Kraj kupiecki położony nad morzem, na wschód od Prastarego Lasu. Graniczy z prowincjami Atarashi, Antai, Midori i Kaigan. Ryuzaku no Taki jest znane ze swojego bogactwa i szeroko zakreślonych wpływów - związane jest to z dobrym położeniem i łatwym dostępem do morza, czym nie może się pochwalić Shigashi no Kibu. Kraj ten ma bardzo żyzne gleby i przyjazny klimat, co korzystnie wpływa na dobrobyt jego mieszkańców. Na terytoriach tej prowincji, wśród nielicznych pagórków, można też znaleźć główną świątynię Wyznawców Jashina . Na północy, tuż przy granicy z Atarashi znajduje się z kolei Sarufutsu – miasteczko będące siedzibą szczepu Uchiha i Gazo - oraz Hachimantai - wioska, gdzie znajdują się Wyrzutkowie Cesarscy - Yuki .
Takashi
Posty: 1328 Rejestracja: 2 mar 2019, o 14:02
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Wysoki na około 178cm | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemny kombinezon oraz kamizelkę shinobi
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi | ochraniarz "Zjednoczonych Sił Sogen" na lewym ramieniu
Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=112398#p112398
GG/Discord: Takaś#4124
Lokalizacja: Warszawa
Post
autor: Takashi » dzisiaj, o 11:57
"Jak on to robi?"
Wyprawa rangi B - Koneko & Shigemi
Takashi 13, Koneko - 12, Shigemi - 12
D wójka bohaterów została od siebie odseparowana. Wola Shunsuke została spełniona, dzięki czemu mógł on poświęcić się w pełni trenowaniu młodej podopiecznej, Shigemi w tym czasie został wysłany w wyższe partie górskie w celu zdobycia artefaktu, który miał na niego czekać na najwyższym szczycie w okolicy. Rozłąka nigdy nie była prosta, a już na pewno nie dla nich, bowiem ostatnio zwykli przebywać w swoim towarzystwie niemalże cały czas - podróżowali razem, dzielili razem posiłki, nawet walczyli wspólnie ramię w ramię. Teraz każde z nich skazane było wyłącznie na siebie. Shigemi na własną intuicję, na chłodny charakter spójny z warunkami atmosferycznymi oraz na własny hart ducha. Koneko z kolei musiała się wykazać czymś ważniejszym - niezależnością, wytrwałością, musiała udowodnić samej sobie, że jest gotowa do samodzielności i do pokonania własnych ograniczeń. Zajmijmy się najpierw sytuacją u Uchihy.
Bohater obudził się z powodu hałasu wywołanego burzą śnieżną. Wiedział, że kontynuacja przeprawy w takich warunkach skończyć się mogła tragicznie, dlatego podjął dobrą decyzję o pozostaniu w jaskini. Miał schronienie, dostęp do ognia, resztki pożywienia i przede wszystkim świadomość spokoju, że mógł przeczekać panującą na zewnątrz śnieżycę. Tak przynajmniej myślał. Skumulowane w nim emocje - te spokojne - były jedynie iluzją. Impulsy przesłane do jego głowy powodowały, że odczuwał ciepło, że nie dotykał go głód, a jego organizm nie przejmował się zimnej, wszystko to było jedynie nieistniejącą chwilą. Gdy tylko zbliżył się do krawędzi jaskini, chłód pogłaskał go delikatnie po karku, zwiastując nadejście czegoś niepokojącego. Kiedy spojrzał za siebie, zauważył lodową ścianę, która odgradzała jego drogę. Nie wejdzie z powrotem do środka swojego schronienia. Przez półprzezroczystą ścianę nie widział ognia, co oznaczało, że ognisko nie paliło się od rana, a jedzenie, które spożył, również nie istniało. Głód, zimno, niepokój - wszystkie te odczucia w jednej chwili nawiedziły chłopaka, a wraz z nimi pojawił się przed nim widok, którego się nie spodziewał. Śnieżyca nadal trwała, ale nieco złagodniała, a parę metrów od skalnej struktury pojawiła się kobieta. Piękna kobieta. Jej długie czarne włosy falowały na wietrze, a białe kimono falowało nad puszystym śniegiem. Miała sine usta, a aura wokół niej wydawała się być wyjątkowo spokojna, zdawać by się mogło, że nie miała stóp, a jej sylwetka unosi się nad śniegiem za pomocą migoczącej mgiełki łączącej ją z podłożem. Lewitowała tak nad ziemią, obserwując bohatera, jej położenie nie zmieniało się, a jeden łagodny ruch jej ręki nie wywołał w ogóle zmiany ekspresji jej twarzy. Spowodował natomiast, że z ziemi przed nią zaczęły wyrastać lodowe kolce, których pojawiało się coraz więcej, a atak zmierzał w kierunku bohatera, który z pewnością nie spodziewał się tak nietypowej sytuacji. Kolce wyrastały z ziemi coraz szybciej, także czasu na reakcję było coraz mniej.
U Koneko i jej nauczyciela było pozornie spokojniej, przynajmniej na razie. Rozbudzili się, ogrzali, zjedli śniadanie i wypili rozgrzewającą, napełniającą wigorem ziołową herbatkę, następnie ubrali w grubą warstwę ciuchów i wyszli na zewnątrz, gdzie kontynuować mogli trening. U nich warunki były znacznie lepsze. Było jasno, z nieba padał jedynie delikatny puch, który w ogóle nie ograniczał widoczności, warunki były idealne do nauki, nawet nie było aż tak zimno.
- To jeszcze raz, od podstaw. - nakazał jej naśladować własne ruchy, stojąc blisko niej.
Szło im dobrze, a Senju szybko łapała, o co w tym wszystkim chodzi. Nie była jeszcze w stanie samodzielnie wykonywać pieczęci ręcznych jedną ręką, ale była na dobrej drodze do tego, żeby szybko się tego nauczyć. Na razie opanowywała fundamenty tej umiejętności i praktykowała to, czego uczył ją pustelnik. Po zaznajomieniu się z jedną pieczęcią, uczyła się drugiej, a potem łączyła je w sekwencje zastępujące dotychczas znane jej pieczęci, które zwykła wykonywać dwiema rękami. W ten sposób mijały im kolejne godziny, a pozornie sielankowa atmosfera przerodzić się miała w coś mrocznego. Zanim jeszcze zaczęło robić się szaro i ponuro, starzec momentalnie zaprzestał prezentowania ruchów swojej uczennicy. Wiedział, że coś jest nie tak, gdyż mroźne powietrze zawiało po okolicy, zaś niebo zrobiło się szare.
- Koneko-san, miej się na baczności. - ostrzegł podopieczną, stając do niej tyłem, po czym zaczął się rozglądać.
Jednoręka zrozumiała, że atmosfera się zagęszcza i niebezpieczeństwo wisi w powietrzu, choć niewiadomym było, co się stanie. Wtedy właśnie wiatr rozszalał się coraz bardziej, a zimno otuliło ich dwójkę ze wzmożoną siłą. Widoczność ograniczyła się, a na niebie pojawiły się lewitujące sylwetki pięknych kobiet, było ich dokładnie trzy. Zaczęły opadać delikatnie z nieba, dwie w stronę pustelnika, natomiast jedna w stronę Koneko.
- Uważaj! - starzec wykrył atak odpowiednio wcześniej, dlatego ostrzegł Senju, szybko składając pieczęć ręczną swoją jedną ręką.
Znajomy widok złotej bogini pojawił się nad mężczyzną. Jedna z dłoni otworzyła się i pojawiła przy Senju, by odepchnąć ją od siebie. Siła uderzenia była duża, ale nie wyrządziła jej krzywdy, miała za zadanie jedynie odseparować ją od nadchodzącego w jego kierunku ataku i podzielić siły w miarę rozsądnie, przez co on zająć się miał dwójką lewitujących kobiet, natomiast jego uczennica jedną z nich. Wszystkie miały czarne, długie włosy oraz piękne białe kimona. Ich sine usta nie wyrażały szczególnej ekspresji, a czarne ślepia wpatrzone były w swoje ofiary. Nie miały stóp, z dolnej części ich kimona ulatywała mroźna mgiełka, która separowała ich od podłoża. Dwie istoty, które obrały za cel Shunsuke, wystrzeliły z ust w jego stronę podmuch zimna, który zapewne zamroziłby go, gdyby się nie osłonił. Podmuchy nadlatywały z dwóch różnych stron, ale posąg bogini ochraniał go szczelnie, gwarantując zasłonę. Niestety, musiał koncentrować się na ochronie, przez co nie miał możliwości ataku i wsparcia swojej podopiecznej. Nawet, gdy próbował którąś dłonią zaatakować jedną z czarnowłosych dam, druga zaraz atakowała go z innej strony, odwracając jego uwagę. Dlatego koncentrował się na ochronie.
- Mną się nie przejmuj! Najpierw zadbaj o siebie, dopiero mi pomożesz! - krzyknął do niej, broniąc się przed podwójnym ostrzałem.
Miało to sens. Jeśli Koneko rozprawi się ze swoim przeciwnikiem, będzie mogła skupić na sobie uwagę jednej z tych, które zajmowały się starcem, co pozwoliłoby im szybko zakończyć walkę. Musiała jednak najpierw stoczyć swoją własną. Smukła sylwetka unosząca się parę metrów przed nią zamachnęła się dłonią, a salwa lodowych kolców wystrzeliła w przód w kierunku swojej ofiary. Jednoręka musiała reagować szybko, inaczej lodowe igły trafią w nią i przebiją ją na wylot. Choć kunoichi nie wiedziała, z czym tak dokładnie mają do czynienia, musiała się bronić. Musiała walczyć.
Legenda:
- Narumi
- Shunsuke
Ukryty tekst
Ukryty tekst
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość