Szlak transportowy
- Kaito Ishikawa
- Posty: 926
- Rejestracja: 14 sie 2025, o 11:52
- Wiek postaci: 26
- Ranga: Kogō
- Widoczny ekwipunek: ...
Samehada
Tanto
Błękitna Zbroja
Długi łuk
Kołczan
Lis
Kruk
... - Link do KP: viewtopic.php?p=229047#p229047
- Aktualna postać: Kaito Ishikawa
Re: Szlak transportowy
0 x
KLIK - KARMAZYNOWE SZCZYTY - GRA W REGIONIE - KLIK
_______________________________
Samehada / Narrator / Mowa
KP | PH | BANK
Prowadzone Misje:
Samehada / Narrator / Mowa
KP | PH | BANK
Prowadzone Misje:
- Sasame - Kampania S
- Minari - Kampania D
- Yukari - Kampania C
- Sayuri - Kampania C
- Anzou - Wyprawa B
- Sayuri
- Posty: 213
- Rejestracja: 6 gru 2019, o 20:28
- Wiek postaci: 18
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Czerwone, lekko falowane włosy. Jasne oczy, charakterystyczne dla klanu Hyuuga. Nosi czarną, dopasowaną bluzkę z wycięciem nad piersiami, krótkie czarne spodenki, wysokie siateczkowe pończochy. Ramiona okrywa kimono związane pasem.
- Widoczny ekwipunek: Torba przepasana w pasie.
- Link do KP: viewtopic.php?f=40&t=7919&p=129861#p129861
- GG/Discord: venus_sayuri
Re: Szlak transportowy
Nie spodziewała się, że z ust Masakiyo wyjdą takie słowa. Owszem, wiele wzniosłych słów już wypowiadał, ale wszystko kręciło się wokół kobiet, ich adorowania i przy okazji podbijania też swojego ego. Jednak to, co powiedział do niej, gdy tylko przerywnik od Ayame zniknął, niemal wprawiło ja w osłupienie. Patrzyła na jego poważną twarz, trawiąc jeszcze sens jego słów. Jej oczy były szeroko otwarte, usta nieco rozchylone, a palce zacisnęły się na materiale bluzki. Zaraz jednak wyraz jej twarzy złagodniał, a wręcz nieco się rozpromienił.
- Dziękuję, Masakiyo-kun. - powiedziała mu nieco ciszej, niż zwykle, ale na pewno ją słyszał. Palce na materiale ubrania się rozluźniły, a twarz na chwilę ozdobił rozczulony uśmiech. Chyba tego potrzebowała. By nie tylko ona zapewniła samą siebie, że to była jego decyzja i zrobił to świadomie, ale też żeby to zrobił ktoś inny. Niemniej jednak, była to dla niej duża strata. Uwielbiała jego opowieści i niepoprawny humor, że tak czy siak, wszystko jakoś się ułoży i będzie dobrze.
Nawet Ayame dotknęły słowa, które chłopak wypowiedział. Skomentowała to na swój sposób, który tylko rozczulił Sayuri i mimo powagi sytuacji, na jej twarzy znowu pojawił się uśmiech.
Wodny smok, he? Przeszło jej przez myśl z rozbawieniem, gdy patrzyła na tę dwójkę. Dziewczyna przecież przywołała do siebie Masakiyo, jakby chciała go lepiej "zbadać", by potwierdził swoją teorię. Ten oczywiście nie mógł zaprzepaścić takiej szansy. Już po chwili niewysoka Hyūga była w jego objęciach. A nawet dostała buziaka w czoło! Nie, czerwonowłosa absolutnie nie zazdrościła, ta scenka była naprawdę urocza. Zwłaszcza po tekście, jakim rzucił Masakiyo. Tylko ramiona jej wzdrygneły, żeby powstrzymać chichot, jaki cisnął jej się na usta. Masakiyo nie wychodzi z wprawy. Nigdy. Chociaż całkowicie zaskoczył tym,że zaraz ruszył do przodu i o, tyle go widziały. Nawet dowódczyni nie zdążyła dobrze zareagować.
- Bardzo lubuje się w kobietach. Ale jest niegroźny. - rzuciła do Ayame, gdyby ta była zakłopotana lub zdenerwowana jego zachowaniem. - Jeśli czegoś sobie nie życzysz, wystarczy mu powiedzieć. - dodała z delikatnym uśmiechem, chcąc nakreślić dziewczynie sytuację. Owszem, dla niektórych Masakiyo mógł się wydawać natarczywy, ale jeśli postawiło się granice, to jej nie przekraczał. Przynajmniej tak do tej pory o nim myślała.
Czas mijał, a po chłopaku ani śladu. W końcu ich oczom ukazał się rozbity obóz, za którego rozbicie odpowiadał Masakiyo. Wszystko zrobił sam, nie chcąc trudzić płeć żeńską. I w dodatku ewidentnie humor mu wrócił. Oczywiście Sayuri serdecznie mu podziękowała za zajęcie się sprawą, nie wspominając już, że mógłby je uprzedzić, bo przecież nie wiedziały co się z nim dzieje. Teraz jednak wzięły też sprawy w swoje ręce i przyniosły drewno, niezbędne do rozpalenia ogniska oraz oczywiście wodę. Wcześniej czerwonowłosa zostawiła swój plecak, żeby go nie taszczyć podczas poszukiwań. I już po chwili ognisko było rozpalane, a Akabane-sama zabrała się za gotowanie.
- Co dobrego mamy, Akamane-sama? - zapytała zaciekawiona, zbliżając się do kobiety. Po drodze zgarnęła też swój plecak. Kucneła niedaleko i otworzyła plecak, z którego wyciągnęła śpiwór. Chciała też zobaczyć, co więcej się znajduje, bo miał być jakiś mały zapas. Trzeba było to zweryfikować, żeby wiedzieć co się nosi. Rzecz jasna śpiwór zamierzała włożyć do namiotu. W sumie... Były dwa namioty. Jak oni będą spać? Dziewczyny razem i Masakiyo sam? Pewnie lepiej byłoby się podzielić w pary... Albo inaczej. Ktos przecież musi pełnić warte, więc zawsze to będzie jedna osoba w jednym namiocie, a dwie w drugim. A warty muszą się zmieniać, żeby każdy miał możliwość regeneracji podczas snu.
- Dziękuję, Masakiyo-kun. - powiedziała mu nieco ciszej, niż zwykle, ale na pewno ją słyszał. Palce na materiale ubrania się rozluźniły, a twarz na chwilę ozdobił rozczulony uśmiech. Chyba tego potrzebowała. By nie tylko ona zapewniła samą siebie, że to była jego decyzja i zrobił to świadomie, ale też żeby to zrobił ktoś inny. Niemniej jednak, była to dla niej duża strata. Uwielbiała jego opowieści i niepoprawny humor, że tak czy siak, wszystko jakoś się ułoży i będzie dobrze.
Nawet Ayame dotknęły słowa, które chłopak wypowiedział. Skomentowała to na swój sposób, który tylko rozczulił Sayuri i mimo powagi sytuacji, na jej twarzy znowu pojawił się uśmiech.
Wodny smok, he? Przeszło jej przez myśl z rozbawieniem, gdy patrzyła na tę dwójkę. Dziewczyna przecież przywołała do siebie Masakiyo, jakby chciała go lepiej "zbadać", by potwierdził swoją teorię. Ten oczywiście nie mógł zaprzepaścić takiej szansy. Już po chwili niewysoka Hyūga była w jego objęciach. A nawet dostała buziaka w czoło! Nie, czerwonowłosa absolutnie nie zazdrościła, ta scenka była naprawdę urocza. Zwłaszcza po tekście, jakim rzucił Masakiyo. Tylko ramiona jej wzdrygneły, żeby powstrzymać chichot, jaki cisnął jej się na usta. Masakiyo nie wychodzi z wprawy. Nigdy. Chociaż całkowicie zaskoczył tym,że zaraz ruszył do przodu i o, tyle go widziały. Nawet dowódczyni nie zdążyła dobrze zareagować.
- Bardzo lubuje się w kobietach. Ale jest niegroźny. - rzuciła do Ayame, gdyby ta była zakłopotana lub zdenerwowana jego zachowaniem. - Jeśli czegoś sobie nie życzysz, wystarczy mu powiedzieć. - dodała z delikatnym uśmiechem, chcąc nakreślić dziewczynie sytuację. Owszem, dla niektórych Masakiyo mógł się wydawać natarczywy, ale jeśli postawiło się granice, to jej nie przekraczał. Przynajmniej tak do tej pory o nim myślała.
Czas mijał, a po chłopaku ani śladu. W końcu ich oczom ukazał się rozbity obóz, za którego rozbicie odpowiadał Masakiyo. Wszystko zrobił sam, nie chcąc trudzić płeć żeńską. I w dodatku ewidentnie humor mu wrócił. Oczywiście Sayuri serdecznie mu podziękowała za zajęcie się sprawą, nie wspominając już, że mógłby je uprzedzić, bo przecież nie wiedziały co się z nim dzieje. Teraz jednak wzięły też sprawy w swoje ręce i przyniosły drewno, niezbędne do rozpalenia ogniska oraz oczywiście wodę. Wcześniej czerwonowłosa zostawiła swój plecak, żeby go nie taszczyć podczas poszukiwań. I już po chwili ognisko było rozpalane, a Akabane-sama zabrała się za gotowanie.
- Co dobrego mamy, Akamane-sama? - zapytała zaciekawiona, zbliżając się do kobiety. Po drodze zgarnęła też swój plecak. Kucneła niedaleko i otworzyła plecak, z którego wyciągnęła śpiwór. Chciała też zobaczyć, co więcej się znajduje, bo miał być jakiś mały zapas. Trzeba było to zweryfikować, żeby wiedzieć co się nosi. Rzecz jasna śpiwór zamierzała włożyć do namiotu. W sumie... Były dwa namioty. Jak oni będą spać? Dziewczyny razem i Masakiyo sam? Pewnie lepiej byłoby się podzielić w pary... Albo inaczej. Ktos przecież musi pełnić warte, więc zawsze to będzie jedna osoba w jednym namiocie, a dwie w drugim. A warty muszą się zmieniać, żeby każdy miał możliwość regeneracji podczas snu.
0 x

You were more than just somebody I was destined to meet.
- Kaito Ishikawa
- Posty: 926
- Rejestracja: 14 sie 2025, o 11:52
- Wiek postaci: 26
- Ranga: Kogō
- Widoczny ekwipunek: ...
Samehada
Tanto
Błękitna Zbroja
Długi łuk
Kołczan
Lis
Kruk
... - Link do KP: viewtopic.php?p=229047#p229047
- Aktualna postać: Kaito Ishikawa
Re: Szlak transportowy
0 x
KLIK - KARMAZYNOWE SZCZYTY - GRA W REGIONIE - KLIK
_______________________________
Samehada / Narrator / Mowa
KP | PH | BANK
Prowadzone Misje:
Samehada / Narrator / Mowa
KP | PH | BANK
Prowadzone Misje:
- Sasame - Kampania S
- Minari - Kampania D
- Yukari - Kampania C
- Sayuri - Kampania C
- Anzou - Wyprawa B
- Sayuri
- Posty: 213
- Rejestracja: 6 gru 2019, o 20:28
- Wiek postaci: 18
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Czerwone, lekko falowane włosy. Jasne oczy, charakterystyczne dla klanu Hyuuga. Nosi czarną, dopasowaną bluzkę z wycięciem nad piersiami, krótkie czarne spodenki, wysokie siateczkowe pończochy. Ramiona okrywa kimono związane pasem.
- Widoczny ekwipunek: Torba przepasana w pasie.
- Link do KP: viewtopic.php?f=40&t=7919&p=129861#p129861
- GG/Discord: venus_sayuri
Re: Szlak transportowy
Ktoś mógłby uznać Ayamę za lekko... niepoczytalną? Może z wybujałym wyobrażeniem, bujająca w obłokach czy też żyjącą w swoim świecie. Ktoś. Ale nie Sayuri. Ona była zaciekawiona tym, co dziewczyna prezentowała. Słowami, które wypowiadała. Może to zabrzmiałoby dziwie, ale była niczym bajkowa książka, opowiadająca różne, fantastyczne rzeczy. Takie, które w sumie mogłyby się wydarzyć, które mogłyby być prawdą, ale nie ma na to dowodów. Nie ma też, że nie istnieją. To dla czerwonowłosej było intrygujące.
W pierwszej chwili nawet nie zarejestrowała gafy, jaką popełniła. Zaraz jednak podczas reakcji dowódczyni na jej występek, poczerwieniała z zakłopotania i przyłożyła dłoń do ust. Jak to się stało?! Czy to zmęczenie dawało jej się we znaki? A może tak się rozluźniła w tym towarzystwie, że przez tę cała gadaninę aż język jej się splątał?! Nie wiedziała. Jednak stało się i tego nie odkręci. Najgorzej, że Akabane-sama miała już najwyraźniej po dziurki w nosie tego zuchwalstwa! Niezamierzonego, rzecz jasna. Czy ona właśnie myśli, że trafiła jej się drużyna niedorajd? Na bogów!
- Gomen nasai, Akabane-sama! Oczywiście, że Akabane-sama. - powiedziała z nerwowym zakłopotaniem, czując, że niemal jej twarz pali się ze wstydu. Może nawet policzki miały taki kolor jak jej włosy? No tego nie widziała, ale to było bardzo możliwe. - Gomen. - dodała jeszcze ciszej i nie chcąc więcej się narażac dowódczyni w tym momencie, odsunęła się, pozwalając, by kurz zażenowa opadł.
Jakoś tak mimo wszystko trochę obawiała się odezwał. Zjadła kolację w ciszy, aczkolwiek była bardzo smaczna. Spoglądała co rusz na każdego z członków drużyny, chociaż na dowódczyni zdecydowanie krócej zatrzymywała wzrok, by jej jeszcze bardziej nie podpadać. Co prawda czuła, że Akabane nie gniewa się jakoś bardzo, ale dzisiejszego wieczora wolała już nie dolewać oliwy do ognia. Za to zdecydowanie ten czas postanowił umilić im Masakiyo, który zagrał ma lutni i uraczył ich swoim gładkim śpiewem. Czerwonowłosa Hyūga wpatrywała się w niego przez chwilę, ciesząc się tą spokojną chwilą. Jednak i tak nie trwała długo, bo czas było rozłożyć namioty i się jakoś podzielić. Tutaj ich dowódczyni miała już plan gotowy, więc Sayuri przyjęła go bez słowa, przy okazji obserwując dla niej dość zabawną scenkę. Może Akabane miała już ich trochę dość, a może po prostu się rozkręcała, ale ewidentnie pokazywała, że ona tutaj rządzi. Nie po chamsku. Nie ze sztuczną wyższością.
Sayuri spojrzała na Ayame, a następnie w górę, na niebo, jakby chciała dostrzec tam coś więcej. Coś, co widzi też ciemnowłosa dziewczyna. W gwiazdach, czy też w tych niespotykanych kartkach, które przekładała co trochę.
- Hm, Ayame-chan... - zaczęła, wparując się ciągle w górę. - A widzisz coś w gwiazdach, co chciałyby mi przekazać? - zapytała zaciekawiona. Pytała całkowicie poważnie, nie było w tym ani krzty prześmiewania się ani nic w tym stylu. Ale może dowie się czegoś ciekawego? Kto wie, może kiedy dojdzie do danej sytuacji, to słowa Ayame okażą się prorocze? Wtedy mogłaby uwierzyć. To byłby niezbity dowód.
Czy dziewczyna jej odpowiedziała, zdradzając sekret gwiazd, czy też może nic tam nie wyczytała dla niej, trzeba było poruszyć jeszcze jeden temat. Warta. Dzisiaj należała do nich. I zgodnie z zaleceniem dowódczyni, musiały się jakoś podzielić.
- Pełniłaś już jakaś wartę? - zapytała, siadając bliżej ogniska. Mogła się jeszcze trochę ogrzać, chociaż wieczór nie był na ten moment taki zimny. - Możemy się umówić, że będę pierwsza. Nie czuję się jeszcze zmęczona. Gdyby znużyło mnie szybciej, obudzę cię. Ale tak to myślę... Hm... Postaram się w połowie nocy zrobić zmianę. Z tego, co wiem, to moment, w którym powinno się zrobić nachłodniej, a dźwięki całej natury stają się aż za ciche. - dodała, proponując takie rozwiązanie. Uważała, że lepszy sen nawet trzy czy cztery godziny ciągiem, niż wybudzać się co godzinę czy dwie i kilkukrotnie się zmieniać.
W pierwszej chwili nawet nie zarejestrowała gafy, jaką popełniła. Zaraz jednak podczas reakcji dowódczyni na jej występek, poczerwieniała z zakłopotania i przyłożyła dłoń do ust. Jak to się stało?! Czy to zmęczenie dawało jej się we znaki? A może tak się rozluźniła w tym towarzystwie, że przez tę cała gadaninę aż język jej się splątał?! Nie wiedziała. Jednak stało się i tego nie odkręci. Najgorzej, że Akabane-sama miała już najwyraźniej po dziurki w nosie tego zuchwalstwa! Niezamierzonego, rzecz jasna. Czy ona właśnie myśli, że trafiła jej się drużyna niedorajd? Na bogów!
- Gomen nasai, Akabane-sama! Oczywiście, że Akabane-sama. - powiedziała z nerwowym zakłopotaniem, czując, że niemal jej twarz pali się ze wstydu. Może nawet policzki miały taki kolor jak jej włosy? No tego nie widziała, ale to było bardzo możliwe. - Gomen. - dodała jeszcze ciszej i nie chcąc więcej się narażac dowódczyni w tym momencie, odsunęła się, pozwalając, by kurz zażenowa opadł.
Jakoś tak mimo wszystko trochę obawiała się odezwał. Zjadła kolację w ciszy, aczkolwiek była bardzo smaczna. Spoglądała co rusz na każdego z członków drużyny, chociaż na dowódczyni zdecydowanie krócej zatrzymywała wzrok, by jej jeszcze bardziej nie podpadać. Co prawda czuła, że Akabane nie gniewa się jakoś bardzo, ale dzisiejszego wieczora wolała już nie dolewać oliwy do ognia. Za to zdecydowanie ten czas postanowił umilić im Masakiyo, który zagrał ma lutni i uraczył ich swoim gładkim śpiewem. Czerwonowłosa Hyūga wpatrywała się w niego przez chwilę, ciesząc się tą spokojną chwilą. Jednak i tak nie trwała długo, bo czas było rozłożyć namioty i się jakoś podzielić. Tutaj ich dowódczyni miała już plan gotowy, więc Sayuri przyjęła go bez słowa, przy okazji obserwując dla niej dość zabawną scenkę. Może Akabane miała już ich trochę dość, a może po prostu się rozkręcała, ale ewidentnie pokazywała, że ona tutaj rządzi. Nie po chamsku. Nie ze sztuczną wyższością.
Sayuri spojrzała na Ayame, a następnie w górę, na niebo, jakby chciała dostrzec tam coś więcej. Coś, co widzi też ciemnowłosa dziewczyna. W gwiazdach, czy też w tych niespotykanych kartkach, które przekładała co trochę.
- Hm, Ayame-chan... - zaczęła, wparując się ciągle w górę. - A widzisz coś w gwiazdach, co chciałyby mi przekazać? - zapytała zaciekawiona. Pytała całkowicie poważnie, nie było w tym ani krzty prześmiewania się ani nic w tym stylu. Ale może dowie się czegoś ciekawego? Kto wie, może kiedy dojdzie do danej sytuacji, to słowa Ayame okażą się prorocze? Wtedy mogłaby uwierzyć. To byłby niezbity dowód.
Czy dziewczyna jej odpowiedziała, zdradzając sekret gwiazd, czy też może nic tam nie wyczytała dla niej, trzeba było poruszyć jeszcze jeden temat. Warta. Dzisiaj należała do nich. I zgodnie z zaleceniem dowódczyni, musiały się jakoś podzielić.
- Pełniłaś już jakaś wartę? - zapytała, siadając bliżej ogniska. Mogła się jeszcze trochę ogrzać, chociaż wieczór nie był na ten moment taki zimny. - Możemy się umówić, że będę pierwsza. Nie czuję się jeszcze zmęczona. Gdyby znużyło mnie szybciej, obudzę cię. Ale tak to myślę... Hm... Postaram się w połowie nocy zrobić zmianę. Z tego, co wiem, to moment, w którym powinno się zrobić nachłodniej, a dźwięki całej natury stają się aż za ciche. - dodała, proponując takie rozwiązanie. Uważała, że lepszy sen nawet trzy czy cztery godziny ciągiem, niż wybudzać się co godzinę czy dwie i kilkukrotnie się zmieniać.
0 x

You were more than just somebody I was destined to meet.
- Kaito Ishikawa
- Posty: 926
- Rejestracja: 14 sie 2025, o 11:52
- Wiek postaci: 26
- Ranga: Kogō
- Widoczny ekwipunek: ...
Samehada
Tanto
Błękitna Zbroja
Długi łuk
Kołczan
Lis
Kruk
... - Link do KP: viewtopic.php?p=229047#p229047
- Aktualna postać: Kaito Ishikawa
Re: Szlak transportowy
0 x
KLIK - KARMAZYNOWE SZCZYTY - GRA W REGIONIE - KLIK
_______________________________
Samehada / Narrator / Mowa
KP | PH | BANK
Prowadzone Misje:
Samehada / Narrator / Mowa
KP | PH | BANK
Prowadzone Misje:
- Sasame - Kampania S
- Minari - Kampania D
- Yukari - Kampania C
- Sayuri - Kampania C
- Anzou - Wyprawa B
- Sayuri
- Posty: 213
- Rejestracja: 6 gru 2019, o 20:28
- Wiek postaci: 18
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Czerwone, lekko falowane włosy. Jasne oczy, charakterystyczne dla klanu Hyuuga. Nosi czarną, dopasowaną bluzkę z wycięciem nad piersiami, krótkie czarne spodenki, wysokie siateczkowe pończochy. Ramiona okrywa kimono związane pasem.
- Widoczny ekwipunek: Torba przepasana w pasie.
- Link do KP: viewtopic.php?f=40&t=7919&p=129861#p129861
- GG/Discord: venus_sayuri
Re: Szlak transportowy
Czerwonowłosa mogła jedynie westchnąć w duchu. Ciekawość Sayuri nie została zaspokojona, a z chęcią posłuchałaby nawet nierealnej opowieści. Niestety najwidoczniej odezwała się w najmniej odpowiednim momencie, ewidentnie przeszkadzać w tej chwili Ayame. Wielka szkoda, ale może... Innym razem? Słów o tym, że mogą nie wrócić żywi starała się nie brać do siebie. W końcu już może wystarczy tego pecha chociaż na najbliższe dwa zadania?
Wysunęła dłoń do przodu, w geście wycofania się i puściła dziewczynie nieśmiały uśmiech. Niech sobie tam czyta te gwiazdy, ile tylko potrzebuje. Wolała już nie wypowiadać chociażby słowa, by jeszcze bardziej nie zaburzyć tej energii. A przede wszystkim, żeby nie słychać o kolejnych nieszczęściach.
Swoją drogą, jeśli wierzyło się w te rzeczy, w czytanie z gwiazd i rzeczywiście odnalazło się tam coś złego, to mogło uderzyć to do głowy. Ponure informacje mogły zatruwać myśl, wpływać na zachowanie, na następne decyzję. Nie do końca mogło to być dobre. Ale to w sumie było jedynie wyobrażenie Sayuri na temat tej sytuacji. Nie miała co do tego pewności, więc zakładać się o to nie będzie.
Jej propozycja dotycząca warty spotkała się z entuzjazmem, co przyjęła z ulgą. Nie chciała się zbytnio narzucać dziewczynie, zwłaszcza, że dla niej to była nowa sytuacja, a Ayame przed chwilą trochę na nią naburczała. Tym razem jednak ochoczo się z nią zgodziła.
- Dobranoc, Ayame-chan. - powiedziała do dziewczyny i odprowadziła ją wzrokiem do namiotu. Sama zaś została przy ognisku, pilnując by to nie zgasło. Wsłuchiwała się w odgłosy lasu, jakieś świergotanie, szeleszczenie. W pewnym momencie musiała zgarnąć swój śpiwór, by trochę się na nim nakryć. Mimo, iż było lato, to noce nierozpuszczały wysoką temperaturą. Nie było oczywiście jakiegoś mrozu, ale na pewno czuło się różnicę między dniem a nocą.
Sayuri podniosła swój wzrok i zetknęła w gwiazdy. Czy rzeczywiście można było coś z nich wyczytać? Jeśli tak, to co one mogły przekazać. Naprawdę życie każdego z nich mogło być gdzieś tam zapisane? I tak podczas tych pytań pojawiło się coś na niebie. Spadająca gwiazda. Oczy czerwonowłosej otworzyły się szerzej, a usta delikatnie rozchyliły. Jeszcze nie miała okazji doświadczyć takiego widoku, chociaż niejednokrotnie słyszała, że komuś udało się coś takiego dojrzeć. I wtedy myślał o życzeniu. A młodej Hyūga pierwsze, co przyszło do głowy to to, by bezpiecznie wykonali zadanie, żeby każdy z nich żywy wrócił do wioski, bez uszczerbków na zdrowiu. Pewnie było to pokłosie tego, co powiedziała Ayame. I mimo, iż Sayuri starała się nie brać tego co siebie i nie przyciągać ponurych myśli, to jednak gdzieś to tkwiło. Może zważywszy na to, że ostatnie zadanie nie skończyło się tak dobrze, jakby sobie tego dziewczyna życzyła.
Przymknęła na moment oczy i sama zaczęła czuć senność. Najwyższa pora na zmianę. Dlatego ruszyła do namiotu z zamiarem obudzenia Ayame, ale to wcale nie było takie proste. Musiała ją dobrze potrząsnąć za bark, gdy majaczyła przez sen kolejne przepowiednie. Niewiele z tego rozumiała, w sumie to praktycznie nic. Nawet nie była w stanie określić czy to było coś dobrego czy złego. Tak czy siak, w końcu dobudziła Ayame i mogła przymknąć oczy na trochę, by się zregenerować.
Czas snu minął zdecydowanie za szybko. Miała wrażenie, że dopiero co zamknęła oczy, a już musiała je otworzyć. Jednakże nie marudziła. Wstała, odkopując się że śpiwora i palcami przeczesała nieco zmierzwione po nocy włosy. Szybko się ogarnęła, odświeżając się z miarę możliwości i poprawiając swój ubiór.
- Dzień dobry wszystkim. - rzuciła i przeciągnęła się powolnie, chcąc rozprostować i nieco rozciągnąć swoje ciało. - Jak reszta nocy, Ayame-chan? - zapytała z ciekawości, wcześniej upewniając się, że na pewno jej znowu nie przeszkadza w tych jej rytuałach.
- Pomóc coś w śniadaniu, Akabane-sama? - tym razem pytanie skierowała do dowódczyni, pilnujsc tym razem, by niczego nie przekręcić. Nie chciała już od rana podpadać. Zetknęła też na Masakiyo, chcąc wyczytać z jego wyrazy twarzy, czy też wypoczął czy może spanie obok dowódczyni Akabane jednak go onieśmieliło i jeszcze czuje się zakłopotany?
Jeśli tylko coś dostała do zrobienia, to rzecz jasna to zrobiła. A po śniadaniu, pomogła ogarnąć rzeczy, następnie swój śpiwór i namiot, w którym na zmianę spały z Ayame. Zapakowała wszystko, co koniecznie, zadbali też o to, by ognisko zostało dogaszone i można było ruszać dalej. Czas dotrzeć do siedziby lorda Tao. Jak dobrze pójdzie, to zapewne jutro wrócą do osady. Bo pójdzie dobrze, prawda?
Wysunęła dłoń do przodu, w geście wycofania się i puściła dziewczynie nieśmiały uśmiech. Niech sobie tam czyta te gwiazdy, ile tylko potrzebuje. Wolała już nie wypowiadać chociażby słowa, by jeszcze bardziej nie zaburzyć tej energii. A przede wszystkim, żeby nie słychać o kolejnych nieszczęściach.
Swoją drogą, jeśli wierzyło się w te rzeczy, w czytanie z gwiazd i rzeczywiście odnalazło się tam coś złego, to mogło uderzyć to do głowy. Ponure informacje mogły zatruwać myśl, wpływać na zachowanie, na następne decyzję. Nie do końca mogło to być dobre. Ale to w sumie było jedynie wyobrażenie Sayuri na temat tej sytuacji. Nie miała co do tego pewności, więc zakładać się o to nie będzie.
Jej propozycja dotycząca warty spotkała się z entuzjazmem, co przyjęła z ulgą. Nie chciała się zbytnio narzucać dziewczynie, zwłaszcza, że dla niej to była nowa sytuacja, a Ayame przed chwilą trochę na nią naburczała. Tym razem jednak ochoczo się z nią zgodziła.
- Dobranoc, Ayame-chan. - powiedziała do dziewczyny i odprowadziła ją wzrokiem do namiotu. Sama zaś została przy ognisku, pilnując by to nie zgasło. Wsłuchiwała się w odgłosy lasu, jakieś świergotanie, szeleszczenie. W pewnym momencie musiała zgarnąć swój śpiwór, by trochę się na nim nakryć. Mimo, iż było lato, to noce nierozpuszczały wysoką temperaturą. Nie było oczywiście jakiegoś mrozu, ale na pewno czuło się różnicę między dniem a nocą.
Sayuri podniosła swój wzrok i zetknęła w gwiazdy. Czy rzeczywiście można było coś z nich wyczytać? Jeśli tak, to co one mogły przekazać. Naprawdę życie każdego z nich mogło być gdzieś tam zapisane? I tak podczas tych pytań pojawiło się coś na niebie. Spadająca gwiazda. Oczy czerwonowłosej otworzyły się szerzej, a usta delikatnie rozchyliły. Jeszcze nie miała okazji doświadczyć takiego widoku, chociaż niejednokrotnie słyszała, że komuś udało się coś takiego dojrzeć. I wtedy myślał o życzeniu. A młodej Hyūga pierwsze, co przyszło do głowy to to, by bezpiecznie wykonali zadanie, żeby każdy z nich żywy wrócił do wioski, bez uszczerbków na zdrowiu. Pewnie było to pokłosie tego, co powiedziała Ayame. I mimo, iż Sayuri starała się nie brać tego co siebie i nie przyciągać ponurych myśli, to jednak gdzieś to tkwiło. Może zważywszy na to, że ostatnie zadanie nie skończyło się tak dobrze, jakby sobie tego dziewczyna życzyła.
Przymknęła na moment oczy i sama zaczęła czuć senność. Najwyższa pora na zmianę. Dlatego ruszyła do namiotu z zamiarem obudzenia Ayame, ale to wcale nie było takie proste. Musiała ją dobrze potrząsnąć za bark, gdy majaczyła przez sen kolejne przepowiednie. Niewiele z tego rozumiała, w sumie to praktycznie nic. Nawet nie była w stanie określić czy to było coś dobrego czy złego. Tak czy siak, w końcu dobudziła Ayame i mogła przymknąć oczy na trochę, by się zregenerować.
Czas snu minął zdecydowanie za szybko. Miała wrażenie, że dopiero co zamknęła oczy, a już musiała je otworzyć. Jednakże nie marudziła. Wstała, odkopując się że śpiwora i palcami przeczesała nieco zmierzwione po nocy włosy. Szybko się ogarnęła, odświeżając się z miarę możliwości i poprawiając swój ubiór.
- Dzień dobry wszystkim. - rzuciła i przeciągnęła się powolnie, chcąc rozprostować i nieco rozciągnąć swoje ciało. - Jak reszta nocy, Ayame-chan? - zapytała z ciekawości, wcześniej upewniając się, że na pewno jej znowu nie przeszkadza w tych jej rytuałach.
- Pomóc coś w śniadaniu, Akabane-sama? - tym razem pytanie skierowała do dowódczyni, pilnujsc tym razem, by niczego nie przekręcić. Nie chciała już od rana podpadać. Zetknęła też na Masakiyo, chcąc wyczytać z jego wyrazy twarzy, czy też wypoczął czy może spanie obok dowódczyni Akabane jednak go onieśmieliło i jeszcze czuje się zakłopotany?
Jeśli tylko coś dostała do zrobienia, to rzecz jasna to zrobiła. A po śniadaniu, pomogła ogarnąć rzeczy, następnie swój śpiwór i namiot, w którym na zmianę spały z Ayame. Zapakowała wszystko, co koniecznie, zadbali też o to, by ognisko zostało dogaszone i można było ruszać dalej. Czas dotrzeć do siedziby lorda Tao. Jak dobrze pójdzie, to zapewne jutro wrócą do osady. Bo pójdzie dobrze, prawda?
0 x

You were more than just somebody I was destined to meet.
- Kaito Ishikawa
- Posty: 926
- Rejestracja: 14 sie 2025, o 11:52
- Wiek postaci: 26
- Ranga: Kogō
- Widoczny ekwipunek: ...
Samehada
Tanto
Błękitna Zbroja
Długi łuk
Kołczan
Lis
Kruk
... - Link do KP: viewtopic.php?p=229047#p229047
- Aktualna postać: Kaito Ishikawa
Re: Szlak transportowy
0 x
KLIK - KARMAZYNOWE SZCZYTY - GRA W REGIONIE - KLIK
_______________________________
Samehada / Narrator / Mowa
KP | PH | BANK
Prowadzone Misje:
Samehada / Narrator / Mowa
KP | PH | BANK
Prowadzone Misje:
- Sasame - Kampania S
- Minari - Kampania D
- Yukari - Kampania C
- Sayuri - Kampania C
- Anzou - Wyprawa B
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości
