Północno - wschodnie wybrzeże
- Anzou
- Posty: 1175
- Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogo
- Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem - Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=6941
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Wszyscy zgodnie z poleceniem Kagady opuścili siedzibę Kujanari i ruszyli za nią w kierunku morza. Grupa szła w milczeniu, nikt się nie wychylał, nikt nie robił żartów, sytuacja wyglądała raczej na tą poważną. Nastolatek nie wiedział co go czeka, w jaki sposób potoczy się los całej ekipy, ale pewnego rodzaju etap, to znaczy - odbijanie konsekwentnie terenów z rąk klanu Pawia dobiegał końca. Nastolatek w trakcie ostatnich tygodni wiele się nauczył, nie tylko jeżeli chodzi o typowe postępowanie, o sposób walki, ale przede wszystkim - jeszcze bardziej zrozumiał co to znaczy być Kaminari. Zrozumiał to, co najważniejsze, że niezależnie od tego jak jest ciężko, jak bardzo sytuacja jest skomplikowana... należy przeć do przodu. Ryć ziemię gębą. Nie odpuszczać. To był właśnie prawdziwy Kaminari. Klan od dawna nie miał lekko, nieustanne wojny sprawiały, że wielu braci i sióstr Anzou zwyczajnie ginęła. On jednak zawsze wychodził jakimś cudem z opresji. Podobnie było zarówno w sytuacji wojennej czy też starcia z Yokaiem, tajemniczym bytem, który krył się gdzieś w okolicznych tunelach. Po chwili marszu grupa znalazła się na krańcu pomostu. Widoki były bardzo ciekawe, morze tego dnia też było spokojne, a Anzou wiedział, że gdzieś tam, gdzieś w głębi czai się Ogoniasta Bestia, która wykazała się nie lada rozsądkiem. Władca Piorunów nie spodziewał się raczej treningu, nie teraz, nie przed oficjalnym rozpoczęciem negocjacji. W chwili obecnej oczekiwał bardziej jakichś klarownych dyspozycji. Instrukcji. Kagada jednak wyglądała nieco inaczej niż zawsze. I wtedy zrzuciła bombę na Anzou i resztę ekipy. Chłopak wytrzeszczył swoje oczy i odruchowo otworzył usta. Nie tego oczekiwał i nie tego się spodziewał. Zerknął na pozostałych, których mina była podobna do Anzou. Słowa Kagady odbijały się echem w głowie Anzou. To był bardzo ciężki szok. Wszyscy zabrali głos, Anzou czekał na swój moment.
- Ale... ale jak to?
Nie był w stanie więcej wykrzesać z siebie. Jego gardło delikatnie się napięło, chłopak poczuł też taką specyficzną suchość w ustach i gardle. To nie jest wiadomość, na którą się czeka. To bardziej coś, czego chce się uniknąć. Władca Piorunów stał jak wryty i czekał na dalszy rozwój wypadków. Dalsze wyjaśnienia Kagady miały sens, trafiały do Anzou, te argumenty były bardzo sensowne. Klan Kaminari stoi w przełomowym punkcie. To od dalszych ruchów doświadczonych Shinobi będzie zależeć jak potoczą się jego losy. Aktualnie wojny drenują potencjał ludzki. Likwidują też niewinnych. Znaczna część armii przybyła tutaj, jej utrata byłaby równoznaczna z zagładą klanu. Poprzeczka odpowiedzialności została zawieszona niezwykle wysoko. Wybuchowy klan, który zazwyczaj kieruje się swoim temperamentem musi użyć rozumu. Być może pierwszy raz w historii. Nikt tego nie komentował, nikt tego nie negował, nikt z oddziału Kagady nie był w stanie odnieść się do jej słów. Aktualnie chyba wszyscy byli w ciężkim szoku i próbowali odnaleźć się na nowo w sytuacji. Wtedy Kagada zaczęła wywoływać swoich ludzi. Pierwszy był Zaku. Człowiek, na którym można polegać, który potrafi walczyć, odnajduje się w wielu sytuacjach i wie czego chce. On jako jeden z niewielu Kaminari podobnie - potrafi analizować sytuacje i podejmować decyzje na chłodno. Kagada trafnie to podkreśliła. Anzou w pełni zgadzał się z tym co ma do powiedzenia jego przełożona. Po negocjacjach ma wziąć odpowiedzialność za całą osadę. To odpowiedni kandydat, właściwa osoba na to miejsce. Anzou słysząc to, gdy sam Zaku wracał do szeregu bił brawo. W ten sposób chciał pogratulować i oddać honor swojemu towarzyszowi. Nie używał słów, nie przerywał, ponieważ następny do wyróżnienia był Yai, który nie wykazywał się umiejętnościami bojowymi, ale dzięki jego planom, dzięki jego różnego rodzaju rozkminkom dało się pokonywać Pawia, zaskoczyć rywala, zyskiwać przewagę. To zdecydowanie ktoś, kto powinien być w radzie strategicznej i kształtować decyzje podejmowane przez sam klan. Nie ma innej możliwości. Anzou ponownie klaskał, gdy Yai wstępował do szeregu. Takie wyróżnienie zasługuje na owacje. Dalej był Moshi, raczej intelektualne przeciwieństwo Yaia, ale to był gość, który potrafił walczyć, był honorowy i dumny. Nie pękał na robocie. Nie bał się śmierci. Walczył do samego końca, do samego upadku. Chociaż i on nie będzie mieć możliwości dalej przebywać z Kagadą... wybór i mianowanie na nauczyciela było pewnego rodzaju kolejnym szokiem. Moshi raczej nie grzeszył inteligencją, ale może... taka nietypowa szkoła, nieszablonowa z czasem przyniesie jakiś szalony efekt, który da kolejną cegiełkę przewagi dla klanu Kaminari. Chłopak również bił brawo, gdy ten wstępował ponownie do szeregu. I wtedy... Anzou usłyszał swoje imie. Jego serce bardziej zabiło, a suchość w gardle się nasiliła. Anzou jako silny Shinobi i to ust z Kagady? Zaczęło się bardzo miło. Chłopak delikatnie się uśmiechnął, ponieważ nie było to coś typowego, nie tego się spodziewał, nie po ostatnich akcjach i ciągłym ruganiu. Kaminari stał wyprostowany i uważnie słuchał. Fakt, Anzou polegał bardziej na Reberu, nie na typowej sile, ale to jest element, który niedługo ulegnie zmianie. Anzou zdecydowanie dużo nauczył się w trakcie ostatnich tygodniu. Wiązki to nie wszystko. Siła to nie wszystko. Liczy się przede wszystkim sposób zachowywania na polu bitwy, charakter i nieodpuszczanie. Bycie zgodnym z samym sobą. Taki właśnie był Niebieskooki. Taki starał się być i taką drogę obrał, nie zamierza z niej zbaczać. Teraz jednak przed nim stały kolejne zadania. Nie były łatwe. Były kurewsko trudne. On musiał sprawić, że Chino, Shirei-Kan i przywódczyni całego klanu odzyska pełnię mocy, a nawet więcej. Nastolatek czekał, aż Kagada skończy, aby również zabrać głos.
- Tak jest. To zaszczyt słyszeć coś takiego, pani Kagado, zwłaszcza z Pani ust. Wiem co do mnie należy i niezwłocznie, po zakończeniu negocjacji ruszę po to, co konieczne. Nie wrócę z pustymi rękami.
Chłopak ukłonił się i wszedł do szeregu. Starał się mówić pewnie, ale jego głos był przepełniony emocjami, różnymi, smutkiem, żalem, ale też nadzieją i radością. Dość wybuchowa i nietypowa mieszanka. Najbardziej jednak emocjonalny moment miał dopiero nadejść. Sanda to kobieta, która chyba najlepiej znała Kagadę, wiedziała o niej dużo więcej i była jeszcze bardziej przywiązana. Takie rozstanie, rozejście... może być bolesne i jest bolesne, co widać gołym okiem nie tylko dla samej Sandy. Kagada też to przeżywa, być może na swój specyficzny sposób, ale to też trudne dla niej. Anzou z trudem powstrzymywał też łzy, które jakby nasilały się widząc ten obrazek. Zacisnął jedną z pięści, aby skierować nieco uwagi fizycznej tam. Wtedy padł też kolejny rozkaz, aby rozwinąć to, co otrzymano. Płaszcz z napisem Kogo. Piękny. Mityczny. Anzou i ekipa zostali awansowani. Chłopak wyprostował się, nałożył go automatycznie, z dumą i szacunkiem. Spojrzał na wszystkich na tyle ile było to możliwe...
- Dzi... dziękuję. Obiecuję, kurwa, obiecuję, że nie zawiodę. Wiem, że czasami bywam kłopotliwy, że czasami zrobię coś źle, ale wiem też, że nie odpuszczę. Nie zatrzymam się. Klan może na mnie liczyć. Klan będzie ze mnie dumny. Pani będzie ze mnie dumna.
Anzou mówił bardzo poważnie, szybko, patrząc na swoich towarzyszy. Pewien etap chyba dobiegał końca. Negocjacje, a potem... raczej już odejście, każdy w swoją stronę. Ta emocjonalna chwila, wręcz wyjątkowa biorąc pod uwagę charakter Kagady powoli dobiega końca. Anzou spojrzał też na pozostałych...
- Gratuluję Wam, wszystkim. Wspólna walka z Wami to był dla mnie zaszczyt. To honor, duma mieć Was obok. Wiem, że mogę na Was polegać. Przed nami ostatnia prosta, zadbanie o to, aby te negocjacje przebiegły pomyślnie i bez komplikacji, a potem dalsza, jeszcze cięższa służba dla klanu. Przed nami wiele trudnych chwil, ale wiem, że wszyscy sobie z tym poradzimy. Musimy stać się silniejsi, tak tylko jak to możliwe i w jak najszybszym tempie. Sanda... stałaś się potężna. Muszę nauczyć się walczyć wręcz tak jak Ty. Moshi... Twoje nieszablonowe ruchy, styl... pokazuje, że czasami wyjście poza schemat to coś... dobrego! Zaku... Ty wiesz jak używać wody, głowy... jesteś dobrym człowiekiem. Osada jest w świetnych rękach... Yai... dzięki Tobie jesteśmy w tym miejscu. To chyba powinno wystarczyć, aby określić jak istotny jesteś.
Anzou kierował te słowa do każdego. Chciał w jakiś personalny sposób odnieść się do chwil spędzonych z innymi. Słowa nie przechodziły przez jego gardło z łatwością, wręcz przeciwnie, nastolatek często się zawieszał, dało się wyczuć, że też jest mu przykro z powodu rozstania, które nastąpi już niedługo. Teraz jednak przed nimi ostatnia prosta. Kaminari skończył swoje podziękowania i spojrzał na Kagadę.
- Co zatem mamy zrobić jeszcze dzisiaj i w trakcie negocjacji? Czy jest coś jeszcze, co powinniśmy wiedzieć?
Nastolatek wiedział, że ma pilnować, aby nikt nie wszedł do środka, aby nikt ich nie zakłócił, ale... to może być skomplikowane. W sumie - czy ktokolwiek będzie próbował to zrobić? Władca Piorunów oczekiwał odpowiedzi, jego ciało powoli się rozluźniało, ale nadal... to wszystko co się wydarzyło... było bardzo trudne, nieoczekiwane i jego umysł nadal trawił to, co miało miejsce.
- Ale... ale jak to?
Nie był w stanie więcej wykrzesać z siebie. Jego gardło delikatnie się napięło, chłopak poczuł też taką specyficzną suchość w ustach i gardle. To nie jest wiadomość, na którą się czeka. To bardziej coś, czego chce się uniknąć. Władca Piorunów stał jak wryty i czekał na dalszy rozwój wypadków. Dalsze wyjaśnienia Kagady miały sens, trafiały do Anzou, te argumenty były bardzo sensowne. Klan Kaminari stoi w przełomowym punkcie. To od dalszych ruchów doświadczonych Shinobi będzie zależeć jak potoczą się jego losy. Aktualnie wojny drenują potencjał ludzki. Likwidują też niewinnych. Znaczna część armii przybyła tutaj, jej utrata byłaby równoznaczna z zagładą klanu. Poprzeczka odpowiedzialności została zawieszona niezwykle wysoko. Wybuchowy klan, który zazwyczaj kieruje się swoim temperamentem musi użyć rozumu. Być może pierwszy raz w historii. Nikt tego nie komentował, nikt tego nie negował, nikt z oddziału Kagady nie był w stanie odnieść się do jej słów. Aktualnie chyba wszyscy byli w ciężkim szoku i próbowali odnaleźć się na nowo w sytuacji. Wtedy Kagada zaczęła wywoływać swoich ludzi. Pierwszy był Zaku. Człowiek, na którym można polegać, który potrafi walczyć, odnajduje się w wielu sytuacjach i wie czego chce. On jako jeden z niewielu Kaminari podobnie - potrafi analizować sytuacje i podejmować decyzje na chłodno. Kagada trafnie to podkreśliła. Anzou w pełni zgadzał się z tym co ma do powiedzenia jego przełożona. Po negocjacjach ma wziąć odpowiedzialność za całą osadę. To odpowiedni kandydat, właściwa osoba na to miejsce. Anzou słysząc to, gdy sam Zaku wracał do szeregu bił brawo. W ten sposób chciał pogratulować i oddać honor swojemu towarzyszowi. Nie używał słów, nie przerywał, ponieważ następny do wyróżnienia był Yai, który nie wykazywał się umiejętnościami bojowymi, ale dzięki jego planom, dzięki jego różnego rodzaju rozkminkom dało się pokonywać Pawia, zaskoczyć rywala, zyskiwać przewagę. To zdecydowanie ktoś, kto powinien być w radzie strategicznej i kształtować decyzje podejmowane przez sam klan. Nie ma innej możliwości. Anzou ponownie klaskał, gdy Yai wstępował do szeregu. Takie wyróżnienie zasługuje na owacje. Dalej był Moshi, raczej intelektualne przeciwieństwo Yaia, ale to był gość, który potrafił walczyć, był honorowy i dumny. Nie pękał na robocie. Nie bał się śmierci. Walczył do samego końca, do samego upadku. Chociaż i on nie będzie mieć możliwości dalej przebywać z Kagadą... wybór i mianowanie na nauczyciela było pewnego rodzaju kolejnym szokiem. Moshi raczej nie grzeszył inteligencją, ale może... taka nietypowa szkoła, nieszablonowa z czasem przyniesie jakiś szalony efekt, który da kolejną cegiełkę przewagi dla klanu Kaminari. Chłopak również bił brawo, gdy ten wstępował ponownie do szeregu. I wtedy... Anzou usłyszał swoje imie. Jego serce bardziej zabiło, a suchość w gardle się nasiliła. Anzou jako silny Shinobi i to ust z Kagady? Zaczęło się bardzo miło. Chłopak delikatnie się uśmiechnął, ponieważ nie było to coś typowego, nie tego się spodziewał, nie po ostatnich akcjach i ciągłym ruganiu. Kaminari stał wyprostowany i uważnie słuchał. Fakt, Anzou polegał bardziej na Reberu, nie na typowej sile, ale to jest element, który niedługo ulegnie zmianie. Anzou zdecydowanie dużo nauczył się w trakcie ostatnich tygodniu. Wiązki to nie wszystko. Siła to nie wszystko. Liczy się przede wszystkim sposób zachowywania na polu bitwy, charakter i nieodpuszczanie. Bycie zgodnym z samym sobą. Taki właśnie był Niebieskooki. Taki starał się być i taką drogę obrał, nie zamierza z niej zbaczać. Teraz jednak przed nim stały kolejne zadania. Nie były łatwe. Były kurewsko trudne. On musiał sprawić, że Chino, Shirei-Kan i przywódczyni całego klanu odzyska pełnię mocy, a nawet więcej. Nastolatek czekał, aż Kagada skończy, aby również zabrać głos.
- Tak jest. To zaszczyt słyszeć coś takiego, pani Kagado, zwłaszcza z Pani ust. Wiem co do mnie należy i niezwłocznie, po zakończeniu negocjacji ruszę po to, co konieczne. Nie wrócę z pustymi rękami.
Chłopak ukłonił się i wszedł do szeregu. Starał się mówić pewnie, ale jego głos był przepełniony emocjami, różnymi, smutkiem, żalem, ale też nadzieją i radością. Dość wybuchowa i nietypowa mieszanka. Najbardziej jednak emocjonalny moment miał dopiero nadejść. Sanda to kobieta, która chyba najlepiej znała Kagadę, wiedziała o niej dużo więcej i była jeszcze bardziej przywiązana. Takie rozstanie, rozejście... może być bolesne i jest bolesne, co widać gołym okiem nie tylko dla samej Sandy. Kagada też to przeżywa, być może na swój specyficzny sposób, ale to też trudne dla niej. Anzou z trudem powstrzymywał też łzy, które jakby nasilały się widząc ten obrazek. Zacisnął jedną z pięści, aby skierować nieco uwagi fizycznej tam. Wtedy padł też kolejny rozkaz, aby rozwinąć to, co otrzymano. Płaszcz z napisem Kogo. Piękny. Mityczny. Anzou i ekipa zostali awansowani. Chłopak wyprostował się, nałożył go automatycznie, z dumą i szacunkiem. Spojrzał na wszystkich na tyle ile było to możliwe...
- Dzi... dziękuję. Obiecuję, kurwa, obiecuję, że nie zawiodę. Wiem, że czasami bywam kłopotliwy, że czasami zrobię coś źle, ale wiem też, że nie odpuszczę. Nie zatrzymam się. Klan może na mnie liczyć. Klan będzie ze mnie dumny. Pani będzie ze mnie dumna.
Anzou mówił bardzo poważnie, szybko, patrząc na swoich towarzyszy. Pewien etap chyba dobiegał końca. Negocjacje, a potem... raczej już odejście, każdy w swoją stronę. Ta emocjonalna chwila, wręcz wyjątkowa biorąc pod uwagę charakter Kagady powoli dobiega końca. Anzou spojrzał też na pozostałych...
- Gratuluję Wam, wszystkim. Wspólna walka z Wami to był dla mnie zaszczyt. To honor, duma mieć Was obok. Wiem, że mogę na Was polegać. Przed nami ostatnia prosta, zadbanie o to, aby te negocjacje przebiegły pomyślnie i bez komplikacji, a potem dalsza, jeszcze cięższa służba dla klanu. Przed nami wiele trudnych chwil, ale wiem, że wszyscy sobie z tym poradzimy. Musimy stać się silniejsi, tak tylko jak to możliwe i w jak najszybszym tempie. Sanda... stałaś się potężna. Muszę nauczyć się walczyć wręcz tak jak Ty. Moshi... Twoje nieszablonowe ruchy, styl... pokazuje, że czasami wyjście poza schemat to coś... dobrego! Zaku... Ty wiesz jak używać wody, głowy... jesteś dobrym człowiekiem. Osada jest w świetnych rękach... Yai... dzięki Tobie jesteśmy w tym miejscu. To chyba powinno wystarczyć, aby określić jak istotny jesteś.
Anzou kierował te słowa do każdego. Chciał w jakiś personalny sposób odnieść się do chwil spędzonych z innymi. Słowa nie przechodziły przez jego gardło z łatwością, wręcz przeciwnie, nastolatek często się zawieszał, dało się wyczuć, że też jest mu przykro z powodu rozstania, które nastąpi już niedługo. Teraz jednak przed nimi ostatnia prosta. Kaminari skończył swoje podziękowania i spojrzał na Kagadę.
- Co zatem mamy zrobić jeszcze dzisiaj i w trakcie negocjacji? Czy jest coś jeszcze, co powinniśmy wiedzieć?
Nastolatek wiedział, że ma pilnować, aby nikt nie wszedł do środka, aby nikt ich nie zakłócił, ale... to może być skomplikowane. W sumie - czy ktokolwiek będzie próbował to zrobić? Władca Piorunów oczekiwał odpowiedzi, jego ciało powoli się rozluźniało, ale nadal... to wszystko co się wydarzyło... było bardzo trudne, nieoczekiwane i jego umysł nadal trawił to, co miało miejsce.
1 x

- Kujaku Haruka
- Posty: 708
- Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11834&p=224917#p224917
- Nizan
- Posty: 201
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=231394#p231394
- GG/Discord: boyos
- Anzou
- Posty: 1175
- Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogo
- Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem - Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=6941
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Sam moment przyznawania rangi i nowego zakresu obowiązków był przepełniony różnego rodzaju emocjami. Pewien rozdział się kończy, nie tylko już dla Anzou, ale również dla wszystkich, z którymi miał przyjemność walczyć i odbijać tereny z rąk pawia, centymetr po centymetrze, metr po metrze. Chyba powoli do Władcy Piorunów docierało, że kończy się etap, w którym to on czy też jego znajomi otrzymują i ślepo wykonują rozkazy, a zaczyna się okres, gdzie to oni będą kształtować losy klanu, wpływać na jego kierunek i być może jeszcze bardziej ingerować w to, co dzieje się na samym szczycie hierarchii. Sanda trafnie podsumowała to, że już nie jesteśmy dziećmi, teraz wszyscy byli dorośli, doświadczeni życiowo i pora przekuć to doświadczenie w jeszcze większą liczbą pozytywów.
- Tysiąc ludzi to dużo, prawda, ale wierzę, że sobie poradzisz. Jesteś tego typu osobą, która radzi sobie z wyzwaniami, podejmuje odpowiednie decyzje, jeszcze niejednego wroga skopiesz. Ba, może nawet tych z Pawia, w sumie nie wiadomo jak te negocjacje się potoczą.
Anzou odpowiedział Sandzie, wierzył w jej umiejętności, przekonał się o tym już nie jeden raz, do tego ten ostatni trening z Kagadą - ona też zrobiła ogromny postęp. Jest podobna do Kagady pod kątem stylu walki jak i też samego charakteru. Zadba o tych ludzi.
- Ah Moshi, na pewno będą Ci dokuczać, sam bym to robił! Wiesz jednak jak to jest, jak się jest dzieciakiem to różne głupie pomysły przychodzą do głowy. Ważne, aby zaszczepić w ich głowach to co najważniejsze, że klan i ludzie, których chronimy to podstawa.
Kaminarska szkoła. Pojęcia incydentalne to raczej wyższa szkoła jazdy, coś, co może lepiej poznać w dalszych etapach kariery. Anzou może kiedyś odwiedzi Moshiego, aby dowiedzieć się jak to jest z tymi jego metodami nauki.
- Sanda, daj spokój, ja zdecydowanie lepiej się sprawdzam w takich... mniejszych akcjach, bez natłoku ludzi. Czasami wpadnę w jakiś wir, nie do końca coś przemyślę i kończę z ranami, a gdzie tu jeszcze dbać o taką liczbę...
Na szczęście sama Kagada szybko ustawiła do pionu towarzystwo. Owszem, taka współpraca z Sandą byłaby interesująca, ale Anzou nie do końca się chyba nadaje na takowe stanowiska.
- Yai, zanim nas jeszcze opuścisz, będę mieć do Ciebie kilka pytań. Sporo czasu spędziłeś z tymi ich medyczkami...
Nastolatek miał do niego biznes. Bardzo ogromny, kluczowy można powiedzieć dla samego klanu. Uzyskanie oka dla Chino to absolutny priorytet, ta sprawa już nie może dłużej czekać. Moshi założył płaszcz i trzeba to powiedziec otwarcie - prezentował się imponująco! Nastolatek spojrzał na niego, zagwizdał pod nosem.
- Dla mnie klasa.
Chwilę luźnych rozmów ponownie utemperowała Kagada, która stanowczo ukróciła próby rekrutowania przez Sandę innych na stanowiska pomocnicze. Zdusiła to w zarodku, bez żadnych sentymentów. Kobieta przeszła też do konkretów dotyczących samych negocjacji, które Anzou twardo zapamiętał.
- Jak ktoś będzie tylko chciał wejść i się nie posłucha - od razu go atakuję, niezależnie kogo reprezentuje. Nie zamierzam ryzykować, wtedy też pewnie to usłyszycie wszyscy, więc zacznie się jatka. Niemniej, rozkaz jest jasny i zrozumiały. O której i gdzie jutro mam się zjawić? Godzina chyba nie jest jeszcze mi znana.
Władca Piorunów chciał poznać jeszcze jeden mały detal, oczekiwał odpowiedzi, którą skrzętnie zanotuje w swojej głowie, a następnie swoją uwagę i wzrok skupi na Yai'u.
- Yai, konkretnie. Jak zdobyć ten Sharingan? Mam na myśli... zamordować Uchihę, ale potem? Co dalej? Co z ciałem? Co z okiem? Ile mam czasu, aby je dostarczyć na taki przeszczep? Czy może lepiej... sprowadzić Uchihę żywego? Czy może wyłupać samo oko, ale jak do cholery je przechować, aby było sprawne, aby wszystko zadziałało? Widziałeś chyba jak to robią z Haruką, może jeszcze Ci coś powiedzieli?
- Tysiąc ludzi to dużo, prawda, ale wierzę, że sobie poradzisz. Jesteś tego typu osobą, która radzi sobie z wyzwaniami, podejmuje odpowiednie decyzje, jeszcze niejednego wroga skopiesz. Ba, może nawet tych z Pawia, w sumie nie wiadomo jak te negocjacje się potoczą.
Anzou odpowiedział Sandzie, wierzył w jej umiejętności, przekonał się o tym już nie jeden raz, do tego ten ostatni trening z Kagadą - ona też zrobiła ogromny postęp. Jest podobna do Kagady pod kątem stylu walki jak i też samego charakteru. Zadba o tych ludzi.
- Ah Moshi, na pewno będą Ci dokuczać, sam bym to robił! Wiesz jednak jak to jest, jak się jest dzieciakiem to różne głupie pomysły przychodzą do głowy. Ważne, aby zaszczepić w ich głowach to co najważniejsze, że klan i ludzie, których chronimy to podstawa.
Kaminarska szkoła. Pojęcia incydentalne to raczej wyższa szkoła jazdy, coś, co może lepiej poznać w dalszych etapach kariery. Anzou może kiedyś odwiedzi Moshiego, aby dowiedzieć się jak to jest z tymi jego metodami nauki.
- Sanda, daj spokój, ja zdecydowanie lepiej się sprawdzam w takich... mniejszych akcjach, bez natłoku ludzi. Czasami wpadnę w jakiś wir, nie do końca coś przemyślę i kończę z ranami, a gdzie tu jeszcze dbać o taką liczbę...
Na szczęście sama Kagada szybko ustawiła do pionu towarzystwo. Owszem, taka współpraca z Sandą byłaby interesująca, ale Anzou nie do końca się chyba nadaje na takowe stanowiska.
- Yai, zanim nas jeszcze opuścisz, będę mieć do Ciebie kilka pytań. Sporo czasu spędziłeś z tymi ich medyczkami...
Nastolatek miał do niego biznes. Bardzo ogromny, kluczowy można powiedzieć dla samego klanu. Uzyskanie oka dla Chino to absolutny priorytet, ta sprawa już nie może dłużej czekać. Moshi założył płaszcz i trzeba to powiedziec otwarcie - prezentował się imponująco! Nastolatek spojrzał na niego, zagwizdał pod nosem.
- Dla mnie klasa.
Chwilę luźnych rozmów ponownie utemperowała Kagada, która stanowczo ukróciła próby rekrutowania przez Sandę innych na stanowiska pomocnicze. Zdusiła to w zarodku, bez żadnych sentymentów. Kobieta przeszła też do konkretów dotyczących samych negocjacji, które Anzou twardo zapamiętał.
- Jak ktoś będzie tylko chciał wejść i się nie posłucha - od razu go atakuję, niezależnie kogo reprezentuje. Nie zamierzam ryzykować, wtedy też pewnie to usłyszycie wszyscy, więc zacznie się jatka. Niemniej, rozkaz jest jasny i zrozumiały. O której i gdzie jutro mam się zjawić? Godzina chyba nie jest jeszcze mi znana.
Władca Piorunów chciał poznać jeszcze jeden mały detal, oczekiwał odpowiedzi, którą skrzętnie zanotuje w swojej głowie, a następnie swoją uwagę i wzrok skupi na Yai'u.
- Yai, konkretnie. Jak zdobyć ten Sharingan? Mam na myśli... zamordować Uchihę, ale potem? Co dalej? Co z ciałem? Co z okiem? Ile mam czasu, aby je dostarczyć na taki przeszczep? Czy może lepiej... sprowadzić Uchihę żywego? Czy może wyłupać samo oko, ale jak do cholery je przechować, aby było sprawne, aby wszystko zadziałało? Widziałeś chyba jak to robią z Haruką, może jeszcze Ci coś powiedzieli?
0 x

- Kujaku Haruka
- Posty: 708
- Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11834&p=224917#p224917
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
To, co Fugata mówiła o Siostrach i Królach, jak i o ich wzajemnej relacji... zaczynała chyba to rozumieć. Po prostu, wszyscy nagle musieli dorosnąć. Shira zapewne najwcześniej z nich wszystkich, nawet jeśli pokazywała światu najczęściej swoją pogodną, "nastoletnią" stronę. Zanotowała w głowie ten temat do jak najszybszego poruszenia z Hisamidą i Wabą, gdy tylko nadarzy się ku temu okazja.
- Przykro mi, że musiałaś... że tak się to potoczyło. I tym bardziej... przepraszam za moje głupie żarty z Shirą. Ja miałam to szczęście, że... czułam się swobodnie, chociaż... chociaż też mi się zdarzyły, powiedzmy... niechciane zaloty. To i tak nie była jeszcze tak naprawdę pełnoprawna próba... gwałtu, a i tak byłam wściekła i przestraszona jednocześnie. - przypomniała sobie jedno z pierwszych zleceń, jakie otrzymała od Goro i akoraito z posterunku, który był równie obleśny co Asaro i Osanen, którego musiała ustawić do porządku. - Teraz rozumiem, dlaczego... dlaczego tak bardzo nie chciałaś być tego częścią. Mogę sobie tylko wyobrażać, ale... pewnie miałabym takie samo podejście. -
Haruka mówiła szczerze. Czuła teraz ogromną empatię i współczucie dla swojej mentorki, która tyle przeszła. W zasadzie, wyglądało na to, że każda z Sióstr, która pamiętała Chishibę miała na karku nie tylko samą poprzednią liderkę i jej metody treningowe, ale także swoje własne demony. Jak się jednak okazywało, opowieść nie kończyła się tutaj. Słysząc, jak Chishiba potraktowała swoją własną córkę, w zasadzie otwarcie wyrzekając się jej, gdy tylko ta postanowiła się sprzeciwić... znowu poczuła wściekłość na poprzednią liderkę Sióstr i znowu upewniła się w tym, że - cokolwiek by mówiła nawet Chocho w tej opowieści - nie usprawiedliwiało to w żaden sposób działań matki Shiry.
Przy następnym spotkaniu z Asaro... podziękuje mu chyba za to, że tamta nie żyje. Do tej pory nie sądziła, że kiedykolwiek pochwali potencjalne skrytobójstwo, i to wewnątrz klanu, jednak... jeśli to była prawda i za śmiercią Chishiby stali albo Królowie, albo sam Musan... to być może była to jedna z niewielu rzeczy, które - nawet osłabiając klan - były ostatecznie dobre dla niego. Nie chciała żyć pośród ludzi, którzy z cierpienia robią cnotę i sposób na stanie się silnym. Oczywistym było, że ból jest elementem treningu - chodziło w końcu o to, żeby pchnąć swoje ciało i zdolności kontroli chakry do samego limitu i ten limit stale przesuwać - ale można to było robić bez sadyzmu i znęcania się psychicznego nad podwładnymi. Jedyne, czego się obawiała to, że... że ten akt mógł złamać Króli oraz Musana. Że być może wtedy coś, co miało tylko potencjał stania się złem, faktycznie wykiełkowało w jakąś chorą ambicję i żądzę kontroli.
To wszystko jednak było przed nią.
Żałowała, że zabrakło Chocho. Może ona umiałaby teraz tak samo uspokoić relacje w klanie, jak uspokoiła - a przynajmniej nieco zagasiła - konflikt między Chishibą a Shirą oraz Fugatą. Niestety, sprowadzało się to do prawdziwej siły - posiadania potęgi i umiejętnego zagrożenia jej użyciem, jednak tak tylko, by nie zranić, a pokazać... możliwości. Mimo to, Shira nie wiedziała w tamtym momencie, że Chocho przyjdzie im z pomocą - a i tak umiała przełamać strach i kontrolę matki nad sobą w obronie przyjaciółki. Była z niej teraz... ogromnie dumna. Być może tak naprawdę tamten moment był dla niej najtrudniejszą walką w całym życiu. Trudniejszą nawet niż to, co przeszli z Sanbim.
Wysłuchała opowieści Fugaty do końca, kiwając głową. W dalszym ciągu nie wiedziała, co wydarzyło się w kanionie, jednak czuła, że już dość czasu spędziły tutaj, na ławce - musiały przekazać Shirze smutne wieści i...
- Zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby ją ochronić. Przed innymi i przed jej własnymi yokai. - powiedziała cicho, ale pewnie do mentorki.
0 x
- Nizan
- Posty: 201
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=231394#p231394
- GG/Discord: boyos
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Ostateczne Starcie
Ścieżka Przeznaczenia - Anzou i Haruka
Ekipa Kaminari zaczęła wymieniać się poglądami na temat ich nowych obowiązków i zadań, które otrzymali. Wydawać się mogło, że każdy z nich trafił w jakieś odpowiedzialne miejsce. Zespół Kagady był naprawdę mocno zdywersyfikowany, ponieważ każdy z nich odpowiadał finalnie za coś innego i rozwinął się w innym kierunku. Sanda - szła w kierunku typowego dowódcy armii, Zaku - polityka, Moshi - nauczyciela, a Yai - stratega. Anzou zaś był tak uniwersalny, że pozostał na rozkazy shirei-kana. Czy można było prosić o większy zaszczyt niż podleganie bezpośrednio Liderce Klanu?
- No... trochę mnie to przytłacza. Jednak tysiąc ludzi to jest... no wiesz... mnóstwo. - powiedziała Sanda, przymierzając swój płaszcz Kogo. - Ale wiecie co, skoro tak się sprawy mają, to już nie ma wyjścia. - dziewczyna zacisnęła pięść. - Zostanę największym generałem w klanie. Taki mam cel.
Moshi zaś nie wydawał się zbytnio zachwycony swoim przydziałem, ale po tym jak Anzou mu powiedział, że będzie mógł zaszczepiać w ich głowie różne rezczy, ten pokiwał głową.
- W sumie... będę mógł im przedstawić prawdę. - powiedział zamyślony. - Czyli w najważniejszej bitwie wojny Kaminari i Kujaku, to bohaterski Moshi położył na glebę jako jedyny Siostrę Nocy. Tak, w sumie to zaczyna mi się podobać. - wyszczerzył się. - A w różnych mordowniach, będą do mnie mówić panie instruktorze. I wszystkie pannice moje.
Na koniec zaś, Anzou zwrócił się do Yaia... w temacie który zaskoczył chyba go najbardziej. Anzou zamierzał dowiedzieć więcej się na temat całego procesu.
- Hmm... tego akurat za bardzo Pani Muwara nie tłumaczyła, ale tak, miała oczy w takich jakichś... pojemnikach? Haruka wybrała sobie, a następnie Pani Muwara przeprowadzała zabieg. Z mojej perspektywy wyglądało to... wręcz banalnie, ale totalnie nie mam pojęcia, jak ona to robiła. W każdym razie, jeżeli chcesz Sharingana, to musisz zabić Uchihę i te oko powinno być świeże, ale jak je przejąć? Nie wiem jak przeprowadzić ekstrakcję takiego oka. Hmm...
- Utnij mu łeb i wsadź do zwoju. - powiedziała nagle Kagada, która patrzyła się dalej w morze. Po chwili odwróciła się. - Dobra, tutaj kończy się nasza współpraca. Każdy wie, co ma robić. - powiedziała, po czym spojrzała się na Anzou. - Powiedz Chino, że spóźnię się na negocjację. Muszę coś zrobić. - dodała. - Pilnuj jej. Jak jej włos spadnie z bani, to.... - popatrzyła na Ciebie i... nie musiała kończyć. Kagada groziła Ci już nie raz, więc mogłes sobie dopowiedzieć resztę. - Ruszajcie.
I w ten sposób, oddział Kaminari zaczął wracać do siedziby Kujanari. Gdy mijali ławkę, Fugaty i Haruki już nie było.
Haruka zamierzała przeprosić Fugatę za swoje wcześniejsze zachowanie i spoufalanie się w temacie, który najwidoczniej dla Fugaty miał podłoże mocno... przeszłościowe. Teraz Haruka wiedziała, czemu kobieta tak zareagowała. Jednak czy aby napewno?
- Nie jestem zła. - powiedziała krótko. - Przepracowałam ten temat i już się nie boję. Pokonałam własne demony i nie obawiam się więcej gwałtu czy innych rzeczy, które mogą stać się z moim ciałem. - wyjaśniła, po czym spojrzała przed siebie. - W zasadzie, wtedy też nie byłam zła. Nawet trochę się cieszyłam, że Shira może porozmawiać z kimś o tym, kto... no... wiesz... - opuściła delikatnie głowę. - ... ze mną o tym temacie nie porozmawia. W każdym razie, wtedy próbowałam być zabawna. - powiedziała.
No jeżeli Fugata próbowała być zabawna, to raczej nie była, ale najwidoczniej dlatego Shira zupełnie nie przejmowała się tym, że Fugata była czerwona, bo znała dziewczynę na wylot i wszystkiego była świadoma. Jednak to by znaczyło, że Twoja "kara" treningowa, też miała coś na celu. Pytanie co?
Jednak gdy powiedziałaś, że sama miałaś podobne doświadczenia, Fugata skinęła głową.
- Jeżeli będziesz potrzebowała porozmawiać, to możesz ze mną. - stwierdziła. - Może nie jestem najlepszą mentorką życiową, ale wydaje mi się, że wysłuchać potrafię.
Potem już Haruka miała własne przemyślenia, które za każdym razem w sprawie Chishiby powracały w ten sam sposób. Kobieta była demonem i Haruka cieszyła się, że już nie żyje. Ba, nawet chciała podziękować za to Królom i Musanowi. Jednak z jakiegoś powodu, to co umykało Haruce, to fakt, czemu... dziewczyny nie wspominały Chishiby tylko w negatywnych skutkach? Owszem, z historii, które opowiadała Ci Fugata czy ktos inny, to zawsze Chishiba była chodzącym terrorem, który tylko i wyłącznie bił Shirę. To, co jednak cały czas miałaś przed oczami, to perspektywę młodej, przestraszonej dziewczyny, która straciła wolność... co oczywiście nie świadczyło, że myliłaś się.
Teraz jednak czekał na Was największy sprawdzian. Dotarłyście z Fugatą do siedziby Kujanari i... weszłyście do środka. To co zobaczyłyście przeszło Wasze oczekiwanie.
Na samym środku, Urasano siedziała w masie jakichś tkanin i właśnie szyła... kimono? Jakiś strój w każdym razie. Dziewczyna miała szkło powiększające na jednym oku na dziwnym zaczepie. Wyglądało, jakby miała połowę maski z jakimś takim teleskopowym czymś.
Yadasu siedziała i malowała paznokcie Muwarze, a nad nimi stała Hisamida i przyglądała się swoim własnym paznokciom, które właśnie były pomalowane.
Shira zaś siedziała, a jej włosy były czesane z tyłu przez Wabę. Dziewczyna miała twarz w jakimś... kremie? Cokolwiek się tutaj działo, właśnie siedziba Kujanari przekształciła się w salon piękności.
- O! Wróciły! Kurde, długo Was nie było! Fugata? Czemu masz krew na haori? - zapytała zaciekawiona, lecz gdy weszłyście brudne do środka, wszystkie przerwały to co robiły... oprócz Urasano. Ona w ogóle nie zwróciła nawet uwagi, że przyszłyście, by była pochłonięta tym, co robiła.
- Nie no, poważnie!? Znowu się biłyście!? - powiedziała Muwara i tym razem ewidentnie już nie była zadowolona. - Jesteście ranne?
- Gdzie Niyomi? - zapytała nagle Shira, podnosząc się.
Fugata musiała przybrać jakąś dziwną minę, bo oczy Shiry rozszerzyły się i zrobiła krok do przodu. Nagle zmrużyła brwi. Chyba myślała, że coś się stało trzeciemu piórowi, bo momentalnie powtórzyła pytanie, tym razem ostro.
- Gdzie Niyomi.
Nim jednak Fugata zdążyła odpowiedzieć na to pytanie, usłyszałaś już znajomy głos za plecami.
- Już jestem, luzik matka. - powiedziała. - Nie mogłam się wysikać i musiałam się trochę zmusić.
Akurat ta informacja nie mówiła nikomu nic... no, poza Tobą i Fugatą. Jednak na widok Niyomi, aura Shiry momentalnie wróciła do normy.
- Kurwa, Fugata - jeszcze raz mnie tak nastraszysz, a będziesz miała tulenie całą noc. - powiedziała Shira, po zaczęła wracać do Waby, która trzymała w ręku szczotkę, lecz nagle Shira odwróciła się z powrotem do Fugaty. - Skoro Niyomi tu jest z Haruką i nic Wam nie jest, to o co chodzi? - zapytała podejrzliwie.
Fugata zrobiła znowu krok do przodu.
- Osanen przyszedł na spotkanie z Haruką wraz z jakąś obstawą. Mają teraz swoich uczniów. - powiedziała Fugata.
- To jest to co Ci mówiłam. Zaczęli rozwijać struktury wojskowe Króli. - dodała Waba, zerkając na Shirę.
- Ehe, no ale po to wysłałam Was dwie, żebyście ich pogoniły. Stało się coś? - zapytała.
- Nim doszło do walk, Osanen chciał, aby Haruka go pocałowała, w zamian za...
Nim jednak Fugata zdążyła dokończyć, zarówno Hisamida, Muwara i Shira wybuchnęły śmiechem. Waba trzymała jednak kamienną twarz, a z kolei Yadasu miała taką trochę zdziwioną minę. Urasano nadal Was nie słuchała.
- Ale co tak... na pierwszej kolacji? - zapytała Muwara unosząc brew.
- Te oblechy przechodzą już samych siebie z każdym rokiem.
Nagle na Haruki barku zawiesiła się Niyomi.
- Skurwysynki są nie do podrobienia. Dobrze, że czegoś innego od Ciebie nie chciał. - powiedziała Niyomi, wypychając polik od wewnątrz językiem w jasnym geście i puszczając Ci przy tym oczko.
- Niyomi, ogarnij się. To już jest niesmaczne. - mruknęła Muwara. Na ten komentarz Niyomi popatrzyła na Shirę i we dwie wybuchnęły śmiechem.
- Ahahaha!
- Dokładnie Muwara! Ale Ty to powiedziałaś hahaha! - nawet Yadasu parsknęła śmiechem przy komentarzu Muwary, który chyba nie był do końca przemyślany.
Jednak w całym tym bałaganie, który obecnie się dział, jedynie Waba patrzyła poważnym wzrokiem na Fugatę. Ich oczy napotkały się i Waba spojrzała na Shirę.
- Zabiłyście kogoś? - zapytała nagle Waba.
Nastąpiła cisza.
- Chcieli odebrać nam medaliony w ramach żartu. Szczególnie Haruce. - powiedziała Fugata, poważnym, spokojnym głosem. -
Wtedy Hisamida i Waba spojrzały na siebie instrynktownie.
- Naprawdę? - zapytała Shira, a teraz jej humor był... ciężki do odczytania. - I co dalej?
- Chciałam zabić Osanena i pokonałam go w walce jeden na jeden. Niyomi walczyła z ich uczniami i wszystkich ich pozabijała, a Haruka była goniona przez jednego z nich, więc wzbiła się w powietrze i wykonała manewr wzlatywania w ostatniej chwili, a ten co ją gonił rozbił się o ziemię. - powiedziała Fugata jednym tchem.
Ponownie nastała cisza.
- Zabiłaś Króla? - zapytała nagle Hisamida.
- Nie. Przygwoździłam go i zaczęłam policzkować, a gdy miałam go wykończyć, pojawił się Asaro i go uratował.
Teraz już wszystkie patrzyły po sobie, lecz najważniejsza była ta jedna, jedyna reakcja. Shira ruszyła w Twoim kierunku i popatrzyła na Ciebie. Nie wiedziałaś co myśli. Nagle jej oczy rozszerzyły się.
- Wykorzystałaś manewr wznoszenia do pokonania wroga w powietrzu? - powtórzyła, jakby nic innego jej nie interesowało. Nagle Shira zaklaskała w dłonie i podskoczyła. - Ale super! Kurde, ale że nie spanikowałaś to jestem pod wrażeniem. Dopiero co się szkolisz. Walka w powietrzu jest bardziej skomplikowana. Chujek pewnie nie sądził, że taki świeżaczek jak Ty będzie miał tyle odwagi na coś takiego. Ale jaja, jestem szczerze pod wrażeniem. - powiedziała Shira, po czym poklepała Cię po głowie jak jakieś zwierzątko. - Co z trupami? - zapytała nagle spoglądając na Fugatę.
- Kazałam spalić je Niyomi. - powiedziała, prostując się i patrząc na Shirę.
- No, a ja jeszcze się na nich odlałam. - powiedziała, najwyżej traktując to jako zabawę.
- KURWA! Niyomi! - krzyknęła nagle Hisamida. - To jest profanowanie zwłok! Tak się nie robi.
Nim jednak Niyomi odwróciła się do Hisamidy, wkroczyła Shira.
- Nie robi się? - zapytała nagle Shira i ruszyła w kierunku Hisamidy. - A kradzież medalionu, próby jakiegoś całowania czy zapraszanie mnie na seks do obozu Muzana to co... tak się robi, tak? - zapytała. - W sumie nie tylko mnie, bo Asaro porównał nas wszystkie do bandy dziewczyn dla towarzystwa. - powiedziała i nachyliła się w jej kierunku. - Na wiele rzeczy jestem w stanie machnąć ręką, ale delikatnie zaczyna mnie wkurwiać to ich podejście. - po czym odwróciła się do Niyomi i wystawiła rekę do piątki. Niyomi nie trzeba było za długo namawiać, bo nagle dziewczyna puściła Harukę i wyskoczyła do Shiry, przybijając jej piątkę.
- Kurwa, stara, jakbyś widziała jak mi siadło. Normalnie wzięłam go, pyk pyk, zamach i... - Niyomi zamarkowała dwa ciosy, po czym wyskoczyła w powietrze i wykonała potrójny obrót z kopnięciem w powietrze. - ... I JEB GO NA CYMBAŁ! - krzyknęła. Cios Niyomi był tak mocny, że zdmuchnął część tkanin Urasano na ziemi, co ewidentnie zdenerwowało inżynierkę, projektantkę i kim tam jeszcze była Urasano.
- Hej! Uważaj trochę! - powiedziała oburmuszona. - Miała wszystko posegregowane! Nie dokładaj mi pracy, bo i tak mam zarwaną nockę by to skończyć do rana. - odparła, a Niyomi schyliła się i pozbierała wszystko. Niechlujnie, na jedną kupkę.
- Dobra sory, poniosło mnie trochę, ale mówię, tak mi siadło, że dawno mi tak nie siadło. Shira, a walniemy spara po wszystkim?
- Dobrze, po prostu... daj mi pracować. - Urasano przewróciła okiem, bo tylko jedno było widoczne.
- Jak pokonasz Fugatę to walniemy.
Niyomi skrzywiła się.
- Ale lipa. -mruknęła ewidentnie niepocieszona.
Waba jednak zrobiła krok do przodu i spojrzała na Fugatę. Ewidentnie... wiedziała co zamierza nadejść.
- Fugato, chyba chcesz coś powiedzieć. Przestańcie gadać o pierdołach i dajcie jej dokończyć.
Wtedy nastąpiła cisza i wszystkie oczy skierowały się na Fugatę. Samurajka nie bardzo wiedziała jak zacząć, więc po prostu cicho westchnęła.
- Osanen tak naprawdę spotkał się z Haruką, by coś jej przekazać... a raczej oddać. No więc... chyba lepiej jak wam to po prostu pokażę. - powiedziała, po czym sięgnęła za pazuchę i wyjęła przedmiot, na który wszystkie oczy rozszerzyły oczy i zamarły.
Fugata podeszła do stołu i położyła pojemnik na środku. Hisamida przyłożyła rękę do ust, lecz wszystkie oczy były skierowane na Shirę. To ona odprowadziła wzrokiem Fugatę, która momentalnie doskoczyła do Liderki i przytuliła ją z całej siły. Dziewczyny były podobne wzrostem więc oparła na jej barku głowę. Shira zrobiła momentalnie bardzo smutną minę i machnęła do Haruki, by ta również przyszła ją przytulić. Oczywiście, Haruka obiecała mentorce, że zrobi wszystko, by pomóc Shirze, więc zaproszona gestem przez Shirę, napewno podeszłaby i przytuliła swoją Liderkę.
Shira zaś mocno złapała zarówno Fugatę i Harukę i obie je przyciągnęła do siebie. Wtedy też zaczęła trzeć swoim polikiem o twarz zarówno jednej... jak i drugiej. Stałyście tak dobre trzydzieści sekund... minutę... aż nagle we dwie z Fugatą zaczęłyście rozumieć jedno. Shira nie płakała. Nic nie mówiła. Ot robiła Wam przepotężnego przytulasa, trąc polikami o wasze.
Fugata pierwsza zorientowała się, co się dzieje i momentalnie próbowała odskoczyć od Shiry, lecz niestety, uścisk seinin był zbyt silny. Wy nie widziałyscie, lecz reszta Sióstr widziała błysk w oku Shiry.
- MAM WAS KRÓLICZKI! Same przyszłyście do pańci, to teraz Was wytulę jak nigdy HAHAHA! - wydarła się i no niestety, byłyście w powtrzasku. Co więcej, miała na twarzy jakiś krem, to rozsmarowała Wam na twarzy.
Zarówno ani Fugata ani Haruka nie rozumiały tej reakcji Shiry, lecz no nie miały jak odskoczyć od niej, więc musiały poddać się przytulasom dobre pięć, a nawet siedem minut. Wkońcu jednak Shira Was puściła. Fugata, jak i Haruka miały całe czerwone poliki od tarcia. Fugata odskoczyła przerażona i spojrzała na Shirę, która wydawać się mogło, totalne nic sobie z tego nie zrobiła.
- To jest meteoryt Pani Chocho. Ona umarła. - powiedziała ewidentnie skonfundowana.
- Ano, prawda.
Nastała cisza.
- Nie... rusza Cię to? Przecież to była dla Ciebie...
- Matka? Mentorka? Babcia? - zapytała. - Nie, ona była matką dla nas wszystkich. Dosłownie, dla wszystkich. Nigdy nie istniała i nie będzie istnieć tak złota kobieta jak ona. - powiedziała i westchnęła. - Jednak widzisz... mimo, że wyglądam, to nie jestem aż tak głupia. W sumie, nie tylko ja. - Shira ruszyła i usiadła przy stoliku, biorąc kubek herbaty. - Śmierć Pani Chocho ma większe skutki, niż sobie myślicie. Pani Chocho wiedziała, że niedługo umrze więc od dłuższego czasu przygotowywała mnie na ten moment. Zresztą, nie tylko mnie. Wiele rzeczy po jej odejściu musi zostać zaopiekowane. - uniosła głowę i spojrzała w kierunku wszystkich Sióstr. - Chocho miała jedno ostatnie pragnienie. Chciała umrzeć w Siedzibie Sióstr Nocy. Chciała ten jeden ostatni raz być obecna przy naszym odejściu. - odłożyła herbatę na stolik, po czym spojrzała na stół. - Pani Chocho umarła, jak otworzyłam wtedy drzwi. Wtedy wzięła ostatni oddech.
- Czemu...czekaj... wiedziałaś? Czemu nam nie powiedziałaś?
Shira wzruszyła ramionami.
- Bo Wam nic nie można powiedzieć, bo zaczynacie wariować. Tak jak Haruka z tym spotkaniem z Musanem. - powiedziała. - W każdym razie, teraz się zacznie. Czeka nas wybór... kolejnej opiekunki meteorytu. Czeka nas wiele różnych obowiązków. Pani Chocho omawiała ze mną wszystko po kolei przez ostatnie miesiące, dlatego nie brałam udziału w misjach. - uniosła głowę. - Bardziej gotowa nie będę.
- Zamierzasz kandydować na Opiekunkę Meteorytu? - zapytała nagle Waba.
Opiekunka Meteorytu. Nawet trudno było nazwać tę funkcję inaczej. Chocho pełniła ją przez prawie sto lat. Nikt inny nigdy nie był opiekunem. Nikt nawet nie próbował myśleć, co to oznacza i jaka jest to odpowiedzialność.
Nim jednak Shira zdążyła odpowiedzieć, usłyszałyście kroki. Powolne kroki.
Z góry schodziła właśnie ziewająca Nagome. Jej pojawienie się było tak nagłe, a szok po informacji o Chocho mocny, że już nikt nie wiedział, na co reagować najpierw.
- Aaaa... cześć suki. - powiedziała krótko, po czym przetarła twarz i popatrzyła na wszystkie. - O, wszystkie już dojechały? Kurwa, ale mnie łeb boli. Dawno takiego kaca nie miałam. Muwara, co my żeśmy chlały wczoraj? - zapytała, przechodząc przez pokój, chyba nie do końca była świadoma co się dzieje. Zatrzymała się przy Haruce i spojrzała na jej kokon na głowie. - Co Ty, pizdę se rozbiłaś po pijaku? Matko, naprawdę nie nadajesz się na Siostrę Nocy. - mruknęła. - Weź Fugata pogoń ją i znajdź se nową rekrutkę, bo przecież jak ona po pijaku nie ogarnia, to w ogóle o czym my mówimy.
Nagome podeszła do stołu, wzięła do ust garść ryżu i co tam złapała, popiła to jakąś wodą i po prostu pakowała od ust wszystko co było na stole. Nie patrzyła czy to kogoś czy nie. Na koniec wzięła kawałek talerza i ruszyła z powrotem na górę.
- Ty Shira idę jeszcze się przespać, jak będziemy szły na tą wojnę z Kaminari, to weźcie mnie obudźcie. - mruknęła w jakimś półsnie. Zatrzymała się jednak jeszcze przy Haruce. - Co się gapisz, zajebać Ci? - po czym ruszyła dalej.
No, jak widać Nagome... nie pamiętała nic. Według Nagome byłyście dzień po piciu na ognisku i ewidentnie nie wiedziała, że już jest po walce, po bijuu i po ceremonii.
- Trzeba będzie jej... wszystko opowiedzieć. - powiedziała cicho Hisamida.
- Fugato, Tobie najlepiej to pójdzie. - Waba skierowała wzrok na Fugatę. - Przyjęłabyś ten obowiazek?
- Nie. - odparła krótko Fugata. - Muwaro, zrobisz to za mnie.
Muwara skrzywiła się.
- Za Ciebie? A czemuż to, jak mogę się zapytać?
Wtedy Fugata mignęła w jej kierunku. Bardzo szybko, ale dwa znaki rozpoznałaś. "Shira" i "dług". Czyżby chodziło o wcześniejszą prośbę Muwary do Fugaty? Medyczka przewróciła oczami.
- Dobra, ale po paznokciach. Naprawdę mam dosłownie pierwszy raz chwilę dla siebie.
Wtedy też członkowie Kaminari weszli do Siedziby Kujanari. Sami. Bez Kagady.
- Oho! Ale macie super stroje. Wszyscy jesteście w randze Kogo? - zapytała nagle Shira.
Nim jednak ktokolwiek zdążył odpowiedzieć, Zaku podszedł do Yadasu.
- Zostałem mianowany namiestnikiem wschodniego wybrzeża. - powiedział do niej, lecz ta była zajęta paznokciami. Uniosła jednak głowę.
- Eee... gratuluję. Eee... to chyba dobrze. Eee... zaraz, wybrzeża? Eee... przecież jest wojna. Eee... to nie są wasze tereny?
- Możliwe. Ale awans dostałem za to, że bronię tego, co uważam za słuszne. Jutro możemy wrócić do wojny, a Tobie bardzo dziękuję za te trzy dni. To były trzy najlepsze dni w moim życiu. Jeżeli po tym mnie znienawidzisz, to przepraszam, ale nie chcę żałować całe życie, że się zawachałem.
Następnie Zaku złapał Yadasu i przy wszystkim pocałował ją namiętnie w usta.
Shira Kujaku - klik
Hisamida Kujaku - klik
Waba Kujaku - klik
Fugata Kujaku - Klik
Nagome Kujaku - klik
Muwara Kujaku - klik
Niyomi Kujaku - klik
Urasano Kujaku - klik
Yadasu Kujaku - klik
Gzik - klik
Osanen Kujaku - klik
Asaro Kujaku - klik
Haradate Kujaku - klik
Chino Kaminari - klik
Ebishiro Kaminari - klik
Chocho Kujaku - klik
Chishiba Kujaku - klik
Kagada Kaminari - klik
Yai Kaminari - klik
Sanda Kaminari - klik
Moshi Kaminari - klik
Zaku Kaminari - klik
1 x
- Anzou
- Posty: 1175
- Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogo
- Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem - Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=6941
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
W zasadzie każdy członek ekipy Kagady otrzymał rolę, do której raczej się nadaje. Ta decyzja pewnie była przemyślana przez samą Kagadę, więc Anzou nie wątpił i nie podważał jej słuszności. Na obecny moment taki podział to zdecydowanie prestiż i odpowiedzialność. Chłopak pogratulował swoim towarzyszom, wymienił się z nimi spostrzeżeniami, pewnie każdy miał jakieś wątpliwości, ale koniec końców - tutaj kluczowy jest sukces klanu, jego rozwój i względna stabilizacja. Anzou, Sanda, Yai, Zaku i Moshi będą każdego dnia dokładać cegiełkę, każdego dnia będą pchać ten klan jeszcze dalej, do przodu, niezależnie od trudności pokazując prawdziwy charakter Kaminari.
- Będziesz największym generałem, wiem to, Sanda.
Anzou skinął głową odpowiadając na jej deklaracje. Nie miał co do tego wątpliwości. Kobieta potrafiła walczyć, potrafiła świecić przykładem, do tego jest jedną z uczennic Kagady, to jak ma sobie nie poradzić?
- Widzisz Moshi, plan już jest, pora przejść do realizacji! Wszelkie Pannice Twoje!
Ego Moshiego było wybujałe, ale też nie wzięło się znikąd. Chłopak ciężko trenował, jeszcze ciężej walczył, udowodnił na polu bitwy do czego jest zdolny, zwłaszcza, gdy ani na chwilę nie zawahał się śmierci.
- Pojemniki... to nieco komplikuje sprawę. Nie mam pojęcia o czym mówisz, ale spróbuję ustalić więcej szczegółów. Z tego co wiem, to mamy jakichś medyków, więc zapewne sam zabieg... jesteśmy w stanie jakoś ogarnąć. Najważniejszy jest materiał, a w zasadzie jego użyteczność.
Kaminari mówił spokojnie patrząc na Yai'a i nagle wtedy odezwała się Kagada. Zaproponowała dość brutalne podejście, ale być może w tym szaleństwie też jest metoda. Chłopak skinął głową dając do zrozumienia, że przyjął to, co powiedziała. Zarówno dotyczące spóźnienia się na negocjacje. Anzou jutro rano zamierza to zrobić albo gdzieś tuż przed samym wejściem. Pytanie tylko... dlaczego się spóźni? Co takiego jest do załatwienia? Chłopak miał pewne wątpliwości, ale liczył, że kobieta wie, co robi. Dalej ekipa udała się do siedziby Kujanari. Tam na miejscu jak zawsze - było gwarno, wiele się działo. Aktywne dyskusje toczyły się zapewne nieustannie, można powiedzieć, że było nawet trochę jak w ulu. Od razu uwagę Shiry zwróciły stroje, które mieli na sobie Kaminari. Nastolatek uśmiechnął się i skinął potwierdzając. Szukał od razu swoim wzrokiem Muwary, medyczki, która zapewne ma nieco więcej informacji na temat samych przeszczepów. To jego sprawa priorytetowa, która... musi nieco poczekać, ponieważ Zaku... postanowił stopić wszelkie lody, zburzyć wszystkie mury i namiętnie pocałować jedną z Sióstr Nocy. Co za siwy dym! Anzou spojrzał na Sandę, Moshiego, a następnie lekko uśmiechnął się pod nosem. To odważnych świat należy. Skoro taką podjął decyzję - jego sprawa. Nie było co tego w negować, miał prawo do własnych uczuć. Anzou postanowił podejść od razu do Muwary.
- Pani Muwaro... przepraszam, że przeszkadzam, proszę też wybaczyć moją bezpośredniość, ale... sprawiła Pani, że Haruka odzyskała wzrok. Jak to działa? W jaki sposób należy... przechowywać to oko czy też jakiś inny organ? Bo raczej nie idzie to na żywca z takiego... dawcy? Czy po prostu... zapieczętowanie organu też wystarczy? I w sumie... czy da się też w podobny sposób odzyskać jakąś część ciała? Na przykład uciętą rękę?
Anzou miał dosłownie kilka pytań, na które odpowiedzi chciał uzyskać. Ba, takie odpowiedzi zbliżą go do pełnej wiedzy na temat przeszczepu, będzie jedynie mu brakować faktycznego organu, oka Uchihy. Wtedy będzie mógł ruszyć na misję, aby takie oko zdobyć. Nie będzie łatwo, ale z drugiej strony... nie jednego Uchihę już zabił, nigdy jednak nie wpadł na pomysł, aby wziąć ciało i... zrobić jeszcze z tego coś użytecznego. Teraz była taka okazja. Sam nie przewiduje wszczepiania oka dla siebie, priorytetem jest Chino. Klan. Anzou oczekuje odpowiedzi, liczy, że uda mu się wyciągnąć jakieś podstawowe informacje od medyczki.
- Będziesz największym generałem, wiem to, Sanda.
Anzou skinął głową odpowiadając na jej deklaracje. Nie miał co do tego wątpliwości. Kobieta potrafiła walczyć, potrafiła świecić przykładem, do tego jest jedną z uczennic Kagady, to jak ma sobie nie poradzić?
- Widzisz Moshi, plan już jest, pora przejść do realizacji! Wszelkie Pannice Twoje!
Ego Moshiego było wybujałe, ale też nie wzięło się znikąd. Chłopak ciężko trenował, jeszcze ciężej walczył, udowodnił na polu bitwy do czego jest zdolny, zwłaszcza, gdy ani na chwilę nie zawahał się śmierci.
- Pojemniki... to nieco komplikuje sprawę. Nie mam pojęcia o czym mówisz, ale spróbuję ustalić więcej szczegółów. Z tego co wiem, to mamy jakichś medyków, więc zapewne sam zabieg... jesteśmy w stanie jakoś ogarnąć. Najważniejszy jest materiał, a w zasadzie jego użyteczność.
Kaminari mówił spokojnie patrząc na Yai'a i nagle wtedy odezwała się Kagada. Zaproponowała dość brutalne podejście, ale być może w tym szaleństwie też jest metoda. Chłopak skinął głową dając do zrozumienia, że przyjął to, co powiedziała. Zarówno dotyczące spóźnienia się na negocjacje. Anzou jutro rano zamierza to zrobić albo gdzieś tuż przed samym wejściem. Pytanie tylko... dlaczego się spóźni? Co takiego jest do załatwienia? Chłopak miał pewne wątpliwości, ale liczył, że kobieta wie, co robi. Dalej ekipa udała się do siedziby Kujanari. Tam na miejscu jak zawsze - było gwarno, wiele się działo. Aktywne dyskusje toczyły się zapewne nieustannie, można powiedzieć, że było nawet trochę jak w ulu. Od razu uwagę Shiry zwróciły stroje, które mieli na sobie Kaminari. Nastolatek uśmiechnął się i skinął potwierdzając. Szukał od razu swoim wzrokiem Muwary, medyczki, która zapewne ma nieco więcej informacji na temat samych przeszczepów. To jego sprawa priorytetowa, która... musi nieco poczekać, ponieważ Zaku... postanowił stopić wszelkie lody, zburzyć wszystkie mury i namiętnie pocałować jedną z Sióstr Nocy. Co za siwy dym! Anzou spojrzał na Sandę, Moshiego, a następnie lekko uśmiechnął się pod nosem. To odważnych świat należy. Skoro taką podjął decyzję - jego sprawa. Nie było co tego w negować, miał prawo do własnych uczuć. Anzou postanowił podejść od razu do Muwary.
- Pani Muwaro... przepraszam, że przeszkadzam, proszę też wybaczyć moją bezpośredniość, ale... sprawiła Pani, że Haruka odzyskała wzrok. Jak to działa? W jaki sposób należy... przechowywać to oko czy też jakiś inny organ? Bo raczej nie idzie to na żywca z takiego... dawcy? Czy po prostu... zapieczętowanie organu też wystarczy? I w sumie... czy da się też w podobny sposób odzyskać jakąś część ciała? Na przykład uciętą rękę?
Anzou miał dosłownie kilka pytań, na które odpowiedzi chciał uzyskać. Ba, takie odpowiedzi zbliżą go do pełnej wiedzy na temat przeszczepu, będzie jedynie mu brakować faktycznego organu, oka Uchihy. Wtedy będzie mógł ruszyć na misję, aby takie oko zdobyć. Nie będzie łatwo, ale z drugiej strony... nie jednego Uchihę już zabił, nigdy jednak nie wpadł na pomysł, aby wziąć ciało i... zrobić jeszcze z tego coś użytecznego. Teraz była taka okazja. Sam nie przewiduje wszczepiania oka dla siebie, priorytetem jest Chino. Klan. Anzou oczekuje odpowiedzi, liczy, że uda mu się wyciągnąć jakieś podstawowe informacje od medyczki.
0 x

- Kujaku Haruka
- Posty: 708
- Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11834&p=224917#p224917
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
- Dziękuję. I sam żart też doceniam, naprawdę. - zapewniła mentorkę, chwytając ją ciepło za dłoń i ściskając. Wiedziała, że Fugata nie lubi być przytulana, dlatego postanowiła jej już nie zadręczać i poprzestać na tym drobnym, ciepłym geście. Nawet, jeśli w tym momencie nie miała pojęcia, czemu w takim razie dostała dodatkowe obciążenie na treningu... chociaż, kto wie - może była po prostu środkiem do... rozładowania atmosfery z Kagadą, a jednocześnie pokazania jej, że Siostry potrafią podobnie trenować? Nie była pewna, ale podejrzewała, że prędzej czy później się dowie.
Poza tym, oczywiście była świadoma tego, że Chishiba była postacią... mimo wszystko niejednoznaczną. Jednak niezależnie od tego, co Siostry mówiły o tym, jak chroniła je na misjach - nie umiała dalej przejść do porządku dziennego nad tym, jak je traktowała we własnym gronie. I była przekonana, że ostatecznie to metody Shiry zdziałają więcej dobrego i wyszlifują ich oddział w prawdziwie diamentowe ostrze, którego nie da się złamać. Odłożyła jednak tę postać na później. Może kolejne opowieści odrobinę wybielą wizerunek matki Shiry, ale... na razie się na to nie zapowiadało.
Tymczasem, w środku zastały podobną sytuację do tej, kiedy pierwszy raz poznała Siostry - wtedy, w Kinoko, gdy jeszcze była całkowicie przekonana, że ma po prostu dać świadectwo kompetencji i charakteru Misuno. Miała wrażenie, jakby było to całe wieki temu. I w pewnym sensie... chyba było? Miała wrażenie, że od tamtej pory mocno się zmieniła. Nagle zyskała nie tylko grupę mentorek i idolek, ale też... przyjaciółek. Przynajmniej tak ona sama czuła się już w tym momencie w stosunku do nich. Było to zaskakujące uczucie - do tej pory preferowała chyba towarzystwo mężczyzn, nie licząc może samej kuzynki no i córko-młodszych siostrzyczek. Przy okazji, poczuła też ukłucie tęsknoty, widząc jak Waba czesze włosy Shiry - to samo przecież ona sama robiła Shimanie i Yuki wieczorami, kiedy tylko miała czas i była w domu. Zaraz jednak wzięła się w garść i skupiła na tym, co miały do zaraportowania i na... reakcji Shiry, przygotowując się w sumie... sama nie wiedziała do końca na co.
Na komentarz Muwary uśmiechnęła się nieco przepraszająco i lekko skłoniła. Podobnie prawie parsknęła na komentarz Niyomi, która najwyraźniej... spełniła swoją obietnicę. Pokręciła głową lekko. Dziewczyna była niemożliwa.
- No... ja mu nie bronię siebie samego we własne genjutsu złapać. Byle nie w miejscu publicznym. - odparła kiedy wspomniano o intencjach Osanena, śmiejąc się szczerze i doceniając ten krótki moment lekkiej radości. Poza tym, odpowiedziała jej też mrugnięciem, ale spoważniała, kiedy Waba zadała pytanie o ofiary i wyprostowała się nieco.
Ku jej zdziwieniu, zamiast dopytać więcej o szczegóły starcia i zapytać, o co pytał albo co chciał Osanen... Shira zaczęła od pochwalenia jej za manewr, który wydawał jej się oczywisty do wykorzystania w takich warunkach. Nie, żeby miała wiele więcej możliwości... Czuła, że zaczerwieniła się nieco otrzymując z tej okazji po raz kolejny komplement oraz poklepanie po głowie, a jednocześnie była dumna, że... że całość się powiodła tak, jak chciała. Nawet, jeśli ceną było życie jednego z członków klanu.
- Ja... dziękuję. Trochę na to liczyłam, że mnie nie doceni, inaczej mogłoby być gorzej. -
Potem jeszcze Niyomi szczerze przyznała się, że nie tylko spaliła, ale i sprofanowała zwłoki i... czuła, że jeszcze Haruka sprzed dwóch-trzech tygodni by się oburzyła podobnie, jak Hisamida. Może nawet teraz czuła odrobinę tego oburzenia, ale zostało ono przykryte tą samą falą irytacji, którą w słowa ujęła zaraz Shira. Królowie traktowali je pogardliwie i bez grosza szacunku. Sprofanowanie zwłok było w zasadzie najlżejszym elementem w tym wszystkim.
Kiedy tylko Niyomi wyparowała do przodu, podekscytowana, opowiadając o swojej roli w walkach, czuła, że się uśmiecha i kiwała głową, potwierdzając w pełni słowa dziewczyny.
- To prawda. Nawet nie chciała, żeby jej pomóc z tym ostatnim, chociaż wtedy już byłam gotowa go dziabnąć ogonami. Ale no, niepotrzebnie zupełnie. - potwierdziła jeszcze, jednocześnie zaczynając składać i porządkować z powrotem części materiału, nad którymi pracowała Urasano, najwyraźniej nieco oderwana od całej rozmowy. Albo po prostu słuchająca jej, ale ze świadomością, że bezpośrednio jej ona teraz nie dotyczy, a sama miała swoje zadanie. Przy okazji, zerknęła na to, co takiego dziewczyna szyje. Stroje na jutrzejsze negocjacje?
Zaraz potem jednak wróciła na swoje miejsce, tym bardziej, że rozmowa zeszła na to, co najważniejsze.
Śmierć Chocho oraz jej meteoryt.
Widząc, jak Fugata nagle doskakuje do Shiry i... sama z siebie ją przytula, była w szoku, ale zaraz się z niego otrząsnęła i też pospieszyła, żeby przytulić liderkę, trochę przekrzywiając głowę, żeby krem liderki nie dostał się pod jej zabandażowane oko, ale jednak chcąc pomóc jej uporać się z tym ciężarem. Sekundy... minuty... mijały, ale Shira... nie płakała. Wydawała się po prostu cieszyć bliskim kontaktem z nimi i tyle... i nagle dotarło do niej, że Shira... wiedziała. I musiała opłakać ją już o wiele wcześniej. Mimo to, Haruka była tak skołowana, że nawet nie próbowała się wyrwać, co najwyżej odrobinę bardziej walczyła o to, żeby nie mieć całej twarzy w kremie Shiry, chociaż ta walka była chyba z góry skazana na niepowodzenie, więc po prostu tak czy inaczej przytuliła liderkę z całej siły, czekając, aż ta je puści... i w sumie też będąc zadowolona z tej bliskości. Akurat ona nie miała takiego problemu z fizycznością, jak jej mentorka.
Co nie zmieniało faktu, że dalej była skołowana reakcją Shiry.
Dopiero kiedy ta wyjaśniła, że pani Chocho tak naprawdę czuła, że jej dni dobiegają końca i przygotowywała Shirę na to, co się stanie... dotarło do niej, że poprzednia Opiekunka Meteorytu... wiedziała, co jej śmierć może oznaczać dla Shiry. I chociaż oczywiście część dotycząca przekazania obowiązków była istotna, to... jednocześnie była absolutnie pewna, że być może ważniejsze dla Chocho było oswoić Shirę z myślą, że jej zabraknie. Uratowała je wszystkie przed potencjalnie katastrofalną reakcją ich liderki na wiele miesięcy, zanim dzisiejsza noc miała miejsce. Haruka była pod większym wrażeniem tej jednej rzeczy, niż nawet ogromu ogonów Chocho z opowieści Fugaty.
A potem pojawiła się Nagome.
Z amnezją, żyjąca najwyraźniej w innej, odległej o dobre dwa-trzy tygodnie rzeczywistości. Jej głos zupełnie zbił z tropu Harukę.
- Rozbiłam, bo na twoją paskudną buźkę patrzeć nie mogłam i próbowałam drugie oko stracić. Niestety nie wyszło. - powiedziała jakoś... automatycznie, ale jednocześnie z uśmiechem, ciesząc się, że Nagome jest znowu przytomna, nawet jeśli jeszcze nie do końca ogarniała, co się dookoła niej dzieje. Kiedy ją znowu mijała, wyciągnęła dango, które zachowała z kolacji i wcisnęła Nagome w dłoń, kiedy ta przechodziła.
- Zjedz coś i idź spać lepiej. - stwierdziła z rozbawieniem, klepiąc Siostrę delikatnie po plecach.
Kiedy tamta zniknęła na górze, pozostało jej pytanie, czy... czy w ogóle Królowie mogli dysponować meteorytem Chocho, czy była to całkowita samowolka z ich strony. Bo jeśli mogli, to... czy one właśnie nie przekroczyły swoich kompetencji? Nie była pewna, ale jednocześnie - nie wierzyła, żeby tak cenny artefakt mógł zostać powierzony i przekazany jakiejś rekrutce, zamiast bezpośrednio liderce Sióstr. I to przez lidera albo drugiego seininna. Nim jednak to pytanie mogła zadać, Muwarze trafił się obowiązek przekazania wiadomości Nagome, a zaraz potem wparowali do środka Kaminari.
Tym razem w płaszczach. Wszyscy Kogo. Nawet... nawet Yai? Nie spodziewała się tego do końca, ale skoro był w stanie oszukać i ją, i samą Nagome... to znaczyło, że jest niezwykle bystry. Należało mu się. Potem Zaku dodał, że został namiestnikiem wybrzeża... i zanim zdążyła to przeprocesować w swoim umyśle, POCAŁOWAŁ YADASU PRZY WSZYSTKICH.
Haruka w pierwszej sekundzie otworzyła usta, ale potem zaraz je zamknęła... i otworzyła ponownie.
- ŁUHUUUU! - krzyknęła i zaklaskała, a nawet gwizdnęła na palcach, ciesząc się, że ta dwójka - mimo wszystkich okoliczności - chyba znalazła jakiegoś rodzaju szczęście i miłość - przynajmniej odrobinę.
0 x
- Nizan
- Posty: 201
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=231394#p231394
- GG/Discord: boyos
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Ostateczne Starcie
Ścieżka Przeznaczenia - Anzou i Haruka
Haruka była świadkiem przemiany siedziby w salon piękności, ale za drugim razem nie było już takiego efektu wow, jak za pierwszym. Ot, dziewczyna była na to gotowa, a co więcej, teraz jako pełnoprawna Siostra Nocy, zapewne sama miała możliwość już zapisów do Yadasu na paznokcie i inne atrakcje. Tym bardziej, że ostatnio Fugata jej zabroniła, ale teraz? Chyba mogła.
Jednak potem wszyscy przeszli do dyskusji na różne rzeczy. Jak to bywa wsród Sióstr Nocy, Haruka zaczynała przyzwyczajać się do tego, że wszystkie są dość... ekspresyjne. Była to przede wszystkim grupa przyjaciółek, które mimo różnic charakteru, stały za sobą murem. Teraz, jak Haruka sobie przypomni reakcję Muwary, na słowa, że według Haruki Siostry Nocy nie są zgrane tak jak powinny - to rozumiała, czemu medyczka zareagowała tak a nie inaczej. Co więcej, same dziewczyny chyba też zaczynały czuć się przy Haruce dużo bardziej swobodnie, ale... one chyba zawsze czuły się tak samo. To Haruka musiała nadrobić, a nie one spowolnić relacje.
Jednak pierwsze Pióro Sióstr Nocy nie zamierzała być wycofana, kiedy żarty Niyomi na temat uległości względem Musana wymknęły się spod kontroli, a tym bardziej Muwara wpadła sama w pułapkę. Haruka powiedziała o genjutsu.
- Stara, bo ja sobie teraz wyobraziłam, że oni sobie rzucają genjutsu na siebie nawzajem i... - nagle pobladła. - ... o kurde, nie wiem czy chciałam to rozkminiać. - spojrzała w kierunku Shiry. - Ej jak mówicie, którą najbardziej lubią pożyczać do takich zabaw? Ja obstawiam, że... - i skierowała się wyszczerzona w kierunku ósmego pióra. - ... Wabę.
I Waba momentalnie stała się czerwona.
- Niyomi, czy Ty upadłaś na głowę? - zapytała. - Zmień temat. Natychmiast.
- Potwierdzam, obleśne to już nawet za słabe słowo. Jednak jak tak pomyślę, to... nigdy nie sądziłam, by genjutsu stosować w takim celu.
- A ja myślę, że Ciebie Niyomi. - Shira nie potrzebowała zachęty, by wejść w taki temat. - Jesteś najszczuplejsza, no i najbardziej wygimnastykowana.
Niyomi uniosła pionowo nogę i zrobiła piruet na palcach, po czym założyła ręce na biodra.
- Jak to mówią, wąska w pasie, dobrze pcha się! Hahaha!
- Haha! Dobre!
Niyomi zupełnie nie przejmowała się chyba niczym. Ona była kumpelą, która momentalnie podłapywała każdy temat i... co najważniejsze miała spory dystans do siebie.
Następnie przyszedł czas rozliczeń i pochwał. No i znowu, jak tylko Haruka pochwaliła Niyomi, to ta zaczęła robić jakieś ruchy, ataki i w ogóle.
- Dobra, bo mnie tak nakręciłyście, że zara wybuchnę. Gdzie ten pizdryk Kaminarich, to mu zara naklepię i przy okazji sparing odhaczę.
No ale nikogo nie było, więc przeszłyście dalej. Był to moment tulenia Shiry, jej sprytnie zastawionej pułapki, ale też zrozumienia, tego, że Chocho nie bez powodu była... chyba matką całego klanu. Nim odeszła, pozałatwiała tyle spraw ile mogła, a przede wszystkim przygotowała Shirę na to co ma nadejść. Waba zadała pytanie, czy Shira będzie kandydować, lecz wtedy pojawiła się Nagome. Kobieta, która ewidentnie lubiła zaczepiać Siostry, a szczególnie upatrzyła sobie Harukę na swój cel. Przynajmniej tak było do momentu walk, gdzie Nagome pokazała się już nie jako krzykaczka, ale osoba, na której można naprawdę polegać. To ona wręcz przyniosła zwłoki Shiry i Fugaty na własnych barkach do szpitala, a potem przez kilka dni stała w rogu, czuwając na tym, by nikt nie zbliżył się do Shiry. Tak, mało która Siostra przejmowała się atencjuszką Nagome, gdy ta była w swoim żywiole zaczepek, przynajmniej dopóki tej atencji nie dostała. Haruka jednak od pewnego momentu miała na nią sposób, ale też nie zamierzała się wycofywać przy Nagome. Dla Haruki już były kumpelami, tylko pytanie czy dla Nagomy też.
Gdy Haruka odpysknęła Nagome, ta popatrzyła na nią półprzytomna.
- Masz farta, że mam kaca, bo bym wytarła Tobą matę. - powiedziała. - Ale doigrasz się dzieciaczku, jak mi przejdzie to dopadnę Cię jak jastrząb gołebia. - dodała na odchodne, gdy Haruka dołożyła jej przysmak na talerz i klepała po plecach, ale istniało duże prawdopodobieństwo, że Nagome nawet tego nie zarejestrowała. Ba, istniało bardzo duże prawdopodobieństwo, że tej rozmowy też nie będzie pamiętać. Nie była w dobrej formie. Trochę przypominało to tak, jakby dopiero teraz zaczynała się naprawdę regenerować.
I gdy Nagome zniknęła, pojawili się Kaminari. I to w jakim stylu. Shira skomentowała ich płaszcze, na co wszyscy pokiwali głową. Shira pokiwała głową w uznaniu, lecz to co zrobił Zaku... sprawiło, że wszyscy zamarli.
Yadasu otworzyła oczy szeroko, chyba oddając się w ręce chłopaka, jednak reakcje innych były zróżnicowane. Urasano - przestała szyć. Niyomi z Shirą doskoczyły do siebie, złapały za dłonie i przytuliły, otwierając usta i oglądając co się dzieje. Fugata patrzyła na to niewzruszona. Hisamida stała z otwartą buzią i upuściła kubek, który stłukł się na podłodze. Muwara rozszerzyła oczy tak szeroko jak mogła.
Z Kaminarich Sanda złapała się za głowę, Moshi zakrył oczy, a Yai stał się czerwony. Okrzyk Haruki dopiero wyrwał wszystkich z tego momentu.
Nagle Zaku odkleił się od Yadasu i patrzył w jej oczy. Twarz Yadasu zrobiła się czerwona i robiła się purpurowa, gdy ta nagle próbowała się zerwać i gdzieś ucieć, lecz uścisk Zaku uniemożliwił jej to. Chłopak przytrzymał ją za rękę.
- Nie uciekaj, to ja muszę odejść. Muszę od teraz przejąć Siedzibę Władzy. - powiedział delikatnie się uśmiechając. - Poza tym chciałbym... o coś Cię prosić.
Następnie Zaku odwrócił się do Shiry, trzymając za dłonie Yadasu.
- Walczyłyście ze wszystkich sił przeciwko Sanbiemu. Owszem, byliśmy wrogami, ale trzeba iść dalej. - zaczął. Yadasu nadal była czerwona, a Shira z Niyomi przytulone i wpatrzone. - Wiem, że stworzenie mnie namiestnikiem wschodniego wybrzeża, to atak skierowany w Was, ale nic na to nie poradzę. Tak zadecydowała moja seinin. Jednakże... - spojrzał na Yadasu, a potem na Shirę. - ... chciałbym, aby Yadasu została oficjalną ambasadorką wschodniego wybrzeża jako Siostra Nocy. Nawet, jeżeli wrócimy do wojny, to zawsze będziecie tutaj mile widziane, jako bohaterki wojenne, a dodatkowo, wydaje mi się to dobrym gestem, by pokazać, że nasze klany potrafią się dogadać. Skoro mam wziąć odpowiedzialność za przyszłość, to chcę to zrobić tak jak uważam. Yadasu należy do Pani zespołu, dlatego najpierw pytam Panią o zgodę, jednak... - i chociaż Zaku powrócił wzrokiem do Yadasu i pytanie powinno zawierać słowo "żoną" a nie "ambasadorką", to moment wyglądał bardziej jak moment oświadczyn, a nie pytania o pełnienie jakiejś funkcji. - Yadasu, zostaniesz ambasadorką Sióstr Nocy wschodniego wybrzeża Atarashi?
Na sali zapanowała cisza. Yadasu zrobiła się purpurowa, a nawet już prawie czarna, jakby miała wybuchnąć.
I wtedy rozległ się niemalże krzyk.
- Dość tej szopki. Za kogo Ty się uważasz. - niemalże wysyczała Waba. Jej twarz... była wściekła. Wszystko co mówił Zaku, było dla kobiety przesadą. A pocałowanie przy wszystkich Yadasu... - Nie masz prawa... do tego wszystkiego. TO NIE SĄ WASZE ZIEMIE! A to, jak potraktowałeś naszą... - i ruszyła w ich kierunku.
Zaku zasłonił Yadasu i dosłownie Sanda napięła muskuły i nawet Moshi zmrużył brwi, lecz nim Waba do nich dotarła, na drodze stanął jej nikt inny jak...
- Jakiś problem, Wabo? - zapytała Muwara.
I wtedy pierwszy raz Haruka zobaczyła, że Muwara to nie tylko medyczka, ale... też i mentorka. Owszem, Waba była mentorką Muwary, ale to Muwara odpowiadała za Yadasu. Musiała przezwyciężyć strach jak kiedyś Shira lub... wcale nie musiała. W Siostrach Nocy tak naprawdę to Waba - Muwara - Yadasu tworzyły jako jedyne potrójną pokoleniową zmianę mentorek. Istniała jeszcze Hisamida, która była mentorką Shiry, zaś Shira mentorkowała Fugacie, a Fugata Haruce - więc owszem, też można je było podpiąć, ale Shira i Fugata chyba operowały bardziej na zasadzie przyjaciółek, niż relacji mentorka - uczennica. Albo wręcz Sióstr.
- Muwaro, zamierzasz się na to zgadzać? Przecież ten chłopak ją...
- No i? - zapytała. Muwara wręcz wyprostowała się i stanęła wprost naprzeciwko Wabie. Nie zamierzała cofnąć się o krok przed ochroną Yadasu i było to widoczne. - Przestań, bo zaczynasz mnie denerwować. Nie było Cię tu, więc nie wiesz co przeszłyśmy. - założyła ręce na klatce piersiowej. - Nie zmuszaj mnie, bym wybierała.
Nim jednak Waba odpowiedziała na to, rozległ się głos Liderki.
- Yadasu, chcesz? - zapytała nagle Shira, totalnie ignorując Wabę. - Chciałabyś zostać ambasadorką wschodniego wybrzeża? - powiedziała dziewczyna, odklejając się od Niyomi i podchodząc do dziewczyny.
Yadasu znowu chciała uciec, ale tym razem, Zaku trzymał ją, by ta nie dała rady. Yadasu spojrzała na Shirę i znowu w jej oczach zaczęły pojawiać się łzy.
- Hej! Co Ci mówiłam! - powiedziała Shira. - Jak się rozpłaczesz, to mu zajebie, zgodnie z obietnicą. - powiedziała i skinęła na Zaku. - Chcesz, czy nie chcesz?
Muwara odwróciła się od Waby i również popatrzyła na twarz Yadasu, która ewidentnie szukała... wsparcia? Podpowiedzi? Muwara uśmiechnęła się i skinęła twierdząco w kierunku Yadasu.
Dziewczyna na chwilę otworzyła usta i odwróciła się do Shiry.
- Eee... chcę. - powiedziała.
- Kurwa, Yadasu! Mów głośno. To jest historyczna chwila! - powiedziała Shira. - Nigdy żadna Siostra Nocy nie została żadną ambasadorką, tym bardziej innego klanu. Powiedz to jak należy!
- Eee... zgadzam się być ambasadorką jako Siostra Nocy! - krzyknęła Yadasu, zaciskając dłoń na ręku Zaku i zamykając oczy przy tej deklaracji.
- W porządku. - Shira skinęła głową, po czym nagle w jej dłoni znalazł się kunai. Dziewczyna wyjęła go zza pazuchy i jednym ruchem rozcięła sobie dłoń od wewnątrz.
Wszystkie osoby widząc to zrobiły oczy. Shira podała kunai Zaku, który również zrobił to samo. Shira wyciągnęła rękę i Zaku tak samo, razem złapali się za dłonie. Przysięga krwi.
- Ja Shira Kujaku, akceptuję by Yadasu Kujaku została ambasadorką wschodniego wybrzeża i ślubuję, że jeżeli podczas wykonywania swoich czynności spadnie jej chociaż włos z głowy, Siostry Nocy zbombardują całe miasto i zabiją wszystkich, włącznie z cywilami.
- Ja Zaku Kaminari, zgadzam się na warunki i przysięgam, że Yadasu Kujaku będzie traktowana z należytym szacunkiem podczas wykonywania czynności związanych z byciem ambasadorką.
Para puściła się i oboje skinęli głową.
- Masz jaja chłopaku. - powiedziała Shira, uśmiechając się. - Właśnie wywróciłeś stołek przed negocjacjami. Jestem ciekawa, jak wytłumaczysz się w swoim klanie.
- Bardzo prosto. - odparł Zaku. - Przeżyłem atak Bijuu tylko dlatego, bo połączone siły Kaminari i Kujaku pokonały demona. Ja i Yadasu jesteśmy żywym przykładem, że nasze klany potrafią działać razem. - uśmiechnął się. - Shira Kujaku i jej Siostry Nocy zawsze będą przyjacielem klanu Kaminari, przynajmniej dopóki ja żyję i mogę jakkolwiek o tym decydować. Reszta mnie nie interesuje.
Zaku mimo tego, że objął swój urząd... w sumie to nawet jeszcze nie objął, ale jeżeli można tak powiedzieć, to chłopak po prostu wszedł z buta w politykę i jeszcze nim cokolwiek się zaczęło, to zastawił stół tak, jak chciał. Wszyscy w sali to widzieli. Zaku będzie wielkim politykiem.
- Jutro zasiądziesz obok mnie na negocjacjach, Yadasu. - powiedział Zaku, odwracając do niej głowę. - Ubierz się ładnie. A teraz... przepraszam Was, ale mam dużo pracy. - po czym Zaku najzwyczajniej w świecie się ukłonił i wyszedł z Siedziby, zostawiając wszystkich. Nastała cisza. No prawie cisza.
- AAA! NIE WYTRZYMAM! - krzyknęła nagle Yadasu i ponownie uciekła do łazienki, będąc na skraju różnych emocji.
Wszyscy odprowadzili Yadasu, po czym spojrzeli na Wabę, która... no nie była zachwycona.
- Ale się porobiło. Tak się da w ogóle, Shira? - zapytała Hisamida, a Shira wzruszyła ramionami.
- Oczywiście, że nie. Ta dwójka... mówiłam wam, że to się źle skończy. Przez nich, dosłownie przez to co tu się wydarzyło, wybuchnie wojna. Ostrzegałam Was, kurwa, ostrzegałam.
- Aj tam. Wszystko będzie daijobu. Ale, że Yadasu... ze wszystkich z nas zostanie zaproszona do pełnienia takiej funkcji? Jakby, nawet mam w dupie czy to jest prawdą czy nie... ale jeżeli nie jest prawdą... - Shira złapała się za podbródek i zamyślila. - ... to naszym zadaniem jest sprawić, by było prawdą.
I tak też było. Yadasu, najbardziej niepozorna dziewczyna, została w tym momencie prawnie... najważniejszą kobietą w tej osadzie. Albo prawie najważniejszą. Chyba do wszystkich to docierało. Powoli. Czy to wszystko był plan Kagady? Od samego początku? Dopuszczenie do ewolucji relacji Zaku - Yadasu, następnie mianowanie go na zarządce i... teraz, sytuacja była bardzo ciekawa. Może Kagada nie była aż taka głupia, jaką grała.
Nastała cisza.
- Czekaj. Gdzie ona pobiegła? - powiedziała nagle Muwara. - A moje paznockie!? No nie żartujcie, że raz siadam, jeden raz siadam i... ehhh.... no nie wierzę.
- Daj, ja dokończę. - powiedziała Hisamida.
Wtedy też Anzou mógł zapytać o to, jak ma zdobyć materiał na przeszczep. Kobieta uniosła pytająco brew.
- Tak, odzyskałam jej wzrok, ale... czemu Ci to potrzebne? - Muwarze ewidentnie nie podobało się zainteresowanie tym tematem - pierwotnie przez Harukę, a teraz przez Anzou. - Organ esktraktuje się do specjalnego pojemnika, lub można zapieczętować całe ciało lub organ w zwoju. Ważna jest świeżość organu. Od tego zależy czy się przyjmie w większości. Jak nie potarfisz przeprowadzić ekstrakcji, to polecam Ci... zapieczętować całe zwłoki i przekazać to komuś doświadczonemu. - Muwara zmrużyła oczy. - Po co Ci ta wiedza? Co zamierzasz?
I na sam koniec został ostatni wątek.
- Dobra, dawaj ten sparing trzaśniemy. Obiję Ci buźkę i rozwiążę temat Twojego tatuażu odrazu. - powiedziała Niyomi do Moshiego, ale reakcja chłopaka była zaskakująca.
- Teraz to mów do mnie Panie Instruktorze, kochanie. - wyszczerzył się zawadiacko.
No i chyba źle oszacował sytuację, bo na twarzy Niyomi zmarszczyła brwi i... ruszyła na Moshiego.
- Za to kochanie zara będziesz klepał w matę!
Shira Kujaku - klik
Hisamida Kujaku - klik
Waba Kujaku - klik
Fugata Kujaku - Klik
Nagome Kujaku - klik
Muwara Kujaku - klik
Niyomi Kujaku - klik
Urasano Kujaku - klik
Yadasu Kujaku - klik
Gzik - klik
Osanen Kujaku - klik
Asaro Kujaku - klik
Haradate Kujaku - klik
Chino Kaminari - klik
Ebishiro Kaminari - klik
Chocho Kujaku - klik
Chishiba Kujaku - klik
Kagada Kaminari - klik
Yai Kaminari - klik
Sanda Kaminari - klik
Moshi Kaminari - klik
Zaku Kaminari - klik
1 x
- Kujaku Haruka
- Posty: 708
- Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11834&p=224917#p224917
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Haruka powoli nadrabiała i znajdowała swoje miejsce w plątaninie relacji między Siostrami. Na razie jeszcze krążyła, powoli je poznając i wyrabiając sobie relację z każdą z nich - z jednymi, jak Niyomi, szybciej, a z innymi - jak sama Yadasu - nieco wolniej. Czuła się jednak coraz bardziej komfortowo, dlatego nie bała się ryzykować żartów takich, jak ten o genjutsu.
- Ja w sumie też... dopiero teraz o tym pomyślałam, bo ten Osanen na takiego wygląda. A w takim genjutsu to ma kontrolę, prawda? - odparła Muwarze, natomiast po komentarzu Niyomi i Shiry otaksowała wzrokiem obie Siostry. - Ale jeśli tak jest, to przynajmniej w tym jednym mają gust. -
Sama puściła oczko do Shiry, śmiejąc się z bezczelnego żartu Niyomi.
- Oczywiście, babciu. A teraz idź odpocząć, jutro powycierasz mną matę.- dodała potem, kiedy Nagome już jej sobie pogroziła za odpyskowanie jej, po czym uśmiechnęła się tylko i pozwoliła jej wrócić na górę.
Kiedy natomiast Zaku skończył już całować Yadasu, okazało się, że nie był to koniec nowości. Chłopak został - mimo młodego wieku - osobą odpowiedzialną ze strony Kaminari za całe wybrzeże. Oczywiście, to ile z tych ziem będzie realnie pod jego kontrolą... zależało od jutrzejszych negocjacji, jednak widziała, że zdawał się być im bardzo przychylny i miał zamiar walczyć o to, by negocjacje się powiodły. Pomysł z ambasadorką był... zupełnie niespodziewany i chyba nikt nawet o czymś podobnym nie pomyślał, ale... ale wydawał się doskonałym pierwszym krokiem.
Westchnęła, kiedy Waba wparowała w to wszystko. Znowu, wydawało jej się, że rozumie, skąd biorą się takie, a nie inne reakcje z jej strony - ale ponownie sprowokowała tylko Muwarę, żeby stanęła na jej drodze. Własną uczennicę. Na szczęście, nim jeszcze Waba zdążyła eskalować sytuację dalej, wkroczyła - tym razem spokojniej - Shira. Pytając w sumie najważniejszą w tym kontekście osobę, czyli samą Yadasu o to, czego by chciała i... zgodnie z przewidywaniami, Drugie Pióro zgodziła się.
Co więcej, aby nie było niedomówień - Shira i Zaku złożyli sobie przysięgę krwi. Gest był oczywisty, a zobowiązanie - poważne. Pamiętała jeszcze, jak jej babka powtarzała, że tam, gdzie złamana zostaje przysięga krwi - tam zawsze gromadzą się Yokai. Na szczęście, Zaku wydawał się traktować sprawę poważnie i był gotów nawet wystąpić przeciwko niektórym osobom z własnego klanu, by zagwarantować, że ta obietnica się spełni.
Haruka pokręciła głową z podziwem. Szkoda... szkoda, że żaden z Króli nie wydawał się być podobnie dojrzałym mężczyzną, na jakiego wychodził właśnie Zaku. Dopiero jak wyszedł, najstarsze z Sióstr zaczęły się zastanawiać nad tym, na ile realna jednak była ta deklaracja do spełnienia. Waba widziała naturalnie przeszkody, Shira - uspokajała. Haruka zgadzała się z liderką w duchu, że nawet, jeśli teraz nie było to możliwe - to powinny się postarać, aby stało się to możliwe. Nim to przemyślała, dotarło do niej jeszcze o czym rozmawiała Muwara z Anzou, który dopytywał o jej przeszczepione oko. A zaraz potem Niyomi ruszyła się sparować z Moshim.
Haruka przetarła dłonią twarz i postanowiła tym razem nieco aktywniej zareagować. Chwyciła Niyomi za ramię.
- Laska, tylko wyjdźcie na zewnątrz, bo tutaj tylko bałagan zrobicie i obudzicie Nagome! No i jak chcecie sparing w środku osady, to bez technik, żebyście nie porozwalali czegoś znowu, dobra? - to ostatnie zdanie skierowała w sumie bardziej do Moshiego, którego nie widziała chyba do tej pory w akcji i nie wiedziała, czy używa jakichś technik poza bliskim kontaktem. - Weźcie też kogoś, kto wam rozstrzygnie sparing jakby było trzeba. -
Potem przeszła do Anzou i Muwary.
- Anzou, może jutro, co? Muwara w końcu ma chwilę wolnego, należy jej się przerwa. Ale w sumie, jestem sama ciekawa - dobrze zrozumiałam, że też macie kogoś bez oka? I.. bez ręki, że pytasz o możliwość przeszczepienia ich? - zapytała, mając nadzieję, że Muwara będzie miała jednak możliwość posiadania znowu pomalowanych paznokci. W sumie, jeśli Hisamida by się zgodziła - albo Yadasu zdążyła uspokoić - to może ona sama by sobie zrobiła jakiś kolor? Miała wrażenie, że minęły wieki, odkąd miała taką okazję. Zanotowała też w głowie, żeby zaproponować Yadasu pożyczenie któregoś ze strojów, które kupiła dzisiaj - miały podobną sylwetkę, więc powinna się zmieścić.
1 x
- Anzou
- Posty: 1175
- Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogo
- Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem - Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=6941
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Chłopak z klanu Kaminari dość bezpośrednio i szybko przeszedł do konkretów. Nie było to może za bardzo etyczne, może delikatnie pozbawione klasy, ale... co zrobić. Miał swój cel, a był typem człowieka, który nie lubił zwlekać z realizacją, czasami cierpliwość, a raczej jej brak go gubiła, ale czuł tak ogromną potrzebę zaspokojenia swojej wiedzy, że... zwyczajnie nie mógł inaczej. Sam Zaku dość konkretnie też przeszedł do wykonywania swoich pierwszych decyzji jako namiestnik osady. Anzou mógł to przewidzieć, że będzie chcieć nieco bardziej wyróżnić jedną z Sióstr Nocy, którą daży ewidentnym uczuciem. Mimo to, zachowuje się profesjonalnie i stara utrzymywać swego rodzaju barierę, niemniej, chyba ciężko rozgraniczyć coś takiego, to znaczy - połączenie obowiązków klanowych oraz uczucia. To trudna mieszanka, ale jeżeli Zaku ją przezwycięży - tylko podkreśli to jego wyjątkowość. Chłopak nie skwitował tego w żaden sposób, był zaabsorbowany Muwarą i tym, co mu przekazuje. Zanotował wszelkie informacje i chyba faktycznie, najlepszą opcją jest zapieczętowanie takowego jegomościa do zwoju i jak najszybsze przekazanie w rękę doświadczonego medyka. Brzmi jak plan, Władca Piorunów musi jedynie nauczyć się odpowiedniej techniki i gotowe. Wydaje się to dość łatwe. Problematyczne może być faktyczne ubicie jednego z członków klanu Uchiha pomijając w ogóle aspekty sumienia i etyki. Kaminari skierował swój wzrok na Muwarę.
- Bardzo ciekawi mnie sam proces, pani Muwaro... ogólnie - Pani medyczne zdolności są na takim poziomie, po prostu... chciałbym wiedzieć jak to wygląda w teorii. Pani odpowiedź wiele dla mnie znaczy, chyba wiem wszystko, co chciałem, dziękuję! Poza tym, że chciałem zaspokoić swoją ciekawość - wydaje mi się to niezwykle korzystne dla klanu, móc regenerować utracone na polu bitwy organy, dzięki czemu, nawet po niekorzystnym starciu - Shinobi jest w stanie sprawnie i szybko wrócić do służby.
Anzou wyjaśniał to na tyle spokojnie na ile mógł. Chwilę potem swoją uwagę skierował na Harukę, która zadała mu pytania, może lekko utemperowała, ale nie było to w chwili obecnej istotne. Cel był prosty - zaspokoić wiedzę. Uzyskać informacje, co się faktycznie udało.
- Już nie przeszkadzam, Haruko. Tak jak powiedziałem przed chwilą, jestem typem człowieka, który lubi zdobywać nową wiedzę. A to... widziałem pierwszy raz na własne oczy. Do tego, to niezwykle użyteczne dla samego klanu, posiadanie takich zdolności otwiera wachlarz możliwości, które mogą być wykorzystane na polu bitwy. Medyk, zwłaszcza doświadczony - to skarb. To jedna z lekcji, którą wyjąłem z tej wojny. Sam raz praktycznie straciłem rękę, ale udało się mnie jakoś poskładać, dobrze wiedzieć, że są takie metody, które jakoś mogą poprawić zagrożenia bycia... bezużytecznym dla klanu. To chyba najgorsze, co może mi się przytrafić.
Anzou faktycznie chciał służyć Kaminari tak dobrze jak mógł, bez ręki byłoby zdecydowanie trudniej, przecież... jak składać pieczęci? To byłoby praktycznie niemożliwe, a przynajmniej - nie na takim poziomie jak kiedyś. Teraz jednak uwaga była skierowana na Moshiego, który aż gotował się do sparingu z jedną z Sióstr Nocy.
- Jedziesz Moshi! Pokaż jej prawdziwą szkołę walki klanu Kaminari! Jak przystało na Ciebie!
Lekka rozmowa motywacyjna, trochę pozytywnej energii i można przenosić góry! Anzou odpowiedział na pytania, liczył, że pokrył zainteresowanie swoich rozmówczyń, nie wiedział czy coś więcej jest jeszcze do opowiedzenia. Musiał się skupić, ponieważ dzień się kończył, a... jeden z ważniejszych dni w życiu był przed nim!
- Bardzo ciekawi mnie sam proces, pani Muwaro... ogólnie - Pani medyczne zdolności są na takim poziomie, po prostu... chciałbym wiedzieć jak to wygląda w teorii. Pani odpowiedź wiele dla mnie znaczy, chyba wiem wszystko, co chciałem, dziękuję! Poza tym, że chciałem zaspokoić swoją ciekawość - wydaje mi się to niezwykle korzystne dla klanu, móc regenerować utracone na polu bitwy organy, dzięki czemu, nawet po niekorzystnym starciu - Shinobi jest w stanie sprawnie i szybko wrócić do służby.
Anzou wyjaśniał to na tyle spokojnie na ile mógł. Chwilę potem swoją uwagę skierował na Harukę, która zadała mu pytania, może lekko utemperowała, ale nie było to w chwili obecnej istotne. Cel był prosty - zaspokoić wiedzę. Uzyskać informacje, co się faktycznie udało.
- Już nie przeszkadzam, Haruko. Tak jak powiedziałem przed chwilą, jestem typem człowieka, który lubi zdobywać nową wiedzę. A to... widziałem pierwszy raz na własne oczy. Do tego, to niezwykle użyteczne dla samego klanu, posiadanie takich zdolności otwiera wachlarz możliwości, które mogą być wykorzystane na polu bitwy. Medyk, zwłaszcza doświadczony - to skarb. To jedna z lekcji, którą wyjąłem z tej wojny. Sam raz praktycznie straciłem rękę, ale udało się mnie jakoś poskładać, dobrze wiedzieć, że są takie metody, które jakoś mogą poprawić zagrożenia bycia... bezużytecznym dla klanu. To chyba najgorsze, co może mi się przytrafić.
Anzou faktycznie chciał służyć Kaminari tak dobrze jak mógł, bez ręki byłoby zdecydowanie trudniej, przecież... jak składać pieczęci? To byłoby praktycznie niemożliwe, a przynajmniej - nie na takim poziomie jak kiedyś. Teraz jednak uwaga była skierowana na Moshiego, który aż gotował się do sparingu z jedną z Sióstr Nocy.
- Jedziesz Moshi! Pokaż jej prawdziwą szkołę walki klanu Kaminari! Jak przystało na Ciebie!
Lekka rozmowa motywacyjna, trochę pozytywnej energii i można przenosić góry! Anzou odpowiedział na pytania, liczył, że pokrył zainteresowanie swoich rozmówczyń, nie wiedział czy coś więcej jest jeszcze do opowiedzenia. Musiał się skupić, ponieważ dzień się kończył, a... jeden z ważniejszych dni w życiu był przed nim!
0 x

- Nizan
- Posty: 201
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=231394#p231394
- GG/Discord: boyos
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Ostateczne Starcie
Ścieżka Przeznaczenia - Anzou i Haruka
Zaku sprawił, że stolik polityczny został nakryty, a główną rolę miała pełnić przy tym Yadasu. Dziewczyna, która osiągnęła chyba największe wyniki tylko tym, że po prostu była sobą. Los splótł tych dwoje w dziwną relację, a zgodnie z tym, co mówił Zaku, ich życie było świadectwem tego, co oba klany potrafią zdziałać, jak tylko połączą siły. Akcja ratunkowa okazała się pełnym sukcesem, a przede wszystkim, zadziało się wszystko to, co mówiła Hisamida. Czyli wszyscy przeżyli.
Anzou dowiedział się tego, czego szukał, jednak Haruka odrazu wstawiła się za Muwarą, by ten dał spokój medyczce, gdy wkońcu kobieta mogła po raz pierwszy od dłuższego czasu poświęcić chwilę sobie. Anzou zaś wycofał się odrazu z tego, by dalej zaczepiać kobietę.
- Nie ma czegoś takiego, jak ciekawość procesu. - odparła Muwara. - Szukasz mocy i odrazu Ci mówię, że to nie jest obszar, w którym mocy powinieneś poszukiwać. To, powinno być ostateczną koniecznością, a nie zabawą. - Muwara miała jasne podejście do tematu całego przeszczepu i chociaż nie znała wszystkich danych, raczej nie chciała o tym mówić dalej. - Sprawność shinobiego nie zawsze polega na sprawnych kończynach. Kiedyś zrozumiesz, o czym mówię. - dodała, oddając się dalej Hisamidzie, która przechwyciła Muwarę i zamierzała jej dokończyć paznokcie.
Następnie początkowo niegroźne zaczepki Niyomi i Moshiego sprawiły, że para poszła o krok dalej. Mieli obiecany sparing i Niyomi była rozgrzana, ale trochę obita, zaś Moshi - w doskonałej formie. W każdym razie Haruka krzyknęła, żeby wyszli na zewnątrz, a Anzou w drugą stronę - zachęcił Moshiego do walki. Chyba jednak "kochanie" nie spodobało się zbytnio Trzeciemu Piórowi, bo Niyomi... była szybka. Doskoczyła do Moshiego i wyprowadziła atak pięścią, lecz Moshi nie był typem zawodnika, by dostać tak prosto w sagan. Chłopak uniknął i odskoczył do tyłu, zaś Niyomi go goniła. Dziewczyna wyprowadziła trzy kopnięcia na kolano, korpus i głowę. Moshi odsunął się przed kolanem, odchylił przed tułowiem, a przed kopnięciem w głowę schylił.
Po tych dwóch kombinacjach ze strony Niyomi, zarówno Haruka jak i Anzou widzieli, że para jest bardzo zbliżona poziomem. Byli szybcy, ale ewidentnie Moshi nie walczył z Niyomi, tylko to dziewczyna miała inicjatywę. Kobieta weszła w bliski dystans, po czym po przyjęciu gardy wyprowadziła sierpowego. Wtedy Moshi po raz pierwszy zareagował i przechwycił ramię dziewczyny, po czym niczym jak w jakimś tańcu, zrobił z nią obrót, po czym wyrzucił ją do tyłu. Niyomi złapała go jednak za dłoń i nie odleciała, a założyła mu nogę na rękę i ściągnęła, chcąc kopnąc go w twarz. Niyomi była bardzo, ale to bardzo wygimnastykowana i Haruka mogła zastanawiać się, jak to w ogóle możliwe, by aż tak się wygiąć.
Stopa Niyomi śmignęła przed twarzą Moshiego, który wyrwał się z uścisku i odchylił do tyłu, również pokazując kunszt akrobatyczny, bo złapał Niyomi za stopę i próbował ją podciąć, ale ta uniosła nogę i korzystając z tego, że ma nogę w powietrzu, zamachnęła się by kopnąć Moshiego. Chłopak wyszczerzył się i... w ostatniej chwili ponownie odskoczył, wpadając tym razem na stolik, przy którym Hisamida robiła paznokcie Muwarze.
- Ogarnijcie się! - krzyknęła Hisamida, ale sprawy toczyły się tak szybko, że trudno było zareagować. Shira przyglądała się temu w zaciekawieniu, a reszta po prostu zeszła z drogi parze.
Jednak gdy Moshi wpadł na stolik, Niyomi już za nim leciała, a on nagle złapał kubek za sobą... i chlusnął Niyomi kombuchą w twarz.
- Masz, na ochłodę trochę! - wyszczerzył się w jej kierunku.
Niyomi jak dostała wodą, to... pierwszy raz Haruka zobaczyła, że dziewczyna momentalnie poważnieje. Dopadła ponownie do Moshiego i tym razem ewidentnie się nie powstrzymywała. Podskoczyła z jakimś dziwym superman punchem, lecz w ostatniej chwili obróciła się atakując z półobrotu łokciem. Moshi musiał wykorzystać oba przedramiona do gardy, a i jak przyjął uderzenie, to aż nim zachwiało.
Po tym ataku mina Moshiego zrzędła, bo to już nie było sparingiem. Dziewczyna złapała go w klincz za głowę i ściągnęła do ataku kolanem, lecz Moshi w ostatniej chwili ponownie zablokował atak. Ta jednak przemieściła go klinczem dookoła siebie, po czym wsadziła mu dwa kolana w bok. To już doszło do celu, bo oczy Moshiego wyszły na wierzch.
Shira ruszyła by to przerwać, lecz Niyomi puściła Moshiego, który był na środku pokoju i wyskoczyła w powietrze.
Niyomi zrobiła obrót wokół własnej osi i pod kątem z całej siły wyprowadziła kopnięcie po skosie w dół. Moshi zamachnął się, lecz w bardzo nienaturalny sposób. Wyglądało, jakby miał... ją złapać?
Cios Niyomi był za szybki. Kopniak trafił w głowę Moshiego. Chłopak od impetu aż się zakręcił, lecz cały czas stał z wyciągniętymi szeroko rękoma. Niyomi upadła szczerząc się, lecz... uśmiech szybko zszedł z jej twarzy.
Krew trysnęła na boki, a Moshi był nachylony... nad Urasano, która patrzyła w przerażeniu, jak Moshi zasłania ją przed atakiem Niyomi. Gdyby nie Moshi i jego przyjęcie ataku, Niyomi trafiła by Urasano, która żyła w swoim świecie i szyła na środku pokoju. Urasano otworzyła oczy patrząc, jak krew poleciała na nią samą z ust Moshiego, a ten jest nad nią niczym jakiś mur.
Nastała cisza, którą przerwał krzyk Hisamidy.
- Niyomi, kurwa! - najstarsza kobieta zerwała się z miejsca, lecz szybsza od niej była Sanda. Dziewczyna napięła mięśnie jak miała to w zwyczaju Kagada i wystrzeliła w kierunku Niyomi z wkurwem w oczach.
Shira widząc co się dzieje, również ruszyła, by powstrzymać to co miało się zadziać, lecz nagle Moshi wystawił rękę w kierunku Sandy.
- Hah, luzik. Przegrałem. - powiedział, łapiąc Sandę za rękę, ale nadal patrząc na Urasano, od której był może z metr. - Jesteś cała... eee... nie wiem trochę jak się nazywasz. - powiedział w swoim stylu Moshi.
- Ja... tak... dzi-dzięki. - wymamrotała Urasano, do której totalnie nie dochodziło, co się stało.
- P-przepraszam Urasano, nie zobaczyłam, że...
- CHODŹ KURWA, ZE MNĄ SPRÓBUJ! - Sanda wydarła się i tym razem Moshi musiał naprawdę wstać i złapać Sandę, bo ta ruszyłaby na Niyomi odrazu.
- Uspokój się! Żartowaliśmy tylko! - powiedział Moshi, szczerząc się. Z połową spuchniętej gęby.
- CZEMU IDIOTO ŻEŚ TEGO NIE ZABLOKOWAŁ!? - wydarła się Niyomi, nie bardzo wiedząc, co zrobić. - Myślałam, kurwa, że nadążasz!
- Nie widziałaś Twojej koleżanki, bo Ci zasłaniałem. Ja sam za późno się zorientowałem, ale to już trudno. - mruknął ewidentnie zasmucony.
- Niyomi! Przeproś go natychmiast. - powiedziała stanowczo Shira, lecz Niyomi nie bardzo była pocieszona, bo...
- ON ZACZĄŁ! OBLAŁ MNIE WODĄ!
- BO SIE NA MNIE RZUCIŁAŚ!
I ponownie Moshi przybrał minę, jakby chciał dalej walczyć, tak samo jak Niyomi, bo para doskoczyła do siebie i zderzyła się czołami, robiąc coś w stylu walki kogutów. Sanda ochłonęła, ale ewidentnie nie spodobało jej się to co widziała.
- Masz szczęście, bo bym Ci obił tą Twoją ładną buźkę przy wszystkich! - wysyczał w jej kierunku Moshi.
- Masz szczęście, bo bym Ci... - nagle zrobiła dziwną minę. - ... co powiedziałeś?
- Powiedziałem, że obiłbym Ci buźkę! - powtórzył lecz nagle Niyomi cofnęła się o krok.
- Ładną... buźkę? - powiedziała ponownie Niyomi, unosząc brwi.
Moshi nagle otworzył usta i... zaczął robić się czerwony.
- Eee... heheh! TO takie ten... no... hehe! ... przejęzyczenie... zresztą, co Ty, na żartach się nie znasz!? - zaczął nagle cofać się, aż wpadł na Sandę, która już pogubiła się w tym wszystkim. - Wyglądasz jak gruba locha i śmierdzisz gorzej od Sandy, więc sobie nie myśl! - wystawił palec w jej stronę.
Nagle stała Muwara. Popatrzyła na rękę i... na całym nadgarstku miała linię od farby, którą malowała jej paznokcie Hisamida. Jak Moshi wpadł na stół, to najwidoczniej musiał przeszkodzić Hisamidzie w paznokciach i... ot, zrobiła kreskę na całej dłoni Muwary. Medyczka odwróciła się... a w jej oczach była furia.
- Jeden pierdolony raz, miałam czas dla siebie. JEDEN! - dziewczyna wydarła się, po czym nagle wyprostowała się i ruszyła do kuchni, po czym sięgnęła po flaszkę sake i wzięła ją pod pachę. Stanęła przed Wami i wyprostowała dłoń.
- Chuj z Tobą. - wskazała palcem na Hisamidę.
- Chuj z Tobą. - wskazała palcem na Wabę.
- Chuj z Tobą. - wskazała palcem na Niyomi.
- Chuj z Tobą. - wskazała palcem na Moshiego, lecz w jego przypadku zatrzymała palec. - Nie będę Was dalej leczyć. Wsadź głowę do śniegu na opuchliznę. - opuściła rękę. - Cały dzień kurwa was ogarniam, wróć. Od tygodnia Was ogarniam. Wszystkich. Jeden raz mogłam mieć chwilę dla siebie i wiecie co... pierdolę to już. Naprawdę. - odchyliła głowę. - SRAM NA WAS WSZYSTKICH!!!!!!
- ZAMKNIJ MORDĘ BO CI POMOGĘ! - krzyknęła z góry Nagome.
Muwara opuściła głowę i jej twarz pokazywała, że miarka została przegięta.
- Pojebany dzień. Już nawet mam w dupie te paznokcie, te negocjacje, Was wszystkich mam w dupie, naprawdę. - nagle Muwara odwróciła się do Fugaty. - Idę nachlać się do Yadasu do kibla. Idziesz?
Fugata nie poruszyła się o milimetr przez całe zamieszanie. Ot, patrzyła tylko kto co robi. Jednak jej reakcja mogła być... niespodziewana.
- Idę. - powiedziała nagle Fugata, po czym ruszyła za Muwarą.
Shira zagrodziła drogę Muwarze.
- Musimy oszacować, czy kamień...
- W DUPIE MAM TEN KAMIEŃ! - wydarła się Muwara. - Ty też nie jesteś lepsza. Kurwa, nie wiesz w jakim byłaś stanie i jak blisko byłaś, żebyś naprawdę umarła. Nie, wróć. Ty umarłaś. CHUJ WIE JAKIM CUDEM ŻYJESZ SHIRA! - wystawiła palec i dotknęła pierś Shiry. - Siłą ściągnęłam Cię z zaświatów, za resztkę chakry Fugaty naprawiłam Ci serce, a Nagome, która leży na górze, przeniosła Cię nieprzytomna na własnych plecach do szpitala bez chakry, a potem strzegła jak pies przez co nie wie co się dzieje. A Ty... a Ty... chcesz wracać do czasów Chishiby i bić się z Hisamidą i Wabą?! - Muwara zacisnęła zęby. - Nie jesteś od nich kurwa lepsza, więc zejdź mi z drogi, zanim powiem o kilka słów za dużo.
- ZEJŚĆ DO CIEBIE!?! - ponownie wydarła się Nagome.
- TO CHODŹ! - krzyknęła Muwara, ale nie czekała, co się stanie, tylko rzuciła spojrzenie Shirze spojrzenie, a następnie minęła ją i poszła w kierunku łazienki. Fugata ruszyła za nią i posłała spojrzenie Shirze, ale nie zatrzymała się ani na chwilę.
Nastała cisza.
- Ale się pojebało. - powiedziała Niyomi, po czym zobaczyła, że Moshi po cichaczu przedostał się już na schody. - A Ty gdzie! - zapytała.
- Ja spadam spać, buziaczki pa. - po czym pobiegł na górę.
Sanda spojrzała na Niyomi, po czym westchnęła i bez słowa ruszyła za Moshim. Yai popatrzył na wszystkich i był najbardziej wycofany.
- Wyruszam. Trzymajcie się wszyscy. Obyśmy następnym razem się spotkali w lepszych okolicznościach. - po czym Yai zabrał swoje rzeczy i opuścił przybytek. Zaku też zabrał swoje rzeczy i wyszedł.
Na dole pozostała Shira, Hisamida, Waba, Niyomi, Urasano, Haruka no i rodzinek Anzou. Shira spojrzała na meteoryt, lecz to nagle Waba znalazła się przed Haruką. Kobieta popatrzyła na nią spod okularów i podała jej płaszcz.
- Chodź, pouczymy się znaków. - powiedziała krótko, po czym wyszła na zewnątrz.
Haruka miała więc mieć jeszcze naukę z Wabą na koniec dnia.
Shira, Hisamida i Niyomi usiadły zaś do stolika. Shira machnęła do Anzou.
- Siadasz jeszcze z nami, czy idziesz? - zapytała.
Gdy Haruka wyszła na zewnątrz z Wabą, ta usiadła na ławeczce i poczekała, aż Haruka zajmie miejsce obok niej. Gdy ta była gotowa, Waba mignęła w jej kierunku. Powoli, ale z niezwykłą elegancją i precyzją.
"Rozumiesz to?", a następnie wykonała dość... skomplikowane zdanie.
"Uważam, że najlepsza nauka idzie poprzez potrzebę. W takim razie, o co chciałabyś zapytać?" - nie miałaś pojęcia czemu, ale... z jakiegoś powodu rozumiałaś wszystko, co miga Ci Waba. Zwykle miałaś problem by cokolwiek zrozumieć i wyłapywałaś pojedyncze słowa, a nawet jak wyłapywałaś, to je mieszałaś, a tutaj... rozumiałaś doskonale. Zajęło Ci to chwilę, ale już wiedziałaś, czemu tak jest. Waba mimo tego, że komunikowała się z Tobą w złożonych zdaniach, używała najbardziej podstawowych znaków, które były. Kunszt jej migania polegał na tym, że poprzez prostotę, potrafiła z Tobą wejść na zaawansowany poziom.
Shira Kujaku - klik
Hisamida Kujaku - klik
Waba Kujaku - klik
Fugata Kujaku - Klik
Nagome Kujaku - klik
Muwara Kujaku - klik
Niyomi Kujaku - klik
Urasano Kujaku - klik
Yadasu Kujaku - klik
Gzik - klik
Osanen Kujaku - klik
Asaro Kujaku - klik
Haradate Kujaku - klik
Chino Kaminari - klik
Ebishiro Kaminari - klik
Chocho Kujaku - klik
Chishiba Kujaku - klik
Kagada Kaminari - klik
Yai Kaminari - klik
Sanda Kaminari - klik
Moshi Kaminari - klik
Zaku Kaminari - klik
0 x
- Anzou
- Posty: 1175
- Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogo
- Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem - Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=6941
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Anzou chyba dobrze zrobił wycofując się i nie drążąc tematu dalej. Muwara udzieliła mu takich informacji, które były w pełni wystarczające. Dodatkowo, mowa jej ciała, słowa, które wypowiedziała oraz ton mówił jedno - chyba nie do końca wierzyła w to co zapewniał Władca Piorunów. Czy Anzou szukał jednak mocy? Takie stwierdzenie chyba mija się z prawdą. Nastolatek szukał organu dla swojej Shirei-kan. Taki był fakt. Niebieskooki zmarszczył swoje brwi słysząc te słowa i lekko odchylił swoją głowę utrzymując kontakt wzrokowy z Muwarą.
- Siły? Raczej nie, znam inne sposoby, te, które przedstawiała mi Kagada, aby zdobyć większą siłę. A co do sprawności... też wierzę w intelekt.
Chłopak delikatnie uśmiechnął się na koniec. Dla niego wiedza to był jeden z kluczowych elementów, które powinien posiadać w swoim arsenale Shinobi. Bez tego ani rusz. Młody Kaminari oczywiście też był świadomy, że siła wywodzi się też z różnych technik, czy też atrybutów fizycznych, ale bez odpowiedniego charakteru oraz inteligencji - to wszystko na nic. Anzou chce robić różnicę na każdym polu walki, być wiodącym Shinobi Kaminari. To jego misja. Ma swoje zadania, które realizuje i uzyskał odpowiedzi, których potrzebuje. Jego uwaga jednak została zaabsorbowana przez... pojedynek, a raczej sparing, który rozpoczął się pomiędzy jedną z Sióstr Nocy a Moshim! Na pierwszy rzut oka było widać, że szybkość tej dwójki jest na podobnym poziomie, chyba ich styl walki również. Niyomi trudziła się walką wręcz, robiła to też w pewien nieszablonowy sposób, coś w podobie jak Moshi, który chwytał się wszystkiego, co ma pod ręką, dosłownie wszystkiego, aby wyciągnąć z tego jakąś przewagę i narzucić swój styl gry. Moshi to zdecydowanie niewygodny przeciwnik, podobnie jak Nioymi. Anzou delikatnie się uśmiechnął, gdy Moshi cisnął płynem w swoją rywalkę, a to chyba... podziałało jak płachta na byka. Walka trwała w najlepsze, a Anzou mógł podziwiać i starać się jednocześnie wyłapywać jakieś słabsze punkty tej dwójki. Oczywiście, te u Siostry Nocy były bardziej istotne, zwłaszcza w sytuacji potencjalnego braku porozumienia. Wtedy sprawy dopiero się skomplikują. Finalnie Moshi otrzymał potężny cios, ale... on ochronił inną z Sióstr, ponieważ znalazła się dosłownie w centrum tego szalonego pojedynku. Widać było, że to było potężne, głowa Moshiego wyglądała jak jakiś napuchnięty balon. Oberwał i to sowicie, ale obronił niewinną istotkę przed atakiem, który chyba byłby dla niej większym zagrożeniem niż dla Moshiego. Anzou z dumą patrzył na Moshiego.
- Dobra orientacja w terenie, Moshi! Wspaniała potyczka!
Skomentował Anzou, nie bił jednak brawo, chociaż... ręce składały się same do oklasku. Atmosfera lekko zgęstniała, ponieważ Muwara... chyba straciła swoją cierpliwość, zwłaszcza w kontekście tego, że poświęciła wiele swoich zasobów na ratunek innych, a sama... nie mogła zaznać spokoju. Widać było, że emocje się w niej tliły.
- A szkoda nerwów, dorośli są, wiedzą co robią, ich sprawa... Fakt, mogliby zrobić to w nieco bardziej ustronnym miejscu, ale... stało się.
Skomentował Anzou, sytuacja jednak zdaje się została względnie opanowana. Ludzie powoli zaczęli opuszczać pomieszczenie i rozchodzić się w swoim kierunku. Moshi poszedł na góre, nastolatek mu machnął ręką, też pojawił się Yai, który postanowił ruszyć w swoją wielką podróż.
- Yai... kawał czasu spędziliśmy razem. Trzymam za Ciebie kciuki. Wierzę, że wszystko się powiedzie. Ku chwale! Do rychłego zobaczenia, w innej i... lepszej rzeczywistości.
Anzou poklepał swojego towarzysza i pożegnał się z nim. Wtedy jednak, gdy Władca Piorunów sam miał iść spać, został zaproszony przez Shirę. Wprawiło go to w delikatne zakłopotanie, ponieważ nie wiedział do końca czy nie powinien już też iść spać, niemniej... może w ten sposób pozna je jeszcze bardziej? Dowie się czegoś? Chłopak dołączył do kobiet.
- W zasadzie... jeszcze chwilę nie zaszkodzi. Dziękuję. Jutro ważny dzień, nie chcę siedzieć długo, wy... chyba też nie powinnyście? Jak myślicie - jak to wszystko się potoczy?
- Siły? Raczej nie, znam inne sposoby, te, które przedstawiała mi Kagada, aby zdobyć większą siłę. A co do sprawności... też wierzę w intelekt.
Chłopak delikatnie uśmiechnął się na koniec. Dla niego wiedza to był jeden z kluczowych elementów, które powinien posiadać w swoim arsenale Shinobi. Bez tego ani rusz. Młody Kaminari oczywiście też był świadomy, że siła wywodzi się też z różnych technik, czy też atrybutów fizycznych, ale bez odpowiedniego charakteru oraz inteligencji - to wszystko na nic. Anzou chce robić różnicę na każdym polu walki, być wiodącym Shinobi Kaminari. To jego misja. Ma swoje zadania, które realizuje i uzyskał odpowiedzi, których potrzebuje. Jego uwaga jednak została zaabsorbowana przez... pojedynek, a raczej sparing, który rozpoczął się pomiędzy jedną z Sióstr Nocy a Moshim! Na pierwszy rzut oka było widać, że szybkość tej dwójki jest na podobnym poziomie, chyba ich styl walki również. Niyomi trudziła się walką wręcz, robiła to też w pewien nieszablonowy sposób, coś w podobie jak Moshi, który chwytał się wszystkiego, co ma pod ręką, dosłownie wszystkiego, aby wyciągnąć z tego jakąś przewagę i narzucić swój styl gry. Moshi to zdecydowanie niewygodny przeciwnik, podobnie jak Nioymi. Anzou delikatnie się uśmiechnął, gdy Moshi cisnął płynem w swoją rywalkę, a to chyba... podziałało jak płachta na byka. Walka trwała w najlepsze, a Anzou mógł podziwiać i starać się jednocześnie wyłapywać jakieś słabsze punkty tej dwójki. Oczywiście, te u Siostry Nocy były bardziej istotne, zwłaszcza w sytuacji potencjalnego braku porozumienia. Wtedy sprawy dopiero się skomplikują. Finalnie Moshi otrzymał potężny cios, ale... on ochronił inną z Sióstr, ponieważ znalazła się dosłownie w centrum tego szalonego pojedynku. Widać było, że to było potężne, głowa Moshiego wyglądała jak jakiś napuchnięty balon. Oberwał i to sowicie, ale obronił niewinną istotkę przed atakiem, który chyba byłby dla niej większym zagrożeniem niż dla Moshiego. Anzou z dumą patrzył na Moshiego.
- Dobra orientacja w terenie, Moshi! Wspaniała potyczka!
Skomentował Anzou, nie bił jednak brawo, chociaż... ręce składały się same do oklasku. Atmosfera lekko zgęstniała, ponieważ Muwara... chyba straciła swoją cierpliwość, zwłaszcza w kontekście tego, że poświęciła wiele swoich zasobów na ratunek innych, a sama... nie mogła zaznać spokoju. Widać było, że emocje się w niej tliły.
- A szkoda nerwów, dorośli są, wiedzą co robią, ich sprawa... Fakt, mogliby zrobić to w nieco bardziej ustronnym miejscu, ale... stało się.
Skomentował Anzou, sytuacja jednak zdaje się została względnie opanowana. Ludzie powoli zaczęli opuszczać pomieszczenie i rozchodzić się w swoim kierunku. Moshi poszedł na góre, nastolatek mu machnął ręką, też pojawił się Yai, który postanowił ruszyć w swoją wielką podróż.
- Yai... kawał czasu spędziliśmy razem. Trzymam za Ciebie kciuki. Wierzę, że wszystko się powiedzie. Ku chwale! Do rychłego zobaczenia, w innej i... lepszej rzeczywistości.
Anzou poklepał swojego towarzysza i pożegnał się z nim. Wtedy jednak, gdy Władca Piorunów sam miał iść spać, został zaproszony przez Shirę. Wprawiło go to w delikatne zakłopotanie, ponieważ nie wiedział do końca czy nie powinien już też iść spać, niemniej... może w ten sposób pozna je jeszcze bardziej? Dowie się czegoś? Chłopak dołączył do kobiet.
- W zasadzie... jeszcze chwilę nie zaszkodzi. Dziękuję. Jutro ważny dzień, nie chcę siedzieć długo, wy... chyba też nie powinnyście? Jak myślicie - jak to wszystko się potoczy?
0 x

- Kujaku Haruka
- Posty: 708
- Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11834&p=224917#p224917
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Haruka czuła, że Muwara może mieć już dość i w najmniejszym nawet stopniu jej się nie dziwiła. Niestety, sprowokowana Niyomi, kiedy się na coś uparła, to nie dawała się zatrzymać - a przynajmniej na razie nie jej. Niewzruszona, nie reagując na jej sugestię, by ten sparing przeprowadzić na zewnątrz, Niyomi zaczęła tłuc się z Moshim w środku pomieszczenia, przy czym od razu było widać, że są całkiem... wyrównani. Moshi umiejętnie schodził z drogi lub blokował ciosy Trzeciego Pióra, a sama Haruka miała wrażenie, że musi się skupić, by nadążyć w ogóle za ruchami obojga z nich. Shira na razie nie reagowała, obserwując pojedynek - być może ciekawa sprawności Moshiego oraz progresu, jaki poczyniła Niyomi.
Kryzys nastąpił, gdy Moshi postanowił zażartować i chlusnął Niyomi w twarz kombuchą, skutecznie tym samym ją rozeźlając. Niyomi przestała się hamować i po paru sekundach poszła... krew. I chociaż Niyomi się uśmiechnęła, uznając, że wygrała to okazało się, że Moshi tak naprawdę dał się trafić, bo nie chciał, by cios dosięgnął Urasano, pracującej nad strojami. Gdyby nie on, to Niyomi prawdopodobnie znokautowałaby Drugie Pióro. Nastąpiła kłótnia, w trakcie której sam Moshi stanął niejako w obronie Niyomi, mówiąc, że zasłonił Niyomi widok... ale z drugiej strony, sama Niyomi powinna też ogarniać to "pole bitwy" i być świadoma, jak się po nim przemieszcza. Urasano siedziała od początku w tym samym miejscu, więc powinna wcześniej zareagować i nie pchać Moshiego w ten kąt. Niestety, cała energia Niyomi i jej złość musiały sprawić, że skupiła się wyłącznie na Moshim, zapominając o reszcie.
Kłótnia trwała, po czym - znowu - przybrała nieoczekiwany obrót. Czyżby Niyomi jednak... zależało nieco na komplementach, a Moshi tym razem dobrze trafił? Najciekawsze było jednak to, że jak na osobę, która chyba uwielbiała mówić, ile to dziewczyn nie będzie mieć, to... zaskakująco szybko się spłoszył, gdy Niyomi okazała mu odrobinę zainteresowania. Czyżby... czyżby mimo wszystko miał to być potencjalny materiał na kolejną parę? Nie była pewna. Niyomi przecież miała jeszcze swój własny bagaż doświadczeń, ale... widać było drobną, lecz wyraźną nić między nimi.
Szkoda, że przy okazji walki, zniszczyli paznokcie Muwarze. Tej, która dbała o wszystkich i... najwyraźniej teraz jej granica cierpliwości została przekroczona. Haruka westchnęła ze smutkiem, ale i zrozumieniem, kiedy wściekła medyczka okrzyczała wszystkich po kolei - trzeba było przyznać, że trochę się każdemu z nich należało. Nawet... nawet Shirze. Przez moment miała nawet ochotę dołączyć do picia, ale zaraz po tym uznała, że... nie, to był jednak zdecydowanie moment, gdzie Muwara potrzebowała towarzystwa innych Sióstr oraz po prostu chociaż pozornego relaksu, nawet w postaci picia na umór. Co prawda zdziwiła się nieco, że jej mentorka zdecydowała się towarzyszyć, ale... w sumie chyba też mogła potrzebować tego samego. W końcu to ona zbierała przetrenowaną Shirę jeszcze dzisiaj rano.
Nastąpiła cisza, w której usłyszała, że Yai wyjeżdża. Przypomniało jej się, że miała go o coś spytać. Teraz nie będzie lepszej okazji przez długi czas.
- Yai-san. Możesz poczekać parę minut? Byłam ciekawa jednej rzeczy. - poprosiła go, a jeśli się zgodził, dodała. - Po pierwsze... gratulacje awansu. Jesteś cholernie sprytny i ładnie... ładnie mnie wykiwałeś podczas bitwy z tą notką. Świetny blef, chociaż dalej mam ci za złe trochę, że biedną Yeny spłoszyłeś i chciałeś wysadzić. Znaczy, rozumiem dlaczego, jasne. Ale to była cudowna istotka. No, ale tak czy inaczej... jak ci się udało tak zniknąć i przenieść z powrotem do swoich? To był jakiś... klon, czy jakaś technika podobna do czegokolwiek, co ten cały Gzik wyprawia? -
Przy ostatnim zdaniu aż się obejrzała za ramię, czy czasem mały ni to Yokai, ni to shinobi nie pojawił się ponownie u jej boku. Po usłyszeniu odpowiedzi, pożegnała się jeszcze krótko, skłaniając uprzejmie.
- Powodzenia, mam nadzieję, że od jutra staniemy się jednak sojusznikami. A twój intelekt pomoże w odbudowie obu stron. -
Następnie ruszyła za Wabą, gotowa na obiecaną naukę. Czuła, że... że potrzebuje tego nie tylko dlatego, że jest to niezbędny element zdolności bojowych Sióstr, ale także dlatego, że... potrzebowała nieco psychicznego odpoczynku. Ten dzień był zaskakująco intensywny. Poprzedni... poprzedni zresztą też. Siadając na ławeczce, skupiła się w pełni na miganiu, z zaskoczeniem orientując się, że gesty Waby są doskonale precyzyjne i zrozumiałe, budowane z prostych elementów, ale łączonych w elegancką, skomplikowaną całość.
"Rozumiem."odmigała, po czym zastanowiła się moment, starając się zbudować proste zdanie z tych elementów, które kojarzyła. Trochę zapewne jeszcze niezręczne i nie była pewna, czy nie pomyliła Sióstr z Rodziną, ale miała nadzieję, że Waba zrozumie, o co jej chodzi i w razie czego poprawi. "Wiele rzeczy. Wszystko jest nowe. Jak dołączyłaś do Sióstr?"
0 x
- Nizan
- Posty: 201
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=231394#p231394
- GG/Discord: boyos
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Ostateczne Starcie
Ścieżka Przeznaczenia - Anzou i Haruka
Nim jeszcze Yai zdążył odejść, Haruka postanowiła zapytać, czy zostanie jeszcze kilka chwil. Chłopak skinął głową, choć chyba bał się, że Haruka zamierza zapytać go o coś skomplikowanego. Dziewczyna jednak prowadzona zwykła ciekawością, ot zapytała tak naprawdę co Yai zrobił wtedy, gdy miała go już na widelcu.
- Dziękuję Ci. - powiedział, uśmiechając delikatnie. - No powiem Ci, że prawie się zlałem w gacie wtedy, bo sądziłem, że naprawdę nas wysadzisz. Zresztą, mało brakowało, a udałoby mi się samemu zdetonować ładunek. W każdym razie, ten robak mnie też mocno wystraszył. Macie takich więcej? - też zapytał Harukę. - Jak udało mi się zniknąć? - powtórzył. - Aaa, to. To zwykłe jutsu kamuflujące, nic więcej. Potem wszedłem pod ziemię i przeniosłem się z powrotem na front. - uśmiechnął się delikatnie. - Gzik? A kto to? W sensie ziemniak ze śmietaną? - powtórzył lekko zdziwiony. - Tobie też wszystkiego dobrego. A raczej... Wam wszystkim.
Potem Shira zaprosiła do stołu Anzou, który zgodził się na propozycję i dosiadł do dziewczyn, a Haruka wyszła na dwór z Wabą by pouczyć się znaków. Anzou zadał wprost pytanie jak to się potoczy.
- W sumie to chyba nie wiadomo. Trudno mi powiedzieć, ale chyba pojawienie się demona sprawiło, że nie bardzo mamy jakieś opcje.
- Trochę tak to wygląda. Zobaczymy, wszystko teraz zależy od liderów. Urasano, uszyjesz coś dla Yadasu też na jutro?
- Uszyję, tylko już nie bijcie się więcej, bo tylko tracę wtedy czas... a i tak jest ciężko.
Nastała cisza.
- Będziesz kandydować? Na opiekunkę? - zadała nagle pytanie Hisamida, na co Shira popatrzył na stół.
- Chyba... nie. Nie wiem, wydaje mi się, że się nie nadaję. Chociaż, wiesz... to była Chocho. Nikt jej nigdy nie dorówna. Nie mniej trzeba będzie kogoś wybrać. Nie to mnie jednak martwi najbardziej.
- A co?
- To, że opiekunka meteorytu, nie do końca musi oznaczać opiekunkę. - powiedziała nagle Shira. - Co, jeżeli... sam Musan będzie kandydować?
Nastała cisza.
- Tam są artefakty Sióstr Nocy, biblioteka klanowa i wiele innych rzeczy. Jeżeli oni położą na tym łapę, to...
- Mam się tym zająć?
- Zająć czym? - zapytała Hisamida.
- No... wiesz. Wezmę normalnie się tam włamię i przeniosę wszystkie cenne rzeczy do nas.
Hisamida zmrużyła brwi, ale gdy chwilę o tym pomyślała, to nie był to aż taki najgłupszy pomysł, w porównaniu do tego, co mogło ich czekać.
- To w ostateczności. Najważniejsze są sprzęt i biblioteka. Jest tam cała wiedza gromadzona przez pokolenia na temat yokai. Co prawda, większość znam na pamięć, ale nadal nie możemy dopuścić by cokolwiek stracić.
- Tiaa... w sumie od biedy możemy spisać to wszystko od nowa.
- Możemy, tylko kto? Waba? Przecież to by jej lata zajęło. - westchnęła.
- Ale oręż to chyba należy się Tobie w spadku czy coś? Przecież to artefakty Sióstr Nocy.
- I tak i nie. Owszem, powinno być to w spadku dla mnie, ale to nadal artefakty klanowe. Tylko Pani Chocho mogła nimi dysponować. Większość i tak ma tylko sentymentalną wartość. Ehh... byłam gotowa na ten moment, a raczej wydawało mi się, że jestem gotowa. Czuję jednak, że po negocjacjach dopiero się zacznie. Niezależnie od wyniku.
- Ty, Anzou, a ten cały Moshi, to skąd go znasz? - wystrzeliła ni z tego ni z owego Niyomi. - Gdzie się poznaliście? Długo się kumplujecie już? - oj, czyżby chłopak przykuł uwagę dziewczyny?
W międzyczasie Waba siedziała na dworze z Haruką i nie odzywając się do siebie migały rękoma.
- Złożyłam swoją kandydaturę i została rozpatrzona pozytywnie. - mignęła, po czym zaczęła rozwijać historię. - Zaczęłam prowadzić ? kiedy Liderką była Chishiba. - jednego słowa nie rozpoznałaś. Waba to wyłapała. - Ten znak to księga. Przypomina zwój, a odróżnia się go w ten sposób. Tutaj zginasz palec, a tutaj go prostujesz. - wyjaśniła odrazu, po czym zaczęła migać dalej.
- Prowadziłam księgi w całym klanie, a Siostry Nocy dopiero od pewnego czasu działały razem. Zgłosiłam się więc do Chishiby z propozycją, że mogę im też pomóc. Wkońcu to ? klanu. - znowu był znak, którego nie znałaś. - To oznacza dobro. Ale nie dobra w sensie przedmiot, bo tutaj znak wygląda następująco. Tak więc wygląda dobro w sensie w opozycji do zła, a tak wyglądają dobra, czyli przedmioty. W liczbie mnogiej. - potem wróciła do migania.
- Moja historia nie jest tak interesująca jak historie innych dziewczyn. - wykonała znak, po czym spojrzała w Twoją stronę znad okularów. Wydawało się, że... Waba jest smutna? Nie byłaś pewna. - Chishiba nie przyjęła mnie na początku, bo miała ? dziewczyn. - ponownie, znowu nie znałaś tego znaku. - Komplet. Pełność. Wypełnienie. Te trzy pojęcia mają ten sam znak. - mignęła Ci tak, byś mogła się przyjrzeć.
- W związku czekałam, aż zwolni się miejsce i po prostu dalej robiłam swoje, czyli prowadziłam badania nad yokai. Był jeden z nich, który wyjątkowo mnie zaciekawił więc zbliżyłam się do Shinsegumi. Wtedy zaobserwowałam ? ? - dwóch znaków nie znałaś. - To są ruchy. - wykonała gest. - Inaczej manewry. A to jest wojsko. - wykonała dodatkowy gest. - Manewry wojsk, albo manewry armii. Wojsko czy armia możesz używać tak samo. Oddział też.
- Coś mnie ? więc postanowiłam ? i ? po czym jak zrozumiałam, co się dzieje, to momentalnie zgłosiłam to Liderce Chishibie. - uniosła brew widząc, że tego zdania nie zrozumiałaś. - Zaniepokoić. Trochę jak zmartwienie, ale musisz ugiąć bardziej nadgarstek. Dalej zakraść się. To jest prawie tożsame z znakiem schować. Potem jest przeczekać, czyli wydłużasz znak od słowa czekać, a na końcu łapiesz go w garść.
I w rytm tego jak dotarło do Ciebie to zdanie, to TERAZ przypomniałaś sobie, kim jest Waba. Jak mogło Ci to umknąć!?
Waba była osobą, która jako pierwsza z Dzikich zrozumiała, że Mur szykuje wielką operację. To ona zgłosiła to Chishibie, która zaalarmowała cały klan, a klan następnie skontaktował się z resztą klanów czyli Mateki, Soma i Orochim. Była to bardzo głośna sprawa, a Waba otrzymała wtedy specjalne wyróżnienie klanowe, za wykonanie świetnej analizy bazując jedynie na poszlakach.
Obok Ciebie siedział geniusz analityczny.
- W ten sposób zostałam Siostrą Nocy. Teraz moja kolej.
Zmrużyła oczy, po czym...
- Dlaczego dołączyłaś do Sióstr Nocy? Czego oczekujesz? - po czym wykonała... - Dlaczego Twoim kochankiem jest ? - tego znaku nie zrozumiałaś, ale Waba przyszła z pomocą.
- Uchiha.
Shira Kujaku - klik
Hisamida Kujaku - klik
Waba Kujaku - klik
Fugata Kujaku - Klik
Nagome Kujaku - klik
Muwara Kujaku - klik
Niyomi Kujaku - klik
Urasano Kujaku - klik
Yadasu Kujaku - klik
Gzik - klik
Osanen Kujaku - klik
Asaro Kujaku - klik
Haradate Kujaku - klik
Chino Kaminari - klik
Ebishiro Kaminari - klik
Chocho Kujaku - klik
Chishiba Kujaku - klik
Kagada Kaminari - klik
Yai Kaminari - klik
Sanda Kaminari - klik
Moshi Kaminari - klik
Zaku Kaminari - klik
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

