Rei Uta
Martwa postać
Posty: 863 Rejestracja: 5 maja 2021, o 14:27
Wiek postaci: 17
Ranga: Nukenin S
Krótki wygląd: - Różowe włosy. - Czarne Haori przewiązane jedwabnym obi, tego samego koloru luźne spodnie oraz wysokie buty za kostkę. - Patrz avatar. - Po resztę zapraszam do kp.
Widoczny ekwipunek: - Torba biodrowa.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=9566
Aktualna postać: Rei
Lokalizacja: Cały świat.
Post
autor: Rei Uta » 14 kwie 2023, o 18:37
Rei spojrzał na swojego nowego towarzysza niedoli, czując od niego ciepełko, które radowało jego pustynne serduszko. Słowa, które skierował do niego po delikatnej reprymendzie Minamoto nie były przypadkowe, chłopak z rodu Nara był wyjątkowo miłą osobą. Uta chciał pochwalić go za to wszystko, ale szybko przypomniał sobie, że przecież tamten nie chciał działać zbyt nagle z ich przyjaźnią, więc po prostu ugryzł się w język. Musiał zdecydowanie popracować nad kontrolą własnych emocji, zwłaszcza w sytuacjach, gdy wymaga tego zdrowy rozsądek. Jak w ogóle mógł się zacząć zastanawiać, z której strony wyprowadzić atak… Jeśli Minamoto odkryje się z lewej, to będzie jak przewiercić go czarnym wiertłem. Wyobrażał sobie jak człowiek o ponurym spojrzeniu, kręci się w powietrzu wesoło niczym wiatraczek… A wszystko wokół ozdabia się szkarłatną czerwienią. No ale co by wtedy powiedział Takashiemu „Przepraszam, że zabiłem twojego kolegę, ale naprawdę źle znoszę krytykę… Wypadało, chyba żebym wyjaśnił”. Nie, to zdecydowanie nie była dobra taktyka. Maji rozejrzał się po zebranych, stwierdzając ze smutkiem, że od dawna nie działał w tak dziwacznej grupie. Czas mijał nieubłaganie, a ich przyszłe szanse na złapanie bandyty niebezpiecznie malały. Najważniejszy problem w sumie został rozwiązany, ale tak po prawdzie, to skoro mieli sensora, to czemu nie złapali tego zbiega szybciej. Element humorystycznego zlecenia śledczego, którego odwleczono w czasie o dwa dni właśnie się zakończyło, a oni jak to prawilni nindża mieli w zwyczaju… Odbili się od ziemi, znikając szybko w jednym kierunku. Rei znalazł się na swojej pozycji w ustawieniach ich kapitana, obserwując okolicę z mniejszą dokładnością niż wcześniej. Gość o śmiesznie krótkim imieniu miał wskazać im, kiedy poczuje coś niezwykłego, a warto było jednak być na to gotowym. Nagły sygnał, że ktoś właśnie cię atakuje, był dużo ważniejszy niż szukanie porzuconych części układanki… Kto, po ile i czemu zabijał. Dlatego jako jedyny nie rozczarował się, gdy nagle arbiter dał znak do startu, a powietrzę przeciął głośny krzyk. Rei spojrzał w odpowiednim kierunku, zatrzymując się na szerokiej gałęzi. Nie miał bladego pojęcia co znajdowało się w tamtym miejscu, jednak z pewnością działo się tam coś złego. Ich duchowy tropiciel rozjaśnił nieco sytuację, ogłaszając to, na co czekał młody Maji. Chakra należąca do potencjalnego mordercy, przeciwnik, na którego czekał od początku ich wspólnej misji. Uta uśmiechnął się do Takashiego, który w tym momencie nie mógł tego zauważyć. Widział już oczami wyobraźni, że nieważne, jakie decyzje tutaj zapadną, on idzie tam, gdzie czekało ich starcie. O dziwo jego leśny koleżka myślał podobnie, wybierając go w swoim składzie razem z sensorem. Praktyczna i zajebiście dobrana ekipa, chociaż jemu wystarczy, że podadzą dokładny adres przebywania złola, pozwalając mu zrobić resztę. Rei przykucnął na obu nogach, gotując się do kolejnego skoku, który miał porwać go w stronę nowego wyzwania… Zniecierpliwienie jak zwykle jednak musiało zepsuć spokojny plan na pozbycie się Minamoto.
– Ja biorę tego pustynnego durnia na siebie… To sprawa honorowa. Nie musisz się martwić panie starszy, Takashi nie będzie nawet musiał nadwyrężać swojego cennego umysłu… Już moja w tym głowa.
Odezwał się do starszego z Narów, a jego oblicze nakręconego popaprańca nie przynosiło wcale pozytywnych efektów. Nie było jednak szans, by zmieniać go, bo tak wypadało… Chłopak był cennym sprzymierzeńcem w walce, jednak w życiu osobistym raczej zbywałeś go słowami typu "Mam deadline, wyjechałem do Uzbekistanu…"
– Panie kapitanie Takashi-san, obiecuję, że nie zginiesz, zanim nie zjem tych pysznych yakitori.
Zasalutował jedną ręką, po czym, jeśli nie było już żadnego biadolenia o tym, że Minamoto nie ufa nowemu, że pewnie ten chce zniszczyć ich miłość, to mogli już w spokoju ruszać. Takashi w gruncie rzeczy powinien przeciąć pępowinę, która trzymała go przy jego nauczycielu. Widać, że tamten delikatnie fisiował na punkcie czarnowłosego Nary, a nie było to zbyt zdrowe podejście. Kto wie co kłębiło się w głowie podstarzałego nauczyciela, który z dziwnym wyrazem twarzy przyglądał się Takashiemu w czasie długich i samotnych nocy. Uta zaśmiał się pod nosem, jednak postanowił nie zdradzać innym swojej wizji. Przecież nie było sensu w tak przykry sposób kończyć być może ich znajomości. Kto wie co czeka na miejscu drużynę Minamoto… Może tam w tej wiosce, o której mówili, czekało prawdziwe wyzwanie. Tego również nie powiedział głośno, ale miał nadzieję, że stary pierdziel dostanie tam porządny łomot, a dupsko skopią mu tak, że nie będzie myślał już o innym jego wykorzystaniu niż siadania na nocnik. Czemu właściwie dalej tracili tutaj cenny czas, panie MG możemy ruszać?. Wojownik z pustyni czuł teraz jedynie radość i dziwne uczucie satysfakcji... Jednak sam przed sobą nie potrafił jeszcze stwierdzić z jakiego powodu.
0 x
Arii
Posty: 2055 Rejestracja: 3 cze 2022, o 11:19
Wiek postaci: 19
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: -na prawym ramieniu wytatuowana sznyta gita -krótka bródka
Widoczny ekwipunek: * Dwie opaski z dziwnymi symbolami na nadgarstkach *Duża Torba *Manierka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=10504
Multikonta: Yuri
Post
autor: Arii » 14 kwie 2023, o 21:00
"Tajemniczy Gość"
Misja rangi A - Rei and Takashi
kolejka : 9/19+
Czas leciał nieubłaganie, a trzeba było podjąć w końcu jakąś decyzję. Takashi nie wahał się ani przez chwilę. Minamoto zamknął oczy i wysłuchał poleceń. Nie spojrzał się w oczy Takashiego. Ale nie zamierzał tego komentować. Bo niby po co? Młody Nara musiał się czegoś nauczyć, nie mogło być idealne a tym starszym i doświadczonym pozostało się dostosować. Hashi kiwnął głową a Minamoto po prostu skoczył w swoją stronę, nie dając żadnego komentarza. Czyżby Takashi go zawiódł? Nie było jednak na to już czasu. Trójka poruszała się sprawnie w stronę skąd wyczuwana była chakra. Ei przez dłuższą chwilę nic nie komentował. Po prostu dalej ze złożoną pieczęcią prowadził drużynę. Aż w końcu rozbrzmiał jego głos. -Rei-kun, dlaczego zależy Ci by pokonać tego Sabaku? Nie znasz motywów a jednak ruszyłeś bez żadnych obiekcji razem z nami. Obiad raczej nie był odpowiednią zachętą do tego. - chyba chciał się jakoś z nim dogadać. W końcu przy Minamoto nie było takiej okazji, ponieważ byli jego podkomendnymi, zabójcami, które miały wykonywać zlecenia. Nie mieli innych zadań.
Droga wyglądała coraz bardziej biedniej. Drzewa powoli się kończyły i zaczęli wchodzić na skały zmierzające w dół wąwozu, do rzeczki przepływającej przez sam środek terenu. Ei westchnął. -Przeciwnik stoi pół kilometra od nas w centrum wąwozu na wodzie. Wypuszcza ogromne ilości chakry. Ten teren jest bardzo zdradliwy... Ale mamy niemałą przewagę jeżeli posługuje się zwykłym piaskiem. Czy jest coś wartego uwagi, co powinniśmy wiedzieć o jego umiejętnościach, Rei-kun? - spojrzał się na niego oczami spod maski. Liczył na jego opinię. W końcu zachowywali się, jak drużyna!
Minamoto
Nara Tadaoki
Hashi
Ei
0 x
Prowadzone misje:
1. Wyprawa A - Ayumu
2. Zlecenie S - Kori
3. Misja C - Ayatsuri Yuu
4. Takashi - Misja Kampanijna - Rezerwacja
5. Daishi - Rezerwacja
PH
Bank
WT
Takashi
Posty: 1311 Rejestracja: 2 mar 2019, o 14:02
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Wysoki na około 178cm | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemny kombinezon oraz kamizelkę shinobi
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi | ochraniarz "Zjednoczonych Sił Sogen" na lewym ramieniu
Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=112398#p112398
GG/Discord: Takaś#4124
Lokalizacja: Warszawa
Post
autor: Takashi » 11 lut 2026, o 15:08
P ościg rozpoczął się. Już po wyjściu na powierzchnie z zakurzonej piwnicy, w której unosił się nieprzyjemny zapach stęchlizny, bohaterowie odczuć mogli ulgę. Świeże powietrze wypełniło ich płuca, pozwalając działać dalej, a adrenalina pchała ich do działania i nakazywała ścigać potencjalnego podpalacza. Nie mieli pewności, czy uciekająca przed nimi persona odpowiedzialna była za ostatnie pożary w Yokukage, ale istniało duże prawdopodobieństwo, że właśnie tak było. Najpierw jednak trzeba było go znaleźć. Szybkie przeskanowanie wzrokiem okolicy pozwoliło Ayakohirze na wypatrzenie go wśród tłumu, gdzie przepychał się między przechodniami, chcąc złapać jak najwięcej dystansu. Pewnie by mu się udało, gdyby nie fakt, że miał do czynienia z dwójką shinobich o dużym doświadczeniu, dla nich tego typu sytuacje były przysłowiową kaszką z mleczkiem. Ruszyli za nim, doganiając go po kilku chwilach. Początkowo nie było łatwo przepychać się przez zgromadzenie gapiów i cywili, jednak przeskoczenie na dachy budynków dało bardzo dużo swobody w poruszaniu się, co tylko przyspieszyło gonitwę. Tym oto sposobem we trójkę znaleźli się na polanie poza granicami osady.
Warunki były wręcz idealne, jeśli miało dojść do konfrontacji. Przestrzeń była otwarta, a rosnące wokół drzewa stanowić mogły nie tylko schronienie, ale również zasłonę, gdyż dobrze ograniczały widoczność. Atmosfera była gęsta, a walka wisiała w powietrzu, nie było nawet mowy o próbie pokojowego rozwiązania problemu. Zapewne najpierw Aya lub Takashi zaczęliby od przesłuchania, zanim rzuciliby się jegomościowi do gardła, jednak tamten wykonał pierwszy ruch, który potwierdził zarzucone mu podejrzenia. Słusznie zauważył, że dwoje na jednego nie było do końca w porządku, ale w życiu tak już bywa. Życie nie jest fair. W każdym razie mężczyzna klasnął w dłonie, przez co pod różowowłosą aktywowała się pułapka. Dziewczyna spadła w dół, gdzie jakiś dodatkowy mechanizm związał ją i skrępował zupełnie jej ruchy. Nara mógł się temu jedynie przyglądać bez możliwości wykonywania podejrzanych ruchów. Kilkanaście metrów przed nim stał kryminalista, z którym musiał się rozprawić. Nie zamierzał tracić czasu.
- A mogliśmy to załatwić grzecznie... - westchnął, składając dłonie w pieczęć tygrysa i uginając lekko nogi w geście gotowości do działania. - No nic. Dziś odpowiesz za swoje wykroczenia.
Ostatnią kwestię wypowiedział poważnym tonem z miną o takim samym charakterze. Nie zamierzał bagatelizować sytuacji, ale ponieważ stojący przed nim podpalacz przyszedł w to miejsce i miał tu gotową zasadzkę, być może w okolicy przygotowanych było więcej takich przeszkód. Trzeba było uważać i zachować spokój, łagodnie stąpając po ziemi. Momentalnie obok bohatera pojawiło się pięć jego wodnych kopii. Można było odnieść wrażenie, że woda wyciekła z ziemi i uformowała się w jego podobizny. Jedna zeszła do wilczego dołu, by spróbować pomóc Ayakohirze, natomiast cztery pozostałe ruszyły przodem na przeciwnika, oryginał biegł ostatni. Torował sobie drogę bunshinami, żeby w razie czegokolwiek to one nadepnęły na pułapkę, a gdyby niczego nie było po drodze, po prostu rzuciłyby się na niego, atakując jeden po drugim, tak po prostu, proste Taijutsu. Prawdziwe ciało składało pieczęci do następnej techniki. Tygrys, szczur, koń, wąż, smok.
- Suiton: Suidanha! - wypowiedzenie na głos nazwy jutsu miało być jego zwieńczeniem, po nim nastąpiło klaśnięcie w dłonie.
Woda skumulowana w ustach chłopaka wystrzeliła w postaci szybkiego, ostrego, skoncentrowanego strumienia. Ikoniczna zdolność, której używał najczęściej, była niezwykle uniwersalna i doskonale nadawała się w starciach na dalekie lub bliskie odległości. Jinchuriki nie zamierzał skracać dystansu do minimum, zmniejszył go jedynie trochę, nadal zachowując margines bezpieczeństwa. Jeden klon próbował uratować Ayę, cztery odwracały uwagę oponenta, chcąc go sprać na kwaśne jabłko, natomiast Takaś z krwi i kości pluł Suidanhą z zamiarem okaleczenia wroga. Takie było podsumowanie jego działań.
Liczył się z tym, że któraś z jego akcji może się nie udać, ale na początku starcia kluczowe było rozeznanie się w sytuacji i nie pokazywanie swoich wszystkich atutów. W tak wczesnej fazie należało używać wszelkich możliwych metod umożliwiających poznanie możliwości bojowych rywala i znalezienie najlepszych, a zarazem najbardziej efektywnych środków na pokonanie go. Kluczowe w tym wszystkim było zachowanie zimnej krwi, czym akurat młodzieniec mógł się poszczycić, niejednokrotnie myśląc chłodno nawet w sytuacjach wysokiego zagrożenia życia. Czas grał tutaj duże znaczenie. Nie chodziło tylko o pokonanie stojącego przed nim faceta, ale również o uratowanie opiekunki, która mogła doznać obrażeń podczas upadku z dużej wysokości. Nie wiadomo też, co znajdowało się w tamtym dole, przygotowana wcześniej konstrukcja mogła zawierać jakieś ostre kolce lub coś takiego. Wprawdzie dziewczyna była twarda, raczej nic się jej nie stało. Czekała ich jeszcze niejedna wspólna wyprawa, pewnie nawet bardziej wymagająca od tej tutaj. Najpierw jednak należało rozprawić się z rzezimieszkiem i raz na zawsze pozbyć się problemu związanego z podpaleniami. Ich relacja, w każdym razie, zacieśniała się z każdą następną przygodą.
Ukryty tekst
Ukryty tekst
Ukryty tekst
0 x
Nobuo
Posty: 162 Rejestracja: 2 sty 2026, o 13:30
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Avek
Widoczny ekwipunek: Plecak, 2 kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=233599#p233599
Multikonta: Emi, Pączuś
Post
autor: Nobuo » wczoraj, o 10:02
Pod osłoną nocy
Kampania - Misja S - Takashi
Posty
Nobuo 13
Takashi 12
Stanęliście na przeciwko siebie, pierwszy ruch wykonał przeciwnik. Zaczął z siebie wypuszczać ogromne ilość robaków które się uformowały w bardzo wydłużoną pięć którą chciał cię uderzyć. Była ona na tyle wolna, że zdążyłeś zawiązać pieczęcie, wystrzelić z siebie pocisk który w całości zniszczył jego robaczaną dłoń. Tworząc przy tym spore ilości wody, dodatkowo, robaki w zdecydowanej większości padły martwe w kałuże jakie stworzyłeś. Pocisk do niego doleciał, ale był tak osłabiony jakbyś go po prostu oblał wodą z konewki a nie techniką suitonu.
- Co za bydlak. - Skomentował pierwszą rundę tego pojedynku, po czym splunął pod siebie, starając się w gestach, pokazać maksymalny brak szacunku do twojej osoby. Przeciwnik cały czas planował podkręcić tempo, walki miał przewagę w szybkości, więc zaczął z siebie wypuszczać innego typu robaki ale nie były to te same, wyglądało to jak fioletowa chmura. Ty w tym czasie zacząłeś wytwarzać klony, jeden spróbował pomóc Ayakohirze wydostać się z pułapki ale to było na nic.
Miałeś teraz okno by coś wskórać kiedy przeciwnik zaczął tworzyć coraz większą mgławice robaków, był od ciebie jakieś 10 metrów a mgła już tylko 7 metrów.
Ayakohira - Klik!
Jakiś shinobi
Inny Shinobi
Przeciwnik
Ukryty tekst
0 x
Mowa
KP | PH | Ryo
Ichirou & Souei - Bilbioteka
Takashi - Misja S
Kaito - Misja S
Sosuke - Misja A
Gosui - Misja A
Mumei - Misja D
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość