Ogromne, tajemnicze terytoria położone za wielkim Murem Granicznym, położonym na obrzeżach Sogen, wlicza się do nich również niezbadany teren na północ od Morskich Klifów.. Obszary te są w znacznej przewadze otoczone morzami... i w sumie niewiele więcej da się o nich powiedzieć. Historia tych okolic jest związana z rewoltą, która kiedyś rozlała się po sąsiadujących prowincjach i nieomal wyeliminowała klan Uchiha. Jednak od czasu zesłania ludzi związanych z tym wydarzeniem za Mur, sytuacja się ustabilizowała... lecz do dziś nic nie wiadomo o tym, co się tam dzieje.
Nizan
Posty: 227 Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=231394#p231394
GG/Discord: boyos
Post
autor: Nizan » 6 mar 2026, o 14:56
Na zboczu gór porośniętych gęstym lasem stoi stary, wielopoziomowy zamek wzniesiony w starym stylu. Kamienna brama prowadzi na wąską, krętą ścieżkę z ułożonych płyt, która wiedzie ku wysokim murom i głównej wieży górującej nad okolicą. Drewniane kondygnacje i zakrzywione dachy pokryte są mchem, a wiele fragmentów budowli zdradza ślady długich lat zaniedbania. Między kamieniami wyrastają trawy i drobne rośliny, jakby natura powoli próbowała odzyskać to miejsce.
Niegdyś była to aktywna twierdza, strzegąca okolicznych ziem i szlaków. Z czasem jednak została opuszczona i przez wiele lat pozostawała zapomniana. Dziedzińce zarosły, a w pustych korytarzach zalegała cisza.
Po długim okresie zapomnienia zamek został ponownie zajęty i przez pewien czas stanowił siedzibę Sióstr Nocy. W jego murach znów pojawiło się światło, a w pomieszczeniach rozbrzmiewały głosy i kroki.
Gdy jednak wojna dobiegła końca, miejsce to zostało ponownie opuszczone. Od tamtej pory zamek znów stoi pusty - jego wieże wciąż górują nad lasem, lecz bramy pozostają zamknięte, a jedynym dźwiękiem jest wiatr przechodzący przez stare dachówki i gałęzie drzew otaczających twierdzę.
1 x
Kujaku Haruka
Posty: 741 Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11834&p=224917#p224917
Post
autor: Kujaku Haruka » wczoraj, o 16:19
- Hmmm... rzeczywiście, mogłoby to być problematyczne. Pewnie dobrze zrobiłaś. - skinęła głową Haruka, sama zastanawiając się od razu nad swoją własną relacją z Rinem, która cały czas do tej pory utrzymywała się na skraju przyjaźni i romansu, do tej pory jednak nie skonsumowanego w żaden sposób. Teraz... teraz trochę tego żałowała, zwłaszcza, że jedyne co mogła na razie zrobić - to poprosić Misune, by przynajmniej spróbowała się dowiedzieć, gdzie przebywa Rin. Jak wróci, spróbuje go odnaleźć, to było pewne. Ciekawe, czy... czy Fugata podobnie coś czuła, albo nie była pewna czy coś czuje do Haradate? Spyta mentorkę o to, ale znowu - będzie to musiało poczekać na ich powrót z zamku Utter.
Tymczasem długodystansowy lot, nawet mimo mocniejszych piór, nie był tak łatwy, jak się tego spodziewała. Siostry - w tym Urasano - miały już spore doświadczenie w łapaniu prądów powietrznych i oszczędzania sił, dlatego też z wdzięcznością przyjmowała wszystkie uwagi projektantki, tym bardziej, że kto jak kto, ale ona z całą pewnością wiedziała najwięcej o tym, jak wycisnąć z ich strojów maksimum skuteczności. Haruka zamierzała z tej wiedzy w pełni skorzystać, tak naprawdę odstawiając naukę czegokolwiek innego na bok, a zamiast tego skupiając się po prostu na szlifowaniu swoich umiejętności lotniczych.
To, co okazało się bardzo miłym zaskoczeniem, to ciepłe przyjęcie, z jakimś się spotkały w osadzie, w której postanowiły przenocować. Oczywiście kiedy się nad tym zastanowić, było dość oczywiste, że sława ich oddziału otwierała wiele drzwi, jednak Haruka nadal nie była do tego tak przyzwyczajona. W trakcie biesiady wieczorem pilnowała się jednak, jedząc z umiarem i zdecydowanie nie pijąc alkoholu - najwyżej jedną, honorową czarkę ze starszym wioski, jeżeli bardzo nalegał. Zależało jej na byciu w pełni sił rano, poza tym - była po prostu zmęczona po całym dniu. Na przechwałki Urasano nie reagowała też negatywnie - widziała w końcu, że przy swojej mentorce nie miała aż takiej okazji zabłysnąć, a poza tym zachowywała umiar i nie była złośliwa. Dlatego Haruka też potwierdzała jej słowa, nawet dając konkretne przykłady praktycznych porad, jakie otrzymała, które faktycznie przydały jej się w trakcie lotu.
Gdzieś w trakcie jazdy konnej, a może po prostu podczas lotu, zagadała do Urasano.
- W sumie... Jak wyglądało twoje dołączenie do Sióstr? Już wcześniej projektowałaś stroje dla oddziału i Chishiba cię dostrzegła? I jaka jest Nagome jako mentorka? Wydaje się niemal przeciwieństwem Fugaty. - spytała, chcąc dowiedzieć się czegoś więcej o jednej z najmłodszych Sióstr. Znała już dość dobrze okoliczności dołączenia Fugaty, Nagome, samej Shiry, nawet Waby... Ale jakoś młodsze pokolenie póki co poznała trochę słabiej. Chciała to nadrobić.
Kiedy ujrzała zamek... cóż, była pod ogromnym wrażeniem. Spodziewała się chyba bardziej strażnicy, a tymczasem - rzeczywiście, okazał się prawdziwą twierdzą, która u szczytu swojej świetności musiała zatrudniać setki ludzi, służących i pracujących dla dobra ich klanu oraz konkretnie - ich oddziału. Niesamowite.
Niestety, od samego początku było jasne, że ktoś się tam już zadomowił. Do tego, sądząc po głosach - sami mężczyźni. Zerknęła na Siostrę.
- Cóż, przynajmniej to nie yokai. Oby. - mruknęła, po czym nieco roztarła kark. - Najpierw jakiś zwiad? Dobrze by było się zorientować najpierw, z kim mamy do czynienia i w jakiej ilości, zanim tam wparujemy. Zaczęłabym chyba od podlecenia gdzieś na dach i próbę zerknięcia i podsłuchania szczegółów, ale no... pierwszy raz tu jestem, więc może jest jakiś lepszy sposób albo gadam głupoty. Straży chyba nie widzę... -
Tutaj urwała, spoglądając jeszcze raz w kierunku zamku, próbując określić, czy gdzieś w oknach lub na blankach nie krążyły jakiejś straże. Czy może nowi mieszkańcy czuli się na tyle pewnie, że mieli w nosie środki ostrożności? To ostanie byłoby im na rękę.
0 x
Nizan
Posty: 227 Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=231394#p231394
GG/Discord: boyos
Post
autor: Nizan » wczoraj, o 19:25
Całkowite Harpii Unicestwienie. Jednotomnik.
Wyprawa B - Haruka
Posty
Kolejka 4/X
VIDEO
Podczas podróży, Haruka miała okazję zapytać o co chciała Urasano, ale Pierwsze Pióro Sióstr Nocy miało już swój schemat działania. Zwykle, zawsze interesowała się najpierw jak dana dziewczyna znalazła się w oddziale. Akurat to pytanie padło w momencie, kiedy odpoczywałyście nad jakimś strumieniem. Urasano popatrzyła na Ciebie i na chwilę się zamyśliła.
- Jak ja się dostałam do Sióstr Nocy? Hmmm... niech no pomyślę... - zrobiła zamyśloną minę, po czym uniosła palec do góry. - A, już pamiętam.
Siedziba Klanu Kujaku, Tereny za Murem
6 lat temu
Siedziba władzy Kujaku w tamtym czasie była zdecydowanie mniej pokaźna jak teraz. Ot, podwójna kondygnacja, trochę porośnięta grzybnią i zdecydowanie mniej nowoczesna, niż można było sobie to wyobrażać. Po tamtej stronie dużo mniej uwagi przykładano do wyglądu, tym bardziej, że klan utrzymywał się głównie z datków największych rodzin. Teraz, mówiło się coraz częściej o potencjalnym przebiciu się przez mur i ucieczce z tych terenów.
Gdy tylko Chishiba weszła do Siedziby, dwie dziewczyny, które stały przy ścianie i plotkowały, niemalże zasalutowały Liderce Sióstr Nocy. Ta jednak nie spojrzała się na nawet na nie, tylko wyprostowana ruszyła przed siebie. Tym razem ubrana była w czerwoną suknię, wysokie buty za kolano i płaszcz, z wyciętym oczywiście miejscem na plecach, by jej wytatuowane skrzydła było widać odrazu.
Chishiba wtedy budziła terror nie tylko wśród Sióstr Nocy, ale wszystkich, których napotykała. Nie miała problemu z tym, by wydawać polecenia komu akurat potrzebowała, nie tylko swoim Siostrom. Słynęła jako przepotężna wojowniczka, która nie znosiła jakiegokolwiek sprzeciwu i gdy tylko coś potrzebowała to zawsze to dostawała. Każdy patrzył na nią z wielkim szacunkiem i autorytetem, a dostanie się do Sióstr Nocy było potencjalnym marzeniem każdej kunoichi. Nikt nie wiedział jednak co działo się za murami zamku Utter, bo Siostry Nocy były tak hermetycznym środowiskiem, że widok ich poza Utter był rzadkością. Dlatego też, jeżeli ktokolwiek widział Chishibę, to albo salutował, albo zamierał w bezruchu, licząc, że Chishiba powoła je do służby.
Tak jednak się nie stawało. Nawet, jeżeli Shira o tym dziś nie wiedziała, to Hisamida razem z Wabą próbowały przekazywać Shirze oczywistą oczywistość. One we dwie były bardzo, ale to bardzo podobne pod wieloma względami. Szczególnie jedna i druga podczas rekrutacji kierowała się dwoma rzeczami. Instynktem i...
...przeczuciem.
Chishiba weszła do biura Jirou, który miał z nią umówione spotkanie. Pokój był... bardzo skromny. Ot, kilka biurek, mnóstwo papierów i co najciekawsze - brak stolów alchemicznych, przy których dziś Jirou spędza większość czasu.
- Jesteś wcześniej, Chishibo. - powiedział Lider klanu Kujaku.
Liderka Sióstr Nocy stanęła przed biurkiem i zadarła głowę do góry.
- Nie witaj mnie jak jakiejś gówniary, Jirou. - powiedziała patrząc na niego z góry, stojąc gdy ten siedział.
Jirou dźwignął się i zrównał z Chishiba, a następnie wyciągnął dłoń i położył na jej barku.
- Myślałem, że jak odejmę Ci lat to się ucieszysz. Kobiety chyba wolą być odmładzane, prawda?
Na te słowa Chishiba zmrużyła oczy i... westchnęła po czym najzwyczajniej w świecie zrobiła coś, czego nikt się nie spodziewał.
Chishba się uśmiechnęła.
- Dobrze Cię widzieć. - powiedziała, po czym również położyła rękę na jego barku.
Jirou cofnął rękę i wyprostował palec w jej stronę.
- O nie. Jak się uśmiechasz, to już wiem, że czegoś chcesz. Czegoś, co mi się nie spodoba.
Chishiba wzruszyła ramionami.
- To nie do końca tak, że Ci się nie spodoba. Omówimy to po drodze?
- Jakiej drodze?
- SRAKIEJ KURWA! - Chishiba krzyknęła, krzywiąc się, bo ewidentnie albo Jirou ją prowokował, albo niechcący irytował. - Jakby... nie chciałam, ale naprawdę, nie wyprowadzaj mnie z równowagi, bo nie mam za bardzo ani czasu, ani humoru.
- Mało co jest w stanie Cię wyprowadzić z równowagi. - zauważył Jirou. - Problemy z pierworodną?
- Powiedzmy. Raczej... drobne komplikacje. - Chishiba zamknęła na chwilę oczy. - Ale to nie tylko ona. Chyba robię się za stara na dowodzenie Siostrami Nocy.
- Jak za stara, jak Ty prawie trzydzieści lat masz dopiero.
Chishiba uniosła brew.
- Taaa, ledwo trzydzieści. - westchnęła. - Ty to zawsze byłeś babiarz. Powiem Twojej żonie, że mnie komplementujesz drugi raz w ciągu pięciu minut to Cię cofnie do ustawień podstawowych, jak Ci ze dwa razy przez łeb garem da.
Jirou zaśmiał się, po czym obszedł stół.
- Nie no, nie musisz posuwać się do tak drastycznych środków. Rozumiem, że jak zgodzę się na coś, co chcesz, to zapomnimy o tym drobnym... incydencie? No ale to poważnie chcesz się wycofać z prowadzenia Sióstr?
- Nie chodzi o to, czy chcę czy nie chcę. Niedługo jednak Shira mnie prześcignie. Liderka Sióstr Nocy musi być młoda, musi być... nie może zbyt dużo kalkulować. Ja zaczęłam już kalkulować prawie wszystko. I każda moja decyzja jest coraz gorsza.
- Osiągacie przecież same sukcesy.
- No i? Sukces to tylko jakaś umowna zmienna. Ja widzę w jakim stanie wracamy, ja widzę jak wyglądają te misje. To, że osiągamy sukces to... chyba już ostatnio czysty przypadek. Ja też staję się wolniejsza, słabsza.
- To co zamierzasz? - zapytał.
- Nie wiem czy zdążę ją przygotować. Gówniara jest bardzo charakterna i stawia się. Nie ćwiczy, zrywa się z treningów, chodzi z tym... jak mu tam... Asaro. Dobrze, że dałam jej tę całą Fugatę do niańczenia, to wyrabia sobie trochę instynktów przy niej. Nadal jednak nie prowadzi się tak jakbym chciała.
- Brzmi trochę jak Ty za czasów Horihimy. Z tego co pamiętam, to Ciebie Siostry nienawidziły za to, że nie opuszczałaś na krok mojej matki i naśladowałaś ją we wszystkim.
- No właśnie, naśladowałam. Shira mnie nie naśladuje, a nadal rozwija się w zatrważającym tempie. Jak tak dalej pójdzie to...
- Czyli Twój problem polega na tym, że Shira staje się silna bez Ciebie? - Jirou oparł się o biurko i założył ręce na barki.
- Trochę. Bardziej moim problemem jest obawa, że nie zdążę jej przygotować. - zamknęła oczy. - Chcę, by została Liderką po wojnie. A ja mam nadzieję, że będzie dane mi bawić wnuki, o ile mnie do nich dopuści, bo narazie się nie zapowiada.
- Za bardzo weszłaś w rolę? - zapytał.
- Ja po prostu... - zacisnęła pięść. - Wiem, kurwa. Wiem, że jak jej nie docisnę, to przejdzie przez to co ja. W ten czy inny sposób. Zresztą, to rozmowa na kiedy indziej.
- Brzmisz, jakbyś chciała to z siebie wyrzucić.
- Bo chciałam. Dobrze, przejdźmy do rzeczy, bo nie przyszłam tutaj zwalać na Ciebie moich problemów.
- To po co tu jesteś?
- Chcę ją obejrzeć.
Nastała cisza. Chishiba patrzyła w kierunku maski Jirou, lecz ten stał nieruchomo przez dobre dziesięć sekund.
- Wiesz co, miałem takie dziwne przeczucie, że jak tylko coś podobnego stworzę, to się znajdziesz i zaczniesz węszyć. I nawet postawiłem dziewięć do jednego, że przyjdziesz Ty pierwsza, a nie Musan.
- Już nie narzekaj. Pokaż mi ją. Chcę ją obejrzeć.
- Ehh... tylko posłuchaj mnie. Słuchasz? - zapytał.
Chishiba pokiwała głową, ale oczywistym było, że to co powie zaraz Jirou - Chishiba miała totalnie w dupie.
- Nie zrekrutujesz jej. Potrzebuję ją tutaj.
- No wiem, tak tylko chcę obejrzeć.
Znowu cisza. Jirou pokiwał przecząco głową.
- Zrekrutujesz ją, prawda?
Chishiba wzruszyła ramionami.
- Nie wiem. Zobaczymy. To musi wyjść od niej, bo inaczej będzie z niej chuj, a nie Siostra Nocy. Już jedną wciągnęłam siłą do oddziału to do dziś patrzy na mnie jakby chciała mnie zabić.
Jirou ruszył do drzwi.
- Chodźmy.
Drzwi do pokoju otworzyły się... chociaż bardziej niż pokój, był to prawdziwy warsztat. Wszędzie były porozwalane części, jakieś drewna, metalowe zawiasy, strzępy tkanin i inne zużyte materiały. Przy biurku siedziała białowłosa dziewczyna i wkręcała jakąś śrubkę do maski. Odwróciła się i gdy zobaczyła Jirou, zerwała się na nogi.
- Jirou-sama! Prawie skończyłam! Zobacz proszę, to nowa wersja maski. Udało mi się obciąć jedną trzecią wagi, a do tego zamocowałam łatwiejsze do... - i wtedy gdy za plecami Jirou pojawiła się Chishiba, Urasano zamarła.
Jak każda dziewczyna, wyprostowała się i zasalutowała, a Chishiba minęła zgrabnie Jirou, po czym przybrała swoją normalną postawę. Zmrużyła oczy, a jej usta złączyły się w cienką linię.
- Jak się nazywasz? - Chishba niemalże warknęła w jej kierunku.
- Urasano Kujaku, Liderko Sióstr Nocy. - mówiąc to, Urasano patrzyła w jakiś punkt przed sobą, nawet nie drgając.
Chishiba obeszła Urasano i przyjrzała się temu co robiła na stole. Następnie wróciła do niej i stanęła przed nią. Jirou widząc, co się dzieje, głęboko westchnął. Ogólnie to wiedział, ale teraz był pewny. Chishiba miała w dupie jego prośby i właśnie robiła to, czego najbardziej nie chciał.
- MELDUJ DZIEWCZYNO CO TU SIĘ DZIEJE, BO STOISZ JAK SŁUP SOLI! - krzyknęła w jej kierunku, a Urasano nie drgnęła. Nawet się nie poruszyła, a dodatkowo nic się nie odzywała. - Czemu nie meldujesz?
- Zostałam powołana na to stanowisko przez Jirou-sama i tylko jemu raportuję status moich prac. - powiedziała, a jej głos wydawał się być... wydawał się nie łamać.
- Nie boisz się mnie? - zapytała Chishiba.
- Czuję do Pani szacunek, ale nie boję się ludzi. Boję się jedynie tego, że może nie starczyć mi siły, by uchronić moich bliskich.
Chishiba uniosła brew.
- Dobra, spocznij.
Urasano jednak nie poruszyła się.
- Dobrze, Urasano-kun, możesz mówić Liderce Sióstr Nocy co chce usłyszeć. Zezwalam.
Dopiero wtedy Urasano spoczęła i spojrzała na Chishibę.
- Co chce Pani wiedzieć, Chishiba-sama? - zapytała.
- Chcę, byś stworzyła mi kombinezon. Nowy kombinezon. Nasze stare stroje są niewystarczające.
- Z pełnym szacunkiem, Chishiba-sama, ale Wasze stroje to nie są kombinezony, tylko zlepek materiału, byście się potrafiły odróżniać w locie. - powiedziała.
Chishiba uniosła brew i położyła dłonie na biodrach.
- Umiesz zrobić lepszy? - zapytała.
- Oczywiście. Jednak będzie to kosztowało. Muszę mieć skąd wziąć mater...
- Pieniędzmi się nie przejmuj. Jirou wszystko pokryje. Chcę mieć za trzy miesiące nowy kombinezon.
- Co? Jak pokryje?
- Zdążę w miesiąc, o ile będę pracować tylko nad tym.
Chishiba skinęła głową.
- W dwa. W miesiąc zrobisz kombinezon, a w drugi miesiąc nauczysz się w nim latać.
Urasano przekrzywiła głowe.
- Tak... tak się zastanawiam... latać? W sensie, potrafię tworzyć skrzydła, ale...
- Chcę, byś TY zaprezentowała swój produkt. Za dwa miesiące w Utter. Przyjdź już ubrana.
Chishiba nic nie mówiąc więcej odwróciła się i wyszła z pokoju, a Jirou tylko pokiwał głową, po czym zostawił Urasano samą i zamknął drzwi.
- Musiałaś, prawda?
- Jest... - po czym odwróciła się do Jirou. Jej mina była poważna, ale po chwili wyszczerzyła się. - ... jest idealna. Biorę ją.
Wszystkie Siostry Nocy zebrane były na placu treningowym. Tym razem, wyjątkowo - Shira i Fugata nie miały dostać wpierdolu od Chishiby, więc wszystkie były zaciekawione, co się dzieje. Jakby, standardem był sparing Chishiby kontra Shira i Fugata, a jak to się nie odbywało, to albo miały misję, albo Chishiba była chora albo BARDZO, ale to BARDZO zajęta. Tym razem Chishiba na środku placu. Siostry opierały albo drewniane ogrodzone od placu, albo siedziały ze skrzyżowanymi nogami - tak jak Shira, Fugata i Niyomi.
- Od pewnego czasu zauważyłam, że nie czynimy postępów. - wypaliła nagle Chishiba. - W związku z tym, postanowiłam sięgnąć po drobne oszustwo, by Wam pomóc. NIESTETY, do niektórych nie dociera, że bycie Siostrą Nocy to nie jest tylko opierdalanie się, tylko ciężki trening i przekraczanie granic własnego ciała. Do Was dwóch mówię w szczególności. - spojrzała na Shirę i Fugatę, na co we dwie się skrzywiły. - Jesteście tak słabe, że muszę kombinować jak sprawić, byście nas nie pozabijały. Jeszcze Ty to pół biedy, bo masz pół talentu, chuj wie po kim, bo ja akurat ciężko pracowałam by być tu, gdzie jestem jednak ... - spojrzała na Shirę, po czym przeniosła wzrok na Fugatę. - ... jednak Ty to dno i wodorosty. Nie, wróć. Dno, wodorosty, potem gówno ryb, potem piasek, a potem 10 metrów mułu. Tam mniej więcej jesteś. - Fugata siedziała jednak niewzruszona. Takie docinki to był jej chleb powszedni, więc nawet nie skupiała się na tym, co Chishiba do niej mówiła.
- Szefowo? Nie będzie sparingu? - zapytała Nagome szczerząc się. - One dużo gorzej funkcjonują, jak nie dostaną srogo w pizdę.
Shira odwróciła się do Nagome i pokazała jej język, na co Nagome jej środkowy palec, ale... nie było to przepełnione jakąś nienawiścią. Raczej zaczepkami na zasadzie nastoletni brat i siostra.
- Zobaczymy. Do Ciebie też mam trochę uwag, więc się nie wyrywaj, młoda. - pogroziła palcem Nagome, na co ta skinęła głową. - Dobra, chodź. - machnęła ręką w kierunku, z którego wyszła Urasano.
Dziewczyna była ubrana w skafander? Ciężko powiedzieć w co. Był to jednoczęściowy czarny strój, który wyglądał jakby był pozszywany z różnych części materiału. Urasano stanęła przed wszystkimi, trochę się rumieniąc.
- To jest Urasano Kujaku. W dwa miesiące przygotowała prototyp nowego kombinezonu, który ma zwiększyć WASZĄ efektywność w powietrzu. Mówi się, że Urasano jest zdolnym inżynierem i projektantem, więc dziś poddamy testowi jej rozprzestrzeniającą się legendę. - powiedziała. Urasano popatrzyła zdziwiona na Chishibę, ale... stojąc na świeczniku przed wszystkimi Siostrami Nocy. Matko, co to było wtedy za uczucie dla młodej dziewczyny.
- Do mnie. - pstryknęła palcami na Fugatę.
Samurajka zerwała się jak pies na komendę i stanęła wyprostowana przed Chishibą. Tutaj Fugata wyglądała oczywiście młodziej niż teraz, ale miała przede wszystkim biedne ubranie, jakby pochodziła z jakiejś ubogiej rodziny, jednak największą zmianą były długie do pasa włosy. Liderka Sióstr Nocy spojrzała na Urasano.
- Ścigacie się do Siedziby Władzy i z powrotem. - powiedziała. - Jak wygrasz z Fugatą, zaproszę Cię do dołączenia do Sióstr Nocy, a Fugata straci palec. - spojrzała na Fugatę. - Jeżeli dziewczyna, która miesiąc ćwiczyła jest w stanie w tanim kombinezonie Cię prześcignąć, to nie ma tu dla Ciebie miejsca, przybłędo. Poza tym, przypominam. Twój palec, to też palec Shiry. We dwie stracicie po palcu. Jeżeli jednak przegrasz z Fugatą, to stracisz pracę u Jirou i ogłoszę, że Twoje projekty są gówno warte.
Następnie Chishiba ruszyła i wzięła duży kamień z rogu placu, po czym przyszła i obwiązała go w pasie Fugacie.
- Żeby wyrównać szansę, będziesz lecieć z obciążeniem. - powiedziała.
- DASZ RADĘ FUGATA! - krzyknęła Shira, unosząc kciuki do góry, jednak została momentalnie spiorunowana wzrokiem przez Chishibę.
- Ymm... Liderko, nie wiem czy...
- START!
Krzyk Chishiby był totalnym zaskoczeniem dla Urasano, jednak kto był Siostrą Nocy wiedział, że przy Chishibe trzeba być czujnym non stop. Fugata wystrzeliła w powietrze, a za nią Urasano.
Urasano popatrzyła na Harukę.
- Prawie się zesikałam ze strachu jak stałam przed wszystkimi Siostrami Nocy w tym kombinezonie. Owszem, widziałam, że im się podobał, nawet Hisamida chyba zagwizdała widząc to, ale nadal, wyścig z Fugatą... nawet z obciążeniem... to było coś masakrycznego.
Urasano wylądowała przed Chishibą, ciężko dysząc. W jej oczach pojawiły się łzy, a widok stojącej na placu wyprostowanej Fugaty sprawił, że... chciała rozpłakać się na dobre.
- Ja... ja... - spojrzała na Chishibę. - ... przepraszam, błagam, proszę mi nie zabierać mojej pracy. Zrobię co Pani chce, błagam.
To był typowy widok. Chishiba zawsze potrafiła doprowadzić do sytuacji, w której ktoś błagał ją o litość.
- Za dwa miesiące chcę dziesięć takich strojów. - powiedziała. - Hisamida da Ci pokój w naszej Siedzibie. Będziesz mogła zrobić sobie tam warsztat i pracować na miejscu, bo musisz uszyć odpowiednie kombinezony dla każdej z dziewczyn.
Urasano otworzyła usta w niedowierzaniu.
- No co się tak gapisz? Chyba nie myślisz, że wygrałabyś z Siostrą Nocy w powietrzu? - uniosła pytająco brew. - Jesteśmy najsilniejszym oddziałem do zwalczania yokai. Nikt nie wygra z żadną Siostrą Nocy w powietrzu. Moja oferta jest nadal aktualna. Przyjmę Cię do oddziału na stałe.
Wyprostowała dłoń w jej kierunku.
- Chcesz zostać Siostrą Nocy?
Fugata wtedy miała na plecach cztery pióra, a na te zapytanie, Shira uniosła wysoko kciuki do góry.
- Dawaj! Mamy środowe sake i imprezki co weekend!
- Mniej więcej... tak to wygladało. Powiedziałam, że muszę zapytać się Jirou, bo wtedy oficjalnie byłam pod nim, ale no... zgodziłam się i tak oto jestem. Co do Nagome, to no jest taka jak widzisz. Przy wszystkich, jest atencjuszką i próbuje rywalizować z Fugatą o wszystko co się tylko da, ale tak naprawdę jest bardzo troskliwą mentorką. Bardzo przykładała się do tego, by uczyć mnie wszystkiego, zwłaszcza na początku. No i broniła mnie przed Chishibą jak była potrzeba. W sensie, parę razy Nagome skłamała, mówiąc, że jak coś źle zrobiłam, to dlatego, bo ona mi tak kazała i wtedy ona dostawała baty zamiast mnie. Chociaż to wydaje się... śmieszne, to wiele razem przeszłyśmy. Jest dla mnie trochę jak starsza Siostra. Bardzo chcę ją prześcignąć i pokonać.
Gdy wylądowałyście przed Utter, powiedziałaś Urasano swoje obawy. Chciałaś zrobić zwiad, by zorientować się z kim masz do czynienia. Było to oczywiście bardzo słuszne podejście. Zajrzeć tu i uwdzie, ustalić kto jest w środku i najlepiej by było...
- Żartujesz? - zapytała Urasano, patrząc na Ciebie zdziwiona. - To nasz dom. Do domu nie wchodzisz przez dach.
Po czym ruszyła jak gdyby nigdy nic i gdy tylko weszła po schodach, z całej siły pchnęła drzwi frontowe, otwierając je na szeroko.
To co zobaczyłaś w środku to... rzeczywiście, mnóstwo ludzi. Sam zamek był w ruinie, wszędzie leżały jakieś zardzewiałe bronie, zwoje, resztki jedzenia. Co więcej, byli to rzeczywiście głównie mężczyźni i chyba wyglądający trochę na bandyterkę. Urasano zrobiła kilka kroków do przodu i rozejrzała się.
Wszyscy faceci w środku popatrzyli na Was z niedowierzanie, ale i... ciekawością?... która po chwili przerodziła się w uśmieszki. Już padły pytania kim jesteście. Jeden z facetów podszedł do Urasano.
- Hej! Który zamawiał dziwki?! - krzyknął, trzymając ręce w kieszeniach i szczerząc się do tyłu, jak na typowego śmieszka przystało. Jednak gdy cofał twarz by spojrzeć na Urasano, ta po prostu wyprostowała rękę.
Chyba w życiu nie widziałaś tak krótkiego prostego. Pięść dosłownie wbiła się w nos faceta, nastąpił nieprzyjemny chrzęst i chłop wystrzelił do tyłu, wpadając z hukiem w drzwi i wyłamując je do głównej sali. W środku było jeszcze więcej ludzi, którzy przerwali zabawę i spojrzeli przez wyłamane drzwi w waszą stronę. Urasano popatrzyła na swoją pięść. Miała wbitego... zęba w rękę. Wzięła drugą dłonią wyciągnęła go z ręki i złapała między palce, po czym strzeliła na bok.
- Yare yare, co Wy panowie, nie poznajecie? - usłyszałyście męski głos dochodzący z boku.
Odwróciłyście się i zobaczyłyście, że z boku idzie w Waszym kierunku jakiś chłopak, który wydawał się być kimś ważnym, bo reszta nim rzuciła się na Was z bronią, rozstąpiła się na boki.
- Toż to Siostrzyczki. Ale tylko dwie? Gdzie reszta? Wpadłyście w odwiedziny? - zapytał.
- Kim jesteście? Czemu zamek jest doprowadzony do ruiny? - zapytała szorstko.
- Cóż... nie spodziewaliśmy się, że przyjdziecie, tak to bym kazał tutaj trochę ogarnąć. W każdym razie, sake? Herbaty? Jak możemy pomóc? - zapytał kłaniając się.
- Jeżeli nie znajdę tego, po co tu przyszłam, obiecuję, będziecie mieć przejebane.
- Ale czemu tak wulgarnie? Ja tutaj miło, kulturalnie, a Ty odrazu z pazurkami. - westchnął. - Nas tutaj jest prawie setka, a Wy dwie. Może się jednak jakoś dogadamy? - zapytał.
Urasano prychnęła.
- Jak wierzycie w Nesaku, to lepiej się módlcie. Chodź Haruko, za mną. - powiedziała, po czym skręciła w lewy korytarz i ruszyła przodem.
Prowadziła Cię jakby dookoła zamku, aż doszłyście do schodów, które ciągnęły się długo do góry. Po drodze było jeszcze kilku zbojów, lecz nikt nie wszedł Wam w drogę. Nie mniej, spojrzenia nie były miłe, a za Wami ciągnął się pochód. Wkońcu, dotarłyście do najwyższej komnaty. Gdy Urasano otworzyła wrota, zobaczyłyście... no cóż, totalny rozpierdziel. Krzesła były powywalane, widać było też, że ktoś tutaj wcześniej spał, albo nawet jadł i spał. Z boku rzeczywiście była biblioteczka, a wiele zwojów było powywalanych, albo podartych. Księgi leżały po całym pokoju. Urasano widząc to aż zacisnęła pięść, lecz nic nie powiedziała. Przynajmniej na początku.
- Pomóż mi szukać. - powiedziała jedynie, po czym ruszyła przewracać księgi z podłogi i starać się znaleźć to, czego szukała.
Zaś Ty... poczułaś jak ktoś dotknął Twoich włosów.
- Pierwsze i drugie pióro. Nie jesteście za wysoko w rankingu. Haruko - bo tak się nazywasz - mogę pomóc Ci szukać, tylko powiedz czego.
Facet stał blisko, a za nim zebrało się przynajmniej tuzin mężczyzn w drzwiach, a jeszcze więcej na schodach.
Shira Kujaku - klik
Hisamida Kujaku - klik
Waba Kujaku - klik
Fugata Kujaku - Klik
Nagome Kujaku - klik
Muwara Kujaku - klik
Niyomi Kujaku - klik
Urasano Kujaku - klik
Yadasu Kujaku - klik
Chishiba Kujaku - klik
Jirou Kujaku - klik
1 x
Kujaku Haruka
Posty: 741 Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11834&p=224917#p224917
Post
autor: Kujaku Haruka » dzisiaj, o 01:39
Rzeczywiście, Haruka lubiła pytać o sposób dołączenia poszczególnych Sióstr do oddziału - był to dla niej jednak wyjątkowo ciekawy temat w kontekście okoliczności, w jakich dołączyła ona sama. W zasadzie, do tej pory do końca nie rozumiała, czym kierowała się Shira, wybierając akurat ją, a nie jakąś inną kunoichi z ich klanu - z pewnością była spora grupa dziewczyn, które tak samo chętnie przyjęłyby taką propozycję. Dlatego też słuchanie o początkach pozostałych Sióstr (poza wpędzaniem ją w syndrom impostora) pomagało jej zrozumieć lepiej oddział w czasach, kiedy rządziła Chishiba i zmiany, jakie do tej pory w nim zaszły. Dlatego słuchała z uwagą opowieści Urasano, przerywając jej w zasadzie tylko w jednym punkcie - kiedy okazało się, że to umiejętności inżynieryjne oraz lojalność wobec przełożonych były tymi cechami, które zwróciły na nią uwagę Chishiby.
- Ha! Czułam, że to twoje stroje kupiły Chishibę. Nic dziwnego, bo są genialne. Jak uczyłam się latać w swoich zwykłych ciuchach i... no, to bez porównania. I to nawet jak nie ubierałam żadnej yukatty, tylko coś przylegającego. - ucieszyła się, po czym zamilkła, pozwalając dokończyć opowieść.
To, co ją zaintrygowało mocno - to, że zarówno Shira, jak i Chishiba umiały zmusić Jirou do zgodzenia się na ich zachcianki. Gzik pewnie poczytałby to za słabość lidera i nie dało się ukryć, że w porównaniu z innymi tak mogło być, jednak sama Haruka miała nieodparte wrażenie, że ich zamaskowany lider po prostu bardzo precyzyjnie umiał dobierać te walki, które może wygrać, ustępując pola na mniej istotnych kwestiach po to, by w razie czego balansować drugą stroną, by zdobyć to, na czym mu zależało. Nawet obecny sojusz z Kaminari był wypracowany według niej właśnie dzięki jego (i Shiry) zdolnościach politycznych. Co było zaskakujące, kiedy pomyśleć o tym, ile czasu Jirou spędzał zazwyczaj przy meteorycie.
Próbowała sobie też wyobrazić młodą - no, młodszą - Fugatę. Było to nieco dziwne uczucie. Jej mentorka była od niej zupełnie inna, ale miała wrażenie, że słowa Chishiby - o tym, że zbyt dużo kalkuluje - mogłyby być czymś, co teraz rezonowało z Fugatą. Obecnie była bardzo wyważona, tylko w rzadki momentach pozwalając sobie na swobodę. I chociaż młoda Fugata też była bardzo sztywna - chyba jednak miała o wiele bardziej... gwałtowny rys, niż Fugata teraz.
Ciekawe, jak czas zmieni samą Harukę?
Po wysłuchaniu całości, gwizdnęła z wrażenia.
- No... Fugata chyba nawet wtedy była niesamowita. Podziwiam cię, że nie pękłaś i stanęłaś do wyścigu, i to przed wszystkimi. Używała drugi skrzydeł, czy się ścigałyście na normalnych? Właśnie, jak doszłaś do tego, żeby je wytworzyć? Ja potrzebowałam... no... zacząć spadać z B29S i przytroczonym do mnie Kaminarim, żeby coś we mnie pękło i żeby moje ciało zareagowało odpowiednio. Chyba wtedy faktycznie popchnęłam swoje ciał o na samą krawędź wytrzymałości. -
Na komentarz o Nagome skinęła głową.
- Tak... rzeczywiście ma coś takiego w sobie. Jak dołączyłam, to ze mnie oczywiście kpiła, ale... ale jak pojawił się na ognisku ktoś spoza grona Sióstr, to skoczyła momentalnie jakby w mojej obronie, żądając, żeby się do mnie zwracano jak do jednego z Piór. Chociaż wtedy nawet jeszcze nie przeszłam ceremonii. Fugata też nie była... zachwycona..., jak po mnie przyszła za pierwszym razem, żeby mnie sprowadzić do siedziby na rozmowę z Shirą, ale potem bardzo dobrze mnie traktowała. Surowo, ale uczciwie, nie pozwalała, żeby jej opinia o mnie albo o decyzji Shiry wpłynęła na to, jak mnie testowała. A teraz patrząc chociażby po chakramie... no, chyba mnie nawet polubiła. Myślałam, że będę korzystać z jakiegoś... zwykłego, bez żadnych ozdób, ani niczego takiego, a tutaj... Łał. -
Miło było wymienić się wrażeniami, nawet jeśli - znowu - czuła, że jeszcze dużo czasu minie, nim zapracuje sobie na swoją obecną pozycję i pokaże Siostrom, że decyzja Shiry była słuszna.
No i pierwszym takim krokim miała się okazać wizyta w zamku Utter. Jej propozycja cichego podejścia - do której tak bardzo się przyzwyczaiła podczas swoich pierwszych misji jeszcze jako doko - w starciu z temperamentem Urasano zdecydowanie została odrzucona. Haruka uśmiechnęła się kącikiem ust.
- Skoro tak mówisz. Prowadź! - zaśmiała się, kręcąc głową.
W środku trwała... impreza. Najwyraźniej lokalna bandyterka przejęła ich dawną posiadłość, niestety - obracając ją szybko w ruinę większą, niż normalnie powinna nią być. Haruka oglądała niejako ze smutkiem obraz, który zastały - niegdyś centrum ich formacji, w oczywisty sposób musiało zostać porzucone, lecz... czym innym było widzieć je powoli porastające grzybnią, a czym innym - zdewastowane przez ludzi, którzy za nic mieli chyba ofiary, jakie Siostry poniosły w walce z Harpiami i innymi Yokai. I chociaż sama nigdy tu nie była, nie miała tak naprawdę naocznego połączenia z tym miejscem, nie przeżyła w nim żadnych treningów z Chishibą czy czegokolwiek podobnego, to... zwyczaje poczuła wściekłość i frustrację, przez sam fakt tego, że teraz czuła się częścią historii i dziedzictwa tego miejsca. Dlatego też z satysfakcją zaobserwowała potężny cios, jaki Urasano wymierzyła pierwszemu z bandytów, który najwyraźniej nie docenił i nawet nie przemyślał, co może oznaczać nagłe pojawienie się dwóch młodych dziewczyn w tym miejscu.
Dopiero inny, chyba... herszt bandy, a przynajmniej ktoś poważany - shinobi? - rozpoznał je i podejrzanie pewnym siebie tonem zwrócił się do nich. Czy pewność wynikała z liczebności bandytów, czy z jego wiary we własne siły? A może po prostu blefował? Na razie zmierzyła go zimnym, obojętnym wzrokiem.
- Prawie setka potencjalnych trupów. Ale zaczniemy od tego, że możecie nam nie przeszkadzać. - odparła krótko, po czym ruszyła za Urasano. W normalnych warunkach nie wiedziała, czy powiedziałaby coś takiego z równą pewnością siebie nie wiedząc, z kim dokładnie ma do czynienia, ale najwyraźniej gniew z wcześniej dalej się w niej tlił, do tego - może po prostu miała poczucie, że pewność siebie może im pozwolić ugrać więcej, niż danie po sobie poznać, że się czegoś boją lub są ostrożne.
Ruszyła pewnym siebie krokiem za Urasano, wkrótce docierając do miejsca, gdzie miały - być może - znaleźć jednotomnik. Już miała ruszyć, aby pomóc Urasano w poszukiwaniach, kiedy poczuła, jak ktoś - chłopak z wcześniej - dotyka jej włosów. Na tym etapie jej irytacja sięgnęła już jednak zenitu na tyle, że bez słowa przywołała ogony, które miały się opleść momentalnie ramiona chłopaka i podnieść go do góry, blokując od razu możliwość składania pieczęci. Zaczęła stosunkowo delikatnie, jeśli jednak wyczuła opór - dostatecznie silny, by potwierdzić, że ma do czynienia z shinobim - gwałtownie zwiększyła moc ogonów, jednocześnie trzecim oplatając szyję podniesionego mężczyzny.
- Ktoś ci pozwolił mnie dotknąć? - syknęła do niego, po czym popatrzyła na niego uważnie i na resztę. - Szukamy konkretnej książki, ale widać, że wy nawet nie wiecie do czego służą. Dlatego możecie zejść nam z oczu i nie przeszkadzać w poszukiwaniach. Zrozumieli? Kiwnij głową. -
Pilnowała oczywiście ruchów zarówno mężczyzny, jak i pozostałych, starając się trzymać go tak, by blokować jego ciałem wejście do biblioteczki - jakakolwiek przewaga liczebna, na której polegali, powinna wtedy znacznie stracić na znaczeniu.
Ukryty tekst
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość