Dom Tysiąca Zwojów [Biblioteka]
- Kujaku Haruka
- Posty: 615
- Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11834&p=224917#p224917
- Nizan
- Posty: 133
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=231394#p231394
- GG/Discord: boyos
Re: Dom Tysiąca Zwojów [Biblioteka]
Jedno można było przyznać bez problemu. Charaktery Shimy i Nizana były różne. Kobieta była niechakrowa, a jej temperament ewidentnie wskazywał, że wywodzi się z Kaminarich. Nizan zaś był raczej wycofany, lecz nadal posiadał siłę, o której kobieta mogła tylko pomarzyć. Złapanie się tych dwoje w kłótni wywołało falę tsunami, która rozbiła się o mur, który wspólnie budowali przez lata. Mur wokół ich serc. Jeżeli okaże się, że para nie przetrwa tego uderzenia, w takim razie... co jak nadejdą prawdziwe problemy? Problemy, które miały wynikać ze ścieżki, na którą skierowała całą rodzinę Kunisaku - Shima.
Jeszcze podczas samej kłótni, Shima zachowywała się tak, jak każdy, który przekracza granice i szuka wymówki. "Robiłam to dla Was". Nizan jednak nie komentował tego więcej. Kobieta odwijała mu się jak tylko mogła - padło już zabranie dziecka, odejście, przemoc... zabrakło jeszcze w kobiecym bingo rzucaniem talerzami, a na końcu zdrada z informacją, że to dlatego, bo ją zaniedbywał i nie poświęcał jej uwagi.
Nizan nie zanotował wzmianki o tym, że Shima potencjalnie może być w ciąży. Nie dotarło to zbytnio do niego. Był tak pochłonięty panowaniem nad emocjami, że do jego uszu trafiały tylko poszczególne słowa. Porównanie do ojca alkoholika, który bił swoją żonę było... w sumie chyba Nizan już nawet nie przejął się akurat tak bardzo tym, bo no nigdy nie uderzył Shimy, ani nawet na nią nie krzyknął. Pił? No jak każdy, trochę, ale raczej robił to w osadzie przelotem w jakiejś karczmie, niż siadał z butelką w domu i pił. Napewno nie do takiego stopnia, by nie wiedzieć, co robi. No i teraz nasuwało mu się pytanie na myśl, bo pamiętał, jak jeszcze jakiś czas temu wyśmiewał znajomego, który mówił, żeby nie rezygnować z praw patriarchatu i podporządkować sobie kobietę w pełni, bo inaczej im odbija. Wszystko fajnie, ale czy to nie było samolubne podejście? Czy on potrzebował mieć marionetkę w domu, która by mu usługiwała? Bo trochę do tego miało się to sprowadzić. Nie, raczej nie. Kochał Shimę taką jaką jest, ale dotarli do momentu, w którym niestety nie mogli trwać w statusie quo i musieli podjąć decyzję. Shima już podjęła decyzję - zamierzała mieć wpływ na losy Ryuzaku i tego co się dzieje w polityce. Ona wyszła przed szereg i zamierzała rzucić wyzwanie najpotężniejszym ludziom w Ryuzaku. Nizan był... zwykłym kowalem? Jak miał nie przestraszyć się tego, co robiła kobieta? Jeszcze w momencie, gdy plan ze stalą omawiali wspólnie, tak rozszerzenie go o magazyny i szukanie po cichu jakichś notatek, by Nizan wrócił do badań nad techniką, przez którą prawie stracił rękę przelało już czarę goryczy. Mógł zgadzać się na wiele, ale dopóki takie aspekty dotyczyły życia codziennego, a nie wywrócenie politycznego stołka.
Cokolwiek się stanie, Nizan podjął decyzję. Niestety, mimo pełnej miłości do Shimy, nie będzie jej pracownikiem. Nie będzie wykonywał jej planu, jeżeli ta wcześniej nie wyjaśni mu o co chodzi. I nie zależnie, czy Shima nazwie to fazą początkową, fazą prenatalną, zalążkiem planu czy czymkolwiek innym. Po prostu ryzyko jest zbyt duże. Tutaj już nie chodzi o zbicie kilku bandziorów. Im szybciej kobieta dojrzy do tego, by widzieć w Nizanie partnera, nie służącego, tym szybciej Nizan wróci do swojej poprzedniej formy. Sam chłopak nie poddawał w wątpliwość tego, że Shima go kocha. Tego był pewny. Ich uczucia względem siebie były czyste, jednak jak każdy człowiek, różnili się. Oboje chcieli dobrze, oboje jednak chcieli zrobić to po swojemu. Albo znajdą konsensus, albo będą musieli nauczyć się żyć osobno. Jeżeli podejmą decyzję o rozstaniu z takiego powodu, to Nizan nie będzie walczył, bo po prostu... jeżeli coś takiego ich złamie, to szkoda czasu. Obojgu musi zależeć. Wtedy chyba by wrócił na pustynię. W sumie nie myślał o tym. Może czas zacząć?
Jeszcze te polecenie wyjdź, gdy ten opuszczał dom... Nizan nawet nie chciał tego komentować. Prychnął jedynie pod nosem, ale to bardziej do siebie. Nadal, po całej tej wymianie zdań, nadal musiała mieć ostatnie słowo. Przecież wychodził, bo SAM podjął taką decyzję, nie potrzebował do tego dodatkowej zachęty. Naprawdę nie chciał wracać dziś do domu. Może przenocuje sobie gdzieś poza? Zobaczy jak się ułożą sprawy.
Co jednak ciekawsze, widok zachlanego Karyou sprawił, że Nizan uniósł brew.
- Jak pijesz to przynajmniej... a zresztą. - westchnął. - Jeszcze nim pójdziesz, powiedz mi czy znalazłeś kogoś, kogo można zatrudnić do... eee... Twojego zespołu? - zapytał. - Niestety okazało się, że musimy działać szybciej niż myślałem i muszę zbudować zespół... nazwijmy to artystów. Tylko takich wiesz, zaufanych. - Nizan posłał mu spojrzenie. - Na początek... z pięciu. Masz jakichś? - jeżeli Nizan dogada się z Shimą w temacie jej wielkich planów, to nadal będzie potrzebował ekipy do obstawiania niektórych punktów. Jeżeli się nie dogada z Shimą, to przynajmniej zostawi jej zaufanych pracowników, którzy będą jej pilnować.
Potem skierował się do biblioteki i... cholera, jak zobaczył budynek to przypomniał sobie, jak duży jest to obiekt. Trzy piętra. Znaleźć cokolwiek w takim przybytku to będzie kawał roboty. Eh... będzie musiał znaleźć kolejnego pracownika, który będzie ciut sprytniejszy niż Karyou i będzie mógł go wysyłać na takie misje wywiadowcze. Wywiadowczo-operacyjne.
Jak wszedł do środka, to stwierdził, że... trochę szkoda, że nie słuchał co Shima do niego mówiła, bo pewnie przekazała mu dość istotne informację na ten temat. Eh... musiał zamknąć oczy, przyłożyć dłoń do czoła i przeszukać pamięć. Do tego miejsca miał plan.
Kurde... jak ona go nazwała... Karui? Karyoui? Mieszało mu się to imię z Karyou, a był przekonany, że to z nim miał porozmawiać i zapytać o... Genpo. Tak, Genpo. Tylko jak dalej? Hikaki Genpo? No nic, spróbuje narazie zlokalizować bibliotekarza.
Nizan zamierzał podejść do pierwszego lepszego osobnika płci męskiej, który pracował w tym przybytku.
- Erm... witam, czy Ty jesteś przypadkiem Karu?... Kar-you? ... poszukuję osoby, która specjalizuje się w historii miasta.
Jeszcze podczas samej kłótni, Shima zachowywała się tak, jak każdy, który przekracza granice i szuka wymówki. "Robiłam to dla Was". Nizan jednak nie komentował tego więcej. Kobieta odwijała mu się jak tylko mogła - padło już zabranie dziecka, odejście, przemoc... zabrakło jeszcze w kobiecym bingo rzucaniem talerzami, a na końcu zdrada z informacją, że to dlatego, bo ją zaniedbywał i nie poświęcał jej uwagi.
Nizan nie zanotował wzmianki o tym, że Shima potencjalnie może być w ciąży. Nie dotarło to zbytnio do niego. Był tak pochłonięty panowaniem nad emocjami, że do jego uszu trafiały tylko poszczególne słowa. Porównanie do ojca alkoholika, który bił swoją żonę było... w sumie chyba Nizan już nawet nie przejął się akurat tak bardzo tym, bo no nigdy nie uderzył Shimy, ani nawet na nią nie krzyknął. Pił? No jak każdy, trochę, ale raczej robił to w osadzie przelotem w jakiejś karczmie, niż siadał z butelką w domu i pił. Napewno nie do takiego stopnia, by nie wiedzieć, co robi. No i teraz nasuwało mu się pytanie na myśl, bo pamiętał, jak jeszcze jakiś czas temu wyśmiewał znajomego, który mówił, żeby nie rezygnować z praw patriarchatu i podporządkować sobie kobietę w pełni, bo inaczej im odbija. Wszystko fajnie, ale czy to nie było samolubne podejście? Czy on potrzebował mieć marionetkę w domu, która by mu usługiwała? Bo trochę do tego miało się to sprowadzić. Nie, raczej nie. Kochał Shimę taką jaką jest, ale dotarli do momentu, w którym niestety nie mogli trwać w statusie quo i musieli podjąć decyzję. Shima już podjęła decyzję - zamierzała mieć wpływ na losy Ryuzaku i tego co się dzieje w polityce. Ona wyszła przed szereg i zamierzała rzucić wyzwanie najpotężniejszym ludziom w Ryuzaku. Nizan był... zwykłym kowalem? Jak miał nie przestraszyć się tego, co robiła kobieta? Jeszcze w momencie, gdy plan ze stalą omawiali wspólnie, tak rozszerzenie go o magazyny i szukanie po cichu jakichś notatek, by Nizan wrócił do badań nad techniką, przez którą prawie stracił rękę przelało już czarę goryczy. Mógł zgadzać się na wiele, ale dopóki takie aspekty dotyczyły życia codziennego, a nie wywrócenie politycznego stołka.
Cokolwiek się stanie, Nizan podjął decyzję. Niestety, mimo pełnej miłości do Shimy, nie będzie jej pracownikiem. Nie będzie wykonywał jej planu, jeżeli ta wcześniej nie wyjaśni mu o co chodzi. I nie zależnie, czy Shima nazwie to fazą początkową, fazą prenatalną, zalążkiem planu czy czymkolwiek innym. Po prostu ryzyko jest zbyt duże. Tutaj już nie chodzi o zbicie kilku bandziorów. Im szybciej kobieta dojrzy do tego, by widzieć w Nizanie partnera, nie służącego, tym szybciej Nizan wróci do swojej poprzedniej formy. Sam chłopak nie poddawał w wątpliwość tego, że Shima go kocha. Tego był pewny. Ich uczucia względem siebie były czyste, jednak jak każdy człowiek, różnili się. Oboje chcieli dobrze, oboje jednak chcieli zrobić to po swojemu. Albo znajdą konsensus, albo będą musieli nauczyć się żyć osobno. Jeżeli podejmą decyzję o rozstaniu z takiego powodu, to Nizan nie będzie walczył, bo po prostu... jeżeli coś takiego ich złamie, to szkoda czasu. Obojgu musi zależeć. Wtedy chyba by wrócił na pustynię. W sumie nie myślał o tym. Może czas zacząć?
Jeszcze te polecenie wyjdź, gdy ten opuszczał dom... Nizan nawet nie chciał tego komentować. Prychnął jedynie pod nosem, ale to bardziej do siebie. Nadal, po całej tej wymianie zdań, nadal musiała mieć ostatnie słowo. Przecież wychodził, bo SAM podjął taką decyzję, nie potrzebował do tego dodatkowej zachęty. Naprawdę nie chciał wracać dziś do domu. Może przenocuje sobie gdzieś poza? Zobaczy jak się ułożą sprawy.
Co jednak ciekawsze, widok zachlanego Karyou sprawił, że Nizan uniósł brew.
- Jak pijesz to przynajmniej... a zresztą. - westchnął. - Jeszcze nim pójdziesz, powiedz mi czy znalazłeś kogoś, kogo można zatrudnić do... eee... Twojego zespołu? - zapytał. - Niestety okazało się, że musimy działać szybciej niż myślałem i muszę zbudować zespół... nazwijmy to artystów. Tylko takich wiesz, zaufanych. - Nizan posłał mu spojrzenie. - Na początek... z pięciu. Masz jakichś? - jeżeli Nizan dogada się z Shimą w temacie jej wielkich planów, to nadal będzie potrzebował ekipy do obstawiania niektórych punktów. Jeżeli się nie dogada z Shimą, to przynajmniej zostawi jej zaufanych pracowników, którzy będą jej pilnować.
Potem skierował się do biblioteki i... cholera, jak zobaczył budynek to przypomniał sobie, jak duży jest to obiekt. Trzy piętra. Znaleźć cokolwiek w takim przybytku to będzie kawał roboty. Eh... będzie musiał znaleźć kolejnego pracownika, który będzie ciut sprytniejszy niż Karyou i będzie mógł go wysyłać na takie misje wywiadowcze. Wywiadowczo-operacyjne.
Jak wszedł do środka, to stwierdził, że... trochę szkoda, że nie słuchał co Shima do niego mówiła, bo pewnie przekazała mu dość istotne informację na ten temat. Eh... musiał zamknąć oczy, przyłożyć dłoń do czoła i przeszukać pamięć. Do tego miejsca miał plan.
Kurde... jak ona go nazwała... Karui? Karyoui? Mieszało mu się to imię z Karyou, a był przekonany, że to z nim miał porozmawiać i zapytać o... Genpo. Tak, Genpo. Tylko jak dalej? Hikaki Genpo? No nic, spróbuje narazie zlokalizować bibliotekarza.
Nizan zamierzał podejść do pierwszego lepszego osobnika płci męskiej, który pracował w tym przybytku.
- Erm... witam, czy Ty jesteś przypadkiem Karu?... Kar-you? ... poszukuję osoby, która specjalizuje się w historii miasta.
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość
