Tajemniczy Las oddziela region Prastarego Lasu oraz regionu Samotnych Wydm. Miejsce to jest bardzo tajemnicze, gdyż niewielu ludziom udaje się z niego powrócić. A przynajmniej o zdrowych zmysłach. Ci jednak, którzy powrócili opowiadali, że w lesie napotkać można najróżniejsze stwory, które kilkakrotnie przewyższają rozmiarami znane nam zwierzęta. Jak się można więc domyślić ogromne pajęczaki lub też kilkunastu metrowe węże są spowszechniałymi mieszkańcami tej krainy.
Rei Uta
Posty: 798 Rejestracja: 5 maja 2021, o 14:27
Wiek postaci: 17
Ranga: Nukenin S
Krótki wygląd: - Różowe włosy. - Czarne Haori przewiązane jedwabnym obi, tego samego koloru luźne spodnie oraz wysokie buty za kostkę. - Patrz avatar. - Po resztę zapraszam do kp.
Widoczny ekwipunek: - Torba biodrowa.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=9566
Aktualna postać: Rei
Lokalizacja: Cały świat.
Post
autor: Rei Uta » 16 sie 2025, o 12:18
Ukryty tekst
Ukryty tekst
0 x
Takashi
Posty: 1220 Rejestracja: 2 mar 2019, o 14:02
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Wysoki na około 178cm | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemny kombinezon oraz kamizelkę shinobi
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi | ochraniarz "Zjednoczonych Sił Sogen" na lewym ramieniu
Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=112398#p112398
GG/Discord: Takaś#4124
Lokalizacja: Warszawa
Post
autor: Takashi » 16 sie 2025, o 16:35
Ukryty tekst
Ukryty tekst
Ukryty tekst
Ukryty tekst
0 x
Kaito Mizukane
Martwa postać
Posty: 513 Rejestracja: 28 maja 2025, o 13:05
Wiek postaci: 19
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: - Stalowe oczy - Kucyk - Atletyczna budowa ciała - Brązowo-bordowa tunika - Dopasowane spodnie shinobi - Czarny pas - Bose stopy
Widoczny ekwipunek: - Duża torba - Płaszcz - Plecak - Złożony Namiot
Link do KP: viewtopic.php?p=224239#p224239
Multikonta: Tapion
Post
autor: Kaito Mizukane » 16 sie 2025, o 23:30
Wiosna 395
Wyprawa A
18/19
Takashi
Ukryty tekst
Rei Uta
Ukryty tekst
Dla Adminów
Ukryty tekst
0 x
Takashi
Posty: 1220 Rejestracja: 2 mar 2019, o 14:02
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Wysoki na około 178cm | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemny kombinezon oraz kamizelkę shinobi
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi | ochraniarz "Zjednoczonych Sił Sogen" na lewym ramieniu
Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=112398#p112398
GG/Discord: Takaś#4124
Lokalizacja: Warszawa
Post
autor: Takashi » 17 sie 2025, o 13:34
0 x
Rei Uta
Posty: 798 Rejestracja: 5 maja 2021, o 14:27
Wiek postaci: 17
Ranga: Nukenin S
Krótki wygląd: - Różowe włosy. - Czarne Haori przewiązane jedwabnym obi, tego samego koloru luźne spodnie oraz wysokie buty za kostkę. - Patrz avatar. - Po resztę zapraszam do kp.
Widoczny ekwipunek: - Torba biodrowa.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=9566
Aktualna postać: Rei
Lokalizacja: Cały świat.
Post
autor: Rei Uta » 17 sie 2025, o 14:33
0 x
Kaito Mizukane
Martwa postać
Posty: 513 Rejestracja: 28 maja 2025, o 13:05
Wiek postaci: 19
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: - Stalowe oczy - Kucyk - Atletyczna budowa ciała - Brązowo-bordowa tunika - Dopasowane spodnie shinobi - Czarny pas - Bose stopy
Widoczny ekwipunek: - Duża torba - Płaszcz - Plecak - Złożony Namiot
Link do KP: viewtopic.php?p=224239#p224239
Multikonta: Tapion
Post
autor: Kaito Mizukane » 17 sie 2025, o 17:15
Wiosna 395
Wyprawa A
19/19
Nie wiedząc o tym wspólnymi siłami pokonaliście razem drzewo, które polowało na niezwykłych wojowników. Siła jakiej użyliście do unicestwienia agresywnej flory była na tyle duża, że ziemia wokół całego układu korzennego wypiętrzyła się i osunęła na tyle, że w połączeniu z otrzymanymi obrażeniami wszystko wokół zaczęło się zapadać. Takashi, zdążyłeś odskoczyć na bo w porę, oglądając tą scenerię już po chwili wiedziałeś, że o to znalazłeś swoje przejście w dół, w kierunku który został ci wskazany przez podobiznę. Po kilku skokach znalazłeś się na dole gdzie ujrzałeś Reia, który nie był Reiem. Widziałeś jego obliczę, które było całe spowite w czerni, z pazurami i skrzydłami.
Rei natomiast przy wyłączeniu mocy chciałeś zadać mężczyźnie pytanie, w których miał wszystko wyjaśnić, jednak w tym momencie poczułeś jak tracisz świadomość. Adrenalina i ferwor walki zszedł z ciebie, a wtedy poturbowany organizm dał o sobie znać. Oczy ci się zamknęły, poczułeś jak sen słodko wzywa cię w swoje ramiona.
- Ja... nic... nie zrobiłem... to drzewo... ono korzystało z moich mocy... ja starałem się pomóc... pochowajcie mnie... powiedzcie rodzinie... Jestem Senju Kato z Hayashimury
Takashi, usłyszałeś ostatnie życzenie mężczyzny, który pomagał wam jak tylko potrafił. Mężczyzna od podobizny padł obok twojego przyjaciela, niestety w przeciwieństwie do Reia, jemu oczy zamknęły się już na zawsze.
Mężczyzna od podobizny
0 x
Takashi
Posty: 1220 Rejestracja: 2 mar 2019, o 14:02
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Wysoki na około 178cm | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemny kombinezon oraz kamizelkę shinobi
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi | ochraniarz "Zjednoczonych Sił Sogen" na lewym ramieniu
Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=112398#p112398
GG/Discord: Takaś#4124
Lokalizacja: Warszawa
Post
autor: Takashi » 18 sie 2025, o 00:24
T akashi chciał dostać się na niższy poziom i pójść za radą tajemniczej twarzy wyrytej w pniu drzewa, które ściął chwilę wcześniej. Twarzy, albo tego zdeformowanego tworu, który przypominał, w każdym razie nie miał żadnych innych poszlak, dlatego postanowił iść właśnie w dół. Jeśli problemem rzeczywiście był element tutejszej flory, to pozbycie się korzeni było w sumie dobrym pomysłem. Niestety, przedostanie się w dół mogło być kłopotliwe, szczególnie przez to, że wcześniej weszło się wysoko w górę, ale na to bohater nie mógł nic poradzić. Jak mus, to mus.
Nim się zorientował, teren pod nim zaczął się osuwać mimowolnie, pewnie na skutek wcześniejszych technik zdolności uwolnienia wody i drewna, a także wybuchów, które wywołały notki Nary. Powstałe w skutek tego osuwisko było niebezpieczne, ale ninja zdążył w porę odskoczyć, chroniąc się przed obrażeniami. Kilka zwinnych susów pozwoliło mu dostać się na sam dół scenerii, w centrum której ujrzał Reia. W końcu, jego przyjaciel się odnalazł, chociaż coś było nie tak, coś się nie zgadzało. Jego włosy miały zupełnie inny kolor. Nie były już różowe, były białe i chyba nieco dłuższe. On sam zresztą sprawiał wrażenie mrocznego. Dziwnego. Otulała go jakaś złowroga energia. Przypominała tę, którą uwolnił w trakcie ich ostatniego sparingu w kanionie nieopodal Midori, kiedy to testowali swoje możliwości bojowe.
- Czyżby udało mu się rozwinąć swoją przeklętą pieczęć? - wciąż spoglądał na niego z odległości kilku metrów i oceniał.
Oceniał jego postawę, oceniał jego energię, jego pazury, wydłużone włosy, ciemniejszą skórę, a nawet skrzydła. SKRZYDŁA?! Czyli to właśnie umożliwia ta przeklęta pieczęć, o której tyle mówił. Modyfikowała moc, ale również wygląd i cechy fizyczne. Wspominał przecież, że zamierza jeszcze bardziej rozwinąć tę moc i jeżeli to miał na myśli, to udało mu się osiągnąć naprawdę konkretny kamień milowy, z którego mógł być dumny. A Takashi? On cały czas stał w miejscu, a jego rozwój już dawno stał w miejscu. On nadal miał przed sobą ogromny mur, którego za żadną cenę nie był w stanie przeskoczyć. Gdzie popełniał błąd? Gdzie widniała prawdziwa granica? Tam, gdzie najzwyczajniej w świecie nie mógł dojść? A może w punkcie, który on sam wyznaczył sobie jako niemożliwy do zdobycia?
Nagle spostrzegł, że ciało Majiego wraca do normy, a on sam zaczyna słabnąć i opadać na ziemię. Nim uderzył o podłoże, czarnowłosy stał już przy nim i przytrzymywał go swoimi ramionami. Pozwolił, by łagodnie osunął się na ziemię, bo najwidoczniej potrzebował chwili odpoczynku. W tym samym momencie usłyszał głos drugiej sylwetki, na którą natknął się przy korzeniach wielkiego drzewa. Jak się okazało, był to niejaki Kato Senju. To właśnie z nim pojedynkował się Nara, a przynajmniej takie miał wrażenie, choć z jego słów wynikało coś innego. Mniejsza, zmarł prawdopodobnie z wycieńczenia. Jedynym, który stał o własnych siłach, był Takashi, musiał zająć się wszystkim. Najpierw upewnił się o stanie Reia, czuł u niego oddech i puls. Przyjrzał się jego ciału i nie dostrzegł zagrażających życiu obrażeń, dlatego raczej nic nie powinno mu się stać. Kato z kolei był martwy, także korzystając z chwili wolnego czasu bohater postanowił przygotować mu mogiłę. Niestety nie miał przy sobie łopaty, dlatego znalazł jedynie jakiś dołek, w którym umieścił ciało zmarłego. Zasypał je niewielką ilością ziemi, połamanymi gałęziami, liśćmi i wszystkim innym, co znalazł w okolicy, a na końcu przygotował niewielki kamień. Chłopak przeciął sobie kciuk kunaiem i własną krwią zapisał na nim imię oraz nazwisko wojownika z Hayashimury i zostawił go w tak przygotowanej mogile. Prowizoryczne rozwiązanie musiało wystarczyć ze względu na okoliczności. Po wszystkim wrócił do kumpla, rozpalił niedaleko jego ciała ognisko i usiadł przy nim, podkładając mu pod głowę stos miękkich liści. Musiał przeczekać, aż ten odzyska siły i wróci do pełni zdrowia. W którymś momencie, grzebiąc patykiem w ogniu, spojrzał na niego i uśmiechnął się szeroko. Z całego serca cieszył się, że odnalazł w końcu własną zgubę, bez której nie wyobrażał sobie swoich następnych przygód.
- Dobrze, że się w końcu znalazłeś. - rzucił głucho. - Pajacu.
0 x
Rei Uta
Posty: 798 Rejestracja: 5 maja 2021, o 14:27
Wiek postaci: 17
Ranga: Nukenin S
Krótki wygląd: - Różowe włosy. - Czarne Haori przewiązane jedwabnym obi, tego samego koloru luźne spodnie oraz wysokie buty za kostkę. - Patrz avatar. - Po resztę zapraszam do kp.
Widoczny ekwipunek: - Torba biodrowa.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=9566
Aktualna postać: Rei
Lokalizacja: Cały świat.
Post
autor: Rei Uta » 18 sie 2025, o 01:00
W chwili gdy spojrzał w górę, ziemia dosłownie zawaliła się niemal prosto na jego łeb. Maji resztkami sił uskoczył przed pewnym zasypaniem, starając się ustać na obu nogach. Mroczna pieczęć zaczęła wracać do normy, a on razem z siłą tracił również powoli przytomność. Ostatnim co pamiętał było to jak macha do swojego przyjaciela z bananem na japie, odpływając w bezkresny świat znieczulenia. Zaraz... Co tam Takashi tam właściwie robił?
– Takashi, wiedziałem, że… cię… znaaaj… - I koniec, Maji wrócił do swej naturalnej formy, gubiąc przy tym wszelkie oznaki nowej demonicznej natury. W jaskini dało się wkrótce usłyszeć ciche pochrapywanie bohatera, który spał smacznie, wiedząc, że Takashi zajmie się całą resztą perfekcyjnie. Szkoda było oczywiście pana Kato, jednak Rei nawet nie wiedział, kto to jest, więc sumienie było znacznie spokojniejsze. Jeśli każda noc w tym przeklętym lesie tak ma wyglądać, to zdecydowanie trzeba było zbierać się czym prędzej w dalszą drogę. Maji śnił o pysznych rzeczach, których z pewnością nie znajdzie pośród chwastów i gadających drzew. Śnił tak smacznie i nie chciał się obudzić, jednak w pewnej chwili to rzeczywistość dała o sobie znać. Rei, czując potężne napięcie na pęcherzu niemal wyskoczył z miejsca, w którym spał, odlewając się tam, gdzie akurat było miejsce. Czuł, że jeśli teraz tego nie zrobi, to będzie trza prać portki. Po skończonej toalecie odetchnął z ulgą, po czym przypomniał sobie, że jeszcze jakiś czas temu prawie umarł, zmieniając się w demona… Tylko, jaki to był dokładnie czas? Z zakłopotaniem na twarzy i dłonią mierzwiącą włosy na głowie, Rei rozejrzał się z zainteresowaniem po okolicy, zauważając zdecydowanie nie tak pamiętając ostatnią scenę sprzed odłączenia się od życia. Wreszcie zauważył Takashiego, który stał jak kołek w zdrowiu i bez widocznych trwałych okaleczeń. Maji uśmiechnął się do niego szeroko, po czym z irytującym tonem młodszego brata, którego nie można uderzyć, bo mama się dowie przemówił spokojnie.
– No i jak mnie kurwa pilnowałeś jełopie… Miałeś proste zadanie siedzieć na drzewie i nie dopuszczać właśnie DO TAKICH SYTUACJI! – ostatnie słowa wypowiedział trochę głośnie, jednak znaczyło to jedynie, że wracał do zdrowia. Wciąż nie wiedział, czym była przemiana, którą odblokował w trakcie tamtego starcia, zwłaszcza że trwała dosłownie sekundę. Jej moc uleciała wraz z atakiem pochłaniającego korzenia, a on sam przeniósł się do Nibylandii, tracąc przytomność. Jednak chyba im się udało… Znowu. Rei wiedział doskonale, że Takashi nie da się tak łatwo, a ich drogi się spotkają by razem iść ku nowym przygodom. Z każdym razem stawali się coraz silniejsi, kto wie co też czekało na nich na końcu tej magicznej drogi, którą kroczyli.
0 x
Kaito Mizukane
Martwa postać
Posty: 513 Rejestracja: 28 maja 2025, o 13:05
Wiek postaci: 19
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: - Stalowe oczy - Kucyk - Atletyczna budowa ciała - Brązowo-bordowa tunika - Dopasowane spodnie shinobi - Czarny pas - Bose stopy
Widoczny ekwipunek: - Duża torba - Płaszcz - Plecak - Złożony Namiot
Link do KP: viewtopic.php?p=224239#p224239
Multikonta: Tapion
Post
autor: Kaito Mizukane » 18 sie 2025, o 10:46
Wiosna 395
Wyprawa A
20/19
Takashi zaopiekowałeś się swoim przyjacielem nie pozwalając mu na to, aby boleśnie upadł na podłoże. Czyn ten z pewnością zaoszczędził twojemu przyjacielowi kilku dużych siniaków, upewniając się czy wszystko aby nie pewno w porządku z Reiem, zabrałeś się za oddanie czci zmarłemu. Wszędzie było dużo dobrego miejsca na pochówek, zaciągnąłeś ciało w odpowiedni kąt i nakryłeś grudą ziemi. Choć trzeba było przyznać, że była to mogiła w mogile biorąc pod uwagę ile metrów pod ziemią znajdowaliście się. W każdym razie zapisałeś, kto tu został pochowany i wróciłeś do swego przyjaciela roztaczając nad nim swoją opiekę. Rozpalone ognisko, liście drzew, brakowało jeszcze kocyka i ciepłego kako.
Rei w końcu ocknął się i rozpoczął od zbesztania przyjaciela za to, że go nie przypilnował. Jednak co by się dalej nie działo, cali wyszliście z tej przygody. Słońce już powoli zachodziło wiec wypadało znaleźć jakieś miejsce na odpoczynek, ale już takiej o wiele spokojniejsze. Gdzie gałęzie drzew nikogo nie wciągają w podziemne zakamarki, nie tworzą klonów z czyichś ciał, a już z pewnością nie płatają figla, używając wypowiedzi towarzyszy. Jednak z pewnością musieliście mieć się na baczności, gdyż ta kraina z pewnością jeszcze skrywała nie jedno niebezpieczeństwo.
GRATULACJE ! WYPRAWA ZAKOŃCZONA SUKCESEM !
0 x
Takashi
Posty: 1220 Rejestracja: 2 mar 2019, o 14:02
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Wysoki na około 178cm | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemny kombinezon oraz kamizelkę shinobi
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi | ochraniarz "Zjednoczonych Sił Sogen" na lewym ramieniu
Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=112398#p112398
GG/Discord: Takaś#4124
Lokalizacja: Warszawa
Post
autor: Takashi » 18 sie 2025, o 13:04
P o kilku godzinach smacznej drzemki jego przyjaciel w końcu się obudził. Nie wstawał powoli, jak na typową księżniczkę z rodu Maji przystało, on działał jak zwykle po swojemu. Zerwał się w jednej chwili na równe nogi i wystrzelił do krzaków znajdujących się parę metrów z przodu. Wystawił swojego pustynnego kaktusa i załatwił potrzebę, która chyba przyspieszyła jego proces budzenia się. Ahh, pomyśleć, że tylko moment dzielił ich to tak zabawnego i wartego zapamiętania momentu. Z pewnością Nara nie pozwoliłby zapomnieć kompanowi faktu zmoczenia własnych gaci, no ale na jego nieszczęście do incydentu nie doszło. Niestety. Różowowłosy zaczął coś tam biadolić pod nosem, winiąc Takashiego za wcześniejsze wydarzenia.
- No ja pier*olę. Weź go odnajdź, uratuj przed upadkiem, podłóż miękkie listki pod głowę, zaopiekuj się nim, zdobądź jedzenie, a on i tak jeszcze będzie miał pretensje. - tak mocno chciało mu się sikać, że nie zauważył średniej wielkości dzika na prowizorycznym ruszcie z badyli tuż nad ogniem. - Zamknij tę swoją głupią mordę i siadaj do jedzenia.
Chłopak uśmiechnął się szczerze, witając się z nim, po czym wyjął manierkę z torby i pozwolił Reiowi przepłukać ręce po odcedzeniu kartofelków. Gdy tamten spał, Nara zdążył przygotować palenisko i upolować jakiegoś zwierza, które było prawdopodobnie dzikiem, choć nieco różniło się od tych gatunków, które znał z Midori. Ważne jednak było to, że mieli co jeść, mięsa było pod dostatkiem, zapas wody zrobili wcześniej, a gdy się skończy, będą mogli uzupełnić manierki w okolicznych źródłach, których także było tu pod dostatkiem. Ich sytuacja ustabilizowała się, a wszelkie rozmowy wstrzymywali do czasu zakończenia posiłku. Musieli zregenerować siły po walce i naładować baterie, a czy był na to lepszy sposób od snu i jedzenia? Nie. Takashu może drzemki nie zrobił, ale nie potrzebował, był cały czas dobrze wypoczęty po nocy, a szukanie swojej drugiej połówki i walka z drzewem wcale go tak nie wymęczyły. W końcu nadszedł czas, gdy po żarełku mogli omówić niedawne wydarzenia.
- Zanim straciłeś przytomność... - zaczął od razu, nie zamierzał czekać na żadne oklaski ani na zaproszenie do pogawędki. - Miałeś ciemniejszą skórę, białe, dłuższe włosy, ciemniejsze oczy, no iiii.... skrzydła. Czy to ostatnie stadium przeklętej pieczęci? Czy udało ci się w pełni opanować moc, której zalążek pokazałeś mi wtedy w kanionie?
To były tylko jego przypuszczenia, które pewnie były prawdziwe, ale dopóki nie usłyszał potwierdzenia od swojego towarzysza, niczego nie mógł być pewnym. Zawsze była między nimi pokaźna przepaść, ale Nara miał wrażenie, że jego druh stawia większe kroki do przodu i powoli go wyprzedza. Do tej pory było na odwrót. Wiek i doświadczenie już same w sobie powodowały, że Takashi miał przewagę nad Reiem, ale od chwili, w której się poznali, każda ich rozłąka powodowała, że młodszy z nich wracał z nową dawką wspaniałych umiejętności. Nawet ta krótka rozłąka teraz spowodowała, że różowowłosy wskoczył na wyższy poziom, znów przeskakując przez jinchurikiego. Bohater był zły. Nie z zazdrości, bo akurat temu młodemu chłopakowi z pustyni z całego serca życzył jak najlepiej i kibicował mu ze wszystkich sił. Gnój mógł być od niego silniejszy, nie ma sprawy. On miał po prostu głupie wrażenie, że świat cały czas podąża do przodu, że wszyscy wokół stają się znacznie silniejsi, a jego rozwój stanął w miejscu. Tak sądził. To ciążące na sercu i na umyśle uczucie nie odpuszczało go nawet na krok, nie dawało mu to spokoju. Nigdy nie był osobą zawistną ani zazdrosną, ale jeśli chodziło o samego siebie - lubił się nad sobą użalać. I teraz, gdy bliska mu osoba rozwijała się nieprzerwanie, on sam czuł swoją bezradność, bo nadal nie był w stanie wyciągnąć więcej od siebie i od swoich zdolności. Jego tajemnicza moc cały czas była na tym samym poziomie, a Saiken niewzruszenie nie chciał lepszej współpracy. Choć dogadywali się znacznie lepiej, nadal była między nimi brama, której host nie mógł przeskoczyć. Irytacja buzowała w jego ciele i mieszała się ze wspomnianą wcześniej bezradnością.
- Jeśli tak dalej pójdzie, to nie będę w stanie go obronić. - myślał, słuchając przyjaciela i kręcąc w dłoni niewielkim kamieniem.
0 x
Rei Uta
Posty: 798 Rejestracja: 5 maja 2021, o 14:27
Wiek postaci: 17
Ranga: Nukenin S
Krótki wygląd: - Różowe włosy. - Czarne Haori przewiązane jedwabnym obi, tego samego koloru luźne spodnie oraz wysokie buty za kostkę. - Patrz avatar. - Po resztę zapraszam do kp.
Widoczny ekwipunek: - Torba biodrowa.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=9566
Aktualna postać: Rei
Lokalizacja: Cały świat.
Post
autor: Rei Uta » 18 sie 2025, o 22:55
Rei czuł się jak nowo narodzony, gdy wreszcie się odlał i zrozumiał, że sytuacja została opanowana. Takashi coś tam mówił i nawet mu to wychodziło, jednak Rei myślał już tylko o tym, że właśnie widzi przed sobą kręcący się kawał dzika. Wesołe płomienie ogniska opalały jego przyszłe śniadanie, a on mógł wreszcie wyluzować się na tyle by wrócić do niedawnych wspomnień.
– Nie krępuj się, możesz się częstować – Powiedział spokojnie do swojego przyjaciela, przerywając mu jakoś między pretensjami a zaproszeniem na śniadanie. Rei, nie potrzebując takich rzeczy już dawno siedział na trawie, wgryzając się w dupsko wielkiego dzikozaura. Uśmiechając się do Takashiego z ryjem ujebanym gorzej niż u noworodka, przemówił z ustami pełnymi jedzenia… Ile śniadań przepadło mu, gdy spał?
– Długo spałem?… - Przez chwilę drapał się po głowie, starając sobie przypomnieć co właściwie wydarzyło się na dnie tej przeklętej jaskini. Takashi wspominał coś o jego nowym wyglądzie, jednak Rei nie widział, jak to wszystko wyjaśnić.
– Tooo, było chyba coś nowego, ale nie bardzo potrafię ci powiedzieć co – Maji westchnął głośno, odciągając na chwilę posiłek od ust. Jego oblicze stało się zimne i zamyślone, zupełnie inne niż to, które zazwyczaj nakładał dla świata. Chłopak spojrzał na przyjaciela, uśmiechając się mimo tego, że wcale mu nie było do śmiechu.
– Przemiana trwała krótko i była raczej mało pomocna… Może to efekt tego, że te rośliny wysysały ze mnie energię – Maji zostawiając smutki za sobą, odwrócił wzrok w stronę ciemnego lasu, nie spuszczając wzroku z jednego pukntu.
– To wszystko jest mocno popieprzone… Obaj mamy coś w sobie jednak to ty posiadasz moc, której nawet ja się boję. Moja przemiana to nic więcej, jak nieudany eksperyment jakiegoś pomyleńca. – Rei spojrzał na Takashiego, jednak tym razem mówił zupełnie poważnie. Chciał, żeby jego przyjaciel zrozumiał coś, zanim zaczną nim targać wątpliwości.
– Gdy walczyliśmy z tymi bestiami w Midori… Wiesz, wtedy nawet ja zrozumiałem, że nigdy nie będę w stanie osiągnąć tego, co posiadasz w sobie. Chuj mnie obchodzi, z jakiego źródła czerpiesz to, co czerpiesz i dlaczego połowa świata chciałaby mieć cię dla siebie. Ale wiem, że jesteś moim nakama i idąc za tobą stanę się jeszcze silniejszy. Osiągnąłem to, co mam tylko i wyłącznie dzięki temu, że jesteś ze mną. – Rei wstał ze swojego miejsca, z kawałkiem mięsa w prawym ręku. Podszedł do przyjaciela, po czym spojrzał na niego z góry (bo ten siedział), Patrząc teraz, jak ojciec, któremu źle świeciłeś latarką. Po chwili, bez słowa, bez ostrzeżenia, bez dziękuję… Zasadził mu low kicka na łeb, nie za mocno, ale, tak żeby go zmiotło. Bez słowa, dalej pałaszując swojego dzika, wrócił na wcześniejsze miejsce przy ognisku.
– Jestem pewien, że zrozumiesz jak bardzo jest mi przykro, że jesteś głąbem… Jeśli kiedyś zwątpisz w siebie, to przysięgam, że sam cię zabije – Maji wyszczerzył szeroko kły, jednak mówił szczerze i przytomnie do swego jedynego człowieka który go jeszcze akceptował. Ich przygody były najlepszym co go w życiu spotkało, dlatego czerpał z tego pełnymi garściami. Wcale nie przejmował się tym, że właśnie zadał przyjacielowi ranę lekką, gdyż robił to z braterskiej miłości, którą Takashi doskonale zrozumie. Obaj byli teraz poszukiwanymi chamami, których prawo chciało przybić do krzyża… No może i chciało przybić tylko Reia, bo oczywiście Takaś byłby na złotym krześle zaniesiony do domu.
– Chuja tam jesteś nie ulicznik – Powiedział bardziej do siebie, jednak spojrzał na Narę ze wzrokiem, który mówił wszystko. Ta przygoda skończyła się dla nich udanie, ciekawe, co los dalej przyniesie.
0 x
Takashi
Posty: 1220 Rejestracja: 2 mar 2019, o 14:02
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Wysoki na około 178cm | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemny kombinezon oraz kamizelkę shinobi
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi | ochraniarz "Zjednoczonych Sił Sogen" na lewym ramieniu
Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=112398#p112398
GG/Discord: Takaś#4124
Lokalizacja: Warszawa
Post
autor: Takashi » 19 sie 2025, o 12:15
T akashi doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że nie wyciągnie od towarzysza żadnej informacji, dopóki ten czegoś nie zje. Może gdyby soczyste mięsko dzika nie kręciło się na prowizorycznym ruszcie tuż nad paleniskiem, wtedy mógłby mieć szansę na jakąkolwiek rozmowę. Ale w chwili, w której zapach pieczeni dotarł do nozdrzy Reia, wiadomym było, że muszą usiąść i zjeść, dopiero po posiłku będą mogli wymienić się spostrzeżeniami. Nara przeżuwał powoli i delektował się naprawdę konkretnym posiłkiem, to chyba pierwszy taki od dawna. Maji natomiast wpier*alał jak dzika świnia, ale nie ma się mu co dziwić - wcześniej padł z wyczerpania, dopiero co się obudził, potrzebował zastrzyku energii. Zresztą, taka już była jego natura i czarnowłosy zdążył przywyknąć.
- Kilka dobrych godzin. Zdążyłem pochować tamtego Senju, przygotować palenisko i upolować to bydle. - odpowiedział mu.
Gdy powoli kończyli jeść, a na kościach zwierzyny znajdowało się już coraz mniej mięsa, Rei zaczął w końcu opowiadać swoją historię. O dziwo nie było tego dużo, a jego rozmówca spodziewał się, że usłyszy więcej pikantnych szczegółów. Albo nie pamiętał dokładnie, co się zadziało, albo zatajał niektóre informacje, co w sumie było nielogiczne i do niego niepodobne. Nie no, na pewno nic nie zatajał, musiał w ferworze walki i nowej mocy zapomnieć o tym, do czego doszło.
- Ważne, że wyszedłeś z tego cało i udało ci się przemienić. Teraz przynajmniej wiesz, że w każdym momencie możesz wejść na wyższy poziom.
Chwilę później, gdy Takashi zaczął swoje przemyślenia i w głowie użalał się nad samym sobą, jego różowowłosy kumpel zaczął poruszać jakieś dziwne tematy. Jakby czytał mu w myślach i był w stanie odgadnąć siedzące w nim emocje. W sumie był w stanie. Znali się już tak dobrze, że potrafili po krótkiej wymianie spojrzeń znać intencje tego drugiego. Znali swoje aury i potrafili je w pewnym stopniu rozpoznawać, a na ich podstawie określać samopoczucie drugiego. Może nie zawsze dało się to zrobić i nie w każdej sytuacji było to w pełni precyzyjne, ale... często się udawało. W tym konkretnym momencie młodszy z nich bez problemu odczytał emocje starszego i po samym jego głosie, po samej mimice twarzy domyślił się, że coś było nie tak. Gdy tak mówił o wyniosłych sprawach, podniósł się z ziemi i podszedł do shinobiego z Midori, by niespodziewanie sprzedać mu kopniaka prosto w ryj, posyłając go kilka metrów do tyłu. Bohater wbił się w drzewo, z którego pod wpływem uderzenia spadł kokos, uderzając dodatkowo chłopaka w głowę.
- Pajacu Ty jeden, niech no ja cię... - grymas złości pojawił się na jego twarzy.
Chwycił kokosa, który turlał się jeszcze obok niego, po czym cisnął nim w stojącego przed nim dumnego gnojka. To nie pierwszy i nie ostatni raz, kiedy doszło do takiej sytuacji, chyba obydwaj mogli doświadczyć déjà vu. Właśnie takie momenty jeszcze bardziej zbliżały ich do siebie i sprawiały, że ich relacja była taka, a nie inna. I to właśnie dzięki temu rozumieli się tak dobrze.
- Jeszcze daleka droga przed nami, mój przyjacielu z pustyni. - wstał, otrzepując się z kurzu. Wytarł o skrawek rękawa na przedramieniu farbę, która pociekła mu z nosa, po czym rozmasował obolałą łepetynę na jej czubku, czyli w miejscu, gdzie uderzył twardy owoc. - Będziemy się stawać jeszcze silniejsi, dopóki nie pokażemy wszystkim, jak wspaniali nie jesteśmy. Dopóki nie udowodnimy swojej wartości i czegoś nie zmienimy na tym pochłoniętym wojnami świecie. - zrobił krótką przerwę, by dogasić ogień i chwycić w dłoń ostatni kawałek pysznego mięska. - Spadajmy stąd, mam dosyć tego miejsca. Znajdziemy inne miejsce, żeby się osiedlić, ale do zmroku jest jeszcze trochę czasu. Pozwiedzamy.
1 x
Rei Uta
Posty: 798 Rejestracja: 5 maja 2021, o 14:27
Wiek postaci: 17
Ranga: Nukenin S
Krótki wygląd: - Różowe włosy. - Czarne Haori przewiązane jedwabnym obi, tego samego koloru luźne spodnie oraz wysokie buty za kostkę. - Patrz avatar. - Po resztę zapraszam do kp.
Widoczny ekwipunek: - Torba biodrowa.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=9566
Aktualna postać: Rei
Lokalizacja: Cały świat.
Post
autor: Rei Uta » 20 sie 2025, o 19:49
Rei dokończył swój posiłek w ciszy, pomimo tego, że jego przyjaciel wydawał się dotkliwie poruszony jego nagłym atakiem. Takashi miał tendencję do ciągłego narzekania na wszystko, na co można było narzekać. Rei oczywiście jako jego przeciwwaga wybijał mu zawsze w porę wszystkie wątpliwości, zanim na dobre pochłonęły powiernika demonicznej bestii. Maji z uśmiechem pokiwał głową, jednocześnie wpatrując się w mrok lasu, który rozciągał się przed jego oczami.
– To oczywiste, że udowodnimy wszystkim, na co nas stać… Jednak droga, która nas tam zaprowadzi nie będzie wcale przyjemna – Rei spojrzał na zank, na swej dłoni, który teraz przestał już tak bardzo dokuczać. Ostatnie wydarzenia, jakby zgubiły się w jego pamięci, jednak pamiętał dobrze ten ból większy niż, kiedykolwiek wcześniej. Musiał nauczyć się kontrolować to, co odblokował, licząc, że nie potępi to jego duszy jeszcze bardziej.
– Wiesz, chyba masz rację… Nie lubię tego miejsca, ale skoro nie wychodzimy z lasu to chociaż znajdźmy ciekawszy punkt na nocleg – Rei zaczął zbierać swoje rzeczy, po czym trafił na zwój, który w czasie ostatnich misji ciągle tracił. Bez zastanowienia złapał za niego, po czym cisnął w odmęty ciemnego lasu.
– Bardzo głupi pomysł z tym trzymaniem wszystkiego w zwoju… Muszę ogarnąć sobie jakąś gurdę – Wycedził do siebie, w czasie, gdy zawijał resztki mięsa z dzika w kawałki materiału. Szkoda było zostawiać tak smaczne jedzonko, a podczas pobytu w dziczy tylko o to głównie trzeba było się martwić. Rei gotowy do drogi spojrzał na swego towarzysza, zastanawiając się, gdzie tym razem zaprowadzą ich dalsze przygody. Mieli niesamowity talent do pakowania się w kłopoty, co jedynie utwierdza w przekonaniu, że pasują do siebie idealnie. Przyjaciele postanowili zmienić siebie i swoje życie, nie martwiąc się tym, co będzie jutro. Życie bez celu było puste, a jeśli nie chcieli zaginąć gdzieś jako kolejny napis na butwiejącym nagrobku to trzeba było działać. Świat pozna ich imiona, które dla wielu ludzi będą kiedyś stanowić nadzieję. Teraz byli jeszcze dwójką zagubionych dzieciaków, w wielkim lesie, który był tak samo niebezpieczny jak świat poza nim. Mogli jednak liczyć na siebie, a to znaczyło więcej niż wszystkie czcze groźby, które rzucił im świat pod nogi. Maji wydawał się spokojny, jak na kogoś, kto właśnie stawał naprzeciw całej społeczności, byle tylko pomóc swemu przyjacielowi w jego marzeniach. Takashi był dużo ważniejszy niż dzieciak z Kinkotsu, jednak obaj potrzebowali się nawzajem, nie mając jeszcze w pełni świadomości jak bardzo wiele to będzie kiedyś znaczyło.
– Ciekawe jak twój Minamoto zareagował na to, co zrobiłeś… Zgred pewnie oczywiście obwinia mnie za wszystko – Wyrzucił z siebie bez cienia emocji, w pewnym momencie, gdy szli już przez tajemniczy las. Rei pamiętał nauczyciela Nary i szczerze to nieprzypadli sobie do gustu od pierwszego wrażenia. Uta jak zawsze nie stroniąc od własnej szczerości, odstraszył mężczyznę przy pierwszej okazji. Krok za krokiem pozostawili za sobą wielką dziurę w ziemi, jedyne, co pozostało z dziwnego kompleksu, do którego trafili. Rei stał się silniejszy, jednak nie wiedział jeszcze jak bardzo… Czas miał pokazać.
0 x
Takashi
Posty: 1220 Rejestracja: 2 mar 2019, o 14:02
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Wysoki na około 178cm | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemny kombinezon oraz kamizelkę shinobi
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi | ochraniarz "Zjednoczonych Sił Sogen" na lewym ramieniu
Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=112398#p112398
GG/Discord: Takaś#4124
Lokalizacja: Warszawa
Post
autor: Takashi » 21 sie 2025, o 12:55
R ei miał stu procentową rację i Nara doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Droga, którą obrali, nie będzie najprzyjemniejsza, ale z pewnością przyniesie im wiele korzyści. Nie chodzi nawet o korzyści materialne, bo tych raczej nie osiągną, mowa o ich wewnętrznym spokoju, o harmonii oraz o wolności, na której tak bardzo im zależało. Ich aktualny status wśród innych nie był taki, jakiego by oczekiwali. Byli zbiegami - Rei był uciekinierem i zdrajcą w Kinkotsu, z kolei Takashi był poszukiwanym jinchurikim z Yokukage, którego osada chciała trzymać na smyczy. Żaden z dwójki towarzyszy nie zamierzał żyć takim życiem, dlatego właśnie opuścili swoje rodzinne osady i na razie działają nie na rzecz rodów, a na własne imię. Trenują, podróżują, doświadczają i zyskają nową wiedzę, która pozwoli im udowodnić wszystkim, że nie ma potrzeby dyskryminować ich ze względu na posiadane przez nich moce, czy przez ich potknięcia z przeszłości. Są ludźmi, ludźmi z krwi i kości, którzy popełniają błędy, ale też czują i posiadają serce. Należy im się szacunek i nikt ot tak nie powinien zabierać im przynależności do swoich klanów. Nie, kiedy oni nie chcieli tej przynależności tracić.
Opuszczenie tego konkretnego miejsca musiało prędzej czy później nastąpić. Przebywanie w lokalizacji, która dla jednego z nich wiązała się z dużą dawką emocji, a dla drugiego z ogromną frustracją nie było najlepszym pomysłem. Nie należy zapominać o fakcie, że było to również miejsce prowizorycznej mogiły, co także nie kojarzyło się najlepiej. Trzeba było znów wyruszyć w głąb leśnych gęstwin i znaleźć miejscówkę, która będzie odpowiednia do rozbicia obozu i spędzenia nocy. Robiło się ciemno, a oni nie chcieli powtórki z rozrywki, dlatego musieli znaleźć taki obszar, który miałby zarówno dobrze ukrytą przestrzeń na spanie, jak i na palenisko, no i oczywiście bliski punkt obserwacyjny. Skryty, ale z widokiem zarówno na wspomniany obszar oraz na całą okolicę, tego właśnie potrzebowali. Po drodze Reiwspomniał coś o swoim dużym zwoju. Tak się składało, że długi czas to właśnie Takashi nosił go na swoich plecach. Gdy przyjaciel się o niego upomniał, od razu go zdjął i wręczył z powrotem swojemu prawowitemu właścicielowi.
- Kiedy zauważyłem, że zniknąłeś, jedyną rzeczą, która po tobie została, był właśnie zwój. Zabrałem go ze sobą. Trzymaj. - drugą kwestią, którą poruszył różowowłosy, była uciążliwość korzystania z przedmiotu. - Od początku zastanawiałem się, dlaczego nie korzystasz z gurdy. Widziałem kilku Sabaku w swoim życiu i chyba wszyscy mieli dedykowane pojemniki na swój piach. Wy, Maji, powinniście chyba robić tak samo, nie? - dał mu krótką przerwę na odpowiedź. - Nie znam się za bardzo na Fūinjutsu, ale na pewno szybciej byłoby, gdybyś nie musiał odpieczętowywać swojego pyłu przed korzystaniem z niego. Gdybyś miał go pod ręką, w gurdzie, działałbyś szybciej. Choć noszenie takiego ciężaru na plecach pewnie jest uciążliwe.
Po swoich słowach głośno wypuścił z ust powietrze, a na jego buzi na chwilę pojawił się grymas niezadowolenia. Jemu nie chciałoby się dźwigać cały czas takiej gurdy, ale w pełni rozumiał dylematy kolegi. To trochę tak, jak z jego najsilniejszymi zdolnościami uwolnienia wody. Potrzebował do nich ogromnych zbiorników wodnych, a nie zawsze miał do nich dostęp i wtedy musiał korzystać z tych słabszych jutsu, najczęściej wypluwanych, ale te nie miały takiego pola rażenia, jak obszarowe. No ale to już kwestia wojownika z pustyni, który musiał sobie sam poradzić z tym problemem. On najlepiej znał własne słabości i wiedział, jak je zwalczyć. Tak samo, jak Takashi zwalczał swoje.
- Wiesz, że Minamoto nigdy nie miał złych intencji wobec mnie? - gdy jego towarzysz zaczął temat jego prywatnego ochroniarza, host Saikena odpowiedział niemalże automatycznie.
Dopiero po chwili zdał sobie sprawę z tego, że go broni. Prawda była taka, że Minamoto był dla niego bardzo ważny i przez ten cały czas, gdy działali razem, zbliżyli się do siebie bardzo. Tamten, choć starszy i z przydzielonym ważnym zadaniem, był wyrozumiały i traktował podopiecznego niemalże jak ojciec. To zupełnie inny rodzaj relacji, niż ten, który mieli Takashi i Rei. Nara szanował staruszka i chociaż był zmuszony go opuścić, to w głębi serca za nim tęsknił. Nie znał jego intencji po tak długim czasie rozłąki i nie wiedział, jakie podejście teraz miałby mężczyzna, ale byłby bardzo rozczarowany, gdyby chciał go schwytać i zaprowadzić do siedziby cienistych. Dotychczas w ich przygodach pilnował go, by nie przesadził z mocą ogoniastej bestii, ale prawda jest taka, że młodzieniec nigdy nie dowiedział się, jaki był prawdziwy rozkaz, który otrzymał. Nie miał też pojęcia, czy jego misja nie zmieniła się od chwili, gdy jinchuriki opuścił Midori, a mogło być przecież różnie.
- Mniejsza. Nie gadajmy o Minamoto. - teraz grymas był szczery i wyrażał zarówno rozczarowanie, jak i smutek. Nie chciał ciągnąć tematu i liczył na to, że przyjaciel to zrozumie. On był dla niego ważniejszy od staruszka i z pewnością lepiej go rozumiał, to nie ulegało wątpliwości. - Proszę.
Po pewnym czasie dwójka bohaterów znalazła miejsce, w którym mogli rozbić obóz. Z jednej strony strome skały, z drugiej las wysokich drzew i bujna roślinność przysłaniająca widok. Wgłębienie w skałach nie było jaskinią, a idealną lokalizacją do rozbicia obozu. Znów przygotowali prowizoryczne posłanie z miękkich liści, rozpalili ogień, który ocieplał wnękę i nie powodował zadymienia - kto wie, ten wie. Na jednym z drzew można było usiąść i obserwować okolicę, co w podsumowaniu dawało dokładnie to, czego chcieli, kryjówka idealna. Dojadając resztki dzika pożywili się i znów podzielili się obowiązkami - jeden odpoczywał smacznie, gdy drugi pełnił wartę. Czas mijał, a oni spędzili w Tajemniczym Lesie swoją drugą noc. Ta, w przeciwieństwie do pierwszej, była spokojna. Nastał ranek.
0 x
Kujaku Haruka
Posty: 352 Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11834&p=224917#p224917
Post
autor: Kujaku Haruka » 22 sie 2025, o 10:39
Misja rangi B - "W gąszczu"
1/21
Rei Uta + Takashi
Podróż przez Tajemniczy Las dla większości ludzi byłaby samobójczą wyprawą bez powrotu. Większość z tych, którzy się w niego zagłębili nie wracała, a przynajmniej nie wracała o zdrowych zmysłach. Dla was jednak okazał się być schronieniem, najpewniejszą drogą ku prawdziwej wolności po ucieczce z Midori. Nawet ostatnie zagrożenie, na które trafiliście, dziwaczna hybryda przedstawiciela klanu Senju i jakiejś... siły, a może po prostu emanacji jego własnego Kekkai Genkai, na którym utracił kontrolę, okazała się ostatecznie być przepustką dla Reia do odblokowania swego potencjału. Udało wam się odpocząć i odzyskać nieco siły, jak i porozmawiać, spędzając noc we wnęce skalnej, przy smacznym - choć niedoprawionym - dziku.
Nastał ranek, a wraz z nim - czas było ruszyć w dalszą drogę przez leśne ostępy, ciągnące się przez dziesiątki, jeśli nie setki kilometrów. Była to jednak pewniejsza ścieżka, niż ciągłe uciekanie przed pościgiem, jaki niewątpliwie wysłał za wami klan Nara, starając się odzyskać Takashiego, swoją najcenniejszą broń. Ruszyliście w dalszą drogę, która teraz biegła wyraźnie w dół - wyglądało na to, że zaczęliście schodzić w bardziej nizinny teren, dalej gęsto zarośnięty drzewami.
Na początku wszystko wydawało się jeszcze normalne. Las pachniał świeżymi liśćmi i żywicą, a przez korony drzew przesączało się światło słońca. Z każdym krokiem jednak teren stawał się bardziej stromy i wilgotny. Zauważyliście, że drzewa wydają się większe, starsze, zaś ich korzenie obrastał gęsty mech. W pewnym momencie zauważyliście, że las, który jeszcze parę godzin wcześniej brzmiał życiem, nagle przycichł. Najpierw zamilkły pojedyncze ptaki… a potem nie było już nic, poza waszymi krokami i oddechem.
Kiedy dotarliście w dolinę, wokół zaczęła rozciągać się mgła. Najpierw lekka, jak poranna, ale szybko gęstniała i oplatała wasze nogi. Pachniała wilgocią i czymś słodkawym, trochę jak przejrzałe owoce – nieprzyjemnie. Drzewa stawały się coraz dziwniejsze: ich pnie powykręcane, niektóre dziuple przypominały otwarte usta. Po ostatniej potyczce z Senju, było to tym bardziej niepokojące. Światło stawało się coraz bardziej przytłumione, jakby mgła pożerała promienie słońca. Strumienie, które przecinały wam drogę, miały ciemną taflę, także ciężko było wam nawet dostrzec własne odbicie.
Im głębiej schodziliście, tym bardziej cisza zaczynała was przytłaczać. Czuliście, że wasze kroki się powtarzają – jakby ktoś szedł pół tempa za wami, lecz gdy się odwracaliście, nie widzieliście nikogo. Od czasu do czasu zdawało się wam, że słyszycie szepty, ale gdy próbowaliście się wsłuchać – znikały, zostawiając tylko echo w waszych głowach.
Zbliżał się wieczór. Należało pomyśleć o znalezieniu miejsca na nocleg.
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości