czy to był sprzeciw? Nie do końca. W tym momencie całkowicie akceptowała warunki, jakie zostały jej przedstawione, jednak chciała, żeby Jou dostrzegł jej punkt widzenia i zrozumiał, jak ważne jest dla niej służenie Klanowi. Była silną Kunoichi, która tylko by się zmarnowała, zostając całkowicie uwięzioną w Pałacu i zmuszoną do siedzenia na rzyci. Niemniej, wyraziła swoje stanowisko, które będzie musiał wziąć później pod uwagę, gdy nadejdzie czas jej powrotu do służby. Teraz należało skupić się na teraźniejszości.
- I nie, nie zapomniałam, kim jesteś. - Odpowiedziała jeszcze na koniec z wyraźnym smutkiem na twarzy. - Ale zaczynam mieć wątpliwości, kim ja właściwie dla Ciebie jestem. W tej chwili potraktowałeś mnie jak zwykłą podwładną, która ośmieliła Ci się sprzeciwić i której narzucasz swoją wolę uciekając się do pozycji Kotei’a. Myślałam, że zależy Ci na mnie, na moich uczuciach i szczęściu, ale może tutaj też się pomyliłam. Jeśli chcesz mieć posłuszną podwładną, proszę bardzo, ale nie oczekuj ode mnie ciepłych uczuć, którymi do tej pory Cię darzyłam. Jeśli jednak chcesz kobietę, która będzie Cię kochać, wspierać i będzie matką dla Twojego dziecka, zamiast zakazów i nakazów po prostu szczerze i spokojnie porozmawiaj ze mną i razem znajdziemy kompromis, który każde z nas będzie w stanie zaakceptować. Decyzja jest Twoja...
Gdy zdecydował, że kolację zjedzą w sypialni, skinęła tylko głową, nie mając zamiaru znów się sprzeciwiać, bo nie było takiej potrzeby. Co prawda mieli prywatną jadalnię sąsiadującą z głównym salonem, jednak Jou najwyraźniej nie miał ochoty się ubierać i tam przenosić, więc zostaną tutaj. Kiedy on pójdzie poinformować straże, Minako wyjdzie na balkon, aby odetchnąć trochę świeżym, wieczornym powietrzem. Spodziewała się sporych zmian i problemów, jednak miała nadzieję, że jakoś uda im się to przetrwać i porozumieć, żeby każde było zadowolone. Najważniejsze było to, że Jou zaakceptował dziecko i zrobi co w jego mocy, żeby je chronić. Ona miała teraz drugorzędne znaczenie, a przynajmniej tak się przez chwilę poczuła. Czy słusznie? Nie wiadomo.
0 x

|| Karta Postaci || Punkty Historii || Pieniądze ||
- Papyrus
- Administrator
- Posty: 3959
- Rejestracja: 8 gru 2015, o 15:36
- Ranga: Fabular
- GG/Discord: Enjintou1#8970
- Multikonta: Yuki Hoshi; Uchiha Hiromi; Sans
Re: Pałac: Część Mieszkalna
Jou milczał. Jego twarz nie wyrażała gniewu, smutku ani żadnej innej emocji. Słuchał jej wywodu, analizując każde słowo, każdą próbę negocjacji i emocjonalny szantaż z całkowitym spokojem. Nie działał pod wpływem impulsu. W jego błękitnych oczach widać było wyłącznie chłodną kalkulację.
W końcu, powolnym, płynnym ruchem zwinął pergamin i wsunął go z powrotem w jej dłonie.
- Jeden dzień, Minako - powiedział cicho, stanowczym tonem. - Z moimi osobistymi gwardzistami, którzy nie odstąpią cię na krok. Potem bramy Pałacu zamkną się dla ciebie aż do dnia rozwiązania. To kompromis, na który przystaję.
Kiedy jednak przeszła do kwestii wyłamywania prętów złotej klatki, a na sam koniec zakwestionowała swoją pozycję w jego życiu i zagroziła wycofaniem uczuć, powietrze w sypialni zgęstniało. O ile Minako należała do nielicznych wyjątków dopuszczonych do niego bliżej, jej sprzeciw spowodował, że mężczyzna jeszcze raz się napiął całkowicie.
Nie podniósł głosu. Zamiast tego odwrócił się w stronę drzwi, by wydać krótki rozkaz dwóm gwardzistom pełniącym wartę na korytarzu. Gdy zamknął drzwi, podszedł do fotela i podniósł z niego swój ciężki płaszcz. Skierował się w stronę otwartych drzwi balkonowych, za którymi zniknęła Minako.
Wieczorne powietrze Pustyni było rześkie. Podszedł do niej bezszelestnie od tyłu. Zdecydowanym ruchem narzucił swój płaszcz na jej ramiona, okrywając ją przed chłodem, po czym objął ją mocno od tyłu, przyciągając jej plecy do swojej klatki piersiowej. Jego dłonie ponownie odnalazły drogę na jej brzuch.
Oparł podbródek blisko jej ucha.
- Mylisz moją potrzebę ochrony was z brakiem uczuć, Minako - jego głos był teraz niski, wibrując tuż przy jej skórze. - Pytasz, kim dla mnie jesteś i oskarżasz mnie o traktowanie cię jak podwładnej. Podwładnych traktuję wyłącznie instrumentalnie. Posyłam ich na śmierć bez cienia wahania dla dobra systemu. Ciebie natomiast zamykam w najbezpieczniejszym miejscu na tym kontynencie i daję ci własną straż.
Jego uścisk w talii minimalnie się zacisnął, przypominając jej, że choć ma swoje zdanie, wciąż znajduje się tutaj, w jego ramionach, w jego życiu.
- Chcesz, żebym zachowywał się jak zwykły człowiek, ale zapominasz, że mężczyzna, którego wybrałaś, to Kotei. Nie szukam aprobaty. Nosisz w sobie mojego dziedzica. Jesteś moją kobietą i matką mojego dziecka. To daje ci status, o jakim inni mogą tylko śnić, ale jednocześnie czyni cię moim największym priorytetem.
Przesunął wierzchem dłoni po jej policzku.
- Kompromisem jest to, że jutro w ogóle opuścisz te mury. Ale nie zamierzam skazywać cię na bezczynność w pustych komnatach. Jeśli twoim polem bitwy ma być teraz pałac, zadbam o to, byś miała tu wszystko, czego zapragniesz. Sprowadzę dla ciebie odpowiednie rozrywki. Osobiście wyselekcjonuję i dopuszczę kobiety, które dotrzymają ci towarzystwa, abyś nie musiała spędzać dni w samotności. Cały ten świat, którego tak bardzo pragniesz, przyjdzie do ciebie tutaj.
Zamilkł na moment.
- A o tym, co nastąpi po narodzinach, zdecydujemy, gdy to dziecko będzie już bezpiecznie leżeć w kołysce. Twój jedyny cel na teraz, to przetrwanie. Nie psujmy tej nocy wojnami, które nadejdą dopiero za rok.
Wkrótce ciche pukanie do drzwi sypialni oznajmiło przybycie służby z kolacją.
0 x
you best prepare for a hilariously bad time
- Minako
- Posty: 371
- Rejestracja: 28 paź 2022, o 13:56
- Wiek postaci: 28
- Ranga: Sentoki
- Krótki wygląd: - Długie, brązowe włosy
- Błękitne oczy
- Śniada skóra
- Malowane wzorki na dłoniach - Widoczny ekwipunek: - Kabury na udach
- Ochraniacz na czole
- Rękawice bez palców z blaszkami
- Odznaka shinobi na szyi
- Ciężarki na nogach - Link do KP: viewtopic.php?p=199953#p199953
- Multikonta: Minari
Re: Pałac: Część Mieszkalna
Gdy Jou oddał jej wniosek i zgodził się na wspólnie ustalony kompromis, Minako skinęła jeszcze głową na znak potwierdzenia tego, co zostało powiedziane i westchnęła ciężko. Gwardziści mocno będą zwracać na nią uwagę, ale przynajmniej zapewnią jej w razie czego bezpieczeństwo. Póki co, jeszcze nikt nie wiedział o dziecku poza Ryo, która obiecała dyskrecję, jednak wieści na temat tego, że Minako była blisko Kotei’a już krążyły w niektórych kręgach społecznych, więc mimo wszystko przydadzą się środki ostrożności. To była ta łatwiejsza część rozmowy. Dalej już nie było tak przyjemnie.
