Papyrus
Administrator
Posty: 3920 Rejestracja: 8 gru 2015, o 15:36
Ranga: Fabular
GG/Discord: Enjintou1#8970
Multikonta: Yuki Hoshi; Uchiha Hiromi; Sans
Post
autor: Papyrus » 19 maja 2024, o 20:20
0 x
you best prepare for a hilariously bad time
Kaito Ishikawa
Posty: 688 Rejestracja: 14 sie 2025, o 11:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: ... Samehada Tanto Długi łuk Kołczan Lis ...
Link do KP: viewtopic.php?p=229047#p229047
Aktualna postać: Kaito Ishikawa
Post
autor: Kaito Ishikawa » 18 sty 2026, o 15:18
Fabuła
W szedłem do szpitala, lisowi nakazałem czekać na mnie. Choć nie byłem w stanie wytłumaczyć mu, że zwierzęta nie można wchodzić do szpitala to zrozumiał to instynktownie, zostając na zewnątrz.
W środku, zajęli się mną należycie, już po kilku minutach, wymyty, opatrzony leżałem na łóżku, przyjmując leki oraz zabiegi medyczne tutejszych shinobi, którzy otaczali mnie swoją leczniczą chakrą. Choć po godzinie czułem się już lepiej i chciałem wyjść to mogłem zapomnieć, personel wyśmiał moje sugestie i kazał leżeć. Znali mnie na tyle dobrze, że pogrozili iż jeżeli nie będę współpracował to napiszą do Yamamoto-dono.
C hcąc nie chcąc zostałem w szpitalu. Nie zapomniałem jednak o swoim lisie, z którym dzieliłem się otrzymywanym jedzeniem, rzucając mu kolejne porcje jadła z okna.
0 x
Kujaku Haruka
Posty: 632 Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11834&p=224917#p224917
Post
autor: Kujaku Haruka » 20 sty 2026, o 19:12
Post Fabularny
Wiosna 396 roku
Atarashi
Kaito Ishikawa
Minęły dwa dni, spędzone na odpoczynku i regeneracji. Dwa dni, które jednak nie dawały ci spokoju, ponieważ wiedziałeś doskonale, że gdzieś tam pozostała Mai - niespodziewana sojuszniczka, kobieta, którą być może dałbyś radę namówić na dołączenie do świty Yamamoto-dono oraz pozostałych klanów, gdyby nie to, że poświęciła się, by zatrzymać istoty, jakie stanęły wam na drodze do wyjścia. Złożyłeś jej jednak przysięgę - i choćbyś miał znaleźć tam tylko kości, wiedziałeś, że powrócisz do tego miejsca i znajdziesz sposób na jego ponowne odpieczętowanie. Problem tkwił jednak w tym, że choć siła i szybkość twojego ostrza była w oczywisty sposób potężna, tak materiały lub pieczęci chroniące tamto miejsce... jeszcze silniejsze. Pozostawało zatem znaleźć kogoś, kto miałby wiedzę na temat podobnych miejsc lub jeszcze bardziej zwiększyć treningi i własną moc.
Kiedy tak rozmyślałeś, wpatrując się we wschód słońca, usłyszałeś gdzieś na korytarzu zamieszanie - szybkie kroki i próbę cichej, ale jednak nadal dość wyraźnej kłótni. Twoje wyostrzone zmysły bez problemy wychwyciły rozmowę miedzy jednym z pielęgniarzy, a jakimś wyraźnie starszym mężczyzną o grubym głosie.
- ...zrozumieć, ten pacjent dopiero co wrócił zza Muru, do tego nasi Iryonini odkryli kilka starych, niezaleczonych w pełni urazów. Powinien odpoczywać jeszcze PRZYNAJMNIEJ przez najbliższy tydzień. Najlepiej dwa. Chakra... -
- Gówno mnie to obchodzi. Widziałem go już, jak walczył, do tego Kyuubi-sama za niego ręczył. Da radę wytrzymać jedną, cholerną rozmowę. -
- Zależy jaką. Stres związany... -
- Jaki kurwa znowu stres, co ty pierdolisz, chłopcze? Ma tylko powiedzieć, gdzie się szlajał, że w ogóle oberwał. No i jest jeszcze jedna sprawa, ale to już nie dla twoich uszu. -
- Wspomnienie związane z tym przeżyciem może... -
Kroki się zatrzymały i usłyszałeś... plaśnięcie? Trzask? Coś pomiędzy.
- Dość. Tym razem mówię już jako Kogo klanu Mateki, niosący rozkaz od samej seininn klanu - i nie będę się więcej powtarzać. Skoro Megumi-sama chce z nim porozmawiać teraz, a chłop jest przytomny i nie urwało mu języka ani szczęki, to porozmawia z nim teraz. Zresztą kurwa, ma do przejścia ile? Kilometr niecały? Bez przesady. -
Tym razem więcej protestów nie było, za to po paru sekundach otworzyły się drzwi, w których stanął pielęgniarz, który każdego ranka i wieczora sprawdzał twój stan oraz - co ważniejsze - postawny, ubrany w luźne, ale eleganckie kimono mężczyzna o łysej, pokrytej tatuażami czaszce i potężnych wąsach, z wianuszkiem wykonanym z kłów na szyi, paroma podobnymi bransoletami na nadgarstkach prawej ręki, fletnią przypiętą do pasa oraz... potężnym Zanbatō na plecach.
- Ishikawa-san? Mam nadzieję, że z waszym zdrowiem lepiej, bo musimy się udać na krótki spacer. Megumi-dono - z łaski Yumeki-sama seininn klanu Mateki - życzy sobie waszej obecności podczas śniadania. Potem możecie wrócić do odpoczynku. Potrzebujecie coś zabrać? -
Pielęgniarz patrzył pochmurnym wzrokiem na mężczyznę, przy czym ostentacyjnie przesunął się do szafki z lekami i skompletował kilka, które miałeś brać każdego ranka w celu szybszego odzyskania sił, kładąc zawiniątko z nimi przy twojej szafce nocnej. Zza okna usłyszałeś szelest - najwyraźniej twój zwierzęcy towarzysz również się przebudził.
Występujące postacie:
Kurogane Ryūzō - KLIK
1 x
Kaito Ishikawa
Posty: 688 Rejestracja: 14 sie 2025, o 11:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: ... Samehada Tanto Długi łuk Kołczan Lis ...
Link do KP: viewtopic.php?p=229047#p229047
Aktualna postać: Kaito Ishikawa
Post
autor: Kaito Ishikawa » 21 sty 2026, o 09:15
Fabuła
T o były bardzo długie dwa dni, gapienie się w ściany i krótkie spacery po sali nie były dla mnie. Dziennie ograniczyłem się do pięciuset wymachów bronią, starając się oszczędzać i regenerować siły. Choć jak wspomniałem szpitalna rutyna nie była dla mnie to poddałem się jej, ufając przewrażliwionym medykom, że w taki sposób najszybciej doprowadzę do powrotu pełni swoich sił.
T ego dnia, oczekiwałem już na śniadanie przed porannym obchodem, kiedy zza mojej sali dobiegły mnie odgłosy jakiejś kłótni. Przysłuchiwałem się jej, po chwili dotarło do mnie, że chodzi o moją skromną osobę. Po chwili westchnąłem ciężko, z jednej strony byłem szczęśliwy bo w końcu wyrwę się z tego miejsca, jednak z drugiej byłem smutny chyba nawet trochę bardziej niż zwyczajnie smutny. Ktoś coś ode mnie chciał, oczywistym było, że to najnormalniejsza sprawa w świecie, jednak w tym momencie odkładało tylko mój powrót do Mai, od żywej Mai. Choć czy po takim czasie, jeszcze mogłem się jakkolwiek łudzić, że ją odnajdę żywą ? Najgorszym wizjom nie dawałem nawet możliwości, aby do mnie dochodziły, ale gdzieś tam w środku coraz bardziej zdawałem sobie sprawę, że to co najgorsze może rychło okazać się najprawdziwszym.
W stałem z łóżka, zacząłem się powoli ubierać w swoje wyprane i świeże już ciuchy, gdy mężczyźni weszli do środka sali kończyłem swoje przygotowania.
- Tak, jam jest Ishikawa Kaito. Jak słyszałem sprawa wygląda na taką co nie może chwili dłużej poczekać. Zatem ruszajmy... Czy coś chcę zabrać ? Nic ponad to co zwyczajowo mam przy sobie.
Założyłem na siebie cały bojowy rynsztunek jaki miałem, tanto u lewego boku przy pasie, kołczan, łuk i... Samehada. Sama obecność nowego ostrza powodowała, że odczuwałem głód siły, jednak kiedy zetknęła się z moim ciałem, poczułem miły przeszywający dreszcz... Dreszcz siły.
S pojrzałem się na mężczyznę:
- Zatem prowadź wojowniku o imieniu ? Staraj się być też bardziej wyrozumiały dla tych ludzi, choć przewrażliwieni to robią co mogą, żeby każdego poskładać. - spojrzałem na mężczyznę z lekkim uśmiechem, choć w moim spojrzeniu nie było życzliwości.
Uśmiech ? Mimowolne odruchy mego ciała, zaczynają być coraz bardziej dokuczliwe...
0 x
Kujaku Haruka
Posty: 632 Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11834&p=224917#p224917
Post
autor: Kujaku Haruka » 22 sty 2026, o 18:26
Post Fabularny
Wiosna 396 roku
Atarashi
Kaito Ishikawa
Rzeczywiście, oszczędzałeś się, chociaż lekarze i tak parokrotnie próbowali ci wyperswadować nawet wymachy bronią, ale w końcu zaprzestali, widząc, że jest pewna granica, której nie przekroczysz. Ciało bolało, ale koniec końców stopniowo się regenerowało. Dlatego też gdy tylko dotarło do ciebie, że najwyraźniej gdzieś jesteś potrzebny, ubrałeś się i powitałeś pielęgniarza oraz obcego wojownika już w ubraniu. Widok ten zresztą wywołał uśmiech na twarzy nieznajomego.
- Nie potrzebujesz nic, ale jeśli pragniesz wziąć rynsztunek ze sobą, droga wolna. Wedle mojej wiedzy chodzi tylko o rozmowę. - stwierdził, czekając aż zabierzesz cały swój arsenał, na co pielęgniarz westchnął i przeciągnął dłonią po twarzy, jednak więcej się nie odzywał. Wojownik tymczasem wyciągnął ku tobie prawicę, zwyczajem części mniej cywilizowanych plemion zza Muru.
- Kurogane Ryūzō. Dobrze poznać kolegę po fachu. A dla konowałów to przecież wyrozumiały jestem, jakbym nie był, to już bym mu w pysk na wejściu przecież dał. - stwierdził tubalnym głosem, po czym wskazał podbródkiem na Samehadę, która - wyczułeś to wyraźnie - drgnęła lekko, jakby węsząc dookoła i wyginając się delikatnie ku Ryūzō. Ten widząc poruszenie, gwizdnął pod nosem. - Niby miecz, a trochę Yokai... fascynujące. Parę legend się słyszało o tej broni, ale co innego słyszeć, a co innego widzieć. Miałeś okazję już dzierżyć ją w boju? -
Ruszyliście korytarzami, wychodząc ze szpitala i kierując się na północ, w stronę nowopowstałej części "administracyjnej" miasta. Idąc pustymi raczej, ale stopniowo budzącymi się do życia uliczkami, mogłeś poczuć zmianę powietrza dookoła.
- Teraz tak, z zasad... Megumi-dono będzie nalegać, żebyś coś zjadł, a ja tam nie wiem, czy czasem jakichś postów nie robisz czy co - gorąco zalecam zjeść, co oferuje, bo jeśli zaprasza cię na posiłek, to znaczy, żeś czegoś takiego dokonał, co ją zainteresowało, a odmowę traktuje jako wielką obrazę. Ja słyszałem tylko, że brałeś udział w odbiciu twierdzy z rąk czerwonookich, czego w sumie zazdroszczę, bo sam bym chętnie wpadł na taką potyczkę. Trzymali mnie na ochronie karawan i tyłów przed Ryuzackim ścierwem ostatnie miesiące to tam wiele sportu nie było. -
Po krótkiej chwili doszliście do bramy opatrzonej symbolem klanu Mateki, gdzie obecnie straż trzymała dwójka strażników, którzy ukłonili się, widząc was nadchodzących ścieżką i przepuścili od razu do środka. Tam ruszyliście w stronę domostwa i czułeś, jak twoje stopy chrupią na żwirze, czasami tylko przerywanym kamieniami. Było pusto, a przy ścieżce dopalały się właśnie lampy oświetlające drogę w nocy. Po wejściu do środka, skierowaliście się na lewo, gdzie znajdowały się między innymi kuchnie i sala jadalna. Samehada ożywiła się znowu, tym razem o wiele gwałtowniej, wręcz wijąc się nieco i wyciągając w tym samym kierunku, z którego dochodził do ciebie zapach jedzenia. Ryūzō otworzył jedne z drzwi i weszliście do pomniejszej kuchni, gdzie przy palenisku krzątała się wysoka, szczupła, wręcz koścista staruszka w pięknej, kolorowej szacie i suchym, ostrym spojrzeniu i siwych włosach związanych w dwa warkocze opadające jej na ramiona.
- Megumi-dono, przyprowadziłem... -
- Widzę i słyszę. Nie jestem ani ślepa, ani głucha, Ryū. Siadajcie, zaraz do was przyjdę. Tylko zostawcie może to żelastwo gdzieś z boku, bo mi połowę zastawy potłuczecie podczas posiłku. -
Palcem wskazała wam stół pod ścianą, na którym były już rozłożone miseczki i trochę jedzenia, a także herbata. Czułeś, że Samehada zaczęła niemal dyszeć, niczym pies, który poczuł zwierzynę, wyciągając się w stronę kobiety. Miałeś wrażenie, jakby miała się lada moment wyrwać i rzucić w jej kierunku.
[Z/T ]
Występujące postacie:
Kurogane Ryūzō - KLIK
Kageyama Megumi - KLIK
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość