Siedziba władzy [Wydarzenie]
- Nobuo
- Posty: 294
- Rejestracja: 2 sty 2026, o 13:30
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Avek
- Widoczny ekwipunek: Plecak, 2 kabury
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=233599#p233599
- Multikonta: Emi, Yumi, Pączuś
- Nizan
- Posty: 296
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=231394#p231394
- GG/Discord: boyos
Re: Siedziba władzy [Wydarzenie]
Plan Nizana okazał się lepszy, niż się spodziewał. Miał już przybraną tożsamość, a co więcej, dostał się do środka. Nizan starał się przyjmować neutralną posturę, będąc obojętnym na obelgi, które rzucał pod jego kątem Kaguya. Akurat tutaj Kunisaku w ogóle się tym nie przejmował, bo fortel wydawał się być coraz lepszy w rytm tego, jak zachowywał się strażnik.
W tym momencie, Nizan otrzymał wsparcie pod postacią jakiegoś chłopa, który sam wydawał się być popychadłem. Mężczyzna zagroził mu tym, że jeżeli Nizan coś odwali, to niejaki Goro ma być winny wszystkiemu i stracić rękę. Kowal zrobił szybki rys psychologiczny takiego osobnika, starając się wyłapać w jego zachowaniu jak najwięcej punktów, które mógł wykorzystać. W każdym razie, narazie o tym nie mówił, tylko poddał się w pełni temu, by wejść do Siedziby i zniknąć z oczu Kaguyi.
Nizan potrzebował zacząć delikatnie, ale też ustalić hierarchię w ich duecie.
- Kierownik się nie martwi, to będzie raz dwa. Widziałem gorsze przypadki. - powiedział na start.
Tacy ludzie jak Goro, pod ciągłym butem silniejszych od siebie łaknęli uwagi, a szczególnie wyniesienia ich od miejsca, gdzie będą mogli... poczuć choć trochę władzy. Nie wymuszonej - ale takiej z autorytetem. Od tego zamierzał zacząć Nizan. Od zbudowania między nimi nici porozumienia. - Sam miałem zajmować się dziś synem, bo dopiero co mi się urodził, a tu wpadła robótka i tyle z wolnego. - kolejny krok. Zaczęcie opowiadania o sobie, ale bez szczegółów. - Teraz wszystko kurwa tak zdrożało, że nie można nie brać żadnej fuszki, bo przecież nie idzie tego wszystkiego utrzymać. Pierdolona Saori i jej pomysły.
Tutaj jest zastawiona pułapka. Nizan strzelał, że jeżeli Goro pracuje dla Kaguyów, to Saori będzie jego wrogiem. Nie będzie jej lubił, bo nikt jej nie lubi. Nawet, jeżeli on sam ją lubił, to jego przełożeni nie będą jej lubić, a on zapewne chciałby się przypodobać, stąd powinna wychodzić jego niechęć.
Nizan zamierzał iść najpierw na poziom -1 i powolnie podgadywać Goro.
- Kierownik zadowolony z fuszki tutaj? - zapytał, starając się trochę przekroczyć granicę i nawiązać relację. - Chłopaki mówią, że robota w siedzibie to najlepsze co można mieć. Że pracują tutaj najważniejsi strażnicy, tak jak kierownik. - dodał.
Jak Nizan wejdzie do magazynu, to zamierza wziąć jakieś wiaderko i powrzucać tam podstawowe narzędzia - młotek, śrubokręt i inne takie rzeczy, a dodatkowo jakiegoś mopa. Chciał, by z daleka było widać, że są ekipą sprzątającą.
- Często trafiają się niezłe fanty w rurach. Kierownik ma jakąś babę? Ostatnio wyłowiłem złoty pierścionek! - powiedział mimochodem. - Facet schował swojej pierścionek w jedzeniu, bo niby tak miało być romantycznie, a ona to zeżarła, a potem wysrała, hehe. No i powiedziałem, że nic nie znalazłem, ale wziąłem i dałem swojej. Trochę capiło, ale wymyłem, w jakieś kadzidła wsadziłem i tyle. A co więcej, moneta została w kieszeni, bo nie musiałem nic płacić. No sam zysk, a nawet podwójny. Kto wie, co tutaj dziś znajdziemy. Oczywiście z kierownikiem dzielimy się pół na pół, bo widzę, że kierownik to fachowiec. Albo lepiej. Trzydzieści procent dla mnie, a siedemdziesiąt dla kierownika, żeby było sprawiedliwie. - wizja wspólnego łupu miała uspokoić Goro i wzbudzić kolejną dozę tymczasowej sympatii do Nizana.
Gdy był gotowy z wiaderkiem i narzędziami, odwrócił się do Goro.
- To gdzie tera? Od górnych zacznijmy, będzie prościej. - powiedział. - Które kible są najwyżej w siedzibie?
W tym momencie, Nizan otrzymał wsparcie pod postacią jakiegoś chłopa, który sam wydawał się być popychadłem. Mężczyzna zagroził mu tym, że jeżeli Nizan coś odwali, to niejaki Goro ma być winny wszystkiemu i stracić rękę. Kowal zrobił szybki rys psychologiczny takiego osobnika, starając się wyłapać w jego zachowaniu jak najwięcej punktów, które mógł wykorzystać. W każdym razie, narazie o tym nie mówił, tylko poddał się w pełni temu, by wejść do Siedziby i zniknąć z oczu Kaguyi.
Nizan potrzebował zacząć delikatnie, ale też ustalić hierarchię w ich duecie.
- Kierownik się nie martwi, to będzie raz dwa. Widziałem gorsze przypadki. - powiedział na start.
Tacy ludzie jak Goro, pod ciągłym butem silniejszych od siebie łaknęli uwagi, a szczególnie wyniesienia ich od miejsca, gdzie będą mogli... poczuć choć trochę władzy. Nie wymuszonej - ale takiej z autorytetem. Od tego zamierzał zacząć Nizan. Od zbudowania między nimi nici porozumienia. - Sam miałem zajmować się dziś synem, bo dopiero co mi się urodził, a tu wpadła robótka i tyle z wolnego. - kolejny krok. Zaczęcie opowiadania o sobie, ale bez szczegółów. - Teraz wszystko kurwa tak zdrożało, że nie można nie brać żadnej fuszki, bo przecież nie idzie tego wszystkiego utrzymać. Pierdolona Saori i jej pomysły.
Tutaj jest zastawiona pułapka. Nizan strzelał, że jeżeli Goro pracuje dla Kaguyów, to Saori będzie jego wrogiem. Nie będzie jej lubił, bo nikt jej nie lubi. Nawet, jeżeli on sam ją lubił, to jego przełożeni nie będą jej lubić, a on zapewne chciałby się przypodobać, stąd powinna wychodzić jego niechęć.
Nizan zamierzał iść najpierw na poziom -1 i powolnie podgadywać Goro.
- Kierownik zadowolony z fuszki tutaj? - zapytał, starając się trochę przekroczyć granicę i nawiązać relację. - Chłopaki mówią, że robota w siedzibie to najlepsze co można mieć. Że pracują tutaj najważniejsi strażnicy, tak jak kierownik. - dodał.
Jak Nizan wejdzie do magazynu, to zamierza wziąć jakieś wiaderko i powrzucać tam podstawowe narzędzia - młotek, śrubokręt i inne takie rzeczy, a dodatkowo jakiegoś mopa. Chciał, by z daleka było widać, że są ekipą sprzątającą.
- Często trafiają się niezłe fanty w rurach. Kierownik ma jakąś babę? Ostatnio wyłowiłem złoty pierścionek! - powiedział mimochodem. - Facet schował swojej pierścionek w jedzeniu, bo niby tak miało być romantycznie, a ona to zeżarła, a potem wysrała, hehe. No i powiedziałem, że nic nie znalazłem, ale wziąłem i dałem swojej. Trochę capiło, ale wymyłem, w jakieś kadzidła wsadziłem i tyle. A co więcej, moneta została w kieszeni, bo nie musiałem nic płacić. No sam zysk, a nawet podwójny. Kto wie, co tutaj dziś znajdziemy. Oczywiście z kierownikiem dzielimy się pół na pół, bo widzę, że kierownik to fachowiec. Albo lepiej. Trzydzieści procent dla mnie, a siedemdziesiąt dla kierownika, żeby było sprawiedliwie. - wizja wspólnego łupu miała uspokoić Goro i wzbudzić kolejną dozę tymczasowej sympatii do Nizana.
Gdy był gotowy z wiaderkiem i narzędziami, odwrócił się do Goro.
- To gdzie tera? Od górnych zacznijmy, będzie prościej. - powiedział. - Które kible są najwyżej w siedzibie?
Ukryty tekst
0 x
- Uchiha Hiromi
- Posty: 803
- Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
- Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=11005&p=205011#p205011
- Multikonta: Yuki Hoshi
- Nizan
- Posty: 296
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=231394#p231394
- GG/Discord: boyos
Re: Siedziba władzy [Wydarzenie]
Chyba w najśmielszych snach Nizan nie oczekiwałby, że jego przykrywka tak ładnie żeżre. Goro został momentalnie kupiony przez miłe słowa Nizana i dzięki temu, ich losy miały się krzyżować. Przynajmniej, przez ten jeden dzień.
Okazało się, że Nizan dobrze wyczuł fakt, że Saori nie jest tutaj zbytnio lubiana. Goro nazwał ją nawet suką, co tylko potęgowało niechęć, skoro używał takich słów. Co jednak było ciekawsze, okazało się, że od dwóch tygodni mężczyzna nie wziął żołdu do łapy. Czyli nawet, jeżeli Nariko opłacała tutejszych najemników, to albo nie miała kasy, albo musiała zacisnąć sama pasa. Chyba, że płaciła im jakoś inaczej, albo obiecała zapłatę po wszystkim. Nie, żeby najemnicy mieli wyjście, bo jak wtargnie tu armia Ayatsuri, to brak żołdu będzie ich najmniejszych zmartwieniem.
- Ta, żołd żołdem, ja prawie zleceń nie mam, bo nikt nie ma kasy. We wschodniej dzielnicy jest taka bieda, że stary Renko zaczął pasek żuć, by głodu nie czuć. Widziałem na własne oczy, mówię kierownikowi, że to nie są już żarty. Wykończą nas, kurwa, normalnie nas wykończą. - Nizan postanowił ponarzekać trochę z Goro, żeby jeszcze bardziej podjudzać chłopaka do sprzedania się z jakimiś informacjami.
Finalnie, biznes, który wymyślił Nizan zaskoczył, bo Goro zaczął już liczyć ile to nie zarobią.
- Sie wie. Co wyłowie, to odrazu do kierownika i podział po wszystkim. Po cichu, bez świadków. - powiedział, kiwając głową.
Na sam koniec trafiła do Kunisaku informacja o tym, że na samej górze jest Nariko z przybocznymi gwardzistami.
- Taaa, tylko akurat tutaj nie kłamię. Raczej napewno będziemy musieli tam zajrzeć. - powiedział do Goro. - Chyba, że nas nie wpuszczą, no to nic nie poradzimy. W każdym razie, zobaczy się jak sytuacja. Sam nie bardzo chcę się tu plątać, bo każdy łypie jakbym jakimś bandziorem był, a przecie żadna praca nie hańbi, nie? Jak baby sie kurwią, to nikt nic nie mówi, a jak facet czyści kible to odrazu wielkie mi halo. - dodał. - A kierownik słyszał o tym całym Ario? Ostatnio na ognisku coś gadali, ale chuja zrozumiałem. Wolałbym go chyba nie spotkać. - zagaił jeszcze po drodze, starając się cokolwiek wyciągnąć, a nóz widelec chłop sam z siebie zacznie opowiadać. Jeżeli dostał się do niewoli, to może Nizan przy okazji go jakoś uwolni. Ryzyko było takie, że jeżeli to tajna misja, to mógł właśnie zdradzić przykrywkę brata, ale... najwyżej powie, że coś pojebał i nie było tematu.
Ruszyli na górę i dotarli do miejsca, gdzie stało dwóch elitarnych strażników. Nizan momentalnie rozpoznał różnicę w tym, że raz byli pewni siebie, a dwa że po prostu dużo lepiej wyglądali.
- Do gówna, hehe. - powiedział Nizan, szczerząc się i drugi raz wykorzystując swój żart. Jednak nie chciał dostać wpierdolu więc momentalnie uniósł rękę z wiadrem i narzędziami. - Poważnie. Przyszedłem przepchać kanalizację. Pewnie wrzucacie jakiś syf do środka i dlatego się zapycha. Kierownik tutaj ze mną jest by mnie pilnować. Raz dwa się uwiniemy i po sprawie. - powiedział.
Nizan starał się wydawać pewny siebie bo... przecież nie miał nic do ukrycia. Tak by zachowywał się łajnonurek.
- Na waszym miejscu bym pootwierał okna i nie zbliżał się przez jakiś czas, bo może trochę capić. Ja już przywykłem, ale Wasze arystokrackie nosy mogą tego zapachu nie polubić. - wzruszył ramionami, po czym odwrócił się do Goro. - Chodźmy kierowniku, bo czas to pieniądz, a ja chcę wrócić na kolację do domu.
Po tych słowach Nizan zamierzał spokojnie ruszyć przed siebie jakby przyszedł do roboty. Bo przecież przyszedł, prawda?
Okazało się, że Nizan dobrze wyczuł fakt, że Saori nie jest tutaj zbytnio lubiana. Goro nazwał ją nawet suką, co tylko potęgowało niechęć, skoro używał takich słów. Co jednak było ciekawsze, okazało się, że od dwóch tygodni mężczyzna nie wziął żołdu do łapy. Czyli nawet, jeżeli Nariko opłacała tutejszych najemników, to albo nie miała kasy, albo musiała zacisnąć sama pasa. Chyba, że płaciła im jakoś inaczej, albo obiecała zapłatę po wszystkim. Nie, żeby najemnicy mieli wyjście, bo jak wtargnie tu armia Ayatsuri, to brak żołdu będzie ich najmniejszych zmartwieniem.
- Ta, żołd żołdem, ja prawie zleceń nie mam, bo nikt nie ma kasy. We wschodniej dzielnicy jest taka bieda, że stary Renko zaczął pasek żuć, by głodu nie czuć. Widziałem na własne oczy, mówię kierownikowi, że to nie są już żarty. Wykończą nas, kurwa, normalnie nas wykończą. - Nizan postanowił ponarzekać trochę z Goro, żeby jeszcze bardziej podjudzać chłopaka do sprzedania się z jakimiś informacjami.
Finalnie, biznes, który wymyślił Nizan zaskoczył, bo Goro zaczął już liczyć ile to nie zarobią.
- Sie wie. Co wyłowie, to odrazu do kierownika i podział po wszystkim. Po cichu, bez świadków. - powiedział, kiwając głową.
Na sam koniec trafiła do Kunisaku informacja o tym, że na samej górze jest Nariko z przybocznymi gwardzistami.
- Taaa, tylko akurat tutaj nie kłamię. Raczej napewno będziemy musieli tam zajrzeć. - powiedział do Goro. - Chyba, że nas nie wpuszczą, no to nic nie poradzimy. W każdym razie, zobaczy się jak sytuacja. Sam nie bardzo chcę się tu plątać, bo każdy łypie jakbym jakimś bandziorem był, a przecie żadna praca nie hańbi, nie? Jak baby sie kurwią, to nikt nic nie mówi, a jak facet czyści kible to odrazu wielkie mi halo. - dodał. - A kierownik słyszał o tym całym Ario? Ostatnio na ognisku coś gadali, ale chuja zrozumiałem. Wolałbym go chyba nie spotkać. - zagaił jeszcze po drodze, starając się cokolwiek wyciągnąć, a nóz widelec chłop sam z siebie zacznie opowiadać. Jeżeli dostał się do niewoli, to może Nizan przy okazji go jakoś uwolni. Ryzyko było takie, że jeżeli to tajna misja, to mógł właśnie zdradzić przykrywkę brata, ale... najwyżej powie, że coś pojebał i nie było tematu.
Ruszyli na górę i dotarli do miejsca, gdzie stało dwóch elitarnych strażników. Nizan momentalnie rozpoznał różnicę w tym, że raz byli pewni siebie, a dwa że po prostu dużo lepiej wyglądali.
- Do gówna, hehe. - powiedział Nizan, szczerząc się i drugi raz wykorzystując swój żart. Jednak nie chciał dostać wpierdolu więc momentalnie uniósł rękę z wiadrem i narzędziami. - Poważnie. Przyszedłem przepchać kanalizację. Pewnie wrzucacie jakiś syf do środka i dlatego się zapycha. Kierownik tutaj ze mną jest by mnie pilnować. Raz dwa się uwiniemy i po sprawie. - powiedział.
Nizan starał się wydawać pewny siebie bo... przecież nie miał nic do ukrycia. Tak by zachowywał się łajnonurek.
- Na waszym miejscu bym pootwierał okna i nie zbliżał się przez jakiś czas, bo może trochę capić. Ja już przywykłem, ale Wasze arystokrackie nosy mogą tego zapachu nie polubić. - wzruszył ramionami, po czym odwrócił się do Goro. - Chodźmy kierowniku, bo czas to pieniądz, a ja chcę wrócić na kolację do domu.
Po tych słowach Nizan zamierzał spokojnie ruszyć przed siebie jakby przyszedł do roboty. Bo przecież przyszedł, prawda?
Ukryty tekst
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

