Uchiha Tsuyoshi
Posty: 899 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Kōgō
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Czarna zbroja, guan dao, wakizashi, torba przy boku,
Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » 31 mar 2026, o 20:34
Lato 396 roku
Tsuyoshi cicho westchnął i było to westchnienie ulgi. Wyglądało na to, że sytuacja była opanowana. Wieśniacy zostali przekonani do tego, że warto współpracować ze zbrojnymi z Wolnego Sogen i zabrali się do przygotowań do palenia ciał. Reszta oddziału Tsuyoshiego również się zebrała i na szczęście obyło się bez strat w ludziach - co było co prawda do przewidzenia patrząc na to, jakie skutki wywołał jego Katon, ale wciąż - nie było to stuprocentowo pewne.
Właśnie, jego Katon. Było naprawdę blisko do niezłej wtopy, ale oddział, który przydzielił mu Rintaro był wprost idealnie skrojony pod potrzeby jego i całej tej misji. Po krótkim rozmówieniu się z Yokimurą, Ryu i wydaniu racji żywnościowych, mogli przejść do dalszych czynności, które musiały zostać wykonane. Yokimura zadbał o zabezpieczenie perymetru i wyznaczenie wart, czyli w zasadzie wszystkie najistotniejsze sprawy porządkowe. Tsuyoshi w żołnierskich słowach mu podziękował, poprosił jeszcze o klatkę z krukiem i przyborami do pisania i skupił się na rozmowie ze staruszkiem, który wystąpił wobec nich w imieniu całej wioski. Staruszek poinstruował Kōgō co do miejsca, które nada się na ich tymczasową kwaterę. Uchiha nie protestował, zdając się na miejscowego.
Niedługo później byli już we wnętrzu suszarni. Było lato, ale wobec wszechobecnej mgły i wilgoci, Tsuyoshi z zadowoleniem przywitał przyjemne ciepło ognia, który nie był już nieokiełznanym żywiołem z jego technik, a spokojnym płomieniem trawiącym drewno w wyznaczonym miejscu. Przyjął też oczywiście herbatę. Zanim jednak zaczął rozmowę, sam położył na stole swoje racje żywnościowe i przed tym, jak wziął coś dla siebie, kazał poczęstować się staruszkowi.
- No dobrze, Kenzo-sama. Przede wszystkim, powinienem się przedstawić. Nazywam się Uchiha Tsuyoshi i jak już zdążyliście zauważyć, przybyłem ze swoim oddziałem przywrócić w Inemurze prawo i porządek, jakie zapewniali tu od wielu lat Uchiha. Chciałbym, żebyś mi opowiedział, skąd się wzięli ci zbóje, kiedy się tu zainstalowali i czy byli powiązani z którąkolwiek z innych walczących stron, czyli z Kaminari albo z Dzikimi - powiedział i pozwolił mu się swobodnie wypowiedzieć, po czym kontynuował zadawanie pytań.
- A co do samych Kaminari i Dzikich, powiedz mi wszystko, co wiecie na ich temat. Czy w okolicy były widywane jakieś ich oddziały w ciągu ostatnich miesięcy, czy kręcili się tu jacyś podejrzani ludzie, co mówili między sobą ci bandyci, którzy tu przesiadywali. Czy mówili oni cokolwiek, co mogłoby się nam przydać? Od takich informacji zależą życia naszych żołnierzy, w tym tych, którzy właśnie was uwolnili od tej niedoli - zaznaczył, jak istotne dla niego są to informacje. Oczywiście mogło być tak, że nic z tych rzeczy nie było staruszkowi wiadome, bo nikogo oprócz rōninów tu nie było, a sami rōnini albo unikali rozmawiania przy mieszkańcach o takich rzeczach, albo... nie byli zbyt dobrze w nich zorientowani. Tsuyoshi liczył jednak na choćby strzępki informacji, które będzie mógł przekazać w raporcie do sztabu generalnego, a które ktoś tam jakoś powiąże z czymś innym i być może zrobi z nich dobry użytek.
- Mam też jeszcze jedno, nietypowe pytanie. Od moich dowódców słyszałem, że rōnini, którzy was tutaj tak męczyli, byli w ostatnich czasach zabijani przez... no właśnie, to dziwna sprawa, bo nie wiadomo do końca przez kogo. Podobno był to ktoś, kto był w stanie ciąć ich z zadziwiającą precyzją, a do tego miał dziwne, niebieskie spojrzenie. Nie sądzę, żeby to był duch, jak zdawały się sugerować plotki, ale czy naprawdę znajdowano tu w okolicy martwych rōninów? I jeśli tak, to kto mógł ich zabijać? - po tych słowach Tsuyoshi zamilkł i zamienił się w słuch. Był bardzo ciekaw odpowiedzi, bo dużo od niej zależało. Czy były to tylko plotki czy może w okolicy czaił się jakiś kolejny, niebezpieczny przeciwnik?
-4 shurikeny
0 x
Uchiha Hiromi
Posty: 817 Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
Wiek postaci: 19
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=11005&p=205011#p205011
Multikonta: Yuki Hoshi
Post
autor: Uchiha Hiromi » 1 kwie 2026, o 11:33
~ 12/... ~ ~ Uchiha Tsuyoshi ~
~ Misja Wojenna Rangi A ~
~ Wioska Ryżu ~
~ rok 396 ~
Kenzo przyjął poczęstunek z trzęsącymi się dłońmi. Jego sękate, zniszczone ciężką pracą palce zacisnęły się na kubku z gorącym naparem. Słuchał słów Tsuyoshiego w absolutnym milczeniu. Dopiero gdy Uchiha skończył zadawać pytania, starzec wziął powolny, ostrożny łyk, a jego mętne oczy wbiły się w tańczące płomienie.
- Przybyli niedługo po tym, jak wasze wojska, Uchiha-sama, musiały się wycofać... To było dobrych kilka miesięcy temu, może nawet blisko roku - zaczął Kenzo, a jego głos był wyprany z życia. Skulił ramiona, jakby wspomnienie tamtych dni fizycznie na nim ciążyło. - Wielka wojna z Kaminari zmusiła was do przesunięcia linii frontu. Zostaliśmy sami. Wtedy zjawili się oni. Dezerterzy, wyrzutki bez honoru, szukający łatwego łupu tam, gdzie nie było już wojska. Nie służyli nikomu poza własną chciwością.
Starzec odłożył porcję racji żywnościowych na brzeg stołu, jakby ściśnięty żołądek nie pozwalał mu na przełknięcie czegokolwiek twardego.
- Dzikich na oczy tu nigdy nie widzieliśmy, panie - kontynuował, pocierając zmęczoną twarz. - Co zaś tyczy się Kaminari... Czasami, gdy dni były pogodne, widywaliśmy na dalekim horyzoncie ich zwiadowców. Ale nigdy nie podeszli blisko. Ronini byli tchórzami. Kiedy tylko widzieli błysk obcych sztandarów, chowali się po stodołach jak szczury, zmuszając nas do milczenia pod groźbą śmierci. Z nikim nie spiskowali. Byli tylko... pasożytami.
Gdy Tsuyoshi przeszedł do ostatniego, najbardziej nietypowego pytania, w suszarni zapadła ciężka cisza. Tylko ogień cicho strzelał iskrami. Kenzo zamarł. Kubek w jego dłoniach zadrżał tak mocno, że kilka kropel herbaty spadło na popiół z cichym sykiem. Mowa ciała starca diametralnie się zmieniła - opuścił nisko głowę, a jego oddech stał się urywany, jakby nagle zabrakło mu powietrza. Oczy, które podniósł na młodego dowódcę, były pełne niewyobrażalnego bólu i niewypłakanych łez.
- Duch... - wyszeptał, a to jedno słowo zabrzmiało jak łamiąca się gałąź. - To nie był żaden duch, panie. To była... moja córka.
Kenzo zacisnął powieki, połykając łzy, po czym wziął głęboki, drżący oddech, by móc mówić dalej.
- Miała na imię Mizu. Jej oczy... faktycznie były niezwykłe. Jasne, błękitne jak letnie niebo. Zanim wybuchła ta przeklęta wojna, służyła w straży, szkoliła się na samurajkę. Kiedy te psy najechały naszą wioskę, stanęła do walki. Sama jedna przeciwko nim wszystkim. Broniła nas do upadłego... - starzec zakrył twarz dłonią, a jego barki zatrzęsły się w niemym szlochu. - Pojmali ją. Zrobili jej potworne rzeczy. A potem... umarła. Wrzucili jej ciało do kanału.
W suszarni znowu zapadła cisza, zakłócana jedynie urywanym oddechem ojca, który stracił wszystko. Kiedy Kenzo wreszcie spojrzał na Tsuyoshiego, w jego spojrzeniu tliła się już tylko ponura pustka.
- Jej śmierć... zatruła ich umysły. - wyjaśnił chrapliwie. - Krew mojej dziewczynki splamiła ich ręce, a poczucie winy i tanie sake do reszty zniszczyły im rozum. Kiedy nad Inemurą zbierała się mgła, zaczęli wszędzie widzieć jej niebieskie spojrzenie. W każdym cieniu, w każdym odbiciu w wodzie. Paranoja. To nie żaden mściciel ich zabijał, Uchiha-sama. To oni sami, obłąkani ze strachu, po kilku miesiącach tej paranoi, w środku nocy rzucali się na siebie z mieczami, krzycząc, że onryo po nich przyszło. Wyżynali się nawzajem we własnym obłędzie.
Tragiczna układanka złożyła się w spójną, logiczną całość. Raporty zwiadowców o rzekomym potworze były tylko echem zwykłego, ludzkiego szaleństwa, napędzanego poczuciem winy po potwornej zbrodni. Sprawa wydawała się całkowicie zamknięta.
VIDEO
I wtedy ogień w palenisku gwałtownie zgasł, zaduszony przez nienaturalny, lodowaty podmuch wiatru, który wdarł się przez szpary w deskach suszarni. Temperatura w pomieszczeniu spadła w ułamku sekundy. Oddech Tsuyoshiego nagle zmienił się w kłąb białej pary. Starzec zamilkł w pół słowa, a jego oczy rozszerzyły się w przerażeniu.
Z zewnątrz, z miejsca gdzie mgła całkowicie pochłonęła już ubitą drogę i dogasające zgliszcza po walce, dobiegł dźwięk. Nie był to głos wartowników z oddziału Yokimury. Zamiast tego uszy Uchihy wyłowiły mokre, powolne szuranie - dźwięk czegoś ciężkiego, wleczonego po błotnistej grobli. A zaraz potem, przerywając martwą ciszę nocnej równiny, rozległ się cichy, kobiecy, fałszujący nieludzko śpiew, od którego włosy na karku stawały dęba.
Na ten dźwięk konie kawalerii, do tej pory spokojne i opanowane, zaczęły na zewnątrz przeraźliwie, panicznie rżeć, szarpiąc się na uwięziach i uderzając kopytami o drewno, jakby dostrzegły w bieli mgły coś, czego nie powinien oglądać żaden śmiertelnik.
Ludzie Tsuyoshiego byli na zewnątrz, ale on był bezpiecznie w środku. Mógł wybrać, co zamierzał uczynić.
Arcykapłan Rintaro
Yokimura
Ken'ichi
Kenzo
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 899 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Kōgō
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Czarna zbroja, guan dao, wakizashi, torba przy boku,
Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » 1 kwie 2026, o 22:02
Lato 396 roku Tsuyoshi słuchał uważnie, nie przerywając staruszkowi. Takim ludziom trzeba się pozwolić wypowiedzieć i im nie przeszkadzać, żeby poczuli swobodę wypowiedzi. I opłaciło się to, bo choć informacje były raczej mało konkretne, to dało się z nich wyciągnąć jakieś strzępy, które mogły się przydać. Po pierwsze, w tej okolicy bywali tylko Kaminari - Dzikich tu nie było. Po drugie, obecność Kaminari ograniczała się jedynie do wypadów patroli zwiadowczych. Można było więc założyć, że w okolicy raczej nie było silniejszych oddziałów wroga. To ważne, bo oznaczało to, że zarówno droga na południe jak i na północ stała jako-tako otworem.
I to by było na tyle z rzeczy, które spotkały Tsuyoshiego tego wieczoru, a które mógłby pojąć.
Pierwszym sygnałem, że coś jest nie tak, było to, że Kenzo ujawnił autentyczny strach, gdy Uchiha zapytał o coś, co mordowało rōninów. Już to zaalarmowało młodego dowódcę, ale słuchał dalej. Z każdym słowem jego brwi marszczyły się coraz bardziej, aby następnie podnieść się do góry. Kenzo ujawnił, że bandyci torturowali i zabili jego córkę, która jako jedyna stawiła im czoła. Kōgō zagryzł zęby. Widział już wiele okrucieństw na wojnie, ale sytuacje, w których krzywdzono kobiety i dzieci nadal go w jakimś stopniu "ruszały". Wolał nawet nie myśleć, co nacierpiała się biedna, młoda i ambitna dziewczyna, zanim wyzionęła ducha. Zrobiło mu się jej autentycznie żal.
Ale to nie wyjaśniało jeszcze tego, co zabijało rōninów. Na szczęście starzec przyszedł z wyjaśnieniem o obłędzie. Cóż, nadal było to niestandardowe, bo tacy szubrawcy pewnie zrobili do tej pory krzywdę już wielu kobietom, ale było zdecydowanie bardziej logiczne, od duchów. Nie to, żeby Tsuyoshi nie wierzył w duchy. Wierzył. Ale żeby duchy tak mocno wchodziły w świat żywych? Z tym się jeszcze nie spotkał, dlatego nie mógł wcześniej dać wiary tym chłopskim "plotkom". I teraz po raz kolejny potwierdziło się to, że tak konkretnych historii nie można brać na poważnie, bo są one wyolbrzymieniem. Tymczasem rozwiązanie było proste i zdroworozsądkowe. Sprawa wyjaśniona, można się rozejść, prawda? P-prawda?
Cóż, tej letniej nocy w Inemurze tak naprawdę nic nie było jeszcze wyjaśnione.
W jednej chwili Tsuyoshi poczuł zimny podmuch. Temperatura spadła i to nienaturalnie bardzo, mężczyzna po raz pierwszy w życiu był świadkiem czegoś takiego. I wtedy uszu Uchihy dobiegło... dziwne szuranie, które nie przypominało odgłosów nikogo z jego oddziału. Zaraz później poczuł, jak absolutnie wszystkie włosy stają dęba na jego ciele. On sam wyprostował się na fotelu jak rażony raitonem i na moment go sparaliżowało. Popatrzył na wprost, na starca, ale ten również nie był w stanie wydusić z siebie ani słowa.
Po raz pierwszy od bardzo dawna Tsuyoshi naprawdę się bał . Wojna, śmierć, narażanie życia, ryzykowne manewry na wojnie czy misjach i stawanie oko w oko z wrogami, którzy tyle razy chcieli go zabić - wszystko to bledło przy tym, czego właśnie doświadczył. Po raz pierwszy w życiu miał stanąć przed czymś, co wymykało się jego percepcji i przewidywaniom. Przed czymś, co było straszne, bo było zupełnie nieprzewidywalne .
No ale właśnie - czy na pewno stanie przed tym czymś? Wciąż miał kręgosłup prosty jak struna, ale ciało odmawiało mu posłuszeństwa. Serce łomotało tak mocno, że miał wrażenie, że zaraz żywcem wyrwie mu się z klatki piersiowej. Nogi były ciężkie jak kamienie, ale jednocześnie miał wrażenie, że jeśli wstanie, to okaże się że są miękkie jak bawełna. Nie był w stanie nawet przełknąć śliny. Powoli, szarpanymi ruchami skręcił szyję tak, żeby skierować wzrok na drzwi. Jakiś głos w jego głowie spieszył z przypomnieniem mu, że przecież nie musi wychodzić. Że tu, w domu jest spokojnie i bezpiecznie. Że wszystkie jego problemy się rozwiążą, jeśli... nie zrobi nic. Jeśli ulegnie tej kuszącej perspektywie pozostania w tym miejscu jeszcze przez jakiś czas.
I wtedy, patrząc na drzwi, z kropelkami zimnego potu oblewającymi jego czoło, przypomniał sobie, że na zewnątrz jest jego oddział. Tuzin ludzi, którzy nie wahali się zaryzykować swoich żyć pod jego komendą. Yokimura, Ken'ichi, Ryo. Profesjonaliści, mężczyźni gotowi zapewne oddać za niego życie, gdyby sytuacja ich do tego zmusiła.
- Kuso... - wydusił z siebie tylko przez zaciśnięte zęby i wstał. Nadal czuł strach, ale nie był on już paraliżujący. Czuł, jak odzyskuje władzę w ciele, które przygotowywało się do wielkiego wysiłku. Nawet nie wiedział kiedy aktywował mu się Sharingan; uświadomił sobie to dopiero, gdy naciskał na klamkę od drzwi i wychodził na zewnątrz, ku nieznanemu. Zrobił kilka kroków przed siebie, każdy bardziej pewny od poprzedniego. Zaczerpnął haust chłodnego, wilgotnego powietrza i rozglądnął się w poszukiwaniu źródła przerażającego dźwięku. Jego zmysły działały już jednak jak należy - wytężone do granic możliwości, gotowe na każdą ewentualność. Jeśli obok domu stały jakieś straże złożone z ludzi z jego oddziału, powiedział tylko krótko, nie odwracając głowy:
- Chrońcie mieszkańców. Ja się tym zajmę.
-4 shurikeny
Ukryty tekst
Nazwa Sharingan: San Tomoe
Środkowy i ostatni powszechnie znany poziom Sharingana - powyżej niego sięgają już tylko bardzo nieliczni. Aktywowanie San Tomoe sprawia, że Uchiha staje się niezwykle niebezpiecznym przeciwnikiem. Po pierwsze, znacząco rosną możliwości kopiowania jutsu, gdyż oprócz kopiowania niemal wszystkich technik, użytkownik może je wykonywać jednocześnie z wrogiem - wygląda to tak, jakby czytał on w jego myślach. Znacząco rośnie też jego percepcja, a na dodatek otwiera się możliwość wejścia do umysłu Jinchūriki.
Możliwości Widzenie i szacowanie chakry przeciwnika - brak takiej możliwości przez obiektyRozpoznawanie widzianej chakry – w przypadku osób lub zwierząt, które się uprzednio widziało Dostrzeganie obiektów niewidocznych gołym okiem - np. cienkie żyłkiRozpoznawanie genjutsu Wejście do umysłu Jinchūriki - na krótki moment, możemy zobaczyć demona (więcej szczegółów w Notce 4)Odróżnianie klonów od oryginału - klony rangi B w dółBonus atrybutów - percepcja użytkownika rośnie o 60 punktówKopiowanie technik - Można kopiować wszystkie widziane techniki (oprócz innych KG i Hijutsu) i wykonywać je w tym samym momencie co przeciwnik. Możliwość przełamania genjutsu - Przełamanie odbywa się tak samo jak przy pomocy Kai. Nie wymaga jednak złożonej pieczęci, a bonus do konsekwencji wynosi +50 – dodawany do zwykłego bonusu, o którym mowa w temacie „Genjutsu".
Wymagania Przebudzenie zgodnie z mechaniką klanu (w przypadku misji minimum A), dziedzina klanowa D, posiadanie Sharingan: Ichi Tomoe lub Sharingan: Ni Tomoe
Koszt E: 8% | D: 6% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: niezauważalne (1/2 podtrzymanie) (koszt x3 jeśli dziedzina klanowa nie jest rozwinięta na rangę B)
Ukryty tekst
0 x
Uchiha Hiromi
Posty: 817 Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
Wiek postaci: 19
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=11005&p=205011#p205011
Multikonta: Yuki Hoshi
Post
autor: Uchiha Hiromi » wczoraj, o 15:09
~ 13/... ~ ~ Uchiha Tsuyoshi ~
~ Misja Wojenna Rangi A ~
~ Wioska Ryżu ~
~ rok 396 ~
Wyjście z pomieszczenia przypominało skok w głąb lodowatego jeziora. Zaledwie cienkie, przesuwne drzwi oddzielały resztki domowego ciepła od nienaturalnego, dławiącego mrozu, który wziął we władanie całą Inemurę. Powietrze było tak ostre i zimne, że każdy wdech Tsuyoshiego niemal bolał, a wypuszczane powietrze natychmiast zamieniało się w gęste kłęby białej pary.
Zaraz za progiem, w gęstniejącej jak mleko mgle, stało dwóch żołnierzy z jego oddziału. Ryo i jeden z młodszych zwiadowców. Obaj byli weteranami, którzy zaledwie kilkanaście minut temu bez mrugnięcia okiem wyrzynali roninów, a jednak teraz ich mowa ciała zdradzała pierwotny, irracjonalny wręcz strach. Ryo stał w nienaturalnym bezruchu, wpatrując się w mrok z szeroko otwartymi oczami. Kłykcie jego dłoni zaciśniętej na włóczni zbielały, a ostrze delikatnie drżało. Na polecenie dowódcy, zwiadowca przełknął głośno ślinę, a jego zęby zadzwoniły o siebie w mimowolnym skurczu.
- T-tak jest, Uchiha-sama... - wykrztusił Ryo. Jego głos był zdławiony. Otarł nerwowo pot z czoła, który na tym mrozie sprawiał wrażenie lodowatych kropel, po czym stanął w defensywnej pozycji przed wejściem do suszarni, odcinając drogę do mieszkańców.
Tsuyoshi zrobił kilka kroków w stronę głównego traktu. Szron, który niespodziewanie pokrył całą równinę, chrzęścił pod jego butami. Mgła była tak gęsta, że połykała światło, ograniczając widoczność do zaledwie kilku metrów.
Nagle, z lewej strony, rozległ się potężny trzask pękającego drewna. Jeden z oporządzonych koni, uwiązany przy palisadzie, wpadł w absolutną furię. Zwierzę stanęło dęba z przeraźliwym, niemal ludzkim wrzaskiem, szarpiąc z taką siłą, że wyrwało gruby pal z ziemi. Koń popędził na oślep w noc, tratując płoty i znikając we mgle. Reszta wierzchowców kopała w panice ziemię, szarpiąc się na linach.
Tsuyoshi odwrócił głowę w stronę, z której nadciągał dźwięk. Sharingan lśnił w jego oczach, gotów wychwycić najdrobniejszy przepływ chakry, ale to, co czuł w powietrzu, przypominało raczej wirującą, zepsutą do cna próżnię.
Z ciemności nad zalanymi polami ryżowymi dobiegał ten sam, przyprawiający o mdłości dźwięk. Szur... chlup... szur... Coś ciężkiego i mokrego wlekło się po błotnistej grobli.
Cichy, dziewczęcy śpiew stawał się coraz wyraźniejszy. Była to stara kołysanka z Sogen, ale wyśpiewywana w nienaturalnie przeciągły, fałszujący sposób. Słowa załamywały się, przechodząc miejscami w mokre, bulgoczące rzężenie, jakby płuca śpiewającej istoty były do połowy wypełnione wodą.
Wtedy, o jakieś dziesięć kroków od Tsuyoshiego, mgła na głównym trakcie zaczęła się powoli rozstępować, wypychana przez aurę czystego, mrożącego krew w żyłach zła. Ziemia wokół tamtego miejsca natychmiast zamarzła na kość.
Najpierw z bieli wyłoniło się ostrze. Złamana w połowie, zardzewiała naginata, której drzewce ciągnęło się po kamieniach, wydając to właśnie przyprawiające o dreszcze szuranie. Dłoń, która ją trzymała, była trupio blada, z poczerniałymi od odmrożeniem palcami i paznokciami zdartymi do krwi.
Ułamek sekundy później Tsuyoshi ujrzał całą sylwetkę.
Była to kobieta. Miała na sobie proste, białe kimono, które teraz przypominało mokry, brudny całun, umazany starym błotem i zaschniętą czernią krwi. Jej ciało było przeraźliwie chude, a ruchy szarpane, nieprzypominające niczego żywego. Długie, przemoczone, czarne jak smoła włosy opadały całkowicie na jej twarz, przyklejając się do skóry. Szła powoli, ciągnąc za sobą prawą nogę pod nienaturalnym kątem.
Gdy onryo znalazło się ledwie osiem kroków od młodego oficera, śpiew nagle urwał się w pół słowa. Zapadła obezwładniająca, cmentarna cisza. Nawet konie przestały rżeć.
Zjawa zatrzymała się. Jej głowa przekrzywiła się w bok w sposób, w jaki pęka kark wisielca - gwałtownie, ze słyszalnym, suchym trzaskiem łamanych kręgów. Mokre, czarne pasma włosów rozsunęły się minimalnie, odsłaniając fragment zmasakrowanej, sinej twarzy.
Spod czarnej kurtyny włosów na Tsuyoshiego spojrzało dwoje oczu. Płonęły upiornym, nieludzkim wręcz odcieniem szafiru. Było to spojrzenie, w którym nie było już ani odrobiny ludzkiej duszy. Została w nich jedynie zamarznięta, nieskończona nienawiść i żądza mordu, skierowana do każdego żywego stworzenia, które stanęło na jej przeklętej ziemi.
Lodowaty wiatr targnął szatami zjawy. Błękitne ślepia wpatrywały się w krwistoczerwonego Sharingana Uchihy, a zza zasłony włosów dobiegł mrożący krew w żyłach, podwójny, syczący szept, który echem odbił się w samym umyśle Tsuyoshiego:
- Gińcie... wszyscy...
Arcykapłan Rintaro
Yokimura
Ken'ichi
Kenzo
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 899 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Kōgō
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Czarna zbroja, guan dao, wakizashi, torba przy boku,
Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » wczoraj, o 19:26
Lato 396 roku
Wszystko wokół mówiło, że coś jest nie tak. Temperatura spadła tak bardzo, że w środku lata, na otwartej przestrzeni, Tsuyoshi poczuł pod butami szron. Z kolei jeden z koni przestraszył się tak bardzo, że wyrwał z ziemi pal, do którego był przywiązany. Dla Uchihy było jednak za późno, by się wycofać.
Mimo tego, że myśl ta wzbudzała w nim spory dyskomfort, musiał się kierować tam, skąd słyszał zniekształconą, sogeńską kołysankę. Poruszał się ostrożnie, przy każdym kroku lustrując uważnie otoczenie pomimo wszechogarniającej mgły. Miał ochotę rozpalić jakiś ogień, ale wstrzymał się ze względu na to, że mógł być wtedy bardzo łatwym celem dla tego, z czym miał do czynienia. A przecież nie znał jego możliwości.
W końcu jednak dostrzegł swój cel. Serce na moment podeszło mu do gardła, gdy dostrzegł wyłaniającą się z mgły, złamaną naginatę, a zaraz później... całą postać. Sylwetka przypominała ludzką, ale tylko przypominała. Była to przeraźliwie chuda kobieta o długich, przemoczonych włosach, zasłaniających jej twarz. Z pewnością jednak, mimo to, nie była człowiekiem. Była zjawą, duchem, demonem, manifestacją zła i nienawiści - a przynajmniej tak to odczuwał Tsuyoshi. Ponownie targnęły nim myśli, że powinien natychmiast uciec, ale wytrzymał tę próbę i stanął twardo w miejscu, zagradzając jej drogę. Nikt go teraz nie widział (poza zjawą), ale gdyby ktoś go zobaczył, to mógłby dostrzec, że pobladł on, a jego oblicze zdradzało objawy walki z samym sobą i strachu. Zacisnął dłoń na rękojeści swojego wakizashi tak mocno, że pobielały mu knykcie, a paznokcie wbijały mu się w skórę. Nie czuł teraz jednak bólu, był skupiony na tym czymś, co stało przed nim.
Kiedy zjawa przestała śpiewać i wbiła w Uchihę swój wzrok, był to ostateczny moment, gdy jego instynkty jeszcze raz szturmowały jego ośrodek decyzyjny, niemal rozkazując mu uciekać. W takich właśnie jednak chwilach następowało oddzielenie chłopców od mężczyzn i ludzi słabych od silnych. Różnili się oni nie tym, że ci drudzy nie czuli strachu, ale że potrafili stawić mu czoła i zrobić coś pomimo niego. W tej krytycznej chwili Tsuyoshi nie cofnął się nawet o krok. Pomyślał o tym, co stanie się z jego oddziałem oraz wszystkimi mieszkańcami Inemury, jeśli nie stanie on na drodze tej zjawie.
- MIZU - powiedział stanowczo, nie uciekając spojrzeniem w bok - ci, którzy ci to zrobili, nie żyją. Zabiłem ich. Twój ojciec Kenzo jest tu i żyje. Odejdź i znajdź spokój - odpowiedział kobiecie. Sam nie wiedział do końca na co liczył, ale po tym, co usłyszał od Kenzo, postanowił podjąć próbę porozumienia się ze zjawą. Być może było to szaleństwo, a Uchiha zaraz przekona się, że popełnił błąd, ale nie mógł nie spróbować. Nie znał natury tego bytu, nie wiedział czy to udręczona dusza samurajki szuka zemsty czy może jest to coś zupełnie innego. Czuł jednak, że musi spróbować, zamiast bezmyślnie rzucać się do walki. Wiedział jednak, że ryzykuje, dlatego w każdej chwili był gotowy do uskoczenia przed ewentualnym atakiem.
-4 shurikeny
Ukryty tekst
Nazwa Sharingan: San Tomoe
Środkowy i ostatni powszechnie znany poziom Sharingana - powyżej niego sięgają już tylko bardzo nieliczni. Aktywowanie San Tomoe sprawia, że Uchiha staje się niezwykle niebezpiecznym przeciwnikiem. Po pierwsze, znacząco rosną możliwości kopiowania jutsu, gdyż oprócz kopiowania niemal wszystkich technik, użytkownik może je wykonywać jednocześnie z wrogiem - wygląda to tak, jakby czytał on w jego myślach. Znacząco rośnie też jego percepcja, a na dodatek otwiera się możliwość wejścia do umysłu Jinchūriki.
Możliwości Widzenie i szacowanie chakry przeciwnika - brak takiej możliwości przez obiektyRozpoznawanie widzianej chakry – w przypadku osób lub zwierząt, które się uprzednio widziało Dostrzeganie obiektów niewidocznych gołym okiem - np. cienkie żyłkiRozpoznawanie genjutsu Wejście do umysłu Jinchūriki - na krótki moment, możemy zobaczyć demona (więcej szczegółów w Notce 4)Odróżnianie klonów od oryginału - klony rangi B w dółBonus atrybutów - percepcja użytkownika rośnie o 60 punktówKopiowanie technik - Można kopiować wszystkie widziane techniki (oprócz innych KG i Hijutsu) i wykonywać je w tym samym momencie co przeciwnik. Możliwość przełamania genjutsu - Przełamanie odbywa się tak samo jak przy pomocy Kai. Nie wymaga jednak złożonej pieczęci, a bonus do konsekwencji wynosi +50 – dodawany do zwykłego bonusu, o którym mowa w temacie „Genjutsu".
Wymagania Przebudzenie zgodnie z mechaniką klanu (w przypadku misji minimum A), dziedzina klanowa D, posiadanie Sharingan: Ichi Tomoe lub Sharingan: Ni Tomoe
Koszt E: 8% | D: 6% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: niezauważalne (1/2 podtrzymanie) (koszt x3 jeśli dziedzina klanowa nie jest rozwinięta na rangę B)
Ukryty tekst
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość