Kolejna prowincja przynależąca do Prastarego Lasu o znacznej powierzchni. Midori zamieszkiwane jest przez Ród Nara i tak jak Shinrin oraz Kaigan, w głównej mierze pokryty jest gęstą puszczą, która słabo przepuszcza promienie słoneczne. Prowincja od wschodu graniczy z Ryuzaku no Taki, od południa z Kaigan, od zachodu z Shinrin oraz od północy z regionem Wietrznych Równin, co pozwala na rozwój handlu oraz żeglugi morskiej.
Arii
Posty: 2115 Rejestracja: 3 cze 2022, o 11:19
Wiek postaci: 19
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: -na prawym ramieniu wytatuowana sznyta gita -krótka bródka
Widoczny ekwipunek: * Dwie opaski z dziwnymi symbolami na nadgarstkach *Duża Torba *Manierka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=10504
Multikonta: Yuri
Post
autor: Arii » 1 mar 2026, o 08:31
8/19 Kampania - Wielki Szczyt Rodów Lasu
Misja Kampanijna A - Kori
Hiroshi spojrzał się na białowłosego Sentokiego. Był jego kapitanem, który odniósł poważniejsze rany, niż wszyscy myśleli. W głowie zaczęło mu świtać, że nie powinno go tutaj być, gdyby Shinoyu o tym wiedziała lub zauważyli by to wszyscy wcześniej to nigdy nie pozwoliłaby im się rozdzielić i wyruszyć. Milo, że sprawa była nagląca życie jej ludzi było ważniejsze.
Ale wiedział również, że nie mogli już się wycofać i zagryzienie zębów i jak najszybsze dotarcie do osady było ich priorytetem. Kori, mimo odczuwalnego bólu szybko się do niego przyzwyczaił i mogli ruszać dalej. Hiroshi wyglądał, jakby coraz bardziej sam był przemęczony, ale dostosował tempo do swojego dowódcy i skupił wszystkie swoje siły na tym, aby ustrzec ich przed jakąś pułapką. Yuki zauważał, jak brat bliźniak zgrai opada często i dotyka ziemi, wącha ją, gniecie w dłoniach. Mrużył przy tym oczy, ale nie odzywał się.
-Wyglada na to, że nie obrali drogi do samej osady. Rozdzielili się, ale tutaj więcej śladów nie widzę, zupełnie, jakby trop się tutaj kończył…- Hiroshi wyglądał, jakby przebył trzy razy dłuższą drogę od Kori’ego. Ciężko dyszał i po czole spływała mu strużka potu, przymknął jedno oko i nabrał więcej powietrza do płuc. -Bede potrzebował chwili odpoczynku… nadużyłem swoich umiejętności.
0 x
Prowadzone misje:
1. Misja C - Ayatsuri Yuu
2. Takashi - Misja Kampanijna
3. Daishi - Rezerwacja
4. Ayumu&Mijikuma - Zlecenie Specjalne - Rezerwacja
5. Tenshi - Zlecenie Specjalne - B
PH
Bank
WT
Kori
Postać porzucona
Posty: 176 Rejestracja: 3 wrz 2025, o 12:46
Wiek postaci: 17
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: - Czarna szata - Białe Haori przewiązane czarnym obi - Wysoki buty - Długi poszarpany szal na szyji
Widoczny ekwipunek: Srebrny medalion klanu Nara.
Link do KP: viewtopic.php?p=229655#p229655
Post
autor: Kori » 2 mar 2026, o 12:01
Kori podróżował w pędzie za swym towarzyszem, mimo że jego własne ciało, stało się słabe i mniej wydajne niż wcześniej. Ból w piersi wydawał się powoli rozchodzić po całym ciele, potęgowany zmęczeniem, które pojawiło się wraz z przebytą drogą. Yuki widział, jak jego towarzysz powoli również zwalnia, mimo że do celu wciąż mieli sporo drogi do przebycia. Kori nie miał zamiaru się poddawać, nawet jeśli straci tu obie ręce i nogi… Pełzając niczym ślimak i tak dopadłby tych, którzy stali za zagrożeniem sprowadzonym na Midori. Mimo wszystko odpowiadał jednak za Hiroshiego, więc nie mógł myśleć tylko o sobie. Gdy najemnik opadł na kolano Kori zatrzymał się tuż za nim, przecierając pot, który zebrał mu się na czole. Zdecydowanie obaj potrzebowali odpoczynku, a bohater dodatkowo jakiegoś leczenia, zanim trafią na przeciwników. Yuki tak jak uczył go Hamura uspokoił swój oddech, przykładając dłoń do swego brzucha. Powoli wypuścił chakrę w postaci lodowej mgiełki by schłodzić własne ciało, które zbyt długo podczas dalszej trasy. Gdy Hiroshi odezwał się nagle, Yuki przechylił głowę, zastanawiając się nad właściwą decyzją. Byli w niekorzystnych warunkach, zwłaszcza że nie wiedzieli dokładnie, gdzie udał się wróg. Nie mieli pojęcia co też mogło na nich czekać, jeśli teraz spróbują iść dalej. Kori wreszcie uśmiechnął się cierpko, zdając sobie sprawę, że nie może podjąć właściwiej decyzji… Przeklęty los dowódcy.
– Odpocznijmy chwilę, wyczerpani nie pomożemy nikomu – Mimo wszystko Kori nie miał zamiaru spuszczać gardy, rozglądając się wokół z napięciem. Jeśli ktoś postanowiłby ich teraz zaatakować byli całkowicie bezbronni. Ich walka trwała już wiele godzin, licząc, że na misję wyruszyli wczorajszego ranka. Yuki w pewnym momencie oparł się plecami o szerokie drzewo, starając się powstrzymać łzy, które gromadziły się potęgowane przez ból odczuwalny w całym ciele. Jego los był marny, a na horyzoncie nie widać było wcale poprawy tego losu.
– Przykro mi Hiroshi, że trafiłeś do mojej grupy… Jako dowódca powinienem być w lepszej formie – Zaśmiał się cicho, tak by nie powodować niepotrzebnego napadu kaszlu. Tkwili w tym razem, jednak to on wziął odpowiedzialność za każdego człowieka pod sobą… Właśnie to znaczyło bycie Sentokim.
0 x
Porażka to tylko szansa na zrobienie czegoś głupiego po raz kolejny
Just Freeze It!
Arii
Posty: 2115 Rejestracja: 3 cze 2022, o 11:19
Wiek postaci: 19
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: -na prawym ramieniu wytatuowana sznyta gita -krótka bródka
Widoczny ekwipunek: * Dwie opaski z dziwnymi symbolami na nadgarstkach *Duża Torba *Manierka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=10504
Multikonta: Yuri
Post
autor: Arii » 4 mar 2026, o 00:31
9/19 Kampania - Wielki Szczyt Rodów Lasu
Misja Kampanijna A - Kori
-Jesteś zdecydowanie dla siebie zbyt ostry, Kori-kun. - łucznik odpowiedział, wstając z kolan. Rozejrzał się dookoła, ale mniej szczegółowo niż sam dowódca dwuosobowego oddziału. -Możesz spokojnie odetchnąć. Nikogo nie ma w najbliższych kilometrach wokół nas. Mam więcej sił, zbiorę rzeczy na ognisko, usiądź i odpocznij. - i tak wszedł pomiędzy drzewa szukając jakiegoś opału. Sam Kori został zostawiony na chwilę w samotności. Mógł przemyśleć dalsze kroki, chociaż najwyraźniej teraz obydwoje potrzebowali chwili wytchnienia.
K ilkanaście minut później siedzieli przed rozpalonym ogniskiem i Hiroshi odpieczętował jakieś małe przekąski. -W naszym aktualnym stanie nie dojdziemy tam do jutrzejszego południa. Całkiem dobrym znakiem jednak jest brak ich śladów. Na pewno nie zostaniemy zaatakowani z zaskoczenia... Nie spodziewałem się, że obserwowanie tak dużego terenu przez ciągły okres czasu mnie tak wykończy. Przepraszam... Nie chciałem zawieść twojej pogody ducha i wytrwałości... Dodatkowo chyba od razu chciałbyś zakończyć temat tych ataków, Kori, co? - Hiroshi uśmiechnął się cierpko do niego. Poczuć mogli delikatnie chłodniejszy wiaterek, który zawiał ich płomieniem, jakby chciał z nim zatańczyć.
-To dopieto twoje początki i i tak idzie ci bardzo dobrze, dlatego nie nakładaj na swoje barki za dużo. To robią osoby, które na siłę chciałyby się wykazać.
0 x
Prowadzone misje:
1. Misja C - Ayatsuri Yuu
2. Takashi - Misja Kampanijna
3. Daishi - Rezerwacja
4. Ayumu&Mijikuma - Zlecenie Specjalne - Rezerwacja
5. Tenshi - Zlecenie Specjalne - B
PH
Bank
WT
Kori
Postać porzucona
Posty: 176 Rejestracja: 3 wrz 2025, o 12:46
Wiek postaci: 17
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: - Czarna szata - Białe Haori przewiązane czarnym obi - Wysoki buty - Długi poszarpany szal na szyji
Widoczny ekwipunek: Srebrny medalion klanu Nara.
Link do KP: viewtopic.php?p=229655#p229655
Post
autor: Kori » 4 mar 2026, o 08:16
Kori nieco się rozluźnił, gdy Horoshi dał mu słowo, że są aktualnie bezpieczni. Wojownik z Yokukage usiadł na twardej ziemi, wypuszczając z ust nagromadzone powietrze. Gdy wreszcie mógł opuścić gardę, poczuł, jak bardzo wymęczyło go tempo aktualnej podróży.
– Nie mogę być dla siebie mniej wymagający… Jeśli chce coś osiągnąć muszę walczyć lepiej niż inni Hiroshi – Chłopak usiadł przy ognisku, które powstało szybko i sprawnie. Towarzysz Koriego odblokował ze zwoju jakieś przystawki, po czym razem mogli wreszcie zająć się jedzeniem. Chłopak zastanawiał się w tym czasie, czy robią właściwie, ociągając się, gdy gdzieś tam ktoś może potrzebować ich pomocy.
– Nie masz za co przepraszać Hiroshi-san, bez ciebie pewnie już dawno zgubiłbym się w tych krzakach – Wojownik z klanu Yuki uśmiechnął się cierpko, zdając sobie sprawę ze swych ułomności, które wciąż potrzebowały czasu i doszlifowania.
– Jeśli jesteśmy bezpieczni, to najważniejsze jest by zregenerować siły i wrócić na szlak. To czego chce nie może mi przesłonić powinności, którą niosę na swych barkach. – Kori złapał za kawałek suszonego mięsa, które pojawiło się dzięki zdolności Hiroshiego, przenosząc się teraz do własnych myśli, które wciąż rozszalałe kłębiły się w jego głowie. Byli zdecydowanie w martwym punkcie, nie mając informacji o tym, kto ich zaatakował oraz jakie były ich dalsze plany. Z minuty na minutę stawał się coraz bardziej senny, a to, co działo się wokół stawało się tylko smutnym wspomnieniem… Wciąż mieli wiele do zrobienia.
0 x
Porażka to tylko szansa na zrobienie czegoś głupiego po raz kolejny
Just Freeze It!
Takashi
Posty: 1338 Rejestracja: 2 mar 2019, o 14:02
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Wysoki na około 178cm | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemny kombinezon oraz kamizelkę shinobi
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi | ochraniarz "Zjednoczonych Sił Sogen" na lewym ramieniu
Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=112398#p112398
GG/Discord: Takaś#4124
Lokalizacja: Warszawa
Post
autor: Takashi » dzisiaj, o 14:06
Z adanie powierzone Takashiemu rzeczywiście było najwyższej rangi. Odpowiadać miał on bowiem za zabezpieczenie obszaru, który będzie kluczowy na czas marszu w trakcie trwania Wielkiego Szczytu Rodów, czyli wydarzenia dotyczącego całego Midori. Ba! Chociaż całe wydarzenie skupione jest wokół trzech klanów, to tak naprawdę od jego przebiegu zależy przyszłość nie tylko pobliskich prowincji, ale również całego kontynentu, mowa oczywiście o skutkach dalekich w czasie, ale wciąż prawdopodobnych. Czy miał jakieś obawy? Jasne, że je posiadał. Nikt o zdrowych zmysłach nie szedłby na coś takiego bez jakichkolwiek obaw, tym bardziej, że miał być w tym wszystkim sam. Z reguły na potrzeby tego typu misji tworzy się oddziały złożone z indywidualności, których zdolności wzajemnie się uzupełniają, natomiast w tym konkretnym przypadku młodzieniec miał działać sam. Może i coś niecoś już potrafił, może nie był aż tak niedoświadczony, ale wciąż wiele brakowało mu do osiągnięcia poziomu, który on sam chciałby osiągnąć. Poziomu, dzięki któremu inni w osadzie by go rozpoznawali i szanowali. Teraz ludzie zwracali na niego uwagę wyłącznie z racji jego przypadłości. Zapieczętowany w chłopaku ogoniasty demon był powodem wielu plotek, ale również obaw, które towarzyszyły jinchurikiemu na każdym jego kroku, skryte głęboko w jego własnym cieniu. Był tego świadomy. Starał się tym nie przejmować, ale zdarzało się, że rzeczywistość dotykała nawet i jego. Nie był bowiem lekkoduchem. Zależało mu na pomocy innym, a pomoc innym wymagała ich zaufania, z kolei nikt nie mógł mu ufać, obawiając się go. Ten ciąg przyczynowo-skutkowy nie pozwalał mu w pełni realizować własnych zamierzeń, choć z tyłu głowy tliła się nadzieja, że prędzej czy później wszystko pójdzie ku dobremu. Odpokutuje. Zapunktuje. Stanie się wysoko postawionym, znanym i respektowanym shinobim rodu Nara. To było jego małe marzenie.
- T...tak, przepraszam. - podniósł się zakłopotany.
Zdał sobie sprawę z tego, że rzeczywiście mógł przesadzić z tonem swoich wypowiedzi. Nie było teraz powodu do płaszczenia się, udawania, czy uświadamiania ich o własnych porażkach i błędach przeszłości. To był czas na wypięcie piersi, twardo zaprezentowaną gotowość do działania i oznajmienie gotowości do wyruszenia. Tak też zrobił, prostując się, na jego twarzy malowała się powaga.
- Będę wielce zobowiązany, gdy otrzymam jakieś wsparcie. - powiedział z ekscytacją i wdzięcznością w głosie.
Tutaj nie musiał kryć własnych słabości, bowiem nawet ci trzej członkowie rady przed nim zdawali sobie sprawę z tego, że wysyłanie Takashiego samego na tak niebezpieczną misję było ryzykowne. Dwuosobowy oddział złożony z sentokiego i akoraito sobie nie poradził, także jak on w pojedynkę miał coś zdziałać? A może chcieli upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i ich prawdziwą intencją było pozbycie się nieprzyjemnego balastu?
- Nie. - uspokoił się stanowczo w myślach.
Gdyby chcieli się go pozbyć, zrobiliby to już dawno, mieli ku temu masę okazji, nawet w Tajemniczym Lesie. Na razie bohater nie chciał brać do siebie takiej ewentualności, ale musiał wyrazić wdzięczność, gdy przewidywana była dla niego pomoc, nawet, jeśli miało się to zadziać w późniejszym etapie zadania. W tym czasie mógł dotrzeć na miejsce i ostrożnie przyjrzeć się panującej tam sytuacji, gdy wykryje niebezpieczeństwo, po prostu poczeka na posiłki.
Wysłuchał już wszystkiego, co przełożeni mieli mu do przekazania, dlatego skłonił się głową raz jeszcze, po czym skierował się ku wyjściu. Wtedy usłyszał za plecami słowa Tsukiego, który wydusił z siebie bardzo miłe pożegnanie. Słowa z prośbą o zachowanie ostrożności i o powrót całym, i zdrowym napełniły serce dwudziestoparolatka radością. Odwrócił się z uśmiechem, spoglądając na szczupłego okularnika, po czym wyszedł na korytarz i udał się ku wyjściu z budynku. Nie spodziewał się usłyszeć czegoś tak miłego akurat od niego, ale doceniał to i przekonywał się coraz bardziej do tego, że rzeczywiście nie wszyscy byli przeciwko niemu. Wśród Rady Siedmiu miał kilka osób, które mu kibicowały, a to napawało go nie tylko nadzieją, ale również chęcią działania. Właśnie dlatego raz jeszcze zwizualizował sobie mapę, która rozstawiona była przed Tadaokim. Przypomniał sobie kluczowe lokalizacje, trasy, po czym rozrysował sobie je w pamięci na szlakach, które znał. Mieszkał w Midori od zawsze i znał je, jak przysłowiową własną kieszeń, dlatego doskonale wiedział, jak rozplanować sobie podróż i przeprawę. Miał zapas suchego prowiantu, miał pełną manierkę wody, a także cały ekwipunek ze sobą, w dodatku był wyspany, dlatego mógł ruszać od razu. Choć nie do końca wiedział, z czym będzie miał do czynienia, nie nastawiał się negatywnie, bowiem od jego nastawienia także wiele zależało. Był spokojny. Liczył się z własnymi słabościami, był ich w pełni świadomy, ale pamiętał o wadze przydzielonego mu obowiązku. Zależał od niego nie tylko przebieg Szczytu Rodów, ale również jego własna pozycja w klanie, którą po osiągnięciu sukcesu mógł umocnić. Nie bał się. Wierzył we własne umiejętności, chociaż nie były one może szczególnie uniwersalne. Uniwersalna z kolei była zdolność adaptacji, którą potrafił wykorzystać, w kryzysowych sytuacjach godząc się nawet na ucieczkę. Jeśli w grę wchodziła przegrana, czasem warto było postawić krok do tyłu i wrócić ze wsparciem. A on wsparcie miał otrzymać. Na razie jednak spełniał swoją własną powinność, podróżował w wyznaczone miejsce, obserwując dokładnie otoczenie i drogę. Szukał wszystkiego, co nienaturalne, co mogłoby zwrócić jego uwagę. Wszystkiego, co nie wpasowywałoby się w spokojny, leśny krajobraz Midori. Znał te lasy, dlatego wypatrzenie odstępstw nie powinno stanowić dla niego problemu.
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość