Siedziba Władzy
- Suyunami Yuri
- Posty: 269
- Rejestracja: 14 kwie 2025, o 20:23
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: białe włosy, trzy blizny na twarzy, czerwone oczy
- Widoczny ekwipunek: -
- Link do KP: viewtopic.php?p=222989#p222989
- Multikonta: Arii
- Kaito Ishikawa
- Posty: 895
- Rejestracja: 14 sie 2025, o 11:52
- Wiek postaci: 26
- Ranga: Kogō
- Widoczny ekwipunek: ...
Samehada
Tanto
Błękitna Zbroja
Długi łuk
Kołczan
Lis
Kruk
... - Link do KP: viewtopic.php?p=229047#p229047
- Aktualna postać: Kaito Ishikawa
Re: Siedziba Władzy
Wiosna 396
Misja Klanowa B
Suyunami Yuri
"Koła karawany kręcą się" _____________________________
Posty:
MG: 3
Suyunami Yuri : 2
_____________________________
Misja Klanowa B
Suyunami Yuri
"Koła karawany kręcą się" _____________________________
Posty:
MG: 3
Suyunami Yuri : 2
_____________________________
0 x
KLIK - KARMAZYNOWE SZCZYTY - GRA W REGIONIE - KLIK
_______________________________
Samehada / Narrator / Mowa
KP | PH | BANK
Prowadzone Misje:
Samehada / Narrator / Mowa
KP | PH | BANK
Prowadzone Misje:
- Sasame - Kampania S
- Minari - Fabuła
- Yukari - Kampania C
- Sayuri - Kampania C
- Anzou - Wyprawa B
- Suyunami Yuri
- Posty: 269
- Rejestracja: 14 kwie 2025, o 20:23
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: białe włosy, trzy blizny na twarzy, czerwone oczy
- Widoczny ekwipunek: -
- Link do KP: viewtopic.php?p=222989#p222989
- Multikonta: Arii
- Kaito Ishikawa
- Posty: 895
- Rejestracja: 14 sie 2025, o 11:52
- Wiek postaci: 26
- Ranga: Kogō
- Widoczny ekwipunek: ...
Samehada
Tanto
Błękitna Zbroja
Długi łuk
Kołczan
Lis
Kruk
... - Link do KP: viewtopic.php?p=229047#p229047
- Aktualna postać: Kaito Ishikawa
Re: Siedziba Władzy
Wiosna 396
Misja Klanowa B
Suyunami Yuri
"Koła karawany kręcą się" _____________________________
Posty:
MG: 4
Suyunami Yuri : 3
_____________________________
Misja Klanowa B
Suyunami Yuri
"Koła karawany kręcą się" _____________________________
Posty:
MG: 4
Suyunami Yuri : 3
_____________________________
0 x
KLIK - KARMAZYNOWE SZCZYTY - GRA W REGIONIE - KLIK
_______________________________
Samehada / Narrator / Mowa
KP | PH | BANK
Prowadzone Misje:
Samehada / Narrator / Mowa
KP | PH | BANK
Prowadzone Misje:
- Sasame - Kampania S
- Minari - Fabuła
- Yukari - Kampania C
- Sayuri - Kampania C
- Anzou - Wyprawa B
- Azuma
- Posty: 1320
- Rejestracja: 6 lis 2019, o 18:50
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Seinin
- Krótki wygląd: - czarne włosy, ciemne oczy
- wyraźnie zarysowana szczęka, ostre rysy twarzy
- delikatne blizny na przedramionach i rękach
- przeciętny wzrost, docięta sylwetka - Widoczny ekwipunek: - ochraniacz na czoło z emblematem klanu
- skórzana kamizelka shinobi
- kabury na broń na lewym i prawym biodrze
- torba z ekwipunkiem na lewym pośladku - Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7859#p128617
Re: Siedziba Władzy
Azuma ponownie zaryzykował i wysunął propozycję wspólnego powrotu do Sarufutsu. Oczywiście w ten sposób ryzykował demaskację, ale z drugiej zyskiwał pewność, że Nishiwara wróci razem z nim i nie ucieknie. Kobieta przez chwilę rozwazała tą propozycję. Spokojnie, nie spuszczając spojrzenia. Oceniała, ale najwyraźniej nie dostrzegła powodu, aby odrzucić tą ofertę. Być może, uznała ją nawet za szczodrą, w świetle przedstawionych faktów. Doszli w ten sposób do porozumienia. Gdy kobieta wskazała, gdzie może się udać, zanim sama upora się z niezbędnymi przez wyruszeniem czynnościami, Azuma nie mógł już zaprotestować. Wszedł do namiotu, a nawet położył się na sienniku. Nie poszedł jednak spać. Czuwał, czekając na sygnał.
W tym czasie przez namiot dowódczyni przewinęło się kilka osób. Najprawdopodobniej, otrzymali nowe rozkazy. W dokumentacji jaką jej przekazał, był rozkaz mianowania najstarszego stopniem na tymczasowego dowódcę. Nishiwara Irina nie mogła się jednak spodziewać, że ta przerwa będzie mogła trwać dłużej, niż przypuszczała.
Kilka godzin później, byli już gotowi. Sakki opuścił namiot zbierając to co miał ze sobą i szybko odnalazł Irinę. Okazało się, że powrót miał wyglądać inaczej, niż to sobie wyobrażał. Gdy padło pytanie czy już latał wcześniej, pokręcił głową. Do głowy przychodziło mu inne określenie od “wyzwalającego”, szczególnie gdy siedzisz z wrogiem. Nie zająknął się jednak tym, tylko zajął miejsce. Uczepił się też wszystkiego, co miało służyć do zachowania stabilności w trakcie lotu. Niebawem, wyruszyli.
– Czy nie stosujemy taktyki tej w newralgicznych sytuacjach? Choćby do przerzucenia sił na tyły wroga, aby pomieszac mu w szykach? – zapytał, gdy oswoił się z pierwszym wrażeniem po wzniesieniu w powietrze. Rzeczywiście, było to coś zgoła innego od tego czego dotychczas doświadczył. Przelot dawał poczucie wolności. Nie krępowały Cię w takim stopniu więzy, jak w momencie znajdowania się na ziemi. Jakże łatwo było komuś takiemu, zwyczajnie polecieć gdzieś hen daleko. Zerwać krępujące go łańcuchy… Czy to dlatego Gazo byli gotowi zdradzić przekreślając wszystko to o co do tej pory wspólnie walczono?
Przelot do Sarufutsu, głównie przebiegał w milczeniu. Z rzadka Nishiwara się odzywała, a Azuma pilnując się, sam odpowiadał zdawkowo, przy każdym słowie zważając na to co mówi. Po pewnym czasie jego uwaga była gotowa podzielić się nim z tym, co również znajdowało się na dole. Skoro po tylu godzinach nie doszło do ataku, w pewnej chwili przestał ten scenariusz brać pod uwagę. Zamiast tego wypatrywał na dole czegoś, co by mogło okazać się ważne. Grupa zbrojnych? Ognisko w lesie? Dopiero po zachodzie słońca zdecydowali się na postój. Na szybko się posilili, rozruszali kończyny, a gdy tylko odzyskali część energii, ponownie wsiedli na plecy atramentowego tworu. Wzbili się w nocne powietrze.
Do Sarufutsu dotarli nad ranem, przy wschodzie słońca. Wcześniej niż przypuszczali. Narzucone przez Irinę tempo zaskoczyło Azumę. Kobieta była zdyscyplinowana, wytrzymała i na dodatek, wydawała się oddana. Czy popełnili błąd? Na jej polecenie, orzeł wykonał lądowanie. Tuż pod siedzibą władzy. Strażnicy oddelegowani do pilnowania tego miejsca, szybko zareagowali. Zachowali jednak spokój, po dostrzeżeniu pieczęci Kogo. – Głupcy o niczym nie wiedzą – przebiegła mu gorzka myśl, gdy ich minęli, kierując się do wnętrza budynku.
– To było cenne doświadczenie. Jeszcze nigdy tak szybko nie podróżowałem, dziękuje. Nie prędko tego ponownie doświadczę – powiedział, wykorzystując chwile gdy opuścili ich strażnicy. Nishiwara Irina wiedziała gdzie się kierować. Szła prosto do Masahiro-dono, a Sakki jej nie powstrzymywał. Nie wiedział czy robi dobrze, ale tutaj, w towarzystwie urzędników jak i postronnych ludzi, nie widział dobrego rozwiązania jak to, aby dalej odgrywać swoją rolę. Azuma wiedział, że zanim wejdą do gabinetu, poinformowani zostaną o tym jeszcze straznicy przed gabinetem. Uchiha liczył na to, że Masahiro pod presją zadziała szybciej, niż podczas tych ostatnich dni.
W tym czasie przez namiot dowódczyni przewinęło się kilka osób. Najprawdopodobniej, otrzymali nowe rozkazy. W dokumentacji jaką jej przekazał, był rozkaz mianowania najstarszego stopniem na tymczasowego dowódcę. Nishiwara Irina nie mogła się jednak spodziewać, że ta przerwa będzie mogła trwać dłużej, niż przypuszczała.
Kilka godzin później, byli już gotowi. Sakki opuścił namiot zbierając to co miał ze sobą i szybko odnalazł Irinę. Okazało się, że powrót miał wyglądać inaczej, niż to sobie wyobrażał. Gdy padło pytanie czy już latał wcześniej, pokręcił głową. Do głowy przychodziło mu inne określenie od “wyzwalającego”, szczególnie gdy siedzisz z wrogiem. Nie zająknął się jednak tym, tylko zajął miejsce. Uczepił się też wszystkiego, co miało służyć do zachowania stabilności w trakcie lotu. Niebawem, wyruszyli.
– Czy nie stosujemy taktyki tej w newralgicznych sytuacjach? Choćby do przerzucenia sił na tyły wroga, aby pomieszac mu w szykach? – zapytał, gdy oswoił się z pierwszym wrażeniem po wzniesieniu w powietrze. Rzeczywiście, było to coś zgoła innego od tego czego dotychczas doświadczył. Przelot dawał poczucie wolności. Nie krępowały Cię w takim stopniu więzy, jak w momencie znajdowania się na ziemi. Jakże łatwo było komuś takiemu, zwyczajnie polecieć gdzieś hen daleko. Zerwać krępujące go łańcuchy… Czy to dlatego Gazo byli gotowi zdradzić przekreślając wszystko to o co do tej pory wspólnie walczono?
Przelot do Sarufutsu, głównie przebiegał w milczeniu. Z rzadka Nishiwara się odzywała, a Azuma pilnując się, sam odpowiadał zdawkowo, przy każdym słowie zważając na to co mówi. Po pewnym czasie jego uwaga była gotowa podzielić się nim z tym, co również znajdowało się na dole. Skoro po tylu godzinach nie doszło do ataku, w pewnej chwili przestał ten scenariusz brać pod uwagę. Zamiast tego wypatrywał na dole czegoś, co by mogło okazać się ważne. Grupa zbrojnych? Ognisko w lesie? Dopiero po zachodzie słońca zdecydowali się na postój. Na szybko się posilili, rozruszali kończyny, a gdy tylko odzyskali część energii, ponownie wsiedli na plecy atramentowego tworu. Wzbili się w nocne powietrze.
Do Sarufutsu dotarli nad ranem, przy wschodzie słońca. Wcześniej niż przypuszczali. Narzucone przez Irinę tempo zaskoczyło Azumę. Kobieta była zdyscyplinowana, wytrzymała i na dodatek, wydawała się oddana. Czy popełnili błąd? Na jej polecenie, orzeł wykonał lądowanie. Tuż pod siedzibą władzy. Strażnicy oddelegowani do pilnowania tego miejsca, szybko zareagowali. Zachowali jednak spokój, po dostrzeżeniu pieczęci Kogo. – Głupcy o niczym nie wiedzą – przebiegła mu gorzka myśl, gdy ich minęli, kierując się do wnętrza budynku.
– To było cenne doświadczenie. Jeszcze nigdy tak szybko nie podróżowałem, dziękuje. Nie prędko tego ponownie doświadczę – powiedział, wykorzystując chwile gdy opuścili ich strażnicy. Nishiwara Irina wiedziała gdzie się kierować. Szła prosto do Masahiro-dono, a Sakki jej nie powstrzymywał. Nie wiedział czy robi dobrze, ale tutaj, w towarzystwie urzędników jak i postronnych ludzi, nie widział dobrego rozwiązania jak to, aby dalej odgrywać swoją rolę. Azuma wiedział, że zanim wejdą do gabinetu, poinformowani zostaną o tym jeszcze straznicy przed gabinetem. Uchiha liczył na to, że Masahiro pod presją zadziała szybciej, niż podczas tych ostatnich dni.
Ukryty tekst
—
0 x
- Suyunami Yuri
- Posty: 269
- Rejestracja: 14 kwie 2025, o 20:23
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: białe włosy, trzy blizny na twarzy, czerwone oczy
- Widoczny ekwipunek: -
- Link do KP: viewtopic.php?p=222989#p222989
- Multikonta: Arii
Re: Siedziba Władzy
z/tJego przeciwnik leżał pod jego nogami, za nim leżał poszarpany od jego tornada mnich. Zdeaktywował swoją technikę i włożył ostrze do pochwy, zawiązując dzwoneczek. Nie zwracał uwagi na obszczanego duchownego, podszedł do swojego wachlarza i założył go ponownie na plecach. Spojrzał się na dwa, zmasakrowane ciała. Skrzywił się. Były tylko dwa. Młody Sentoki, który chyba był za młody, jak na to stanowisko. Denerwująca go od początku Uchiha, daleka kuzynka zapewne w drzewie genealogicznym, leżała martwa. Nie ruszało go to. Co go zaskoczyło. Czyżby tak szybko, w rok, nauczył się odsuwać te myśli od siebie?
Westchnął głośno. Hayate musiał zbiec z tego miejsca... -A myślałem, że wszyscy będziecie inni...- powiedział sam do siebie, odwracając się do powozu, przez który tak skończyli. -Wstawaj. Nie mamy czasu tutaj przebywać, ugaszę pożar i ruszamy w drogę. Jak będziesz się wlec to zostawię ciebie samego w tym lesie.- nie zamierzał oszczędzać mnicha i opatrywać jego ran. Niech potraktuje to jako ostrzeżenie przez własnego boga.
Dotarli do osady, spóźnieni, zmęczeni, zabrudzeni. Mnich szedł cały czas nadąsany, ale udało im się dostać do Sarafutsu, odstawiając w Siedzibie Władz Ashitokę, który złożył na niego skargę. Suyunami Yuri jednak nie zwrócił na to uwagi, złożył pełen raport z misji, ucieczki jednego z nich zostawiając ich na pastwę losu. Jako medyk możliwe, że udałoby mu się uratować przynajmniej jedno z nich. Kolejna strata... W czasach, kiedy nie powinno się to wydarzyć. Zaciskał pięści. Miał cichą nadzieję, że wszechświat zwróci mu za dezercję z nawiązką.
-Wakatsuki-san. Arigato. Żal mi, że powróciłem samemu...- ukłonił się przed urzędnikiem odbierając swoją zapłatę. Spojrzał się z obrzydzeniem na mnicha, który nadal był w obsikanych przez siebie samego szatach, zakrwawionego. -Życzę Ci powodzenia, Dai-Oshō Ashitaka. Może następnym razem Twój bożek pozwoli ci się załatwić w innym miejscu niż pod siebie.- pożegnał go i ruszył do szpitala, aby opatrzyć swoje rany i powrócić w spokoju do domu...
0 x
- Uchiha Hiromi
- Posty: 710
- Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
- Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=11005&p=205011#p205011
- Multikonta: Yuki Hoshi
Re: Siedziba Władzy
MISJA ZAKOŃCZONA SUKCESEM
Sakki dostał informację, że taktyka, o którą zapytał, była interesująca. Ona raczej zajmowała się zwiadem i szkoliła do zwiadu.
Wejście do Siedziby Władzy było spokojne ze strony Nishiwary. W środku był typowy, normalny ruch. Kilkoro kręcących się młodych shinobich i kunoichi, urzędników, którzy pracowali oraz straż Sarufutsu, która pilnowała wejścia i korytarzy. Przez chwilę było po prostu normalnie - Kogo idąca do Lidera, zgodnie z wezwaniem. Za nią Sakki.
Straży jednak wydawało się więcej.
Kiedy Sakki zrobił kilka kroków za dużo podążając za nią, wyraźnie się napięła. Lekko odwróciła głowę, patrząc na niego kątem oka, a jej dłoń, jakby drgnęła do kabury - tam gdzie miała pędzel bądź broń (chociaż w jej przypadku pędzel był bronią). Sakki był oczywiście - sam spięty i gotowy na wszystko, więc kiedy tylko by zaatakowała bądź uciekła, zająłby się nią tak samo szybko, jak tylko zrobiłaby coś bardzo podejrzanego. Ktoś jednak zakaszlał, rozładowując napięcie i Irime natychmiast spojrzała w tamtą stronę, przewróciła zirytowana oczami i zwróciła się do Sakkiego:
- Idę do lidera pierwsza. Odmelduję się, że jestem, potem zajmę się swoimi sprawami - powiedziała i ruszyła dalej, do gabinetu lidera.
Kiedy przeszli dalej, do korytarza prowadzącego bezpośrednio do gabinetu Shirei-kana. Nie było tu nikogo, poza dwoma strażnikami pod drzwiami. Obaj stali wyprostowani i wyglądali na skupionych na swoim zadaniu. Zwykle nie wyglądali na tak zaalarmowanych.
- Kogo klanu Uchiha, Nishiwara Irime do Shirei-kana.
- Hai! - odpowiedział jeden ze strażników, wysoki chłopak, w wieku około wieku Sakkiego. Z twarzy trochę przypominał mu Tsuyoshiego, ale miał krótsze włosy i bardziej zadziorny wyraz twarzy. - Masahiro-sama czeka na panią.
Strażnik obok lekko obniżył głowę, pozwalając, aby grzywka zasłoniła twarz. Była to kobieta, ale Sakki nie dojrzał jej twarzy.
Irime zwolniła o pół kroku i zacisnęła zęby. Spojrzała kątem oka za siebie, na Sakkiego, napięła się ponownie. Ułamek sekundy, lekkie spojrzenie w bok. Była gotowa walczyć i uciec.
Sakki zdążył zareagować. Kobieta na straży również. Czerwień w jej oczach błysnęła, Sharingan miała już uruchomiony, dlatego stała z twarzą zakrytą grzywka. Tu, w wąskim korytarzu, straż miała krótką broń i teraz tanto kobiety wtrąciło z dłoni Irime zwój, który zdążyła już wyciągnąć. Nie miała też jak się wycofać z powodu tego, co zrobił Sakki.
Wszystko trwało ułamek sekundy. Drzwi od gabinetu lidera otworzyły się, czarne cienie wyskoczyły pierwsze, zawisając na suficie, ktoś - pewnie Sakki, który ją prowadził - rzucił genjutsu na kobietę. Tak chwilę się jeszcze opierała, ale po tej chwili opadła na podłogę. Oplotły ją łańcuchy zarzucone przez sakkich z sufutu.
- W imieniu naszego pana, Takeda Masatoshiego-sama, w imieniu naszego dowódcy, Uchiha Masahiro-sama oraz w imieniu Straży Sarufutsu, Nishiwara Irime, jesteś aresztowana za zdradzenie swojego ludu i swojego klanu - powiedziała kobieta, patrząc oczami z płonącym w nim Sharinganem w oczy Irime. Pochylała się nad nią z twarzą nie wyrażającą emocji.
- Nic… nie zrobiłam.
- To się okaże na przesłuchaniu - odpowiedziała kobieta Uchiha, prostując się i chowając swoją broń do pochwy. - Masahiro-dono, proszę pozwolić odprowadzić więźniarkę do zabezpieczonego pieczęciami aresztu.
- Proszę. Dziękuję, Harumi-san - powiedział Masahiro, wyłaniający się z gabinetu dopiero teraz. Miał na sobie obszerne haori, ale Sakki widział pod nim jego zbroję, którą raz już przywdział na potencjalną walkę z jinchuriki. Był przygotowany. - Proszę, pomóżcie pani komendant - zwrócił się do dwóch sakki, którzy trzymali związaną łańcuchami Irime. Jeden z nich wymierzył jej precyzyjny cios w potylice, aby straciła przytomność.
- Tak jest! - odparła kobieta zwana Harumi i odwróciła się do towarzysza - młodzieńca. - Hiroto, poinformuj, że można przestać strzec Takedów i mogą wrócić do pracy z bezpiecznego miejsca. Po tym, masz się pojawić u mnie w gabinecie.
Sakki widział, że chłopak był teraz blady i przerażony, ale zasalutował. Zaczęli się zbierać do wyjścia, a w tym samym czasie, Masahiro zaprosił Sakkiego do środka gabinetu.
- Zaraz przyjdzie typowa zmiana strażników - stwierdził Masahiro niemal luźnym tonem, jakby nic się nie zadziało. - Harumi-san uparła się, że dwójka jej najsilniejszych strażników będzie mnie bezpośrednio chronić, razem z niewielką grupa sakki tutaj - dodał po zamknięciu drzwi. - Chciała obstawić Siedzibę Władzy, ewakuując zbędny personel i Takedów, jednocześnie sprawiając wrażenie, że nic się nie zmieniło. Tak, na wszelki wypadek. Większość sakki obstawia wejścia do miasta, ale przyznaję, że przybyliście wcześniej i na ptaku. Możesz się rozebrać.
Masahiro w tym samym czasie również zdjął swój napierśnik i usiadł ciężko przed swoim stolikiem. Uśmiechnął się.
- Dobra robota, Azuma-kun. Dopiero teraz uświadomiłem sobie, jak łatwo można to było zepsuć. Jedno zdanie od tego strażnika i już zaatakowała. A ty… przetransportowałeś ją z tak daleka tutaj.
To mogło uświadomić Azumie, że tylko jego ostrożność i działanie dokładnie tak, jak było trzeba, było jedynym powodem, dlaczego misja się udała.
- Przesłuchamy ją, jeżeli będzie trzeba to spróbujemy z Yamanaka, chociaż wolałbym jeszcze ich nie mieszać do naszych spraw tak bardzo - oznajmił. - W każdym razie, ptak od Shizakiego przyleciał kilkanaście godzin temu. Drugi o tym, że Yumiko-san i Takeru są w drodze również. Twój jeniec dotrze trochę później. Ponownie, dobra robota z Yumiko-san i Shizakim. Transport dostarczony. Wszyscy żyją. Tylko… poczekaj, poślę po Orochiego, będzie potrzebny.
Masahiro wstał i podszedł do drzwi i powiedział coś cicho do strażnika. Po chwili wrócił, wyciągnął trzy czarki i nalał trzy gorące herbaty do nich.
- Spisz raport, kiedy odpoczniesz. Ja już wszystko wiem, więc nie musisz się spieszyć przesadnie. Ale trzeba Sugiyamie go dostarczyć. Drugie… - Masahiro z kieszeni wyciągnął zwój. Azuma rozpoznał w nim podobny zwój, jaki dostała Irime. Elegancki obrabowanie i pieczęć Uchiha odciśnięta w laku. - To wezwanie na specjalne spotkanie klanu Uchiha, skierowane do wszystkich Kogo. Będziemy rozmawiać na temat dalszej części wojny i przyszłych twoich obowiązków na niej. Dowiesz się wszystkiego na miejscu, ale… - cień uśmiechu pojawił się na jego twarzy - wyglądaj godnie, dostojnie i ubierz najlepsze klanowe odzienie, jakie masz.
Zanim powiedział coś dalej, rozległo się pukanie do drzwi i wszedł Orochi. Jego jedno zielone, drugie czerwone oko patrzyło bystro, kiedy przekraczał drzwi.
- Widziałem, że sakki wyprowadziło Irime-san. Co się…? - spojrzał na Azumę i pokiwał głową ze zrozumieniem. - Ach, czyli to było to. No dobra. I jak się czujesz z nową ra…
Masahiro odchrząknął, ale Orochi wzruszył ramionami.
- Nie ma sensu robić niespodzianki. Jakbyś mi ogłosił przed całym klanem, że mnie mianujesz Seininem i wcześniej nie powiedział, to bym uciekł, gdzie pieprz rośnie.
- Jakbym powiedział ci, że zostaniesz Seininem przed oficjalnym mianowaniem to i tak byś uciekł gdzie pieprz rośnie.
- Ale miałbym wybór, że nie muszę się pokazywać całemu klanowi.
Masahiro westchnął, po czym pomasował się po głowie.
- Uchiha Azuma, to zaproszenie na spotkanie klanowe jest po to, aby oficjalnie mianować cię Seininem klanu Uchiha. Nie dość, że jesteś silny, to jeszcze doskonale radzisz sobie na froncie, dobrze oceniasz sytuację i potrafisz ciągnąć za sobą ludzi. Tego potrzebujemy. Może to i racja, że nie powinienem cię tym zaskakiwać, w przypadku, gdybyś się nie chciał zgodzić. To ogromna odpowiedzialność i oczy wszystkich ludzi będą na tobie. Tak samo jak innych, których mianuję wtedy.
- Ale odznakę ci już grawerujemy.
- Tak. Stąd Orochi już wie. Musiał zamówić grawer. Ale zostawmy to na chwilę. Orochi jest tutaj, ponieważ wysłałeś list z niepokojącymi wieściami. Ten kamon i nazwisko - Shiba.
- Shiba to rodzina, która hoduje Samoyedy i Shiba Inu, mieszkają na wybrzeżu, na skraju Sogen i Ryuzaku - wyjaśnił Orochi. - Nazwisko nic poza tym nie mówi. Ale ten kamon. Nie jesteś jedyny, który go widziałeś. To kamon, który pojawił się już przy trzech próbach zabójstwa. Lata temu widziałem go ja na ciałach trzech zabójczyń, które chciały zamordować Takeda Yuu, syna naszego pana Takedy. Drugi raz widziała go Nana-san. U zabójców, którzy mieli zamordować Takeda Sayori, małżonkę naszego pana. I teraz ty, Azuma-kun. Moje pytanie brzmi, co łączy cię z Takedami, że wysyłają na ciebie tych samych zabójców, co na nich? Dlaczego jesteś aż taki ważny?
Sugiyama Orochi
Ueda Rin
Nakano Ikuko
Uchiha Haruka
Date Nao
Takeda Masatoshi
Uchiha Shizaki
Nishiwara Irime
0 x
- Azuma
- Posty: 1320
- Rejestracja: 6 lis 2019, o 18:50
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Seinin
- Krótki wygląd: - czarne włosy, ciemne oczy
- wyraźnie zarysowana szczęka, ostre rysy twarzy
- delikatne blizny na przedramionach i rękach
- przeciętny wzrost, docięta sylwetka - Widoczny ekwipunek: - ochraniacz na czoło z emblematem klanu
- skórzana kamizelka shinobi
- kabury na broń na lewym i prawym biodrze
- torba z ekwipunkiem na lewym pośladku - Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7859#p128617
Re: Siedziba Władzy
Nishiwara Irime nie podchwyciła tematu strategii walk, całkowicie skupiając się nad tym do czego za chwilę miało dojść. Wezwanie przed oblicze Masahiro-dono, oczywiście było tylko pretekstem, sprytnym wybiegiem. Kobieta spodziewała się czegoś do czego w ogóle miało nie dojść. Sakki trzymający się za nią, dochowywał pozorów z uwagą jednak czytając jej mowę ciała. Jak na razie wszystko szło dobrze. Po wejściu do budynku, dostrzegli rutynowe straże, urzędników. Nie było niczego co by mogło wzbudzić czujność. To też w pewien sposób wzbudziło niepokój samego Uchihy, czy aby nie podeszli zbyt lekceważąco do zatrzymania bądź co bądź, doświadczonego Kogo. Gdy jednak zbliżyli się jeszcze bardziej do gabinetu, dostrzegł pierwsze symptomy kłopotów.
Irima niemal cofnęła się, wyraźnie zaznaczając zmianę woli. Nie chciała już wejść do gabinetu, tylko się wycofać. Na drodze jednak stał jej nie kto inny jak Azuma. Widział jak kobieta sięga po zwój, ale wtedy wydarzyło się kilka rzeczy. Uderzenie tantem, zatrzymało ruch Nishiwary – strażniczka przed gabinetem Masahiro także dostrzegła co się święci i nie próżnowała. Azuma przyjmując pozycję bojową, chwycił szybko za ramiona, jednocześnie zmuszając ją do spojrzenia w swój sharingan. Drzwi prowadzące do gabinetu, również rozwarły się z impetem, ukazując następne sylwetki. Sakki odziane w czarne płaszcze wystrzeliły z łacuchów, unieruchamiając niebezpieczną Kogo.
Nishiwara Irine została pochwycona i definitywnie spacyfikowana. Dowódczyni straży szybko przystąpiła do postawienia zarzutów. W momencie, gdy na tle gabinetu zarysowała się doskonale znana sylwetka Shirei-kana. Masahiro-dono wystąpił przed zdrajczynię, nie zaszczycając jej jednak większą uwagą. Podziękował dowódczyni straży – Harumi (czyżby siostrze Tsuyioshiego-sana?), pozwalając jej odprowadzić jeńca do aresztu. Nie pozwolił również na zlekceważenie sprawy, dlatego oddelegował do jej wsparcia, dwóch dodatkowych Sakkich.
Wśród nich nie było jednak Azumy. Masahiro nakazał mu wejść. Sakki po raz ostatni obejrzał na siebie i Irinę, która pozbawiona przytomności, została wyniesiona z korytarza. Klan Uchiha, właśnie stracił Kogo. Co zyskał w zamian?
– To był jej pomysł. Nie będe jednak ukrywał, podróż w ten sposób była nie tylko szybsza, ale i wygodniejsza – wszedł i zajął wskazane miejsce. Odwzajemnił uśmiech. Rzeczywiście, było to szaleńcze przedsięwzięcie, ale… Udało się. Zrobił to i to jakim kosztem? – Mam nadzieję, że nie popełniliśmy błędu. Przez całą podróż nie zdradziła się niczym, co by potwierdziło podejrzenie. Jeżeli to był błąd… – Azuma pokręcił głową. Nie wierzył, żeby po czymś takim, możliwe było odzyskanie zaufanie tak doświadczonej i skrzywdzonej przez klan kobiecie. Nawet teraz, na korytarzu zarzekała się, że była niewinna. Czy jednak komuś właśnie niewinnemu, przyszłoby do głowy, aby w taki sposób zareagować, na tak niefortunnie dobrane słowa przez strażnika?
– Ta kobieta… Harumi tak? Spokrewniona jest z Uchihą Tsuyoshim? Dostrzegłem podobieństwo, nie tylko w wyglądzie. – Kobieta nie zawahała się. Była zdecydowana i zdyscyplinowana. Nie dostrzegł u niej zdenerwowania, ani napięcia, nawet wtedy gdy spojrzała na schwytaną kobietę. Nie pałała do niej nienawiścią. Tsuyoshi był równie sprawnym shinobim. Kompetentny i jednocześnie pewny swoich umiejętności.
Gdy Masahiro ujawnił, że wiadomość od Shizakiego dotarła przed kilkoma godzinami, skinął zadowolony że jego współtowarzysz przyłożył się do wykonania polecenia. Informacja, że Yumiko-san podróżuje z Uchiha Takeru jednak zaskoczyła go. Jego były dowódca opuścił miasto i zmierza do Sarufutsu? Czy to właśnie ten rozkaz miał mu do przekazania Shizaki? Opuścić stanowisko i wrócić do Sarufutsu?
Co tutaj się działo?
Gdy przybył Orochi, z uśmiechem powitali się. W ostatnich dniach, poznali się znacznie lepiej. Pomoc Orochiego okazała się nie lada wsparciem w ujęciu Nishiwary. bez jego wsparcia, nie otrzymałby wsparcia oddziału deszyfryzacji, ani nie poznał Uedy Rin. Wszystko to zostało po chwili jednak przyćmione tym, gdy dotarł do niego sens rozmowy pomiędzy dwójką przyjaciół.
– Ja Seininem? Zaledwie rok temu zostałem Kogo – był wciąż w szoku. Nazywali go najmłodszym Kogo w historii klanu. Czy teraz został również najmłodszym Seininem w historii Uchiha? Szok pomału jednak przeradzał się w coś innego. Słowa Masahiro rezonowały z tym co już od dawna czuł. Ludzie go słuchali, podejmował właściwe decyzje, nie tracił głowy w cięzkich chwilach… Jeżeli wolą Shirei-kana było, aby został Seininem klanu, to do cholery, nie zamierzał protestować.
Uśmiechnął się dumnie, przyjmując otwarcie te słowa.
– Dziękuje. Jestem zaszczycony. Obiecuję dalej właściwie służyć sprawie klanu. Teraz jednak już otwarcie, nie z cienia – odpowiedział, wracajac do ich ostatniej rozmowy i tego jak ciężko było mu łączyć rolę Kogo z rolą Sakkiego. Teraz byłoby jeszcze trudniej. Jako Seinien będzie szczególnie obserwowany, przez każdego. Możnych i shinobich. Dużych i maluczkich. Sakki nie potrzebowało takiej uwagi. To nie służyło tej formacji. Sakki służyło z cienia. I właśnie będąc przy tej kwestii, poruszone zostało również to, czego się dowiedziano na podstawie informacji uzyskanych z umysłu zabójczyni. Azuma nie był pierwszym ich celem, ale jak się okazuje nie był również jedynym który przeżył ten zamach.
– Zatem Nana-san również mierzyła się z tymi ludźmi… - zauważył, bez problemu identyfikując imię kobiety, kunoichi w służbie ich klanu. Poznali się już kilka lat temu, chociaż ich drogi nigdy nie wytyczały wspólnej ścieżki. Ucieszył się jednak słysząc, że Nana w końcu znalazła swój własny świat. To, jeszcze kilka lat temu nie było takie pewne. Gdy padło jednak pytanie, czemu zabójcy posyłani na rodzinę Takedów, zostali również nasłani na niego… Nie wiedział co odpowiedzieć. Sam się nad tym zastanawiał. Rozważajac wszelkie za i przeciw, tylko jeden sensowny argument nasuwał mu się do głowy.
– Być może zmienił się nie cel, a jedynie środek do niego. Jeżeli próba zgładzenia poszczególnych członków rodziny Takedy nie powiodła się, może postanowili uderzyć w tych, którzy są ich wsparciem. Ja nie służe im, ale służe Uchiha Masahiro. Czy nie jest prawdopodobne to, że w ten sposób chcą osłabić właśnie Ciebie, Panie?
Irima niemal cofnęła się, wyraźnie zaznaczając zmianę woli. Nie chciała już wejść do gabinetu, tylko się wycofać. Na drodze jednak stał jej nie kto inny jak Azuma. Widział jak kobieta sięga po zwój, ale wtedy wydarzyło się kilka rzeczy. Uderzenie tantem, zatrzymało ruch Nishiwary – strażniczka przed gabinetem Masahiro także dostrzegła co się święci i nie próżnowała. Azuma przyjmując pozycję bojową, chwycił szybko za ramiona, jednocześnie zmuszając ją do spojrzenia w swój sharingan. Drzwi prowadzące do gabinetu, również rozwarły się z impetem, ukazując następne sylwetki. Sakki odziane w czarne płaszcze wystrzeliły z łacuchów, unieruchamiając niebezpieczną Kogo.
Nishiwara Irine została pochwycona i definitywnie spacyfikowana. Dowódczyni straży szybko przystąpiła do postawienia zarzutów. W momencie, gdy na tle gabinetu zarysowała się doskonale znana sylwetka Shirei-kana. Masahiro-dono wystąpił przed zdrajczynię, nie zaszczycając jej jednak większą uwagą. Podziękował dowódczyni straży – Harumi (czyżby siostrze Tsuyioshiego-sana?), pozwalając jej odprowadzić jeńca do aresztu. Nie pozwolił również na zlekceważenie sprawy, dlatego oddelegował do jej wsparcia, dwóch dodatkowych Sakkich.
Wśród nich nie było jednak Azumy. Masahiro nakazał mu wejść. Sakki po raz ostatni obejrzał na siebie i Irinę, która pozbawiona przytomności, została wyniesiona z korytarza. Klan Uchiha, właśnie stracił Kogo. Co zyskał w zamian?
– To był jej pomysł. Nie będe jednak ukrywał, podróż w ten sposób była nie tylko szybsza, ale i wygodniejsza – wszedł i zajął wskazane miejsce. Odwzajemnił uśmiech. Rzeczywiście, było to szaleńcze przedsięwzięcie, ale… Udało się. Zrobił to i to jakim kosztem? – Mam nadzieję, że nie popełniliśmy błędu. Przez całą podróż nie zdradziła się niczym, co by potwierdziło podejrzenie. Jeżeli to był błąd… – Azuma pokręcił głową. Nie wierzył, żeby po czymś takim, możliwe było odzyskanie zaufanie tak doświadczonej i skrzywdzonej przez klan kobiecie. Nawet teraz, na korytarzu zarzekała się, że była niewinna. Czy jednak komuś właśnie niewinnemu, przyszłoby do głowy, aby w taki sposób zareagować, na tak niefortunnie dobrane słowa przez strażnika?
– Ta kobieta… Harumi tak? Spokrewniona jest z Uchihą Tsuyoshim? Dostrzegłem podobieństwo, nie tylko w wyglądzie. – Kobieta nie zawahała się. Była zdecydowana i zdyscyplinowana. Nie dostrzegł u niej zdenerwowania, ani napięcia, nawet wtedy gdy spojrzała na schwytaną kobietę. Nie pałała do niej nienawiścią. Tsuyoshi był równie sprawnym shinobim. Kompetentny i jednocześnie pewny swoich umiejętności.
Gdy Masahiro ujawnił, że wiadomość od Shizakiego dotarła przed kilkoma godzinami, skinął zadowolony że jego współtowarzysz przyłożył się do wykonania polecenia. Informacja, że Yumiko-san podróżuje z Uchiha Takeru jednak zaskoczyła go. Jego były dowódca opuścił miasto i zmierza do Sarufutsu? Czy to właśnie ten rozkaz miał mu do przekazania Shizaki? Opuścić stanowisko i wrócić do Sarufutsu?
Co tutaj się działo?
Gdy przybył Orochi, z uśmiechem powitali się. W ostatnich dniach, poznali się znacznie lepiej. Pomoc Orochiego okazała się nie lada wsparciem w ujęciu Nishiwary. bez jego wsparcia, nie otrzymałby wsparcia oddziału deszyfryzacji, ani nie poznał Uedy Rin. Wszystko to zostało po chwili jednak przyćmione tym, gdy dotarł do niego sens rozmowy pomiędzy dwójką przyjaciół.
– Ja Seininem? Zaledwie rok temu zostałem Kogo – był wciąż w szoku. Nazywali go najmłodszym Kogo w historii klanu. Czy teraz został również najmłodszym Seininem w historii Uchiha? Szok pomału jednak przeradzał się w coś innego. Słowa Masahiro rezonowały z tym co już od dawna czuł. Ludzie go słuchali, podejmował właściwe decyzje, nie tracił głowy w cięzkich chwilach… Jeżeli wolą Shirei-kana było, aby został Seininem klanu, to do cholery, nie zamierzał protestować.
Uśmiechnął się dumnie, przyjmując otwarcie te słowa.
– Dziękuje. Jestem zaszczycony. Obiecuję dalej właściwie służyć sprawie klanu. Teraz jednak już otwarcie, nie z cienia – odpowiedział, wracajac do ich ostatniej rozmowy i tego jak ciężko było mu łączyć rolę Kogo z rolą Sakkiego. Teraz byłoby jeszcze trudniej. Jako Seinien będzie szczególnie obserwowany, przez każdego. Możnych i shinobich. Dużych i maluczkich. Sakki nie potrzebowało takiej uwagi. To nie służyło tej formacji. Sakki służyło z cienia. I właśnie będąc przy tej kwestii, poruszone zostało również to, czego się dowiedziano na podstawie informacji uzyskanych z umysłu zabójczyni. Azuma nie był pierwszym ich celem, ale jak się okazuje nie był również jedynym który przeżył ten zamach.
– Zatem Nana-san również mierzyła się z tymi ludźmi… - zauważył, bez problemu identyfikując imię kobiety, kunoichi w służbie ich klanu. Poznali się już kilka lat temu, chociaż ich drogi nigdy nie wytyczały wspólnej ścieżki. Ucieszył się jednak słysząc, że Nana w końcu znalazła swój własny świat. To, jeszcze kilka lat temu nie było takie pewne. Gdy padło jednak pytanie, czemu zabójcy posyłani na rodzinę Takedów, zostali również nasłani na niego… Nie wiedział co odpowiedzieć. Sam się nad tym zastanawiał. Rozważajac wszelkie za i przeciw, tylko jeden sensowny argument nasuwał mu się do głowy.
– Być może zmienił się nie cel, a jedynie środek do niego. Jeżeli próba zgładzenia poszczególnych członków rodziny Takedy nie powiodła się, może postanowili uderzyć w tych, którzy są ich wsparciem. Ja nie służe im, ale służe Uchiha Masahiro. Czy nie jest prawdopodobne to, że w ten sposób chcą osłabić właśnie Ciebie, Panie?
Ukryty tekst
—
WIEDZA
Ukryty tekst
ZDOLNOŚCI
Ukryty tekst
EKWIPUNEK
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE
GłowaSylwetka
- Ochraniacz na czoło z emblematem Uchiha
Klatka piersiowa
- Szary płaszcz (bez żadnych zdobień)
Lewy pośladek
- Kamizelka shinobi
Lewe udo
- Torba
Prawe udo
- Kabura broń
- Kabura na broń
PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE): Ukryty tekst
0 x
- Papyrus
- Administrator
- Posty: 3931
- Rejestracja: 8 gru 2015, o 15:36
- Ranga: Fabular
- GG/Discord: Enjintou1#8970
- Multikonta: Yuki Hoshi; Uchiha Hiromi; Sans
Re: Siedziba Władzy
Azuma Z/T- Nie rozgłaszaj tego, ale Takedowie są przekonani, że to Nakano ich zaatakowało, tych kilka lat temu. Sam chroniłem wtedy Yuu i wystosowany był oficjalny list, żeby Takeda odpuścił handel z Pustynią. Zajmował się wtedy przewożeniem dóbr z Pustyni do Ryuzaku i na Mur - wyjaśnił Orochi, przypominając sobie szczegóły z misji, w której brał udział dawno temu, jeszcze przed Turniejem Pokoju.
- Przy Nanie-san myślimy, że ktoś z Ryuzaku chciał zamordować panią Takedę, bo nie wszyscy z Rady Ryuzaku są przekonani, żeby wspierać nasz klan. Tym bardziej, że chwilowo jesteśmy finansową studnią bez dna. Dla mnie oni - wskazał na kamon na papierze. - To zawodowi zabójcy, którzy wezmą zlecenie od tego, kto zapłaci. Jak najemnicy. Jak shinobi zatrudniający się u różnych panów. Tylko ci mają określony znak. Znaczy, że się gdzieś szkolą. Coś ich łączy. W każdym razie, Orochi się tym zajmie, razem ze strażą. Nie możesz zajmować się śledztwem we własnej sprawie, a Harumi-san ma kilku raczej sprawnych śledczych. To jednak nie może być priorytet dla ciebie, shinobiego, który będzie miał o wiele ważniejsze zadania teraz. Twoją rodzinę obejmę szczelniejszą ochroną - dodał. - Tobie, na razie, nikogo nie przydzielam, o ile nie zażyczysz sobie. Tutaj, w Sarufutsu.
- Co do zamachów na wsparcie Hiro… - dodał Orochi. - Ja nie wiem. Według mnie, podpadłeś komuś. Inaczej próbowaliby pozbyć się ciebie wcześniej? Mnie poddusić, bo dzięki mnie nie musi robić papierów? - dodał żartobliwie, być może chcąc trochę rozładować sytuację. - Na razie bądź uważny, ale nie przejmuj się za bardzo. Zajmiemy się tym. A jeżeli będzie eskalacja to tym bardziej.
Orochi został w gabinecie jeszcze kilka minut, następnie wyszedł. Masahiro za to jeszcze nie wypuścił Azumy - o ile ten sam się nie chciał zrywać. Spędził z nim na rozmowie jeszcze kilkanaście dobrych minut, tym razem na lżejsze, bardziej konwersacyjne tematy. Przy okazji wcisnął mu zawiniątko ze słodyczami od swojej żony. Herbata, rozmowa. Wyraźna chwila na zaciśnięcie więzi. Azuma mógł się domyślić wielu powodów, dla których Masahiro to robił, ale ostatecznie - takim był człowiekiem. Zależało mu na ludziach.
W końcu jednak był wypuszczony i mógł dostać się do domu, żeby w końcu odpocząć.
0 x
you best prepare for a hilariously bad time
- Kori
- Posty: 157
- Rejestracja: 3 wrz 2025, o 12:46
- Wiek postaci: 17
- Ranga: Sentoki
- Krótki wygląd: - Czarna szata
- Białe Haori przewiązane czarnym obi
- Wysoki buty
- Długi poszarpany szal na szyji - Widoczny ekwipunek: Srebrny medalion klanu Nara.
- Link do KP: viewtopic.php?p=229655#p229655
Re: Siedziba Władzy
Legenda czy zdrajca klanu?
Misja: B 2/?
Uczestnik: Suyunami Yuri
Czas: Lato/poranek/pogoda umiarkowana
Wezwanie było nagłe, dlatego Yuri mógł porzucić wszystko, czym zajmował się w domu. Po przekazaniu informacji reszcie rodziny i pozostawieniu zakupów w domu natychmiast udał się do głównego biura zajmowanego przez klan Uchiha. Akoraito miał na swym koncie już kilka misji, w których wykazał się zarówno talentem, jak i umiejętnością pracy w zespole. Teraz, stojąc drzwiami prowadzącymi do wnętrza biura własnej rodziny sam nie wiedział, co myśleć. Strażnicy nie zatrzymywali go, gdy pokazał oficjalne pismo, jak równego sobie przepuścili chłopaka, który po krótkim oczekiwaniu wreszcie znalazł się w gabinecie. W środku panowało ciepło, przez słońce, które wpadało przez szeroko otwarte okno. Przy jednym z regałów pracował starszy mężczyzna, który na oko miał z siedemdziesiąt wiosen. Wszędzie piętrzyły się stosy papierów oraz dokumenty będące świadectwem tego, że wciąż przybywało tu pracy. Za głównym biurkiem siedziała młoda kobieta, która nie mogła mieć więcej niż trzydzieści lat… Czarne loki „spięła” ołówkiem, wpatrując się teraz w rozwinięty zwój, który trzymała w smukłych dłoniach. Gdy bohater przekroczył próg przeniosła na niego swój wzrok, badawczo z pełnym skupieniem, obserwując każdy ruch Yuriego. Dziadek, który zajmował się do tej pory własną pracą przerwał na moment, kłaniając się z szacunkiem w stronę Uchichy. Kobieta uśmiechnęła się szeroko, po czym wskazała Yuriemu wolne miejsce po drugiej stronie biurka.
– Suyunami Yuri jak się domyślam, proszę siadaj – Gdy bohater wypełnił lub też nie jej prośbę kobieta kontynuowała.
– Nazywam się Takagawa i aktualnie staram się ogarnąć ten bajzel, który każdego dnia robi się jeszcze bardziej bajzelowaty… – Dziewczyna westchnęła głośno, po czym spojrzała na zwój leżący tam, gdzie zostawił go właściciel.
– Wezwaliśmy cię tu w bardzo pilnej sprawie, która być może będzie wymagała twego pełnego zaangażowania. Widzisz… – Takagawa delikatnie uniosła swój wzrok, dokładnie, akcentując każde kolejne słowo.
– Zwój który leży przed tobą to bezpośrednie rozkazy od Takeru-samy… Wczorajszego poranka przybył tutaj, aby zlecić nam znalezienie kogoś, kto zajmie się wewnętrznym problemem rodziny Uchiha – Urzędniczka poprawiła opadające kosmyki, zerkając na staruszka, który na widok jej spojrzenia szybko wrócił do pracy. Mimo że dziewczę wydawało się ciepłe i spokojnie, to kryła w sobie dziwną siłę, która niemal emanowała przy najdrobniejszym nawet ruchu jej ciała. Po chwili wróciła myślami do swego rozmówcy, popierając teraz ramiona na blacie, tak że jej broda znalazł się między złożonymi dłońmi. Wiedziała że jej rozmówca będzie wiedział kim jest zleceniodawca, oraz nie trzeba było mu tłumaczyć podstaw rodzinnej historii.
– Powiem ci co udało mi się ustalić, jeśli zdecydujesz się wziąć to zadanie Yuri-kun… Zlecenie od kogoś, takiego jak Takeru-san, może być czymś, czego nie będziesz w stanie unieść. I nie mówię tu o sile, bo znam twoje wyniki… Czasami blizny, które zostają w środku są znacznie gorsze – Kobieta przerwała, a jej głos na nowo stał się wyraźny i głośny. Ostatnie słowa miały być skierowane tylko do młodego Uchihy...
Legenda:
Takagawa
Takeru
Młody Doko
0 x
Porażka to tylko szansa na zrobienie czegoś głupiego po raz kolejny
Just Freeze It!
Just Freeze It!- Suyunami Yuri
- Posty: 269
- Rejestracja: 14 kwie 2025, o 20:23
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: białe włosy, trzy blizny na twarzy, czerwone oczy
- Widoczny ekwipunek: -
- Link do KP: viewtopic.php?p=222989#p222989
- Multikonta: Arii
Re: Siedziba Władzy
Młody Suyunami wszedł do gabinetu przyglądając się półką zapełnionym zwojami i księgami. Jakiś starzec ukłonił mu się na przywitanie. Chłopak uśmiechnął się do niego i również ukłonił się. Jednak wiedział, że za biurkiem jest osoba, która po niego wezwała. Uśmiechnął się do niej na potwierdzenie swojego imienia. Ściągnął wachlarz z pleców i oparł go o ramię krzesła, przysiadając się naprzeciwko kobiety. Nie wiedział czemu, miał dziwne przeczucie, że matka mogła mieć rację. Jeszcze nigdy nie został zaproszony do takiego gabinetu w tym budynku. Na parterze, gdzie dostał swoją promocję na Akaoraito sala była spora, przestrzeń pozwalała odetchnąć. Tutaj było jednak ciasno i czuło się, jakby zlecenia na misje mogły przytłoczyć od samego początku.
Nie przerywał jej. Spojrzał się tak samo, jak ona na zwój. Nie przechodziła od razu do konkretów starała się wszystko ładnie ubrać w słowa, aby go nie odstraszyć, ale czuł do czego się to będzie sprowadzało. Wrócił do niej wzrokiem i przyglądał się jej zachowaniu. Sama nie była pewna czy chce mu dawać to zadanie. I w tym momencie zaczął się stresować. Czyli nie było łatwe i mogło pójść w dwie różne strony...
Kiedy jednak usłyszał to imię. Zmroziło go. Tak, usłyszenie imienia prawdziwego zleceniodawcy. Takeru sprawiło, że miał ciarki na całym ciele. Legenda, ale bardziej antybohater. Był szanowany, ale również nie obchodziła go reputacja wśród klanu. Yuri słyszał wielokrotnie w domu o tej personie. Mówiło się o nim neutralnie, ale ojciec, mimo że wojownik nie zgadzał się z pewnymi zachowaniami mężczyzny i decyzjami dotyczącymi klanu.
-Takagawa-san, pozwolę sobie trochę w tym momencie...- delikatnie uśmiechnął się do niej, ale także spoważniał -Zostałem tutaj wezwany, aby wykonać zadanie. Tak naprawdę nie obchodzi mnie od kogo ono jest zlecone i jakie koszta mogę ponieść. Wybrała mnie pani spośród na pewno garstki ludzi dostępnych. Ale jednak ja tutaj siedzę.- odetchnął, wiedział, że matka miała rację i już czuł, że kolejny raz administracja pokazywała mu swoją nieporadność.
-Jestem synem Kogō Uchiha, Suyunami'ego Hashi'ego. Nasza gałąź rodziny jest szanowana i ma swoją historię w rodzie, o czym za pewne, Takagawa-san, dobrze wiesz. Już to obliguje mnie do przyjęcia tego zadania. Nieważne czy jest to Masahiro-dono, mój ojciec, czy Takeru-san.- przymknął oczy kończąc zdanie -Dlatego przejdźmy do konkretów, co znajduje się w zwoju i jaką pilną rzecz dla Uchiha zleca sam Takeru-san.- dziwnym trafem poczuł, jakby właśnie przypieczętował swoje życie pod Takeru. Ale nie wiedział skąd miał takie przeczucie? Może właśnie teraz przesadzał i cała sytuacja go po prostu przytłoczyła od słów matki po przyjście do tego gabinetu, gdzie kobieta też nie była pewna tego zadania?
0 x
- Kori
- Posty: 157
- Rejestracja: 3 wrz 2025, o 12:46
- Wiek postaci: 17
- Ranga: Sentoki
- Krótki wygląd: - Czarna szata
- Białe Haori przewiązane czarnym obi
- Wysoki buty
- Długi poszarpany szal na szyji - Widoczny ekwipunek: Srebrny medalion klanu Nara.
- Link do KP: viewtopic.php?p=229655#p229655
Re: Siedziba Władzy
Legenda czy zdrajca klanu?
Misja: B 3/?
Uczestnik: Suyunami Yuri
Czas: Lato/poranek/pogoda umiarkowana
Takagawa nie spuszczała wzroku z młodego Yuriego, gdy ten odkrył znaczenie zwoju leżącego przed nimi. Imię Takeru nie było mu obce, co nie dziwiło zwłaszcza w przypadku klanu Uchiha. Dziedzic sharingana przemawiał pewnie i spokojnie, tak jak wielu wojowników przed nim posiadającym tę samą krew. Takagawa uśmiechnęła się krótko, po czym sięgnęła po zwój, który wręczyła Yuriemu bez najmniejszego słowa. Jeśli bohater postanowił go przeczytać znalazł tam taką treść.
Osoba, która otrzymała ten zwój ma jednoczesny zakaz dzielenia się podanymi tu informacjami z osobami postronnymi. Czternastego dnia wiosny odkryto pierwszy atak w domostwie państwa Takamora, głównych dostawców sprzętu medycznego dla naszego klanu. Ich dom został spalony, a ciała które tam znaleziono zostały wcześniej stopione. Dwa tygodnie temu w domu rodziny Rikka, która od wielu lat wspierała naszą rodzinę w sferze politycznej doszło do podobnego ataku. Ciała seniorów klanu znaleziono złożone w głównym salonie, były tak samo wypalone jak te wcześniej. Ostatnie wieści pochodzą sprzed kilku dni, gdy czytasz ten list jestem właśnie poza miastem by zbadać ten przypadek. Nasze poszlaki mówią nam jednak, że główny wróg znajduje się gdzieś w Sarufutsu, bardzo blisko naszej rodziny, bez względu na wszystko masz ufać tylko sobie… Jeśli mam rację, to informacje, jakich będziesz potrzebował znajdziesz w dzielnicy hazardu, szukaj baru „Akai Buta”. Zamów coś i poczekaj, aż ktoś sam się do ciebie zgłosi, będzie wiedział, że jesteś tam z mojego rozkazu. Pamiętaj, że ta misja to prywatne zlecenie, nikt poza mną nie może wiedzieć co robisz. Gdy znajdziesz rozwiązanie spotkamy się na dachu najwyższego budynku w mieście… Powodzenia.
Na tym list się kończył, a Yuri został sam z tym, co tam przeczytał. Po pewnej chwili, gdy kobieta zorientowała się, że chłopak przestał wertować słowa napisane przez dawnego Kogo klanu shraingana, podniosła głowę znad biurka, przemawiając spokojnie.
– To cóż, takiego zlecił ci nasz bohater?… Wydaje mi się, że nie fatygował by się tutaj, gdyby nie chodziło o dobro rodziny – Kobieta wydawała się luźna w swej rozmowie, jednak słychać było delikatny akcent, który mówił, że jest tak samo spięta jak dziadek, który znowu zamarł z tą samą księgą w prawej dłoni. Wszyscy czekali na to, co powie bohater i co właściwie chciał powiedzieć. Widocznie treści listu nie znał nikt poza nim, a zlecenie, mimo że z pozoru podobne do tych, które trafiały się w klanie… Było czymś znacznie większym. Takeru nie bez powodu prosił o najlepszego człowieka, a lista dostępnych wcale nie była taka krótka. Nikt w klanie nie ufał jednak w pełni dawnemu bohaterowi wojny, a wszelkie jego ruchy w zakresie klanu mogły być niebezpieczne dla bezpieczeństwa reszty... Czy właśnie tego bała się Takagawa
Legenda:
Takagawa
Takeru
Młody Doko
0 x
Porażka to tylko szansa na zrobienie czegoś głupiego po raz kolejny
Just Freeze It!
Just Freeze It!- Suyunami Yuri
- Posty: 269
- Rejestracja: 14 kwie 2025, o 20:23
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: białe włosy, trzy blizny na twarzy, czerwone oczy
- Widoczny ekwipunek: -
- Link do KP: viewtopic.php?p=222989#p222989
- Multikonta: Arii
Re: Siedziba Władzy
Kobieta nie zamierzała się rozwodzić nad jego słowami. Przyjęła je do wiadomości i po prostu przysunęła mu zwój, który otworzyła a on już po pierwszym zdaniu postanowił go oddalić na bliskość swojej osoby. Czytał kilka razy dane słowa, frazy i opis sytuacji. Ani razu nie pozwolił sobie na jakąś reakcję. Wiedział, że wpadł właśnie w zasadzkę. Już w tym momencie nie mógł odmówić, bo zostanie gdzieś uprowadzony lub nawet zabity przez legendarnego shinobi'ego. Zwinął zwój i włożył go sobie do torby za biodra. Wstał i uśmiechnął się do kobiety, starca. -Czas już na mnie. Dziękuję za wezwanie, Takagawa-san.- i biorąc swój wachlarz na plecy wyszedł z gabinetu.
Z całą pewnością już teraz wiedział, jak Takeru mógł pogrywać sobie w cieniu. Misja jednak była misją i musiał ją wykonać. Dlatego pierwsze, co zrobił to skierował swoje kroki ku Akai Buta, aby spędzić tam miło czas i przeczekać, aż ktoś stwierdzi, że to właśnie jego wybrano. Czuł się z tym nieswojo, ale może Takeru miał swoją ciemną sławę, którą się nie przejmował i miał inne wartości utrzymania klanu przy żywych? A właściwie już Szczepu... Słyszał o nim tyle, że był bardzo dumnym Uchihą, który podejmie każdą decyzję, która miałaby uratować ich rodzinę od rychłej zagłady, nieważne ile by to kosztowało.
0 x
- Kori
- Posty: 157
- Rejestracja: 3 wrz 2025, o 12:46
- Wiek postaci: 17
- Ranga: Sentoki
- Krótki wygląd: - Czarna szata
- Białe Haori przewiązane czarnym obi
- Wysoki buty
- Długi poszarpany szal na szyji - Widoczny ekwipunek: Srebrny medalion klanu Nara.
- Link do KP: viewtopic.php?p=229655#p229655
Re: Siedziba Władzy
0 x
Porażka to tylko szansa na zrobienie czegoś głupiego po raz kolejny
Just Freeze It!
Just Freeze It!
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


