/Trening KC C - 2/24 darmowych treningów.
Chwilę mu to zajęło używając tak naprawdę słabszych swoich technik klanowych, nie wysilał się za bardzo by opanować lepiej swoje umiejętności, ale by przejść na kolejny poziom wiedział, że tym razem musi dać z siebie więcej. Przeanalizować każdy swój błąd, wyeliminować jak najwięcej się da i zrozumieć to co jeszcze nie zostało przez niego zrozumiane. Wziął głęboki wdech, rozprostował się. Spojrzał na góry które tak miło wspominał z poprzedniej lokacji, te były jednak dużo większe, było ich też znacznie więcej i nie które były pokryte śniegiem. To jednak nie było teraz takie ważne, po prostu zamknął oczy i przystąpił do kolejnego swojego treningu aby jeszcze lepiej zrozumieć swoją kontrolę czakry. Miał nadzieję, że parę technik pozwoli mu na lepsze zrozumienie. Nie czekając więc za dużo po prostu przystąpił do swojego treningu.
Polana przy drodze
- Izuro
- Posty: 121
- Rejestracja: 22 wrz 2023, o 20:50
- Wiek postaci: 31
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11314&p=212828#p212828
- GG/Discord: izuro94
- Izuro
- Posty: 121
- Rejestracja: 22 wrz 2023, o 20:50
- Wiek postaci: 31
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11314&p=212828#p212828
- GG/Discord: izuro94
Re: Polana przy drodze
/W oczekiwaniu na misję.
W jego życiu wiele się zmieniło, nie był już zwykłym słabym wojownikiem który obawiał się własnego cienia. Czuł, że może znacznie więcej niż dotychczas, nie wiedział jednak za dużo o świecie. Postanowił to zmienić, w końcu co jak, co, ale jedynie co znał to tylko parę lokacji, a świat był długi i szeroki. Wziął swój sprzęt który porozrzucał podczas treningu, otrzepał ubranie, przetrząsnął włosami aby w jakimś ładzie wyruszyć ku przygodzie.
- Trzeba w końcu rozruszać te swoje leniwe ciało, może znowu wyląduję w więzieniu, albo co gorsza ktoś mnie zabije...? - pomyślał. Miał jednak nadzieję, że to co go spotka ponownie odmieni jego dotychczasową historię i stanie się lepszym człowiekiem....
W jego życiu wiele się zmieniło, nie był już zwykłym słabym wojownikiem który obawiał się własnego cienia. Czuł, że może znacznie więcej niż dotychczas, nie wiedział jednak za dużo o świecie. Postanowił to zmienić, w końcu co jak, co, ale jedynie co znał to tylko parę lokacji, a świat był długi i szeroki. Wziął swój sprzęt który porozrzucał podczas treningu, otrzepał ubranie, przetrząsnął włosami aby w jakimś ładzie wyruszyć ku przygodzie.
- Trzeba w końcu rozruszać te swoje leniwe ciało, może znowu wyląduję w więzieniu, albo co gorsza ktoś mnie zabije...? - pomyślał. Miał jednak nadzieję, że to co go spotka ponownie odmieni jego dotychczasową historię i stanie się lepszym człowiekiem....
0 x
- Deku Orochi
- Posty: 39
- Rejestracja: 31 sty 2026, o 10:47
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Avatar
- Widoczny ekwipunek: Torba biodrowa
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=236262#p236262
- Multikonta: Brak
- Izuro
- Posty: 121
- Rejestracja: 22 wrz 2023, o 20:50
- Wiek postaci: 31
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11314&p=212828#p212828
- GG/Discord: izuro94
Re: Polana przy drodze
Już od jakiegoś czasu podchodził do życia lekkomyślnie. Nie miał swojego miejsca, ludzi do których mógłby wracać, w końcu nikt nie był dla niego bliskim. Nie czuł potrzeby wrócić do swojej starej wioski, ani też nie chciał wracać do miejsc które odwiedził. Może było coś w nich urokliwego, ale nie czuł do nich przywiązania. Czy ten świat mu pokaże takie miejsce? Odnajdzie swój azyl? Tylko czy taka dusza potrafi stanąć w miejscu i określić, że to tu? Jasnowłosy westchnął rozmyślając nad swoim życiem. Poprawił swoje uczesanie które teraz chował pod sakkatem. Teren w którym się znajdował nie był zbytnio urodzajny, ale gdzieniegdzie wyłaniały się kwiaty, nie był nimi zbytnio zainteresowany chociaż z ciekawości czasem zerkał. Mimo wszystko był na obcym terenie i musiał zachować jako taką ostrożność. Nie wiedział co go może tutaj czekać. Jego ruda broda była w nieładzie! Musiał któregoś dnia wybrać się do specjalistów by poprawić swoją fryzurę. Nie był jednak w żadnym mieście. Wyciągnął więc mapę prowincji karmazynowe szczyty i spojrzał na nią aby dowiedzieć się lepiej o swoim położeniu. Może to tam powinien się udać? Tylko czy było tam bezpiecznie? Wtem usłyszał jakiś szelest by po chwili dostrzec dwa jelenie które przebiegły jego drogę, nie zatrzymały się nawet po prostu uciekły.
- Uciekają przed czymś....? - pomyślał i westchnął. Spojrzał w kierunku z którego "uciekały". Może po prostu chciały przebiec na drugą stronę, a może coś je spłoszyło. Nie czuł się tutaj zbyt komfortowo, ale takie to było życie. Surowe i pełne strachu który w każdej chwili mógł stanąć przed nim oko w oko. Złapał za swoją rudą brodę i przetarł ją. Bardzo lubił to robić, jego otwory gębowe lekko przygryzły włoski domagając się gliny, ale nic takiego nie miał zamiaru im dawać. W końcu jego siła wybuchowa była niebezpieczna, mógł zrobić krzywdę sobie jak i innym. Już raz się o tym przekonał i nie miał póki co zamiaru tego wykorzystywać. Sztuka była czymś pięknym, ale jednak trzeba było używać jej z głową. Kroczył dalej, było tu stosunkowo chłodno zwłaszcza przy jego ubiorze, ale nie przejmował się tym. Na szczęście słońce dawało przyjemne ciepło, a promienie słoneczne nie dochodziły do jego oczu przez sakkat który był bardzo praktyczny. Uwielbiał go, ale ta słoma mogła by być zastąpiona jakimś lepszym materiałem, mniej niszczącym się i nie sprawiającym dodatkowych dźwięków. Wyuczył się je nie odbierać jako coś wrogiego, ale mogą one mu któregoś dnia przeszkodzić w odpowiednim odbiorze sytuacji. Jest przecież perfekcjonistą i każdy szczegół dla niego był ważny. Po paru godzinach podróży dostrzegł w oddali jakąś postać, nie do końca wiedział kto to i jakie ma zamiary, ale mimo wszystko od tak dawna nikogo nie widział, że może warto by było czegoś się od niego dowiedzieć. Mniej więcej znał swoje położenie dzięki mapie którą używał co jakiś czas. Kiedy znalazł się nieco bliżej dostrzegł, że to dzieciak z ogromnym koszem, a w nim grzyby. Chłopak był bardzo skupiony na tym co robił, nie chciał zebrać niewłaściwego grzyba. Jasnowłosy uśmiechnął się lekko aby sprawić by osoba nie odczuła, że jest jakoś wrogo nastawiony.
- Ohayo! - machnął ręką w uśmiechu. Chciał się w ten sposób przywitać. Miał tylko nadzieję, że ten odbierze go jako ktoś niegroźny. Zielonooki był gościem na tych terenach i musiał się dostosować. Kiedy młodzieniec odpowiedział od razu się zmieszał, opuścił swój sakkat i z uśmiechem odpowiedział.
- Wybacz. Nie miałem zamiaru cię straszyć, podróżuję po tym terenie i nie widziałem żadnej żywej duszy. Jesteś pierwszą którą napotkałem. Czy jest tu jakaś osada? Miejsce gdzie mógłbym odsapnąć, nabrać sił i dostać jakąś pracę...? - nie zdążył zbytnio dokończyć swoich wypowiedzi, a chłopak zawołał Nobiego, nie do końca wiedział co napotka na swej drodze. Miał lekkie obawy... Wyciągnął ręce aby go uspokoić.
- Przepraszam, że cię wystraszyłem. Nazywam się Izuro, nie mam złych zamiarów po prostu chcę odpocząć po podróży.... - podrapał się po głowie. Obok chłopaka pojawiło się wielkie stare psisko z którego chlapała ślina. Mimo wieku wyglądał na naprawdę groźnego stąd też nie chciał zrobić najmniejszego głupiego ruchu, ale gdyby mu przyszło jednak się bronić to po prostu odskakuje do tyłu tak by zwiększyć odległość między sobą, a wrogiem, ale to w chwili gdyby pies zrobił groźny ruch. Zwierzęta zawsze były groźne, a szczególnie w obronie swojego Pana. Izuro miał nadzieję, że jego wypowiedź sprawi, iż atmosfera trochę się uspokoi. Potrzebował trochę odpoczynku, a także możliwości zarobku. Miał nadzieję, że właśnie dzięki chłopakowi uda się je dostać.
LEGENDA:
Mowa
Myśli
- Uciekają przed czymś....? - pomyślał i westchnął. Spojrzał w kierunku z którego "uciekały". Może po prostu chciały przebiec na drugą stronę, a może coś je spłoszyło. Nie czuł się tutaj zbyt komfortowo, ale takie to było życie. Surowe i pełne strachu który w każdej chwili mógł stanąć przed nim oko w oko. Złapał za swoją rudą brodę i przetarł ją. Bardzo lubił to robić, jego otwory gębowe lekko przygryzły włoski domagając się gliny, ale nic takiego nie miał zamiaru im dawać. W końcu jego siła wybuchowa była niebezpieczna, mógł zrobić krzywdę sobie jak i innym. Już raz się o tym przekonał i nie miał póki co zamiaru tego wykorzystywać. Sztuka była czymś pięknym, ale jednak trzeba było używać jej z głową. Kroczył dalej, było tu stosunkowo chłodno zwłaszcza przy jego ubiorze, ale nie przejmował się tym. Na szczęście słońce dawało przyjemne ciepło, a promienie słoneczne nie dochodziły do jego oczu przez sakkat który był bardzo praktyczny. Uwielbiał go, ale ta słoma mogła by być zastąpiona jakimś lepszym materiałem, mniej niszczącym się i nie sprawiającym dodatkowych dźwięków. Wyuczył się je nie odbierać jako coś wrogiego, ale mogą one mu któregoś dnia przeszkodzić w odpowiednim odbiorze sytuacji. Jest przecież perfekcjonistą i każdy szczegół dla niego był ważny. Po paru godzinach podróży dostrzegł w oddali jakąś postać, nie do końca wiedział kto to i jakie ma zamiary, ale mimo wszystko od tak dawna nikogo nie widział, że może warto by było czegoś się od niego dowiedzieć. Mniej więcej znał swoje położenie dzięki mapie którą używał co jakiś czas. Kiedy znalazł się nieco bliżej dostrzegł, że to dzieciak z ogromnym koszem, a w nim grzyby. Chłopak był bardzo skupiony na tym co robił, nie chciał zebrać niewłaściwego grzyba. Jasnowłosy uśmiechnął się lekko aby sprawić by osoba nie odczuła, że jest jakoś wrogo nastawiony.
- Ohayo! - machnął ręką w uśmiechu. Chciał się w ten sposób przywitać. Miał tylko nadzieję, że ten odbierze go jako ktoś niegroźny. Zielonooki był gościem na tych terenach i musiał się dostosować. Kiedy młodzieniec odpowiedział od razu się zmieszał, opuścił swój sakkat i z uśmiechem odpowiedział.
- Wybacz. Nie miałem zamiaru cię straszyć, podróżuję po tym terenie i nie widziałem żadnej żywej duszy. Jesteś pierwszą którą napotkałem. Czy jest tu jakaś osada? Miejsce gdzie mógłbym odsapnąć, nabrać sił i dostać jakąś pracę...? - nie zdążył zbytnio dokończyć swoich wypowiedzi, a chłopak zawołał Nobiego, nie do końca wiedział co napotka na swej drodze. Miał lekkie obawy... Wyciągnął ręce aby go uspokoić.
- Przepraszam, że cię wystraszyłem. Nazywam się Izuro, nie mam złych zamiarów po prostu chcę odpocząć po podróży.... - podrapał się po głowie. Obok chłopaka pojawiło się wielkie stare psisko z którego chlapała ślina. Mimo wieku wyglądał na naprawdę groźnego stąd też nie chciał zrobić najmniejszego głupiego ruchu, ale gdyby mu przyszło jednak się bronić to po prostu odskakuje do tyłu tak by zwiększyć odległość między sobą, a wrogiem, ale to w chwili gdyby pies zrobił groźny ruch. Zwierzęta zawsze były groźne, a szczególnie w obronie swojego Pana. Izuro miał nadzieję, że jego wypowiedź sprawi, iż atmosfera trochę się uspokoi. Potrzebował trochę odpoczynku, a także możliwości zarobku. Miał nadzieję, że właśnie dzięki chłopakowi uda się je dostać.
LEGENDA:
Mowa
Myśli
0 x
- Deku Orochi
- Posty: 39
- Rejestracja: 31 sty 2026, o 10:47
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Avatar
- Widoczny ekwipunek: Torba biodrowa
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=236262#p236262
- Multikonta: Brak
- Izuro
- Posty: 121
- Rejestracja: 22 wrz 2023, o 20:50
- Wiek postaci: 31
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11314&p=212828#p212828
- GG/Discord: izuro94
Re: Polana przy drodze
/Zrozumiałem, że pies skoczył na Izura, a nie na młodego.
Kiedy to wyciągnął ręce aby pokazać, że jest niegroźny dostrzegł kątem oka, iż pies ruszył ku niemu. Już chciał odskoczyć gdy zobaczył nastawienie zwierzaka. Uśmiechnął się tylko i dał mu dokonać tego co chciał. Zaczął potwornie go lizać po twarzy śliniąc przy tym niemiłosiernie. Jasnowłosy nie mógł się zbytnio od niego odciągnąć, ale też nawet nie próbował bo dzięki temu Tobi mógł zrozumieć, zielonooki nie miał złych zamiarów wobec niego. Wziął głęboki wdech i po krótkiej chwili odsunął lekko Nobiego od siebie.
- Wystarczy Nobi.... - zaśmiał się, był dość pogodny dzisiejszego dnia zwłaszcza widząc reakcję "groźnego" psa który to wydawał się na pierwszy rzut oka. Kiedy to pies trochę się uspokoił kontynuował rozmowę z młodzieńcem dokładnie mu się przyglądając i słuchając tego co miał mu do powiedzenia. Według tego co mówił lasy jak i okolice nie były zbyt bezpieczne. Co rusz przechadzały się tędy wojska, najemnicy. Runo leśne było praktycznie zebrane, a zwierzęta omijały te rejony by nie zostać upolowanym. Nie ma co się dziwić, w końcu człowiek musiał coś zjeść. Szkoda jednak, że nie liczyli się z tymi małymi. Westchnął cicho pod nosem.
- Powiedz mi proszę co to za wojska, gdzie one zmierzają, kto z kim walczy i co się tutaj dzieje...? Nie ukrywam, nie wiem nic na ten temat, a zdziwiło mnie to. - nie znał dobrze tych terenów, co nieco słyszał o ciężkich czasach, ale lepiej było dowiedzieć się więcej u miejscowych. Długo przebywał sam, nie specjalnie lubił przebywać z ludźmi dłużej niż parę dni. Już tak dawno opuścił swoją wioskę, iż nawet nie pamiętał kiedy to było. Jedyne co mu przychodziło do głowy to bieda każdego dnia, wrodzy ludzie... Świat był okrutny...
Minęła chwila zadumy, przemyśleń aż w końcu Tobi odezwał się opowiadając o tym, iż Nobi potrafi poznawać dobrych ludzi, o zaproszeniu na obiad do jego domu, do mamy która dobrze gotowała nie mając za wiele. Zrobiło mu się go trochę żal, ale nie chciał tego pokazać. Zrobiło mu się bardzo miło i postanowił przyjąć zaproszenie, a może nawet jakoś im się odwdzięczyć za gościnę. Zwrócił uwagę jak chłopak obrócił się na pięcie. Ruszył więc za nim nie chcąc go zgubić, nie znał tych lasów za dobrze, wolał nie stracić z oczu swojego przewodnika. Wraz z nimi kroczył mniejszy, aczkolwiek bardzo miły kompan który to umilał im drogę. Po krótkiej chwili znowu Tobi zadał pytanie, był bardzo ciekawski. Spytał o bycie shinobi, przez chwilę nie wiedział mu jak ma na to odpowiedzieć, co prawda nim był, ale nie chciał się wszystkim dzielić. Podrapał się po głowie.
- Czy jestem shinobi... Nikt mnie jeszcze tak nie nazwał, trenuję każdego dnia aby być silniejszym, poznaję różne techniki aby przetrwać w tym świecie, ale... shinobi... Nie walczę dla osad, bronię się by przetrwać. - westchnął głęboko, był w końcu skromnym człowiekiem, a czy nazwą go shinobi, mordercą, czy czarodziejem nie miało to dla niego znaczenia. Przyjrzał się baczniej Tobiemu. Czuł od niego młodzieńczą pewność siebie. Wiele jednak napotka w swoim życiu i marzenia mogą się nie spełnić, miał jednak cichą nadzieję, że chłopak dopnie swego i stanie się kim tylko zapragnie!
- Przykro mi z powodu Twojego taty. Na pewno jest w lepszym świecie i patrzy na Ciebie jak sobie dajesz radę! Widzę jednak, że pomagasz mamie jak tylko możesz! Nie wątpię, że któregoś dnia będziesz wstanie obronić swoją rodzinę. Trenuj ciężko każdego dnia, a na pewno ci się uda, ale nie zapominaj też o obowiązkach i swojej mamie....Może pozwól mi sobie pomóc, potrzymam ci koszyk w końcu jestem starszy i silniej.... to znaczy odpoczniesz sobie. Skoro i tak idziemy w tym samym kierunku to pozwól mi sobie pomóc. - nie chciał być nachalny, ale myślał w dobrym tonie było mu trochę ulżyć zwłaszcza, że trochę nazbierał do tego koszyka. Szli mało uczęszczanymi ścieżkami, gdyby nie młokos zapewne by się zgubił. Drzewa powalone, krzaki na drodze mogły dać do zrozumienia, że celowo osada ukrywa się przed głównym traktem aby nikt jej nie znalazł. Nie miał więc zamiaru tego zmieniać. Kiedy wyszli z ruczaju dostrzegł w oddali niskie domki, z kominów unosił się dym. Ktoś widocznie tam mieszkał, nie wiedział ile osób. Pies ruszył pierwszy pędem w stronę samotnej kobiety na drodze którą dostrzegł, następnie chłopak. Czy on też powinien? Wyglądałoby to jak by ich gonił, nie chciał jednak by ktoś tak go ocenił toteż szedł przyspieszonym krokiem, ale nie biegł. Przyglądał się całej tej sytuacji, tak samo jak otoczeniu. Nie chciał zostać zaskoczonym, nie odczuwał jakiegoś zagrożenia, ale wolał dmuchać na zimno. Szedł cały czas za tą dwójką. Kiedy to zbliży się do kobiety od razu wita się z nią ukłonem ściągając przy tym sakkat jak przystało w jego odczuciu.
- Witam, nazywam się Izuro... Przybyłem tutaj na zaproszenie Tobiego. Bardzo miły chłopak... - spojrzał dookoła czy wszystko było w porządku, nie chciał zachowywać się jednak nieuprzejmie toteż spojrzenie w głównej mierze było na kobiecie i młodzieńcu. Nie wiedział jak ktoś starszy na jego osobę zareaguje. W końcu dorośli byli zupełnie inni niż dzieci, mniej beztroscy, bardziej nieufni, a przy tym nieprzewidywalni dla obcych. Jeżeli mu kobieta jakoś odpowie kontynuuje wypowiedź aby zrozumiała jego cel wizyty.
- Przybyłem tutaj aby odpocząć, a także jakoś zarobić. Podróżuję po świecie, ale nie jestem najemnikiem czy żołnierzem chociaż potrafię się obronić... - westchnął głęboko i podrapał po głowie uśmiechając się przy tym aby wydać się na milszego człowieka.
Kiedy to wyciągnął ręce aby pokazać, że jest niegroźny dostrzegł kątem oka, iż pies ruszył ku niemu. Już chciał odskoczyć gdy zobaczył nastawienie zwierzaka. Uśmiechnął się tylko i dał mu dokonać tego co chciał. Zaczął potwornie go lizać po twarzy śliniąc przy tym niemiłosiernie. Jasnowłosy nie mógł się zbytnio od niego odciągnąć, ale też nawet nie próbował bo dzięki temu Tobi mógł zrozumieć, zielonooki nie miał złych zamiarów wobec niego. Wziął głęboki wdech i po krótkiej chwili odsunął lekko Nobiego od siebie.
- Wystarczy Nobi.... - zaśmiał się, był dość pogodny dzisiejszego dnia zwłaszcza widząc reakcję "groźnego" psa który to wydawał się na pierwszy rzut oka. Kiedy to pies trochę się uspokoił kontynuował rozmowę z młodzieńcem dokładnie mu się przyglądając i słuchając tego co miał mu do powiedzenia. Według tego co mówił lasy jak i okolice nie były zbyt bezpieczne. Co rusz przechadzały się tędy wojska, najemnicy. Runo leśne było praktycznie zebrane, a zwierzęta omijały te rejony by nie zostać upolowanym. Nie ma co się dziwić, w końcu człowiek musiał coś zjeść. Szkoda jednak, że nie liczyli się z tymi małymi. Westchnął cicho pod nosem.
- Powiedz mi proszę co to za wojska, gdzie one zmierzają, kto z kim walczy i co się tutaj dzieje...? Nie ukrywam, nie wiem nic na ten temat, a zdziwiło mnie to. - nie znał dobrze tych terenów, co nieco słyszał o ciężkich czasach, ale lepiej było dowiedzieć się więcej u miejscowych. Długo przebywał sam, nie specjalnie lubił przebywać z ludźmi dłużej niż parę dni. Już tak dawno opuścił swoją wioskę, iż nawet nie pamiętał kiedy to było. Jedyne co mu przychodziło do głowy to bieda każdego dnia, wrodzy ludzie... Świat był okrutny...
Minęła chwila zadumy, przemyśleń aż w końcu Tobi odezwał się opowiadając o tym, iż Nobi potrafi poznawać dobrych ludzi, o zaproszeniu na obiad do jego domu, do mamy która dobrze gotowała nie mając za wiele. Zrobiło mu się go trochę żal, ale nie chciał tego pokazać. Zrobiło mu się bardzo miło i postanowił przyjąć zaproszenie, a może nawet jakoś im się odwdzięczyć za gościnę. Zwrócił uwagę jak chłopak obrócił się na pięcie. Ruszył więc za nim nie chcąc go zgubić, nie znał tych lasów za dobrze, wolał nie stracić z oczu swojego przewodnika. Wraz z nimi kroczył mniejszy, aczkolwiek bardzo miły kompan który to umilał im drogę. Po krótkiej chwili znowu Tobi zadał pytanie, był bardzo ciekawski. Spytał o bycie shinobi, przez chwilę nie wiedział mu jak ma na to odpowiedzieć, co prawda nim był, ale nie chciał się wszystkim dzielić. Podrapał się po głowie.
- Czy jestem shinobi... Nikt mnie jeszcze tak nie nazwał, trenuję każdego dnia aby być silniejszym, poznaję różne techniki aby przetrwać w tym świecie, ale... shinobi... Nie walczę dla osad, bronię się by przetrwać. - westchnął głęboko, był w końcu skromnym człowiekiem, a czy nazwą go shinobi, mordercą, czy czarodziejem nie miało to dla niego znaczenia. Przyjrzał się baczniej Tobiemu. Czuł od niego młodzieńczą pewność siebie. Wiele jednak napotka w swoim życiu i marzenia mogą się nie spełnić, miał jednak cichą nadzieję, że chłopak dopnie swego i stanie się kim tylko zapragnie!
- Przykro mi z powodu Twojego taty. Na pewno jest w lepszym świecie i patrzy na Ciebie jak sobie dajesz radę! Widzę jednak, że pomagasz mamie jak tylko możesz! Nie wątpię, że któregoś dnia będziesz wstanie obronić swoją rodzinę. Trenuj ciężko każdego dnia, a na pewno ci się uda, ale nie zapominaj też o obowiązkach i swojej mamie....Może pozwól mi sobie pomóc, potrzymam ci koszyk w końcu jestem starszy i silniej.... to znaczy odpoczniesz sobie. Skoro i tak idziemy w tym samym kierunku to pozwól mi sobie pomóc. - nie chciał być nachalny, ale myślał w dobrym tonie było mu trochę ulżyć zwłaszcza, że trochę nazbierał do tego koszyka. Szli mało uczęszczanymi ścieżkami, gdyby nie młokos zapewne by się zgubił. Drzewa powalone, krzaki na drodze mogły dać do zrozumienia, że celowo osada ukrywa się przed głównym traktem aby nikt jej nie znalazł. Nie miał więc zamiaru tego zmieniać. Kiedy wyszli z ruczaju dostrzegł w oddali niskie domki, z kominów unosił się dym. Ktoś widocznie tam mieszkał, nie wiedział ile osób. Pies ruszył pierwszy pędem w stronę samotnej kobiety na drodze którą dostrzegł, następnie chłopak. Czy on też powinien? Wyglądałoby to jak by ich gonił, nie chciał jednak by ktoś tak go ocenił toteż szedł przyspieszonym krokiem, ale nie biegł. Przyglądał się całej tej sytuacji, tak samo jak otoczeniu. Nie chciał zostać zaskoczonym, nie odczuwał jakiegoś zagrożenia, ale wolał dmuchać na zimno. Szedł cały czas za tą dwójką. Kiedy to zbliży się do kobiety od razu wita się z nią ukłonem ściągając przy tym sakkat jak przystało w jego odczuciu.
- Witam, nazywam się Izuro... Przybyłem tutaj na zaproszenie Tobiego. Bardzo miły chłopak... - spojrzał dookoła czy wszystko było w porządku, nie chciał zachowywać się jednak nieuprzejmie toteż spojrzenie w głównej mierze było na kobiecie i młodzieńcu. Nie wiedział jak ktoś starszy na jego osobę zareaguje. W końcu dorośli byli zupełnie inni niż dzieci, mniej beztroscy, bardziej nieufni, a przy tym nieprzewidywalni dla obcych. Jeżeli mu kobieta jakoś odpowie kontynuuje wypowiedź aby zrozumiała jego cel wizyty.
- Przybyłem tutaj aby odpocząć, a także jakoś zarobić. Podróżuję po świecie, ale nie jestem najemnikiem czy żołnierzem chociaż potrafię się obronić... - westchnął głęboko i podrapał po głowie uśmiechając się przy tym aby wydać się na milszego człowieka.
0 x
- Deku Orochi
- Posty: 39
- Rejestracja: 31 sty 2026, o 10:47
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Avatar
- Widoczny ekwipunek: Torba biodrowa
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=236262#p236262
- Multikonta: Brak
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości
