Ogromne, tajemnicze terytoria położone za wielkim Murem Granicznym, położonym na obrzeżach Sogen, wlicza się do nich również niezbadany teren na północ od Morskich Klifów.. Obszary te są w znacznej przewadze otoczone morzami... i w sumie niewiele więcej da się o nich powiedzieć. Historia tych okolic jest związana z rewoltą, która kiedyś rozlała się po sąsiadujących prowincjach i nieomal wyeliminowała klan Uchiha. Jednak od czasu zesłania ludzi związanych z tym wydarzeniem za Mur, sytuacja się ustabilizowała... lecz do dziś nic nie wiadomo o tym, co się tam dzieje.
Kaito Ishikawa
Posty: 752 Rejestracja: 14 sie 2025, o 11:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō
Widoczny ekwipunek: ... Samehada Tanto Długi łuk Kołczan Lis ...
Link do KP: viewtopic.php?p=229047#p229047
Aktualna postać: Kaito Ishikawa
Post
autor: Kaito Ishikawa » 18 sty 2026, o 15:05
Fabuła
D oczłapałem się do głównego traktu wraz ze swoim towarzyszem, lisem Kitsune, który już spoczywał na moim ramieniu, zwyczajowo owijając swój ogon wokół mojej szyji. Poczułem przyjemne ciepło, a zarazem jakby dodatkowe wsparcie w tej jakże nie przyjemnej sytuacji. Szedłem powoli, pełnia siły nie zdążyła do mnie wrócić, rekonwalescencja. Do zdrowia miałem zamiar wrócić po krótkiej wizycie w szpitalu, który znajdował się dopiero w samym centrum Atarashi. Pogoda nie była idealna, choć nie padał deszcz to dzisiejszego dnia, nie było za ciepło. Właściwie przyjemne ciepło odczuwałem tylko dzięki mojemu zwierzęciu, które zdawało się jakby wyczuwało mój stan.
0 x
Ayatsuri Yuu
Posty: 715 Rejestracja: 25 wrz 2020, o 14:23
Wiek postaci: 22
Ranga: Ogar
Krótki wygląd: szczupły, delikatnie umięśniony, czarnowłosy, zielonooki
Widoczny ekwipunek: odznaka ninja, duża torba, bandaże na rękach, dwie kabury na broń, duży pojemnik na substancję na ramieniu (pełen piasku), Yakei, płaszcz
Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=8939
Multikonta: Kokuyo Akagane
Post
autor: Ayatsuri Yuu » 29 sty 2026, o 01:28
I w końcu po latach wrócił na cywilizowane ziemie. Ominął z daleka Sogen, które wydawało się być pod nowym zarządem, przezornie zdejmując strój służbowy, który mógł jednak budzić nieprzyjemne skojarzenia u nowych mieszkańców. Ruszył przezornie bardziej na południe, przez pierwsze tygodnie omijając ludzkie osady, jako że nie wiedział, jaka panuje teraz polityka. Dopiero kiedy przekroczył granicę Sakai trochę się uspokoił i zaczął rozmawiać z ludźmi, w nadziei na dowiedzenie się, co dokładnie działo się wtedy, kiedy go nie było. Trzymał się jednak małych wiosek, może i już był na terenie kontynentu, ale nie ciągnęło go do zostania zaangażowanym w politykę jako zwykły pionek. Niestety polityka ma to do siebie, że dosięga człowieka, nawet tego który tego nie chce, więc każda chwila, póki był w stanie tego uniknąć była prawdziwym błogosławieństwem, które już niedługo się skończy.
Fakt faktem, życie jakie prowadził w ostatnich latach było... proste. Podróże, starcia z yokai i ostatkami dzikich plemion, które ostały się w dalszej części kontynentu. Tamte tereny były ogromne i z pewnością nie odkrył wszystkiego, ale obiecał jeszcze sobie, że wróci tam ponownie, że zobaczy jakie jeszcze sekrety kryją te opuszczone tereny. Przy tym sposobie na życie ciągłe martwienie się o opinię innych, zastanawianie się jak poprawić moralnie i organizacyjnie całe Shinsengumi i inne kłopoty, jakie zaprzątały go przed upadkiem Muru zdawały się zupełnie abstrakcyjne i raczej trywialne. Oczywiście, część z tego wróci, może w inny sposób i w innej formie, ale nie ucieknie od tego - już za dużo czasu spędził na uciekaniu od problemów. Teraz zmierzał prosto do nich. No, nie prosto, ale mniej więcej w kierunku Samotnych Wydm. Z paroma dodatkowymi przystankami po drodze, jednymi zaplanowanymi, innymi wynikającymi z tego jak biegły szlaki transportowe.
Już dawno temu powinien odwiedzić rodzinne strony, ale życie potoczyło się inaczej. A kiedy dotrze do Ningyo-shi, z pewnością nadejdą problemy administracyjne i cała masa papierkowej roboty. Chociaż... przystępując do Shinsengumi został zwolniony z służby klanowi, nie uzyskując też statusu wyrzutka i nie będąc ściganym. Po rozwiązaniu organizacji ten stan powinien być w mocy, ale w sumie nie wiedział. Powinien znaleźć jakiegoś prawnika, i to zanim dotrze nawet do Kinkotsu. Będzie musiał wiedzieć, jak się sprawa ma i czego może oczekiwać po powrocie do Unii. W końcu już w Atsui mogą oczekiwać od niego spełniania jakichś obowiązków względem władzy. W zasadzie nawet miał jeszcze gdzieś kartę obywatela, co prawda po latach już trochę wyświechtaną, ale jednak. Nawet zwolniony ze służby był wciąż obywatelem najwyraźniej. Temu też będzie musiał się przyjrzeć ten prawnik, ale szukanie go mógł odłożyć na trochę później. Chciał chociaż w miarę sprawnie opuścić Sakai - potem już będzie mógł bardziej zwolnić. W końcu nie samą podróżą człowiek żyje.
A propo podróży, to dziwnie było tak ją odbywać. Od kiedy przekroczył ponownie linię Muru, pierwszy raz od dawna podróżował w bardziej przyziemny sposób, a nie na którejś ze swoich marionetek. Bądź co bądź, nie chciał jeszcze zdradzać wszem i wobec, że jest shinobi - ale opóźniało to strasznie podróż. Mimo wszystko dobrze było być postrzeganym jako cywil. Szczególnie do czasu, kiedy opuścił granice... Atarashi? Tak się to nazywało? Tyle przynajmniej byli w stanie powiedzieć mu handlarze, których czasami spotykał na swojej drodze. I dzięki nim w końcu okruszek po okruszku składał sobie w całość co się wydarzyło od jego ostatniej misji z ramienia Shinsengumi i zarazem sytuację polityczną - niestety jedynie w tej części kontynentu, nie byli mu w stanie jeszcze za wiele powiedzieć o tym, co się działo w Unii, ale to tylko kwestia odległości, zbliżał się coraz bardziej. Już niedługo będzie poinformowany o wszystkim dziejącym się na terenie Sabishi równie dobrze, jak gdyby nigdy tego miejsca nie opuścił.
A że dzięki informacjom od kupców wiedział już, że opuścił granicę terenów, które zajęli teraz Dzicy, mógł się trochę odprężyć. Faktycznie wyciągnął wtedy Jednorożca, który dzielnie służył mu jako wierzchowiec w czasie przemierzania niezbadanych terenów, w których spędził ostatnie lata swojego życia. Od razu poczuł różnicę, znacznie przyśpieszył i nawet złapał trochę wiatru we włosy. Ale wciąż był blisko terenów Dzikich, nie było chyba potrzeby ponownie ubierać się w mundur Shinsengumi. Przynajmniej nie na razie, nie kiedy tak niewiele dzieliło go od Atarashi. Może jeszcze prowincję dalej. Oczywiście teraz podróżował szybciej, ale nie aż tak wiele szybciej, jak możnaby się było spodziewać - nie zamierzał narzucać sobie jakiejś szalonej prędkości w powrocie do rodzinnej osady. W końcu poradziła sobie ona bez niego przez tyle lat, to czy dotrze tam tydzień wcześniej czy tydzień później przecież nic nie zmieni. Co się mogło stać w tydzień? Abstrahując od upadku Muru, to przecież było dawno i nieprawda. Na pewno nic podobnego nie dotknie jego rodzinnego Ningyo-shi, nie miał się w ogóle o co martwić.
z/t
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość