Atarashi jest prowincją położoną na północnym krańcu kontynentu, nad Morzem Lazurowym, pomiędzy Antai a pozostałościami Muru oddzielającego dawniej Sogen i tak zwane Niezbadane Obszary. Powstała ona w wyniku podboju części Sogen przez „ludzi zza muru”, którzy w lecie 394 r. dokonali inwazji, usuwając z tych terytoriów władzę klanów Uchiha. Od tego czasu zamieszkują oni te ziemie, rozdając karty w tej części Wietrznych Równin. Zamieszkiwana jest przez klany Soma, Orochi i Mateki , które swoją siedzibę mają w Mieście Atarashi (Stare Kōtei), odbudowanym po zniszczeniach powstałych podczas podboju. Klan Kujaku poszedł za to dalej na zachód, zatrzymując się na Półwyspie Antai. Jest to także miejsce położenia tajemniczego Kamienia z Gwiazd.
Kujaku Haruka
Posty: 814 Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11834&p=224917#p224917
Post
autor: Kujaku Haruka » 30 mar 2026, o 20:03
Zlecenie specjalne - "Wyprawa- Ranga C - "Drugi Pakt"
3/14
Risu
Yoshiro milczał przez chwilę po twoich słowach, jakby ważył w głowie, czy powinien się z tobą targować o kolejność działań. W końcu tylko ciężko wypuścił powietrze z płuc, odstawiając kubek.
- Dobrze. - Skinął głową, jakby akceptował coś oczywistego. - Zaczniemy od najświeższego miejsca. Trzeci patrol, ten sprzed czterech dni. Potem, jeśli starczy światła, pokażę ci, gdzie znaleźliśmy dwa pierwsze.
Jednym, wprawnym ruchem zgarnął raporty ze stołu do skórzanej teczki, drugą dłonią sięgając po wiszący na kołku płaszcz.
- Wezmę ze sobą czterech ludzi... i chłopaka. - dodał po chwili, jakby dopiero teraz dopinając w głowie skład grupy. - Tego, który wrócił z trzeciego patrolu. Niech pokaże dokładnie, gdzie uciekł, co widział. I tak nie pozbędzie się tego z głowy, dopóki tam nie wróci. -
Nie czekał na dłuższą wymianę zdań. Wyszedł pierwszy na dziedziniec, zostawiając za sobą zaduch atramentu i drewna. Kilka krótkich rozkazów wystarczyło, by mała grupa zaczęła się zbierać przy bramie: strażnik z blizną, którego widziałaś wcześniej; niższy, barczysty żołnierz o krótko przystrzyżonych włosach; jeszcze dwóch ludzi z włóczniami i krótkimi wakizashi u pasa. Na końcu przyprowadzono chłopaka.
Był wyraźnie młodszy od reszty, może niewiele starszy od świeżo przeszkolonego shinobi z Atarashi. Na ramionach wisiał mu za duży płaszcz, pod którym kości policzkowe odznaczały się zbyt wyraźnie. Miał krótko przycięte włosy, pod oczami ciemne cienie; ręce, kiedy poprawiał pas, drżały lekko, choć starał się to maskować, zaciskając palce na materiale. Gdy jego spojrzenie na moment spotkało się z twoim, odruchowo nim uciekł, spoglądając w bok.
- Taro. - przedstawił go sucho Yoshihiro. - Ostatni z trzeciego patrolu. -
Chłopak skinął niepewnie głową w twoją stronę.
- P-pokażę... - wydusił, głos miał suchy, jakby gardło wciąż pamiętało krzyki sprzed kilku dni. - Pamiętam, kędy uciekałem. -
- No i świetnie. W drogę. - uciął dowódca, nie przeciągając chwili.
Ścieżka do miejsca trzeciej masakry odrywała się od głównego traktu mniej więcej po kwadransie marszu. Najpierw szliście jeszcze szeroką, rozdeptaną drogą, na której ślady kopyt, butów i wozów mieszały się w jedną, brązową maź. Potem Yoshihiro skinął głową w stronę Taro, dając mu niemy sygnał do przejęcia prowadzenia.
Chłopak ruszył przodem, trzymając włócznię nieco zbyt wysoko, jak ktoś, kto nie do końca wie, czy użyje jej dziś do walki, czy tylko dla otuchy.
- Z-tędy. - mruknął, niepewnie zerkając na bok. - Patrol miał iść do wsi na wschodzie. Zawsze tędy chodziliśmy, bliżej niż główną trasą, jak się zna ścieżki... -
Szlak szybko zwęził się do wąskiej ścieżki, bardziej przypominającej trop zwierzyny niż ludzką drogę. Grunt robił się miększy, miejscami wręcz nasiąknięty wodą; buty zapadały się z chlapnięciem, oddając z powrotem błoto i brunatne kałuże. Pojawiły się pierwsze kładki: dwie, trzy bele rzucone niedbale w poprzek płytszych rozlewisk, na tyle chybotliwe, że trzeba było uważać na każdy krok.
Wokół gęstniała bagienna roślinność. Trzciny, turzyce, krzaki o nagich jeszcze gałęziach, gdzieniegdzie pojedyncze, powykręcane drzewka, które zdołały zapuścić korzenie na bardziej zwięzłym podłożu. Powietrze było ciężkie od wilgoci, niosło ze sobą słodkawy zapach gnijących liści i zastałej wody. Gdzieś z boku odzywały się ptaki wodne, raz w trzcinach po lewej coś cięższego zaszumiało i uciekło dalej, zanim ktokolwiek zdążył to dostrzec.
- Pierwszy patrol zaginął cztery tygodnie temu. - odezwał się po chwili barczysty żołnierz, jakby chciał wypełnić ciszę suchymi faktami. - Sześciu ludzi. Nie wrócili na noc. Dzień później za nimi ruszył drugi, tym razem ośmiu. Też nie wrócili. -
- Trzy tygodnie temu wysłałem szesnastkę. Z zakazem angażowania wroga, chyba, że wpadną w zasadzkę, ale nawet wtedy mieli się wycofać. - wszedł mu w słowo Yoshihiro, nie odrywając wzroku od ścieżki przed sobą. - To oni znaleźli szczątki obu patroli. Zebraliśmy, co się dało rozpoznać, wróciliśmy i poszedł meldunek do Atarashi. Od tamtej pory patrole ograniczyłem do okolic strażnicy. -
Wzrok jego ludzi na moment opadł, jakby każdy z nich pamiętał, co widział tamtego dnia. Taro skulony nieco bardziej, gdy padły słowa o szczątkach.
- Wieśniacy też przestali przychodzić z daninami. - dodał po chwili dowódca, sucho. - Nie mieliśmy ludzi, żeby ich pilnować. Ani sumienia, żeby ściągać z nich ostatnie ziarno po tym, co widzieliśmy. -
Więcej nie doprecyzowywał. Droga szła dalej, z każdym krokiem odzierając was z suchego gruntu na rzecz grząskiej, miękkiej ziemi, aż w końcu znów zaczęła delikatnie się podnosić. Bagno ustępowało miejsca twardszemu, porośniętemu mieszaniną trawy i mchu pagórkowi. Kilka niskich drzewek, pokrzywionych od wiatru, sterczało samotnie pośrodku.
Taro zwolnił, ramiona pod płaszczem jeszcze bardziej się napięły. Zatrzymał się dopiero na skraju suchszego terenu, jakby jakaś niewidzialna granica oddzielała go od środka polany.
- T-tu... - powiedział cicho, wskazując włócznią. - Tu... to się stało. -
Na pierwszy rzut oka nie było już ciał. Ziemia mówiła jednak sama za siebie. W kilku miejscach ściółka była starta do gołego, ubitego gruntu. Trawa, tam gdzie pozostała, leżała przyciśnięta ku ziemi, jakby coś ciężkiego wielokrotnie po niej przeszło lub się po niej szamotało. Plamy krwi - znacznie świeższe niż to, co opisywały raporty sprzed tygodni - tworzyły ciemne, nieregularne kałuże i smugi. Deszcz i wilgoć zaczynały już je zmywać, ale wciąż miejscami dało się odróżnić granice świeższych skrzepów.
Kiedy podeszłaś bliżej, detale zaczęły się układać w całość. Przy jednym z takich miejsc odciski butów - ciężkich, żołnierskich podeszw - mieszały się z głębszymi, podłużnymi bruzdami, jak po czymś ostrym, wąskim, wbitym w ziemię z dużą siłą. Rysy nie były szerokie; przypominały raczej ślady po pazurach, ciągniętych w pośpiechu lub w trakcie szarpaniny.
Na pniu najbliższego drzewa kora była zdarta na wysokości mniej więcej ludzkiego barku. Jasne drewno pod spodem przecinał wachlarz wąskich, równoległych zarysowań - znów bardziej pazury niż klinga. Nad nimi, rozlana w poziomie, widniała gruba plama zaschniętej krwi, która spłynęła niżej cienkimi stróżkami.
Przy skraju pagórka, tuż przed miejscem, gdzie suchy grunt przechodził z powrotem w miękkie błoto, dostrzegłaś coś jaśniejszego pośród trawy. Kiedy się pochyliłaś, mogłaś rozpoznać fragment ludzkiej kończyny - reszty przedramienia z nadgarstkiem i strzępami mięsa przy stawie. Kości w kilku miejscach były nagryzione; brzegi wyglądały na poszarpane, jakby coś ogryzało je w pośpiechu. Kilka paliczków leżało oddzielnie, rozsypane w niewielkim promieniu.
Taro wciągnął gwałtownie powietrze, jakby odtworzenie tego widoku na żywo ściągnęło mu na kark tamten dzień.
- On... - zaczął, głos mu zadrżał. - On wyglądał jak człowiek. Najpierw. Taki... normalny. Mówił coś do nas, że nie chce walczyć, że ma tylko pytania... Goro i Takashi mu nie wierzyli, chcieli go zabrać do strażnicy, bo myśleli, że to Uchiha jaki. Albo jeden z ich szpiegów. A potem... -
Zamknął na chwilę oczy, jakby próbował odpędzić obraz, ale słowa już wypłynęły.
- W jednej chwili twarz mu się zmieniła. Zęby... kły, jak u zwierza. Pazury... Wyciągnął ręce i paznokcie urosły jak szpony. - uniósł drżącą dłoń na wysokość swojej twarzy, jakby sam chciał zobaczyć, czy jego palce są nadal ludzkie. - Potem krzyknął coś i... nagle wokół był tylko pył i kurz. Nic nie widziałem. Tylko wrzaski, a obok - warczenie jego, nieludzkie takie. I ten... ten zapach krwi. -
- Starczy, Taro. - uciął spokojnie Yoshihiro, zanim chłopak wpadłby w spiralę wspomnień. Spojrzał na ciebie. - Wracał na czworaka. Półprzytomny. Na moje brzmi to jak jakiś oni. -
Rzut oka na ślady wokół wystarczał, by dostrzec, że to, co tutaj zaszło - rzeczywiście było pokazem brutalnej siły, ale i precyzji. Wskazywało na coś szybkiego, ostrego, działającego z bliska - pazury, kły, krótkie szarpnięcia, ugryzienia. Wiatr poruszył nagimi jeszcze gałęziami rachitycznych drzewek, niosąc ze sobą mieszaninę zapachu bagna i świeższej krwi, której ziemia nie zdążyła jeszcze do końca wchłonąć. Polana, choć teraz pusta, nadal była naznaczona chaosem krótkiej, panicznej walki piątki ludzi z kimś - lub czymś - co nie zamierzało okazywać litości wojownikom Atarashi.
Aiko - wygląd
Shigemi
Yoshihiro
Taro - chłopak, który przeżył
-
-
0 x
Risu
Posty: 165 Rejestracja: 9 lip 2025, o 20:08
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Rude, długie włosy spięte w kok bądź rozpuszczone blada cera zielone oczy gładka skóra szczupła delikatne usta mały nosek Risu w zasadzie zawsze ubiera się w kimona. Najczęściej są w kolorze czarnym. Na stopach nosi czarne geta.
Widoczny ekwipunek: Czarna Katana Flet
Link do KP: viewtopic.php?p=227058#p227058
GG/Discord: MxPl#7094
Multikonta: Sasame | Shinryu | Jawa
Post
autor: Risu » wczoraj, o 07:36
Kiedy kapitan się zastanawiał, stałam niewzruszona i obserwowałam go wyczekująco, nie mając najmniejszego zamiaru odpuścić. Kiedy wreszcie podjął jedyną dobrą w tej sytuacji decyzję, skinęłam głową i pozwoliłam mu prowadzić. Kiedy za nim podążałam, obserwowałam uważnie mijanych żołnierzy, starając się ich mniej więcej zapamiętać.
- W porządku, może się przydać na miejscu. - potwierdziłam mężczyźnie, nie zwalniając nawet i wciąż podążając za nim. Kiedy przedstawił mi Taro, zmierzyłam go od stóp do głowy. Właściwie nie wiem czego szukałam, jednak zdawało mi się adekwatnym abym mu się przyjrzała, choćby i po to aby sprawiać wrażenie osoby w pełni kompetentnej.
- Yhymmm... Jako jedyny przeżyłeś. Interesujące... - powiedziałam podchodząc bliżej i złapałam go trochę szorstko za szczękę i obróciłam głowę w prawo i w lewo aby przyjrzeć mu się nieco lepiej.
- Tak, ruszajmy, nie ma czasu do stracenia. - powiedziałam, odwracając się od chłopaka i ponownie podążając za kapitanem Yoshihiro.
Kiedy zaczęli opowiadać nieco więcej w trakcie drogi, spoglądałam pomiędzy mówiącymi.
- Słusznie. Nie ma sensu rzucać ludzi w nieznane, szkoda jedynie że tak późno mnie tutaj wysłali, możliwe że dałoby się jeszcze bardziej ograniczyć straty w ludziach... - powiedziałam a w moim głosie dało się odczuć coś na kształt smutku lub rozczarowania.
- Wiecie może czy wieśniacy również mieli styczność z tym czymś? Jakiekolwiek zaginięcia czy cokolwiek co mogłoby na to wskazywać? - zapytałam się spoglądając kolejno po całej grupie, starając się dojrzeć jakąkolwiek reakcję u kogokolwiek.
Kiedy doszliśmy na miejsce, zatrzymałam się z brzegu polany. Choć nie było tego widać na pierwszy rzut oka, z każdą następną chwilą spędzoną na obserwacji, zauważałam kolejne szczegóły, które jasno wskazywały na to że odbyła się tutaj dość krwawa walka. Zmrużyłam oczy i przeszłam się po polanie, przyglądając bliżej wszystkim poszlakom jakie się tutaj pojawiały.
- Interesujące... - powiedziałam łącząc w umyśle kropki, dzięki czemu prowadziłam rekonstrukcję wydarzeń jakie miały miejsce na polanie.
- Yhymmm... Kły, pazury... Rzeczywiście brzmi jak Oni. Jakich był rozmiarów po przemianie, pamiętasz może? I czy zadał w końcu te pytania co chciał zadać? Jakie to były pytania? Pamiętasz może mniej więcej o której godzinie tutaj byliście? - zapytałam się Taro, rzucając okiem w jego kierunku.
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość