Prowincja w regionie Samotnych Wydm, wysunięta najdalej w kierunku zachodnim. Zamieszkana jest głównie przez Ród Ayatsuri i Ród Kaguya , starające się strzec granic tych terenów - niestety, jest to trudne zadanie ze względu na wielkość Sabishi oraz sąsiadujące z prowincją nieznane tereny. Krajobraz okolicy jest dosyć monotonny - gdziekolwiek nie spojrzeć, wszędzie ogromne połacie pustyni, z niewielkimi wyjątkami w postaci oaz. W trakcie podróży można się czasem natknąć na gliniane budynki, doskonale zamaskowane przed wzrokiem postronnych.
Haretsu Raigen
Posty: 39 Rejestracja: 8 sie 2025, o 15:47
Wiek postaci: 17
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Patrz avatar
Widoczny ekwipunek: 5 shuriken 5 kunai
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11982&p=228852#p228852
GG/Discord: Dc: SeeYaNHell
Aktualna postać: Haretsu Raigen
Post
autor: Haretsu Raigen » 24 sty 2026, o 21:17
Stałem jak słup soli podczas przemowy obok reszta mojej drużyny, odprowadzałem wzrokiem Hikaito którego wrócili do szeregu i zanim się obejrzałem strażnik był już gdzieś w środku przemowy, szkoda że nie pamiętam początku ale raczej nic ważnego nie wspominał.
Dosiadłem się posłusznie ze swoją drużyną do stołu, obok Hikaito. Obleśne danie na misce wywoływało prędzej odruchy wymiotne niż pobudzało kubki smakowe.
Tak czy siak, zabrałem się za posiłek, czułem się wyczerpany. Uniosłem łeb przed siebie gdy Manjiro wspomniał o mnie, od razu wyprostowałem plecy dumnie unosząc brodę. Tak, jestem Haretsu, Raigen Haretsu. Dziedzic klanu i następca zarządców Tsurai. Uważaj jak się do mnie zwracasz, nie chciał byś mnie chyba obrazić?
Słysząc szeptanie Hikaito tuż obok mnie, które na wpół przerwało mój monolog i rozmowę z Manjiro spojrzałem po lewo prosto w oczy Hikaito, złapałem głębszy wdech widocznie nasycając swoją sylwetkę pomimo palącego bólu od pieczęci. Jak mnie nazwałeś? Jak śmiesz odnosić się do mnie bez krzty szacunku! Utrzymując w prawej dłoni widelec zrobiłem wymach prosto w dłoń Hikaito leżącą na stole między misami. Zerwałem od razu z miejsca pozorując realny konflikt. Żądam przeprosin! Krzyknąłem wręcz na całą sale do Hikaito, tak by większość oczu była skierowana na mnie i czekałem na rozwój sytuacji. Nie wiedziałem czy strażnicy zareagują, czy nieświadomie pomogą Hikaito w jego planie.
0 x
Kujaku Haruka
Posty: 632 Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11834&p=224917#p224917
Post
autor: Kujaku Haruka » 51 min temu
Grupowe zlecenie specjalne - "Równowaga " - Ranga D - "Witamy w kolonii"
6/7
Hikaito Kaguya + Haretsu Raigen
Pytań również ze strony waszej dwójki nie było. Zamiast tego, skupiliście się na kolejnym zalążku planu, jaki być może pozwoli wam opuścić to miejsce. Hikaito miał prosty, lecz potencjalnie - skuteczny pomysł. Oczywiście, mogli spytać w teorii pozostałych więźniów o jakieś szczegóły dotyczące medyka, jednak byli ludźmi przede wszystkim czynu - zresztą, czy można było pokładać wiarę w to, co powiedzą? Co prawda, widelców nie było - gdyby wiedza obu młodzieńców sięgała dalej, być może by usłyszeli od niektórych kupców, że niektórzy przybysze zza Muru posługiwali się podobnymi barbarzyńskimi utensyliami. Tymczasem jednak do ich dyspozycji było parę pałeczek, które leżały przygotowane do posiłku, chociaż akurat chyba nie tego konkretnego - tutaj wystarczyły w zasadzie miski, wszyscy pozostali więźniowe jedli, siorbiąc po prostu posiłek i przegryzając plackiem.
Co gorsza, pałeczki były drewniane. Na szczęście, Raigenowi udało się jedną z nich szybko złamać, po czym - nim w zasadzie ktokolwiek spośród pozostałych zdążył zareagować - przebił dłoń towarzysza niedoli. Krew trysnęła, a Hikaito mimowolnie stęknął z bólu - jak najbardziej realnego. Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Usłyszeliście kroki.
- Co wy kurwa odpierdalacie, pół godziny nie minęło, a wy już odwalacie coś? Zapewniłeś sobie właśnie brak posiłku do jutra, kretynie. -warknął strażnik, podbiegając do was, a jego kości wysunęły się i jedna z nich przystawiona została do gardła Raigena.
- Spokojnie, to tylko drobne nieporozumienie, zaraz... - zaczął stawać w waszej obronie Manjiro, patrząc z niedowierzaniem jeszcze na Raigena, nieświadomy ukrytych intencji chłopaka, jednak szybki kopniak usadził go z powrotem na miejscu, a wręcz przewrócił na ziemię.
- Morda, Manji. Ty też nie dostaniesz żarcia, bo nie zareagowałeś dość szybko. Jak ci dwaj się jeszcze pobiją przy tobie, to cię powiesimy i wybierzemy kogoś, kto umie trzymać swoją drużynę w ryzach, jasne? A teraz szykować się do zmiany. A co do ciebie, to jeszcze na pamiątkę, żebyś wiedział, że burdy są zabronione. - pięść strażnika poleciała prosto w twarz Raigena, zbyt osłabionego przez pieczęć, aby mógł na czas uniknąć ciosu. Poczuł nagły spazm bólu, kiedy prawa strona twarzy zaczęła puchnąć. Poczuł także krew na wargach, a następnie włócznia innego strażnika trafiła go w brzuch i pogoniła za resztą.
Więźniowie w popłochu zaczęli szybko kierować się w stronę wejścia do kopalni, eskortowani przez dwójkę pozostałych. Strażnik-Kagua za to wziął Hikaito za ramię, ciągnąc i popychając przed siebie.
- Z życiem! Nie myśl, że dzięki temu będziesz mieć wolne! - warknął, prowadząc Hikaito ku pierwszej palisadzie, a następnie do małego domku, przed którego otwartymi drzwiami stał mężczyzna w średnim wieku, o krótko przyciętej brodzie, ostrej, ogorzałej twarzy i w okularach, palącego papierosa. Na fartuchu miał widoczną krew.
- Tego ostatniego nie da się odratować. -
- Jak kurwa nie da? To na chuj jesteś iryoninem? -
-Mówię ci, że się nie da, to nie da. Musiałbym być od razu na miejscu, a i to nie wiem, czy bym dał radę, bo pamiętaj, że nie jestem jednym z siedmiu Mędrców Ciała i Ducha, tylko normalnym lekarzem. A tutaj... no, noga do amputacji, a kalek nie przyjmujemy, nie? A temu co je...? A dobra, nieważne. Widzę. Daj go tutaj. - odparł medyk, po czym rzucił niedopałek na ziemię i obejrzał dłoń Hikaito, pulsującą obecnie tępym bólem.
- Noż do... ech. Muszę mu to oczyścić. Ty wywal zwłoki w międzyczasie. -
- Zaraz, na razie muszę cię przypilnować. -
- Po cholerę, jak on ma pieczęć? Sam sobie poradzę. Pamiętaj, że byłem lekarzem frontowym. Pewnie bym go poskładał nawet, jakby był w pełni sił. A twoja pomoc przyda się przy tamtym. - odparował medyk, nieugięty w swojej logice. Czuć było od niego pewien chłód, zarówno do Hikaito, jak i do strażnika. Tylko czy to o czymś świadczyło? Hikaito został posadzony w środku, przy biurku lekarza, który zaczął pęsetą wydłubywać kawałki drewna z rany, a młody Kaguya mógł w międzyczasie obejrzeć wnętrze. Izba była jednoczęściowa, podzielona wyraźnie na prawą stronę - gdzie stało biurko i regał z różnego rodzaju specyfikami i kilkoma zwojami, środkową - gdzie był stół operacyjny, oraz lewą - największą, z sześcioma w sumie łóżkami dla chorych, gdzie leżał obecnie i spał jeden więzień z czaszką obwiniętą bandażem, oraz - po drugiej stronie - leżało ciało martwego chłopaka w wieku Hikaito, ze zmiażdżoną nogą i pianą przy kącikach ust.
Tymczasem Raigen musiał znosić pełne wyrzutu i wściekłości spojrzenia współwięźniów. Osamu zerkał na niego też spode łba, ale widać było w tym pewną teatralność. Chłopak chyba usłyszał albo zrozumiał, że był to jakiś podstęp.
Kaito Kaguya
Osamu
Manjiro
Isamu Kaguya
Strażnik-shinobi
Kenshin
-
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość