Kolejna prowincja przynależąca do Prastarego Lasu o znacznej powierzchni. Midori zamieszkiwane jest przez Ród Nara i tak jak Shinrin oraz Kaigan, w głównej mierze pokryty jest gęstą puszczą, która słabo przepuszcza promienie słoneczne. Prowincja od wschodu graniczy z Ryuzaku no Taki, od południa z Kaigan, od zachodu z Shinrin oraz od północy z regionem Wietrznych Równin, co pozwala na rozwój handlu oraz żeglugi morskiej.
Arii
Posty: 2163 Rejestracja: 3 cze 2022, o 11:19
Wiek postaci: 19
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: -na prawym ramieniu wytatuowana sznyta gita -krótka bródka
Widoczny ekwipunek: * Dwie opaski z dziwnymi symbolami na nadgarstkach *Duża Torba *Manierka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=10504
Multikonta: Yuri
Post
autor: Arii » 4 kwie 2026, o 05:21
8/21 Kampania - Wielki Szczyt Rodów Lasu
Kampania S - Takashi
Chłopak zadbał o to, żeby stworzyć prowizoryczny nocleg, rozpalając ognisko, aby zapewnić sobie jakieś ciepło, bo sama noc była chłodna, dziwnie, jak na tą porę roku. Ale nic się nie wydarzyło, mógł w spokoju odpocząć w wąwozie i skierować ponownie swoje kroki do Kusa no Ha. Coraz bardziej droga zmieniała się i drzewa znikały na rzecz dróg, ich zalążków i pierwszych budynków. Nie uszło uwadze shinobiego, że wszystkie były opuszczone. Nic mu nie było wiadome o wysiedleniu tego terenu a tego raczej Radni też nie pominęliby takiej informacji. Im dalej jednak na drodze tym częściej napotykał również na ślady, które mogły świadczyć o ingerencji drugiego człowieka w spokój na tych terenach. Strzały znajdowały się powbijane w ścianach, spalona trawa lub większe wgłębienia w ziemi, jakby ktoś starał się uciec. Jednak nigdzie nie widział podobnych śladów krwi, jak w obozie dnia poprzedniego.
Im bliżej drogi prowadzącej do wioski, zauważał ślady zmrożenia na korach drzew i liściach. Zupełnie, jakby zapadła tutaj chwilowa zima. I po kilkunastu minutach drogi zauważył znowu cienkie żyłki pomiędzy drzewami i krzakami, które tworzyły ścianę blokującą drogę prowadzącą prosto do Kusy. Kolejny raz blokowały drogę przez pięćdziesiąt metrów na zachód, i dodatkowo na wschód. Boczne ścieżki opadały poniżej linii drzew i prowadziły pod fortyfikacje z ogromnych palów drzew z zaostrzonymi końcami. Z daleka widział również wychylające się spomiędzy drzew zawijające się dachy budynków wioski a do jego nozdrzy doszedł zapach dymu... zupełnie, jakby coś się paliło w okolicy, ale nigdzie nie widział żadnego dymu.
0 x
Prowadzone misje:
1. Misja C - Ayatsuri Yuu (5/14)
2. Takashi - Misja Kampanijna - S (5/21)
3. Daishi - Rezerwacja
4. Ayumu&Mijikuma - Zlecenie Specjalne - Rezerwacja
5. Tenshi - Zlecenie Specjalne "Smoczyca" - B (3/17)
6. Kaito Ishikawa - Misja Wojenna "Przejście"- A+ (3/19)
PH
Bank
WT
Takashi
Posty: 1351 Rejestracja: 2 mar 2019, o 14:02
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Wysoki na około 178cm | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemny kombinezon oraz kamizelkę shinobi
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi
Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=112398#p112398
GG/Discord: Takaś#4124
Lokalizacja: Warszawa
Post
autor: Takashi » dzisiaj, o 19:11
J inchuriki nie zwalniał kroku, choć z każdym kolejnym metrem jego czujność rosła coraz bardziej. To, co jeszcze niedawno było jedynie przeczuciem, teraz zaczynało przybierać konkretny kształt, a las powoli przestawał przypominać znajomy, spokojny krajobraz Midori. Zbyt wiele elementów odbiegało od naturalnego porządku rzeczy, a on znał ten porządek aż za dobrze, by zignorować podobne odstępstwa.
Pierwsze ślady dostrzegł niemal od razu, jednak zamiast przejść obok nich obojętnie, zatrzymał się, jakby coś zmusiło go do dokładniejszego przyjrzenia się sytuacji. Nie działał impulsywnie, przeciwnie, każdy jego ruch był świadomy i kontrolowany. Kucnął powoli, opierając ciężar ciała na ugiętych nogach, po czym przesunął dłonią po powierzchni ziemi, gdzie wyraźnie naruszona struktura gleby odcinała się od reszty terenu. Nie była to zwykła ścieżka wydeptana przez zwierzęta ani efekt działania natury - ktoś tędy przechodził, i to stosunkowo niedawno. Palce przesunęły się dalej, aż natrafiły na fragment przypalonej trawy. Delikatnie ujął ją między opuszkami, pocierając, jakby próbował wyczuć coś więcej niż tylko fakt jej uszkodzenia. Uniósł dłoń bliżej twarzy i przez krótką chwilę wdychał zapach, który unosił się wokół.
- Spalone... ale nie do końca. Nie wszędzie. - przemknęło mu przez myśl, gdy lekko zmarszczył brwi.
Zapach był stłumiony, jakby przygaszony celowo lub pozostawiony w pośpiechu. Nie wskazywał na otwarty ogień trwający przez dłuższy czas, raczej na krótkie, gwałtowne działanie, albo próbę zatarcia śladów. Podniósł się powoli, nie odrywając spojrzenia od otoczenia, po czym ruszył dalej, jeszcze uważniej niż wcześniej. Każdy kolejny krok był przemyślany, a jego wzrok nieustannie przeskakiwał pomiędzy ziemią, pniami drzew i przestrzenią pomiędzy nimi, jakby próbował uchwycić coś, co mogło umknąć przy pierwszym spojrzeniu. Strzały wbite w drzewa szybko przyciągnęły jego uwagę. Zbliżył się do jednego z pni i oparł o niego dłoń, przesuwając ją wzdłuż miejsca uderzenia. Naruszona kora i głębokość wbicia sugerowały użycie znacznej siły, jednak drewno nie było świeżo rozszarpane.
- Ucieczka, albo pościg. - pomyślał, analizując sytuację bez wyciągania pochopnych wniosków.
Niepokojące były również ślady odmrożeń, które mijał na swojej ścieżce. Czy to możliwe, że powstały na skutek działania zdolności Koriego? Nie znał wszystkich jego umiejętności, ale kiedy się poznawali, tamten mówił coś o zamrażaniu. Walczył tutaj?
Kolejne ślady tylko pogłębiały obraz wydarzeń. Głębsze odciski w ziemi, nierównomierny rozkład ciężaru, zaburzony rytm kroków - ktoś poruszał się szybko, być może w pośpiechu, być może pod presją. Nie minęło wiele czasu, zanim jego uwagę przyciągnęło coś znacznie bardziej niepokojącego. Zatrzymał się ponownie, tym razem unosząc spojrzenie nieco wyżej. Cienkie nici, niemal niewidoczne w półcieniu, rozciągały się pomiędzy drzewami, tworząc subtelną, lecz wyraźną barierę. Zrobił krok w bok, powoli i ostrożnie, testując przestrzeń wokół siebie, aż w końcu dostrzegł kolejne ich fragmenty, układające się w znajomy już schemat.
- Znowu to samo. - syknął pod nosem, gdy jego spojrzenie wyostrzyło się jeszcze bardziej.
Kucnął, przyglądając się jednej z nici z bliska, jednak nie dotknął jej bezpośrednio, wolał się jej dokładniej przyjrzeć. Ta była subtelna, ale jednoznaczna pułapka, którą chciał przeanalizować. Podniósł się powoli, analizując układ nici, które nie były rozmieszczone chaotycznie, lecz tworzyły wyraźny kierunek. To nie była zwykła przeszkoda, raczej narzędzie kontroli terenu, coś, co miało prowadzić, ograniczać lub zmuszać do określonych decyzji. Jego spojrzenie przesunęło się wzdłuż ich przebiegu, a on sam zaczął poruszać się równolegle do ich układu, ostrożnie omijając kolejne punkty zaczepienia. Nie spieszył się, choć nie tracił tempa, każdy ruch był przemyślany, a każdy krok poprzedzony krótką obserwacją. Droga zmieniała się coraz wyraźniej. Coraz więcej było na niej śladów ingerencji, a coraz mniej natury. I wtedy to poczuł. Zapach dotarł do niego nagle, niemal niezauważalnie, lecz jego ciało zareagowało szybciej niż świadomość była w stanie w pełni go przetworzyć. Mięśnie napięły się, a chakra instynktownie spłynęła do stóp, gdy lekko ugiął nogi, przygotowując się do natychmiastowej reakcji. Jego spojrzenie przesunęło się gwałtownie po otoczeniu, wychwytując każdy szczegół, każdy cień, każdy potencjalny ruch. Dym dostał się do jego nozdrzy, informując o możliwej interakcji. Powoli wyprostował się, choć napięcie nie zniknęło, zostało jedynie ujarzmione i skupione w gotowości do działania. Przed nim, pomiędzy drzewami, zaczynały majaczyć pierwsze zarysy zabudowań, a linia lasu stopniowo ustępowała miejsca śladom ludzkiej obecności. Obecności, której teraz tutaj brakowało. Kusa no Ha była już blisko, a jednak coś w tym wszystkim nie pasowało. Zapach dymu nie miał wyraźnego źródła, a cisza, która go otaczała, była zbyt pełna, zbyt nienaturalna, jakby coś celowo ją podtrzymywało. Ruszył dalej, tym razem wolniej i ciszej, świadomie zmieniając sposób poruszania się. Nie był już podróżnikiem przemierzającym znane tereny, teraz poruszał się jak shinobi wchodzący na obszar, który mógł należeć do kogoś innego. Jego kroki były w pełni kontrolowane, a oddech wyciszony. Każda kolejna chwila tylko utwierdzała go w przekonaniu, że to, co czekało go dalej, nie będzie ani przypadkowe, ani proste do zrozumienia.
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość