Atarashi jest prowincją położoną na północnym krańcu kontynentu, nad Morzem Lazurowym, pomiędzy Antai a pozostałościami Muru oddzielającego dawniej Sogen i tak zwane Niezbadane Obszary. Powstała ona w wyniku podboju części Sogen przez „ludzi zza muru”, którzy w lecie 394 r. dokonali inwazji, usuwając z tych terytoriów władzę klanów Uchiha. Od tego czasu zamieszkują oni te ziemie, rozdając karty w tej części Wietrznych Równin. Zamieszkiwana jest przez klany Soma, Orochi i Mateki , które swoją siedzibę mają w Mieście Atarashi (Stare Kōtei), odbudowanym po zniszczeniach powstałych podczas podboju. Klan Kujaku poszedł za to dalej na zachód, zatrzymując się na Półwyspie Antai. Jest to także miejsce położenia tajemniczego Kamienia z Gwiazd.
Daichi
Posty: 72 Rejestracja: 20 maja 2024, o 13:50
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Jasna karnacja. Średniej długości ciemne włosy. Fioletowe oczy. Smukła, lecz wyrzeźbiona sylwetka. Choker na szyi. Tatuaże na całym ciele i dużo kolczyków w uszach. Przewiązana hakama oraz długie, luźne haori, granatowe z czerwonymi zdobieniami.
Widoczny ekwipunek: Dwie kabury na broń, torba na prawym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?p=220748#p220748
GG/Discord: takas_95
Multikonta: Takashi
Post
autor: Daichi » 29 sty 2026, o 11:47
P otężne cielsko osunęło się swobodnie na dwa kamienne kolce, które chwilę wcześniej wysunęły się z ziemi. Ryk ustał, a krew yokaia rozlała się po okolicy, zwiastując zwycięstwo nad potworem. Nastała cisza. Nawet deszcz był cichy. Nawet ogień trawiący budynki mieszkalne był cichy. Zagrożenie zostało zażegnane, a młody wojownik odetchnął z ulgą, opadając bezwładnie na ziemię. On sam też był zmęczony i potrzebował chwili dla siebie, chwili wytchnienia i odpoczynku. Dyszał ciężko, wciąż miał problemy z oddychaniem po wcześniejszym uderzeniu, a utrata dużych ilości chakry w krótkim czasie także dawała mu się we znaki. Zasłużył na moment dla siebie.
- Okej, swoje zrobiliśmy. Trzeba tylko ogarnąć ten burdel. - przemówił zaczepliwym tonem Gaichi. - Ja idę w kimę, ty się tym zajmiesz.
Po tych słowach głowy chłopaków zamieniły się powoli miejscami, a kontrolę nad ciałem znów przejął Daichi. Gaichi osunął się w tył i zasnął, oddając dominującemu bratu możliwość poruszania ich wspólnym organizmem.
- Zostaw to mnie. A ty odpocznij, bracie. - odetchnął z ulgą, że było już po wszystkim. No prawie.
Nadal trzeba było zająć się osadą i tym, co z niej zostało. Trzeba było przeczesać wioskę i sprawdzić, czy ktoś przeżył, na pewno część ludności uda się uratować. No i pozostawała kwestia Uty, która wyłoniła się zza drewnianych skrzynek, przy których wcześniej stała Kanato. Najwidoczniej kobieta nie chciała ratować wcale Daichiego i pomóc mu. Ona pomagała małej, która pewnie zostałaby znaleziona, gdyby nie dywersja kobiety. Poświęciła się więc nie tylko dla dobra ogółu, ale przede wszystkim dla małej podopiecznej, która miała przed sobą całe życie. Bohaterski czyn, który z pewnością zostanie zapamiętany. Niestety, dziewczynka została sama, jej ojciec pewnie nie przeżył w całym tym pobojowisku, o czym świadczyły trzymane przez nią okulary. Diabelski widok, którego ninja wolałby ze wszystkich sił uniknąć. Z trudem podniósł się z ziemi, przeciwstawiając się bólowi i zmęczeniu. Podszedł do niej i kucnął, by ich spojrzenia spotkały się. Położył delikatnie rękę na jej ramieniu i uśmiechnął się. Nie miał zbyt dużego doświadczenia z dziećmi, ale wiedział mniej więcej, jak z nimi postępować.
- Uta-chan, tutaj jest bardzo niebezpiecznie. Czy widziałaś po drodze kogoś, kto przeżył? - pytanie może nie było w pełni na miejscu, ale dziewczynka doskonale zdawała sobie sprawę z tego, co zaszło. Tragedia działa się na jej oczach i nie było co mydlić jej bajkami. - Usiądź tutaj i poczekaj, a ja się rozejrzę.
Nie mógł prosić jej o pomoc w poszukiwaniach. Była wciąż dzieckiem, a okolica nie była bezpieczna. Sam musiał przeczesać wioskę, a raczej to, co z niej zostało. Szukał kogokolwiek, kto się ruszał i jeszcze żył, szukał nie tylko ratunku dla niewinnych, ale również kogokolwiek, kto mógł zająć się Utą po całym tym chaosie. Kiedy było trzeba, sięgał po wodę ze studni i gasił resztki pożaru. Wydostawał ciała spod rumowisk, sprawdzając ich stan. Podchodził nawet do tych, którzy się nie ruszali i sprawdzał ich przytomność. Jeśli istniał choć cień szansy ratunku dla kogokolwiek, on starał się z tej szansy korzystać. Gdy wymagała tego sytuacja, stosował pierwszą pomoc, którą wykonywał wzorowo nawet w tak niesprzyjających warunkach. Znał podstawy ratowania życia i to był idealny moment do ich wykorzystania. Zmęczenie odeszło na bok, a wcześniejszy ból zniknął. Inicjatywę przejęło zaangażowanie i chęć niesienia pomocy, czyli działanie zgodnie z obranym kiedyś nindo.
- Proszę, żyj. - powiedział do któregoś ciała, uciskając klatkę piersiową.
0 x
Kori
Postać porzucona
Posty: 176 Rejestracja: 3 wrz 2025, o 12:46
Wiek postaci: 17
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: - Czarna szata - Białe Haori przewiązane czarnym obi - Wysoki buty - Długi poszarpany szal na szyji
Widoczny ekwipunek: Srebrny medalion klanu Nara.
Link do KP: viewtopic.php?p=229655#p229655
Post
autor: Kori » 29 sty 2026, o 12:53
Wioska stała się obrazem grozy… Przerażającym wspomnieniem tego, jak wiele zła może wyrządzić ludzka nienawiść. Mieszkańcy sami ściągnęli sobie na głowy Yokaia, chociaż za kilka lat znowu zaczną obwiniać innych. Świat się nie zmieni mimo tragedii, która nawiedziła to miejsce. Uta była niesamowitym przykładem takiej sytuacji, gdy niewinna i całkiem samotna stała pośród chaosu, który trawił ten świat. Dziewczynka była całkowicie zdana na Daichiego, który raptem chwile temu pozbierał się z ziemi, zamieniając się z bratem kontrolą nadciąłem. Ich wspólna walka coraz lepiej pozwalała im rozumieć zdolności, które posiadali, a nic lepiej nie przygotuje ich na przyszłość niż coraz silniejsi przeciwnicy. Ich obecny wróg leżał za plecami przebity dotonowymi kolcami, Uta wpatrywała się w stwora, nie mogąc z siebie wydusić ani jednej łzy. Psychika dziewczynki już nigdy nie będzie taka sama… Daichi zaczął przeczesywać zakamarki osady, odrywając po pierwszych minutach, że jednak nie byli sami. Część mieszkańców wyłaniała się ze swych domów, którym udało się uniknąć szaleńczych ataków Yokaia. Mimo że Daichi nie znał żadnego z nich, to po kolejnych kilkunastu minutach ktoś krzyknął w jego stronę… Znał ten głos.
– Daichi-san… Moja córka – Takamaru wyłonił się z jednego z domów, podpierając się na kawałku wyrwanej deski. Nie miał prawej nogi, a zwisający kikut obwiązał teraz resztkami nogawki. Jakaś kobieta podpierała go pod ramię, a w jej twarzy bohater mógł rozpoznać Hanato. Właścicielka karczmy nie posiadała widocznych obrażeń, jednak jej twarz nosiła ślady brudu i trawiącego wioskę ognia. Była zmęczona i przerażona, jednak starała się pomóc zdesperowanemu ojcu. W pewnej chwili mała Uta wybiegła zza pleców młodzieńca, rzucając się w objęcia ojca, który samą siłą woli wciąż stał na swej nodze. Miał dokładnie tę samą minę co wszyscy, którym udało się przetrwać… Mimo że jak każdy cieszył się odnajdując ocalałych członków rodziny, to w ich oczach czaił się paraliżujący strach, że już nigdy nie będą w stanie żyć jak dawniej. Daichi wpatrywał się w to wszystko, aktualnie całkowicie ignorowany przez świat, który go otaczał. Na własne oczy widział, co stanie się, jeśli Yokaie zwyciężą nad światem ludzi, niszcząc dosłownie wszystko, co miało w sobie dobro i ciepło. Te stworzenia polowały z sadyzmem, który nawet najwięksi zwyrodnialcy żywego świata nigdy nie będą w stanie osiągnąć… Demony zostały stworzone z czystego zła i właśnie to sprowadzą na świat. Chłopak był wolny, mógł odpocząć i iść dalej. Mógł też zostać tutaj i pomóc ocalałym w odbudowie ich domu. Jako shinobi marnowałby jednak tylko czas, jaki potrzebował by stać się silniejszym. Czas by zdać raport i przekazać urzędnikowi, że nigdy już nie zobaczy swej córki… Kolejne powinność shinobi.
Misja zakończona sukcesem
Starzec z biura
Takamaru
Uta
Kanato
Hanato
Kobieta z lasu
0 x
Porażka to tylko szansa na zrobienie czegoś głupiego po raz kolejny
Just Freeze It!
Daichi
Posty: 72 Rejestracja: 20 maja 2024, o 13:50
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Jasna karnacja. Średniej długości ciemne włosy. Fioletowe oczy. Smukła, lecz wyrzeźbiona sylwetka. Choker na szyi. Tatuaże na całym ciele i dużo kolczyków w uszach. Przewiązana hakama oraz długie, luźne haori, granatowe z czerwonymi zdobieniami.
Widoczny ekwipunek: Dwie kabury na broń, torba na prawym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?p=220748#p220748
GG/Discord: takas_95
Multikonta: Takashi
Post
autor: Daichi » 1 lut 2026, o 01:07
P róba odnalezienia ocalałych udała się pomyślnie. Kiedy mieszkańcy zrujnowanej wioski usłyszeli, że walka ustała, wyszli ze swoich schronień i zaczęli sobie wzajemnie pomagać. Byli przerażeni, ale także wdzięczni, że udało im się przeżyć. Wielu z nich nie przetrwało i padło ofiarą potężnego yokaia, na szczęście młodociany shinobi był w stanie poradzić sobie z zagrożeniem i raz na zawsze wyeliminować prześladujące ich niebezpieczeństwo. Nie zrobił tego sam. Gdyby nie poświęcenie córki jego zleceniodawcy, prawdopodobnie i on zostałby zamordowany, a cała osada była zostałaby doszczętnie zrównana z ziemią. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze... a przynajmniej w miarę dobrze.
Odnalazł się także ojciec Uty. Chociaż nie był w najlepszym stanie, to przeżył i to liczyło się najbardziej. Jego córka, choć nigdy już nie będzie taka sama, będzie miała opiekuna i rodzica, który będzie mógł dalej uczestniczyć w jej ratowaniu. Pomoże również przy łataniu dziur zarówno w myślach, jak i w głowie niewiasty. Daichi obserwował ich pojednanie, a także spokój, który na nowo zapanował w tutejszej wiosce. Chociaż to miejsce już nigdy nie będzie takie samo, to nadzieja na lepsze jutro tliła się w sercach mieszkańców, zmuszając ich jednocześnie do naprawiania budynków. Z pewnością trochę im to zajmie, ale prędzej czy później postawią wszystko na nogi. Daichi nie zamierzał brać w tym udziału, zmarnowałby zbyt dużo cennego czasu. Już i tak bardzo im pomógł, dlatego właśnie udał się w kierunku głównej części Atarashi, gdzie znajdowała się siedziba jego rodu. Musiał zdać raport z misji, a po drodze postanowił trochę potrenować. Nie był w najlepszej kondyncji, ale niewymagający trening na pewno mu nie zaszkodzi.
Ukryty tekst
0 x
Daichi
Posty: 72 Rejestracja: 20 maja 2024, o 13:50
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Jasna karnacja. Średniej długości ciemne włosy. Fioletowe oczy. Smukła, lecz wyrzeźbiona sylwetka. Choker na szyi. Tatuaże na całym ciele i dużo kolczyków w uszach. Przewiązana hakama oraz długie, luźne haori, granatowe z czerwonymi zdobieniami.
Widoczny ekwipunek: Dwie kabury na broń, torba na prawym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?p=220748#p220748
GG/Discord: takas_95
Multikonta: Takashi
Post
autor: Daichi » 6 mar 2026, o 12:15
0 x
Daichi
Posty: 72 Rejestracja: 20 maja 2024, o 13:50
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Jasna karnacja. Średniej długości ciemne włosy. Fioletowe oczy. Smukła, lecz wyrzeźbiona sylwetka. Choker na szyi. Tatuaże na całym ciele i dużo kolczyków w uszach. Przewiązana hakama oraz długie, luźne haori, granatowe z czerwonymi zdobieniami.
Widoczny ekwipunek: Dwie kabury na broń, torba na prawym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?p=220748#p220748
GG/Discord: takas_95
Multikonta: Takashi
Post
autor: Daichi » 6 mar 2026, o 12:36
0 x
Daichi
Posty: 72 Rejestracja: 20 maja 2024, o 13:50
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Jasna karnacja. Średniej długości ciemne włosy. Fioletowe oczy. Smukła, lecz wyrzeźbiona sylwetka. Choker na szyi. Tatuaże na całym ciele i dużo kolczyków w uszach. Przewiązana hakama oraz długie, luźne haori, granatowe z czerwonymi zdobieniami.
Widoczny ekwipunek: Dwie kabury na broń, torba na prawym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?p=220748#p220748
GG/Discord: takas_95
Multikonta: Takashi
Post
autor: Daichi » 7 mar 2026, o 00:08
0 x
Ayumu
Posty: 341 Rejestracja: 1 lip 2023, o 09:23
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Ogromny rozmiar, dotkliwie poparzone ciało i twarz.
Widoczny ekwipunek: Ciężka płytowa zbroja ze specyficznymi otworami
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11210
Post
autor: Ayumu » 7 mar 2026, o 01:06
"Zły dotyk"
Misja rangi C
Daichi i Gaichi
Kolejka 1/14+
Pobyt Daichiego i jego brata bliźniaku w lasach Atarashi wydawał się niezmącony. Przynajmniej pozornie. Niedaleko z tego miejsca było do miasta zasiedlonego przez rody przybyły zza murów, a jednak zupełnie inne było podejście do natury niż dawnej ludności okolic, gdy region ten zwano po prostu Sogen. Nie ma już tutaj tego Uchihowskiego bydła, które pluło na przyrodę, wykorzystując każdy jej skrawek, by hodować rośliny i zwierzęta, czy po prostu kalać swoim panowaniem. Co to, to nie. Stare rządy się skończyły, a przyszły nowe, dużo bardziej spójne z naturą i przyrodą.
Przedstawiciele klanu Soma mogli więc zarówno trenować jak i odpoczywać w pięknym otoczeniu. Drzewa dawały cień, a potężne pnie pozwalały się oprzeć, czy też przysiąść wygodnie. Pod stopami nic nie szeleściło, bo zieloniutki mech był przyjemniejszy niż jakikolwiek dywan na bogato zdobionych salonach. Sielanka i wolność. Co chwilę było gdzieś w dali słychać stukanie dzięcioła, czy nawet mimo wczesnej pory dnia, pohukiwanie sowy. Coś się jednak musiało zadziać, bo nad swoją głową, a w zasadzie swoimi głowami, zobaczyli przemieszczający się między drzewami rój ptaków.
Oczy Daichiego mogły dostrzec kilka kosów, widocznie przepłoszonych z jednego kierunku, gdzie szła niedaleka ścieżka. Po ziemi przemknął też lisek, który... No właśnie, jaki dźwięk wydaje lisek? W każdym razie go wydał. I czmychnął w krzaki, tyle go było widać. Coś się działo niedaleko, pytanie tylko, co Daichi z tym zrobi. O ile w ogóle będzie miał zamiar jakoś zadziałać.
0 x
Daichi
Posty: 72 Rejestracja: 20 maja 2024, o 13:50
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Jasna karnacja. Średniej długości ciemne włosy. Fioletowe oczy. Smukła, lecz wyrzeźbiona sylwetka. Choker na szyi. Tatuaże na całym ciele i dużo kolczyków w uszach. Przewiązana hakama oraz długie, luźne haori, granatowe z czerwonymi zdobieniami.
Widoczny ekwipunek: Dwie kabury na broń, torba na prawym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?p=220748#p220748
GG/Discord: takas_95
Multikonta: Takashi
Post
autor: Daichi » 7 mar 2026, o 14:48
K olejne dni mijały, pozwalając bohaterowi w pełni oddać się wykonywanym treningom. Nie tracił czasu na nic innego. Szlifował swoje umiejętności i uczył się nowych, poszerzając swój arsenał technik zarówno ofensywnych, jak i defensywnych, właśnie tego bowiem potrzebował. Nie był doświadczonym ninją, ale miał łeb na karku i doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że nie zdobędzie odpowiedniego doświadczenia, jeśli nie będzie stale zwiększać swoich możliwości bojowych. Poprawa kondycji oraz opanowywanie nowych zdolności pozwolą mu na wykonywanie bardziej wymagających misji, co z kolei przełoży się na zdobywanie większej wiedzy oraz wspomnianego wcześniej doświadczenia. A ponieważ on stawiał na ciągły samorozwój, mógł pozwolić sobie na kilka dni przerwy, które całkowicie poświęcił na trenowanie. Dopiero teraz przypomniał sobie o raporcie z ostatniej misji, który zdać powinien parę dni temu. W zasadzie, powinien zrobić to niezwłocznie po wykonaniu zlecenia, jednakże jego droga powrotna z tamtej dziwnej osady przedłużyła się, stąd moment stagnacji.
- Chyba nikomu nie będzie przeszkadzało, że dostaną raport później? - przemówił w myślach sam do siebie.
Dotychczas jego kariera początkującego shinobiego przebiegała bez problemów, ale odwlekanie tak istotnej kwestii mogło mieć dla niego jakieś negatywne konsekwencje. Choć liczył się sam fakt, że zadanie wykonał, a przecież z rozmaitych względów jego powrót do siedziby rodu mógł zająć znacznie więcej czasu. Czasy są chore. Nigdy nie wiadomo, skąd nadejdzie niebezpieczeństwo, w okolicach grasowali bandyci, wszędzie natknąć się dało na najemników lub na szpiegów patrolujących pobliskie tereny, dlatego trzeba było uważać na każdym kroku. Jeśli będzie musiał się tłumaczyć, na pewno użyje tego argumentu, albo wymyśli na poczekaniu jakąś ciekawą historię, która pozwoli mu uniknąć kłopotów. A może nic takiego się nie stanie i nie będzie trzeba niczego tłumaczyć? Mniejsza o to.
Daichi ćwiczył akurat kondycję, biegając po leśnej polance, aż nagle do jego uszu dobiegł niepokojący odgłos. Chmara ptaków przefrunęła wysoko nad jego głową, uciekając z jakiegoś kierunku. Z tej samej strony w popłochu uciekały inne zwierzęta, jakby chciały oddalić się od jakiegoś zagrożenia. Daichi od zawsze żył w zgodzie z naturą, dlatego takie zdarzenie od razu wymusiło na nim bezwarunkowy odruch, jakim była chęć do sprawdzenia, co było powodem całego tego zamieszania. Zatrzymał się od razu, przetarł z czoła pot, po czym napił się zimnej wody z okolicznego źródełka, po czym napełnił całą swoją manierkę. Schował niewielkie naczynie, po czym zaczął biec szybko w kierunku, z którego uciekały dzikie zwierzęta. Zaczął w którymś momencie wyskakiwać w górę, przyczepiając się do drzew za pomocą chakry, chciał tym sposobem dostać się wyżej, by zwiększyć pole widoczności. Stąpał ostrożnie, uważnie się rozglądając. Wyszukiwał wzrokiem niecodziennych zjawisk i wszystkiego, co nie pasowałoby do reszty scenerii. Na razie nie budził brata, nie było takiej potrzeby.
Ukryty tekst
0 x
Ayumu
Posty: 341 Rejestracja: 1 lip 2023, o 09:23
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Ogromny rozmiar, dotkliwie poparzone ciało i twarz.
Widoczny ekwipunek: Ciężka płytowa zbroja ze specyficznymi otworami
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11210
Post
autor: Ayumu » 7 mar 2026, o 17:08
"Zły dotyk"
Misja rangi C
Daichi i Gaichi
Kolejka 2/14+
Nieładnym nawykiem jest ćwiczyć kondycję, gdy czeka raport do władz. A jednak bracia Soma podjęli się tej praktyki i teraz hasali wesoło po lesie. A raport kiedyś trzeba było zdać. Kiedyśtam, przynajmniej. Ruch zwierząt zainteresował jednak tego obudzonego z dwóch bliźniaków, przynajmniej na tyle, by zbadać skąd te zwierzęta się przemieszczają.
Daichi zachował jednak wysoce idącą ostrożność, w końcu nie był głupi. Większość czasu musiał myśleć za dwóch. Dosłownie, mając w sobie zrośniętego brata bliźniaka. Wspiął się na drzewa - niby potrafił to to każdy shinobi, ale nie każdy od razu patrzył w górę, gdy szedł przez las. W ten sposób, będąc wyżej, a wciąż na pograniczu rozłożystych koron drzew, Daichi mógł zobaczyć źródło poruszenia.
Grupka trzech mężczyzn, zasadniczo starszych chłopców, bo na zbyt starych nie wyglądali, szła sobie przez las. Mieli trochę pakunków, dwóch śmiało się i żartowało, trzeci grał na okarynie. Dźwięki, chichot i instrument przepędzały zwierzęta, ale raczej nie zdawali się przejmować czymkolwiek. Wydawali się być tacy dość lekcy na duchu. Alarm chyba podniesiony został bezpodstawnie, bo nie wydawali się sprawiać zagrożenia... A może wręcz przeciwnie? Może byli tak spokojni, bo nie czuli żadnego zagrożenia od strony lasu i czuli się gotowi sprostać jakimkolwiek przeciwnościom losu?
Można było to oceniać z daleka, bo na pograniczu korony drzewa, Daichi był słabo widoczny z ich perspektywy, a ciąż ich widział ponad zaroślami na ziemi. Gdyby nie daj bogi chciał im coś zrobić, miał do tego świetne pole do popisu, pytanie tylko - po co? Nie zawsze walka, zasadzka i taktyczny punkt widzenia musiały grać pierwsze skrzypce. Szczególnie teraz, gdy las coraz bardziej wypełniał dźwięk zbliżającej się okaryny.
0 x
Daichi
Posty: 72 Rejestracja: 20 maja 2024, o 13:50
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Jasna karnacja. Średniej długości ciemne włosy. Fioletowe oczy. Smukła, lecz wyrzeźbiona sylwetka. Choker na szyi. Tatuaże na całym ciele i dużo kolczyków w uszach. Przewiązana hakama oraz długie, luźne haori, granatowe z czerwonymi zdobieniami.
Widoczny ekwipunek: Dwie kabury na broń, torba na prawym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?p=220748#p220748
GG/Discord: takas_95
Multikonta: Takashi
Post
autor: Daichi » 7 mar 2026, o 18:11
S zybka przebieżka przez las umożliwiła bohaterowi dotarcie do tej jego części, z której uciekała dzika zwierzyna. Aby mieć lepszą widoczność, shinobi wspiął się na wysokie drzewa, korzystając z jednej z podstawowych technik znanej wszystkim w jego profesji. Za pomocą niewielkiej ilości chakry wypuszczanej z dolnej części stóp był w stanie wspinać się po pionowych powierzchniach, a także chodzić po tafli wody, w tej konkretnej sytuacji korzystał z pierwszej opcji. Wykonał kilka susów, odbijając się od grubych koron drzew, aż w końcu zwinnym ruchem znalazł się na szczytowych gałęziach, które nie tylko gwarantowały znacznie lepszą widoczność, ale również schronienie. To tam chłopak był mniej widoczny, z czego z pewnością będzie mógł skorzystać później.
- Huh, okaryna? - rzucił w myślach w eter.
Tak, to na pewno było to. Do jego uszu docierał dźwięk instrumentu, który odbijał się po okolicy od wszelkich nieruchomych struktur naturalnych. Z początku muzyka była cicha i nierównomierna, ale im bardziej młodzieniec zbliżał się do jego źródła, tym bardziej się nasilała. W końcu ich ujrzał. Trzech mężczyzn spacerowało sobie swobodnie, żartując dookoła i ciesząc się swoim towarzystwem. Mieli sporo pakunków, ale ogólnie na niebezpiecznych nie wyglądali. Daichi miał raczej wrażenie, że to zwykli chłopi, którzy skądś wracali, albo dokądś zmierzali, w każdym razie nie było powodów do interwencji. Ich głośne zachowanie rzeczywiście mogło spłoszyć zwierzęta, ale był środek dnia, także Soma wcale nie zamierzał stawać im na drodze i uciszać ich. Pozostał więc w ukryciu, kryjąc się jeszcze bardziej między liściastą zasłoną, starając się być niezauważonym. Nie chciał opuszczać kryjówki, ale też nie odpuszczał okazji - chciał podsłuchać, o czym tak głośno rozmawia trójka wędrowców. Jakby się nad tym dłużej zastanowić, mogli być rabusiami, którzy zadowoleni po jakiejś akcji i obrobieniu bezbronnych ludzi czy też kupców wracali obłowieni do siebie. Prawdopodobieństwo było małe, ale zawsze gdzieś tam istniało. Gdyby bohater usłyszał chociaż jedną rzecz, która właśnie na to by wskazywała, wówczas mógłby zainterweniować i spuścić im łomot. Chociaż czy poradziłby sobie z trzema bandytami w pojedynkę? Jeśli byli zwykłymi ludźmi, raczej nie powinno być problemu, ale jeśli oni także posługiwali się chakrą, wówczas mógłby mieć problem. Nawet, jeśli rozłączyłby się z bratem, to oni wciąż mieliby przewagę liczebną.
- Uspokój się. Zachowaj spokój. - przemawiał do siebie w myślach, zachowując zimną krew.
Prawdą było, że na ten moment niepotrzebnie się stresował i szukał problemu tam, gdzie go nie było. Dopowiadał sobie wiele kwestii i mogło być tak, że wcale nie usłyszy niczego złego, panowie sobie po prostu przejdą, a on wróci do swoich treningów. Albo wróci do siedziby rodu, by zdać w końcu ten raport, o którym znów mógłby zapomnieć. W każdym razie siedział sobie bezpiecznie w ukryciu między liśćmi i nasłuchiwał rozmów zbliżających się w jego kierunku jegomościów. Liczył na to, że jednak nie okażą się złodziejami, z którymi musiałby się rozprawić. Obawiał się konfrontacji, w której tamci mieliby przewagę liczebną, ale na pewno podjąłby się walki, jeśli w grę wchodziłaby pomoc pokrzywdzonym. A oni mogli kogoś skrzywdzić, zdobywając tak spory łup.
- Koniec z dopowiadaniem sobie! - uspokoił się raz jeszcze.
0 x
Ayumu
Posty: 341 Rejestracja: 1 lip 2023, o 09:23
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Ogromny rozmiar, dotkliwie poparzone ciało i twarz.
Widoczny ekwipunek: Ciężka płytowa zbroja ze specyficznymi otworami
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11210
Post
autor: Ayumu » 7 mar 2026, o 21:49
"Zły dotyk"
Misja rangi C
Daichi i Gaichi
Kolejka 3/14+
Tok myślowy w głowie Somy pracował, zbaczając na niebezpieczne tory. Porównywanie się z obcymi to jedno, ale kwestia eliminacji, to drugie. Gdy jednak zbliżali się, mógł słyszeć i rozróżnić więcej słów, które wymieniała grupka chłopaków.
- słyszałem, że Kujaku się dogadali z Kaminari. Tymi wiesz, czarnymi. I teraz wszystko rzucą tutaj, do Atarashi.
- Głupoty gadasz. Ktoś tych z dzikusów z drugiej strony muru by się próbował dogadać? Dobre sobie. - "dzikusy" z drugiej strony muru? Daichi mógł dostrzec charakterystyczne tatuaże na ciele tego chłopaka i raczej dzikusami w tym zdaniu byli Kaminari, a nie Kujaku.
- Poważnie, ale tylko Pawie, reszta nie.
- Same pawie to może, może... W Tanohacie tak gadali.
I tak sobie gadali, aż trzeci oderwał mały instrument od ust i odetchnął głęboko.
- Wiecie, zjadłbym coś.
- Jedliśmy śniadanie.
- A drugie śniadanie?
- Drugie śniadanie też jedliśmy.
- No to drugie drugie śniadanie.
- Zaraz będziemy w Atarashi.
- No właśnie. I będzie robota. Tu zanieś, tu zagraj, tu zabaw ludzi. Nie będzie czasu zjeść.
- Eh, no dobra. - W końcu ten jeden, któy wyraźnie wyglądał śmielej i nie był ani instrumentalnym lekkoduchem, ani wątpiącym marudą, podjął decyzję. - Tam jest fajny pieniek, to możemy przysiąść. - Wskazał na obalony konar praktycznie tuż pod drzewem, na którym siedział Daichi. Nie wyglądali na groźnych, ale rozłożyli się z plecakami i prowiantem, jak gdyby mieli rozłożyć tu jakiś piknik. A shinobi na drzewie miałby problem, by uniknąć ich niezauważony.
Rozsądny
Wątpliwy
Lekkoduch
0 x
Daichi
Posty: 72 Rejestracja: 20 maja 2024, o 13:50
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Jasna karnacja. Średniej długości ciemne włosy. Fioletowe oczy. Smukła, lecz wyrzeźbiona sylwetka. Choker na szyi. Tatuaże na całym ciele i dużo kolczyków w uszach. Przewiązana hakama oraz długie, luźne haori, granatowe z czerwonymi zdobieniami.
Widoczny ekwipunek: Dwie kabury na broń, torba na prawym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?p=220748#p220748
GG/Discord: takas_95
Multikonta: Takashi
Post
autor: Daichi » 8 mar 2026, o 15:36
G łosy trójki mężczyzn stawały się coraz bardziej wyraźne z każdą następną upływającą sekundą. Ich rozmowy, które początkowo były rozmyte i niesłyszalne, teraz były spójne i zrozumiałe, a Soma mógł ich wysłuchać, nie musząc domyślać się treści z kontekstu i z pojedynczych słówek. Ich kroki były powolne, w skutek czego coraz więcej wypowiedzi docierało do młodzieńca, a temat ich pogawędki był dla niego w zasadzie jedną wielką niewiadomą. Rozmawiali o jakichś sprawach między Kaminari i między Kujaku, o jakichś pertraktacjach między nimi i o czymś, co mieli rzucić do Atarashi. Niestety bohater nie usłyszał wszystkiego, więc nie spieszył się szczególnie z oceną i postanowił poczekać nieco dłużej, aż wypłynie znacznie więcej konkretnych informacji. Bo pojawił się jeszcze jeden wątek, ale był on raczej przyziemny, dotyczył bowiem ich następnego posiłku, co nie za bardzo go interesowało.
- Nie mam pojęcia, o co może chodzić, ale wychodzenie z ukrycia teraz byłoby dziwne. - pomyślał sobie, przyjmując wygodniejszą pozycję, w której będzie mógł utrzymać się dłużej nieruchomo.
Los bywał przewrotny i chciał, żeby tamci zatrzymali się na posiłek akurat pod tym drzewem, na którym krył się shinobi. Jego zasłona z liści i gałęzi powinna być skuteczna, o ile nie wykona jakiegoś niepotrzebnego ruchu przez przypadek, co mogłoby zdradzić jego pozycję. Zresztą - nawet, gdyby do tego doszło, zacząłby wymyślać jakąś historię na poczekaniu, żeby uniknąć nieporozumienia. Chociaż chyba wcale nie miał się czym martwić, tatuaże na ciele jednego z mężczyzn świadczyły o tym, że chyba też byli zza muru, więc raczej nie mieliby złych intencji. Chyba. W każdym razie Daichi pozostał w ukryciu i nasłuchiwał dalej rozmów spacerowiczów, starając się zwracać uwagę na najistotniejsze kwestie. Nie interesowało go jedzenie, drugie śniadanie, czy jakieś pierdoły, a raczej coś, co mogłoby go zaniepokoić. O ile w ogóle musiał się przejmować tymi rozmowami, bo może zwyczajnie trafił na trójkę podróżników, których minie i o których zapomni. Tak też przecież mogło być.
0 x
Ayumu
Posty: 341 Rejestracja: 1 lip 2023, o 09:23
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Ogromny rozmiar, dotkliwie poparzone ciało i twarz.
Widoczny ekwipunek: Ciężka płytowa zbroja ze specyficznymi otworami
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11210
Post
autor: Ayumu » 10 mar 2026, o 10:20
"Zły dotyk"
Misja rangi C
Daichi i Gaichi
Kolejka 4/14+
Daichi zadecydował, że nie bedzie się ujawniał, żeby nie było to dziwne. Trójka młodych mężczyzn zaczęła wypakowywac swoje jedzenie, ale jak sądząc po suszonym mięsie i gotowanych warzywach, pewnie musieli podróżować parę dni. Chociaż niekoniecznie razem, biorąc pod uwagę, że jeszcze mieli jak się wymieniać nowinkami. Gadali o głupotach i podróżach, gdzie to ostatnio byli i to, że w zasadzie byli artystami. Z kontekstu, który można było wyciągnąć, ten rozsądny opowiadał historie w różnych osadach, trudnił się byciem wędrownym bajarzem. Wątpliwy był poetą i tworzył jakies wierszyki, a ten, który teraz grał na okarynie, wspominał o graniu na innych instrumentach.
- W ogóle, nie wiem czy słyszeliście co się stało w wiosce Kurahasu. - Zaczął, mieląc w kawałek suszonego mięsa w ustach ten, który wcześniej grał na okarynie. Ton jednak miał taki, jakby miał zaraz opowiedzieć straszną historię.
- To ta na bagnach, nie wiem, że im się chce żyć w takich warunkach. -Skomentował z przekąsem ten, który wcześniej cały czas wątpił. Nie inaczej teraz podważał to, jak żyją po prostu ludzie w wiosce. Chyba nie był to człowiek, który wierzył w dobroć ludzi, ale każdy ma swoje powody ku temu.
- Tak, dokładnie ta. No więc chodzą słuchy, że ktoś tam zabija młode kobiety... Już drugą dziewczynę wyłowili z bagna, chociaż bez żadnych śladów na ciele.
- Co w tym dziwnego, pewnie wpadła i się utopiła. Też mi historia.
- Nie chcesz wierzyć to nie wierz. Ale coś w tym jest, nie sądzisz, Ao? - Mówiąc to, skierował się w stronę trzeciego, który siedział cicho słuchając tego wcześniej. Najwyraźniej Ao to było imię chłopaka, który wykazywał się rozsądkiem wcześniej. Daichi mół chwilowo dostrzec zamyślenie na jego twarzy.
Ao poczekał ze swoją odpowiedzią do towarzyszy. Wokół było tak spokojne, a liście ruszane przez wiatr muskały schowanego Daichiego, delikatnie go łaskocząc. Przez zasłonę widział zastanowienie się mężczyzny, który przestał na chwilę jeść i podparł brodę na dłoni, pocierając ją.
- Wiesz co, Midori... Aka chyba ma rację. Coś w tym jest. - Zaczął po namyśle.
- Niby co? Pewnie same chciały ze sobą skończyć przez życie na tym ganie.
- Chyba za mało tam bywasz. Ludzie tam żyją inaczej. Są bardzo zżyci. I dobrze znają te bagna. Nawet ludzie, którzy nie są shinobi są uczeni podstawowej kontroli chakry, by chodzić po wodzie. Gdyby była jedna, faktycznie, mógłbyś mieć rację, że chciała ze sobą skończyć, ale dwie?
- O to to! - Bełkot wydał się z pełnych ust Aki, muzyka.
- Byłem tam ileś razy. Nigdy nie słyszałem, żeby ktokolwiek utonął w bagnie. Nikt z mieszkańców wioski oczywiście. I jeśli Aka prawdę mówi, że nie było na ciele śladów, to pomyśl. Nie tak łatwo się utopić celowo.
- Masz rację, jest wiele innych sposobów. Szybszych, łatwiejszych. Nie było jakiś listów pożegnalnych?
- Z tego co słyszałem, to nie.
- To kończ żreć i się zbieramy. - Ten, który niby był taki wątpiący, Midori, podniósł się i zaczął pakować to, co wyjął z plecaka do posiłku, dogryzając ostatnie kęsy.
- Ale jak, chciałem odpocząć... Midori nie świruj no.
- On ma rację, musimy iść do Atarashi i to jak najszybciej zgłosić, żeby kogoś tam wysłali..
Trójka mężczyzn, jeden szybciej od drugiego, oczywiście z muzykiem, który ociągał się najbardziej, zebrała się poprędce i powoli zbierali się, a Daichi wiedział, że w kierunku Atarashi.
Rozsądny/Ao
Wątpliwy/Midori
Lekkoduch/Aka
0 x
Daichi
Posty: 72 Rejestracja: 20 maja 2024, o 13:50
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Jasna karnacja. Średniej długości ciemne włosy. Fioletowe oczy. Smukła, lecz wyrzeźbiona sylwetka. Choker na szyi. Tatuaże na całym ciele i dużo kolczyków w uszach. Przewiązana hakama oraz długie, luźne haori, granatowe z czerwonymi zdobieniami.
Widoczny ekwipunek: Dwie kabury na broń, torba na prawym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?p=220748#p220748
GG/Discord: takas_95
Multikonta: Takashi
Post
autor: Daichi » 10 mar 2026, o 14:34
Z asłona z liści gwarantowała bohaterowi schronienie, z którego idealnie mógł podsłuchiwać rozmowę trójki mężczyzn. Nie był wścibski, nawet nie lubił tego robić, jednakże jego profesja niekiedy tego wymagała. Jednym z typowych zadań dla shinobiego było zbieranie informacji, a to wymagało umiejętności szpiegowskich na wysokim poziomie. I chociaż Daichi ich nie posiadał, to jednak dzisiejsze warunki pozwoliły mu na wykorzystanie struktur matki natury w celu ukrycia się i wysłuchania wszystkiego, co mieli do powiedzenia. Jak się okazało, bycie cierpliwym się opłaciło. Ao, Midori i Aka - bo tak mieli na imię, co wyszło między słowami - dyskutowali na temat niedawnych wydarzeń w wiosce Kurahasu. Swoją drogą bagnistej wiosce, co już na wstępie nie spodobało się Somie, który swoje ostatnie zlecenie wykonywał w podobnym miejscu, ale mniejsza. W osadzie od niedawna dochodziło do dziwnych wydarzeń. Rzekomo dwie młode dziewczyny zostały tam wyłowione z bagien w krótkim odstępie czasowym. Miały być to tylko plotki, ale w każdej wymyślonej historii było ziarno prawdy, a ninja wcale nie zamierzał bagatelizować takich spraw. Mężczyźni po skończonym posiłku mieliby spakować swoje rzeczy i wrócić do Midori, nastolatek skorzystał z okazji i kilkoma szybkimi susami zeskoczył w dół. Żeby sytuacja nie wyglądała na dziwną, udawał zaspanego i ziewnął ze dwa razy. Drapał się też w tył głowy, przeczesując włosy, co też nadało autentyczności całemu procesowi.
- Sorka, panowie, nie chciałem was wystraszyć. - przerwał na chwilę. - Robiłem sobie drzemkę, ale akurat rozłożyliście się pode mną, więc usłyszałem część rozmowy. - rżnął głupa. - Jeśli zmierzacie do Atarashi i zamierzaliście kogoś prosić o zajęcie się problemem Kurahasu, już nie musicie. - mówił powoli, zaspanym tonem głosu. Znów ziewnął, zasłaniając usta, po czym kontynuował. - Możecie przekazać, że Daichi Soma się tym zajmie i po zakończonej wróci do siedziby i osobiście złoży raport. Jakbym za szybko nie wracał, niech przyślą posiłki.
Miał nadzieję, że nie przestraszył jegomościów, ale ugrał to tak, jakby rzeczywiście spał, a ta trójka miała go obudzić. A ponieważ usłyszał opowieść o Kurahasu, mógł się tym zająć niezwłocznie. Choć nie do końca wiedział, z czym będzie mieć do czynienia, to przynajmniej mógł sprawdzić, co się tam dzieje i przyspieszyć proces niesienia pomocy. Na ten moment wystarczyło mu wyłącznie to, że dwie niewinne osoby straciły życie, tak przynajmniej wynikało z rozmów, także należało się tym zająć jak najszybciej.
0 x
Ayumu
Posty: 341 Rejestracja: 1 lip 2023, o 09:23
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Ogromny rozmiar, dotkliwie poparzone ciało i twarz.
Widoczny ekwipunek: Ciężka płytowa zbroja ze specyficznymi otworami
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11210
Post
autor: Ayumu » 10 mar 2026, o 17:43
"Zły dotyk"
Misja rangi C
Daichi i Gaichi
Kolejka 5/14+
Podsłuchując już dobrych kilkanaście minut rozmowy, o pierdołach, ale i ointeresującej sprawie, jakim były zaginięcia w bagnistej wiosce, Daichi postanowił się ujawnić. Zebrał w sobie niemal wszystkie umiejętności aktorskie jakie miał, by udawać osobę, która własnie się obudziła i wstała z drzemki. I w ten sposób chciał upozorować, że niby to ich nie podsłuchiwał, ale jednak słyszał, ale niecelowo. Całkiem ciekawe zagranie, które wprawiało też drugą stronę w niezręczność, że to oni gadali przy śpiącym obcym człowieku. Powitanie Somy nie było jednak aż tak kolorowe, jak mógł się tylko spodziewać.
Gdy tylko się ujawnił, ten wątpliwy, Midori, sięgnął po nóż z buta. Tak jakby miał się nim obronić przed nawet niewielce doświadczonym shinobi.
- Co do... - zaczął z agresją w głosie, zaskoczony, ale Ao, ten rozsądny, ubrany w wytrzymałe skórzane spodnie i niebieską tunikę, przystopował go podniesieniem ręki.
- Wstrzymaj konie, posłuchajmy.
I w ten sposób Daichi mógł dojść do słowa, zapowiedzieć swoje wsparcie dla potrzebującej osady, zaczynając od tego, że miał tutaj drzemkę przed chwilą. Ao, który biorąc pod uwagę to, że był najbardziej myślącym i obiektywnym z grupy, ani nadmiernie pesymistycznym, ani nazbyt optymysticznym, zabrał głos.
- Uczynnie z twojej strony, Daichi Soma. - powiedział, dorzucając do tego delikatny ukłon. - Ale sprawę i tak zgłosimy. Łącznie z twoją obecnością. - dodając to, spojrzał na pesymistę odzianego w zielone kimono, jednak raczej z porządnego materiału, przez co nadawało się na podróż. Ten w odpowiedzi skinął głową.
- Ale niesamowita sprawa! Ledwie co rozmawiamy o tym, a jakiś śpioch z drzewa budzi się i rusza na odwet za te biedne niewiasty! Cóż to za historia.
- O ile sam nie skończy w bagnie.
- Ale o tym czy się udało, czy nie, pewnie dopiero usłyszymy... - dodał Ao. - Wiesz w ogóle, jak tam dotrzeć? Aka, pokaż mapę.
No i muzyk wyciągnął z bocznej kieszeni swojego plecaka mapę, którą rozłożył, by wskazać Daichiemu, jak dotrzeć do wspomnianej wioski, uwzględniając ścieżkę przez bagna, które nie były bezpieczne dla przybyszy. Chociaż w chwili obecnej - również dla mieszkańców, a raczej młodych mieszkanek.
Rozsądny/Ao
Wątpliwy/Midori
Lekkoduch/Aka
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość