-Kurwaaaaa, śledzisz mnie czy co? Zostawiłem cię na parę dni i już mnie po całej pustyni szukasz?- Przepite gardło ledwo było w stanie działać, ale najwyraźniej przedłużone przekleństwo pozwoliło nieco oczyścić struny głosowe i prowadzić w miarę skuteczną rozmowę. Przynajmniej jak na kogoś, kto tylko wzrokiem szukał nowego trunku, bo wciąż był cały wczorajszy. Na tyle wpadł w ten ciąg, że chyba nawet nie zdawał sobie sprawy, ę od ich ostatniego spotkania minęło trochę więcej niż kilka dni.
-Argh... Ciepłe- Wykrzywił się odstawiając ciepły kubek dnem do góry, zaraz po tym jak wypił wszystko co tam było na raz. Chyba nie tego się spodziewał. Przy ostatniej wizycie Bami stawiał im pyszne, zimne sake, które na taką pustynną pogodę sprawdzało się idealnie. Po jaką cholerę pić coś gorącego, gdy wszyscy w tym regionie jest gorące od samego patrzenia.
-Dobra, chuj z tym, mów co dla mnie masz- Otrząsnął się, zdzielił sam sobie kilka kontrolnych liści po twarzy i uderzył pięściami w stół. Wyglądało na to, że jego poranna rutyna przywracania się do porządku przeszła kilka zmian, ale chyba zadziałała szybciej niż on sam się spodziewał. Spojrzał przez chwilę zdziwiony na ten kubek, który jeszcze chwilę temu miał jakąś dziwną substancję. Wzruszył jednak ramionami, nie mając czasu na zastanawianie się nad tak nieistotnymi sprawami i wlepił swoje przepity oczy prosto w rozmówcę.
Krótki wygląd: Rude, długie włosy spięte w kok bądź rozpuszczone blada cera zielone oczy gładka skóra szczupła delikatne usta mały nosek Risu w zasadzie zawsze ubiera się w kimona. Najczęściej są w kolorze czarnym. Na stopach nosi czarne geta.
Krótki wygląd: Rude, długie włosy spięte w kok bądź rozpuszczone blada cera zielone oczy gładka skóra szczupła delikatne usta mały nosek Risu w zasadzie zawsze ubiera się w kimona. Najczęściej są w kolorze czarnym. Na stopach nosi czarne geta.
Daisuke parsknął śmiechem, uznając, że tą wymianę uprzejmości wygrał po raz kolejny. Był cholernie upartym i twardym zawodnikiem, a do tego nawet najzwyklejsze oczywistości zdawały się do niego nie docierać. Nic dziwnego, że nawet ktoś kto mógłby na spokojnie z nim zadrzeć w walce na pięści nie próbował dalszej dyskusji. Była bezcelowa, zwłaszcza, że mieli też zupełnie inny problem do rozwiązania.
-Nie musisz mi mówić- Odpowiedział nieco zdziwiony historią, którą się podzielił oraz wyrazem twarzy, że nie musi być traktowany protekcjonalnie. Przecież to nie Daisuke lata za kobietami i ma zamiar układać sobie z nimi życie. To one same do niego przychodzą i wyobrażają sobie nie wiadomo co. Nakasada nigdy nie bawił się w zaufanie i wspólną przyszłość. I nigdy, przenigdy by nawet o tym nie pomyślał. Przecież to by kompletnie do niego nie pasowało. Nigdy! Chyba że...
-Ciekawy sposób na spędzanie wolnego czasu. Ale do czego ci jestem potrzebny? Za stary już jesteś, żeby podrzędnych lowelasów obijać po ryju? - Machnął ręką w powietrzu, jakby chciał odgonić od siebie jakąś muchę (albo niewygodne myśli). Szybko pociągnął temat dalej, nie zatrzymując się na swoich rozważaniach o przyszłości z kobietami. Zamiast tego skupił się na tym co lubił najbardziej. Obijaniu mordy. Problem w tym, że to co usłyszał nie pasowało jeszcze do przysługi, którą miał wyświadczyć. Chyba pożałował zbytniego zainteresowania tematem. Ludzie lubili się uzewnętrzniać i mówić o swoich problemach, zamiast mówić o konkretach tej całej historyjki. Spojrzał przez ramię w kierunku barmana i kiwnął głową. Jednoznaczny komunikat, żeby przyniósł mu coś do picia.
Krótki wygląd: Rude, długie włosy spięte w kok bądź rozpuszczone blada cera zielone oczy gładka skóra szczupła delikatne usta mały nosek Risu w zasadzie zawsze ubiera się w kimona. Najczęściej są w kolorze czarnym. Na stopach nosi czarne geta.
-Starość nie radość- Parsknął śmiechem, jak Bami zaczął się śmiać, ale gdy to przeszło w kaszel szybko dodał -Tylko mi tu kurwa nie wykituj-. Dało się w tym usłyszeć coś na podobieństwo obawy o czyjś stan. Daisuke przecież takich uczuć nigdy nie odczuwał, nie wspominając już o tym, żeby potrafił je w jakiś sposób wyrazić. Jedynym wyjaśnieniem na taką reakcję, które on sam dostrzegał, było obawianie się, że straci potencjalnego nauczyciela, zanim wyciągnie od niego wszystko czego potrzebuje.
-Daj spokój, patrz na mnie. Chodzący okaz zdrowia. Żołądek potężny jak zawsze, a głowa twarda jak jeszcze nigdy dotąd- Bami się przed nim otwierał, co momentalnie wywołało całkowicie przeciwną reakcję u Nakasady. Nie chciał dopuścić do swojej głowy myśli o tym, że i jego czekać będzie taki koniec. On sam przecież był zbyt idealny na coś takiego. Nawet jego słowa znajdowały pokrycie w rzeczywistości, bo przecież był w stanie idealnym. Problem w tym, że od tamtego spotkania nie zdążył nawet pomyśleć o użyciu tej bramy. Obawiał się konsekwencji czy po prostu alkohol był ważniejszy? Na pierwszy rzut oka wydawało się przecież, że zapijanie jednego sake kolejnym było jego ulubioną rozrywką. Prawda była jednak taka, że ponad to wszystko Włócznik dbał o swoje własne możliwości i zawsze był gotowy na sto procent. Dlaczego więc szósta brama była przez niego tak zamknięta niemal na stałe?
Krótki wygląd: Rude, długie włosy spięte w kok bądź rozpuszczone blada cera zielone oczy gładka skóra szczupła delikatne usta mały nosek Risu w zasadzie zawsze ubiera się w kimona. Najczęściej są w kolorze czarnym. Na stopach nosi czarne geta.
-Mam nadzieję. Bo jak wrócę, a ty już wywiniesz kopyta to tak ci do dupy nakopie, że wrócisz z tamtego świata- Nie był przekonany, że słowa Bamiego mogą być prawdziwe. Szybko się starzał, a jego stan wydawał się z dnia na dzień pogarszać. No bo przecież minęło ledwie kilka dni od kiedy się widzieli, prawda? Dla Daisuke więc zmiana była kolosalna i wizja tego, że narobi się za darmo było conajmniej niezbyt interesująca. Jasno dał do zrozumienia, że wyładuje swoją złość nawet na martwych truchle, żeby tylko otrzymać swoją zapłatę za wykonaną misję. Tym bardziej, że tą nagrodą nie była tylko garść miedziaków. Czekała na niego tajemnica o wiele większa niż mógł przypuszczać i ponad wszystko chciał ją poznać w pełni.
-Te, kurwa, tylko gdzie mam iść?- Zapytał, jak już wstał od stołu i planował się odwrócić w stronę wyjścia. Tak skupił się na bramach oraz stanie zdrowia swojego zleceniodawcy, że praktycznie wyleciało mu z głowy co miał zrobić. Obić komuś mordę. To bardziej niż oczywiste, bo tylko takie zlecenia przyjmował. Ale kim miał być przyszły denat? Było widać, że Daisuke próbował sobie przypomnieć, więc sięgnął po kufel z alkoholem, żeby kupić sobie nieco czasu, a następnie spojrzał na Bamiego. To on powinien wszystko wyjaśnić, a nie, że już chciał posłać Nakasadę bez żadnego konkretnego wyjaśnienia.
Krótki wygląd: Rude, długie włosy spięte w kok bądź rozpuszczone blada cera zielone oczy gładka skóra szczupła delikatne usta mały nosek Risu w zasadzie zawsze ubiera się w kimona. Najczęściej są w kolorze czarnym. Na stopach nosi czarne geta.
Popatrzył na Bamiego, potem na jego rękę, a dopiero na końcu na to co wskazywał, czyli swoją dłoń. Całość zajęła mi chwilę dłużej niż powinna, ale taki obrót spraw najwyraźniej go zdezorientował. Było widać w jego oczach, że nie dowierzał słowom starszego od siebie wojownika, ale nic już na to nie mógł poradzić. Faktycznie ostatnimi czasy trochę zatracił się w swoim cugu alkoholowym, nie pierwszy i nie ostatni raz. Ale tym razem całkowicie zatracił się w tym, całkowicie ignorując wszelkie treningi, które były przecież podstawą jego funkcjonowania.
-Dobra, kurwa, nie pierdol mi tutaj zagadkami i jakimiś śmieciami. Po co te podchody?- Musiał się jakoś odgryźć za taką zniewagę, więc oczywiście wybrał dalsze pyskowanie. Na chwilę odwrócił się w kierunku barmana, który mimo że nie słuchał dokładnie ich rozmowy to ucho miał (a przynajmniej tak sądził Daisuke) nastawione na ewentualne zamówienia. Palcami wskazał liczbę trzy i liczył że tym sposobem otrzyma trzy kawy do stolika. Po tym mógł przystąpić do analizy skrawka papieru, który otrzymał. Zrobił to z wyjątkowo nieprzyjemną miną, wkurzając się że do tak prostego zadania jak obicie mordy, każą mu czytać coś z kartki.
Krótki wygląd: Rude, długie włosy spięte w kok bądź rozpuszczone blada cera zielone oczy gładka skóra szczupła delikatne usta mały nosek Risu w zasadzie zawsze ubiera się w kimona. Najczęściej są w kolorze czarnym. Na stopach nosi czarne geta.
Krótki wygląd: Rude, długie włosy spięte w kok bądź rozpuszczone blada cera zielone oczy gładka skóra szczupła delikatne usta mały nosek Risu w zasadzie zawsze ubiera się w kimona. Najczęściej są w kolorze czarnym. Na stopach nosi czarne geta.
Tyle potrzebował wiedzieć. Ciężko było to uznać za pewnego rodzaju pocieszenie, ale jej słowa z całą pewnością dużo zmieniały. Kiwnął głową i przetarł twarz ręką, być może wycierając krople potu, które się tam zebrały. Ich spotkanie było jednym z tych, które potrafiły w zupełnie nieoczekiwany sposób odmienić losy jednostek. Nie było tutaj może żadnego shireikana, nie było wydarzeń, którą wstrząsną całym regionem. Zapewne nikt z pobliskich domów nie zapamięta tego nawet jakoś specjalnie dłużej niż dwa dni. A jednak Daisuke odchodził stąd z nową wiedzą, nową znajomością i nowym spojrzeniem na świat. Nie zmieni się z dnia na dzień i raczej nie ma czego oczekiwać że ten ochlejmorda z pięściami do wynajęcia przy brudnych robotach nagle stanie się wzorem cnót obywatelskich oraz bohaterem o którym będą pisać pieśni. Takie historie były dla innych. Nakasada całe życie spędził w cieniu i z tego cienia raczej nie wyjdzie, ale ogień w żyłach czerpanie z życia tego co najlepsze było zdecydowanie bardziej optymistyczną przyszłością dla niego niż wegetowanie, codziennie odwiedzając tą samą karczmę i tak samo upijając się do nieprzytomności.
Całą drogę zastanawiał się co zrobić. Wparować z kopniakiem w jaja, przywitać twarz Bamiego pięścią czy może roztrzaskać mu na łbie kufel piwa. Każda z opcji wydawała się równie interesująca, ale im dłużej szedł, tym bardziej docierały do niego słowa Noko o paleniu się zbyt szybko. Trzeba było dać sobie czas i podejść do całej sprawy na chłodno. Brzmiało to idealnie i pięknie w swojej prostocie.
Wszedł ze sporym impetem, ale jak na niego, było to wejście wyjątkowo łagodne. Zawiasy nawet nie ucierpiały, a drzwi nie nosiły kolejnych śladów uszkodzeń. Minę miał jednak równie nietęgą co zazwyczaj. Lekko przymrużone oczy rozejrzały się po pomieszczeniu, zapewne budząc przerażenie wśród zwykłej klienteli. Bami jednak się go nie obawiał i był gotowy na ich kolejne, dość klasyczne spotkanie. Ale Daisuke nie odpyskował. Po prostu stał nad nim w absolutnej ciszy i pozwolił mu mówić. Gdy materiał wystający z zaciśniętej pięści został dostrzeżony, Nakasada rzucił go na stolik, aby Bami mógł mu się lepiej przyjrzeć. Nawet jeśli doskonale wiedział co to jest i od kogo to jest, Noko chciała aby zostało to przekazane i tą część zadania właśnie została wykonana. Zacisnął mocniej zęby, gdy zleceniodawca żartował sobie na temat tornada, wizyty u handlarzy i zbieraniu z ogrodu. Nie dlatego, że Daisuke tej walki nie wygrał. Dlatego, że Bamiego najwyraźniej bawiła wizja ich wspólnej walki. Gotowało się w środku, ale próbował wytrzymać.
-Od jebanego początku wiedziałeś, że też ma ten, kurwa, problem?! I nic mi chuju nie powiedziałeś?!- Wreszcie pękł. Stoicyzm nie był w jego naturze, więc gdy tylko dowiedział się o tym, że Bami doskonale znał stan swojej byłej partnerki, to musiał zareagować. Jedno machnięcie ręki i kubek szybko pożegnał się ze stołem, bo wierzch dłoni Włócznika właśnie nadał mu taką prędkość, że w ułamku sekundy roztrzaskał się na przeciwległej ścianie. Zaraz potem złapał Bamiego za fraki i przygwoździć go do ściany. Niespecjalnie przejmował się swoim stanem zdrowia, ani tym ile stołów, krzeseł i ludzi będzie musiał po drodze staranować.
-Łaskawie się od niej odpierdol. Tym bardziej, że "powód jest już dawno nieaktualny"- Ręce trzęsły mu się ze złości, ale nadal trzymały Bamiego za szmaty w mocnym uścisku. Teraz to już nie krzyczał. Wycedził każde jedno słowo przez zęby. Nie znał całej historii, ale jak to bywa w świecie Daisuke, nigdy o to specjalnie nie pytał. Zawsze był tylko biernym obserwatorem wydarzeń i narzędziem, które ktoś wprawiał w ruch. Czy mu to przeszkadzało? Sądząc po wzroku, który wbijał w drugiego mężczyznę, wynikało, że najwyraźniej tak. Oczekiwał bardzo skrupulatnych wyjaśnień, jeśli miał go znowu odstawić na ziemię. Czy był gotowy stoczyć kolejną walkę zaraz po poprzedniej, z kimś z kim już raz walkę przegrał? Skoro przeżył wystarczająco długo w starciu z Noko, aby przeczekać aż jej stan się uaktywni, to może i w starciu z Bamim będzie tak samo. A nawet jeśli nie, to nie obchodziło go to. Potrzebował się wyładować.
Krótki wygląd: Rude, długie włosy spięte w kok bądź rozpuszczone blada cera zielone oczy gładka skóra szczupła delikatne usta mały nosek Risu w zasadzie zawsze ubiera się w kimona. Najczęściej są w kolorze czarnym. Na stopach nosi czarne geta.