Tajemniczy Las oddziela region Prastarego Lasu oraz regionu Samotnych Wydm. Miejsce to jest bardzo tajemnicze, gdyż niewielu ludziom udaje się z niego powrócić. A przynajmniej o zdrowych zmysłach. Ci jednak, którzy powrócili opowiadali, że w lesie napotkać można najróżniejsze stwory, które kilkakrotnie przewyższają rozmiarami znane nam zwierzęta. Jak się można więc domyślić ogromne pajęczaki lub też kilkunastu metrowe węże są spowszechniałymi mieszkańcami tej krainy.
Rei Uta
Posty: 798 Rejestracja: 5 maja 2021, o 14:27
Wiek postaci: 17
Ranga: Nukenin S
Krótki wygląd: - Różowe włosy. - Czarne Haori przewiązane jedwabnym obi, tego samego koloru luźne spodnie oraz wysokie buty za kostkę. - Patrz avatar. - Po resztę zapraszam do kp.
Widoczny ekwipunek: - Torba biodrowa.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=9566
Aktualna postać: Rei
Lokalizacja: Cały świat.
Post
autor: Rei Uta » 22 sie 2025, o 23:48
Rei ruszył za swym przyjacielem przez gęsty las, postanawiając zostać w miejscu które tak łatwo wzięło ich w swe szpony. Wojownik z klanu Maji jedynie przecząco pokiwał głową, gdy Takashi zdjął z pleców jego wielki zwój. Rei przez chwilę wpatrywał się w niedoszłą broń, po czym bez zastanowienia cisnął tym dziadostwem w las… Jakieś deja vu, czy co.
– Wiesz, nie bądź kurwa taki mądry… Nie jest łatwo przechowywać coś, co zajmuje większą część sporego miasta. Dzięki, że to dla mnie zachowałeś, ale nie będzie sensu dalej tego taszczyć. Jak trafisz na fajną gurdę, to daj mi znać, chętnie sprawdzę jej funkcjonalność. – Rei wiedział, że Takashi miał rację, a chłopak z kinkotsu kierował swymi wyborami przez pryzmat pazerności. Jego znajomość Fuinjutsu pozwalała mu na przechowywanie maksymalnej ilości pyłu, jaką był w stanie kontrolować, a gurda zwyczajnie takiej funkcji nie miała… Jego umiejętności jednak wzrosły, więc wolał postawić obecnie na funkcjonalność.
– Wiesz tak się zastanawiałem… Myślisz, że moi rodzice jeszcze mnie szukają? – Rei wypalił z partyzanta, bez dokładnej analizy swojego pytania. Nie oczekiwał, że Takashi rozwieje jego wątpliwości, jednak po prostu chciał znać jego zdanie. Aktualnie to Nara był jego najbliższym przyjacielem oraz powiernikiem którego chętnie zarzucał trudnymi pytaniami. W tym, jednak temacie kryło się coś jeszcze, coś, co Maji czuł od ponownego pojawienia się w Kinkotsu.
– Bo ja miałem normalną rodzinę Takashi… Mimo że jestem tak bardzo zjebany miałem Matkę, która piekła cudowne placki z morelami. – Rei zaśmiał się do siebie, przypominając sobie nagle zapach ciasta, który rozchodził się z okien ich domu.
– Wszystkie dzieciaki z okolicy się wtedy zbiegały… Zawsze dla każdego znalazł się, chociaż kawałek. – Maji spojrzał na Takashiego, gdy ten już poprosił o to by nie rozmawiać o Minamoto.
– Mój ojciec, natomiast był właśnie, taki jak Minamoto… Jednak zawiodłem jego oczekiwania i pewny jestem, że w przeciwieństwie do twojego nauczyciela, mój mnie nienawidzi – Chłopak spojrzał przed siebie, wykonując kolejne kroki w stronę nieznanego. Dlaczego właściwie zastanawiał się nad tym wszystkim? Przecież miał jedenaście lat, gdy zaginął i udał, że świat o nim zapomniał… Przegrał tamtego dnia życie zbyt wielu ludzi. Jego misja zakończyła się fiaskiem, a cała wioska skończyła w szponach piratów. Mógł tylko płakać nad tym, jak bardzo jest słaby… Chłopak zacisnął pięści, nie licząc się, z tym że Takashi wciąż mógł mu się przyglądać. Jego oblicze stało się mroczne, a w głowie wiedział jedynie oblicza tamtych mężczyzn, którzy z szerokimi uśmiechami weszli do osady. Rei uderzył pięścią w najbliższe drzewo, pozostawiając w nim spore wgniecenie. Dopiero w tamtym momencie ocknął się ze swych myśli, na powrót przerzucając wzrok na Takashiego.
– Chyba nie ma co się martwić… Jesteś jedyną osobom, której jestem potrzebny – Rei przekrzywił głowę w prawą stronę, z miną, jak gdyby oglądał obraz, którego za nic w świecie nie rozumie.
– Strasznie przejebane – Zakończył z klasycznym uśmiechem, wracając do dawnego ja. Chłopak był zły na siebie, że wylewał tyle niepotrzebnych żali, jednak jego przyjaźń z Takashim pozwalała mu na to, by z coraz większym impetem uwalniać wszelkie demony siedzące w głowie. Pozostawiając szpileczkę wbitą w przyjaciela rozejrzał się po okolicy, zdając sobie sprawę, że trochę się zmieniło… Drzewa stały się, jakby bardziej mroczne. Wykrzywione w grymasie bólu, jak gdyby ich serca wciąż przeszywało czyjeś ostrze. Brzmiało to może jak absurd, jednak po ostatniej misji Rei był pewny, że muszą liczyć się ze wszystkim.
– Takashi… Czy my te miejsca wybieramy w kategorii „Horrory i śmiertelne zagrożenie dla życia” - Maji zaśmiał się głośno, jednak mina mu zrzedła, gdy nagle za plecami usłyszał echo kroków, a później jakieś wzdychanie…
– No nie kurwa!… NIE, NIE, NIE!… Ten las jest popieprzony. Ja się nie dziwię, że tu albo umierasz, albo zostajesz świrem. Kurwa Takashi… Czasami zdarzy mi się gadać z samym sobą, ale nie przyszło mi nigdy do głowy, że drzewa w lesie będą mnie śledziły – Rei odwrócił się momentalnie na pięcie, jednak nie widząc niczego, co mógł nabić na piaskowy kolec... Westchnął tylko ciężko ruszając w dalszą drogę… Co dalej?
– Nie wiem, jak ty, ale ja nie widzę noclegownia w tej mgle… Schowajmy się na noc gdzieś, gdzie będzie w miarę bezpiecznie albo ruszajmy dalej, zanim nie zrobi się jeszcze bardziej milusio – Maji miał szczerze dość tego lasu, jednak Takashi chciał tu być, więc nie było innego wyjścia. Szedł za przyjacielem, nawet jeśli ta droga prowadziła prosto na samo dno piekła. Ich przygody były warte dla Reia więcej niż puste życie bez celu… Jeśli miałeś umierać w samotności jako smutny staruszek, to nie lepiej było żyć szybko i na końcu cieszyć się za każdą sekundę, jaką dał nam los?. Chłopak z Kinkotsu rozglądał się wokół, doskonale, zdając sobie sprawę z tego, jak bardzo niebezpieczne było to, co robili… Las śmierci traktowany był jako miejsce, którego nie odwiedza się dla przyjemności. Oni postanowili wejść do niego, mimo że mieli inne możliwości. To wszystko mogło się jeszcze źle skończyć, jednak dopóki działali razem niech przychodzą nawet i wojownicy klepsydry…
0 x
Takashi
Posty: 1222 Rejestracja: 2 mar 2019, o 14:02
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Wysoki na około 178cm | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemny kombinezon oraz kamizelkę shinobi
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi | ochraniarz "Zjednoczonych Sił Sogen" na lewym ramieniu
Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=112398#p112398
GG/Discord: Takaś#4124
Lokalizacja: Warszawa
Post
autor: Takashi » 23 sie 2025, o 11:39
C zas rządził się swoimi prawami na terenie Tajemniczego Lasu, a Takashi oraz Rei poddani byli wszystkim jego procesom w trakcie przebywania na jego terytorium. Przestali liczyć spędzone w nim dnie i noce, przestali nawet mierzyć upływ wspomnianego czasu, zatracili się w leśnych gęstwinach, we własnych przemyśleniach, a także w przerażających warunkach, w jakich przyszło im przebywać. Mieli wybór - mogli przecież wrócić, udać się do innej części kontynentu i wieść spokojne życie, chociaż z tym ostatnim to akurat mogło być różnie. Zawsze mogli spróbować, ale ich własne doświadczenie i własna intuicja podpowiadały im, by spędzili jeszcze trochę czasu w tym nowym, zjawiskowym miejscu. Mieli siebie. Tak długo, jak podróżowali wspólnie i znajdowali się w swoim towarzystwie, zyskiwali dodatkową siłę i dodatkową motywację, dzięki którym byli w stanie przetrwać na obszarze, wokół którego krążyły plotki i legendy. Momentami nie było łatwo, ale na każdym kroku bohaterowie starali się szukać pozytywów.
- Przecież się nie mądrzę, ogarnij du*ę. - odpysknął mu, widząc, jak Maji wyrzuca swój zwój w zarośla. - Aha, fajnie. Dźwigałem dla ciebie to ustrojstwo tyle czasu, a ty to teraz wypier*alasz. Co za pajac.
Na twarzy chłopaka pojawił się grymas niezadowolenia, ale kiedy odwrócił głowę na bok, by ukryć buźkę przed Reiem, nie mógł powstrzymać szerokiego uśmiechu. Lubił takie momenty. Lubił ich przekomarzanie się, lubił chamskie odzywki, lubił też ich żarty i wzajemne rozśmieszanie się. Lubił tę relację i był pewnym, że ten drugi także jest jest jej fanem. Dużo razem przeszli i stali się dla siebie osobami prawdopodobnie najbliższymi. Cóż, różowowłosy otwarcie mówił, że Takaś jest mu najbliższy, ale czy on mógł odpowiedzieć tym samym? Czy mógł odwzajemnić tę emocję? Przed nim był przecież Minamoto, który stał się dla niego mentorem, ale jeszcze wcześniej był jego własny ojciec, który w latach młodzieńczych był jego autorytetem. Do dziś go szanuje i właściwie traktuje go tak samo, ale czy po tylu latach rozłąki cały czas mógł mówić, że jest mu najbliższy? Spojrzał na swojego towarzysza, a w jego głowie pojawiły się wspomnienia o ich wspólnych przygodach, trochę tego było. Pamiętał ich pierwsze spotkanie w Yokukage, pamiętał ich wspólne misje, wspólne posiłki i te wydarzenia, które przybliżały ich do siebie i wynosiły ich relację na wyższe stadia. Pamiętał też wszystkie miesiące spędzone u boku Minamoto, który podróżował z nim i wspierał go w wielu trudnych wyborach. Nawet tych najbardziej mrocznych, nawet tych, gdy młody Nara stawał przed wyborem najcięższych decyzji w swoim życiu. Ochroniarz był przy nim także wtedy, gdy rozwijał w sobie moc ogoniastej bestii, ten okres był dla niego wyjątkowy. Jego własny ojciec z kolei uczył go podstaw, nie tylko życia, ale również bycia ninją. To od niego dowiedział się, jak korzystać z chakry, to on zaszczepił w nim zmysł taktyczny i nauczył go wykonywania klanowych zdolności. Tata zastępował mu kolegów, zastępował mu młodzieńcze zabawy, był dla niego opoką i pierwszym, a zarazem najważniejszym nauczycielem. Ale kto był najbliższy? Czy po tylu latach, tylu miesiącach, bo tak dużym upływie czasu nadal mógł nazywać ojca lub Minamoto najbliższymi? Miał co do tego wątpliwości. Szczególnie po tej ostatniej sytuacji, kiedy to dowiedział się od przywódcy straży osady o tym, że cały czas Rada Siedmiu pragnie trzymania go na smyczy w Midori, a najlepiej w Yokukage. Może rozkazy dla przypisanego do niego kiedyś ochroniarza się zmieniły? A może jego rodzice zmienili do niego podejście, kiedy dowiedzieli się, że ich własny syn stał się jinchurikim i na dodatek nie chce współpracować z rodem? Możliwości było wiele, ale na ten moment bohater nie chciał o tym myśleć. Miał przy sobie Reia, który z pewnością był dla niego bliski i to mu na ten moment wystarczyło. Nie zamierzał prowadzić żadnego rankingu.
- Szczerze? Nie wiem. Nie wiem nawet, czy moi mnie szukają. - tutaj zrobił krótką przerwę, żeby wysłuchać historii kompana. Chwilę po tym opowiedział swoją. - Zawsze byłem blisko z moimi rodzicami, szczególnie z ojcem. To on był moim nauczycielem, nauczył mnie używania chakry, sztuk ninja, a także myślenia strategicznego. Wolałem spędzać czas z nim zamiast z dzieciakami na podwórku. Gdy nie był na misjach i miał czas dla mnie, zawsze spędzaliśmy go razem na treningach i różnych grach. Zastanawiam się, czy władza Yokukage nie udała się do niego po ostatnich wydarzeniach, żeby pomógł w poszukiwaniach. Wiesz... Jeśli spotkalibyśmy jego lub Minamoto, pertraktacje dotyczące mojego powrotu do wioski mogłyby potoczyć się różnie. Jak mam być szczery, nie chciałbym spotkać ani mojego staruszka, ani Minamoto.
A może wszystko to siedziało jedynie w głowie hosta Rokubiego? Może żadnego pościgu nie ma, a Rada sobie odpuściła i wcale nikt nie podąża śladami dwójki chłopaków? Może wcale nie wysłali za nimi kilkuosobowych oddziałów, których zadaniem jest odnalezienie i przyprowadzenie jednego z nich do wioski, a wyeliminowanie drugiego w razie zagrożenia?
- Nie wiem, czy to prawda, ale dziękuję za te słowa, Rei. - uśmiechnął się do niego, słysząc tak wartościową wypowiedź. - Ty aktualnie też jesteś jedyną osobą, której jestem potrzebny. Doceniam to.
Mieli teraz idealną przestrzeń na poruszenie właśnie takich tematów. Było poważnie, momentami wzruszająco, ale w końcu trzeba było zwiększyć tempo i przyspieszyć, bo robiło się coraz ciemniej. To nie wszystko. Podróżnicy znaleźli się na terenach znacząco różniących się od tych, którymi wędrowali do tej pory. Było inaczej. Las był bardziej mroczny, drzewa sprawiały wrażenie starszych, zmęczonych, obolałych. Cisza panująca wokół zaczęła ich otulać razem z mgłą, która swoją mleczną poświatą wywoływała ciarki na tle tak przerażającego krajobrazu. Odbijające się echem kroki budziły zamęt, nie było wiadomo, czy to ich własne kroki, czy może należące do kogoś innego. Wtargnęli na teren, w którym nocleg będzie raczej niemożliwy. Maji miał rację.
- Nie ma bata, że się tutaj zatrzymamy. Idziemy. Jak najdalej stąd!
Nie bali się tak dosłownie, przecież byli doświadczonymi wojownikami i byli dojrzali. Ta konkretna lokalizacja była po prostu straszna tak ogólnie, a oni nie mieli nawet najmniejszej ochoty w niej przebywać. W którymś momencie zatrzymali się i spojrzeli najpierw na siebie, a potem na otaczające ich drzewa spowite mgłą. Mieli wrażenie, że coś ich obserwuje, że coś podąża za nimi, że coś czai się na nich w niezbadanych leśnych gęstwinach. Po chwili ruszyli już dalej.
- Dopóki kompletnie się nie ściemni, idziemy dalej. Ja nie chcę spać w tym popiep**onym miejscu. - odpowiedział towarzyszowi, rozglądając się uważnie z każdym następnym krokiem.
0 x
Kujaku Haruka
Posty: 352 Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11834&p=224917#p224917
Post
autor: Kujaku Haruka » 24 sie 2025, o 19:08
Misja rangi B - "W gąszczu"
2/21
Rei Uta + Takashi
Marsz urozmaicała wam rozmowa i wzajemne wsparcie, do tego - wspomnienia, głównie obracające się wokół waszych rodzin, tych które zostawiliście za sobą. Rei zrobił to już bardzo dawno temu, Takashi raczej niedawno... chociaż można było dyskutować, na ile zostawił, a na ile został zmuszony zostawić przez posunięcia Rady. Przy okazji, humor - nieco wisielczy i czarny, ale czyż taki nie jest najlepszy? - pomógł wam nieco oswoić rzeczywistość dookoła, nawet jeśli ta... była trudna do oswojenia.
Nie chcąc pozostawać we mgle, kontynuowaliście marsz, z nadzieją, że w ten sposób szybciej odnajdziecie wyjście z tej części lasu. Teren w miarę się wyrównał, ale i tak czuliście, że schodzicie stopniowo jeszcze niżej. Słońce zaszło, zaś mgła zaczęła gęstnieć tak bardzo, że ledwo widzieliście swoje sylwetki nawzajem. Kroki stawały się głuche, a cisza tak ciężka, że zdawało się, iż sam las was nasłuchuje.
Wtedy pojawił się pierwszy szept. Najpierw tak cichy, że mogliście go wziąć za echo własnych myśli.
– Rei... mój synu... – kobiecy, delikatny głos, pomimo tylu minionych lat - znajomy aż do bólu. Brzmiał jak głos twojej matki. Poczułeś zapach jej ciasta, jakby tu, w środku lasu, zostało świeżo wyjęte z pieca.
Po chwili drugi, bardziej stanowczy:
– Takashi... skup się, nie trać odwagi... jak cię uczyłem. – ton ojca, którego rozpoznałbyś wszędzie. To on do niedawna był ci przyjacielem bliższym, aniżeli jakikolwiek rówieśnik.
Mgła wokół was drgnęła, a potem zaczęła przybierać kształt. Najpierw mgliste sylwetki, zarys postaci... potem kontury rąk, włosów, ubrań. Aż wreszcie, po obu stronach ścieżki, stanęły dwie figury.
Po lewej – kobieta o łagodnych oczach, tej samej, ogorzałej twarzy, którą Rei widział setki razy w dzieciństwie. Uśmiechała się, ale jej uśmiech był nienaturalnie szeroki, jakby mięśnie twarzy pękały od wysiłku.
Po prawej – mężczyzna o surowym spojrzeniu, w typowej postawie shinobi, z rękami splecionymi tak, jakby zaraz miał pokazać podstawową technikę. Twarz ojca Takashiego – tak realistyczna, że trudno było uwierzyć, że to jakakolwiek iluzja. Ich ciała falowały jak cień, kontury co chwila się rozmywały, ale głosy brzmiały coraz wyraźniej.
– Rei... wróć do mnie. Nigdy nie chciałam, żebyś cierpiał. Odpocznij między drzewami... wtedy ból, wściekłość, żal.. to wszystko zniknie. -
– Synu. Zawiodłeś, uciekając. Ale jeszcze możesz się poprawić. Pokaż mi, że nie zmarnowałem czasu na twoje szkolenie. Odrzuć tego chorego młokosa, który uczepił się ciebie niczym pasożyt Aburame. Wróć do klanu. Patrz - tam jest ścieżka. -
Im dłużej słuchaliście, tym trudniej było odróżnić, które słowa są prawdziwym wspomnieniem, a które szeptem lasu. Głosy nakładały się, zaczynały brzmieć w waszych głowach – jakby las wyciągał z waszej pamięci to, co najgłębiej ukryte.
Cienie poruszyły się pierwszy raz – nie atakując, ale wyciągając do was ręce.
[Wrzućcie swoje KP proszęw hajdzie w kolejnym poście. ]
Nara Tatsuma, ojciec Takashiego
Uta Sakura, matka Reia
Ukryty tekst
0 x
Takashi
Posty: 1222 Rejestracja: 2 mar 2019, o 14:02
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Wysoki na około 178cm | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemny kombinezon oraz kamizelkę shinobi
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi | ochraniarz "Zjednoczonych Sił Sogen" na lewym ramieniu
Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=112398#p112398
GG/Discord: Takaś#4124
Lokalizacja: Warszawa
Post
autor: Takashi » 24 sie 2025, o 21:23
P rzeprawa przez leśne gęstwiny z każdą chwilą stawała się coraz bardziej uciążliwa. Słońce zaszło za koronami wysokich drzew, rzucając na dwójkę bohaterów i na ich ścieżkę cień, który nie sposób było ominąć. Chociaż byli obok siebie, ledwo co byli w stanie dostrzec wzajemnie swoje sylwetki. Dodatkowo otulała ich gęsta mgła, która niczym woal zakrywała ich ciała, tworząc smugi do złudzenia przypominające skrawki falujących na wietrze materiałów. Zapanowała iście mroczna, tajemnicza atmosfera, która idealnie wpasowywała się w nazwę miejsca, w którym się znajdowali, Tajemniczego Lasu. Na pewnym etapie przeprawy chłopcy musieli zwolnić, słaba widoczność uniemożliwiała wprawne poruszanie się po nieznanych terenach, szczególnie tych porośniętych roślinnością. Każdy krok mógł zakończyć się potknięciem o wystający korzeń, albo nawet gorzej - upadkiem z urwiska lub czymś podobnym. Za wszelką cenę chcieli tego uniknąć, dlatego ostrożność przełożyli ponad prędkość. Na czasie akurat im nie zależało, bowiem nigdzie nie musieli się spieszyć.
Szukali jedynie miejsca odpowiedniego na nocleg. Miejsca, które nie będzie przyprawiało ich o gęsią skórkę i chociaż nie powinni się bać przebywania w takich warunkach, to jednak nie zamierzali ryzykować i nadwerężać swoich rozszarpanych już nerwów. Przebywali na terytorium zupełnie nowym, obcym, a to oznaczało, że niemalże ciągle ich mózgi nadawały na pełnych obrotach, będąc skoncentrowanymi na wyłapywaniu wszelkich bodźców z otoczenia. Musieli być uważni, nie wiedzieli, czy z krzaków przed nimi nie wyskoczy jakaś bestia albo czy z zza drzewa nie wyjdzie dzikie zwierzę. Nie znali tego środowiska, a to zmuszało ich to ciągłego pozostawania w fazie czujności, co też przecież męczyło nie tylko głowę, ale i cały organizm. A oni robili to od kilku dni. Czy właśnie doprowadzenie własnych umysłów do takiego stanu było istną ich eksploatacją do granic możliwości? A może rozmowy o rodzinach spowodowały to, do czego właśnie do szło? Najpierw bohaterowie usłyszeli cichy kobiecy głos niedaleko siebie. Spowodowało to, że instynktownie się zatrzymali i zaczęli rozglądać. Chociaż widoczność była beznadziejna, widzieli siebie nawzajem, ale nie dostrzegli w pierwszej chwili niczego ani nikogo innego. To, co najbardziej zdziwiło Takashiego, to fraza, która została wypowiedziana. Wskazywała ona na to, że wypowiedziała ją matka Reia.
Po chwili dołączył drugi głos. Męski, stanowczy, który wywołał ciarki na całym ciele Takashiego. Nakazywał bohaterowi zachować odwagę, a pochodził oczywiście od ojca chłopaka, który miał stanąć kilka metrów przed nim. Otaczająca dwójkę przyjaciół mgła zaczęła drgać, aż w końcu przerzedziła się i uformowała w dwie persony, jedną kobiecą, a drugą męską. Gdy do tego doszło, bohaterowie zauważyli swoich rodziców - Maji miał przed sobą swoją matkę, natomiast Nara swojego ojca, którzy stali tam jak gdyby nigdy nic i przemawiali do nich tak, jakby upływ czasu w ogóle nie miał znaczenia. Jakby byli wszystkiego świadomi. Jakby o wszystkim wiedzieli. Jakby byli prawdziwi. Czarnowłosy na chwilę zamarł. Nie wiedział, czy ma do czynienia z iluzją, czy z prawdziwym autorytetem z okresu swojego dzieciństwa. Patrzył na niego, widział go doskonale, ale nie potrafił uwierzyć własnym oczom i rzeczywistości odgrywającej się wokół niego. Przecież jeszcze przed chwilą rozmyślał o nim, błądził wokół niego myślami i opowiadał o nim swojemu kumplowi, a teraz miałby znaleźć się naprzeciwko niego? Ot tak w Tajemniczym Lesie?
Z zamyślenia wytrącił go ponownie kobiecy głos. Delikatny. Głos matki wołającej swoje dziecko do domu. Wyciągała do niego ręce, jakby chciała go przytulić, a on? Co siedziało w głowie Reia i jak miał zareagować na to wszystko? A jinchuriki? Nim się zorientował, ojciec karcił go już za podjęte przez niego decyzje, za ucieczkę i za bratanie się z kimś, kto rzekomo był pasożytem. Dostojnie wyglądający mężczyzna miał taką samą mimikę, jaką mały chłopiec pamiętał sprzed kilku lat. Spoglądał na niego dokładnie tak samo, jak pod rygorem nieudanej próby wykonania jednej z podstawowych technik Ninjutsu. Chociaż nie lubił tej miny, to świadczyła ona o dyscyplinie. O próbach, o błędach, ale i o sukcesach, które młody Nara osiągał na swojej drodze. Staruszek nakazał mu wrócić do osady, wskazał mu nawet drogę, która wyglądała na wręcz namalowaną. Jego oczy na chwilę zeszkliły się, a on zaczął sobie przypominać smak jednego ze swoich ulubionych dań - gulaszu warzywnego, który przygotowywała jego mama. Za nią także tęsknił. Za jej ciepłem, opieką. Za jej wspaniałą kuchnią i gorącymi posiłkami, które zawsze czekały na nich po treningach. Ojciec jako surowy nauczyciel miał swoją rolę, zaś drugą częścią wychowania zajmowała się matka, która rozpieszczała go i otaczała ciepłem balansującym chłodny rygor ojca. Tworzyli mieszankę wybuchową, ale uzupełniali się i nastrajali tam, gdzie trzeba, a razem ze swoim synem tworzyli obraz przeszczęśliwej rodziny, która istniała do dnia dzisiejszego. Co z tego, że najmłodszy z nich podróżował sam po świecie i izolował się od rodu? Co z tego, że miał w sobie zapieczętowaną ogoniastą bestię? Ich więzy rodzinne cały czas splecione były głęboko w ich sercach i właśnie one nakazywały Takashiemu zachowanie zimnej krwi. Jego dłonie, choć delikatnie roztrzęsione, powędrowały do twarzy. Najpierw delikatny plask w policzek, a potem otarcie łez, które wypłynęły w końcu mimowolnie z kącików jego oczu. Po chwili te same dłonie jakby automatycznie ułożyły się w pieczęć barana, rozpraszając całą jego chakrę na jeden krótki moment.
- Pier*olę to. - powiedział na głos, jego mina spoważniała. - Kai! - w głowie wypowiedział sobie nazwę techniki, z której skorzystał.
Prosta. Jedna z najprostszych w sumie w wachlarzu Ninjutsu. Jedna z tych, której nauczył go właśnie on, potencjalnie stojący przed nim mężczyzna. On sam w to nie wierzył. Chciałby w to wierzyć, ale nie mógł. Nie potrafił. Nie był w stanie. Choć wiele oddałby za to, by móc teraz tak po prostu usiąść z ojcem przy ognisku i opowiedzieć mu o wszystkim, do czego doszło. Może on sam już o tym wiedział. Może znał jego historię, znał część jego przygód i wiedział o tym, co tkwiło głęboko w podświadomości jego własnego syna. Ale nie znał tych samych historii z drugiej strony. Z perspektywy... no właśnie, własnego syna. Mało prawdopodobnym było to, że to właśnie on znajdował się teraz tych kilka metrów przed nim i to akurat w Tajemniczym Lesie, ale z pewnością technika "Kai" pozwoli mu rozwiać wszelkie wątpliwości i rozwiać je. Tak samo, jak wspomniane jutsu rozwiewało iluzje, nawet te wysokopoziomowe.
Gdy skończył, od razu zaczął rozglądać się na boki. Sprawdzał, czy cały czas stoją przed nim te dwie sylwetki i jeśli nie stały, to tej samej zdolności użył na Reiu, żeby rozproszyć iluzję również na nim. Jeśli zaś tamte dwie persony cały czas były przed nimi, cóż, shinobi z pewnością zrobiłby krok w tył i spytał coś na głos.
- Ojcze... - chwila przerwy na zebranie myśli i nabranie powietrza do płuc. - Co ty w ogóle tutaj robisz?
Ukryty tekst
Ukryty tekst
Ukryty tekst
0 x
Rei Uta
Posty: 798 Rejestracja: 5 maja 2021, o 14:27
Wiek postaci: 17
Ranga: Nukenin S
Krótki wygląd: - Różowe włosy. - Czarne Haori przewiązane jedwabnym obi, tego samego koloru luźne spodnie oraz wysokie buty za kostkę. - Patrz avatar. - Po resztę zapraszam do kp.
Widoczny ekwipunek: - Torba biodrowa.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=9566
Aktualna postać: Rei
Lokalizacja: Cały świat.
Post
autor: Rei Uta » 24 sie 2025, o 23:45
Rei dokończył swoje wywody na dzisiaj , starając się nie umrzeć zbyt wcześnie w tej gęstej mgle. Krajobrazy w lesie zmieniły się znacząco przez te kilka dni wędrówki, w kierunku którego właściwie nie znali. Przechodzili test prawdziwego męstwa, urządzając sobie próbę przeprawy przez jedno z najbardziej niebezpiecznych miejsc na ziemi. Rei stąpał ostrożnie, nie przejmując się tym, że przez cały czas czuł wzrok przyklejony na swych plecach. Ten las mógł szczerze przerażać, nawet tych, którzy wcześniej nie czuli podobnego uczucia. Trudno było opisać to, co działo się w tym miejscu, jednak bez wątpienia psychika człowieka cierpiała najbardziej. Maji widział Takashiego centralnie obok siebie, jednak reszta drogi pozostawała zasnuta przez blady obłok stworzony z zawieszonych drobinek wody. Rei czuł, jak ubranie przykleja mu się do ciała, a nieprzyjemny ciężar coraz bardziej dokucza. Mimo wyszkolenia mięśnie nóg zaczęły powoli palić, dokładnie, w chwili gdy słońce kładło się za horyzontem. Mimo że nie chcieli tu nocować, to podróżowanie po miejscu, które w chwile może sprowadzić na nich śmierć też nie było rozsądne. W pewnej chwili Maji usłyszał głos za swymi plecami… Nie, to niemożliwe. Chłopak momentalnie odwrócił się na pięcie, czując na plecach gęsią skórkę, gdy kolejne słowa przecięły ciszę tego pieprzonego lasu. Rei po raz pierwszy od bardzo dawna poczuł jawny strach. Jego oblicze stało się blade jak ściana, gdy z białej mgły utworzyła się wreszcie sylwetka osoby, której za nic w świecie się tutaj nie spodziewał…
– Mamo? – Rei zrobił krok w przód, jednak w tym samym momencie ujrzał za jej plecami istotę, która była z nim dłużej niż Takashi. Amanjaku wydawał się spokojnie obserwować Reia, nie wykonując najmniejszego ruchu… Nie wypowiadając nawet jednego słowa. Maji miał swoją teorię na temat tego, czemu ten piekielny ulepek dalej się nie odczepił, jednak nic nie mógł z tym jeszcze zrobić. Sakura wyglądała tak jak chłopak ją zapamiętał, roztaczając zapach swych najlepszych wypieków. Maji, robiąc teraz krok w tył potknął się o jakiś kamyk, lądując twardo na tyłku. W jednej chwili wróciły wszystkie jego wspomnienia, niczym otwarte pudełko ze starymi zdjęciami. W tej samej chwili inna osoba pojawiła się po stronie Takashiego, a Rei ujrzał kogoś, kto wyglądał jak starsza wersja jego przyjaciela. Po słowach Maji zrozumiał, że ten ktoś to nikt inny jak ojciec Nary. Uta wzdrygnął się, gdy tamten jawnie go obraził, przypominając mu teraz bardzo strażników z Yokukage. Oni wszyscy mieli Reia za kogoś gorszego, kogoś, kto starał się sprowadzić Takashiego na złą drogę. Żaden z tych pieprzonych hipokrytów nie rozumiał, na czym polegała prawdziwa przyjaźń… Stali razem przeciwko całemu światu. Rei podparł się rękoma o ziemię, powoli, przenosząc się na jedno kolano. Jego ciało przytłoczył ciężar gorszy niż atak samych ognistych bestii… Cholerne wspomnienia, które zamknął w swym sercu. Obserwując całą scenę zrozumiał, że to wszystko nie mogło się dziać na poważnie… Dlaczego ona tu była, dlaczego ktoś używał jej oblicza by ranić chłopca, który i tak nie widział zbyt wiele światła w życiu. Maji powoli uniósł się z ziemi, koncentrując chakrę w swym organizmie. Jego matka zawsze go kochała… Mówiła, że jego przyjście na świat będzie znaczyło wiele dla ich klanu. Ojciec opowiadał mu później, że w dniu narodzin słońce na chwilę skryło się za swym mrocznym cieniem. Mimo że znaki przeczyły słowom jego matki, to każdy liczył, że Rei wyrośnie na wielkiego wojownika. Jeśli przodkowie teraz na niego patrzyli, to w ich sercach musiał gościć jedynie wstyd. Maji uwolnił chakrę, tworząc przy tym jeden znak, który miał mu pomóc w rozwiązaniu głównego problemu.
– Kai! – Krzyknął głośno, dodając sobie odwagi w tym przeklętym miejscu. Jeśli sylwetki, które widzieli przed sobą nie były iluzjami… To była to najbardziej przerażająca sytuacja w życiu Majiego. Rei spojrzał jeszcze raz na oblicze matki, dostrzegając dziwne szczegóły, które nie pasowały do ogólnego obrazu. Pierwszy szok powoli ustępował, a on był w stanie lepiej rozeznać się w tym, co widział. Ten uśmiech… Coś tu było bardzo nie tak.
– Takashi… To nie są oni, to nie są nasi rodzice – Maji przypomniał sobie jak rozmawiali wcześniej dokładnie o tym, co tutaj teraz się działo… Byli zbyt nierozważni, w tym lesie uszy miały nawet kamienie. Maji wciąż nie miał pewności, jednak stojąc w gotowości czekał na to, co miało się wydarzyć.
Ukryty tekst
0 x
Kujaku Haruka
Posty: 352 Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11834&p=224917#p224917
Post
autor: Kujaku Haruka » 26 sie 2025, o 11:09
Misja rangi B - "W gąszczu"
3/21
Rei Uta + Takashi
Czymkolwiek była mgła, która was otaczała - okrutnym yokai, złośliwym shinobi mieszkającym w tych lasach, a może po prostu jakąś chorą formą chakry, która rezonowała z waszymi myślami - wyraźnie bawiła się waszym kosztem, przybierając formę bliskich, których tak wam brakowało. Czyż bowiem Takashi nie skorzystałby z chęcią z ojcowskiej rady? Wyjaśnił mu swoje rozterki, opisał jak wygląda życie z tak potężnym bytem zamkniętym w jego ciele i umyśle - co ciekawe, wyjątkowo w tym momencie cichym? Chociaż surowy, to przecież powinien zrozumieć i zaakceptować decyzje syna. Z drugiej strony czy Rei nie zasługiwał na odrobinę spokoju, wytchnienia w swoim burzliwym życiu? Na zjedzenie zwykłego ciasta w towarzystwie rodziny, cichą rozmowę, opowieść o tych wszystkich bólach i rozterkach, jakich doświadczył odkąd opuścił rodzinne tereny. Matka z pewnością musiała zrozumieć, dlaczego nie wrócił do tej pory do domu, dlaczego wybrał zamiast tego tułaczkę po świecie.
Obaj pragnęliście kontaktu z bliskimi, którzy stali teraz przed wami. Wydawali się tak realni, a jednak... jednak rozsądek i doświadczenie was obu wygrało, nie pozwalając wam zbliżyć się do nich, ani zboczyć ze ścieżki. W ciszy, która zapadła po ich pierwszych słowach i waszych, rozległ się cichy dźwięk uderzenia, jakie sam sobie wymierzył Takashi, po którym nieco otrzeźwiał - i pierwszy złożył pieczęć Barana, rozpraszając na moment swoją chakrę, trafnie rozpoznając iluzję - zresztą, co jego ojciec miałby robić nagle w środku Tajemniczego Lasu? Przecież nie ruszyłby za marnotrawnym synem w pogoń... prawda?
Czymkolwiek był mgła - w jakiś sposób znalazła sposób na to, by być jeszcze bardziej okrutną.
Obraz ojca Takashiego zamiast po prostu rozmyć się, rozpłynąć w powietrzu, scalić ponownie z mgłą dookoła... Jego twarz stężała, wykrzywiając się w niedowierzaniu, jakby Takashi osobiście go zaatakował. Następnie z jego oczu popłynęły krwawe łzy. Upadł na jedno kolano, chwiejąc się, patrząc z niemym wyrzutem prosto w oczy Takashiego, chwiejąc się, po czym wydobywając z siebie pełne bólu stęknięcie, słyszalne już tylko w uszach samego Sakryfikanta Rokubiego.
- Zdra... zdradziłeś mnie. Mnie i klan... -
Następnie osunął się na ziemię, by dopiero tam rozpaść się w pył.
Tymczasem, tuż obok Rei prowadził swoją własną walkę z demonami przeszłości, ukrytymi pod miłą jego sercu postacią. Widok był na tyle porażający, że aż sprowokował potknięcie. Upadł, siadając na ziemi, podpierając się, a wspomnienia wróciły falą, skryte gdzieś na dnie jego umysłu, do tej pory odpychane. Przez moment go to sparaliżowało, jednak widok Amanjaku sprawił, że chłopak nieco otrzeźwiał. Postawił ponownie tamę - może nie całkiem szczelną, ale wystarczającą, aby złożyć pieczęć, rozproszyć swoją chakrę. Przecież to nie mogli być ich rodzice.
Kątem oka Rei zauważył, że postać ojca Takashiego zniknęła. Sakura jednak została. Więcej ruszyła w jego kierunku, chociaż gdy tylko wykonał pieczęć skuliła się, jakby otrzymała cios pięścią w brzuch. Na jej twarzy wykwitł zresztą grymas bólu i smutku, niedowierzanie wynikające z poczucia zdrady. Mimo to, wyprostowała się zbliżając do chłopaka.
– Synku... dlaczego? Dlaczego mnie ranisz? Czekałam na ciebie tak długo... Dnie i noce stałam w oknie. Rozpytywałam o ciebie na targu i po ryokanach. Ojca wysłałam, żeby cię spróbował odnaleźć... Drugi rok nie wraca do domu, zostałam sama... Teraz wreszcie cię ujrzałam, a ty tak mi się odpłacasz za moją miłość i troskę? Dlaczego? - krok po kroku, była coraz bliżej. Jej dłonie wyciągnęły się ku twarzy Reia, dotykając jego policzka. Były chłodne, ale pachniały tym samym ciastem, którego zapach tak dobrze pamiętał. - Nie... nie jestem zła. Tylko... tylko rozczarowana. Przecież otoczyliśmy cię troską, miłością... a ty nas opuściłeś. Uciekłeś, nie wiadomo gdzie. Na koniec świata. Nie pomyślałeś nawet o tym, co będzie z nami, nie wysyłając nawet listu. Jesteś taki silny, a jednak... a jednak ciągle gdzieś uciekasz. -
W oczach matki Rei widział bezbrzeżny smutek i rozczarowanie. Druga jej dłoń powędrowała ku drugiemu policzkowi Reia. Nachyliła się, jakby chciała pocałować go w czoło, jednak poczuł wtedy, że gdzieś pod zapachem ciasta i domu, pod zapachem jej skóry czai się inna, również słodka woń zgnilizny...
Takashi, ocknąwszy się z widoku umierającego na jego oczach ojca, ujrzał kształt przyjaciela obok we mgle, która odpuszczając nieco jemu, wydawała się teraz zgęstnieć wokół Reia, niemal całkiem go pochłaniając. Nie widział nigdzie kobiety, która się pokazała razem z jego ojcem, ale mógł widzieć, że Rei dalej tkwi na ziemi, jak sparaliżowany.
Nara Tatsuma, ojciec Takashiego
Uta Sakura, matka Reia
Ukryty tekst
0 x
Rei Uta
Posty: 798 Rejestracja: 5 maja 2021, o 14:27
Wiek postaci: 17
Ranga: Nukenin S
Krótki wygląd: - Różowe włosy. - Czarne Haori przewiązane jedwabnym obi, tego samego koloru luźne spodnie oraz wysokie buty za kostkę. - Patrz avatar. - Po resztę zapraszam do kp.
Widoczny ekwipunek: - Torba biodrowa.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=9566
Aktualna postać: Rei
Lokalizacja: Cały świat.
Post
autor: Rei Uta » 27 sie 2025, o 08:43
Rei nie był w stanie wykonać żadnego ruchu. Podpierając się rękoma o ziemię wpatrywał się tylko jak jego matka podchodzi coraz bliżej. Krok za krokiem jego serce biło coraz mocniej, a wspomnienia wracały ze zdwojoną siłą. Przecież to jej zasługa, że został shinobim... To ona mówiła, żeby spróbował, gdy jego zdolności kekkei genkai obudziły się w nim pewnego dnia. Jego ojciec wiecznie zajęty własnymi sprawami stwierdził również, że będzie to idealny test męstwa dla jego wiecznie rozrabiającego syna. Jak bardzo dumnym byli, gdy zaledwie w wieku dziesięciu lat młody Maji awansował do rangi Akoraito. Rei wpatrywał się w swą matkę, która powoli uniosła go z ziemi, kładąc dłonie na jego policzkach. Dlaczego ona tu była, dlaczego mówiła mu te wszystkie rzeczy, które jeszcze bardziej powiększały dziurę w jego sercu. Maji wpatrywał się w jej oblicze, nawet na chwilę, nie odwracając oczu, gdy wspomniała o zaginionym ojcu.
– Mamo… Ja nie wiedziałem. Myślałem, że z ojcem będzie wam dużo lepiej, jeśli nie wrócę do wioski – Rei opuścił głowę, nie będąc w stanie patrzeć na smutne oczy jego rodzicielki,
– Ja zawiodłem mamo… Oni wszyscy zginęli, a ja tak po prostu uciekłem. Uciekłem, zostawiając na pastwę piratów całą wioskę, którą później spalili z mojego powodu. – Maji nigdy nikomu o tym nie wspominał, a pamięć o tamtych chwilach zachował jedynie chłopak, który tamtego dnia towarzyszył mu w przygodach.
– Wcale nie jestem silny… Właśnie dlatego nie wróciłem. Oni wszyscy twierdzili, że jest mi coś pisane. Mówili, że to niespotykane, żeby ktoś tak szybko osiągnął rangę, którą wioska mi przydzieliła… Byliście ze mnie tacy dumni – Maji czuł zapach morelowej babki, czuł dokładnie ten sam zapach, który jego matka roztaczała każdego dnia w ich domu. To cudowne wspomnienie dzieciństwa przebijało jego serce niczym zimne ostrze sztyletu. Jednak mimo wszystko Rei czuł coś jeszcze… Ten zapach znał również doskonale, już od młodych lat, obcując z wszelkimi rodzajami śmierci. Smród rozkładu, który otaczał ciała pozostawione na dawnych polach chwały. Kto mówił, że w wojnie jest coś pięknego, musiał tak naprawdę nigdy w niej nie uczestniczyć. Maji nigdy nie znalazł tam niczego dla siebie…
– Mamo… Ja wróciłem do domu dwa lata temu. Byłem tam i chciałem znowu stać się waszym Reiem. – Maji zacisnął pięści, zapominając o tym, że wokół niego działy się również inne sceny. Takashi stał się dla niego obcy, tak samo jak mężczyzna, z którym Nara już sobie poradził. Uta za bardzo wpadł w sidła własnej słabości, którą do tej pory ukrywał na dnie swej duszy… Tęsknota za domem.
– Oni zamknęli mnie w celi mamo… Tylko dlatego, że chciałem się wytłumaczyć. Wioska wcale mnie nie potrzebuje – Rei poczuł, jak jego oczy stają się mokre, a po policzkach zaczynają spływać ciężkie łzy… Jego serce nie mogło dłużej znieść tego, co się tutaj działo. W gruncie rzeczy Maji był jedynie siedemnastoletnim dzieckiem, które od dziesięciu lat ani razu nie usłyszało głosu swych rodziców… Aż do tej pory. Chłopa nie brał pod uwagę tego, że znalazł się jakiejś technice iluzji, nie brał nawet pod uwagę, że może zaraz zginąć… Stał tam przed swoją matką i wiedział, że nic na świecie nie mogło być obecnie dla niego bardziej kojące.
Ukryty tekst
0 x
Takashi
Posty: 1222 Rejestracja: 2 mar 2019, o 14:02
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Wysoki na około 178cm | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemny kombinezon oraz kamizelkę shinobi
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi | ochraniarz "Zjednoczonych Sił Sogen" na lewym ramieniu
Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=112398#p112398
GG/Discord: Takaś#4124
Lokalizacja: Warszawa
Post
autor: Takashi » 27 sie 2025, o 11:22
S potkanie członków rodziny po wielu latach było dla dwójki bohaterów szokującym wydarzeniem. Chociaż jeszcze nie tak dawno temu wspominali młodzieńcze czasy i ciepło ogniska domowego u boku rodzicieli, nie spodziewali się na rodzinne pojednanie akurat teraz i akurat w takich okolicznościach. Choć rozsądek mówił im, że mało prawdopodobne było spotkanie tej dwójki w Tajemniczym Lesie, oni byli na tyle pochłonięci wzruszeniem, tęsknotom i wieloma innymi emocjami, by w ogóle wziąć to pod uwagę. Łyknęli haczyk, dając się ponieść chwili. W ten oto sposób Rei mógł poczuć się, jak za dawnych czasów, gdy to dzielił się ze swoją matką różnymi historiami, zajadając się pysznym ciastem morelowym. Obrazy z przeszłości napływały do jego głowy, mieszając się z teraźniejszością, a smukła kobieca sylwetka nie zniknęła nawet po użyciu kanonicznego Ninjutsu. Różowowłosy przewrócił się zszokowany i został tak na zimnej ziemi, ciesząc się obecnością bliskiej mu osoby. Rozmawiali, nadrabiali stracony czas, delektowali się piękną chwilą i zatracali między prawdą a fikcją.
Takashi z kolei ujrzał przed sobą swojego tatę. Tatsuma stał przed nim dumny niczym najstarszy dąb, który przetrwał upływ setek lat. Mówił o wielu sytuacjach, które były prywatne i zarezerwowane wyłącznie dla ojca, i syna, a to oznaczało, że był realny. Najprawdopodobniej. Wypowiadane przez niego słowa nadawały całemu zajściu rzetelny charakter. Mężczyzna karcił potomka za podjęte przez niego decyzje oraz za ucieczkę z osady, to było do niego podobne. Mimo wszystko dawał mu drugą szansę, co też leżało w jego usposobieniu, typowa ojcowska opieka. Choć bohater chciałby, żeby to spotkanie było prawdziwe, doskonale wiedział, że nie mógł na to liczyć, a stojąca przed nim persona z pewnością jest fałszywa. Pierwszą myślą było Genjutsu. Jakiś impuls z tyłu głowy nakazał mu użycie prostej zdolności w celu odcięcia przepływu chakry do mózgu. Gdy tylko to zrobił, Tatsuma zachwiał się i upadł na jedno kolano, a z jego oczu popłynęły czerwone łzy. Rzucił ostatnie oszczerstwa w stronę jinchurikiego i rozpłynął się w powietrzu jak pył na wietrze. Nara stał jeszcze chwilę w miejscu z poważną miną, zdając sobie sprawę z tego, że jeśli ktoś próbował usilnie namieszać w ich głowach, srogo za to zapłaci. Tego typu scenki nie powinny mieć miejsca, a wykorzystanie tak brudnych sztuczek powinno zostać ukarane. Gdy się ocknął, od razu odwrócił się w stronę Reia. Gęsta mgła zdawała się go otulać jeszcze bardziej. Widział, że jego towarzysz cały czas siedzi na ziemi, podpiera się o nią rękoma i wciąż tkwi w swojej iluzji, która owijała go sobie wokół palca. Trzeba to było przerwać.
- Suiton: Mizurappa.
Nara skoncentrował chakrę w organizmie, zebrał w ustach wodę i wypluł ją w postaci wodnego strumienia. Chciał ocucić przyjaciela właśnie taką metodą, celując wodnym strumieniem w jego głowę. Może się zachłyśnie, może spora ilość wody rozproszy mgłę wokół niego, w każdym razie warto było spróbować. Jeśli to nie pomogło, shinobi miał przygotowaną alternatywę. Po prostu podszedłby do mokrego kompana, złożyłby pieczęć barana, a następnie przyłożył prawą dłoń do ramienia Reia, chcąc użyć "Kai" na nim. W ten sposób zakłóciłby przepływ chakry w jego ciele, blokując tym samym nałożoną na niego iluzję. To już powinno zadziałać w zupełnośći, choć Takashi miał jeszcze przygotowaną specjalną metodą na zaistniałą sytuację. Metodę nieco bardziej drastyczną, która miała polegać na okaleczeniu Majiego ostrzem kunaia. Dotkliwa rana też mogła przerwać iluzję. Na razie nie chciał sięgać do fabuły, ale zawsze miał taką opcję, jeśli dwie pierwsze próby nie poskutkują.
Ukryty tekst
Ukryty tekst
Ukryty tekst
0 x
Kujaku Haruka
Posty: 352 Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11834&p=224917#p224917
Post
autor: Kujaku Haruka » 28 sie 2025, o 11:28
Misja rangi B - "W gąszczu"
4/21
Rei Uta + Takashi
- Masz rację, synku. - uśmiechnęła się smutno Sakura, patrząc w oczy syna. - Gdybyś był silny, obroniłbyś tamtą wioskę... albo wrócił od razu, zamiast uciekać, przynosząc wstyd ojcu i mnie. Podjąłeś najgorszą możliwą decyzję. Zostawiłeś nas, zostawiłeś wioskę... Ale masz rację. Udowodniłeś, że wioska cię nie potrzebuje. Szkoda. Tak... tak dobrze się zapowiadałeś. Miałeś taki talent, a teraz spójrz na siebie. Spójrz na to, co nosisz w sobie, to... obrzydlistwo. Wynaturzenie. Pożyczona potęga. Twój ojciec nigdy by tego nie pochwalił. Może to dobrze, że zaginął, szukając cię po świecie. Może to dobrze, że cię nie widzi takim, jakim się stałeś. -
Westchnęła, kręcąc głową. Teraz w jej oczach widać było zawód i... obrzydzenie. Tak, jakby widziała przeklętą pieczęć, skrytą gdzieś w twoim ciele, widziała formę, którą pozwala ci przybrać. I dogłębnie tym gardziła.
Wtedy strumień wody wypuszczony przez Takashiego trafił w policzek Reia. Woda zmoczyła go całego, obracając na moment jego głowę na bok. Z perspektywy Takashiego mgła nieco ustąpiła, utworzył się swego rodzaju korytarz, przez który mógł dostać się do Reia, jednak nie wyglądało na to, żeby Rei w ogóle poczuł to uderzenie. W jego świecie widział dalej tylko matkę, która wstała teraz odwracając się do niego plecami, jakby miała zamiar odejść. Spojrzała tylko raz, przez ramię.
- Może najlepiej by było, żebyś zginął tutaj. Z dala od nas. Rzeczywiście pozwolił nam żyć dalej. Nie jestem taka stara, może dalibyśmy radę wychować jeszcze jednego dziecko... silniejsze niż ty. Niepotrzebujące kraść potęgi, by być prawdziwie mocnym. -
Kilka kroków wystarczyło, żeby Takashi znalazł się przy przyjacielu i dotknął jego karku, odcinając jego chakrę na krótki moment całkowicie. Dopiero wtedy Sakura zniknęła... nie rozwiała się jednak ani nie zniknęła natychmiast. Zamiast tego wydawało się, jakby po prostu pochłonęła ją mgła. Jakby... opuściła swojego syna.
Przez krótką chwilę nic się nie działo. Cisza wróciła, a mgła ustąpiła trochę, unosząc się teraz dalej, ale nie gęstniejąc w żadne nowe kształty. I wtedy, nagle, ciszę lasu dookoła przeszył czyjś krzyk.
- NIEEEE! ZOSTAW MNIE, NIE JESTEŚ PRAWDZIWY! UMARŁEŚ! CZEMU NIE ZOSTAŁEŚ W ZIEMI! -
Brzmiał jak głos młodego mężczyzny. Dość niedaleko.
Nara Tatsuma, ojciec Takashiego
Uta Sakura, matka Reia
Nieznany głos
Ukryty tekst
0 x
Takashi
Posty: 1222 Rejestracja: 2 mar 2019, o 14:02
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Wysoki na około 178cm | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemny kombinezon oraz kamizelkę shinobi
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi | ochraniarz "Zjednoczonych Sił Sogen" na lewym ramieniu
Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=112398#p112398
GG/Discord: Takaś#4124
Lokalizacja: Warszawa
Post
autor: Takashi » 28 sie 2025, o 21:03
C iężko stwierdzić, czy powodem wstrętnych wizji i ponownego spotkania z ich bliskimi było rzucone przez kogoś Genjutsu, czy może to ta gęsta mgła. Pojawiła się znikąd i otuliła ich ciała, właśnie wtedy pojawiły się wizję znanych im osób, stwarzając im niekomfortowe, pełne emocji sytuacje. Całe szczęście nie były one na tyle rzeczywiste, a raczej na tyle prawdopodobne, żeby mogli w nie uwierzyć. Jeden z dwójki bohaterów, choć początkowo dał się pochłonąć wspomnieniom i sentymentom, szybko rozproszył iluzję, a gdy już był wolny, natychmiast pomógł swojemu przyjacielowi. Tym oto sposobem obydwaj byli wolni od duchów przeszłości i mogli kontynuować przeprawę przez leśne gęstwiny.
- Poje*ana akcja, co? - Nara rzucił mimowolnie do kompana, podając mu rękę i pomagając wstać. - Jak się trzymasz?
Musiał zadać to pytanie. Bo przecież niedawno rozmawiali o członkach rodziny i wydarzeniach z przeszłości, teraz musieli stanąć przed nimi twarzą w twarz i przeprowadzić krótką rozmowę. Chociaż trwało do jedynie kilka chwil, to tych kilka chwil mogło wystarczyć, żeby odbić się piętnem na myślach i sercach chłopaków. W końcu mowa o ludziach, którzy ich wychowali, którzy byli ich autorytetami, którzy kiedyś byli dla nich najbliżsi. Czy parę minut rozmowy z ojcem zrobiło na Takashim wrażenie? Czy wzbudziło w nim jakieś odczucia, których się nie spodziewał? Owszem. Jedno i drugie. Zrobiło to na nim ogromne wrażenie i wzbudziło zarówno szok, jak i smutek. Zdawał sobie sprawę z tego, że miał do czynienia z fikcją, ale była ona na tyle realna, że najzwyczajniej w świecie było mu smutno. Jakaś jego część uwierzyła w całą tę szopkę.
Gdy Rei odpowiedział mu, nie zdążyli rozpocząć następnego tematu, nie zdążyli nawet dokończyć rozpoczętego wątku. W okolicy rozbrzmiał głośno męski krzyk, który odbijał się od drzew jak pocisk z procy i dolatywał do ich uszu. Nie wiedzieli dokładnie, skąd dochodzi, ale był na tyle niepokojący, że trzeba było to sprawdzić.
- Idziemy? - pytanie było zbędne, ale padło.
Przecież ci dwaj mogli na siebie po prostu spojrzeć i już wiedzieli, że trzeba było działać. Wystarczyła krótka wymiana wzroku, by wysłać drugiemu sygnał o gotowości do działania. Choć źródło dźwięku było poza zasięgiem ich wzroku, oni mniej więcej wiedzieli, gdzie należało się udać. Shinobi z Yokukage ruszył przodem, nie oddalając się jednak zbytnio od kolegi. Ich duet borykał się z następnymi problemami. Czy oni będą mogli w końcu kiedyś odpocząć?
Ukryty tekst
Ukryty tekst
Ukryty tekst
0 x
Rei Uta
Posty: 798 Rejestracja: 5 maja 2021, o 14:27
Wiek postaci: 17
Ranga: Nukenin S
Krótki wygląd: - Różowe włosy. - Czarne Haori przewiązane jedwabnym obi, tego samego koloru luźne spodnie oraz wysokie buty za kostkę. - Patrz avatar. - Po resztę zapraszam do kp.
Widoczny ekwipunek: - Torba biodrowa.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=9566
Aktualna postać: Rei
Lokalizacja: Cały świat.
Post
autor: Rei Uta » 28 sie 2025, o 22:19
Rei wciąż gapił się na oblicze własnej matki, nie licząc się z tym, jak bardzo niebezpieczne było jego zachowanie. Nie miał siły ani odwagi by przeciwstawić się temu co mówiła, spoglądając na swego syna z tą swoją srogą miną. Sakura nigdy nie podniosła głosu na Reia… Wystarczyło to jedne spojrzenie, które natychmiast doprowadzało go do porządku. Maji szanował i kochał swoją matkę, starając się zawsze by była z niego po prostu dumna. Nawet nie zwrócił uwagi, gdy jego przyjaciel użył na nim wodnej techniki, czując jedynie chwilowe uderzenie jak przy zwykłym ciosie. Wciąż wpatrując się w Sakurę, słuchał tego, jak bardzo potępiała to, co zrobił. Rei pierwszy raz widział w oczach swej matki czystą pogardę, która teraz raniła bardziej niż lata tortur w lochach Kinkotsu. Opuścił głowę, odzywając się teraz cicho bardziej do siebie niż do niej…
– Wszystko to robiłem dla was… Chciałem, żeby moje imię coś znaczyło – Rei nie unosił głowy, gdy kobieta zaczęła odchodzić niknąc w gęstej mgle. Cała ta scena wywołała w nim panikę, że to wszystko, co mówiła było prawdą. Rei od dawna wiedział, że jego hipokryzja mogła doprowadzić do tragedii… Jednak wciąż żył we własnym świecie, licząc, że jego dom był dalej tym, co zapamiętał. A jeśli Sakura faktycznie została sama… Maji spojrzał ostatni raz na matkę, unosząc na chwilę ociężałą głowę. Ostatnie spojrzenie na ten pełen pogardy wzrok, mówiący, że wszystko, do czego doszedł było jedynie kłamstwem… Czy faktycznie był oszustem? W pewnej chwili scena, jakby się skończyła, a Rei zauważył dłoń Takashiego wyciągniętą w swoją stronę. Całe szczęście jego przyjaciel wciąż tutaj był i Maji wiedział, że może liczyć na jego pomoc. Chłopak z pustyni potrząsnął głową, po czym uśmiechnął się do Nary kątem oka, rzucając ostatnie spojrzenie na miejsce, gdzie chwilę wcześniej zniknęła Sakura… To wszystko było zbyt pojebane.
– Dobrze, że jesteś… Nie wiem Takashi, kto to robi. Ale jeśli go spotkamy osobiście wyrwę mu serce z piersi – Maji spojrzał na przyjaciela z tym swoim klasycznym uśmiechem, nie żartując nawet trochę w kwestii tego, co powiedział… Nara dobrze o tym wiedział.
– Takich rzeczy się nie robi… Walka to walka, jeśli wciągasz w to emocje zaczyna się wszystko paprać. – Rei nie miał pojęcia jak wielkie szkody wywoła w nim to zadanie, jednak nie zmierzał tego tak teraz zostawiać.
– Skurwiel będzie cierpiał… Rodzina to rzecz święta, a ukrywanie się za takimi tanimi stuczkami jest zwykłym tchórzostwem – Mai skończył swoje wywody, w chwili gdy z niedużej odległości usłyszał obcy krzyk. Jedno spojrzenie na Takashiego wystarczyło by obaj zrozumieli, co będzie dalej… Może i nie byli klasycznymi bohaterami, o których bił się świat. Właściwie to byli jak antybohater, zostawiając za sobą coraz gęściej narastające problemy. Działali jednak w zgodzie ze sobą oraz w przekonaniu, że kiedyś odmienią cały świat…
Ukryty tekst
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości