Znaleziono 338 wyników
Wyszukiwanie zaawansowane
autor: Ayumu
14 mar 2026, o 22:59
Forum: Atarashi
Temat: Kurohasu - wioska na bagnach
Odpowiedzi: 38
Odsłony: 4079
"Zły dotyk"
Misja rangi C
Daichi i Gaichi
Kolejka 7/14+
Mając do dyspozycji wiele różnych budynków w osadzie położonej na bagnach, Daichi zaczął szukać gospody. Nie było to oczywiste, bo nigdzie nie widział typowej karczmy. Oglądając jednak budynki jeden wydał się nieco inny niż inne i faktycznie, przez mgłę zauważył w końcu napis nad drzwiami, który głosił "Dom Gościnny". Za pierwszym przejściem mgła nie pozwoliła mu na dostrzeżenie tego znaku, ale w końcu się udało.
Gdy zajrzał do środka, siedziało tam kilka osób. Kobieta w kwiecie wieku, gotująca coś, z pewnością gospodyni. Na oko jej rówieśnik, mężczyzna, który stał i nalewał właśnie dwóm młodszym facetom siedzącym przy jednym z jedynie czterech niewielkich stolików. Skończył niewiele po tym, gdy Soma wszedł i go zobaczył. Najwyraźniej był to gospodarz, właściciel tego miejsca.
- Dobry wieczór, witaj w naszych progach, wędrowcze. - Powiedział, odstawiając dzban na kontuar niedaleko paleniska. - Jestem Minato, razem z Emą prowadzimy ten przybytek. - Widać było przypływ energii u staruszki. Wspominając imię swojej żony, wskazał na nią, a ta się uśmiechnęła. Byli ubrani prosto, ale raczej kontrastowo. Na ich spodniach i tunikach było widać odcienie zieleni, ale i pomarańczu. Z jednej strony mogliby się zamaskować na bagnach, a zdrugiej, odsłaniając pomarańczowe elementy, łatwo byłoby ich dostrzec. Na pewno dało się pomyśleć o scenariuszu, który łączy te dwie ważne cechy - Głodny, zmęczony? O tej porze niebezpiecznie wracać przez bagno, mamy pokoje, jeśli potrzebujesz. - Mężczyzna krzątał się, odsuwał krzesło, gestem zapraszając Daichiego.
W niewielkim pomieszczeniu było przytulnie. Widać było dużo mebli i ozdób, wszystko z charakterystycznej bagnistej roślinności. Rozpoznawał rodzaje drzew, które widział po drodze, a także trzciny w ozdobach. Ludzie żyli z tego bagna, które wielu mogłoby pochłonąć. Niedługo po zajęciu miejsca Daichi mógł dostać miskę zupy. Wywaru na jakiejś lokalnej roślinie z dodatkiem bobrzego ponoć mięsa. A jeśli był gotowy, to mógł nawet zostać na noc i z rana, lub jeszcze tego samego wieczorju u gospodarzy, zacząć dochodzenie.
autor: Ayumu
14 mar 2026, o 22:38
Forum: Shiroi-iwa (Osada Rodu Hyūga)
Temat: Gospoda pod Samotnym Wilkiem
Odpowiedzi: 140
Odsłony: 25589
"Agitacja"
Misja rangi D (Kampania Senrankai)
Kageharu
Kolejka 7/7+
Kageharu zgodnie z prośbą koleżanki zaczął mówić. Pokazał, jak to nie ma absolutnie żadnych zdolności negocjacyjnych, ale próbował zgrywać kogoś w miarę normalnego i nie miękkiego. I mogło to nawet wyjść. Naturalność, udawana czy nie, była w cenie. Dwóch facetów oderwało się od swoich posiłków i napojów i spojrzeli na młodego chłopaka i stojącą za nią dziewczynę.
- Ty patrz. Sami by się wzięli za robotę, a nie szukają kogo się da. - Prychnął rybowaty do swojego ciemnoskórego kolegi. Obaj się podnieśli.
Obaj mężczyźni byli wysocy. Kageharu do najniższych nie należał, ale zarówno ten rekinowaty, jak i czarnoskóry przewyższali go co najmniej o głowę. Byli wielcy, szerocy w barach, co ciężko było ocenić, gdy siedzieli nachyleni nad jedzeniem.
- Jedyne w czym byłbym zainteresowany, to ta twoja koleżanka. - dodał ten o karnacji charakterystycznej dla Kaminari. Obchodził przy tym stół i wyciągnął rękę w stronę Inoshi, mijając nieco Kageharu. Ogrom dwóch mężczyzn w pełni siły i wieku wydawał się tu być przeważający i Doko na początku swojej przygody niewielkie miałby szanse, by powstrzymać takich przeciwników, weteranów wielu bitew. I prawdopodobnie żołdaków bez przynależności, bezwzględnych rzezimieszków do wynajęcia. Walczących dla pieniędzy, a nie dla ideologii.
Sytuacja wyglądała niebezpiecznie. I wtedy rozległ się głośny trzask. Powiew powietrza musnął twarz Akaminego, podwiewając mu włosy.
Kageharu nie wiedział co się dzieje. Mignęło mu tylko przed oczami. Ciemnoskóry, który jeszcze przed chwilą stał obok, wyciągając rękę sięgającą łapczywie po Inoshi, klęczał oparty o stół, jak gdyby ktoś szarpnął nim i trzasnął twarzą w blat. Dwa mignięcia później, a rekinowaty również znalazł się na kolanach. Z jego ust ciekła krew, policzek był cały czerwony, nosząc ślady po uderzeniu. Rękę wyciągniętą w górę za nadgarstek ktoś trzymał.
Między dwójką młodzieńców a rzezimieszkami, których chcieli zrekrutować, stała ciągle zakapturzona postać z kataną przy pasie. Jak się tu pojawił? Na pewno szybko. Kageharu nie widział, żeby on szedł. Nie widział w zasadzie jakiegokolwiek jego ruchu wcześniej. Po prostu w mgnieniu oka, niezauważalnie dla Doko powalił dwóch shinobi i stał w miejscu.
- Jedyne w czym ta dwójka ma doświadczenie, to, hyc, w kłapaniu ozorami. - Rozległ się charczący głos, przerwany pijacką czkawką. Mężczyzna siedzący pod ścianą, mimo sporego nawalenia, był w pełni sprawny fizycznie. Hyc. Powiedzcie mi...
- Zaje... - Zaczął rekinowaty, ale Kageharu usłyszał kolejny trzask. Nie widział ruchu ręką, ale głowa niebieskoskórego przechyliła się w drugą stronę, a drugi policzek się zaczerwienił. To, jak szybki był osobnik pomagający Doko przechodziło ludzkie pojęcie.
- Stul pysk. Hyc. - Puścił rękę. - Spieprzajcie stąd. Hyc. Tylko zapłaćcie wcześniej. - powiedział z pogardą, a dwójka shinobi w pośpiechu uciekała z lokalu. Powiedzcie. Hyc. Dlaczego ktoś obcy miałby pomóc z problemem tej wioski. Hyc. Tej krainy. Poza pieniędzmi. - Odwrócił się twarzą do Kageharu. Podkrążone oczy bladego jak ściana szermierza, który nawet nie dobył broni, przeszywały duszę chłopaka. Wyglądał źle. Na prawdę, tragicznie. Śmierdziało od niego alkoholem, jakby pił już któryś dzień. Ale pokazał co umiał. I pomógł im. Nieproszony. Gdy trójka innych shinobi nawet nie wstała z miejsca. Ci wyglądający na przybyszy z Wydm tylko patrzyli bokiem, kątem oka obserwując sytuację, bez żadnej interwencji.
A w powietrzu unosiła się cisza, czekając na odpowiedź Kageharu. A w oczekiwaniu na to, jego wybawca pochylił się i zwymiotował na własne stopy. Do tego doszło? Kogoś takiego rekrutują?
autor: Ayumu
14 mar 2026, o 15:56
Forum: Shiroi-iwa (Osada Rodu Hyūga)
Temat: Gospoda pod Samotnym Wilkiem
Odpowiedzi: 140
Odsłony: 25589
"Agitacja"
Misja rangi D (Kampania Senrankai)
Kageharu
Kolejka 6/7+
Uważny wzrok Kageharu obserwował trzy grupy, a właściwie dwie grupy i jednostkę. Badawcze spojrzenie analizowałi i próbowalo ocenić, kogo z tych ludzi można by przekonać do udziału w zadaniu dla klanu Hyuuga. Po wstępnej analizie stwierdził, że jedni mogą być drażliwy, inny bardzo ryzykowny, a dwójka przechwalająca się między sobą była najlepszym kompromisem.
Chłopak podzielił się spostrzeżeniami z koleżanką, która natychmiast z entuzjazmem kiwnęła głową, zgadzając się, chociaż nie na decyzję, to na sugesję Kageharu.
- Dobrze, zacznijmy od nich... Tylko... - Speszona spojrzała w ziemię, kręcąc stopą w podłodze, a jej blond włosy przykryły twarz, która się zarumieniła. - Tylko ja się trochę wstydzę. Mógłbyś ty zacząć? - zapytałą bardzo nieśmiało.
No i co pozostało? Powiedzieć "hej, jesteście tu obcy, ale może chcielibyście zaryzykować życiem dla tych okolic bo wioska dobrze płaci"? Przecież najgorsze, co mogą powiedzieć to "nie", prawda?
autor: Ayumu
13 mar 2026, o 21:29
Forum: Seiyama (Osada Rodu Kōseki)
Temat: Główna ulica
Odpowiedzi: 157
Odsłony: 58784
"Ochotnik"
Misja rangi C (Senrankai)
Mumei
Kolejka 8/14+
Mumei postawił na bezpośrednią konfrontację. Na nieswoim terenie, gdzie poszukiwany przez niego złodziej mógł się zarówno ukryć, jak i całkowicie zniknąć. Ludzie byli niezainteresowani i traktowali go jak obcego, patrząc spode łba. Nikt nawet nie zainterweniował, gdy tworzył kryształowy kij. Ale gdy wystąpił na środek placu i zaczął mówić, skupił na sobie uwagę.
Reakcja ludzi była różna. Niektórzy ludzie nic sobie z tego nie robili. Usłyszał też pojedyncze "Spierdalaj!" Trochę ludzi się porozchodziło, nie chcąc problemów. Ale w tym momencie dostrzegł to, co chciał dostrzec. Nastolatek, który przed chwilą jeszcze się przechwalał kolegom, teraz zniknął. A z grupy dzieciaków szedł na niego, pewnym krokiem chłopak w czarnej masce i czarnych spodniach, pobrudzonych mąką. Nie miał czarnej tuniki, musiał pewnie ją już zdjąć, a był w białym podkoszulku.
- Szukasz guza, lamusie? - zapytał, będąc z 15 metrów od Mumeia. - Jak sklepię ci dupsko, Senrankai zobaczą, że sie nadaję na jednego z nich. - wyglądał jak jakiś nastoletni gangus, który walczył o uznanie, będący tak pewny siebie. Człowiek już ściskałby w kieszeni sakiewkę z kasą, jakby spotkał takiego cwaniaka w kominiarze w ciemnym zaułku.
Ludzie, widząc nadchodzącą konfrontację, odsunęli się na boki. Nikt nie chciał mieć problemów. Parę osób nawet gdzieś pobiegło, część weszło do domów, ale Mumei widział twarze w oknach, które ciągle go obserwowały.
autor: Ayumu
13 mar 2026, o 14:00
Forum: Seiyama (Osada Rodu Kōseki)
Temat: Główna ulica
Odpowiedzi: 157
Odsłony: 58784
"Ochotnik"
Misja rangi C (Senrankai)
Mumei
Kolejka 7/14+
Badając lokalny folklor Seiyamy, wśród domów należących, lub też użytkowanych przez rzemieślników (i świadczeniodawców usług), Mumei natrafił na potrzebną mu wskazówkę. To wystarczyło, by upewnić się w przekonaniu, że objął dobry kierunek, zamiast na główną drogę. Ruszył dalej, idąc żwawym krokiem.
Prąc naprzód, wokoło było coraz więcej ludzi. Wielu z nich nie pracowało, tylko przesiadywało, grało w karty, szogi lub kości, piło. Rozmawiało. Ludzie, którzy nie mieli stałego zajęcia, żyli z dnia na dzień, byle przeżyć. Mijał trochę żebraków. Jeszcze chwilę temu widział, że ludzie próbowali dorobić, reklamując swoje usługi, ale tam gdzie jest jakiekolwiek społeczeństwo, tam jest część jego, która pasożytuje i konsumuje zasoby, nie chcąc, lub też nie mogąc dać wiele od siebie.
Tak prąc dalej, dotarł w końcu na niemały kwadratowy plac. Widział wiele grup. Średniego wieku mężczyzn, grających. Starszych mężczyzn, pijących. Grupę kobiet, dyskutujących. Czasami jakieś kłócące się pary damsko męskie. Grupę nastolatków, żwawo rozmawiającą. Drugą grupę, gdzie jeden wyraźnie coś opowiadał reszcie. Parę grup dzieci, bawiących się, czy to w berka, czy bawiących się przedmiotami, udającymi samurajów z kijami, czy innych. Od, plac pełen lokalnego folkloru. I masa ludzi, ale na pierwszy rzut oka, nikogo pasującego do opisu szczyla ubranego na czarno.
autor: Ayumu
13 mar 2026, o 10:06
Forum: Seiyama (Osada Rodu Kōseki)
Temat: Główna ulica
Odpowiedzi: 157
Odsłony: 58784
"Ochotnik"
Misja rangi C (Senrankai)
Mumei
Kolejka 6/14+
Odrobina logicznego myślenia i postawiony na rozstaju dróg Mumei wybrał trasę nie przez główną drogę osady, a częściowo równoległą, później odbijającą drogę. Nie musiał się spieszyć, bo pośpiech był tu jego wrogiem. Już dawno zadanie zmieniło się z pościgowego w bardziej detektywistyczne, gdzie po poszlakach musiał dotrzeć do złodzieja, a nie samą prędkością. Gdyby pobiegł teraz w złym kierunku, mógłby zdradzić, że ktoś chłopaka goni, spowodować ukrycie, i to skuteczne, a teraz, gdy tamten mógł się poczuć bezpiecznie, bez pościgu, wykorzystać ten czas w pełni.
Otoczenie Mumeia się zmieniało. Był w dość wąskiej uliczce, gdzie domy były niedoczyszczone, trochę wymagało napraw okna czy frontowej ściany. Widział jednak rozwieszone pranie lub proste narzędzia oparte o fronty. Nie można było odmówić temu miejscu autentyczności. Może ludzie nie mieli tutaj za wiele, ale robili co mogli z tym, czego się dorobili.
Idąc prężnym krokiem uliczką i obserwując uważnie otoczenie, mijał też nawet niekoniecznie tyle co sklepy czy warsztaty, co bardziej ogłoszenia na domach ludzi. "Zrobię twoje pranie", czy gdzie indziej "Opieka nad dzieckiem", "Naprawię twoje meble", a na kolejnym domu "Krawiec. Łaty, szycie, odświeżenie ubrań". Mijając w swoim tempie, przystosowanym do wychwytywania szczegółów, przy domorosłym stolarzu oczy Koseki nakazały instynktowi się zatrzymać.
Przed domorosłym stolarzem, bez prawdziwego warsztatu, a najwyraźniej robiącego w domu, po taniości, była sterta poniszczonych mebli. Trochę tarasowało to przejście, ale można było też na spokojnie stertę ominąć. Wśród mebli był jednak stój z wyłamaną nogą. Niby nic dziwnego. Stał, a w zasadzie leżał, jakby wyłamaną nogę miał od dawna, bo ta leżała daleko obok. Ale poza wyłamaną nogą miał pęknięty blat, jakby ktoś w niego kopnął. A w dziurze po załamaniu blatu... Strzęp materiału. Czarnego. Opruszonego czymś białym.
autor: Ayumu
12 mar 2026, o 16:20
Forum: Atarashi
Temat: Kurohasu - wioska na bagnach
Odpowiedzi: 38
Odsłony: 4079
"Zły dotyk"
Misja rangi C
Daichi i Gaichi
Kolejka 6/14+
Daichi pożegnał się z trójką nieznajomych i zgodnie ze wskazaniami mapy ruszył w kierunku wioski Kurohasu. Miał ładnych parę godzin drogi, przeplatanych odpoczynkiem. Krajobraz się zmieniał łącznie z otaczającą roślinnością. Między poteżnymi konarami widział coraz częstsze prześwity, albo więcej drzew ogołoconych na skutek zbyt dużej ilości wody w ich korzeniach. Ścieżka była wyraźnie oznaczona barwionymi kamieniami, a zejście z niej na dłuższą metę mogło skończyć się dla wielu ludzi tragicznie. Oczywiście shinobi mieli swoje sposoby, jak radzić sobie z terenem podmokłym, ale nie zawsze były one stuprocentowo skuteczne.
Dzień zmieniał się w wieczór, a powietrze robiło się coraz cięższe i wilgotniejsze. Opary ciężkiej, choć nie do końca gęstej mgły unosiły się po otoczeniu, ograniczając widoczność, ale i wypełniając płuca. Mimo tego, że było lato, brak słońca i ta mgła sprawiało, że robiło się coraz chłodniej i dużo mniej przyjemnie. Drzewa były coraz rzadsze i zmieniały się w krzewy i trzciny, dając do zrozumienia, że teren podmokły jest tuż koło ścieżki. Od czasu do czasu noga Daichiego też, zamiast na ziemną ścieżkę, ze stukotem spotykała się z drewnianą kładką, która ułatwiała podróż. Mieszkańcy musieli włożyć wiele pracy w dostępność swojej wioski, która znajdowała się na tym bagnie od bardzo dawna.
Ścieżkę Daichiego oświetlały lampiony zapalone czasem co kilkanaście, czasem o kilkadziesiąt metrów. Ktoś musiał o to dbać. I mieszkać tutaj, więc musiał być blisko. Światła te przebijały się przez kłęby mgły, dając pewne poczucie bezpieczeńśtwa. I po kilku lampionach nie wyglądało to już na błędne ogniki, a na faktyczną ścieżkę. Poczucie zagadki i mistycyzmu towarzyszyło tej wiosce, która po pewnym czasie spędzonym na krętej ścieżce ukazywała się powoli przybyszowi.
Na zmierzchającym niebie, zza zarośli, ponad mgłą majaczyły szkielety konstrukcji. Belki starej świątyni i inne domy, z których okienek już przebijało się światło. Dla przybysza, wyglądało to jak bezpieczne schronienie, przystań, gdzie można się zatrzymać przy tej zdradzieckiej okolicy. Ale mając taką wiedzę jak Daichi... Kto chce mieszkac w wiosce, gdzie prawdopodobnie znajduje się morderca? A może... Mordercą nie jest żaden z jej mieszkańców, a nieznana bestia grasuje po okolicy? W końcu tyle się mówi o Yokai pojawiających się na kontynencie. Soma znali je zza muru.
Docierając do wioski, ciężko jednak było zająć się sprawą od razu. Na pewno chodzenie nocą po nieznanym bagnie do najniebezpieczniejszych nie należało. No i bez rozmów z ludźmi można było szukać wiatru w polu. Domków była co nie miara. Jeden wyglądał lepiej, pewnie starszego. Inne wyróżniać mogły się wyraźnie profesjami mieszkanców. Jeden można było strzelać na zielarkę, inny na osobę opiekującą się lampionami, tu były kosze, gdzie indziej suszony torf, najwyraźniej myśliwy i wiele innych profesji, którymi mogli się trudnić tutejsi ludzie.
autor: Ayumu
12 mar 2026, o 15:04
Forum: Seiyama (Osada Rodu Kōseki)
Temat: Główna ulica
Odpowiedzi: 157
Odsłony: 58784
"Ochotnik"
Misja rangi C (Senrankai)
Mumei
Kolejka 5/14+
Szybkie obserwacje i ruchy Kosekiego wyzwalały go od dostania drewnianą łopatą do chleba, co może i byłoby nieszkodliwe, ale na pewno nieprzyjemne. Zawołał, że ma to coś i "zasalutował" ze skinieniem głowy później, gdy poczuł kolejny powiew narzędzia, które z pewnością trafiłoby go w głowę tym razem.
- Mąkę chce mi brudzić! Skubany! - Zawołał jeszcze podstarzały piekarz i gdy Mumei ruszał za śladami, dźgnął go bezboleśnie łopatą w plecy, nadając poczatkowego impetu do drogi.
Ślady prowadziły najpierw przez rozsypaną mąkę, pozostawiając lukę na białym tle. Później się odwróciło - to ślady stóp, a właściwie odcisk buta był mączną pieczątką na ubitej ziemi. Dodatkowo dochodziła ścieżka sugerująca, że miał brudne ubranie - nieregularny biały pył idący równo za śladami stóp. Z czymś takim zdecydowanie dało się pracować.
Przy przewadze czasowej uciekiniera, pośpiech i bieg nie miał dużo sensu. W ten sposób nie zwracał na siebie uwagi, i bardzo dobrze, bo złodziej nie mógł wiedzieć, czy ktoś go goni. A szczególnie, że to akurat Mumei, który był tylko gapiem przy zdarzeniu. Jeśli ślad by się urwał, to nawet to, że Koseki biegł nie miałoby znaczenia, a lepiej było nie zgubić tropu.
Trop niestety słabł i po jakiś stu metrach zaczął się kończyć. Miał juz za sobą kilka zakretów i póki co, prowadizł dobrze, ale ostatnia, delikatna mączna pieczątka na ziemi już w zasadzie zanikała, a innych wskazówek brakowało. Stał w miejscu. Budynki mieszkalne i przed nim kilka opcji, ale nie wypróbuje wszystkich na raz. Przed sobą widział główną drogę osady, krzyżującą się z uliczką na której teraz był. Z drugiej jednak strony, po swojej prawej stronie miał zakręt. Ze swojej znajomości okolic wiedział, że dojdzie tam do biedniejszej dzielnicy. Wokoło nie było wiele osób i raczej byli to przechodnie. Budynki - głównie mieszkalne, żadnego sklepikarza, który by mógł stać tu cały dzień i widzieć co się działo chwilę temu. Obierając jeden bądź drugi kierunek na pewno straci trochę czasu na powrocie. A może były inne rozwiązania, które shinobi mógłby podjąć?
autor: Ayumu
12 mar 2026, o 11:50
Forum: Seiyama (Osada Rodu Kōseki)
Temat: Warsztat kowala
Odpowiedzi: 16
Odsłony: 406
"Ochotnik"
Misja rangi C (Senrankai)
Mumei
Kolejka 4/14+
Mumei zeskoczył i zaczął badać okolicę. Największą jego uwagę przykuły beczki, które potraktował jako potencjalą kryjówkę. Fakt faktem, uciekinier był niewielkiego wzrostu, więc miało to bardzo dużo sensu. Podszedł i by zajrzeć do beczki, otworzył jedną, zobaczywszy w niej tylko wodę. Potem drugą, również to samo. Kątem oka dostrzegł przemieszczającego się człowieka, piekarza, który z impetem wychodził z budynku.
- Co mnie tu! - zaczął się drzeć - Najpierw jeden mi skacze na mąkę, teraz drugi grzebie w beczkach! Co, okraść uczciwego człowieka się zachciało? - wymachiwał wielką łopatą do chleba i gdyby nie zręczny unik, Mumei by pewnie dostał, chociaż nie był to atak, a raczej gestykulacja z narzędziem w dłoni. - Sio mi stąd! - darł się jeszcze, dalej wymachując łopatą.
Niby nie zdążył zadać żadnych pytań, ale dużo się dowiedział. Goniony zeskoczył na worki z mąką, co miało być następnym krokiem sprawdzenia po beczkach. A w połaczeniu z machaniem drewnianym narzędziem spowodowało, że odsuwając się od beczek Koseki zerknął jeszcze w stronę worków. I widział wgniecenie po lądowaniu z niewielkiej odległości. Mało tego, widział ślady mąki na ziemi. I to ludzkie ślady zrobione z mąki. Najwyraźniej złodziej niefortunnie ubrudził się czymś, co pozostawiało jego trop, nawet w mieście.
autor: Ayumu
12 mar 2026, o 10:32
Forum: Shiroi-iwa (Osada Rodu Hyūga)
Temat: Gospoda pod Samotnym Wilkiem
Odpowiedzi: 140
Odsłony: 25589
"Agitacja"
Misja rangi D (Kampania Senrankai)
Kageharu
Kolejka 5/7+
Kageharu zgodził się na propozycję kierunku, jakim była Gospoda pod Samotnym Wilkiem i razem z Inoshi udali się w tamtym kierunku. Spaceru trochę było, najpierw przedmieściami, a później przez centrum osady. Shiroi Iwa tętniła życiem, ludzie chodzili po uliczkach. Mnóstwo straganów, wozów. Stolica prowincji pełną gębą. I dwójka młodych ludzi przechodziła między tym miejskim społeczeństwem.
Tak na dobrą sprawę mogli szukać shinobi już na ulicy, ale jednak szli do Gospody. Kageharu mogło przyjść parę pomysłów do głowy, dlaczego by nie zacząć tutaj, no i odpowiedzi, które zresztą wepchnęła do jego głowy Inoshi, komentując ten fakt.
- Tu też musi być masa shinobi. Tylko shinobi z Kyuzo już pewnie dostaję odpowiednie przydziały, a w Gospodzie znajdziemy takich obcych, bedą większe szanse, że trafimy na jakiegoś, który jeszcze się nei zaangażował w sprawę. - bądź co bądź, na ulicy załatwiało się sprawy. W Gospodzie się odpoczywało. Po zadaniu, po podróży, po pracy. A to oznaczało, że często tam mogli być akurat tacy, dla których dodatkowe zadanie to wręcz coś pożądanego./akap]
Po paru minutach od przekroczenia bramy osady dotarli do karczmy. Było w niej trochę ludzi. Dwie duże ławy były zapełnione ludźmi, których jednak szybko ocenić na raczej okolicznych rzemieślników czy producentów rolnych, którzy przyjechali do wioski handlować. Trochę dalej, lepiej ubrani, gadający o interesach, bardziej kupcy z zawodu. I dalej, co bardziej interesujące. Jeden stolik zajmowało trzech osobników w bardziej pustynnym odzieniu. Przewiewne szale, turbany, materiał kryjący nieścisłości w ubraniu. Ale wszyscy trzej w kamizelkach shinobi w piaskowym kolorze. Cicho jedli swoje posiłki, wymieniając się pojedynczymi słowami. Cichymi, uważnymi. Dalej, dwóch głośnych, przechwalających się walka w Atarashi, w wojnie przeciwko dzikim. Jeden był ciemnoskóry, z jasnymi blond włosami, wyglądający dość nietypowo w górzystym Kyuzo. Drugi miał niebieskawą skórę i jabky... Skrzela? Wyglądał jakby był skrzyżowaniem człowieka z czymś morskim, jakby rekinem. Byli zdecydowanie głośni i lekko, choć nieprzesadnie podpici, mimo wczesnej pory, ale byli uzbrojeni, wyglądali twardo, i było slychać, że są weteranami. No i był jeszcze jeden, osobnik. W czarnym ubraniu i płaszczu z kapturem na głowie, spod którego wystawała część bladej twarzy. Na krześle przy ścianie, rozwalony jak żaba na liściu, samotnie pijący butelkę. Ale przy jego pasie przypięta była katana, a za krzesłem leżał pakunek sugerujący łuk i kołczan. Ledwie go było widać i gdyby nie broń, można by było go wziąć za jakiegoś pijaka.
autor: Ayumu
10 mar 2026, o 18:12
Forum: Seiyama (Osada Rodu Kōseki)
Temat: Warsztat kowala
Odpowiedzi: 16
Odsłony: 406
"Ochotnik"
Misja rangi C (Senrankai)
Mumei
Kolejka 3/14+
- Dzięki, młody. - Wysapał strażnik, gdy Mumei zgodził się pomóc. Mogło być to irytujące, ale nie miało to znaczenia w ogólnym rozrachunku, bo starsi ludzie często byli ignorantami i nazywali obcych jakimiś zwrotami jak młody, synu, kierowniku, czy czymkolwiek innym.
Młody Koseki szybko zebrał się do działania i wspiął się niemal bezproblemowo na dach, gdzie przed chwilą był ścigany osobnik. Uciekinier z torbą w czarnym stroju. Ale już trochę było za późno i nawet intensywne rozglądanie się po dachach nie pozwalało na zobaczenie tego osobnika. Czujne oczy młodego shinobi badały otoczenie, mogły rozglądać się wokoło, nic.
Dach pozostawał pusty. Zerknięcie w uliczki niewiele dawało. Cokolwiek się tu stało, te kilkadziesiąt sekund rozmowy dało przewagę ciężką do nadrobienia, gdy nie miało się pojęcia kogo się szuka. Już prawie można było się poddać, ale podejście do skraju dachu z drugiej strony pozwoliło spojrzeć pionowo w dół, pod wystający kawałek dachu. Może nie było to wiele. Był tu pewnie składzik piekarni, którą widział po drugiej stronie ulicy. Tuż obok granicy dachu były beczki, najpewniej z wodą potrzebną do wyrabiania ciasta, chociaż bez zajrzenia do środka nie było jak sprawdzić. Obok stos worków z mąką na lekkim drewnianym podwyższeniu, żeby nie leżały wprost na ulicy. Widać było, że trochę się nawet usypało na ziemię z niektórych. No i była jeszcze sama piekarnia, po drugiej stronie ulicy. Gdzie ktoś mógł coś widzieć.
Może nie było tego wiele, kilka elementów, ale też trochę przechodniów, którzy nie wyglądali na poruszeni czymkolwiek. Obojętni, załatwiali swoje sprawy, każdy żyjąc we własnym świecie. Jakby nikt nie zwrócił uwagi na to, że przed chwilą ktoś krzyczał na dachu. Albo w sąsiedniej uliczce. A jednak zamaskowany chłopak musiał się gdzieś podziać.
autor: Ayumu
10 mar 2026, o 17:43
Forum: Atarashi
Temat: Lasy Atarashi
Odpowiedzi: 91
Odsłony: 10890
"Zły dotyk"
Misja rangi C
Daichi i Gaichi
Kolejka 5/14+
Podsłuchując już dobrych kilkanaście minut rozmowy, o pierdołach, ale i ointeresującej sprawie, jakim były zaginięcia w bagnistej wiosce, Daichi postanowił się ujawnić. Zebrał w sobie niemal wszystkie umiejętności aktorskie jakie miał, by udawać osobę, która własnie się obudziła i wstała z drzemki. I w ten sposób chciał upozorować, że niby to ich nie podsłuchiwał, ale jednak słyszał, ale niecelowo. Całkiem ciekawe zagranie, które wprawiało też drugą stronę w niezręczność, że to oni gadali przy śpiącym obcym człowieku. Powitanie Somy nie było jednak aż tak kolorowe, jak mógł się tylko spodziewać.
Gdy tylko się ujawnił, ten wątpliwy, Midori, sięgnął po nóż z buta. Tak jakby miał się nim obronić przed nawet niewielce doświadczonym shinobi.
- Co do... - zaczął z agresją w głosie, zaskoczony, ale Ao, ten rozsądny, ubrany w wytrzymałe skórzane spodnie i niebieską tunikę, przystopował go podniesieniem ręki.
- Wstrzymaj konie, posłuchajmy.
I w ten sposób Daichi mógł dojść do słowa, zapowiedzieć swoje wsparcie dla potrzebującej osady, zaczynając od tego, że miał tutaj drzemkę przed chwilą. Ao, który biorąc pod uwagę to, że był najbardziej myślącym i obiektywnym z grupy, ani nadmiernie pesymistycznym, ani nazbyt optymysticznym, zabrał głos.
- Uczynnie z twojej strony, Daichi Soma. - powiedział, dorzucając do tego delikatny ukłon. - Ale sprawę i tak zgłosimy. Łącznie z twoją obecnością. - dodając to, spojrzał na pesymistę odzianego w zielone kimono, jednak raczej z porządnego materiału, przez co nadawało się na podróż. Ten w odpowiedzi skinął głową.
- Ale niesamowita sprawa! Ledwie co rozmawiamy o tym, a jakiś śpioch z drzewa budzi się i rusza na odwet za te biedne niewiasty! Cóż to za historia.
- O ile sam nie skończy w bagnie.
- Ale o tym czy się udało, czy nie, pewnie dopiero usłyszymy... - dodał Ao. - Wiesz w ogóle, jak tam dotrzeć? Aka, pokaż mapę.
No i muzyk wyciągnął z bocznej kieszeni swojego plecaka mapę, którą rozłożył, by wskazać Daichiemu, jak dotrzeć do wspomnianej wioski, uwzględniając ścieżkę przez bagna, które nie były bezpieczne dla przybyszy. Chociaż w chwili obecnej - również dla mieszkańców, a raczej młodych mieszkanek.
Rozsądny/Ao
Wątpliwy/Midori
Lekkoduch/Aka
autor: Ayumu
10 mar 2026, o 15:52
Forum: Kyuzo
Temat: Dom Kageharu
Odpowiedzi: 9
Odsłony: 214
"Agitacja"
Misja rangi D (Kampania Senrankai)
Kageharu
Kolejka 4/7+
Sceptycyzm Kageharu był dużą różnicą w stosunku do optymizmu Inoshi, nawet jeśli ta się nieco bała zmian w krainie. Bała się Yokai, bała się Senrankai, ale nawet teraz było widać, że działała jak mogła, chcąc sama dbać o przyszłość wioski. Na horyzoncie widzieli góry, a nieco bliżej, osady Shiroi-Iwa mury. Chłodny wiatry orzeźwiał ciało nagrzewane wschodzącym coraz wyżej letnim słońcem. Przepiękna kraina Kyuzo była zdecydowanie miejscem, gdzie przyjemnie się żyło. Stąpało po kamienistych ścieżkach, podziwiało majestat natury, a jednocześnie nie było tu tak skrajnie jak na skwierczących od upału Samotnych Wydmach, czy na skutym lodem Hyuo. Śpiew ptaków i powiewy wiatru towarzyszyły dwójce Doko dążących do nieodległej stolicy regionu.
- Już ludzie zostają ranni. Nawet giną. Chciałabym sama być na siłach, żeby walczyć... - mówiła dziewczyna z zatroskaniem, ale też z zapałem - Ale muszę się jeszcze wiele nauczyć. Póki co znam ledwie parę technik i nie jestem tak sprawna jak inni... - dorzuciłą dziewczyna, pewna wiary i nadziei na przyszłość. Spojrzała przy tym w niebo, jak gdyby wyobrażając siebie jako zdolną i sławną kunoichi. - Ale masz rację, nie każdy najemnik jest dobry. Ale też nie do końca od nas zależy, komu wioska zaufa.
Odwiecznym problemem każdego człowieka jest pochopne ocenianie. Czy to zwierząt, czy innych ludzi, czy konstrukcji. Czasem niepozorna papierowa konstrukcja zniesie trzęsienie ziemi, które położy dom z kamienia. A człowiek wyglądający na typa spod ciemnej gwiazdy może być taki przez wzgląd na to, co poświęcił dla dobra innych. Za to taki pozornie optymistyczny może chcieć wykorzystać słabszych, bo tak się dorobił swojego miejsca w świecie. Pozory często mylą, ale czy to wystarczająco, by odwrócić tok myślenia? Też nie bardzo. Człowiek z mieczem przy pasie może mieć innych na sumieniu, ale stawać też w słusznej sprawie. Sam miecz może mieć różne przeznaczenie w zależności od dzierżącego go.
- Myślę, żeby zacząć od Gospody pod Samotnym Wilkiem, to ponoć dobre miejsce do zatrzymania się, więc może na kogoś tam trafimy...
[jeśli się zgodzisz na propozycję Inoshi, to na koniec postu możesz dać z/t ->
viewtopic.php?f=65&t=5041&start=120 ale jeśli chcesz inaczej to zrealizować i skierować się w inne miejsce, to tam się skierujemy]