Pocisk z powietrza uderzył w falę wody, jednak ten rozbił się jedynie o suitonową barierę. Nie potrwało to ani chwili dłużej, bo woda ponownie zaczęła zalewać pomieszczenie. Salamandra, która zajęła dogodną pozycję, wypaliła z działka w kierunku Saori, lecz w tym przypadku nawet nie dotarła do celu. Ario planował jeszcze wykonać technikę z klonami, lecz i tutaj nie miał możliwości nawet zarysowania jego przeciwniczki, ponieważ musiał ponownie zacząć wysysać wodę i przetransportowywać ją poza granice Samotnych Wydm. Co więcej, Ario dostrzegł, jak Saori odpieczetowała kolejną marionetkę, która momentalnie rozpłynęła się w wodzie.
Ayatsuri znał tylko jeden klan, który potrafił korzystać z podobnej techniki, więc tym bardziej zaczynał domyślać się co zamierza Saori. Od poczatku wiedział, ze Shirei-kan Ayatsuri będzie miała duży zestaw możliwości, ale korzystanie z strategii pochodzącej z Cesarstwa i używanie technik Suitonu na pustyni było czymś, czego Ario nie zakładał. Zastanawiał się, jakim cudem Saori weszła w posiadanie tak silnych lalek z drugiego krańca świata, ale nie to było istotne. Istotne było to zaś to, że Saori z dziś była zdecydowanie silniejsza, niż Saori z wspomnień Araty. Owszem, na tamten moment, gdyby zestawić Aratę i Saori z dzisiejszym Ario, ten pewnie dałby radę pokonać je obie naraz...ale teraz? Saori władała niesamowitą siłą, o czym przekonał się po tym, że nawet nie był w stanie obrócić głowy swojej własnej Sairen przeciwko Saori. Każda deklaracja Ario kończyła się fiaskiem, a jeżeli nawet zaplanował jakiś strategiczny ruch, to nawet Saori nie musiała robić na niego kontry. Była po prostu silniejsza w każdym aspekcie.
W normalnych warunkach, Ario musiałby wycofać się i przegrupować. Zwykle, na polu bitwy, miał za sobą cywili, których musiał chronić. W tym przypadku, nie miał nikogo, pierwszy raz mógł walczyć bez martwienia się o życie osób postronnych i pierwszy raz czuł się bezbronny. Nie był w stanie przełamać ofensywy Saori. Miał asa w rękawie w postaci Sairen z Hiraishiem blisko niej, ale nie miał jak nawet przygotować tego ataku. Poza tym, czuł w stawach, że gdyby tak zrobił, to pewnie nadziałby się znowu na falę wody, która wydawała się kluczowym aspektem w obecnej walce. Najgorsze było w tym wszystkim to, że przy tak intensywnej walce, sam Ario miał problem by skupić się na obmyśleniu jakiegoś planu. Jego pełne skupienie było na wysyłaniu techniką teleportacyjną technik, a to już samo w sobie i tak było mocno naginane, bo nie dość, że pierwszy raz korzystał z tej techniki w walce, to jeszcze czuł, że nie był specjalistą w technikach czasoprzestrzennych. Nie miał jednak komfortu czasu by martwić się o to, czy dobrze wyceluje.
Uciekać? Czy nie uciekać?
Dla Ario sytuacja była prosta. Jeżeli Saori jest TAK silna jak teraz...to gdzie kurwa była przez te jebane 15 lat. O nie, nie było mowy o ucieczce.
W oczach Ario iskrzyła się jedna cecha. Mimo wejścia w tryb skupienia, w jego oczach była determinacja. Nie było mowy, że odpuści. Owszem, była to walka na totalnie innym poziomie, ale był weteranem wojennym. Nawet podwójnym, a jak liczyć atak w Sogen to potrójnym. Zmierzył się z mnóstwem przeciwników.
Przede wszystkim był synem Araty. Mimo, że teraz jeszcze tego nie dostrzegał, to prędzej czy później to znajdzie.
Otwarcie do zadania tego kluczowego ciosu.
W związku z tym, Ario musiał przygotować się na kilka rzeczy, ale po kolei.
Najpierw pozbywanie się wody. Ario trzymał pieczęć przed sobą i wsysał wszystko co w niego leciało, wyrzucając te techniki wraz z wodą do swojego poprzedniego miejsca treningowego. Póki miał chakrę, był w miarę bezpieczny od wszystkiego, czym ciskała w niego Saori. Miał w głowie świadomość, że zmierza do niego marionetka, której obecnie nie widział. W związku z tym przygotował się na to, że marionetki nie da rady wyssać techniką i miał w zanadrzu przygotowanego hiraishina na drugi koniec pokoju, gdyby tylko lalka zmaterializowała się gdzieś przy nim, a tym bardziej - za nim. Raczej Saori postanowi zaatakować go gdzieś z martwego punktu, stąd Ario obserwował uważnie otoczenie, gotowy do zmiany położenia.
Z kolei Haruki (Marionetka B) miała ponownie zacząć machać wachlarzem, jednak tym razem postawi na inny zestaw umiejętności. Skoro nie był w stanie przebić się techniką od frontu, to wytworzy tornado bezpośrednio w miejscu, w którym była Saori. Tym razem już fala wody nie będzie działać przeciwstawnie, więc zamierza pochwycić sukę w wira i obić jej cymbał tak jak ona obiła jemu kilka chwil wcześniej.
Co do Salamandry (Marionetka C) - na ten moment nie była mu potrzebna, bo z tego co zaobserwował, nie jest w stanie przebić się przez wodę. Nie chciał jej też używać do obrony przed marionetką, która zmierzała w jego stronę, bo wiedział, że jeżeli to jest klan o którym myślał, to na nic mu się to zda. W związku z tym postawił na swoje doświadczenie architektoniczne - skoro piwnico-warsztat był najniższym punktem w osadzie, to znaczyło...że gdzieś pod nim powinny iść bezpośrednio rury kanalizacyjne. W takim razie, plan był prosty - przebić się w dół lalką, wykopać dziurę i liczyć, że trafi na rury pod ziemią. Marionetka miała używać do tego ostrych pazurów by rozkopać ziemię. Jak się uda i natrafi na rurę, to przebije ją na wylot i tym samym zrobi efekt odkręcenia korka w wannie - cała woda nie dość, że powinna wsiąkać w ziemię, to wleje się do kanalizacji pod ciśnieniem i zacznie upływać do rur. Najwyżej punkt poboru wody na środku osady wybuchnie wodą, ale to póki co problem obecnej Shirei-kan, a nią była Saori. Jak Ario wygra, to wtedy będzie się martwił.
Deklaracje:
Ario: Wciąganie wody i technik (gotowy hiraishin na teleport spoza zasiegu gdyby cos poszlo nie tak, albo jakis atak z partyzanta)
Haruki: Tornado na cymbał Saori (Fūton: Tatsu no Ōshigoto) - to tworzy wira w jej miejscu + z wachlarza ma sie mocniejsze techniczki)
Salamandra: próba przekopania się do kanalizacji
Ukryty tekst