Północno - wschodnie wybrzeże

Ziemie klanu Kaminari, zajęte przez Klan Kujaku, który obrał je sobie na siedzibę.
Awatar użytkownika
Anzou
Posty: 1156
Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
Wiek postaci: 19
Ranga: Kogo
Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem

Re: Północno - wschodnie wybrzeże

Post autor: Anzou »

Anzou postanowił w pewien sposób zażartować i zasugerować, że Gzik to Sanbi, tylko w wersji ludzkiej, korzystający z jakiejś specyficznej techniki. Cokolwiek. Gzik uśmiał się, a Anzou dalej go obserwował. Liczył, że w jakiś sposób się ujawni, da coś, co może być jakimś punktem zaczepienia, nic jednak takiego się nie stało.
- Kto wie, szybko się przemieszczasz, to i zmniejszyć może też potrafisz. Czy zmienić wygląd! To taka moja teoria. Kiedyś może będę mieć okazje, by ją zweryfikować.
Odpowiedział Anzou z uśmiechem widząc przemianę Gzika, który zażartował i przemienił się w mini Sanbiego. Anzou praktycznie wybuchł śmiechem, ale miejsce, w którym się znajdował nie pozwoliło mu na takie rozluźnienie. Musiał zachowywać przynajmniej pozory. To było dobre. Naprawdę dobre. Nastolatek pokazał palcem na Gziko Sanbiego.
- Dokładnie tak wyglądał! Swoją drogą... ciekawe skąd wiesz jak wygląda! Chociaż... skoro to Ty, to... sprawa jasna.
Anzou przez chwilę był uśmiechnięty, ale potem jakby... dotarło do niego, że w jakiś sposób musiał widzieć bestię. Gdzieś, kiedyś... Ich wygląd raczej nie jest wiedzą powszechną, więc zagadka pod tytułem Gzik dalej pozostawała nierozwiązana. Anzou nie był tym faktem pocieszony, ale musiał zaakceptować stan rzeczy, przynajmniej na razie. Dalej jego rozmówca zniknął, pod pozorem załatwienia potrzeb fizycznych. Ciekawa sprawa, Kaminari nie wiedział, że Chakrowe Byty, tak zwane ogoniaste bestie też się załatwiają. Dalej nastąpiła też przerwa w negocjacjach i delikatna wymiana zdań z Yadasu i Zaku. W trakcie jednej z przerw sam nastolatek dostał posiłek i napitek, dzięki czemu jego energia w jakiś sposób została uzupełniona. Nie działo się za wiele, Gzik nie wracał, widocznie miał jakieś problemy trawienne albo uczepił się kogoś innego. Jego nieobecność jednak była dyskomfortem. Człowiek lub byt zagadka, lepiej mieć go gdzieś przy sobie. Wtedy głuchą cisze przeszył dźwięk otwieranych drzwi. Anzou spodziewał się widoku Gzika, jednak... nic z tych rzeczy. Szła ona. Bestia z Atarashi. Nie wyglądała jednak na osobę, która jest w pełni formy. Była zmęczona, ewidentnie, za nią też szła Fugata i Haruka. Co tutaj do cholery się dzieje? Anzou stał wyprostowany, skupiony i obserwował wszystko, co tylko mógł. Nie było już miejsca na żarty. Nie wiedział co zrobić, a komunikat, który rzuciła Kagada... był jak cios, jak jakiś nokaut. Bomba. O co do cholery tu chodzi? Anzou poczuł, jak przez jego ciało przechodzi dreszcz, a każdy mięsień się napina. Dostrzegł, że Fugata też to usłyszała, od razu zareagowała, ale Kagada była szybsza. Weszła do środka. Z impetem pomijając jakiekolwiek etykiety. Owszem, nie była może zbyt związana z takim standardami, ale jej zachowanie... coś w nim było nie tak. Do tego - nie było nigdzie Gzika. Fugata momentalnie dostrzegła plany i znalazła się za plecami Bestii z Atarashi, która nie zrobiła sobie z tego za wiele. Anzou musiał działać, musiał myśleć i to SZYBKO. Nie było tutaj miejsca na zawahanie. Nie wiedział o co w tym wszystkim chodzi. Nie wiedział w co gra Kagada. Wiedział jednak, że jest Kaminari. Musi działać dla klanu, musi ryzykować i podejmować odpowiednie kroki, aby to koniec końców klan wychodził górą. Teraz tylko jedno pozostawało mu w głowie; czy działania Kagady niosą coś pozytywnego? Anzou nie wiedział tego, ani też czy to prawdziwa Kagada, czy też ktoś, kto się pod nią podszywa.
- Uspokójmy się, wszyscy. Kagada, przecież nie chcemy nikogo prowokować, zwłaszcza Sanbiego. Możesz... możesz mi jakoś udowodnić, że Ty to Ty?
Powiedział Anzou starając się jakkolwiek przejść do rozumu Bestii z Atarashi. Oczywiście - o ile nią była. Przecież powiedziała to tak głośno, że wiadome było, że Fugata zareaguje, jakby specjalnie stawiając wszystko dosłownie na uszach.
- Fugato, schowaj broń, bo też jesteś odsłonięta. Jeden ruch i przebijam wasze ciała swoimi wiązkami.
Powiedział Anzou chłodnym głosem, był w pełnej gotowości, nie mógł w żaden sposób pozwolić, aby Fugata ot tak zaatakowałą Kagadę od tyłu. To też nie było w jej stylu. By ingerować AŻ tak w negocjacje. Anzou ciągle odnosił wrażenie, że Kagada nie jest... Kagadą. A jeżeli to Gzik... to za chwilę zniknie... I stąd czuje się tak bezpiecznie. Ta jego szybkość... Anzou przydałby się teraz Gzik, który zjawia się znikąd i wyrywa miecz dla Fugaty. To byłoby dobre... Oby Anzou był faktycznie jego jasnym punktem. I oby to sam Gzik też nim był, a nie jakąś postacią, która rozwali całe negocjacje.
  Ukryty tekst
0 x
Obrazek
Awatar użytkownika
Kujaku Haruka
Posty: 677
Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.

Re: Północno - wschodnie wybrzeże

Post autor: Kujaku Haruka »

0 x
Awatar użytkownika
Nizan
Posty: 179
Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Akoraito
GG/Discord: boyos

Re: Północno - wschodnie wybrzeże

Post autor: Nizan »

1 x
Awatar użytkownika
Kujaku Haruka
Posty: 677
Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.

Re: Północno - wschodnie wybrzeże

Post autor: Kujaku Haruka »

1 x
Awatar użytkownika
Anzou
Posty: 1156
Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
Wiek postaci: 19
Ranga: Kogo
Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem

Re: Północno - wschodnie wybrzeże

Post autor: Anzou »

Impas. To słowo, które idealnie opisywało sytuację, do której doprowadziła Kagada - Bestia z Atarashi. Anzou nie rozumiał jej działania i postrzegał je jako szkodliwe, zwłaszcza w kontekście trwających negocjacji i groźby Sanbiego. Chłopak musiał jednak zareagować, musiał podjąć jakąś decyzje, w przeciwnym razie - mógłby zostać oskarżony nawet o zdradę klanu. Kagada była porywcza i to raczej delikatne określenie jej zachowania, ale mimo to - Władca Laserów postanowił ją asekurować jednocześnie starając zrozumieć zaistniałą sytuacje i odnaleźć się w niej. Nie przejmował się zbytnio z ogonem Haruki. Niejednokrotnie się z nim ścierał, z takim, który wyglądał na większy, co prawda jego wiązki były podzielone i gotowe też na Fugatę, ale mimo wszystko, ten ogon nie był tutaj największym niebezpieczeństwem. Anzou oddychał spokojnie. Sytuacje stresowe to dla niego chleb powszedni. Nie dawał się ponieść emocjom, słuchał i był gotowy do reakcji, nawet, jeżeli wiązałoby się to z rozpętaniem walk na śmierć i życie w trakcie negocjacji pokojowych. Chwila się dłużyła, ale samo rozwiązanie napięcia nastąpiło stosunkowo szybko. Elementy układanki i zachowanie Kagady było poniekąd sensowne? Jej spóźnienie.. wygląd… od początku chodziło o to, aby przepędzić bestie i finalnie zagrać po bandzie, nawet kosztem życia Seinina i Shirei kan klanu Pawia? Szaleństwo, ale w tym też jest jakaś metoda. Anzou… chyba rozumiał to, co czuła Kagada. Ona nie była tą, która negocjuje, ona stawia na swoim troszcząc się jednocześnie o innych, o swoich ludzi, którzy są w tej osadzie. To, że ryzykuje wiele, nagina etykietę i standardy? To już efekt uboczny, typowy dla Kagady. Teraz jednak Niebieskooki nie miał wątpliwości, że to oryginał. Nie Gzik, nie nikt inny, po prostu KAGADA. Chociaż jedna rzecz została wyjaśniona. Kaminari podtrzymywał swoje wiązki dalej pozostając w skupieniu, ale atmosfera w środku i… dalsze słowa uczestników negocjacji mówiły jedno: udało się. W jakiś magiczny sposób dwa klany się dogadały, bez konieczności ingerencji fizycznej, bez jakichkolwiek większych problemów, przynajmniej takie można przyjąć założenie. Anzou widząc to i słysząc również anulował swoją technikę, nie było potrzeby brnąć w pokazywanie bicepsów, grożenie, sprawa chyba była zamknięta. Anzou widział Harukę, delikatnie odwzajemnił uśmiech, chyba nieco zestresowała się sytuacją. Kaminari jakoś mocno się tym nie przejął, scena którą widział była raczej z gatunku tych oczekiwanych. Negocjacje bez niespodzianek? Nuda. Niemniej… pewien etap w jego życiu, jak i również wielu innych osób się zakończył. Rozlew krwi, oby również, na lata. Nastolatek uważnie wysłuchał warunków porozumienia notując w głowie wszelkie plusy o minusy. Zaku zapewne odwalił kawał dobrej roboty z miłością swojego życia i zapisał się na kartach historii.
-Gratulacje, wszystkim. Liczę, że skorzystają na tym właśnie zwykli ludzie.
Powiedział Anzou z ulgą w głosie. Nie odmówił tym razem delikatnego toastu, dosłownie wziął łyk trunku patrząc z dumą na Chino. Już niedługo. Jeszcze trochę i sprawy przybiorą jeszcze lepszy obrót. Cel jest jeden. Znany. Do niego Anzou zamierza teraz dążyć. Możliwie szybko misi wyruszyć, jego rozmyślania przerwała jednak Haruka. Gzik. Tajemnicza istota.
- Był. Pogadał ze mną, w typowym dla siebie stylu, nawet chciał wejść, ale jakoś go przekonałem… to dalej jedna, wielka niewiadoma. Poza tym, że pochodzi z terenów objętych wojną… niewiele wiem. Na szczęście nie przerwał negocjacji. Myślę, że nasze drogi jeszcze kiedyś się przetną. Czuję to. To bardzo dziwne, ale bije od niego jakaś energia, aura…
Anzou odpowiadał Haruce, jednak nie mówił głośno, zapewne byłby i tak zignorowany, jak nie zjechany za to, że dalej wyskakuje z tą pyszną potrawą z ziemniaka. Coś się kończy, coś zaczyna… przed Anzou wiele wyzwań, związanych z przywracaniem blasku klanu Kaminari. Na wakacje przyjdzie jeszcze pora.
1 x
Obrazek
Awatar użytkownika
Nizan
Posty: 179
Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Akoraito
GG/Discord: boyos

Re: Północno - wschodnie wybrzeże

Post autor: Nizan »

2 x
Awatar użytkownika
Kujaku Haruka
Posty: 677
Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.

Re: Północno - wschodnie wybrzeże

Post autor: Kujaku Haruka »

0 x
Awatar użytkownika
Anzou
Posty: 1156
Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
Wiek postaci: 19
Ranga: Kogo
Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem

Re: Północno - wschodnie wybrzeże

Post autor: Anzou »

Anzou nie był jakimś wirtuozem polityki. Bardzo daleko mu do tego, zazwyczaj wykonywał zadania, robił to, co należy, ale rozumiał też o co w tym wszystkim chodzi, rozumiał, że czasami dochodzi do pewnego rodzaju układu, jakiegoś rozejmu, który ma przynieść obu stronom korzyści. Nieustanny rozlew krwi nie jest dobry. Przekonali się o tym zarówno Kaminari jak i klan Kujaku. Władca Laserów wraz z Kagadą i innymi odzyskali spory kawałek ziemi. Wiązało się to z wieloma wyrzeczeniami, wieloma uszczerbkami na zdrowiu i emocjami, ale finalnie - trud wszystkich doprowadził do obecnego miejsca, miejsca, gdzie dwa klany rozmawiały i finalnie WYPRACOWAŁY rozejm. Ogromna w tym zasługa pary zakochańców, Zaku i Yadasu, dzięki nim, skutecznemu planowi - dwa klany są w miejscu, którym są. Nastolatek z uwagą nasłuchiwał kolejnych postanowień. Był pod wrażeniem rozbudowania negocjacji, tego, jak ogromną pracę musieli włożyć w to autorzy. Kawał OGROMNEJ roboty. Niebieskooki z trudem powstrzymał parsknięcie, gdy usłyszał nową nazwę osady. Kujanari. Jak do cholery to brzmi? Jak połączenie nazw dwóch klanów, z jednej strony banalne, ale z drugiej... nazwa jest niezwykle chwytliwa i oddaje to, co istotne. Możliwe, że ziemie są skażone, ale... jest w tym wszystkim plus - nacisk na handel drogą morską. Port daje ogromne możliwości, spokojna żegluga i przepływ towarów może zapewnić dobrobyt i poprawić życie ludzi. Zwykłych ludzi, którzy tu żyją, ludzi, którzy mają już dość bycia przeciąganymi jak jakaś lina. Koniec! Na całe szczęście. Co więcej, bardzo imponujący jest fakt, że nie jest to tylko zawieszenie topora wojennego. To coś zdecydowanie więcej. Pełnoskalowa współpraca pomiędzy klanami, w zakresie gospodarczym, technologicznym i militarnym. Wypracowany sojusz to zapewne podwalina pod coś zdecydowanie większego, nowy rozdział, który być może kiedyś w swojej opowieści opisze tajemniczy skryba, Gzik. Pocieszający był właśnie fakt, że Kaminari tracą przynajmniej jeden, spory front. Teraz mogą skupić się praktycznie w pełni na walce z Ryuzaku. Być może tam, dzięki odpowiedniemu oporowi, naciskom też uda się wywrzeć presję, która dalej doprowadzi do jakiegoś pojednania i spokoju dla klanu Kaminari. Anzou ma jednak swoje zadania, które musi zrealizować w trybie natychmiastowym. Siostry Nocy skupią się na walce z Yokai i mają rzekomo nauczyć Kaminari jak to robić, Anzou miał okazje poznać na osobności takie stworzenie i... nie jest to nic miłego. Te byty trawią ziemie, wnikają pośród ludzi, ciężko ich odróżnić, sprawiają ogromne problemy. Specjalny oddział Kaminari do walki z nimi? Brzmi świetnie, jednak front... sam się nie utrzyma, sam się nie popcha do przodu, a oko Chino... samo się nie znajdzie. Anzou naprawdę starał się utrzymać uwagę i wyłapać wszelkie niuanse związane z tym sojuszem, ale... jego możliwości poznawcze były ograniczone. Nie miał aż tyle, aby to wszytko połapać, pojąć, zapamiętał najważniejsze, teraz pora na chwilę rozluźnienia, chwilę spokoju i wielki festiwal! Coś, co może być pewnego rodzaju rozerwaniem i chwilą, która jest niezwykle cenna. Czasami taki oddech jest niezwykle istotny. Ostatni raz coś takiego Kaminari chyba zaznał w trakcie spotkania tajemniczego gostka - Ame Meitou. Nastolatek wraz z pozostałymi wrócił na miejsce, z którym do tej pory przebywali, do tej sławetnej siedziby Kujanari. Chłopak na miejscu nie miał zbyt wielu towarzyszy ze swojego klanu, ale teraz nie musiał się obawiać. Klan Kujaku nie stanowił dla niego zagrożenia. Na miejscu była Haruka i inni, ludzie, których znał i w jakiś sposób polubił. Kaminari odpowiedział tym samym gestem Haruce.
- Udało się... Jestem bardzo szczęśliwy, rozlew krwi w rejonie się kończy... Naprawdę wierzę, że to początek czegoś nowego, że nie będzie żadnych noży w plecy, że tym razem sprawy potoczą się tak, jak spisano w ramach negocjacji. Yadasu i Zaku odwalili kawał dobrej roboty. Teraz przed nami wielka impreza! Chyba trzeba się jakoś obmyć, ogarnąć, aby prezentować się nienagannie! Pewnie wiele oczu będzie na nas zwróconych, niestety...
Anzou nie lubił atencji, nie do końca czuł się komfortowo w takiej sytuacji, a festiwal, ta ceremonia to raczej okazja, aby wiele spojrzeń kierowało się też na niego. Coś namieszał w trakcie działań wojennych, coś porobił, więc zapewne zostanie to jakoś odnotowane. Może uda mu się spotkać Gzika i... w jakiś sposób wyjaśnić jego obecność i istotę. Ciekawe - czy nadal jest jego przyjacielem? Nastolatek chce czerpać z tych chwil, które są zapewne ostatnim rozluźnieniem przed wyprawą po nowe moce, nie tylko dla Chino...
0 x
Obrazek
Awatar użytkownika
Nizan
Posty: 179
Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Akoraito
GG/Discord: boyos

Re: Północno - wschodnie wybrzeże

Post autor: Nizan »

2 x
Awatar użytkownika
Anzou
Posty: 1156
Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
Wiek postaci: 19
Ranga: Kogo
Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem

Re: Północno - wschodnie wybrzeże

Post autor: Anzou »

Osada dość szybko zmieniła swój wygląd. Kaminari był pod ogromnym wrażeniem tego, jak sprawnie ludzie ze sobą współpracowali, jak szybko udało im się zmienić to miejsce w coś... magicznego, totalnie odciążonego od piętna wojny. Co więcej, zadowolenie ludzi, ich uśmiechy były widoczne praktycznie wszędzie. To chyba największa nagroda jaką mógł sobie wymarzyć Niebieskooki. To szczęście prostych ludzi. Nic więcej mu nie trzeba. Odciążenie z podatków i to na 5 lat pewnie też było pewną cegiełką do obecnych nastrojów, przecież każdy chce oszczędzić nieco kasy, prawda? Platforma robiła jeszcze większe wrażenie. Anzou znajdował się na niej z innymi ludźmi, których miał okazję poznać w trakcie ostatnich tygodni czy też miesięcy. Osoby, które były zaangażowane w działania wojenne, a potem obronne przed bestią miały grać pierwsze skrzypce w trakcie tejże ceremonii. Szkoda, że na miejscu nie było na dobrą sprawę Sandy, Moshiego i całej reszty ekipy, ale każdy z nich miał do spełnienia jakieś swoje obowiązki, licho nie śpi, a ciężką pracę należy wykonywać dalej, bez względu na zmęczenie i wyczerpanie. Klan ma ambitne cele, klan musi się rozwijać, a każdy musi się do tego przyłożyć. Anzou również. Teraz był jednak na scenie, na odpowiednim miejscu, ubrany w swój nowo otrzymany płaszcz, pachnący i dumny z tego, że może być tutaj z ludźmi, którzy są dla niego ważni. Liczba ludzi, którzy zebrali się na to wielkie wydarzenie była na swój sposób przytłaczająca. Anzou nie do końca lubił takie miejsca i okoliczności, ale wiedział, że im bardziej jego dokonania rosną - tym bardziej będzie rozpoznawalny, tym bardziej będzie na piedestale. Taki już los i brzemię. O odpowiedniej godzinie zarządca rozpoczął oficjalną uroczystość i rozpoczął swoją wielką przemowę. W jego głosie dało wyczuć się radość, która emanowała i zarażała publikę. Trzeba było to przyznać, taki posłuch i to wszystko - robiło wrażenie. Anzou z uśmiechem na twarzy słuchał tego, co mówi, zwłaszcza o ludziach, którzy należeli do jego oddziału. Yai, Sanda, Moshi - ta trójka nie była obecna, ale bez cienia wątpliwości - każdy z nich dołożył swoje, zrobił ogromną pracę, poświęcił wiele, aby klany znalazły się w tym miejscu, którym są. W odpowiednim momencie przyszła pora i na niego. Anzou usłyszał swoje imię i nazwisko, poczuł, jak dreszcz przechodzi przez jego plecy, jak gardło delikatnie się zaciska. To było bardzo nietypowe uczucie. Chłopak znalazł się w takiej sytuacji po raz pierwszy, niemniej fakt, że został honorowym obywatelem osady był bardzo przyjemny. Anzou stał wyprostowany z uśmiechem na twarzy, nawet jeżeli nie był w pełni pewny siebie - starał się zachowywać takie pozory. Chłopak przypomniał sobie o tym, jak w trakcie walki z klanem Pawia uratował jednego z dzieciaków, który został wzięty podstępem. To było coś, co właśnie było misją nastolatka. Pomagać innym. Takim jak ten dzieciak. Anzou dalej wysłuchiwał uroczystych ogłoszeń, sama Haruka też została wyróżniona i stała się pierwszym piórem. To chyba bardzo istotne, które zapewne napędzi jej dalszą karierę. Kaminari był też w szoku słysząc reakcję na Muwarę. Tłum dosłownie ją kochał. Była bohaterką tego miejsca, uratowała dziesiątki jak nie setki istnień! Nie ma co się dziwić, wszystko było w pełni zasłużone. Anzou sam klaskał, bo też jej wiele zawdzięczał. Zdrowie i życie. Ceremonia przeniosła się potem do namiotu, gdzie Anzou wybrał siedzenie przy Chino i pozostałych. Nawet jeżeli sytuacja była opanowana, przynajmniej względnie - kwestia Gzika dalej pozostaje niewyjaśniona, w tym jego intencje, moc. Anzou musi być blisko Chino, aby chronić ją, nawet, jeżeli to może być z jego strony nieco nieudolne biorąc pod uwagę jego siłę, a siłę chociażby Shiry. To trochę zestawienie skazane na porażkę, ale jego obecność może być istotna, kto wie. Siostry Nocy siedziały oddzielnie, Anzou nie chciał w to ingerować, nie czułby się też do końca komfortowo jako taki jedyny rodzynek. Kaminari spojrzał na Shirei-kan klanu.
- Gratulacje. Nie miałem wcześniej okazji, ale bardzo się cieszę, że udało się osiągnąć porozumienie.
Powiedział Anzou pewnym siebie głosem do Chino jednocześnie zerkając dalej na pozostałych, z którymi siedział. Nieładnie było tak sobie szeptać, teraz jednak sam napił się nieco wody, skorzystał ze smakołyków słuchając jednocześnie przygrywania kapeli, która umilała całe posiedzenie w namiocie. Kaminari czerpał pozytywy chwili i naprawdę cieszył się, że wszystko zakończyło się w taki sposób, że finalnie klany się dogadały, ludzie mogą odetchnąć, a on... ruszyć w swoim kierunku, który zdecydowanie podniesie możliwości bojowe klanu. Chino. Jej oko. Musi zostać znalezione. Jak najszybciej.
1 x
Obrazek
Awatar użytkownika
Kujaku Haruka
Posty: 677
Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.

Re: Północno - wschodnie wybrzeże

Post autor: Kujaku Haruka »

1 x
ODPOWIEDZ

Wróć do „Tereny Sporne - Półwysep Antai”

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości