Rantori (We władaniu Północne Ryuzaku)
- Uchiha Hiromi
- Posty: 671
- Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
- Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=11005&p=205011#p205011
- Multikonta: Yuki Hoshi
- Yumiko
- Posty: 93
- Rejestracja: 23 wrz 2025, o 21:32
- Wiek postaci: 17
- Ranga: Dōkō
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=12042
- Multikonta: Yukari
Re: Rantori (We władaniu Północne Ryuzaku)
Ta cała rozmowa była jakąś abstrakcją, mężczyzna powtarzał niemalże każe słowo wypowiedziane przez nią, jakby je smakował i zastanawiał się czy one w ogóle mają jakikolwiek sens. Analizował też wszystko i dopiero gdy powiedziała raz jeszcze o poderżnięciu gardła w końcu całkowicie wykluczył myśl o klonach. Była już zmęczona i rozdrażniona. Potrzebowali więcej próbek? To teraz co? Będą chodzić, szukać podobnych przeciwników, zabijać w taki sposób by nie naruszyć szyi i szkicować znaki, by dostarczyć więcej szczegółów? A może lepszym rozwiązaniem, byłoby przyniesienie głowy poległego na tacy, tak, by mężczyzna mógł sam ocenić tatuaże, a może... Lepiej przywieźć ciało w jednym kawałku? Była ciekawa, czy równie mocno by je analizował. Kartkę traktował jak jakieś arcydzieło, a był to jedynie zwykły szkic. Czy naprawdę te tatuaże miałyby pomóc w jakiejkolwiek sprawie? I o jakich w ogóle pieczęciach on mówił? Wolała nie pytać, zważywszy na to, że mężczyzna nie potrzebował towarzyszy do rozmów, monolog bardzo ładnie mu szedł.
Wiadomość o przeczesaniu terenu i to w tym momencie, była dla niej szokiem. Otworzyła usta, ale po chwili je zamknęła, jakby jakaś niewidzialna dłoń kazała jej się nie udzielać. Spojrzała jedynie na swojego towarzysza z nietęgą miną, chyba też i mu udzielała się ta cała atmosfera. Mało brakowało by w końcu puściły jej nerwy, a pytanie o jeńca tylko to spotęgowało. Co niby ona miała wiedzieć? Gdyby cokolwiek wiedzieli, to zapewne Azuma nie trzymałby tej kobiety przy życiu. -Nie wiem nic. -powiedziała zgodnie z prawdą. Zaskoczyło ją, że w ogóle te pytanie zostało skierowane do niej-Jeżeli Pan chciałby się czegokolwiek dowiedzieć, warto zapytać Azumę, on z nią walczył, więc nawet na tej podstawie mógłby powiedzieć więcej.
Została w końcu odprawiona, ale fakt, że miała wracać z tym mężczyzną do Sarufutsu nieco ją zaniepokoił. Zagada ją na śmierć i nawet nie będzie miała dużej swobody w rozmowie. Będzie musiała uważać. Korzystając z okazji spojrzała na Shizakiego i uśmiechnęła się delikatnie dając mu nieco wsparcia. Musiał zostać, więc na pewno będzie wyczerpany.-Dziękuję, pójdę już... Powodzenia- dodała ostatnie słowo szeptem po czym bez słowa wyszła. Tak by przypadkiem nikt jej znowu nie zawrócił.
Z dwoma kotami ruszyła korytarzem, by podpytać się, gdzie dokładnie się udać, by zasnąć chociaż na moment. Gdy takowe miejsce się znalazło, puściła kotki by mogły nieco rozprostować nogi. Sama jednak ogarnęła się nieco do spania. Biały kot chyba ją polubił bo kroczył za nią krok, w krok domagając się pieszczot, drugi zaś usiadł pod drzwiami i miałczał, jakby chciał wrócić do dowódcy.- Nie mów, że znowu chcesz tam iść.-powiedziała patrząc podejrzliwie na zwierzaka. Jeżeli tak, zrobi wszystko by go tutaj ukryć i zostawić. Problem z tymi futrzakami był taki, że jak wybrały sobie właściciela, to chciały przy nim zostać, a ona nie mogła odebrać mu tego przywileju.
Wiadomość o przeczesaniu terenu i to w tym momencie, była dla niej szokiem. Otworzyła usta, ale po chwili je zamknęła, jakby jakaś niewidzialna dłoń kazała jej się nie udzielać. Spojrzała jedynie na swojego towarzysza z nietęgą miną, chyba też i mu udzielała się ta cała atmosfera. Mało brakowało by w końcu puściły jej nerwy, a pytanie o jeńca tylko to spotęgowało. Co niby ona miała wiedzieć? Gdyby cokolwiek wiedzieli, to zapewne Azuma nie trzymałby tej kobiety przy życiu. -Nie wiem nic. -powiedziała zgodnie z prawdą. Zaskoczyło ją, że w ogóle te pytanie zostało skierowane do niej-Jeżeli Pan chciałby się czegokolwiek dowiedzieć, warto zapytać Azumę, on z nią walczył, więc nawet na tej podstawie mógłby powiedzieć więcej.
Została w końcu odprawiona, ale fakt, że miała wracać z tym mężczyzną do Sarufutsu nieco ją zaniepokoił. Zagada ją na śmierć i nawet nie będzie miała dużej swobody w rozmowie. Będzie musiała uważać. Korzystając z okazji spojrzała na Shizakiego i uśmiechnęła się delikatnie dając mu nieco wsparcia. Musiał zostać, więc na pewno będzie wyczerpany.-Dziękuję, pójdę już... Powodzenia- dodała ostatnie słowo szeptem po czym bez słowa wyszła. Tak by przypadkiem nikt jej znowu nie zawrócił.
Z dwoma kotami ruszyła korytarzem, by podpytać się, gdzie dokładnie się udać, by zasnąć chociaż na moment. Gdy takowe miejsce się znalazło, puściła kotki by mogły nieco rozprostować nogi. Sama jednak ogarnęła się nieco do spania. Biały kot chyba ją polubił bo kroczył za nią krok, w krok domagając się pieszczot, drugi zaś usiadł pod drzwiami i miałczał, jakby chciał wrócić do dowódcy.- Nie mów, że znowu chcesz tam iść.-powiedziała patrząc podejrzliwie na zwierzaka. Jeżeli tak, zrobi wszystko by go tutaj ukryć i zostawić. Problem z tymi futrzakami był taki, że jak wybrały sobie właściciela, to chciały przy nim zostać, a ona nie mogła odebrać mu tego przywileju.
0 x
- Uchiha Hiromi
- Posty: 671
- Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
- Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=11005&p=205011#p205011
- Multikonta: Yuki Hoshi
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości