Sayuri
Posty: 213 Rejestracja: 6 gru 2019, o 20:28
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone, lekko falowane włosy. Jasne oczy, charakterystyczne dla klanu Hyuuga. Nosi czarną, dopasowaną bluzkę z wycięciem nad piersiami, krótkie czarne spodenki, wysokie siateczkowe pończochy. Ramiona okrywa kimono związane pasem.
Widoczny ekwipunek: Torba przepasana w pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=40&t=7919&p=129861#p129861
GG/Discord: venus_sayuri
Post
autor: Sayuri » wczoraj, o 22:02
Budynek nie wyróżnia się na tle innych. Znajduje się na obrzeżach osady, co akurat jest atutem, ponieważ jak to na warsztacie bywa, zdarza się być głośno podczas wykuwania broni. Oprócz warsztatu znajduje się tu również część mieszkalna, dzięki czemu Kowal mógł poświęcać naprawdę dużo czasu na wytwarzanie nowych broni.
W samym środku znajduję się duży piec, w którym rozpalony jest ogień. To dzięki niemu żelazo pozwalało poddawać się obróbce. Oprócz tego na warsztacie znajdował się również duży, żeliwy stół, który przeżył już tysiące, jak nie setki tysięcy uderzeń młota. Wszystko po to, by zamówiona broń mogła nabrać kształtu i trafić do swojego właściciela. Oprócz tego na zewnątz była niewielka studnia, dokładnie na tyłach budynku. Pobierana stamtąd woda pozwoliła na oblewanie nią żelastwa i natychmiastowemu schłodzeniu go. Wszystko, co potrzebne było kowalowi do pracy, znajdowało się właśnie tutaj.
Dalsza część zostanie uzupełniona o wymagane minimum zgodne z regulaminem w najbliższym czasie.
0 x
You were more than just somebody I was destined to meet.
Sayuri
Posty: 213 Rejestracja: 6 gru 2019, o 20:28
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone, lekko falowane włosy. Jasne oczy, charakterystyczne dla klanu Hyuuga. Nosi czarną, dopasowaną bluzkę z wycięciem nad piersiami, krótkie czarne spodenki, wysokie siateczkowe pończochy. Ramiona okrywa kimono związane pasem.
Widoczny ekwipunek: Torba przepasana w pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=40&t=7919&p=129861#p129861
GG/Discord: venus_sayuri
Post
autor: Sayuri » dzisiaj, o 09:48
Misja rangi D - Mumei
Ile tego dziadostwa?!
MG - 4
Mumei - 3
Formalności, chociaż w sumie takich nieformalnych, mieli mieć już za sobą. Dogadali się, w dodatku chłopak się przedstawił, więc Gorano kiwnął mu głową z aprobatą. I tak jak słusznie zauważył, nie było tu miejsca na jakieś tytułowanie się. Mężczyzna był prostym chłopem, robotnym, ale nie wymagającym. Cenił sobie przede wszystkim pracowitość i uczciwość. Liczył, że też spotka się z tym u Mumeia.
Siła młodego shinobiego i jego werwa, mogły wynagrodzić kowalowi ostatnie trudy, które musiał dźwigać sam. Teraz miał zacnego pomocnika, który nawet przez chwilę nie marudził ani nie narzekał, że coś za ciężkie, że czemu on sam, że może przerwa. To naprawdę się ceniło! Niestety Gorano miał już styczność z młodziaki, którym taki rodzaj zadań nie odpowiadał. Kusili się tylko na zarobek, ale ile przy tym się nasłuchał! Na bogów, toż może i fizycznie odpoczywał, ale psychicznie już niekoniecznie. Na szczęście każdy gagatek wykonywał robotę, nawet jeśli minę miał niczym obrażone dziecko.
Rozmawiali tak sobie, więc droga przez osadę płynęła bardzo sprawnie. Mijali dość sporo ludzi, ale to w sumie nie było nic dziwnego. Dzień trwał w najlepsze. Osada żyła swoim codziennym życiem, każdy mieszkaniec miał jakieś obowiązki. Tuż niedaleko celu, Mumei zadał dość ciekawe pytanie. Kowal przez chwilę nie odpowiadał, jakby zastanawiając się nad odpowiedzią.
- Hum... - zaczął w końcu i przystanął przed jednym z budynków. Był to już warsztat. Do uszu Mumeia zaczęły docierać odgłosy uderzeń, brzdęk metalu i skwar palącego się ognia w piecyku. - Nie mógłbym tego obiecać, ale nie wydaje się to niewykonalne. Jednak potrzeba byłoby do tego specjalnych mechanizmów, dobrego projektu. Mógłbym złożyć włócznie do kupy, ale mechanizmy to już nie moja działka. Potrzebowalibyśmy kogoś, kto się na tym zna. - odpowiedział po krótkim zastanowieniu. Starał sobie wyobrazić broń, jaką opisał Mumei. Zdecydowanie tutaj sam kowal by nie wystarczył.
- Zostaw tu przyczepkę, a worki połóż obok tego wielkiego stołu. Zaraz przyniosę Ci wiklinowe kosze do segregacji. - powiedział, rozporządzając już robotę. Palcem wskazał miejsce przy stole, gdzie miały stać worki. Było to około pięciu metrów od wejścia. W środku było dość ciepło ze względu na palący się piec. Znajdowało się tam też dwóch mężczyzn. Jeden z nich właśnie uderzał wielkim młotem w żarzące się żelastwo. Wyglądało na to, że właśnie wykuwa jakąś katanę. Drugi z nich na razie krzątał się gdzieś dalej i widać było jedynie jego plecy. Sam Gorano za to na chwilę zniknął z pola widzenia.
Legenda
Gorano
Sprzedawca
0 x
You were more than just somebody I was destined to meet.
Mumei
Posty: 21 Rejestracja: 21 sty 2026, o 10:54
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Symetryczne czerwone znaki na policzkach w kształcie ukośnych smug - Śnieżnobiałe, ostro postrzępione włosy - Przenikliwe oczy o bursztynowo-czerwonym kolorze - Zawsze obecny symbol rodu Kōseki - na naszyjniku, zbroi i opasce
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=12192
GG/Discord: izanagi5697
Post
autor: Mumei » dzisiaj, o 14:43
Mumei zwolnił kroku, gdy zbliżali się do warsztatu, a odgłosy młotów zaczęły wyraźnie przebijać się przez gwar osady. Ciągnął przyczepkę już spokojniej, pozwalając, by rozmowa naturalnie wybrzmiała do końca. Słowa Gorano o mechanizmach utkwiły mu w głowie. Skinął lekko głową, jakby przyjmował to do wiadomości, ale widać było, że wciąż analizuje temat. Specjalne łączenia, projekt, ktoś od precyzyjnych mechanizmów. To komplikowało sprawę, lecz jej nie przekreślało.
- Rozumiem - odezwał się w końcu spokojnie.
- Gdybym zdobył odpowiedni projekt albo znalazł kogoś od tych mechanizmów… podjąłbyś się wykucia reszty? - bardzo mi zależy na tej broni, może zachowam sobie kontakt do niego, nigdy nie wiadomo kiedyś taka znajomość mi się przyda, bo też jeszcze nie wiem kiedy będę wstanie kogoś takiego znaleźć.
Mumei skinął głową na polecenie i bez zbędnych słów odstawił przyczepkę tam, gdzie wskazał Gorano. Drewniane pale opadły z cichym stuknięciem na ziemię. Przez moment rozprostował ramiona, po czym od razu zabrał się do przenoszenia worków. Pierwszy uniósł pewnym ruchem i zaniósł pod wielki, żeliwny stół. Metal w środku zabrzmiał głucho, gdy odłożył go ostrożnie przy wskazanym miejscu. Ciepło bijące od pieca było intensywne, ale nie dawał po sobie poznać dyskomfortu. Na sekundę zatrzymał wzrok na kowalu wykuwającym ostrze. Rytm młota, iskry sypiące się na boki i rozgrzane żelazo przykuwały uwagę. Wyglądało to niemal hipnotyzująco. Potem przeniósł drugi worek, ustawiając go równo obok pierwszego.
Gdy skończył, rozejrzał się spokojnie po warsztacie, czekając na kosze i dalsze instrukcje. Atmosfera pracy była ciężka, gorąca i głośna...
- Gorano, masz może coś do picia, bo aż mi w gardle zaschło... - Mumei poprosił o szklankę wody, nieco orzeźwienia zdecydowanie przyda mu się przed dalszą częścią pracy.
0 x
Sayuri
Posty: 213 Rejestracja: 6 gru 2019, o 20:28
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone, lekko falowane włosy. Jasne oczy, charakterystyczne dla klanu Hyuuga. Nosi czarną, dopasowaną bluzkę z wycięciem nad piersiami, krótkie czarne spodenki, wysokie siateczkowe pończochy. Ramiona okrywa kimono związane pasem.
Widoczny ekwipunek: Torba przepasana w pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=40&t=7919&p=129861#p129861
GG/Discord: venus_sayuri
Post
autor: Sayuri » 41 min temu
Misja rangi D - Mumei
Ile tego dziadostwa?!
MG - 5
Mumei - 4
Temat specjalnej broni chodził wciąż po głowie Mumeiowi. Gorano widział, że chłopak poszukuje czegoś, czym mógłby biegle się posługiwać, a co może też byłoby jednak znakiem rozpoznawczym. Nie dziwił się mu wcale. Był młody i ambitny. A przy tym nie był na bakier z kulturą i ogładą. To osobie starszej, takiej jak kowal, zdecydowanie się podobało.
- Oczywiście, że tak! - odpowiedział z entuzjazmem, bo sam lubił nowe wyzwania. Czegoś takiego jeszcze nie wykonywał i gdyby mu się to udało, to też przecież działałoby na jego korzyść, czyż nie? Już nawet nie chodziło o sam zarobek, ale to świadczyłoby o tym, że kowal nadal potrafi tworzyć rzeczy, które nie wpisują się w obecne standardowe bronie. Temat jednak mógł być na ten moment nieco zbyt odległy, wiec wolała się na nić z Mumeiem nie umawiać konkretnie.
Młody shinobi wykonał należycie kolejne polecenie, jakie zostało mu zlecone. W tym czasie, kiedy ostatni wór wylądował na podłodze, Gorano wrócił do środka warsztatu i z dwoma, dość sporymi koszami. Wykonane z grubej wikliny nie były jakieś ciężkie, ale za to wytrzymałe. Było już po nich widać ząb czasu, nie były najnowsze, gdzie niegdzie niewiele część splotu była zniszczona, ale uszkodzenia były na tyle małe, że nie groziły rozwaleniem się kosza. Nie było się więcej o co martwić.
Gorano położył kosze metr od worków, a następnie spod stołu wysunął niewielki taborecik. Niezbyt wygodny, ale można było posadzić tyłek, zamiast siedzieć na ziemi. Metalowe nóżki i drewniane, prostokątne siedzisko, również noszące znamiona czasu. I wtedy Mumei poprosił o wodę. Sam już trochę był przyzwyczajony do takich temperatur, chociaż nie można było powiedzieć, że na dłuszą metę mu nie dokuczały.
- Zaraz doniosę ci dzban z wodą. Nie chce przecież, żebyś mi na robocie padł. - powiedziała na końcu nieco żartobliwie, po czym skinął głową na worki. - Przejrzyj zawartość worków. To, co uszkodzone, czyli na przykład kawałek odłamany, dawaj do kosza po lewo. Takie rzeczy możemy jeszcze przetopić i coś z tego będzie. To, co jest po prostu zanieczyszczone i wystarczy to odświeżyć, wrzucaj do kosza po prawo. Jeśli coś ma dużo śladów rdzy, korozji, zostawiaj w worku. Z tym się bawić nie będziemy. - dodał stanowczo i trochę głośno, bo kolejne uderzenia młota były dość głośne. Kogoś nie przyzwyczajonego do hałasu mogła zapewne też boleć po tym głowa.
Następnie mężczyzna poczekał chwilę, czy Mumei ma jakieś pytania, a jeśli nie, to zniknął ponownie. Po chwili wrócił jednak z dzbanem chłodnej wody i kubkiem, do którego chłopak będzie mógł sobie nalewać wody. Miał już to postawić na stole, ale darował sobie, bo każde uderzenie młota wprawiało metalowy mebel w drgania.
- Tu będzie lepiej. - rzekł do chłpaka, stawiając wszystko niedaleko nieco, by miał to w zasięgu, a jednocześnie nie strącił niechcący ręką lub nogą. Sam Gorano ruszył do drugiego kowala, który właśnie kończył wybijać katanę. Być może mieli coś do obgadania.
Worki były trzy, ale wypełnione niemal po brzegi. Były tam kunaie, shurikeny - te raczej w całości i w większości nadające się do dalszego wykorzystania po oczyszczeniu. Jednakże w workach na pewno znalazły się części zbroi, katan i łańcuchów. Na niektórych z nich rdza była już za duża i trzeba było się ich pozbyć.
Legenda
Gorano
Sprzedawca
0 x
You were more than just somebody I was destined to meet.
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość