-I myślałeś, że co? Na zakupy sobie pójdzie i nie wróci? Nie rozśmieszaj mnie- Przyparty do ściany, do której jeszcze chwilę temu sam próbował przybić swojego rozmówcę, nie wydawał się zrozpaczony swoją niemocą. Wciąż był zły i próbował się siłować, aby wyrwać z uścisku. Jednak kolejny raz po prostu wpakował się w problemy bez przemyślenia. Niby miał czas w czasie spaceru tutaj, aby sobie poukładać parę spraw i z początku ich rozmowy było to nawet widać. Ale znowu, jedno zdanie za dużo, nagły przypływ emocji i ponownie stał się tą samą rozszalałą bestią, którą był zawsze. To było w jego naturze, którą ciężko będzie tak po prostu zmienić.
-Pytałem cie kurwa o konkrety, to zamiast mi chociaż wspomnieć o przypadłości, to musiałeś się o swoje dupsko martwić. Sam uprościłeś skomplikowaną historię jako pierwszy, to teraz nie miej wyrzutów do innych- Wreszcie go puścił, karczma opustoszała i na dodatek jeszcze oferował mu sake. Nakasada przejął napitek, jednocześnie kontrując słownie to czym bronił się Bami. Nic w tej historii nie było już jasne, dlatego, że żadne z ich dwójki nie chciało mówić o powodach, które doprowadziły do tej sytuacji. Wina była po obu stronach, ale Daisuke nie miał zamiaru bawić się w dobrego nauczyciela, który wspomni, że nie jest istotne kto zaczął. Z całą pewnością nie ma zamiaru też grać na ich pogodzenie się. Są dorosłymi ludźmi i to od nich zależy co uczynią. Rozmowa toczyła się dalej i stanowiskiem, które obrał Włócznik była próba obrony Noko oraz przede wszystkim zwrócenie uwagi Bamiemu, że sam zapewne do tego doprowadził. Przynajmniej do tego, że teraz siedzą we dwóch, w żałosnej, pustej karczmie, gdzieś na końcu zadupie, chwilę po tym jak prawie się znowu pobili. Szczególnie podkreślił mu fakt, że część z tych wydarzeń można było uniknąć.
Karczma "Klejnot Pustyni"
- Daisuke
- Posty: 597
- Rejestracja: 20 lip 2020, o 22:49
- Wiek postaci: 27
- Ranga: Wyrzutek
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=146799#p146799
- Multikonta: Sosuke
- Risu
- Posty: 119
- Rejestracja: 9 lip 2025, o 20:08
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Rude, długie włosy spięte w kok bądź rozpuszczone
blada cera
zielone oczy
gładka skóra
szczupła
delikatne usta
mały nosek
Risu w zasadzie zawsze ubiera się w kimona. Najczęściej są w kolorze czarnym. Na stopach nosi czarne geta. - Widoczny ekwipunek: Czarna Katana
Flet - Link do KP: viewtopic.php?p=227058#p227058
- GG/Discord: MxPl#7094
- Multikonta: Sasame | ??? | Jawa
- Daisuke
- Posty: 597
- Rejestracja: 20 lip 2020, o 22:49
- Wiek postaci: 27
- Ranga: Wyrzutek
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=146799#p146799
- Multikonta: Sosuke
Re: Karczma "Klejnot Pustyni"
Daisuke siedzi pod ścianą, a jego ciało pulsuje bólem. Słucha spowiedzi Bamieg, przekazując mu ponownie manierkę, aby później ją ponownie odebrać. Nie było to dzielenie się napitkiem na zgodę, po prostu potrzebował uśmieżyć fizyczny ból, którego się nabawił tego dnia. Nie wiedział co myśleć o tej całej sytuacji i nie wiedział co chciał powiedzieć. Z jednej strony czuł obrzydzenie do Bamiego za to jak się zachował. Nie za to, że ją zostawił i sponiewierał. Za to, że nie był wystarczająco silny, żeby zapobiec temu zdarzeniu oraz temu co nastąpiło później. Pójście schlać się na umór nie było niczym niezwykłym dla Daisuke, dla niego to był właściwie standard. Różnica była taka, że jedyne na co wpływał takim zachowaniem, był on sam. Nigdy nie udało mu się znaleźć kogoś na dłużej. Bami założył sobie jednak pętle na szyję i każdego dnia tylko coraz bardziej ją zaciskał.
-Poddałeś się przy pierwszym sprawdzianie, ale próba, którą otrzymałeś nie była prosta. Pozwoliłeś, żeby cena za jeden błąd odebrała resztę życia was obojga- Moment na refleksję zdecydowanie mu pomógł zrozumieć sytuację, ale także wysłowić się w sposób dużo bardziej ułożony. Było widać, że opis tej historii z całą pewnością na niego wpłynął oraz pozwolił zaprezentować się od strony, której sam nie spodziewał się ujrzeć. Jego mina wyrażała współczucie, którym darzył Bamiego. Zachował się w sposób karygodny, ale sam również po części był ofiarą całej sytuacji, nawet jeśli dołożył sporo od siebie.
Nie potrafiąc znaleźć następnych słów wyszarpał manierkę szybkim ruchem, co zaowocowało kolejnym promienistym bólem w żebrach oraz stęknięciem. Sytuacja wydawała się bez wyjścia. Ta dwójka swoje już zrobiła i cofnięcie ich błędów było niemożliwe. Ale czy taka sama przyszłość ma czekać Daisuke? Droga przez samoograniczanie i kontrolę zdecydowanie nie była jego ścieżką, tym bardziej, że nawet taka próba zakończyła się dla tej dwójki fatalnie. Mieli siebie nawzajem, co również okazało się tragiczną wadą. Trzeba było znaleźć drogę zupełnie inną. Samotną, żyjąc pełnią życia i kontrolując "pożyczkę", którą miał zaciągać. Wiedza medyczna i wsparcie medyka zdawało się dawać jakieś rezultaty. Jest to coś co trzeba będzie rozważyć.
-W takim razie nie użalajmy się dalej nad sobą. Zobaczmy ile będę w stanie osiągnąć. Nie ma pierdolonej szansy, że zawrócę teraz z tej drogi- Próbował się podnieść ze swojego miejsca. Najpierw zmienił pozycję na klęczki, następnie jedną stopę postawił na ziemi i próbował z jakimś podparciem wstać na nogi. Był to proces niezbyt szybki i widowiskowy, bo i stan, w którym się znajdował nie był idealny. Było widać, że jest zmotywowany i pełny nieokiełznanej mocy wewnątrz siebie. Mocy, którą musiał opanować, aby w przyszłości nie rozsadziła go od środka jak Noko i Bamiego. Jeśli nauczy się ją trzymać żelazną pięścią, być może uniknie losu swoich poprzedników.
-Poddałeś się przy pierwszym sprawdzianie, ale próba, którą otrzymałeś nie była prosta. Pozwoliłeś, żeby cena za jeden błąd odebrała resztę życia was obojga- Moment na refleksję zdecydowanie mu pomógł zrozumieć sytuację, ale także wysłowić się w sposób dużo bardziej ułożony. Było widać, że opis tej historii z całą pewnością na niego wpłynął oraz pozwolił zaprezentować się od strony, której sam nie spodziewał się ujrzeć. Jego mina wyrażała współczucie, którym darzył Bamiego. Zachował się w sposób karygodny, ale sam również po części był ofiarą całej sytuacji, nawet jeśli dołożył sporo od siebie.
Nie potrafiąc znaleźć następnych słów wyszarpał manierkę szybkim ruchem, co zaowocowało kolejnym promienistym bólem w żebrach oraz stęknięciem. Sytuacja wydawała się bez wyjścia. Ta dwójka swoje już zrobiła i cofnięcie ich błędów było niemożliwe. Ale czy taka sama przyszłość ma czekać Daisuke? Droga przez samoograniczanie i kontrolę zdecydowanie nie była jego ścieżką, tym bardziej, że nawet taka próba zakończyła się dla tej dwójki fatalnie. Mieli siebie nawzajem, co również okazało się tragiczną wadą. Trzeba było znaleźć drogę zupełnie inną. Samotną, żyjąc pełnią życia i kontrolując "pożyczkę", którą miał zaciągać. Wiedza medyczna i wsparcie medyka zdawało się dawać jakieś rezultaty. Jest to coś co trzeba będzie rozważyć.
-W takim razie nie użalajmy się dalej nad sobą. Zobaczmy ile będę w stanie osiągnąć. Nie ma pierdolonej szansy, że zawrócę teraz z tej drogi- Próbował się podnieść ze swojego miejsca. Najpierw zmienił pozycję na klęczki, następnie jedną stopę postawił na ziemi i próbował z jakimś podparciem wstać na nogi. Był to proces niezbyt szybki i widowiskowy, bo i stan, w którym się znajdował nie był idealny. Było widać, że jest zmotywowany i pełny nieokiełznanej mocy wewnątrz siebie. Mocy, którą musiał opanować, aby w przyszłości nie rozsadziła go od środka jak Noko i Bamiego. Jeśli nauczy się ją trzymać żelazną pięścią, być może uniknie losu swoich poprzedników.
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

