Szlak transportowy

Największa prowincja Wietrznych Równin zamieszkana przez Ród Inuzuka. Pomimo swoich rozmiarów, prowincja jest zręcznie zarządzana przez Ród, a to dzięki niezwykle efektywnemu przemieszczaniu się członków rodu na swoich psach. Yusetsu od północy sąsiaduje z morzem, od północnego zachodu z prowincjami Karmazynowych Szczytów, od południowego zachodu z prowincjami Samotnych Wydm a z kolei od zachodu z Shigashi no Kibu. Takie umiejscowienie pozwala na rozwój w prowincji zarówno handlu morskiego jak i lądowego. Niektóre osady zamieszkują członkowie podzielonego wewnętrznie Szczepu Terumi.
Awatar użytkownika
Sayuri
Posty: 251
Rejestracja: 6 gru 2019, o 20:28
Wiek postaci: 18
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czerwone, lekko falowane włosy. Jasne oczy, charakterystyczne dla klanu Hyuuga. Nosi czarną, dopasowaną bluzkę z wycięciem nad piersiami, krótkie czarne spodenki, wysokie siateczkowe pończochy. Ramiona okrywa kimono związane pasem.
Widoczny ekwipunek: Torba przepasana w pasie.
GG/Discord: venus_sayuri

Re: Szlak transportowy

Post autor: Sayuri »

To było oczywiste, że w sumie każdy czekał na jej odpowiedź. Jej towarzysze zapewne dlatego, by sprawdzić jak sobie poradzi z taką zaczepką i by w razie co móc w porę zareagować. Owszem, gdzieś na język mogłoby cisnąć się stwierdzenie, bądź zapytanie o tym, jak się żyje wśród tylko identycznych osób, jednocześnie będąc jedną z nich, ale Sayuri nie była z natury złośliwa. I nie odpłacała się tym, o ile ktoś naprawdę nie zalazłby jej za skórę. A słowa, które padły, w żaden sposób jej nie uraziły. Być może doszłoby do tego, gdyby dowódczyni delegacji Yamanaka nie przerwała wypowiedzi Ayaki. W tym momencie nie trudno było się domyślić, że dziewczyna może mieć dość cięty język, ale baczy na to, co i kiedy może powiedzieć, a już na pewno w towarzystwie pani Rei. Wystarczyło jedno spojrzenie kobiety, by Ayaka zamilkła i nie kontynuowała tematu, chociaż wydawać się mogło, że jeszcze by coś chętnie od siebie dołożyła.

Z tej niewinnej potyczki nie zrodziło się nic więcej. Dowódczyni przedstawicieli Yamanaka tylko potwierdziła jej słowa, więc czerwonowłosa posłała jej ciepły uśmiech, niezależy czy w tym momencie kobieta na nią patrzyła czy nie. I tutaj, jak to Sora miał w zwyczaju, wtrącił swoje trzy ryō, całkowicie zmieniają temat. Oj, ten seinin widział naprawdę wiele dziwów w swoim życiu. A to znaczyło, że naprawdę dużo podróżował. Młoda Hyūga nie sądziła jednak, że był to moment na wypytywanie o to Sorę. Poza tym, zdążyła również przeskoczyć na inny temat, gdzie odpowiedzi postanowił udzielić jej Shin. Rzeczowo, bez zbędnych emocji. Swoją drogą, to było trochę smutne. Przynajmniej dla Sayuri. Nie wiedziała jeszcze, jakimi prawami rządzą się niektóre klany czy układy. Na jakiej zasadzie wyznaczane są osoby, które mają nagle zostawić swoje dotychczasowe życie i zamieszkać wśród ludzi, których w ogóle się nie zna. Jakoś podświadomie czuła, że Shin miał o to żal do klanu Uchiha. Sama nie wiedziałaby, jak przyjęłaby taką decyzję, gdyby była na jego miejscu. Owszem, mogła się mylić, może czarnowłosy chłopak po prostu był tak zawsze. Oschły, nieokazujący emocji, jakby obrażony na cały świat. Jednak czerwonowłosa szukała głębiej. Szukała przyczyny takiego zachowania. I tu akurat teoria o "wygnaniu" pasowała jej najlepiej. Były to jednak jedynie jej przypuszczenia. Nie znała go. I chyba nawet byłoby dla niego lepiej, żeby się myliła.

Kiedy Shin do niej mówił, jej wyraz twarzy złagodniał, uśmiech zbladł, ale nie spuszczała z niego swojego bacznego spojrzenia. Kiedy tylko skończył, tak naprawdę nie wiedziała, co mogłaby na to odpowiedzieć. Nietaktowne byłoby drążenie tematu czy stwierdzenia, że najwidoczniej dobrze zaklimatyzował się w Soso. Po prostu kącik jej ust delikatnie drgnął, spojrzenie na moment ukryło się pod powiekami, a głową lekko skinęła w dół, dając mu do zrozumienia, że przyjęła jego słowa do wiadomości.

Dalsza podróż odbywała się już w ciszy. Ale oczywiście wszystko do czasu, bo zaraz odezwał się chłopak z klanu Yamanaka. Zaciekawiona Sayuri zerknęła na niego, unosząc lekko jedną brew ku górze. Chłopak zdawał się chyba najbardziej towarzyski z całej swojej ekipy. Nie krępował się też, by do swojego pomysłu zaciągnąć seinina. Temu pomysł najwyraźniej się spodobał, bo zaraz się ożywił i dość szybko coś wymyślił. Młoda Hyūga słuchała go z uwagą. I chyba nawet wiedziała, co mógł mieć na myśli! W pierwszym odruchu, niemal chciała się podnieść by zgłosić gotowość do odpowiedzi. Być może nawet Sora to zauważył, a jeśli nie, to wychyliła się w jego stronę i skinęła głową, jakby chciała mu dać ewidentnie do zrozumienia, że mogłaby odpowiedzieć.
- Na krótko rozkwita... Samuraje... symbol chwili... - zaczęła, jeśli tylko została dopuszczona do głosu. - Czyżbyś miał na myśli kwiat wiśni, Sora-sama? - zapytała z szerokim uśmiechem, nie spuszczając spojrzenia z mężczyzny. Była tego gotowa zadać swoją zagadkę, niezależnie od tego, czy odpowiedziała dobrze czy nie.
- Zawsze piękny i dostojny. Widoczny w wyjątkowych chwilach czy uroczystościach. Zazwyczaj chłodny, ale gdy znajduje się w centrum uwagi, rozgrzewa się aż paruje. W jego środku tańczą wtedy zioła. - zagaiła z zawiadackim uśmiechem, mając nadzieję, że nie zdradziła za dużo, nie psując zabawy i jednocześnie powiedziała to na tyle, by jednak można było pogłówkować, a nie stwierdzić, że to co powiedziała, nic nie mówi i nie można z tego niczego odganąć.
0 x
Obrazek
You were more than just somebody I was destined to meet.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Yusetsu”

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość