Dom Azumy

Awatar użytkownika
Azuma
Posty: 1302
Rejestracja: 6 lis 2019, o 18:50
Wiek postaci: 19
Ranga: Seinin
Krótki wygląd: - czarne włosy, ciemne oczy
- wyraźnie zarysowana szczęka, ostre rysy twarzy
- delikatne blizny na przedramionach i rękach
- przeciętny wzrost, docięta sylwetka
Widoczny ekwipunek: - ochraniacz na czoło z emblematem klanu
- skórzana kamizelka shinobi
- kabury na broń na lewym i prawym biodrze
- torba z ekwipunkiem na lewym pośladku

Dom Azumy

Post autor: Azuma »

0 x
Obrazek
Awatar użytkownika
Azuma
Posty: 1302
Rejestracja: 6 lis 2019, o 18:50
Wiek postaci: 19
Ranga: Seinin
Krótki wygląd: - czarne włosy, ciemne oczy
- wyraźnie zarysowana szczęka, ostre rysy twarzy
- delikatne blizny na przedramionach i rękach
- przeciętny wzrost, docięta sylwetka
Widoczny ekwipunek: - ochraniacz na czoło z emblematem klanu
- skórzana kamizelka shinobi
- kabury na broń na lewym i prawym biodrze
- torba z ekwipunkiem na lewym pośladku

Re: Dom Azumy

Post autor: Azuma »

Poprzedni wątek: Siedziba władzy

W trakcie powrotu do domu, miał o czym myśleć. Cieszył się niesamowicie z otrzymanego awansu, zdając sobie sprawę z tego jak wielkiego zaszczytu dostąpił i jak wielkie wyzwania będą teraz przed nim stały. Niewielu przed nim doszło do tego poziomu, a chyba jeszcze mniej liczni w tak młodym wieku. Miast jednak chełpić tym własne ego, Uchiha ważył w głowie drugie źródło otrzymanych wieści. Świadomośc że stał się celem zabójców, którzy próbowali również zgładzić rodzinę możnych Takedu, tak wiele znaczącą rodzinę dla pozyskiwania środków i poparcia dla działań wojennych klanu, stawiała jego własne znaczenie w nowym świetle. Owszem, teraz był Seinienm i będzie na świeczniku, ale wcześniej działał jako Sakki, a mimo tego został obrany za cel.

Obracając w dłoni słodkie cukierki od Masahiro-dono, Azuma o niemal skręcił w kierunku domu Hiromi. Chciał się z nią spotkać. Dzielić z nią radość i rozterki, które mu teraz towarzyszyły, ale jednocześnie dźwięczały mu w głowie słowa jej brata, który stwierdził, że po trzydniowej podróży bez krzty snu, zasługuje na porządny odpoczynek. Azuma dobrze czytał między zdaniami i wiedział, że prócz odpoczynku, powinien doprowadzić się również i do ogłady.

Spotkanie z Hiromi mu nie ucieknie. Dlatego w pierwszej kolejności postanowił wrócić do domu. Odświeżyć się, porozmawiać z rodzicami i zobaczyć się z małą Asami.
*** Popołudnie upłynęło na świętowaniu. Kazuki – ojciec Azumy, choć zazwyczaj powściągliwy, nie krył dumy, gdy jego syn przekroczył próg domu z nowymi dystynkcjami. Miyuki natomiast, z typową dla matek troską, od razu zaczęła krzątać się przy posiłku, jakby chciała nadrobić trzy dni głodu syna jedną ucztą. Asami – siostra i jednocześnie najmłodszy domownik, siedziała na macie, z nieporadną fascynacją obracając w rączkach drewnianą figurkę. Na widok brata, śmiesznie zmrużyła oczy, jakby próbowała dopasować jego zmęczoną twarz do obrazka który zapamiętała. Gdy jednak brat kucnął i uśmiechnął się, siostrzyczka wyciągnęła rączki, wydając radosny, gardłowy okrzyk.

– Rośniesz jak na drożdżach. Nie grymasisz przy jedzeniu, co? - Azuma rzadko bywał w domu, często podróżował i wypełniał zadania dla klanu. Ale biorąc małą Asami na ręce, poczuł jej słodki ciężar. Przez ostatnie kilka miesięcy zdążyła urosnąć, przybrać na wadze. Pachniała mlekiem… i domem. Jakże to był inny zapach od tego kurzu na drodze czy wyziewów bagiennych. W chwili, gdy małe palce Asami zacisnęły się na materiale jego kamizelki, tuż obok miejsca, gdzie nosił broń, dotarła do niego pełna waga słów Masahiro. Był celem. Był Seinienem. Jego sukcesy przyciągały wrogów, którzy nie zawahaliby się uderzyć w to, co dla niego najdroższe.

– Spójrz na niego, Kazuki - szepnęła Miyuki, stawiając na stole parujące miski. – Wygląda jak ty w jego wieku, ale ma w oczach ten sam niepokój, który towarzyszył twojemu ojcu po nominacji.

Azuma nie odpowiedział od razu. W kieszeni wciąż miał cukierki od Shirei-kana. Jeden z nich, owinięty w kolorowy papier, podał Asami, obserwując z rozbawieniem jej skupienie przy próbie rozpracowania zawiniątka. Przez chwilę, krótką i ulotną, nie był shinobim, Seininem tylko był po prostu starszym bratem. Gdy jednak wstał, powrócił do roli i stanowiska, które dzierżył. – Świat staje się coraz mniejszy, mamo. Obiecuję, że Was nie zawiodę.

Tą samą obietnicę, złożył sobie w duchu. Patrząc na małą Asami, obiecał że nie pozwoli by dym i ogień, który trawił Kotei, zawita do Sarufutsu i tego domu.
*** Po posiłku, gdy już zbliżała się pora wieczoru, Miyuki napomknęła synowi o zaplombowanym liście, który dotarł przez posłańca z ostatnią karawaną kupiecką. Młody Seinin właśnie kończył sprzątanie i zamierzał wyjść, przewietrzyć się, a może nawet zaszaleć i wejść po elewacji do pokoju Hiromi. Wstrzymał się jednak z tym bo ciekawość zwyciężyła. List był złożony i zalakowany. Na moment serce Uchihy jednak zabiło mocniej. Rozpoznał charakter pisma na kopercie.

Azuma przerwał plombę, a jego wzrok zaczął szybko sunąc po zawartości listu.

List od przyjaciela

Przeczytał raz, a potem i drugi. Przechodząc od jednego zdania, do drugiego. Od jednej myśli, do następnej, Azuma mimowolnie przypominał sobie wspólne chwile na misjach z Anzou. Kaminari był jego przyjacielem i wspólnie marzyli o przyszłości w której będa współpracować, a nie ze sobą walczyć. Gdy czytał po raz trzeci, dopiero do niego docierało, że nie ma to dalej sensu. Nie zmieni w ten sposób sensu tych słów. Anzou podjął decyzję. Zamierzał walczyć i zabijać. Zawsze był zdeterminowany i Azuma nie wątpił że białowłosy nie zawaha się.

Azumę przerażała jednak myśl, do czego Anzou gotów był się posunąć, aby spełnić wizje tego w co wierzył… Wierzył? Azuma nie był tego pewien. Czy Anzou w to wierzył, czy zostało mu to wmówione? Uchiha przetarł zmęczoną twarz. Przed chwilą złożył pewną obietnicę. Wiedział, że jej nie złamie. To oznaczało tylko jedno.

– Przepraszam Anzou, ale nie pozwolę na to. Gdy się spotkamy powstrzymam Cię. - Gdy to powiedział, jego ręka zatrzymała się na medalionie, wisiorku z podobizną połowy shurikena, którą nosił na szyi od czasów turnieju w Watarimono. Naszyjnik traktował niemal jak talizman. Azuma miał go ze sobą zawsze. Wierzył, że przynosi mu szczęście. Teraz spojrzał na niego, zastanawiając się czy druga część dalej należy do Sayuri. Była to kolejna dusza, która odegrała ważną rolę w jego życiu, w swoim czasie. Ją również nazywał przyjacielem. Czy jednak dalej nim była? Czy wciąż żyła? Westchnął, chowając medalion za koszulę, a także odkładając list od Anzou na kant stołu. Nie wiedział, jak odpowie na to i czy w ogóle to zrobi. Świadomość że człowiek, którego bronił własnym życiem i który robił to samo dla Ciebie, od teraz stanie się twoim śmiertelnym wrogiem, bolała. – Obym nie wyczerpał całego Twojego szczęścia.

Przez kilka następnych chwil, rozmyślał. Trwało to kilka, kilkanaście minut, po czym pokręcił głową, wypowiadając krótkie “dość”. Azuma sięgnął po czyste kartki papieru, a potem roztarł pałeczkę tuszu, namoczył pędzel i pewnym ruchem zaczął nanosić treść. Gdy skończył, odczekał aż pismo zaschnie, po czym złożył papier i go zalakował, w podobny sposób w jaki uczynił to wcześniej Anzou. Ukończywszy pracę, pozbierał wszystko, na biurko pozostawiając porządek.

Wychodząc poinformował, że wróci później.
0 x
Obrazek
ODPOWIEDZ

Wróć do „Tereny mieszkalne”

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości