/Trening KC C - 2/24 darmowych treningów.
Chwilę mu to zajęło używając tak naprawdę słabszych swoich technik klanowych, nie wysilał się za bardzo by opanować lepiej swoje umiejętności, ale by przejść na kolejny poziom wiedział, że tym razem musi dać z siebie więcej. Przeanalizować każdy swój błąd, wyeliminować jak najwięcej się da i zrozumieć to co jeszcze nie zostało przez niego zrozumiane. Wziął głęboki wdech, rozprostował się. Spojrzał na góry które tak miło wspominał z poprzedniej lokacji, te były jednak dużo większe, było ich też znacznie więcej i nie które były pokryte śniegiem. To jednak nie było teraz takie ważne, po prostu zamknął oczy i przystąpił do kolejnego swojego treningu aby jeszcze lepiej zrozumieć swoją kontrolę czakry. Miał nadzieję, że parę technik pozwoli mu na lepsze zrozumienie. Nie czekając więc za dużo po prostu przystąpił do swojego treningu.
Polana przy drodze
- Izuro
- Posty: 120
- Rejestracja: 22 wrz 2023, o 20:50
- Wiek postaci: 31
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11314&p=212828#p212828
- GG/Discord: izuro94
- Izuro
- Posty: 120
- Rejestracja: 22 wrz 2023, o 20:50
- Wiek postaci: 31
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11314&p=212828#p212828
- GG/Discord: izuro94
Re: Polana przy drodze
/W oczekiwaniu na misję.
W jego życiu wiele się zmieniło, nie był już zwykłym słabym wojownikiem który obawiał się własnego cienia. Czuł, że może znacznie więcej niż dotychczas, nie wiedział jednak za dużo o świecie. Postanowił to zmienić, w końcu co jak, co, ale jedynie co znał to tylko parę lokacji, a świat był długi i szeroki. Wziął swój sprzęt który porozrzucał podczas treningu, otrzepał ubranie, przetrząsnął włosami aby w jakimś ładzie wyruszyć ku przygodzie.
- Trzeba w końcu rozruszać te swoje leniwe ciało, może znowu wyląduję w więzieniu, albo co gorsza ktoś mnie zabije...? - pomyślał. Miał jednak nadzieję, że to co go spotka ponownie odmieni jego dotychczasową historię i stanie się lepszym człowiekiem....
W jego życiu wiele się zmieniło, nie był już zwykłym słabym wojownikiem który obawiał się własnego cienia. Czuł, że może znacznie więcej niż dotychczas, nie wiedział jednak za dużo o świecie. Postanowił to zmienić, w końcu co jak, co, ale jedynie co znał to tylko parę lokacji, a świat był długi i szeroki. Wziął swój sprzęt który porozrzucał podczas treningu, otrzepał ubranie, przetrząsnął włosami aby w jakimś ładzie wyruszyć ku przygodzie.
- Trzeba w końcu rozruszać te swoje leniwe ciało, może znowu wyląduję w więzieniu, albo co gorsza ktoś mnie zabije...? - pomyślał. Miał jednak nadzieję, że to co go spotka ponownie odmieni jego dotychczasową historię i stanie się lepszym człowiekiem....
0 x
- Deku Orochi
- Posty: 30
- Rejestracja: 31 sty 2026, o 10:47
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Avatar
- Widoczny ekwipunek: Torba biodrowa
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=236262#p236262
- Multikonta: Brak
- Izuro
- Posty: 120
- Rejestracja: 22 wrz 2023, o 20:50
- Wiek postaci: 31
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11314&p=212828#p212828
- GG/Discord: izuro94
Re: Polana przy drodze
Już od jakiegoś czasu podchodził do życia lekkomyślnie. Nie miał swojego miejsca, ludzi do których mógłby wracać, w końcu nikt nie był dla niego bliskim. Nie czuł potrzeby wrócić do swojej starej wioski, ani też nie chciał wracać do miejsc które odwiedził. Może było coś w nich urokliwego, ale nie czuł do nich przywiązania. Czy ten świat mu pokaże takie miejsce? Odnajdzie swój azyl? Tylko czy taka dusza potrafi stanąć w miejscu i określić, że to tu? Jasnowłosy westchnął rozmyślając nad swoim życiem. Poprawił swoje uczesanie które teraz chował pod sakkatem. Teren w którym się znajdował nie był zbytnio urodzajny, ale gdzieniegdzie wyłaniały się kwiaty, nie był nimi zbytnio zainteresowany chociaż z ciekawości czasem zerkał. Mimo wszystko był na obcym terenie i musiał zachować jako taką ostrożność. Nie wiedział co go może tutaj czekać. Jego ruda broda była w nieładzie! Musiał któregoś dnia wybrać się do specjalistów by poprawić swoją fryzurę. Nie był jednak w żadnym mieście. Wyciągnął więc mapę prowincji karmazynowe szczyty i spojrzał na nią aby dowiedzieć się lepiej o swoim położeniu. Może to tam powinien się udać? Tylko czy było tam bezpiecznie? Wtem usłyszał jakiś szelest by po chwili dostrzec dwa jelenie które przebiegły jego drogę, nie zatrzymały się nawet po prostu uciekły.
- Uciekają przed czymś....? - pomyślał i westchnął. Spojrzał w kierunku z którego "uciekały". Może po prostu chciały przebiec na drugą stronę, a może coś je spłoszyło. Nie czuł się tutaj zbyt komfortowo, ale takie to było życie. Surowe i pełne strachu który w każdej chwili mógł stanąć przed nim oko w oko. Złapał za swoją rudą brodę i przetarł ją. Bardzo lubił to robić, jego otwory gębowe lekko przygryzły włoski domagając się gliny, ale nic takiego nie miał zamiaru im dawać. W końcu jego siła wybuchowa była niebezpieczna, mógł zrobić krzywdę sobie jak i innym. Już raz się o tym przekonał i nie miał póki co zamiaru tego wykorzystywać. Sztuka była czymś pięknym, ale jednak trzeba było używać jej z głową. Kroczył dalej, było tu stosunkowo chłodno zwłaszcza przy jego ubiorze, ale nie przejmował się tym. Na szczęście słońce dawało przyjemne ciepło, a promienie słoneczne nie dochodziły do jego oczu przez sakkat który był bardzo praktyczny. Uwielbiał go, ale ta słoma mogła by być zastąpiona jakimś lepszym materiałem, mniej niszczącym się i nie sprawiającym dodatkowych dźwięków. Wyuczył się je nie odbierać jako coś wrogiego, ale mogą one mu któregoś dnia przeszkodzić w odpowiednim odbiorze sytuacji. Jest przecież perfekcjonistą i każdy szczegół dla niego był ważny. Po paru godzinach podróży dostrzegł w oddali jakąś postać, nie do końca wiedział kto to i jakie ma zamiary, ale mimo wszystko od tak dawna nikogo nie widział, że może warto by było czegoś się od niego dowiedzieć. Mniej więcej znał swoje położenie dzięki mapie którą używał co jakiś czas. Kiedy znalazł się nieco bliżej dostrzegł, że to dzieciak z ogromnym koszem, a w nim grzyby. Chłopak był bardzo skupiony na tym co robił, nie chciał zebrać niewłaściwego grzyba. Jasnowłosy uśmiechnął się lekko aby sprawić by osoba nie odczuła, że jest jakoś wrogo nastawiony.
- Ohayo! - machnął ręką w uśmiechu. Chciał się w ten sposób przywitać. Miał tylko nadzieję, że ten odbierze go jako ktoś niegroźny. Zielonooki był gościem na tych terenach i musiał się dostosować. Kiedy młodzieniec odpowiedział od razu się zmieszał, opuścił swój sakkat i z uśmiechem odpowiedział.
- Wybacz. Nie miałem zamiaru cię straszyć, podróżuję po tym terenie i nie widziałem żadnej żywej duszy. Jesteś pierwszą którą napotkałem. Czy jest tu jakaś osada? Miejsce gdzie mógłbym odsapnąć, nabrać sił i dostać jakąś pracę...? - nie zdążył zbytnio dokończyć swoich wypowiedzi, a chłopak zawołał Nobiego, nie do końca wiedział co napotka na swej drodze. Miał lekkie obawy... Wyciągnął ręce aby go uspokoić.
- Przepraszam, że cię wystraszyłem. Nazywam się Izuro, nie mam złych zamiarów po prostu chcę odpocząć po podróży.... - podrapał się po głowie. Obok chłopaka pojawiło się wielkie stare psisko z którego chlapała ślina. Mimo wieku wyglądał na naprawdę groźnego stąd też nie chciał zrobić najmniejszego głupiego ruchu, ale gdyby mu przyszło jednak się bronić to po prostu odskakuje do tyłu tak by zwiększyć odległość między sobą, a wrogiem, ale to w chwili gdyby pies zrobił groźny ruch. Zwierzęta zawsze były groźne, a szczególnie w obronie swojego Pana. Izuro miał nadzieję, że jego wypowiedź sprawi, iż atmosfera trochę się uspokoi. Potrzebował trochę odpoczynku, a także możliwości zarobku. Miał nadzieję, że właśnie dzięki chłopakowi uda się je dostać.
LEGENDA:
Mowa
Myśli
- Uciekają przed czymś....? - pomyślał i westchnął. Spojrzał w kierunku z którego "uciekały". Może po prostu chciały przebiec na drugą stronę, a może coś je spłoszyło. Nie czuł się tutaj zbyt komfortowo, ale takie to było życie. Surowe i pełne strachu który w każdej chwili mógł stanąć przed nim oko w oko. Złapał za swoją rudą brodę i przetarł ją. Bardzo lubił to robić, jego otwory gębowe lekko przygryzły włoski domagając się gliny, ale nic takiego nie miał zamiaru im dawać. W końcu jego siła wybuchowa była niebezpieczna, mógł zrobić krzywdę sobie jak i innym. Już raz się o tym przekonał i nie miał póki co zamiaru tego wykorzystywać. Sztuka była czymś pięknym, ale jednak trzeba było używać jej z głową. Kroczył dalej, było tu stosunkowo chłodno zwłaszcza przy jego ubiorze, ale nie przejmował się tym. Na szczęście słońce dawało przyjemne ciepło, a promienie słoneczne nie dochodziły do jego oczu przez sakkat który był bardzo praktyczny. Uwielbiał go, ale ta słoma mogła by być zastąpiona jakimś lepszym materiałem, mniej niszczącym się i nie sprawiającym dodatkowych dźwięków. Wyuczył się je nie odbierać jako coś wrogiego, ale mogą one mu któregoś dnia przeszkodzić w odpowiednim odbiorze sytuacji. Jest przecież perfekcjonistą i każdy szczegół dla niego był ważny. Po paru godzinach podróży dostrzegł w oddali jakąś postać, nie do końca wiedział kto to i jakie ma zamiary, ale mimo wszystko od tak dawna nikogo nie widział, że może warto by było czegoś się od niego dowiedzieć. Mniej więcej znał swoje położenie dzięki mapie którą używał co jakiś czas. Kiedy znalazł się nieco bliżej dostrzegł, że to dzieciak z ogromnym koszem, a w nim grzyby. Chłopak był bardzo skupiony na tym co robił, nie chciał zebrać niewłaściwego grzyba. Jasnowłosy uśmiechnął się lekko aby sprawić by osoba nie odczuła, że jest jakoś wrogo nastawiony.
- Ohayo! - machnął ręką w uśmiechu. Chciał się w ten sposób przywitać. Miał tylko nadzieję, że ten odbierze go jako ktoś niegroźny. Zielonooki był gościem na tych terenach i musiał się dostosować. Kiedy młodzieniec odpowiedział od razu się zmieszał, opuścił swój sakkat i z uśmiechem odpowiedział.
- Wybacz. Nie miałem zamiaru cię straszyć, podróżuję po tym terenie i nie widziałem żadnej żywej duszy. Jesteś pierwszą którą napotkałem. Czy jest tu jakaś osada? Miejsce gdzie mógłbym odsapnąć, nabrać sił i dostać jakąś pracę...? - nie zdążył zbytnio dokończyć swoich wypowiedzi, a chłopak zawołał Nobiego, nie do końca wiedział co napotka na swej drodze. Miał lekkie obawy... Wyciągnął ręce aby go uspokoić.
- Przepraszam, że cię wystraszyłem. Nazywam się Izuro, nie mam złych zamiarów po prostu chcę odpocząć po podróży.... - podrapał się po głowie. Obok chłopaka pojawiło się wielkie stare psisko z którego chlapała ślina. Mimo wieku wyglądał na naprawdę groźnego stąd też nie chciał zrobić najmniejszego głupiego ruchu, ale gdyby mu przyszło jednak się bronić to po prostu odskakuje do tyłu tak by zwiększyć odległość między sobą, a wrogiem, ale to w chwili gdyby pies zrobił groźny ruch. Zwierzęta zawsze były groźne, a szczególnie w obronie swojego Pana. Izuro miał nadzieję, że jego wypowiedź sprawi, iż atmosfera trochę się uspokoi. Potrzebował trochę odpoczynku, a także możliwości zarobku. Miał nadzieję, że właśnie dzięki chłopakowi uda się je dostać.
LEGENDA:
Mowa
Myśli
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość
