Dom Takashiego
- Nobuo
- Posty: 252
- Rejestracja: 2 sty 2026, o 13:30
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Avek
- Widoczny ekwipunek: Plecak, 2 kabury
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=233599#p233599
- Multikonta: Emi, Yumi, Pączuś
- Takashi
- Posty: 1336
- Rejestracja: 2 mar 2019, o 14:02
- Wiek postaci: 25
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Wysoki na około 178cm | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemny kombinezon oraz kamizelkę shinobi
- Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi | ochraniarz "Zjednoczonych Sił Sogen" na lewym ramieniu
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=112398#p112398
- GG/Discord: Takaś#4124
- Lokalizacja: Warszawa
- Nobuo
- Posty: 252
- Rejestracja: 2 sty 2026, o 13:30
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Avek
- Widoczny ekwipunek: Plecak, 2 kabury
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=233599#p233599
- Multikonta: Emi, Yumi, Pączuś
- Takashi
- Posty: 1336
- Rejestracja: 2 mar 2019, o 14:02
- Wiek postaci: 25
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Wysoki na około 178cm | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemny kombinezon oraz kamizelkę shinobi
- Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi | ochraniarz "Zjednoczonych Sił Sogen" na lewym ramieniu
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=112398#p112398
- GG/Discord: Takaś#4124
- Lokalizacja: Warszawa
Re: Dom Takashiego
Wnętrze budynku było niemalże doszczętnie zniszczone, a resztek tego, co pozostało, często nie dało się nawet zidentyfikować. Ogień był jednym z najbardziej niebezpiecznych żywiołów od zarania dziejów i nic się w tej kwestii nie zmieniło. Palił wszystko na swojej drodze, był destrukcyjny, a nawet najmniejsza iskra była w stanie przerodzić się w pożar niewyobrażalnych rozmiarów. Sytuacja w dzielnicy mieszkalnej Yokukage na szczęście została zażegnana, ale na jak długo? Może spokój był tylko pozorny i trwał chwilę, a całe to wydarzenie było jedynie preludium tego, co miało nadejść? Nie chcąc się nad tym zastanawiać, Takashi wszedł do środka, zachowując przy tym ogromną ostrożność. Powoli stawiał każdy następny krok, rozglądając się uważnie. Chociaż było ciemno, a w powietrzu nadal unosiły się kłęby dymu, coś tam był w stanie dostrzec, gdy tylko wyostrzył wzrok. Koncentrował się głównie właśnie na tym oraz na wykrywaniu wszelkich niepokojących dźwięków, które mogły zwiastować zawalenie się stropu lub jakiejś belki nośnej.
Kolejne pomieszczenia, które mijał, były zupełnie zwyczajne i nie budziły podejrzeń młodzieńca. Według słów różowowłosej gdzieś na swojej drodze powinien znaleźć ciało, to właśnie ono było powodem niepokoju jego przełożonej i to właśnie jemu miał się przyjrzeć na własne oczy. Dopiero w ostatnim pokoju dostrzegł dziwną scenerię, która do zwyczajnych nie należała i przedstawiała faktycznie zwęglone ciało, wokół którego znajdowało się wiele dodatków. Kunaie wbite w ściany, które oznaczać mogły albo walkę, albo to, że mężczyzna był przywiązany do nich linkami. Na czarnych, osmolonych ścianach znajdowało się coś jeszcze - jasne plamy w kształcie prostokątów, które najprawdopodobniej pochodziły od wybuchowych notek, to dawało prawdopodobny czynnik zapalny całego pożaru. Te same ślady znajdowały się w korytarzu i innych pomieszczeniach. Niestety poza tymi dwoma dowodami i żarzącym się jeszcze ciałem nie dało się dostrzec niczego innego, co w jakikolwiek sposób mogłoby doprowadzić bohatera do jakichkolwiek wniosków. I właśnie wtedy - gdy odwrócił się i zaczął wychodzić - natknął się na zwój, który przetoczył się między jego nogami. Chwycił go i otworzył, a to, co ujrzał, mogło stanowić ważny element dowodowy. Zabrał go ze sobą.
- Nie tak się umawialiśmy, jak nie chcesz by ktoś ucierpiał to zostań w domu... - czytał w głowie każde słowo. - Do zobaczenia... K.
Czyli ten ktoś został tutaj z własnej woli, wiedząc o nadciągającym pożarze? Nie ma żadnych innych ciał, więc poświęcił się, żeby zagwarantować bezpieczeństwo innym? A może mieszkał tutaj sam?
Smród w budynku był ogromny, a temperatura cały czas była wysoka, warunki nie były sprzyjające, chłopakowi robiło się powoli niedobrze. Nie chciał doprowadzić się do skrajnego wyczerpania tak samo, jak Aya, dlatego wyszedł odpowiednio wcześniej, kierując się bezpośrednio do niej. Szedł nieco szybciej zapamiętaną wcześniej drogą, ale cały czas uważał, by nie wpaść w jakąś pułapkę losu. Kiedy wyszedł z powrotem na zewnątrz, wypuścił z płuc chyba całe powietrze i nabrał tyle świeżego, ile tylko był w stanie. Po tym rozpoczął proces oddychania na nowo, dotleniając organizm.
- Rzeczywiście niepokojące. - pokazał dziewczynie znaleziony zwój. - Ogarnęliśmy pożar i poza tym jednym człowiekiem chyba wszyscy są bezpieczni. Mamy rozwiązać całą tę sprawę, czy zajmuje się tym ktoś inny?
Gdy skończył mówić, na chwilę odwrócił się i splunął za siebie. Niestety nieprzyjemna sadza wypełniła jego układ oddechowy, dlatego często odchrząkiwał ją i wypluwał. Nienawidził takiego smrodu, dlatego przy najbliższej okazji będzie musiał się przebrać i wziąć prysznic, najlepiej jeszcze przed wykonaniem następnego kroku, jeśli będzie okazja. A tak poza tym, to cały czas miał w głowie misję sprzed paru lat, gdzie musiał rozwiązać zagadkę podpalacza w osadzie. Okoliczności tych dwóch wydarzeń były bliźniaczo podobne i napawały chłopaka niepokojem. Teraz był znacznie bardziej doświadczony i z pewnością lepiej poradziłby sobie z tego typu zleceniem, ale czy teraźniejsze okoliczności były takie same, co poprzednie? O co chodzi z tą notatką i z tym ostrzeżeniem?
0 x
- Nobuo
- Posty: 252
- Rejestracja: 2 sty 2026, o 13:30
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Avek
- Widoczny ekwipunek: Plecak, 2 kabury
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=233599#p233599
- Multikonta: Emi, Yumi, Pączuś
Re: Dom Takashiego
Pod osłoną nocy
Kampania - Misja S - Takashi
Posty
Nobuo 5
Takashi 4
Postanowiłeś pokazać Ayakohirze swoją zdobycz jaką znalazłeś w środku. Dziewczyna ledwo przytomna podniosła się, przejrzała to co miała. - No nieźle. - Wzięła przetarła dłonią twarz. - Czyli to nie jest... - Rozejrzała się, na ludzi którzy was obserwowali. - To koniec na dzisiaj, dzięki za pomoc. - Wstała, jakoś się otrzepała. -Musimy wracać, to koniec nagłej sytuacji... POSPRZĄTAJCIE TO I DOGAŚCIE TEN POŻAR! - wydarła się na ludzi tam znajdujących, następnie złapała cię za przedramię i zaczęła ciągnąć w stronę twojego domu.
Dopiero jak się upewniła, że jesteście bezpieczni to zaczęła tłumaczyć. - Jeżeli to był podpalacz, to musiał być w tłumie... Przynajmniej tak na logikę, a nawet jeżeli nie to musiał uciec gdzieś niedaleko... Hmm, dobra rano ogarnę temat, muszę cię odprowadzić i ruszy się tematem jak będzie tam bezpiecznie. Władza została już powiadomiona z tego co wiem. - Powiedziała pewnie, ale skąd ona mogła to wiedzieć? Czyżby coś przed tobą ukrywała?
Po kilku minutach doszliście do twojego domu, gdzie cię zostawiła byś mógł odpocząć, najwidoczniej potrzebowała cię by ugasić pożar a śledztwo to już zupełnie inna para kaloszy, albo nie chce cię w to mieszać albo ma jeszcze inny powód.
W każdym razie mogłeś wrócić do spania i odpocząć.
Z rana obudziło cię klasyczne pukanie do drzwi, po sile i natężenie wiedziałeś, że to ona. - Będzie ciekawie, szykuj miche. - Po czym usiadła na kanapie i czekała aż zaczniesz coś ogarniać do jedzenia.
Ayakohira - Klik!
Jakiś shinobi
Inny Shinobi
0 x
- Takashi
- Posty: 1336
- Rejestracja: 2 mar 2019, o 14:02
- Wiek postaci: 25
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Wysoki na około 178cm | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemny kombinezon oraz kamizelkę shinobi
- Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi | ochraniarz "Zjednoczonych Sił Sogen" na lewym ramieniu
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=112398#p112398
- GG/Discord: Takaś#4124
- Lokalizacja: Warszawa
Re: Dom Takashiego
Znalezisko Takashiego w ruinach spalonego budynku mieszkalnego było dość nietypowe i niepokojące. Cała ta sytuacja z pożarem śmierdziała i to nie tylko spalenizną, ale również jakimś szemranym spiskiem, który jak najszybciej trzeba było rozwiązać. Młodzieniec przez cały czas widział siebie sprzed paru lat - niedoświadczonego młokosa, który rozwiązać miał sprawę podpalacza. Wtedy mu się udało. Łatwo nie było, ale intuicja i dobre rozegranie ruchów pozwoliły mu osiągnąć sukces, teraz okoliczności zdarzeń były nieco inne, a jego doświadczenie kilka - o ile nie kilkanaście - razy większe, niż wtedy. Wszystko wskazywało jednak na to, że na razie trzeba przystopować. Ayakohira dała bowiem znać, że należy się wycofać. Chciała skomentować zwój z pozostawioną w nim notatką, chciała poruszyć dalej ten wątek i podzielić się swoimi spostrzeżeniami, ale nie mogła, wokół było zbyt dużo gapiów. Jej późniejsze przypuszczenia w pełni usprawiedliwiały jej zachowanie. Podziękowała wszystkim za współpracę przy gaszeniu ognia, pochwaliła załogę i pożegnała się z nimi, porywając jinchurikiego na stronę. Miała ku temu swoje powody, którymi podzieliła się z chłopakiem.
- Słuszna uwaga. - pochwalił jej zachowanie, ale nie chciał, by zrobiło się niezręcznie, dlatego dopowiedział coś jeszcze. - Pomyślałem o tym samym. Wiesz, Aya-san, kiedyż już wykonywałem podobnego typu zlecenie i rzeczywiście jednym z podpalaczy okazał się być mieszkaniec osiedla, na którym wzniecał pożary. Oby ten incydent szybko się wyjaśnił, a cała sprawa została rozwiązana. Jeśli będę mógł jeszcze jakoś pomóc, proszę, informuj mnie.
Początek jego wypowiedzi mogła odebrać, jakby podważał jej autorytet, dlatego na koniec zmienił ton na bardziej profesjonalny i zawodowy. Wiedział już, że różowowłosa nienawidziła tego typu sformułowań i tego typu prowadzenia rozmów, dlatego zapewne nie zwróci uwagi na uszczypliwość, którą niechcący wypowiedział jej podopieczny. Dziewczyna odprowadziła dwudziestoparolatka do domu i zniknęła, na dzień dzisiejszy był to koniec wrażeń, a śledztwo miało zostać wznowione później. Teraz bohater mógł wrócić do spania i odpocząć. Ale najpierw prysznic!
Następnego dnia obudziło go głośne pukanie do drzwi. Następowało seriami. Pierwsza w ogóle nie była w stanie go obudzić. Dopiero druga to zrobiła. Ninja był jeszcze zaspany, ale po natężeniu uderzeń i ich sile od razu wiedział, że to Aya. Podniósł się i założył na siebie pierwsze lepsze gatki i pierwszą lepszą koszulkę, cokolwiek, co miał pod ręką. Przecierając oczy, otworzył drzwi.
- Ohayoo, Aya-chan. - nie zdążył dobrze dokończyć, gdy z jego ust wydobyło się głośne ziewnięcie.
Jego opiekunka była bardziej rozbudzona od niego. Potrzebował chwili dla siebie, dlatego zaparzył jej szybką herbatę i usadził w kuchni, przy otwartym oknie, które otworzył, by wiosenne powietrze wywietrzyło przestrzeń i zapełniło ją przyjemnym zapachem i rześkim chłodem. On sam udał się w tym czasie do łazienki, żeby się przygotować - umyć twarz zimną wodą, umyć zęby, związać włosy i ubrać coś ładniejszego, codziennego. Nie wypadało chodzić przy damie w byle jakich ciuchach. Gdy już był gotowy, poszedł do kuchni i zaczął przygotowywać lekki posiłek dla nich obojga.
- To z czym przychodzisz? - spytał, będąc odwróconym do niej tyłem. Grzebał w szafkach i szukał niezbędnych naczyń i składników. - Znaleźliście tego podpalacza? Czy jeszcze nie, ale włączacie mnie do śledztwa?
Cokolwiek by to nie było, byłby zainteresowany pociągnięciem tematu. Choć wolałby drugą opcję, byłaby ciekawsza. Dawno nie rozwiązywał tego typu zagadki, a misje detektywistyczne należały chyba do jego ulubionych. Chociaż nie zawsze sobie z nimi radził, często ignorując rozwiązania leżące bezpośrednio pod jego nosem, no ale mniejsza. Był ciekawy, jaki był powód wizyty o tak wczesnej porze. Tym bardziej, że dziewczyna przyszła bez koszyka, a rzadko o nim zapominała. No chyba, że przyniosła go, ale on go jeszcze nie zauważył.
0 x
- Nobuo
- Posty: 252
- Rejestracja: 2 sty 2026, o 13:30
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Avek
- Widoczny ekwipunek: Plecak, 2 kabury
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=233599#p233599
- Multikonta: Emi, Yumi, Pączuś
Re: Dom Takashiego
Pod osłoną nocy
Kampania - Misja S - Takashi
Posty
Nobuo 6
Takashi 5
Jak już zaparzyłeś herbatę i się ogarnąłeś mogliście przejść do konkretów. - Generalnie to nie lubię jak mi roboty dokładają, ale załatwiłam byś mógł wyjść z tej kanciapy. Zasiedzisz się tu a tam będzie trochę pracy umysłowej. - Po tym wzięła do rąk napój i zaczęła szybko na niego dmuchać, zajęło jej to z minutę jak siedzieliście w ciszy. Po czym wzięła minimalnego łyka. - Zimna... - Spojrzała na ciebie znużonym wzrokiem. - Teraz tak, pójdziemy zaraz do tego domu, tam się rozejrzymy poszukamy, może coś zniszczymy, może coś znajdziemy wiesz jak to jest. Znaczy my... Ty to zrobisz, bo ja to źle spałam a jak jestem niewyspana to mało mi się chce. - Widziałeś złowieszczy wzrok na ciebie i uśmiech pojawiający się na jej twarzy. Wiedziałeś, że chce cię wrobić w swoją robotę... Chociaż z drugiej strony lepiej chyba pójść na taki układ niż siedzieć w tym domu kolejny miesiąc czekając na zbawienie i jedząc te same monotonne jedzenie jakie ci Aya przyniesie. - Chodź idziemy na miejsce, jak będziesz miał jakieś pytania to w drodze postaram się wszystko wyjaśnić. - Po tych słowach wzięła kolejnego bardzo małego łyczka herbaty i ruszyła w stronę drzwi.
Jak już wyszliście z domu to zaczęła mówić jak to widzi. - Tak jak mówiłeś, zakładam, że tam w naszej grupie tych co gasili był też podpalacz. Niestety nie pamiętam kto tam był, było późno co nie. Musimy ustalić jak tam ktoś wszedł i czy będą jakieś dziwne poszlaki, w dymie w nocy gówno szło zobaczyć. - Ziewała co chwilę, całość się rozgrywała może z trzy godziny od tego jak wróciliście na bazę.
Dochodząc do miejsca widzieliście, że nikogo nie ma w pobliżu. - No to już wio, właź do środka i szukaj co tam jest, wczoraj już wystarczająco znalazłam. - Po czym usiadła przed budynkiem na brudnej ziemi.
Z/T - Główna ulica
Ayakohira - Klik!
Jakiś shinobi
Inny Shinobi
0 x
- Arii
- Posty: 2112
- Rejestracja: 3 cze 2022, o 11:19
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogō
- Krótki wygląd: -na prawym ramieniu wytatuowana sznyta gita
-krótka bródka - Widoczny ekwipunek: * Dwie opaski z dziwnymi symbolami na nadgarstkach
*Duża Torba
*Manierka - Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=10504
- Multikonta: Yuri
- Takashi
- Posty: 1336
- Rejestracja: 2 mar 2019, o 14:02
- Wiek postaci: 25
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Wysoki na około 178cm | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemny kombinezon oraz kamizelkę shinobi
- Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi | ochraniarz "Zjednoczonych Sił Sogen" na lewym ramieniu
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=112398#p112398
- GG/Discord: Takaś#4124
- Lokalizacja: Warszawa
Re: Dom Takashiego
<- Z: Prastary Las, Midori, Yokukage, Polana przed osadą <-
Następny poranek był dla Takashiego dość spokojny, wręcz podejrzanie spokojny. Żadnego pukania w drzwi o poranku, żadnego wbijania na chatę na partyzanta, Ayakohira nie zjawiła się, jak to miała w zwyczaju, dając podopiecznemu przestrzeń na wypoczynek i złapanie oddechu. Na szczęście nie zapomniała o jedzeniu, które czekało na niego starannie zapakowane w koszyczku przed jego drzwiami wejściowymi, gdzie zazwyczaj było zostawiane, kiedy to opiekunka nie wchodziła do środka domu. Taka sytuacja była w sumie rzadkością, ale Nara był świadomy tego, że nawet i ona od czasu do czasu musi załatwić swoje sprawunki, zostawiając chłopaka samemu sobie.
- Może przyjdzie później. - powiedział na wydechu, chwytając koszyk i wychylając się delikatnie poza obrys futryny.
Dokładnie rozejrzał się dookoła, ale nikogo nie dostrzegł, dlatego zabrał dobroci i wrócił do siebie. Głód dawał o sobie znać burczeniem w brzuchu, dlatego niezwłocznie zaczął przygotowywać posiłek. Naszykował jajka, które rozbił z przyprawami, umył świeże warzywa i zaczął rozgrzewać patelnię, by podgrzać na niej mięsko, a kiedy wszystko już było gotowe, zabrał się do jedzenia. Posiłek był syty, ale jedzenie w samotności nie było najprzyjemniejsze. Nie przywykł do niej w stu procentach, wcześniej bowiem jadał z Reiem, a w ostatnim czasie często była przy nim Aya, teraz znów skazany był na samotność, która chyba zaczynała mu powoli przeszkadzać. W każdym razie po śniadaniu spakował resztki na osobnym talerzu i schował, posprzątał po sobie brudne naczynia, po czym zaczął ogarniać swoje cztery kąty, przynajmniej tak z wierzchu. Tak się składało, że bohater lubił czystość, dlatego często sprzątał, odkurzał, mył, tak po prostu lepiej mu się funkcjonowało. Z tego właśnie powodu nie miał dużo do roboty, a cały proces zajął mu mało czasu. Popołudniu udał się na podwórko, by wykonać trening siłowy, po nim wziął prysznic i przygotował obiad z dostępnych składników. Padło na smażoną rybę, którą przez przypadek przypalił. Na szczęście z odpowiednią ilością ryżu i grillowanych warzyw wszystko dało się zjeść, nic nie poszło na straty. Resztę popołudnia dwudziestoparolatek spędził na czytaniu, a w międzyczasie kilka razy wyglądał przez okno, sprawdzając okolicę. Było wyjątkowo spokojnie i cicho, nikt go nie odwiedzał, co bardzo go dziwiło. Z nudów szybko zawinął się do spania, biorąc szybki prysznic przed położeniem się do łóżka. Jego dzień dłużył się wyjątkowo z racji monotonii i braku odwiedzających. Następny dzień był zresztą taki sam. Zresztą, takich dni było kilka. Jedzenie było zostawiane przed drzwiami, ale poza tym nikt nie zjawił się osobiście, żeby porozmawiać z Takashim i przekazać mu jakiekolwiek informacje. Działo się tak kilka dni z rzędu, co zaczynało go powoli niepokoić, ale domyślał się, że musi być jakiś tego powód, dlatego na razie nie zastanawiał się nad tym szczególnie i nie drążył tematu.
W końcu nadszedł dzień, w którym ktoś zapukał do jego drzwi. Słysząc to, od razu poderwał się z krzesła w jadalni i udał w kierunku wejścia. Liczył na to, że będzie to Aya, jednak spotkał się z kimś innym. Też była to dziewczyna, ale wyglądała zdecydowanie inaczej, była zamaskowana i przede wszystkim bijąca od niej aura była wyjątkowo oschła, przytłaczająca. Jak się okazało, przyszła po jinchurikiego, którego miała eskortować do Rady, bowiem ktoś od nich chciał porozmawiać z shinobim.
- Okej, okej. Przebiorę się i możemy ruszać. - odpowiedział jej i zniknął na chwilę w sypialni.
Przebrał się z luźnych, codziennych ciuchów w swój kombinezon, założył kamizelkę, wygodne buty, ochraniacze i zabrał ze sobą cały niezbędny ekwipunek. Był gotowy, dlatego wrócił do dziewczyny, wyszedł na zewnątrz i zamknął za sobą drzwi.
- Gotowy. - próbował wymusić uśmiech, ale powaga sytuacji mu na to nie pozwoliła.
0 x
- Arii
- Posty: 2112
- Rejestracja: 3 cze 2022, o 11:19
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogō
- Krótki wygląd: -na prawym ramieniu wytatuowana sznyta gita
-krótka bródka - Widoczny ekwipunek: * Dwie opaski z dziwnymi symbolami na nadgarstkach
*Duża Torba
*Manierka - Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=10504
- Multikonta: Yuri
- Takashi
- Posty: 1336
- Rejestracja: 2 mar 2019, o 14:02
- Wiek postaci: 25
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Wysoki na około 178cm | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemny kombinezon oraz kamizelkę shinobi
- Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi | ochraniarz "Zjednoczonych Sił Sogen" na lewym ramieniu
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=112398#p112398
- GG/Discord: Takaś#4124
- Lokalizacja: Warszawa
Re: Dom Takashiego
Przeprawa przez Yokukage była szybka, ale też w pewnym stopniu nostalgiczna. Nawet podczas jego nocnych wypraw z Ayakohirą nie był w stanie wychwycić z otoczenia tak wiele, był bowiem skupiony na zupełnie innych sprawach. Wtedy miał głowę pochłoniętą pochwyceniem podpalacza i rozwiązaniem tajemnicy, poza tym w większości podróżowali nocą, także nie mógł się przyjrzeć znajomym budynkom i ulicom. Stracił rachubę czasu w trakcie trwania aresztu. Dopiero po tych kilku, kilkunastu, czy tam kilkudziesięciu dniach szlabanu domowego wyszedł na zewnątrz i mógł swobodnie przemieszczać się ścieżkami, którymi kroczył od maleńkości. Teraz był starszy, a okoliczności dotyczących go wydarzeń były różne, mimo wszystko nie zamierzał się niepotrzebnie zadręczać niepotrzebnymi kwestiami i koncentrował się na tym, co konieczne. Z kolei w trakcie krótkiej przeprawy z domu do siedziby władzy - gdzie prowadziła go czarnowłosa, oschła kobieta działająca z ramienia klanu - zwrócił szczególną uwagę na szczególną atmosferę panującą w osadzie. Szczyt Rodów Midori zbliżał się wielkimi krokami, a przygotowania trwały w najlepsze i dotykały nie tylko pracowników urzędów i najwyższych instancji, ale również zwykłych, szarych mieszkańców, którzy również chcieli dołożyć swoje cegiełki do całego przedsięwzięcia. Drogi były posprzątane, kluczowe budynki wyczyszczone z zewnątrz, niektóre nawet zostały odmalowane, wszyscy pracowali nad tym, by dobry wizerunek Narów został zachowany przy jednoczesnym uszanowaniu wszelkich tradycji.
Po niedługim, przyspieszonym spacerze Takashi wraz ze swoją przewodniczką znaleźli się u celu. Nawet tutaj powietrze było inne, czystsze, cała przestrzeń była bardziej zadbana, niż zazwyczaj. Wspinaczka po krętych schodach na samą górę zaprowadziła ich przed salę, w której zwykła zasiadać Rada Siedmiu. Kiedy drzwi zostały otwarte, a dwójka nowoprzybyłych zawitała do środka, ponowne spotkanie jinchurikiego z rządzącymi rozpoczęło się. Ponownie młodzieniec został postawiony nie przed kompletnym zgromadzeniem, a jedynie przed kilkoma z najwyżej postawionych. Tym razem było ich trzech. Do środka zaprosił ich Tadaoki, chyba najstarszy z całego towarzystwa. To właśnie on wykazywał się wysokim niezadowoleniem wobec faktu, że powiernikiem sześcioogoniastego stał się nieopierzony młokos. W dodatku nie przepadał za Takashim, zresztą mógł ogólnie nie przepadać za młodszymi od siebie. Izaaki, choć też siwy i doświadczony, zdawał się być bardziej wyrozumiałą osobą. Z jego słów zawsze płynęły mądre, a w dodatku przepełnione szacunkiem wobec rozmówcy słowa. Wobec występku hosta Rokubiego był surowy, ale starał się podejść do jego osądu ze zrozumieniem i sprawiedliwością. Ostatnim z trójki był Tsuki, jeden z najmłodszych radnych. Jego stosunek do stojącego przed nimi shinobiego był chyba najbardziej neutralny. Ciężko było go rozgryźć, ale bohater od początku, od kiedy tylko go poznał, miał z nim problem. Szkoda, że akurat dzisiaj nie było z nimi Kuryo, bo to on bronił chłopaka i starał się uchronić go przed najcięższymi konsekwencjami. Albo chociaż Lei, której chłodne nastawienie często łagodziło najgorsze spory. No ale trudno, jakoś musiał przetrwać. Ukłonił się nisko, kiedy został już sam na sam z przełożonymi.
- Dzień dobry, Izaaki-dono. - odpowiedział mężczyźnie po jego przywitaniu, następnie spojrzał na drugiego starca. - Tadaoki-dono. - na koniec przerzucił głos na najmłodszego. - Tsuki-sama.
Nawet, jeśli on sam niektórych z nich nie darzył sympatią, to w zaistniałej sytuacji musiał zagryźć zęby i wykazać się wymaganym szacunkiem. Znał dokładnie swoje położenie i wiedział, że musi odpokutować wcześniejsze przewinienia, nawet, jeśli wiązało się to niekiedy z nagięciem własnych granic.
- Oczywiście, dziękuję. - odpowiedział na kwestię dostarczanych mu posiłków. - Codziennie rano dostaję koszyk wypełniony świeżymi produktami, za co jestem dozgonnie wdzięczny. Raz jeszcze dziękuję za waszą wyrozumiałość i za tak szczodre dary w trakcie aresztu domowego. - dopowiedział, by podkoloryzować jeszcze bardziej swoje grzeczniutkie zachowanie. Potem pojawiło się pytanie, na które nawet nie potrzebował namysłu. - Oczywiście, że tak! - wzdrygnął się podekscytowany, tutaj udawanie było jedynie połowiczne. - Zrobię wszystko, by udowodnić, że minione wydarzenia były niepowodzeniem, a ja chcę dla naszego rodu jak najlepiej. Z chęcią udowodnię swoją wartość, jeśli tylko dacie mi taką sposobność i umożliwicie mi to.
Po swojej jakże heroicznej wypowiedzi skinął delikatnie głową na znak szacunku. Misja najwyższej rangi mogła wiązać się z nadchodzącym Szczytem Rodów i Takashi był gotów uczestniczyć w tak dużym przedsięwzięciu. Nieważne, czy chodziło o jakąś wysokiej rangi delegację, czy też o eskortę ważnych osobistości, chciał podjąć się tego zadania i pokazać, że naprawdę można mu zaufać. Liczył się z tym, że nie jest w pełni sił, bowiem cały czas nie mógł korzystać z mocy Saikena i wspomagać się jego chakrą, ale tak długo, jak był ofiarą nieporozumienia i jak długo nie odzyska zaufania Rady, będzie musiał się z tym po prostu pogodzić. Najzwyczajniej w świecie skazany był na własną chakrę, na swoje szlifowane latami umiejętności i na zdobyte do tej pory doświadczenie. To powinno wystarczyć, choć los tak naprawdę wszystko zweryfikuje.
0 x
- Arii
- Posty: 2112
- Rejestracja: 3 cze 2022, o 11:19
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogō
- Krótki wygląd: -na prawym ramieniu wytatuowana sznyta gita
-krótka bródka - Widoczny ekwipunek: * Dwie opaski z dziwnymi symbolami na nadgarstkach
*Duża Torba
*Manierka - Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=10504
- Multikonta: Yuri
- Takashi
- Posty: 1336
- Rejestracja: 2 mar 2019, o 14:02
- Wiek postaci: 25
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Wysoki na około 178cm | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemny kombinezon oraz kamizelkę shinobi
- Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi | ochraniarz "Zjednoczonych Sił Sogen" na lewym ramieniu
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=112398#p112398
- GG/Discord: Takaś#4124
- Lokalizacja: Warszawa
Re: Dom Takashiego
Naprzemiennie mieszające się nastroje tworzyły gęstą atmosferę, którą ciąć swoją kataną mogli nawet najznamienitsi samurajowie. Między dwojgiem członków rady, a nowoprzybyłym młodzieńcem dało się wyczuć dystans i jednoczesny szacunek. Takashi, Izaaki oraz Tsuki nie mieli sobie w stu procentach po drodze, ale śmiało można było stwierdzić, że szanowali się wzajemnie. Nieważne, czy była to zasługa wieku, doświadczenia, osiągnięć, czy po prostu kultury, nie patrzyli na siebie z góry, traktowali się równo i z szeroko pojętym obyciem. Tadaoki z kolei wyróżniał się diametralnie na tle pozostałych. To, że nie pałał sympatią do nieopierzonego jinchurikiego, to jedno, ale krytykowanie swoich współpracowników i umniejszanie im to już inna kwestia. Owszem, był wiekowy i z pewnością wielu liczyło się z jego zdaniem, aczkolwiek jego pozycja wcale nie upoważniała go do takiego zachowania i do wywyższania się. Niemniej bohater nie przejmował się tym, bowiem wierzył w przekonanie, że karma wraca. Do dziadygi też na pewno kiedyś wróci, chociaż czasu na powrót zostało jej niewiele. Hehe. Nieważne. Starzec zaczął od wyjaśniania okoliczności nadchodzących wydarzeń, a także o ścieżkach marszu wyznaczonych przez ród Aburame na czas szczytu. Prawdą było, że Nara nie mogli ot tak przeprowadzić wysoko postawionych osobistości z sąsiednich klanów przez tereny, które nie były w pełni zabezpieczone. Od jakiegoś czasu, co wynikało z opowieści, sprawdzali tamte terytoria, ale od jednego oddziału nie dostali żadnych informacji, dlatego postanowili zaangażować następną grupę wypadową.
- Rozumiem. - kiwnął głową po tym, jak jego najmniej ulubiony rządzący skończył mówić.
Po nim głos zabrał Izaaki. Następny był Tsuki. Jak się okazało, w jednym z wysłanych oddziałów był nawet Kori, którego niedawno poznał. Chłopak piastował pozycję sentokiego, co świadczyć mogło o jego wysokich umiejętnościach, których niestety dwudziestoparolatek nie poznał. Podczas ich wspólnej misji zostali odseparowani, w skutek czego nawet nie zdążyli się dobrze poznać. Trudno. Rolą Takashiego miało być osobiste sprawdzenie okoliczności zdarzeń na jednej z dróg. Miał sprawdzić szlak prowadzący do osady osady Kusa no Ha i ewentualnie odbić ją.
- Oczywiście, rozumiem. - przytaknął również na te słowa, delikatnie kiwając głową.
Właśnie wtedy na sam koniec przemówił Todoaki, który nie tylko oficjalnie przydzielił hostowi Rokubiego zadanie, ale również powiedział coś, czego ten się nie spodziewał. Poinformował go, że jeżeli przekazana mu misja zostanie zakończona sukcesem, wszystkie narzucone na niego ograniczenia zostaną ściągnięte, również te dotyczące używania mocy ogoniastej bestii. Mało tego - będzie mógł on dalej trenować posługiwanie się tą mocą pod okiem kogoś wytypowanego przez Radę Siedmiu. Informacja ta była wręcz wspaniała. Kiedy tylko bohater ją usłyszał, jego oczy zaświeciły się jak współczesna pięciozłotówka. Wiedział, że dobre sprawowanie popłaca, ale nie spodziewał się aż takiej nagrody i takiej zmiany. Był wdzięczny za taką ewentualność i cieszył się głęboko w sercu, gdyż taka szansa może znacząco polepszyć jego przyszłe losy i umocnić jego pozycję w rodzie. Właśnie z tego powodu musiał podziękować. Uklęknął na jedno kolano jak najbardziej szlachetny sługa, z wyrazami szacunku i uznania wobec trójki rozmówców. Skłonił się przy tym nisko, podkreślając swoją rolę i swoje oddanie wobec nie tylko nim, ale całej społeczności ludu Yokukage, a nawet całego Midori.
- Tadaoki-dono, Izaaki-dono, Tsuki-sama, jestem dozgonnie wdzięczny za daną mi szansę i obiecuję, że nie zawiodę. Proszę przekazać moje podziękowania również pozostałym członkom rady. - mówił cały czas schylony. Po chwili podniósł głowę, pozostając na kolanie. - Zrobię wszystko, co w mojej mocy, by osiągnąć sukces i umożliwić swobodne przeprowadzenie marszu po wskazanej trasie. - przerwał, by się podnieść. - Czy jest coś jeszcze, co powinienem wiedzieć, czy wyruszać niezwłocznie?
Musiał o to zapytać, bo przecież cała historia mogła być okalana znacznie większą ilością szczegółów. Wiedział już dużo. Wiedział w zasadzie dostatecznie, by wyruszyć i zająć się problemem, dodatkowo miał w zasięgu swojego wzroku płótno tworzące mapę, z której wiele mógł wyczytać. Nie wiedział, z czym będzie miał do czynienia, ale znał dokładne miejsce, w które powinien się udać i znał cel zadania, które miał wykonać. Czy potrzebował czegoś więcej? Wszystko zależało już wyłącznie od urzędników przed nim. Jedno wiedział na pewno - otrzymał od losu szansę, której nie mógł zaprzepaścić. Mógł nie tylko odpokutować błędy przeszłości, ale również wiele zyskać w oczach zarówno wysoko postawionych głów klanu, jak i zwykłych mieszkańców. A możliwość rozwoju mocy Saikena u boku doświadczonej osoby wytypowanej przez Siedmiu była wisienką na torcie. Ostatnimi czasy chłopak naprawdę sporo trenował, ale nie był to trening dotyczący tej zdolności. A wszyscy wiemy, że w arsenale każdego shinobiego była ta jedna karta atutowa, która świadczyła o jego potędze. On sam był teraz pozbawiony swojej karty, ale miał przed sobą możliwość odzyskania jej i wyniesienia na wyższy poziom. Nie zamierzał odpuścić. Nie mógł odpuścić. Wiedział, że wykonanie - jak to Tsuki wcześniej określił - misji najwyższej rangi pozwoli mu wskoczyć na znacznie wyższy poziom i przekroczyć własne ograniczenia. Był gotowy.
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

