Shigashi no Kibu jest krajem kupieckim na północ od Samotnych Wydm. Południowa granica kraju styka się z Sabishi i Atsui, zaś północna - z Soso i Kyuzo. Na zachodzie graniczy z Głębokimi Odnogami, a na wschodzie z krainą Yusetsu. Choć krajem w teorii zarządza gildia kupiecka, tak naprawdę główną władzę w Shigashi no Kibu stanowią trzy rodziny Yakuzy. A co najciekawsze, pomimo sporów zarządzają państwem w bardzo sprawny i względnie sprawiedliwy sposób, dzięki czemu Shigashi mogło się bardzo sprawnie rozwinąć.
Krótki wygląd: Bardzo delikatne żeńskie rysy twarzy. Ostre zęby. Blada skóra typowa dla urodzonych w Kantai. Średniej długości białe włosy z delikatnym niebieskim odcieniem. Pomalowane na pomarańczowo oczy.
Widoczny ekwipunek: Rękawica łańcuchowa na prawej ręce Rękawica łańcuchowa na lewej ręce Kabura na lewej nodze Kabura na prawej nodze Duża torba na plecach
Ryukuro korzystając z przerwy od mafijnych obowiązków zdecydował się jeszcze odrobinę przyszlifować swoje umiejętności podając się kolejnym seriom treningów. Od jakiegoś czasu zaczął przychodzić na uczęszczane przez wielu wzgórza godzinę drogi od wioski. W miarę możliwości truchtem przemierzał dystans, który go dzielił a potem rozpoczynał ćwiczenia i wracał do domu przed zmrokiem. Tym razem plan treningowy miał w sobie zawierać nową technikę.
Przybył na miejsce gdy słońce było już wysoko na niebie. Wiele osób przychodziło tutaj poćwiczyć naprawdę różne rzecz. Na miejscu jak zawsze byli już wspinacze ćwiczący zdobywanie skalnych szczytów. Poza nimi kątem oka dostrzegł gdzieś łucznika ćwiczącego posyłanie strzał do celu oraz jakiegoś młodzika uczącego się podstawowych ognistych technik ciskając płomienne kule raz za razem w duży kamień. Zignorował ich wszystkich i samemu skierował się na ubocze.
Ukryty tekst
Po wyczerpującym treningu Ryukuro opadł bezwładnie na trawę pośrodku polany. Leżał przez chwilę otulony spokojem otaczającej go natury jeśli można tak w ogóle powiedzieć. Patrzył na gwiazdy i nie wiedząc nawet kiedy zamknął oczy i niemal natychmiast zapadł w głęboki sen. Rankiem obudziły go pierwsze promienie słońca i głód. Naprawdę olbrzymi głód. Ostatni posiłek jadł po południu zeszłego dnia. Zaspany, ale za to bez energii powoli się podniósł i otrzepał. Z irytacją poczuł, że jego jedwabna odzież śmierdzi potem. Nie pozostało mu nic innego jak udać się do jakiejś przydrożnej karczmy a stamtąd do domu.
Krótki wygląd: Bardzo delikatne żeńskie rysy twarzy. Ostre zęby. Blada skóra typowa dla urodzonych w Kantai. Średniej długości białe włosy z delikatnym niebieskim odcieniem. Pomalowane na pomarańczowo oczy.
Widoczny ekwipunek: Rękawica łańcuchowa na prawej ręce Rękawica łańcuchowa na lewej ręce Kabura na lewej nodze Kabura na prawej nodze Duża torba na plecach
Kolejny dzień i kolejny trening. Białowłosy dowlókł się na znane mu już wzgórza z głazami. Nogi piekły go żywym ogniem przez codzienne treningi. Miał już tego serdecznie dosyć. Wiedział jednak, że musi dosyć mocno się podciągnąć jeśli ma stawiać czoła silniejszym przeciwnikom. Szybkość, siła i dobra technika. To trzy rzeczy, które są potrzebne wojownikowi. Wytrzymałości nie potrzebował w końcu był Hozukim. A wszystkie te trzy elementy najlepiej ćwiczyć w takim właśnie miejscu jak to. Z niechęcią podniósł się z ziemi po chwili patrzenia w niebo. Krótki odpoczynek jedynie go rozleniwił nie dając ukojenia. Dzisiaj okolica była pusta. Rozejrzał się czy nikt go nie obserwuje. Dzisiaj jego segment treningowy obejmował techniki mniej znane zwyczajnym zjadaczom chleba. I fajnie by było gdyby jak najmniej osób je kojarzyło.
Krótki wygląd: Bardzo delikatne żeńskie rysy twarzy. Ostre zęby. Blada skóra typowa dla urodzonych w Kantai. Średniej długości białe włosy z delikatnym niebieskim odcieniem. Pomalowane na pomarańczowo oczy.
Widoczny ekwipunek: Rękawica łańcuchowa na prawej ręce Rękawica łańcuchowa na lewej ręce Kabura na lewej nodze Kabura na prawej nodze Duża torba na plecach
Rzygając już kolejnym dniem treningu białowłosy tym razem dosłownie czołgał się na plac treningowy. Czy precyzyjniej na wzgórza nieopodal. Te same na które łaził nie wiadomo ile dni. Miał serdecznie dosyć ćwiczeń. Wojna mafii była jak przejrzały owoc. Już się rozwinęła i dojrzała a teraz powoli gniła. Wszystkie cztery strony powoli traciły swoje siły i były coraz to mocniej wyczerpane ciągłą walką. Coś mu jednak mówiło, że niedługo dojdzie do ostatecznego starcia. Któraś strona w końcu zacznie pękać i rzucić do walki swoje ostatnie tłuste odwody. A to będzie związane z wielką sieką. I na to musiał być gotowy. Jeśli kiedyś ma zasłynąć w walce to teraz. To był najlepszy okres stanięcie do walki a do tego potrzebne były mu nowe techniki. Dlatego obiecując sobie, że to już ostatni raz w tym roku doszedł na wzgórza i od razu zabrał się za swoje obowiązki. Bezczynność w misjach już go drażniła, ale z drugiej strony możliwość podszkolenia się była wartością, której nie należy lekceważyć.
Ukryty tekst
Po treningu nie pozostało mu nic innego jak wrócić do miasta i modlić się do bogów żeby nie musieć tutaj wracać przez najbliższy rok. Raczej już nie miał innych technik, które mógł się nauczyć.