Las w Górach
- Takashi
- Posty: 1294
- Rejestracja: 2 mar 2019, o 14:02
- Wiek postaci: 25
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Wysoki na około 178cm | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemny kombinezon oraz kamizelkę shinobi
- Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi | ochraniarz "Zjednoczonych Sił Sogen" na lewym ramieniu
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=112398#p112398
- GG/Discord: Takaś#4124
- Lokalizacja: Warszawa
- Shigemi
- Posty: 360
- Rejestracja: 22 sie 2022, o 01:48
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Doko
- Krótki wygląd: Zeref
- Widoczny ekwipunek: Torba medyczna i plecak,
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=198684#p198684
Re: Las w Górach
Droga do podnóża gór była spokojniejsza, niż się spodziewałem, ale tylko dlatego, że nie próbowaliśmy jej przyspieszać. Zima nie wybacza pośpiechu. Każdy dzień w podróży miał swój rytm, krótki marsz, postoje w wioskach lub karczmach, czasem tylko ogień i cisza. Śnieg zmieniał krajobraz w coś prostszego i jednocześnie bardziej zdradliwego. Wszystko wyglądało tak samo, białe zbocza, ciemne drzewa, ślady, które znikały szybciej, niż bym chciał. Czułem chłód nie tylko na skórze, ale też w myślach, jakby zima wymuszała ostrożność również w decyzjach. Kiedy stanęliśmy u progu lasu, pod pasmem górskim, miałem wrażenie, że patrzę na coś starszego od wszystkich naszych problemów. Góry nie były wrogie, ale też nie były gościnne. To miejsce nie robiło nic, by nas odstraszyć, a jednocześnie nie obiecywało bezpieczeństwa. Wiedziałem, że zimą nawet drobny błąd potrafi urosnąć do rangi tragedii. Zaspy, oblodzone korzenie, ukryte uskoki, to wszystko było realniejsze niż bandyci czy legendy o duchach. Rozwidlenie ścieżek zmusiło mnie do zatrzymania się na dłużej. Węższa droga kusiła prostotą i czasem. Była jak wyzwanie rzucone wprost, szybciej, wyżej, ostrzej. Znałem ten rodzaj pokusy aż za dobrze, bo shinobi często wybierają to, co trudniejsze, tylko dlatego, że mogą. Zimą jednak to nie odwaga decyduje o przetrwaniu, lecz konsekwencja i cierpliwość. Jedno potknięcie na stromym zboczu i żadna technika nie cofnie złamanej nogi ani utraty przytomności w mrozie.
Druga ścieżka była mniej imponująca, za to uczciwa. Szersza, udeptana, kręta, zdradzająca obecność ludzi, którzy tędy przechodzili i wracali. To miało znaczenie. Jeśli kupcy i podróżnicy wybierali tę drogę zimą, robili to nie z wygody, lecz z doświadczenia. Myśl o łatwiejszym wyborze nie była oznaką słabości, raczej dowodem, że coś z ostatnich miesięcy jednak we mnie zostało. Nie musiałem niczego udowadniać górom.
Zastanawiałem się też nad Koneko, choć nie musiałem patrzeć w jej stronę, by o niej myśleć. Zimą każdy dodatkowy wysiłek kosztuje więcej, a każda kontuzja znaczy więcej niż latem. Jeśli mamy iść do pustelnika z nadzieją, a nie z problemem większym niż ten, z którym przyszliśmy, to rozsądek powinien prowadzić nas pierwszy. Chakra może pomóc, ale nie zastąpi dobrej drogi. Im dłużej stałem przy rozwidleniu, tym wyraźniej czułem, że łatwiejsza ścieżka nie jest ucieczką. Jest wyborem, który daje nam czas, a zimą czas bywa cenniejszy niż siła. Góry nigdzie nie uciekną. Jeśli będą chciały nas sprawdzić, zrobią to niezależnie od drogi. A ja wolałem dotrzeć do Shunsuke żywy. Spojrzałem na Koneko:
- Wolałbym iść uczęszczaną drogą, ale to Twoja podróż... - spojrzałen na nią wymownie...
0 x

- Koneko
- Posty: 167
- Rejestracja: 17 lut 2024, o 15:15
- Ranga: Doko
- Krótki wygląd: Jak w avku, UWAGA BRAK LEWEJ RĘKI na wysokości przedramienia!
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11366&p=214254#p214254
Re: Las w Górach
Czułam, jak czas przyspiesza, choć dni zlewały się w jedno. Zima przyszła nagle i nie pytała o zgodę. Każdy tydzień drogi uczył mnie pokory wobec chłodu, zmęczenia i własnego ciała. Przygotowania były koniecznością, nie luksusem. Najpierw grube ubrania, potem drobiazgi, które robiły ogromną różnicę, ciepłe wkładki do butów, zioła na rozgrzewające napary, prowiant, który można było zjeść bez ognia. Czułam spokój wynikający z rozsądku. Dzięki temu droga nie była walką z chaosem, lecz długim, wytrwałym marszem. Woźnice, sanie, karczmy i małe wioski po drodze dawały chwilę wytchnienia. Każda noc pozwalała mi zebrać myśli i energię, a świadomość dobrze zaplanowanej wyprawy trzymała mnie w pionie.Kiedy dotarliśmy pod pasmo górskie, poczułam respekt. Las był gęsty, ciężki od ciszy i historii, które zdawały się w nim tkwić. Wiedziałam, że nie brakuje tu zagrożeń, zwierząt, bandytów, urwisk i opowieści o duchach, ale strach nie był tym, co dominowało. Była raczej czujność i gotowość. Ruszyliśmy przed siebie, ufając pogodzie i światłu dnia. A potem ścieżka się rozdzieliła. Jedna wąska, stroma i bezpośrednia. Druga łagodniejsza, udeptana przez innych, bezpieczna. Zatrzymałam się i wsłuchałam w siebie. Pomyślałam o tym, że łatwa droga zawsze kusi obietnicą spokoju, ale rzadko prowadzi tam, gdzie naprawdę chcę dotrzeć. To, czego szukam, nie leży na traktach kupców. Leży tam, gdzie trzeba zaryzykować, zaufać własnej sile i zaakceptować niebezpieczeństwo jako część drogi. W ciszy lasu poczułam, że chcę wybrać ścieżkę trudniejszą. Bardziej stromą, bardziej wymagającą. Taką, która wystawi mnie na próbę i zmusi do wzrostu. Jeśli mam iść naprzód, to właśnie tam, gdzie droga nie obiecuje niczego łatwego.
-Usagi-san, moja droga nigdy nie była tą po której wszyscy chodzą, las to nas sprzymierzeniec, a Pustelnik, nie może mieszkać we wsi! To by było BEZ SEEEEENSUUUU! - bardzo dosadnie zaintonowałam końcówkę, tak jakbym dokonała jakiegoś olbrzymiego odkrycia - -IDZIEMY DZIKĄ DROGĄ ! - ruszyłam dziarsko przed siebie wskazaną drogą.

0 x
- Takashi
- Posty: 1294
- Rejestracja: 2 mar 2019, o 14:02
- Wiek postaci: 25
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Wysoki na około 178cm | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemny kombinezon oraz kamizelkę shinobi
- Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi | ochraniarz "Zjednoczonych Sił Sogen" na lewym ramieniu
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=112398#p112398
- GG/Discord: Takaś#4124
- Lokalizacja: Warszawa
- Koneko
- Posty: 167
- Rejestracja: 17 lut 2024, o 15:15
- Ranga: Doko
- Krótki wygląd: Jak w avku, UWAGA BRAK LEWEJ RĘKI na wysokości przedramienia!
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11366&p=214254#p214254
Re: Las w Górach
Zmęczenie dawało się we znaki od dłuższego czasu. Zimno wżerało się w ciało mimo warstw ubrań, a każdy krok na stromym zboczu wymagał pełnego skupienia. Śnieg sypał gęsto, wiatr wciskał się pod kaptur, a pod butami raz po raz trafiała się zdradliwa mieszanka lodu i ubitego puchu. Podróż w górach zimą nie była tylko marszem do przodu. Była ciągłym zmaganiem się z terenem, z własnym ciałem i z koncentracją, która nie mogła opaść ani na moment. To właśnie chwila nieuwagi mnie zdradziła. Postawiłam stopę tam, gdzie pod cienką warstwą śniegu kryła się tafla lodu. Poślizgnęłam się gwałtownie, tracąc równowagę. Serce zabiło mi szybciej, instynktownie próbowałam się zatrzymać, czując jak grunt ucieka spod nóg. To potknięcie wyrwało mnie z rytmu marszu i zmusiło do spojrzenia w górę zbocza. Dopiero wtedy ją zobaczyłam. Ogromna masa zbitego śniegu toczyła się prosto na nas, nabierając prędkości z każdą sekundą. Chłód przestał mieć znaczenie. Zniknęło zmęczenie, zniknął ból. Zostało tylko czyste przerażenie i świadomość, że nie zdążymy uciec.Krzyknęłam, zanim zdążyłam pomyśleć.
-Shigemi! Szczur, Pies, Tygrys! - Wyciągnęłam rękę w jego stronę, czując jak chakra zbiera się we mnie mimo wyczerpania. Palce drżały, mięśnie paliły, ale pieczęć była jasna i pewna. Wiedziałam, że mnie zrozumie. Połączyliśmy ruchy w jednej chwili, jakbyśmy robili to od zawsze. Ziemia odpowiedziała głębokim, ciężkim pulsem. Mokuton wyrwał się spod śniegu gwałtownie. Grube pnie i splątane konary wyrosły przed nami i nad nami, zamykając się w solidną kopułę. Mokujōheki. Utrzymałam pieczęć z całych sił, czując jak resztki energii odpływają ze mnie razem z oddechem. Uderzenie przyszło chwilę później. Głuchy huk, wstrząs, śnieg eksplodujący na boki. Drewno zadrżało, ale wytrzymało. Stałam w środku osłony, dysząc ciężko, z zapachem świeżego drewna w płucach i lodowatym powietrzem na skórze. Dopiero wtedy dotarło do mnie, jak bardzo ta podróż nas testuje. Każdy krok mógł być błędem. Każda chwila zawahania mogła kosztować życie. A mimo to wiedziałam, że właśnie dlatego idę dalej.

Ukryty tekst
0 x
- Shigemi
- Posty: 360
- Rejestracja: 22 sie 2022, o 01:48
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Doko
- Krótki wygląd: Zeref
- Widoczny ekwipunek: Torba medyczna i plecak,
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=198684#p198684
Re: Las w Górach
Gdy żywioł w końcu dał o sobie znać, nie było w tym żadnego zaskoczenia, tylko potwierdzenie obaw. Zobaczyłem, jak Koneko reaguje natychmiast. Wykrzyczała do mnie znaki, które trzeba było wykonać, podbiegłem i jej pomogłem, chciała nas ochronić tworząc wielką drewnianą kopułę, która miała nas ochronić przed sunącą śnieżną masą. Przez krótką chwilę pozwoliłem sobie uwierzyć, że to wystarczy. Że Mokuton utrzyma ciężar i impet sunącej masy, że zatrzyma żywioł, który zerwał się z górskiego zbocza. Jednocześnie jednak coś we mnie nie dawało spokoju. Zima w górach nie atakuje raz i nie pyta o zgodę. Słyszałem głuchy, narastający łoskot, czułem wibracje przechodzące przez drewno aż do kości i wiedziałem, że jeśli konstrukcja pęknie, nie będzie czasu na kolejne decyzje. Skupiłem chakrę w dłoni, powoli, metodycznie, tak jak uczono mnie od lat. Nie było w tym gniewu ani paniki, tylko chłodna gotowość na najgorsze. Już w myślach przygotowywałem się na moment, w którym kopuła nie wytrzyma, na chwilę, gdy śnieżna kula uderzy w nas z pełną siłą. Wiedziałem, że wtedy nie będzie miejsca na finezję ani technikę wymagającą czasu. Zostanie tylko jedno uderzenie i jedna szansa, by rozbić napierającą masę, zanim pochłonie wszystko. Stałem więc pod drewnianym sklepieniem, czując ciężar odpowiedzialności niemal fizycznie. Jeśli Mokuton Koneko zawiedzie, to moja pięść będzie ostatnią linią obrony. Chakrowe wzmocnienie pulsowało w ramieniu, gotowe eksplodować w jednym, precyzyjnym ciosie, który miał roztrzaskać śnieg i lód, nawet jeśli oznaczałoby to ból i wyczerpanie. W takich momentach nie myśli się o konsekwencjach. Myśli się tylko o tym, by następny oddech wciąż był możliwy.
Zaciśnięta pięść była gotowa, ciężka od nagromadzonej chakry, która pulsowała pod skórą jak uwięzione napięcie, proszące się o ujście. Instynktownie osłoniłem ją drugą ręką i fragmentem szaty, jakby ten gest mógł uchronić mnie nie tylko przed zimnem, ale i przed siłą, którą sam za chwilę mógłbym uwolnić. Wzrok miałem wbity w drewnianą kopułę, śledziłem każdy jej ruch, każde ugięcie i trzask, próbując wyłapać moment, w którym zacznie pękać albo przeciwnie, przebije się przez kolejne warstwy śniegu i lodu. Czas rozciągnął się w coś nienaturalnego, jakby każda sekunda trwała dłużej niż powinna. Czułem, jak wszystkie mięśnie w moim ciele napinają się do granic możliwości, gotowe w jednej chwili przejść z bezruchu w gwałtowny ruch. Oddech miałem płytki, kontrolowany, a myśli zawężone do jednego prostego pytania czy jeszcze czekać, czy już uderzyć. W tej chwili nie było miejsca na kalkulacje ani na wahanie, tylko na czujność i gotowość, bo wiedziałem, że jeśli kopuła zawiedzie choćby na moment, to moja reakcja będzie jedyną barierą między nami a śnieżną masą.
chakra 115% -9% = 106%
- Nazwa
- Chakra Kōgeki
- Ranga
- C
- Pieczęci
- Brak
- Zasięg
- Bezpośredni
- Koszt
- A: 9% | S: 6% | S+: 3% (utrzymanie na turę)
- Dodatkowe
- Wymagana Kontrola Chakry A
- Opis Niezwykłe jutsu medyczne polegające na wzmacnianiu eksplozywnej siły uderzeń użytkownika chakrą, a co za tym idzie - siły medyka. Im bieglejszy jest użytkownik w Iryōjutsu, tym więcej potrafi wykrzesać ze swojego ciała. Chakra uwalnia się z dłoni lub stopy użytkownika wzmacniając uderzenia, jednak nie wpływa to np. na możliwość udźwignięcia większych ciężarów czy na mocniejsze pchnięcia bronią. Dużą wadą tego wzmocnienia jest jego kosztowność na dłuższą metę. Chociaż siła techniki wiąże się z kontrolą chakry i wypuszczaniem jej w odpowiednim momencie, uzyskiwana Siła nadal podlega ograniczeniom Wytrzymałości postaci.
- Bonusy Zależne od rangi Iryōjutsu:
C: +20 Siła
B: +30 Siła
A: +40 Siła
S: +50 Siła
Bonusy na każdej randze nie sumują się. - Dodatkowe Jest to ostateczna wersja techniki, nie dopuszcza się tworzenia Własnych Technik na bazie tego jutsu
0 x

- Takashi
- Posty: 1294
- Rejestracja: 2 mar 2019, o 14:02
- Wiek postaci: 25
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Wysoki na około 178cm | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemny kombinezon oraz kamizelkę shinobi
- Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi | ochraniarz "Zjednoczonych Sił Sogen" na lewym ramieniu
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=112398#p112398
- GG/Discord: Takaś#4124
- Lokalizacja: Warszawa
- Shigemi
- Posty: 360
- Rejestracja: 22 sie 2022, o 01:48
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Doko
- Krótki wygląd: Zeref
- Widoczny ekwipunek: Torba medyczna i plecak,
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=198684#p198684
Re: Las w Górach
Przez krótką chwilę wszystko we mnie było napięciem. Lawina uderzająca w drewnianą kopułę brzmiała jak koniec świata, jakby góra postanowiła sprawdzić, czy naprawdę mamy prawo po niej stąpać. Stałem nieruchomo, z dłonią pełną chakry, gotów w każdej chwili uderzyć, rozerwać śnieżną masę własną siłą, jeśli tylko drewno zacznie pękać. W głowie nie było heroizmu ani brawury, była czysta koncentracja i cicha obawa o to, czy Koneko nie przeceniła swoich możliwości. Czułem ciepło zbierające się wewnątrz bariery, kontrastujące z lodowatym powietrzem wciskającym się przez szczeliny, i dopiero gdy drżenie ustało, pozwoliłem sobie na wydech, którego wcześniej nawet nie zauważałem, że wstrzymywałem. Kiedy zorientowałem się, że lawina spłynęła dalej, a my wciąż stoimy, poczułem ulgę tak wyraźną, że aż nieprzyjemną. Złość na samego siebie też się pojawiła, bo przez moment byłem gotów rozwalić wszystko dookoła, zamiast zaufać jej zdolnościom do końca. Spojrzałem na ściany kopuły, na śnieg osuwający się powoli, już bez impetu, i dotarło do mnie, że wyszliśmy z tego tylko dlatego, że nie próbowaliśmy być bohaterami na siłę. To było jedno z tych cichych zwycięstw, które nie mają fanfar, ale zostają w pamięci na długo.
- Świetna robota Kochana! Moglibyśmy tutaj szczeznąć... - wyrwało mi się chyba w tej euforii, szybko odwróciłem wzrok, a następnie wyszedłem tylnym wyjściem z kopuły i ruszyłem dalej.
Dalsza droga nie przyniosła ukojenia. Każdy krok w górę był walką z własnym ciałem, z zimnem wżerającym się w palce i z krajobrazem, który raz zachwycał, a raz odbierał orientację. Kiedy widziałem białą ścianę śniegu przed sobą, myślałem tylko o tym, żeby iść dalej, bez zastanawiania się, czy to ma sens. Gdy opady słabły i odsłaniały drzewa oraz pagórki, na moment wracało poczucie spokoju, jakby góra dawała nam chwilę oddechu w zamian za wytrwałość. Wtedy też dostrzegłem dym w oddali i poczułem coś na kształt nadziei, cichej i ostrożnej, bo w takich miejscach nawet nadzieja potrafi być zdradliwa.
Upadek na lodzie był brutalnym przypomnieniem, że zima nie wybacza nieuwagi. Siedząc na zimnym podłożu, obolały i zirytowany, patrzyłem na tę zdradliwie gładką powierzchnię i wiedziałem jedno. Teraz nie liczyła się szybkość ani skracanie drogi. Łatwiejsza ścieżka była jedyną rozsądną opcją, bo w tych warunkach każdy błąd mógł kosztować więcej niż tylko siniaki. Jeśli mieliśmy dotrzeć do tego miejsca z dymem nad dachem, musieliśmy wybrać drogę, która pozwoli nam przeżyć, a nie taką, która wyglądała na ambitniejszą. W górach ambicja bardzo często kończy się pod warstwą śniegu. Westchnąłem cicho, a następnie skupiłem chakrę w stopach, postanowiłem spróbować klasycznych rozwiązań - Kinobiri no Waza zostało aktywowane na moich stopach, abym mógł lepiej utrzymać równowagę. Miałem nadzieję, że to wystarczy, jednak stąpałem powoli i ostrożnie.
- Nazwa
- Kinobori no Waza
- Ranga
- E
- Pieczęci
- Brak
- Zasięg
- Na ciało
- Statystyki
- Koszt
- Minimalny, nieodczuwalny
- Dodatkowe
- Brak dodatkowych wymagań
- Opis Technika pozwala na odpowiednią kumulację chakry, dzięki czemu ninja może się poruszać po powierzchniach niedostępnych dla normalnych ludzi - w zakres tych umiejętności wchodzi zarówno chodzenie po ścianach i sufitach, jak i chodzenie po wodzie. Technika nie pozwala na unikanie technik wymagających wejścia w nie.
0 x

- Koneko
- Posty: 167
- Rejestracja: 17 lut 2024, o 15:15
- Ranga: Doko
- Krótki wygląd: Jak w avku, UWAGA BRAK LEWEJ RĘKI na wysokości przedramienia!
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11366&p=214254#p214254
Re: Las w Górach
Napór lawiny czułam całym ciałem, nawet zanim uderzyła w stworzoną przeze mnie barierę. Ziemia drżała, powietrze gęstniało od huku i ciężaru zbitego śniegu, a ja przez krótką chwilę miałam wrażenie, że góra postanowiła nas po prostu zmiażdżyć. Skupiłam się jednak na chakrze, na rytmie oddechu i na drewnie, które wyrosło spod naszych stóp. Mokuton odpowiedział stabilnie, twardo, jakby sam chciał nas ochronić. Czułam, jak energia przepływa przeze mnie i przez Shigemiego jednocześnie, jakbyśmy byli jednym mechanizmem. Gdy lawina napierała, w mojej głowie pojawiła się tylko jedna myśl, żeby wytrzymać jeszcze chwilę, jeszcze jeden oddech. Kiedy drżenie w końcu ustało, a cisza zapadła niemal boleśnie nagle, poczułam ulgę tak silną, że aż zakręciło mi się w głowie. Ciepło zgromadzone w drewnianej kopule kontrastowało z lodowatym powietrzem na skórze i uświadomiło mi, że naprawdę wyszliśmy z tego cało. Ostrożnie wydostaliśmy się tyłem, nie ryzykując zawalenia śniegu, i dopiero wtedy pozwoliłam sobie rozluźnić napięte mięśnie. I wtedy to usłyszałam, wymsknęło mu się! "Ko-cha-na" - przełknęłam ślinę i zarumieniłam się, jednak zanim coś powiedziałam jego już nie było! Każdy kolejny odcinek gór przypominał, że zima nie zamierza nam niczego ułatwiać. Gdy opady się nasilały, świat zamieniał się w białą pustkę, w której istniał tylko następny krok i oddech. Nic mi nie przeszkadzało, ten jeden wyraz rozbrzmiewał w mojej duszy i moim serduszku ogrzewając mnie i dając radość i silną wolę. Gdy śnieg ustawał, krajobraz zachwycał swoją surową ciszą, oblepionymi bielą drzewami i zielenią igieł przebijającą się spod puchu. W pewnym momencie dostrzegłam w oddali delikatną smugę dymu unoszącą się nad płaskim fragmentem góry i poczułam ukłucie nadziei. To musiało być miejsce, do którego zmierzaliśmy. Nadzieja jednak szybko ustąpiła frustracji, gdy pod stopami poczułam gładki lód. Poślizgnęłam się niemal natychmiast, tracąc równowagę i lądując boleśnie na ziemi, a chwilę później obok mnie znalazł się Shigemi. Nic poważnego się nie stało, ale ten upadek był kolejnym przypomnieniem, że góry nie wybaczają nieuwagi. Siedząc na lodowatej nawierzchni i patrząc na stromą, oblodzoną drogę prowadzącą do dymu, zaczęłam się po prostu śmiać, na początku chichot, ale później już normalna głupawka. To był piękny dzień! Wiedziałam, że przed nami kolejna przeszkoda i że łatwe rozwiązania kuszą, jednak coś we mnie coraz wyraźniej pchało mnie ku trudniejszym wyborom. Ku drodze, która wymaga więcej, boli bardziej i jest niebezpieczna, ale prowadzi tam, gdzie naprawdę chcę dojść. Podobnie jak Shigemi skupiłam chakrę w stopach i ciągle chichając się pod nosem szłam za nim po tym paskudnym lodzie, ale chakra dodawała przyczepności.

Ukryty tekst
0 x
- Takashi
- Posty: 1294
- Rejestracja: 2 mar 2019, o 14:02
- Wiek postaci: 25
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Wysoki na około 178cm | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemny kombinezon oraz kamizelkę shinobi
- Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi | ochraniarz "Zjednoczonych Sił Sogen" na lewym ramieniu
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=112398#p112398
- GG/Discord: Takaś#4124
- Lokalizacja: Warszawa
- Koneko
- Posty: 167
- Rejestracja: 17 lut 2024, o 15:15
- Ranga: Doko
- Krótki wygląd: Jak w avku, UWAGA BRAK LEWEJ RĘKI na wysokości przedramienia!
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11366&p=214254#p214254
Re: Las w Górach
Napór lawiny czułam całym ciałem, nawet zanim uderzyła w stworzoną przeze mnie barierę. Ziemia drżała, powietrze gęstniało od huku i ciężaru zbitego śniegu, a ja przez krótką chwilę miałam wrażenie, że góra postanowiła nas po prostu zmiażdżyć. Skupiłam się jednak na chakrze, na rytmie oddechu i na drewnie, które wyrosło spod naszych stóp. Mokuton odpowiedział stabilnie, twardo, jakby sam chciał nas ochronić. Czułam, jak energia przepływa przeze mnie i przez Shigemiego jednocześnie, jakbyśmy byli jednym mechanizmem. Gdy lawina napierała, w mojej głowie pojawiła się tylko jedna myśl, żeby wytrzymać jeszcze chwilę, jeszcze jeden oddech. Kiedy drżenie w końcu ustało, a cisza zapadła niemal boleśnie nagle, poczułam ulgę tak silną, że aż zakręciło mi się w głowie. Ciepło zgromadzone w drewnianej kopule kontrastowało z lodowatym powietrzem na skórze i uświadomiło mi, że naprawdę wyszliśmy z tego cało. Ostrożnie wydostaliśmy się tyłem, nie ryzykując zawalenia śniegu, i dopiero wtedy pozwoliłam sobie rozluźnić napięte mięśnie. I wtedy to usłyszałam, wymsknęło mu się! "Ko-cha-na" - przełknęłam ślinę i zarumieniłam się, jednak zanim coś powiedziałam jego już nie było! -NIEDŹWIEDŹ!!!!!!! - wrzasnęłam z całej siły
Nie mogłam tylko na tym poprzestać, więc ruszyłam w te pędy, ale nic nie mogłam innego zaoferować, tylko hałas, więc darłam się jak oszalała, aby zwrócić na siebie uwagę tego zwierza. Jeśli wiedziałam, że nie dotrę na miejsce dostatecznie szybko, to łapię śnieg i staram się zrobić kulkę i nimi rzucać w niedźwiedzia, wszystko, byle żeby tylko dać staruszkowi czas na ucieczkę. Więc szarżowałam, darłam się i rzucałam w misia śniegiem!

Ukryty tekst
0 x
- Shigemi
- Posty: 360
- Rejestracja: 22 sie 2022, o 01:48
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Doko
- Krótki wygląd: Zeref
- Widoczny ekwipunek: Torba medyczna i plecak,
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=198684#p198684
Re: Las w Górach
Przez ułamek sekundy wszystko to, co wydarzyło się chwilę wcześniej między nami, jeszcze we mnie rezonowało. To jedno słowo, wyrwane z ust bez planu i bez kalkulacji, wciąż paliło gdzieś pod żebrami, jakby zdradziło więcej, niż byłem gotów przyznać nawet samemu sobie. Zimno przestało mieć znaczenie, a śnieg, wiatr i zmęczenie zeszły na dalszy plan, bo świadomość jej obecności tuż obok była dziwnie… stabilizująca. Niekomfortowa w swojej szczerości, ale prawdziwa. Nie chciałem tego analizować. Wiedziałem tylko, że jeśli teraz się zatrzymam myślami, stracę czujność, a w górach to luksus, na który nie można sobie pozwolić. Kiedy dostrzegłem chatkę i unoszący się dym, poczułem ulgę tak wyraźną, że aż podejrzaną. Zbyt spokojny obraz jak na miejsce, które według opowieści miało być nieprzystępne i surowe. Gorące źródła wyglądały jak sen, jak coś, co nie powinno istnieć w takiej scenerii, a jednak było tam, realne, parujące, kuszące. Właśnie ta cisza i ten spokój sprawiły, że w mojej głowie zapaliła się lampka ostrzegawcza. Natura rzadko bywa łaskawa bez powodu, a miejsca, w których czas zdaje się płynąć wolniej, zwykle mają swoją cenę.
Starzec pojawił się w moim polu widzenia niemal niezauważalnie, jakby był częścią krajobrazu od zawsze. Jego ruchy były powolne, ale pewne, jakby znał każdy fragment tej ziemi na pamięć i nie musiał się spieszyć, bo góra i tak do niego należała. Już miałem się odezwać, już chciałem zrobić krok naprzód, kiedy coś w tle poruszyło się zbyt gwałtownie, zbyt ciężko. Widok ogromnego niedźwiedzia wbijającego się biegiem w ten spokojny obraz sprawił, że serce uderzyło mi mocniej, a całe ciało natychmiast przeszło w stan gotowości. Nie było czasu na wahanie ani na ocenianie odległości w bezpieczny sposób. Widziałem, jak zwierzę zbliża się do starca, widziałem jego masę i determinację, i widziałem też kompletny brak reakcji u tego, który miał stać się ofiarą. W tej jednej chwili zrozumiałem, że to nie jest test siły, tylko decyzji. Czy wierzyć, że ten człowiek wie, co robi, czy rzucić się naprzód, ryzykując, że wchodzę w coś, czego jeszcze nie rozumiem. Spojrzałem kątem oka na Koneko i już wiedziałem, że nie pozwolę, byśmy stali bezczynnie. Jeśli to miejsce miało nas przyjąć, to nie przez obojętność. A jeśli miało nas odrzucić, to przynajmniej spróbujemy ochronić kogoś, kto wyglądał, jakby nie miał już siły nawet się odwrócić. Wiedziałem, że jestem za daleko i bieg na nic się nie zda. więc wyciągnąłem trzy kunaie , do jednego z nich przyczepiłem bombkę świetlną i cisnąłem prostopadle w górę go, następnie rzuciłem drugi kunai, aby nadać kierunek pomiędzy niedźwiedziem a pustelnikiem, a następnie dorzucam kolejny kunai, aby przyspieszyć lot tego kunaia, gdy się znajdzie pomiędzy pustelnikiem, a niedźwiedziem odpalam bombkę świetlną, aby oślepić misia, chyba, że sytuacja wskaże na coś innego, to mogę się wstrzymać z detonacją.
chakra 115% -9% = 106%
- Nazwa
- Hikō keiro
- Ranga
- B
- Pieczęci
- Brak
- Zasięg
- Zasięg rzutu zależy od samego użytkownika
- Koszt
- Brak
- Dodatkowe
- Percepcja powyżej 140 | Podczas wykonywania techniki: +30 Percepcji.
- Opis Zaawansowana technika shurikenjutsu polegająca na zmienieniu trajektorii lecącej broni za pomocą innej broni. Trafiając w locie kunaia za pomocą innego, możliwym jest znacząca korekta lotu tego pierwszego, nawet o 90 stopni, tym samym kierując drugi w pożądanym kierunku. Broń może niespodziewanie całkowicie skręcić, co zaskoczy przeciwnika który właśnie wykonał unik i uważał się za bezpiecznego. W przeciwieństwie do techniki Sōshuriken no Jutsu, zmianie ulega nie tylko kierunek, ale i siła. Broń uderzona inną znacząco zwiększa swoją prędkość, dodatkowo nie potrzeba żyłki. Sama technika jest jednak znacznie trudniejsza do wykonania z uwagi na ogromne wyczucie niezbędne do odpowiedniego odbicia broni.
0 x

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