Zarówno Jou, jak i ona, mieli silne charaktery i było rzeczą normalną, że dochodziło do takich starć. Minako nigdy nie znosiła zakazów, które dotyczyły jej osoby, jednak w tej sytuacji była kompletnie bezradna, niczym dziki ptak zamknięty w ciasnej klatce. Nic więc dziwnego, że ze strachu zaczęła się szamotać i powiedziała o kilka słów za dużo. Na zewnątrz była spokojna i chłodna, zupełnie jak Jou, jednak wewnątrz targały nią gniew, strach i bezsilność. Dla uspokojenia się postanowiła wyjść na balkon, aby odetchnąć trochę świeżym, chłodnym powietrzem. Nie powinna się denerwować i nie mogła dać upustu swojej złości. Po policzkach stoczyło się kilka łez, które szybko otarła, gdy zjawił się Jou i okrył ją swoim płaszczem, by następnie objąć i przyciągnąć do siebie. Słuchała jego słów, które wypowiadał niemal do jej ucha i zamknęła na chwilę oczy. Popłynęło jeszcze więcej łez.
- Przepraszam. - Powiedziała niemal szeptem. - Po prostu jestem przerażona. Czeka mnie dużo zmian, ograniczeń i wyrzeczeń, z którymi nigdy wcześniej nie miałam do czynienia. Jestem gotowa przetrwać to, ale miałam nadzieję, że po wszystkim będę mogła wrócić do treningów, służby i stawania się jeszcze silniejszą, aby nadal walczyć i chronić. Twoje słowa przeraziły mnie, bo zabrzmiały, jakbyś chciał mnie tu zamknąć już na dobre, a tego bym zwyczajnie nie zniosła. Chcę pogodzić posiadanie rodziny ze służbą Klanowi i wiem, że dam radę...
W tym momencie mógł poczuć, jak Minako kładzie swoją dłoń na jego własnej, która spoczywała na jej brzuchu. Widać było, że jest jej ciężko przyznawać się do własnych lęków i słabości. Od lat walczyła, a służba Klanowi Sabaku była dla niej ogromnym zaszczytem. Nie byłaby w stanie tego porzucić, dlatego zależało jej na tym, aby pogodzić wszystko razem, żeby nie zaniedbywać Jou i dziecka, ale też robić to, do czego była stworzona. Nie zamierzała wybierać między jednym, a drugim, bo zwyczajnie byłaby wtedy nieszczęśliwa.
- Wiem, że jesteś Kotei’em i akceptuję to, jednak masz też drugie oblicze, które pokazujesz w mojej obecności. - Odpowiedziała po chwili. - I właśnie tego drugiego oblicza potrzebuję teraz najbardziej. Nie chłodnego, szorstkiego i władczego Kotei’a, tylko czułego, troskliwego i kochającego Jou. Proszę, daj mi szansę i spróbuj mnie zrozumieć, a przekonasz się, że rozkazy wcale nie będą Ci potrzebne.
Słysząc, że ma zamiar zadbać o to, żeby miała w Pałacu wszystko, czego potrzebuje, poczynając od rozrywek, a kończąc na towarzystwie innych kobiet, Minako przechyliła głowę na bok i wtuliła czoło w jego policzek, na chwilę przymykając oczy. Nie potrzebowała aż takiego przepychu i zamieszania wokół swojej osoby, a zajęcie na pewno by sobie znalazła, choćby miała spędzać czas w pałacowej bibliotece, czytając książki. Skoro jednak Jou poruszył ten temat, postanowiła wyrazić swoje dwa, skromne życzenia.
- Nigdy nie miałam czasu i możliwości na posiadanie zwierzęcia. - Stwierdziła cicho. - Myślisz, że mogłabym mieć chociaż kota do towarzystwa? Co do kobiet, to chyba nie miałabym o czym z nimi rozmawiać. Nigdy nie interesowały mnie tematy strojów, fryzur i innych kobiecych spraw, dlatego tutaj wstrzymałabym się, chyba że masz na myśli Kunoichi, a nie damy, których największym życiowy dramatem jest ubrudzony rąbek sukni. Jeśli mogę Cię prosić o kobiece towarzystwo, to chciałabym, żebyś rozważył uzdrowicielkę Ryo. Tą, która wystawiła mi dokumenty. Jest moją przyjaciółką. Przez lata razem chodziłyśmy po Pustyni w oddziale zwiadowczym. Byłaby dla mnie cennym wsparciem, nie tylko medycznym, ale też emocjonalnym.
W tym momencie więcej nie potrzebowała. Kot i przyjaciółka powinny wystarczyć, a jeśli będzie jej mało, zajrzy do biblioteki w poszukiwaniu czegoś do czytania. Słysząc ostatnie słowa Jou, uniosła głowę, żeby na niego spojrzeć. W tym momencie mógł dostrzec w jej błękitnych oczach nadzieję.
- Słowo: “zdecydujemy” brzmi znacznie lepiej niż to, co wcześniej powiedziałeś. - Przyznała cicho. - Dziękuję...
Usłyszeli pukanie do drzwi, a to oznaczało, że przyniesiono kolację, więc mogli usiąść razem do posiłku. Minako starała się zjeść chociaż normalną porcję i opowiedziała Jou o swojej misji. Jak przyjęła prywatne zlecenie od emerytowanego shinobi, który odkrył, że Oroboros oszukiwali różnych ludzi na fałszywych dokumentach, które ci podpisywali, a potem byli przez nich szantażowani. Jak udali się do kryjówki Oroboros, gdzie trzymano dokumenty i jak niepostrzeżenie zakradła się do środka, wykorzystując nowe umiejętności i puściła im to wszystko z dymem. Dzięki temu terroryści stracili szansę na dalsze pozyskiwanie “przymusowych sponsorów” swoich działań. Poinformowała go, że złożyła obszerny raport w Siedzibie Władzy, dołączyła dowody i wskazała miejsce kryjówki, aby wysłano oddział i że nie wdawała się w otwartą walkę, bo mieli znaczną przewagę liczebną.
0 x

|| Karta Postaci || Punkty Historii || Pieniądze ||
- Papyrus
- Administrator
- Posty: 3959
- Rejestracja: 8 gru 2015, o 15:36
- Ranga: Fabular
- GG/Discord: Enjintou1#8970
- Multikonta: Yuki Hoshi; Uchiha Hiromi; Sans
Re: Pałac: Część Mieszkalna
Wieczorny wiatr znad Pustyni niósł ze sobą nocny chłód, jednak stojąca na balkonie Minako była przed nim całkowicie osłonięta. Ciężar narzuconego na jej ramiona płaszcza oraz bijące od Jou ciepło stanowiły zaporę, przez którą nie mogło przebić się żadne zimno. Kotei trzymał ją w swoich ramionach pozwalając, by emocje, które tak długo dusiła pod maską silnej kunoichi, wreszcie znalazły swoje ujście. Kiedy poczuł na swojej dłoni wilgoć jej łez, jego szczęka na moment się zacisnęła.
Przesunął powoli podbródkiem po jej włosach, słuchając uważnie każdego drżącego słowa, które z siebie wyrzucała. Rozumiał więcej, niż mogłoby się wydawać, choć jego pragmatyczny umysł władcy wciąż analizował sytuację przez pryzmat przetrwania rodu.
- Nie jestem potworem z opowieści, Minako, choć czasem muszę nim być dla reszty świata... - powiedział powoli, a jego głos, wibrujący tuż przy jej uchu, stracił nieco ze swojej surowości. - Nie zamierzam łamać ci skrzydeł. Gdybym pragnął słabej, posłusznej lalki, nie wybrałbym na matkę mojego dziedzica wojowniczki o sercu z ognia.
Zamilkł na moment, analizując jej prośby. Były zaskakująco... prozaiczne. Kobiety w pałacu prosiły o jedwabie, klejnoty, wpływy. Ona prosiła o zwierzę i dawną towarzyszkę broni. Kącik jego ust drgnął w mikroskopijnym uśmiechu, niewidocznym w panującym półmroku.
- Kot... - powtórzył z cichym westchnieniem, w którym pobrzmiewała nuta bezradności wobec jej prostoty. - Jeśli takie jest życzenie mojej kobiety, w pałacu znajdzie się miejsce dla kota. Zlecę służbie, by znalazła odpowiednie zwierzę albo kilka. Możesz prosić o wszystko, co można tutaj dostarczyć.
Jego dłoń, wciąż spoczywająca pod jej własną dłonią na brzuchu, rozluźniła się zauważalnie.
- Co do Ryo... to pragmatyczny i rozsądny wybór. - skinął głową, akceptując tę propozycję. - Medyczka, do tego zaufana towarzyszka z oddziału zwiadowczego. Zostanie zwolniona ze swoich dotychczasowych obowiązków w szpitalu ze skutkiem natychmiastowym i przeniesiona do prywatnego skrzydła. Skoro ufasz jej na polu bitwy, zaufam jej w moich murach. Będzie dbać o twoje zdrowie i dotrzyma ci towarzystwa, unikając dworskich intryg. Załatwię to z samego rana.
Zanim zdążył dodać coś więcej, z wnętrza sypialni dobiegło ciche pukanie do ciężkich drzwi. Jou wyprostował się powoli, jego postawa w ułamku sekundy odzyskała dawną, nieprzystępną godność. Zostawił Minako płaszcz, a sam, poprawiając ręcznik na biodrach, ruszył w stronę wnętrza komnaty.
- Wejść - rzucił krótko, a jego ton znów stał się chłodny i należący w pełni do Kotei'a.
Dwoje służących weszło ze spuszczonymi głowami, starając się nie patrzeć w stronę balkonu. Bezszelestnie rozstawili na niskim stoliku tace pełne jedzenia: miseczki z parującym ryżem, grillowaną rybę, drobno krojone warzywa w aromatycznych sosach oraz dzbanek gorącej, uspokajającej herbaty ziołowej z myślą o Minako. Kiedy skończyli, ukłonili się nisko i pospiesznie opuścili sypialnię, zasuwając za sobą cicho drzwi.
Gdy zostali znów sami, Jou usiadł przy stoliku, wskazując jej miejsce naprzeciwko. Nalał herbaty do jej czarki, a potem uważnie słuchał relacji z jej ostatniej misji. Jego twarz była skupiona. Przeżuwał pokarm niespiesznie, a jego przenikliwe oko ani na moment nie opuszczało twarzy kunoichi. Słuchał o fałszywych dokumentach, Oroboros i o sprytnym pożarze, który strawił owoce ich pracy.
Kiedy skończyła, w komnacie przez moment słychać było tylko ich oddechy.
- To był brawurowy i niezwykle inteligentny ruch, Minako - ocenił w końcu, opierając przedramiona na krawędzi blatu. - Zadałaś im dotkliwy cios bez wdawania się w bezpośrednie starcie. Spryt i precyzja, z jakimi to rozegrałaś, udowadniają, że nie na darmo jesteś jedną z elity naszych kunoichi.
Zrobił krótką pauzę, a jego twarz nieco spochmurniała, gdy uświadomił sobie wagę tego, co przed chwilą usłyszał.
- Jednakże... - zaczął ciszej - ...to jednocześnie dobitnie uświadamia mi, jak ogromne ryzyko podjęłaś, nosząc w sobie moje dziecko. Oroboros to nie uliczni złodziejaszkowie. Zabili Hibiki, zabili Douhito. Gdyby sprawy przybrały gorszy obrót, gdyby w kryjówce znajdował się ktoś potężniejszy, z kim musiałabyś krzyżować ostrza... - pokręcił powoli głową, odpychając od siebie tę wizję. - Wykonałaś doskonałą pracę śledczą. Dowody i lokalizacja wystarczą. Jutro z samego rana Siedziba Władzy wyśle tam ciężkozbrojny oddział uderzeniowy, by zrównać to miejsce z ziemią i wybić tych, którzy ocaleli. Twoja praca w tej sprawie została zakończona z najwyższymi honorami.
Sięgnął ponad stołem, by raz jeszcze delikatnie dotknąć jej dłoni.
- A teraz... dokończ posiłek. Zrobiłaś dzisiaj dla Unii wystarczająco dużo. Od jutra twoim jedynym zadaniem jest dbanie o siebie.
0 x
you best prepare for a hilariously bad time
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość