Satori no Bunko
- Rokuramen Sennin
- Support
- Posty: 1034
- Rejestracja: 12 lut 2015, o 13:07
- Multikonta: Akihiko Maji i Jugo Misaki
- Ichirou
- Posty: 4159
- Rejestracja: 18 kwie 2015, o 18:25
- Wiek postaci: 37
- Ranga: Shirei-kan, Seinin
- Krótki wygląd: Chodzące piękno.
- Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
- Lokalizacja: Atsui
- Souei
- Posty: 1466
- Rejestracja: 29 gru 2020, o 12:45
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=9235
Re: Satori no Bunko
Podczas podróży przez las nie działo się nic i było to absolutnie w porządku. Z dwóch skrajności Matsuda wolał wyjątkowo nudną przechadzkę, niż walkę o życie na każdym kroku. Droga była daleka, to fakt, ale była pokonywana dość sprawnie. Owari pokazywał im rzeczy, ale nie dzieląc się na ich temat żadnymi szerszymi wyjaśnieniami. Mafiozo też nie palił się z pytaniami, więc przeprawa upływała w większości w ciszy, co było w sumie komfortowe dla Pazura, który nie przepadał za czczymi pogaduszkami.
Dopiero spotkanie z jaguarem nieco go ożywiło. Dla Matsudy było to pierwsze zetknięcie z tym wielkim kotem i to od razu oko w oko. Nie odczuwał strachu ale nie dlatego, że dzikie zwierzę nie mogło mu w żaden sposób zagrozić. Po prostu zazwyczaj dobrze dogadywał się z "mniejszymi przyjaciółmi", i to dosłownie. Tutaj jednak nie skorzystał z okazji ku temu, aby się odezwać, zapytać czy chociażby przywitać. Po prostu patrzył w oczy drapieżnika, który był chyba zaciekawiony nimi tak samo, jak Jugo nim. Gdyby spotykali w tym lesie więcej takich cudów natury, być może byłby to etap bardziej warty zapamiętania.
No i udało się. Nareszcie dotarli do wielkiej, ziejącej dziury w ziemi, która wręcz krzyczała, aby do niej nie wchodzić.
- Czyli mamy tam wejść? - Upewnił się, bo śmierdziało to pułapką na kilometr. Dopiero więc gdy okazało się, że pozostali panowie naprawdę mają zamiar zjechać tą dziwną zjeżdżalnią, jemu nie pozostało nic innego, jak tylko przystać na to, co kazał im zrobić Owari. Dla bezpieczeństwa spróbował jeszcze prześwietlić byakuganem to co czeka na nich w środku, ale nie dostrzegł tam żadnych śladów chakry, a ciemność nie pozwalała zbadać niczego więcej. W gruncie rzeczy zrobił więc to samo co oni, choć naprawdę przez cały czas czekał tylko na moment, w którym sufit zawali mu się na głowę i zginą oboje razem z Ichirem w najbardziej naiwny sposób -wykiwani przez staruszka bez piątej klepki. Gdy więc dotarł do końca tunelu i bezpiecznie wylądował na drugim jego końcu, którym nie były zaświaty, malutki kamień spadł mu z serca. Otrzepał się z tego, co było w stanie samo odpaść z ubrania, a następnie wyprostował się i przyzwyczaił oczy ponownie do światła. Przed nimi, nareszcie, rozpostarł się widok godny zapamiętania. Struktura, która ukazała się ich oczom była dzika, pierwotna i imponująca. I o dziwo nosiła oznaki bytności ludzkiej. Nie tak wyobrażał sobie Bibliotekę, której szukali, ale to było nawet lepsze. Ogromne drzewo, którego pień był w centrum całego kompleksu wznosiło się wysoko ponad ich głowami i skutecznie przysłaniało niebo. Było zabudowane różnymi konstrukcjami, które wyglądały prosto i skromnie, ale nie jak ruina. Z tej odległości wyglądały one jak domki na drzewie, jednak to był chyba tylko efekt skali, która naprawdę zrobiła na nim wrażenie.
- Kto by pomyślał... - Wyrzucił z siebie trochę podświadomie, robiąc kroki w tamtym kierunku. Staruch naprawdę przeprowadził ich przez las, w pewnym momencie wskoczyli do dziury i już. Wielka tajemnica stała teraz u ich stóp, gotowa na odkrycie. Matsuda upewnił się, że ma na sobie swój wisior i teraz to on czekał, aż zacznie wibrować. Wyglądało na to, że znajdą tutaj o wiele więcej, niż w rzeczywistości szukali, ale mieli chyba czas na wszystko po kolei.
- Zwracam honor... - Rzekł jeszcze do Owariego, bo chyba nie musiał dodawać, jak sceptycznie był on do niego nastawiony od samego początku tej podróży. Pazur czekał jednak na dalsze wskazówki i oprowadzenie, bo nie zamierzał rwać się na hurra do drzwi i wpadać tam jak do siebie. Nie miał wątpliwości, że nie są tutaj sami, co zamierzał zaraz potwierdzić byakuganem.
Dopiero spotkanie z jaguarem nieco go ożywiło. Dla Matsudy było to pierwsze zetknięcie z tym wielkim kotem i to od razu oko w oko. Nie odczuwał strachu ale nie dlatego, że dzikie zwierzę nie mogło mu w żaden sposób zagrozić. Po prostu zazwyczaj dobrze dogadywał się z "mniejszymi przyjaciółmi", i to dosłownie. Tutaj jednak nie skorzystał z okazji ku temu, aby się odezwać, zapytać czy chociażby przywitać. Po prostu patrzył w oczy drapieżnika, który był chyba zaciekawiony nimi tak samo, jak Jugo nim. Gdyby spotykali w tym lesie więcej takich cudów natury, być może byłby to etap bardziej warty zapamiętania.
No i udało się. Nareszcie dotarli do wielkiej, ziejącej dziury w ziemi, która wręcz krzyczała, aby do niej nie wchodzić.
- Czyli mamy tam wejść? - Upewnił się, bo śmierdziało to pułapką na kilometr. Dopiero więc gdy okazało się, że pozostali panowie naprawdę mają zamiar zjechać tą dziwną zjeżdżalnią, jemu nie pozostało nic innego, jak tylko przystać na to, co kazał im zrobić Owari. Dla bezpieczeństwa spróbował jeszcze prześwietlić byakuganem to co czeka na nich w środku, ale nie dostrzegł tam żadnych śladów chakry, a ciemność nie pozwalała zbadać niczego więcej. W gruncie rzeczy zrobił więc to samo co oni, choć naprawdę przez cały czas czekał tylko na moment, w którym sufit zawali mu się na głowę i zginą oboje razem z Ichirem w najbardziej naiwny sposób -wykiwani przez staruszka bez piątej klepki. Gdy więc dotarł do końca tunelu i bezpiecznie wylądował na drugim jego końcu, którym nie były zaświaty, malutki kamień spadł mu z serca. Otrzepał się z tego, co było w stanie samo odpaść z ubrania, a następnie wyprostował się i przyzwyczaił oczy ponownie do światła. Przed nimi, nareszcie, rozpostarł się widok godny zapamiętania. Struktura, która ukazała się ich oczom była dzika, pierwotna i imponująca. I o dziwo nosiła oznaki bytności ludzkiej. Nie tak wyobrażał sobie Bibliotekę, której szukali, ale to było nawet lepsze. Ogromne drzewo, którego pień był w centrum całego kompleksu wznosiło się wysoko ponad ich głowami i skutecznie przysłaniało niebo. Było zabudowane różnymi konstrukcjami, które wyglądały prosto i skromnie, ale nie jak ruina. Z tej odległości wyglądały one jak domki na drzewie, jednak to był chyba tylko efekt skali, która naprawdę zrobiła na nim wrażenie.
- Kto by pomyślał... - Wyrzucił z siebie trochę podświadomie, robiąc kroki w tamtym kierunku. Staruch naprawdę przeprowadził ich przez las, w pewnym momencie wskoczyli do dziury i już. Wielka tajemnica stała teraz u ich stóp, gotowa na odkrycie. Matsuda upewnił się, że ma na sobie swój wisior i teraz to on czekał, aż zacznie wibrować. Wyglądało na to, że znajdą tutaj o wiele więcej, niż w rzeczywistości szukali, ale mieli chyba czas na wszystko po kolei.
- Zwracam honor... - Rzekł jeszcze do Owariego, bo chyba nie musiał dodawać, jak sceptycznie był on do niego nastawiony od samego początku tej podróży. Pazur czekał jednak na dalsze wskazówki i oprowadzenie, bo nie zamierzał rwać się na hurra do drzwi i wpadać tam jak do siebie. Nie miał wątpliwości, że nie są tutaj sami, co zamierzał zaraz potwierdzić byakuganem.
0 x

- Nobuo
- Posty: 232
- Rejestracja: 2 sty 2026, o 13:30
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Avek
- Widoczny ekwipunek: Plecak, 2 kabury
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=233599#p233599
- Multikonta: Emi, Pączuś
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

