Obóz oblężniczy [Wydarzenie]
- Nobuo
- Posty: 275
- Rejestracja: 2 sty 2026, o 13:30
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Avek
- Widoczny ekwipunek: Plecak, 2 kabury
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=233599#p233599
- Multikonta: Emi, Yumi, Pączuś
- Nizan
- Posty: 273
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=231394#p231394
- GG/Discord: boyos
Re: Obóz oblężniczy [Wydarzenie]
Powóz wjechał do miejsca, w którym zostali zatrzymani przez straż. To, w jaki sposób mężczyzna warknął w ich kierunku sprawił, że Nizan aż chciał się najeżyć, lecz musiał odgrywać swoją rolę. Owszem, w przeszłości miał kilka przykładów i napadów agresji, gdy... ktoś zaczepił Shimę, albo kilka bójek, jednak gdy był już starszy skutecznie walczył z tym, by być zdecydowanie dojrzalszy i bardziej stonowany pod kątem swoich emocji.
Tak ile by nie ćwiczył, ile by się nie starał, jak tylko coś działo się Shimie lub Aracie, to miał chęć rozpierdolić cały wszechświat dookoła, tylko po to by zagwarantować im bezpieczeństwo.
Kątem oka zobaczył, że Arata zachowała spokój i zgodnie z całą opowieścią od Nizana, dziewczynka siedziała blisko Shimy.
- Nizan Kunisaku. Nie jestem tylko kupcem, ale też poselstwem ze strony Radnej Takane Chieko, z miasta Kupieckiego Ryuzaku. - powiedział spokojnie.
Nim jednak zdążył na dobre rozkręcić się w rozmowie, strażnicy zażądali przeszukania wozu. Zgodnie z tym, Nizan zeskoczył z powozu i zgodnie z poleceniem zaczął pokazywać towary.
- Jedzenie, głównie zapasy. Przywieźliśmy produkty, z których moja żona będzie potrafiła ugotować najlepsze dania z Antai. Byłeś kiedyś w Antai? - zapytał unosząc brew. - Wietrzne równiny? - podpowiedział. - Jeżeli nie, to na tym powozie znajduje się kucharka, która robi najlepsze tradycyjne dania z tamtego regionu. I polecam Ci się tym zbytnio nie chwalić wśród kolegów, bo jutro już będzie taka kolejka, że będziesz musiał w niej stać pół dnia by skosztować tego, co przygotuje. - powiedział i położył rękę na barku żołnierza, starając się trochę rozluźnić atmosferę.
Nizan przez pół życia naoglądał się, jak Konisaku podchodził do ludzi. Wiedział, że sprawienie dobrego wrażenia, a także obietnica zysku zawsze działała dobrze na start. W jego przypadku zyskiem był... było jedzenie.
- Tak jak mówiłem, nie przyjechałem tutaj by w czymś przeszkadzać. Ryuzaku pozostaje w sojuszu z Unią, ale nie jestem shinobim, dlatego nie mam zamiaru brać w niczym udziału. - była to półprawda. Shinobim był, ale emerytowanym.
Wtedy jednak pojawiła się ona... i kurwa, Hachiman mi świadkiem, że jest to najtrudniejszy moment w graniu tą postacią, bo wykurwiłbym jej takiego jintona w tym momencie, że ja jebie.
W każdym razie, królowa oszustwa, o której Nizan nie mógł wiedzieć. Jednak... jej widok sprawił, że Nizan odetchnął.
- Cześć... Saori? Sayuri? - zapytał unosząc brew. - Ciociu? - poprawił się. - Chyba, teraz nie byłbym w stanie Was odróżnić. Zawsze byłyście podobne, ale teraz... to nie wiem. - powiedział, cicho wzdychając. - Ale Ty nie miałaś problemów by rozpoznać mnie. Ile to minęło? Ponad piętnaście lat?
Nizan podszedł do niej i spojrzał w jej oczy. Za nic nie potrafił powiedzieć z kim ma do czynienia. Jednak starość dla niej była łągodna, tak sądził.
Nie wiedział, czy... cieszy się na jej widok. Trochę zbyt dużo minęło, by czuł do kobiety jakiś większy sentyment... dlatego też nie przytulał się, ani nie całował z nią na przywitanie. To, co zrobił, to odwrócił i wskazał ręką na powóz.
- To moja żona, Shima i córka, Arata. - powiedział, wskazując, po czym ponownie odwrócił się do kobiety. - Przyjechałem z drobnym poselstwem od Takane Chieko. Musimy porozmawiać o interesach. W sumie, nie sądziłem, że tak szybko Cię odszukam. W sumie to... jak załatwimy dziś wszystko, to nawet jutro możemy zaczął wracać do Ryuzaku, by tu Wam się nie plątać. - delikatnie się uśmiechnął. - Możemy porozmawiać na osobności? Lepiej, by tego nie słyszały uszy postronne.
Tak ile by nie ćwiczył, ile by się nie starał, jak tylko coś działo się Shimie lub Aracie, to miał chęć rozpierdolić cały wszechświat dookoła, tylko po to by zagwarantować im bezpieczeństwo.
Kątem oka zobaczył, że Arata zachowała spokój i zgodnie z całą opowieścią od Nizana, dziewczynka siedziała blisko Shimy.
- Nizan Kunisaku. Nie jestem tylko kupcem, ale też poselstwem ze strony Radnej Takane Chieko, z miasta Kupieckiego Ryuzaku. - powiedział spokojnie.
Nim jednak zdążył na dobre rozkręcić się w rozmowie, strażnicy zażądali przeszukania wozu. Zgodnie z tym, Nizan zeskoczył z powozu i zgodnie z poleceniem zaczął pokazywać towary.
- Jedzenie, głównie zapasy. Przywieźliśmy produkty, z których moja żona będzie potrafiła ugotować najlepsze dania z Antai. Byłeś kiedyś w Antai? - zapytał unosząc brew. - Wietrzne równiny? - podpowiedział. - Jeżeli nie, to na tym powozie znajduje się kucharka, która robi najlepsze tradycyjne dania z tamtego regionu. I polecam Ci się tym zbytnio nie chwalić wśród kolegów, bo jutro już będzie taka kolejka, że będziesz musiał w niej stać pół dnia by skosztować tego, co przygotuje. - powiedział i położył rękę na barku żołnierza, starając się trochę rozluźnić atmosferę.
Nizan przez pół życia naoglądał się, jak Konisaku podchodził do ludzi. Wiedział, że sprawienie dobrego wrażenia, a także obietnica zysku zawsze działała dobrze na start. W jego przypadku zyskiem był... było jedzenie.
- Tak jak mówiłem, nie przyjechałem tutaj by w czymś przeszkadzać. Ryuzaku pozostaje w sojuszu z Unią, ale nie jestem shinobim, dlatego nie mam zamiaru brać w niczym udziału. - była to półprawda. Shinobim był, ale emerytowanym.
Wtedy jednak pojawiła się ona... i kurwa, Hachiman mi świadkiem, że jest to najtrudniejszy moment w graniu tą postacią, bo wykurwiłbym jej takiego jintona w tym momencie, że ja jebie.
W każdym razie, królowa oszustwa, o której Nizan nie mógł wiedzieć. Jednak... jej widok sprawił, że Nizan odetchnął.
- Cześć... Saori? Sayuri? - zapytał unosząc brew. - Ciociu? - poprawił się. - Chyba, teraz nie byłbym w stanie Was odróżnić. Zawsze byłyście podobne, ale teraz... to nie wiem. - powiedział, cicho wzdychając. - Ale Ty nie miałaś problemów by rozpoznać mnie. Ile to minęło? Ponad piętnaście lat?
Nizan podszedł do niej i spojrzał w jej oczy. Za nic nie potrafił powiedzieć z kim ma do czynienia. Jednak starość dla niej była łągodna, tak sądził.
Nie wiedział, czy... cieszy się na jej widok. Trochę zbyt dużo minęło, by czuł do kobiety jakiś większy sentyment... dlatego też nie przytulał się, ani nie całował z nią na przywitanie. To, co zrobił, to odwrócił i wskazał ręką na powóz.
- To moja żona, Shima i córka, Arata. - powiedział, wskazując, po czym ponownie odwrócił się do kobiety. - Przyjechałem z drobnym poselstwem od Takane Chieko. Musimy porozmawiać o interesach. W sumie, nie sądziłem, że tak szybko Cię odszukam. W sumie to... jak załatwimy dziś wszystko, to nawet jutro możemy zaczął wracać do Ryuzaku, by tu Wam się nie plątać. - delikatnie się uśmiechnął. - Możemy porozmawiać na osobności? Lepiej, by tego nie słyszały uszy postronne.
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości
